sobota, 7 marca 2015

Virgin Snow - Rozdział 28.

            A po tygodniu było znowu wszystko dobrze. Może oprócz tego, że czuł ciągle na swojej szyi oddech kata i jego gilotyny. Taemin wrócił do domu, niemal wyszarpując z siebie wszystkie rurki, do których był przyczepiony i za nic nie dał sobie wytłumaczyć, że jeden dzień więcej w szpitalu mu nie zaszkodzi.
            - Czy ty naprawdę uważasz, że oni cię tam otrują? Zabiją przez sen? Albo może podadzą jakiś eksperymentalny lek, co? – marudził Minho, co Lee zbywał jedynie wzruszeniem ramion.
            Był początek września, pogoda jednak nadal dopisywała. Słońce świeciło jak oszalałe i tylko noce bywały chłodniejsze.
            - Impreza dzisiaj to zły pomysł – powiedział Taemin, kręcąc z niechęcią głową.
            - Zamiast marudzić, powinieneś zacząć się przygotowywać – mruknął Minho – I przypominam ci, że najpierw zaliczamy jeszcze sierociniec. Joo Woon ma urodziny.
            - Wiem. A kiedy już jesteśmy przy przypominaniu. Widziałem list z uczelni, jeszcze go nie otworzyłeś – powiedział z wyrzutem Taemin.
            Minho spojrzał na chłopaka zniecierpliwiony. Miał dość tych rozmów o jego przyszłości, wykształceniu, ambicjach. Teraz to najmniej się liczyło. Liczył się Taemin. Nie chciał marnować czasu na salach wykładowych, podczas gdy blondynowi mogło dziać się coś złego.
            - I nie przewracaj tak oczami – ostrzegł Lee.
            - Musimy znowu wałkować ten temat? – burknął Choi – Nie wiem nawet czy mnie przyjęli – rozłożył ramiona, prezentując się blondynowi.
            - Dobrze wyglądasz – przytaknął – Ale Minho, nie możesz trzymać mnie za rękę do samej śmierci. Masz żyć, bez stresu.
            - Ty chyba nie wiesz o czym mówisz – ofuknął chłopaka po raz kolejny. On podawał swoje argumenty, Taemin swoje – Ja żyję pełnią życia, z tobą. Przy tobie. Nic mi się nie stanie jak opuszczę semestr. Poradzę sobie.
            - Dobrze, że zgadzamy się w tej kwestii. Dużo mi nie zostało – krzywo uśmiechnął się Lee.
            - Nie o to mi chodziło! – Minho przewrócił oczyma. Po tym wypadku, Taemin zrobił się cholernie złośliwy, a jego poczucie humoru drażniło. Do tego był jeszcze bardziej blady i tracił apetyt z każdym dniem. Z niepokojem obserwował cały – za szybko biegnący – proces.
            - Wiem, tylko się droczę. To jednak nie zmienia faktu, że musisz w końcu odpowiedzieć na jakąś propozycję – nalegał.
            - Cieszę się, że tak dbasz o moje wykształcenie, jednak z taką samą intensywnością mógłbyś pomyśleć o swoim zdrowiu i kondycji – odparł oficjalnie Minho, prostując się oraz patrząc ponuro na Taemina.
            Lee westchnął i podszedł do Minho. Ostatnio zaczął nawet sam, bez przymuszeń, przytulać się do Minho. Brunet odetchnął ciężko i złapał drobne ciało Taemina, kołysząc się miarowo.
            - I co ja mam z tobą zrobić? – westchnął Choi.
            - Posłuchać? – odpowiedział zgryźliwie Taemin.
            - A może niech to działa w obie strony, co? – mruknął Minho, niuchając włosy Taemina i niszcząc mu przy tym fryzurę.
            - A ty ciągle swoje – burknął Lee.
            - Tak samo jak ty – odsunął chłopaka na odległość ramion i wpatrywał się w niego z niezadowoloną miną.
            - Idziemy? – zapytał z nadzieją Lee, byle uwolnić się od krępującego tematu.
            - Mam propozycję nie do odrzucenia – napomknął – Ale to jak się będziemy żegnać, żebyś mógł pomyśleć.
            - Co znowu wymyśliłeś? – Taemin zrobił minę cierpiętnika.
            - To dobry pomysł – spokojnie powiedział Minho. Taemin uśmiechnął się krzywo – No co? – podniósł odrobinę głos.
            - Twoje propozycje nie do odrzucenia są zawsze kłopotliwe, pomysłowe co prawda, ale kretyńskie. I nie są dobre – skwitował blondyn.
            - Jesteś okropny – warknął Minho i podszedł do drzwi – Myślisz, że jestem debilem?
            - Nie, po prostu ponosi cię wyobraźnia – Taemin wzruszył ramionami i wyszedł za chłopakiem.
            Zahaczyli o kuchnię, gdzie Kang Hee uwijała się jak w ukropie.
            - Obiad! – krzyknęła głośno i odwróciła się, patrząc na młodzieńców – Oj, nie wiedziałam, że już zeszliście.
            Jako małżonka sprawowała się wyśmienicie. Nawet jej wredny charakterek się poprawił i nie była już tak bardzo złośliwa. Stała się natomiast bardziej opiekuńcza, szczególnie w stosunku do Taemina, którego teraz traktowała już jak drugiego syna.
            - Ja nie jestem głodny, dziękuję – powiedział Taemin i skurczył się w sobie, widząc gromiące spojrzenie kobiety.
            - Nie ma mowy, prawda mamuśka? – Minho wyszczerzył się i usiadł przy stole. Lee dołączył do niego.
            - Dziś mam dobry humor i chęć na rozpieszczanie. Upiekłam ciasto dla waszego dzieciaczka – przerwała, kiedy Minho zrobił krzywą minę – No co?
