Dangerous [Z]




6 komentarzy:

  1. Hej, mam takie pytanko. Od razu przepraszam, że tutaj, ale nie mam pojęcia gdzie mam ci je zadać, bo nie mam twitter'a ani konta nigdzie indziej gdzie odpowiadasz na pytania związane z blogiem. A więc chciałam spytać czy pojawi się tutaj (w tym opowiadaniu) w między czasie jakiś inny pairing oprócz Taoris'a^^ Jeszcze raz przepraszam, że tutaj i z góry dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ja sie ciesze ze powstabie cos o Taorisie jestem jego swieza fanka wiec niemoge sie doczekac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Taorisie już powstało. Zwie sie " Dangerous"
      Zero_

      Usuń
  3. Przeczytałam to już wcześniej, ale dopiero teraz jakoś mam wenę na skomentowanie całości :d wybacz :D Opowiadanie jest świetne ( dodając, że na co dzień czytam kryminały więc taki styl opowiadania bardzo mi odpowiada :) ) Nie wiem teraz od czego zacząć ;)
    Akcja jest bardzo dobrze rozwinięta, widać, że każdy rozdział jest dopracowany i szczegółowo przemyślany. Występuje wiele pobocznych wątków, dzięki czemu nie jest nudno :D
    Szczerze ? do ten pory nie wyobrażałam sobie Tao jako zdemoralizowanego chłopaczka uzależnionego od przeróżnych używek. Ale w miarę czytania, coraz bardziej się z tym oswajałam i gdzieś tak w połowie tej serii uważałam taki wizerunek Tao za jak najbardziej normalny ( nie żeby coś XD )
    Strasznie było mi go szkoda, kiedy czytałam jak jego ojciec się nad nim znęca . W sumie nie dziwię się, że chciał się jakoś od tego odciąć stosując dość... niekonwencjonalne metody. A jego matka miała w dupie co się z nim dzieje, normalnie nic tylko jej zaklaskać za takie podejście do syna.
    Na początku nie wiedziałam o co Krisowi może chodzić, dlaczego tak nienawidzi ojca Tao? Dopiero w miarę czytania, szczególnie fragmentów z jego retrospekcjami wszystko stawało się crystal clear :D i dodam, że coraz niżej opadała mi szczęka. W pewnym momencie wstałam od komputera i zaczęłam przeklinać na czym świat stoi. Tak samo żal mi było jego byłego chłopaka, (właściwie żal mi było co drugiej osoby w tym opowiadaniu ale cicho :D)który był w nim tak zadurzony, że nie uswiadomił sobie, że to juz nie ma sensu... a tak się dla Krisa starał a ten go tak po prostu po chamsku porzucił. Jestem ci bardzo wdzięczna, że spiknęłaś go z Seo In Gukiem. Tworzyli ładną parę. ciepło mi się robiło w sercu jak czytałam, że starszy go przytula jak zasypiają koło siebie. Taki mały, miły przerywnik.
    Wracając do Krisa. Ogółem był świnią jakich mało. I pisze to wiedząc jak bardzo ojciec Tao skrzywdził jego matkę. Mógł, jak sugerował na końcu Tao, dobierać się bezpośrednio do tego starego pryka a nie atakować i tak już poniewieranego Tao. Jednak zdarzały mu się przebłyski dobroci, szczególnie wtedy kiedy smarował maścią rany na ciele Tao i oddał mu zdjęcia zrobione przez Seo. A tak nawiasem Seo był bardzo zdeterminowany, żeby zatrzymać przy sobie chłopaka, że aż poszedł do Tao i opowiedział mu wszystko. To się nazywa prawdziwe okazywanie uczuć.
    Go Ara.. ta postać była z deczka wkurzająca. Robi z siebie dziwkę, pozwalałaTao robić z nią co mu się żywnie podoba a później ma do niego wielkie pretensje że ją porzucił. Sama się o to prosiła a później robi wielkie hallo. Uznasz mnie pewnie za jakiegoś zboczeńca, ale bardzo podobał mi się rozdział 6 a szczególnie scena jak TAo obciąga Krisowi w gabinecie. Taki dreszczyk emocji ;D Miałam wytrzeszcz jak u mopsa w chwili kiedy ten stary profesorek wszedł tak a Kris próbował z nim normalnie gadać :D Beka na całego. Uśmiech wywoływały też fragmenty z nową :przyjaciółką" Tao. Przynajmniej trochę go ustawiała do pionu. Przy niej mógł przestać robić z siebie nie wiadomo kogo :D Taka dobra duszyczka :D I na koniec powiem, nie spodziewałam się, że Tao i Kris jeszcze się kiedyś spotkają po tej akcji w kawiarni. Ale i tym razem miło mnie zaskoczyłaś. Dziekuję :D

    OdpowiedzUsuń
  4. wypowiem się teraz, pomimo że pierwszy raz przeczytałam tego ff w lipcu ubiegłego roku i do tego momentu został przeze mnie przeczytany chyba z trzy razy. Mam ogromny szacunek do Ciebie za stworzenie takiego czegoś pięknego. Tego nie da się opisać co się czuje czytając to. Niby wszystko jest ładnie i pięknie ale opisana jest opisana tutaj chęć zemsty Wu i jego wykorzystywanie Tao, aby dotrzeć do jego ojca. Gdybym była na jego miejscu zapewne zrobiłabym tak samo. Ten dziwny związek jaki pomiędzy nimi się zrodził jest zastanawiający i intrygujący związek opierający się głównie na seksie bez uczuć. Tao jest niby rozkapryszonym dzieciakiem a tak naprawdę wydaje mi się że jest wrażliwy. Poruszyłaś tematy przemocy w rodzinie, narkotyków itp które rzadko są poruszane w opowiadaniach. Pomimo tego że przeczytałam do tej pory niezliczoną ilość ff otwarcie mogę przyznać że ten jest moim ulubionym ❤ końcówka aż się prosi o sequel i chęć zobaczenia co dalej będzie się u nich działo. Mam nadzieję że kiedyś może pojawi się ten sequel chodziaż nie narzucam się ale fajnie byłoby poznać ich dalsze losy.
    Dziękuję za napisanie tego~~

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam z zapartym tchem! Kocham tego ffa całą sobą. Była bym Ci bardzo wdzięczna, gdybyś poleciła mi jakiegoś tasiemca z tą moją ukochaną dwójką. Jeżeli masz to Twój, a może czyiś?
    Ale wracając do Dangerous:
    Podoba mi się w jaki sposób przedstawiłaś Ziao. Tak bardzo było mi żal tego dzieciaka, ale i też tak cholernie mnie pociągał! Kris nie gorszy... chociaż momentami wydawał się być przytłoczony intelektem Zitao i chociaż nad nim górował, wydawał się przy nim malutki.
    Chciała bym Ci podziękować za to że w tak piękny sposób wybrnęłaś z ramy sztampowego Taorisa, gdzie to Kris agresor wyżywa się na jęczącej z bez wyraźnego powodu "Pandzie". Agresja była... ale wplotłaś w to problemy o których zazwyczaj się nie pisze. Wszystko trzymało się kupy i miało głębszy sens.
    Na dzień dzisiejszy jedynym moim marzeniem jest przeczytanie dalszej części. Wizja Zitao bawiącego się razem z Wu w Kanadzie napawa rumieńcami.

    OdpowiedzUsuń