            - Zabrzmiało, jakby to było nasze dziecko – mruknął.
            - Odrobinę – przytaknął Taemin.
            - A dla mojego drugiego dzieciaczka – kobieta nie przejmując się, roztrzepała włosy blondyna – grillowana pierś z indyka, ziemniaczki i sałata. Smacznego! – zakończyła dumna z siebie.
            - Ja też tu jestem, mamo – dodał to ostatnie słowo z naciskiem.
            - Ty masz moją kuchnię na co dzień – prychnęła Kang Hee.
            - Właśnie! – krzyknął rozżalony – Muszę jeść mrożonki i pizzę. Nie wiedziałem, że potrafisz gotować – skwitował złośliwie.
            - Jestem w końcu żonką dyrektorka – mruknęła Kang Hee uśmiechając się żartobliwie.
            - Żyję cholernych dziewiętnaście lat i doczekałem cudu. Moja mama uczy się gotować – Minho wyrzucił ręce do góry i spojrzał z udawaną obawą na swojego chłopaka – Taemin, jesteś pewien że nie chcesz jakiegoś gotowca? Na pewno znajdę coś w lodówce. Eksperymenty mojej mamy… to pewnie broń biologiczna – mruknął poważnie.
            - Oh, przestań! – ofuknęła  chłopaka Kang Hee – Więcej wiary w starą matkę. Jedz, Minnie.
            Minho parsknął widząc minę swojej matki, jakby prosiła o jakiś smakołyk. Gdy wytaczała takie ciężkie działa, każdy polegał.
            - Bardzo dobre, proszę pani – dyplomatycznie odpowiedział Taemin, gdy skosztował odrobinę – co prawda – dobrze wyglądającej potrawy.
            - Minnie? – kobieta zmrużyła oczy niezadowolona.
            - Świetne żarcie, Kang Hee – poprawił się z zakłopotaniem, próbując nadać swojemu głosowi ciut wesołości.
Minho zarechotał cicho. Kiedy jego matka mówi, że jest za młoda na używanie wobec niej oficjalnych tytułów, to nikt nie potrafi się jej sprzeciwić. Pamiętał jeszcze tą sytuację sprzed kilku dni, kiedy był z nią w knajpie i jedna ze starych dewot podeszła do jego rodzicielki i zawołała „dyrektorowo”. Wiedział, że spojrzenie bazyliszka mrozi krew w żyłach i potem zabija, jednak nie wiedział, że jego matka też ma kilka cech tego zwierza. Od tego momentu Kang Hee stwierdziła, że jest młodą kobietą, a nie jakąś starzejącą się żoną poważanego pana dyrektora i nie życzy sobie – dokładnie tak to ujęła; nie życzy sobie – żeby ją jeszcze bardziej postarzać. Wszyscy najbliżsi przyjęli to cichym milczeniem, nie chcąc narażać się na gniew pani domu.
- Widzisz, niedowiarku? – powiedziała Kang Hee z wyższością – Jedz! – rozkazała władczo – Tak sobie myślałam – zagadnęła jedzącą dwójkę i dosiadła się do nich – Taemin, ty będziesz wiedział lepiej, bo ten mój syn to ignorant kompletny – machnęła na wspomnianego ignoranta rękę.
- Mamo! – syknął Minho.
- No co? Szczerą prawdę mówię – kobieta twardo obstawała przy swoim i zacięła się, widząc palące spojrzenie syna – Znaczy, wiadomo że to chłopak do rany przyłóż, kiedy tylko tego wymaga sytuacja – zaczęła się plątać, nerwowo patrząc na Minho – że jest dojrzały… gdy chce – palnęła przytłoczona i westchnęła.
Minho wywrócił oczyma, widząc że próby sprostowania jego nieznośnych cech charakteru nie bardzo wypaliły. Jego matka była beznadziejna.
- O czym to ja mówiłam? – mruknęła nieprzytomnie – A tak! Bo mam tyle ciuchów po Minho. Swoją drogą niezła z niego była księżniczka, nic tylko by się przebierał – chłopak zarumienił się, słysząc niechlubne rzeczy ze swojej przeszłości – Może by się przydały innym dzieciakom? I zabawki? Co myślisz, Taemin?
Blondyn uśmiechnął się uprzejmie. No tak, czego innego można było spodziewać się po ułożonym Panie Niewinnym.
- Każda pomoc się przyda. Dyrektor Park będzie wdzięczny – zapewnił chłopak. Kang Hee automatycznie spięła się, słysząc „dyrektor”.
- Mamuśka, nie planujesz brata albo siostry wydać na ten durny świat? – zapytał złośliwie Minho – Młoda żonka z ustawionym mężem potrzebuje jedynie dziecka do szczęścia.
- Nawet jeśli, mój drogi – Kang Hee uśmiechnęła się wrednie – To miałeś beznadziejny gust, nie chciałabym by moje dziecko tak się ubierało. Trzeba uczyć się na błędach i nie pozwalać na zbyt wczesne uświadamianie bachorkowi, że może sam wybierać ubrania.
Zabrakło mu odpowiednich słów, żeby właściwie skomentować słowa matki. Jak on nie cierpiał tej złośliwej kobiety. Co gorsza, biła go na głowę w przytykach. Skrzywił się tylko i udał obrażenie, zdecydowanie odmawiając posiłku. Tak, bardzo dojrzale.
- Nawet się nie śmiej – ostrzegł groźnie Taemina, który już składał usta do promiennego uśmiechu.
- Nie zamierzałem – burknął pod nosem Lee – Dziękuję za posiłek, Kang Hee.
- Możemy już iść? – zapytał Minho i pierwszy wstał od stołu – Dzieciaki na nas czekają – powiedział sztywno.
- Jeszcze się zgadamy, skarbie – powiedziała Kang Hee do Taemina.
- Oczywiście – Lee uśmiechnął się.

Westchnął ciężko, zastanawiając się czy to aby najlepszy pomysł. Nigdy nie robił tak kretyńskich rzeczy i nigdy by nie pomyślał, że mając dziewiętnaście lat będzie zachowywał się jak gówniarz.
Obracał się dookoła swojej osi, przyglądając w małym lustrze zawieszonym nad umywalką. Wyglądał jak kretyn. Wpadli do sierocińca, wymienili uprzejmości, zjedli tort. Joo Woon był naprawdę zadowolony, jak i reszta dzieciaków, którym również nie odmówiono świętowania. Zostawił Taemina z sali zabaw, a sam czym prędzej zabrał się za realizowanie swojego planu. Tylko Sam, ChanSung i Yuri spóźniali się. I tak oto stał w łazience przebrany za klauna, w monstrualnym kostiumie, w którym się już lekko przyduszał. Chciał oczywiście zrobić przyjemność dzieciakowi, dla którego był idolem, ale na pierwszym miejscu stawiał Taemina. To jemu marzyło się przyjęcie z klaunami i innymi dziwnymi postaciami.
Do pomocy zatrudnił oczywiście przyjaciół, którzy byli bardziej zadowoleni od niego z przebieranki. Wtajemniczył dyrektora sierocińca, który też oczywiście nie miał nic przeciwko – każda próba rozweselenia jego podopiecznych była aprobowana.
Zerknął na zegarek. Przyjaciele spóźniali się już dziesięć minut. Jakoś nie widziało mu się wyjść przed gromadkę bachorów, jako jedyny z przygłupów.
Drzwi od toalety otworzyły się z impetem i cała spóźniona trójca wpadła do środka. Sam parsknął widząc przebranego Minho.
- No powiem ci, niezłe wdzianko – parsknął.
- Wcale nie wyglądasz lepiej, Szturmowcu – mruknął Minho.
 - Yuri, śliczna z ciebie księżniczka – uśmiechnął się do dziewczyny, która rzeczywiście wyglądała nieziemsko w bufiastej sukni – Jakoś nie mogę sobie wyobrazić lepszego stroju dla ciebie – poważył się nawet na mały flirt, co Sam skwitował niechętnym mruknięciem.
- A ja? – zawołał ChanSung, spragniony widocznie komplementów.
- Jesteś przebrany za Shreka. Mogę ci powiedzieć, ze kostium nie był potrzebny – złośliwie rzucił Choi.
- Zajebiście – warknął chłopak. 
- Gotowi? Bo ja nie. Nie wiem co robić – mruknął Minho.
- Wystarczy że wyjdziemy do nich i pomachamy tymi wielkimi głowami, od razu rzucą się na nas jak psy na kość – spokojnie powiedział Sam.
 - Wściekłe psy – dorzucił ChaSung.
- To tylko dzieci – ze znużeniem powiedziała Yuri – Małe, słodkie pociechy.
- Sam – ChanSung zwrócił się do kumpla – To zawoalowana pułapka – ostrzegł.
- Dobra, dobra. Bo Taemin zaraz pewnie będzie mnie szukał. Gotowi na kabaret? – zapytał Minho, nieco przestraszonym głosem.
 - Tak! – podekscytowani odezwali się zgodnym chórem.
Minho westchnął.

A potem był tylko krzyk, pisk i ogólne szaleństwo. Dzieciaki rzuciły się ku nim i skakały piszcząc radośnie. Ledwo co trzymał się na nogach – a raczej ogromnych butach – próbując zrobić tak, by nie upaść przy takiej zgrai otaczających do dzieci. Małe szparki w głowie kostiumu widział jednak beztroski uśmiech Taemina i wiedział, że to był genialny pomysł.
- Zobaczcie kto nas odwiedził – zaświergotała opiekunka Jung. Odpowiedział jej szczęśliwy skowyt dzieciaków.
Zatańczyli kilka kółeczek, włączając do zabawy wszystkich dookoła. Yuri zrobiła ogólną furorę u wszystkich dziewczynek, które obległy ją i podziwiały wymyślny strój. Dziewczyna zaopatrzyła się w masę plastikowych diademów i obdzieliła młode panie, które dumnie maszerowały po sali i co chwila dotykały swoich prezentów.
Po godzinie był wykończony, a głowa dudniła mu od hałasu. Był jednak szczęśliwy. Dumny, że zrobił taką niespodziankę Taeminowi. W końcu widział jego uśmiech, oczy które nie były smutne, znudzone, pogodzone z losem. Chociaż przez chwilę blondyn mógł zapomnieć o problemach, mógł się odprężyć i bawić jak dziecko.

- Świetnie się bawiłem i zupełnie nie spodziewałem, że odważysz na takie coś – z błogim uśmiechem powiedział Taemin, kiedy już było po wszystkim, a oni leżeli przytuleni do siebie.
- To było nie lada wyzwanie dla mnie. Ten kostium był w cholerę niewygodny – mruknął Minho.
- Dzieciaki były naprawdę szczęśliwe… i ja też – dodał nieśmiało.
- O to mi chodziło, jak i o przygotowanie gruntu pod rozmowę i propozycję nie do odrzucenia – powiedział podekscytowany.
- Przemyślałeś tą propozycję nie do odrzucenia? – burknął Taemin.
- Tak, miliony razy. Rozmawiałem już z mamą i twoim tatą.
- O Boże.
- No nie zniechęcaj się tak od razu. Słuchaj mnie – odetchnął szybko i poważnie spojrzał na Taemina, siadając na łóżku i delikatnie gładząc jego policzki – Chciałeś, żebym poszedł na studia, tak? Ale nie chcę cię zostawić. Wiesz o tym. Dlatego pomyślałem, że może wyjedziesz ze mną? – zapytał błagalnie i roziskrzonymi oczyma wpatrywał się w chłopaka.
Taemina na moment zatkało. Milcząc wpatrywał się w sufit.
- I co miałbym robić w Seulu? – zapytał ostrożnie.
- Odpoczywał, zwiedzał, wychodził. To nie jest decyzja pod wpływem chwili. Chciałbym zamieszkać z tobą w Seulu. Będę chodził na uczelnię, potem przychodził do ciebie. Będziemy robić wszystko. No i lekarze w dużym mieście są lepsi niż ta nasza mała przychodnia. Szybciej się tam dostaniesz jak stanie się coś złego. Przemyśl to.
- Czyli o to ci chodziło? Żeby mieć mnie blisko szpitala? – pogardliwie powiedział Lee.
- Taemin, nie może być tak że ja spełniam wszystkie twoje prośby, kiedy ty odrzucasz wszystkie moje propozycje. To nie fair.
- A nie powinienem mieć forów? Przecież to ja tu jestem umierający.
- Zero taryfy ulgowej – zdecydowanie powiedział Choi.
- Muszę się zastanowić, wiesz? – ostrożnie odpowiedział.
- Tylko tyle mi trzeba. Że nie odrzucasz mnie na starcie – uśmiechnął się lekko.
Był pewien, że Taemin się zgodzi. Czuł to. Przytulił chłopaka do siebie. Nic nie było dobrze, ale czuł się spokojny. Miał tylko nadzieję, że wykorzysta do cna czas, który im pozostał.



 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witajcie! Dziękuję za Wasze opinie, bez żalu żegnam "byłą czytelniczkę", która zawiodła się opowiadaniem, bo nie jest napisane wedle jej myśli. Pozdrawiam jakże czcigodnych hejterów (ask.fm), których się dorobiłam i właściwie nie znam powodu tej niechęci. Czas już powoli kończyć opowiadanie, ciąży mi odrobinę, za długo się ciągnie, a ciągle mam mało czasu na pisanie. Planuję jeszcze 2, max. 3 rozdziały i mały bonus, który powstaje od początku. Potem skończę Krucze Skrzydła (jestem podekscytowana tą historią, uwielbiam fantastykę) i zrobię sobie długą przerwę. Historii na nowego bloga mam pod dostatkiem, jeśli jednak nie napiszę w najbliższym czasie rozdziału licencjatu, to mój promotor chyba mnie wypatroszy. 

Dziękuję za Wasze wparcie. Wiecie, że piszę dla Was? Wiecie jak Was uwielbiam? Kocham swoich czytelników i jestem cholernie dumna z tego, że mogę Was wzruszyć, rozbawić, sprawić że myślicie o moich tworach przez długi czas! :)) 

Do następnego! 

24 komentarze:

  1. Oby Tae się zgodził zamieszkać z Minho w 'dużym miesicie"! <3
    Ogólne cały rozdział genialny~~!
    Czekam na więcej!

    OdpowiedzUsuń
  2. super:)) fajnie by było jak by razem zamieszkali.. zbliżyli się do siebie jeszcze bardziej i ta wróżka by przyszła może;) czekam na kolejną notkę z niecierpliwością ciekawe co powiedzieli lekarze jak Minho zawiózł swoje wyniki...

    OdpowiedzUsuń
  3. Świat pełen hejterów ~~~ don't worry.

    Aigo, taki słodki Minho! Sami w wielkim mieście!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś z nas dumna, ale prawda jest taka że my jesteśmy bardziej dumni z ciebie.

    Niestety jak sama napisałaś opowiadanie zbliża się do końca co jest smutne jednak cieszymy się że będą kolejne opowiadania.

    Czytam to opowiadanie od początku (niestety o tym nie wiesz bo nie komentował zawsze, czego żałuję bo wiem ża to motywuje) o czym to ja...a tak...czytam to opowiadanie od początku i widzę jak piszesz, zmieniłaś się w swoim stylu. Nie bardzo. Jednak zmieniłaś się...na lepsze oczywiście. Jeśli w przyszłości napisałabyś jakaś książkę na pewno bym ją przeczytała. Boże ale gadam od rzeczy. Po prostu chce napisać że uwielbiam ciebie i twoje opowiadania ♥♥♥

    O opowiadaniu nic nie powiem bo jest ono idealne. Naprawdę to jest moje ulubione opowiadanie zaraz obok dwóch innych. (Jedno też jest twoje -Blind-)

    Powodzenia i weny życzy Kuuki^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Aktualnie wszystko jest hejtowane przez ludzi, bo nie ma rzeczy, w której wszyscy byliby zgodni, więc się nie martw i pamiętaj o swoich wiernych czytelnikach
    PS. Dużo weny życzę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mogę się doczekac zakończenia.... umieram z niepokoju a tu jeszcze trzy rozdzialy *jęczy* muszę wytrzymac :( opowiadanie bardzo mi się podoba. Zresztą jak każde :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeeeju. .. Ale on nie może zginąć :3
    No dobrze *uspokaja się*
    Tak mi się przykro robi jak to czytam :C

    OdpowiedzUsuń
  9. świetne, świetne i jeszcze raz świetne *-* Wreszcie nie taki smutny jak poprzedni, choć wiem, że to ulegnie zmianie. Jak ja kocham to twoje opowiadanie, więc pisz, pisz, pisz bo robisz to naprawdę cudnie <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwsze co to muszę napisać ze kocham mamę Minho xD w twoim opowiadaniu jest świetną kobietą na luzie. Zawsze brak mi słów jak chce coś komentować, przepięknie i tyle ja nie umiem tego inaczej ująć.
    Cieszę się że piszesz tak jak Ty chcesz i działasz swoją wyobraźnią, bo rzeczywiście jakbyś miała słuchać opin. Każdego czytelnika to nic ciekawego pewnie by nie wyszło.
    Piszesz przepięknie ( ^ω^)
    Kamil

    OdpowiedzUsuń
  11. Kolejny już raz będę wychwalała Minho. Jego poświęcenie jest takie miłe. To niewiarygodne jak człowiek potrafi się zmienić pod wpływem miłości. Mimo, że wydaje się, że stał się taką ciepłą kluchą to on po prostu zaczął traktować innych jak ludzi a nie jak wrzody na tyłku. Stał się bardzo uczuciowym gościem. To jak się stara, jak próbuje rozweselić Taemina w każdy możliwy sposób i zrobić mu przyjemność jest baaaardzo kochane. Gdyby chociaż każdym drobnym gestem mógł odwlec to co nieuniknione. Chce każdą sekundę swojego życia poświęcić Tae, choć świadomość że to już niedługo potrwa jest nie fajna.
    Mam tylko nadzieję, że jeszcze zdążą się do tego Seulu przeprowadzić i ze sobą pobyć. I oczywiście końcówka ma być mega wyciskaczem łez. Tylko żeby Taemin umarł przy Minho, w jego ramionach. Innej wersji sobie nie wyobrażam. Już szykuję chusteczki.
    Konstruktywną krytykę można przyjmować ale już bezpodstawne hejty to nie koniecznie. Co poradzić jak ktoś hejci bo ma raki kaprys. Nie przejmuj się i tyle!!!
    Pozdrawiam A.

    OdpowiedzUsuń
  12. NIe wiem, jak można być taki burakiem, żeby wchodzić i hejtować. Bosh, przecież to proste, nie podoba się, nie czytaj, nie? Ale nie, ludzie musza gdzieś wylewać swoje żale i złość. Brak słów.
    Dobra, nie marudzę. Rozdział świetny. Jak zwykle, podziwiam dobór słów, środków stylistycznych, ogólnie rozwijanie historii.

    Kunoichi z slodkiswiatyaoi.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. Serio? Przestała czytać bo jeje fabuła nie opasowała.. pff...
    No cóż jej strata..
    Świetny rozdział!!!!!
    Mam nadzieję, że Taemin wyjedzie z nim do Seulu.
    Wielka szkoda, że tylko 3 rozdziały do końca... ale wszystko sie kiedys kończy...
    ..
    Pewnie Taemin umrze... ale jeśli masz inne plany co do niego to super ;)
    A co do Minho tooo świetnie zaplanował tą niespodzianke w sierocińcu!!!
    Przynajmniej uszczęśliwił dzieciaki i Taee
    Suuper!
    Czekam na kolejny :)
    Weny!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam,
    rozdzialik fantastyczny, Minho jak widać robi wszystko aby poprawić humor Minho, och matka Minho jest cudowna, bardzo ją lubię...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  15. Po odrobieniu zaległości.. płaczę i myślę. Zastanawia mnie jak skończy się ta historia. Co stanie się z Tae. Jak Minho poradzi sobie z tym. Czekam na dalszy ciąg. ^^

    OdpowiedzUsuń
  16. WAŻNE!!! (przynajmniej moim zdaniem) Ostatnio natrafiłam na wiadomość, że 23 marca 2015 r. "Google chce ograniczyć udostępnianie treści erotycznych na swojej platformie blogowej Blogger...", więcej na ten temat tu, więc klik: http://pclab.pl/news62208.html Jednak, tak w skrócie, cytując "...według nowej polityki Googla, wchodzącej w życie 23 marca tego roku, wszystkie strony z materiałami erotycznymi lub pornografią stworzone na platformie Blogger otrzymają status prywatnych, a dostęp do nich będą mieli jedynie zaproszeni przez właściciela bloga użytkownicy..." Biorąc pod uwagę to, iż dla niektórych nawet jedna scena +18 na blogu może mieć konsekwencję w powyższych zarządzeniach, chcę zawiadomić jak najwięcej blogów, które uwielbiam i darzę sentymentem <3 , o zaistniałej sytuacji i prosić ich założycieli o zmianę platformy. Wiem jednak, że może być to uciążliwe, dlatego jeśli jako założycielka bloga nie zdecydujesz się na tą opcję, a ten blog zostanie podjęty nową "ustawą" to bardzo proszę o zaproszenie, gdyż jak już pisałam, zależy mi na możliwości dalszego czytania twoich opowiadań, jak też ogólnie na dalszym śledzeniu blogów, których opowiadania - fanficki są bliskie mojemu serduszku ;D (dziękuję za wysłuchanie i przepraszam za ewentualne nieskładności mej wypowiedzi ;P [najpewniej umieszczę tą wiadomość na większości blogów, które mnie interesują])

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej! to naprawdę miłe, że nawet czytelnicy myślą o takich sprawach <3
      ale z tego co ostatnio czytałam... blogspot wycofał się z tej idei, zresztą wydaje mi się, że cały pomysł dotyczyłby bardziej inwazyjnych form pokazywania seksualności ;D
      przynajmniej ja dostałam komunikat od blogspota, że zmiany nie wejdą w życie, może za dużo buntu było :P

      Usuń
  17. Według mnie... Ehh ._. Na początku mówię, że to co piszę to jedynie moja opinia. Według mnie już dobrze, że kończysz to opowiadanie *chroni się przed falą pomidorów*. Po prostu już nie dawałam rady z wytrwałością w czytaniu, bohaterzy w jakimś stopniu zaczęli irytować, a ja stałam się kompletnie wyprana z emocji. Jednak nie odbierz tego źle - opowiadanie na początku naprawdę trzymało w napięciu, ale teraz... Po prostu przestałam przeżywać chwilę razem z bohaterem (choć nie powiem, przy scenie w poprzednim rozdziale coś mi ściskało żołądek) i wydaje mi się, że przeciągasz tę niepewność w nieskończoność, przez co zdążyłam się już oswoić z myślą, że Taemin umrze. Wiem, jak trudne jest pisanie nie za szybko i nie za wolno, i do niczego Cię nie zmuszam, jednak jak czujesz, że opowiadania nie chce ci się już pisać, to je zakończ. Najważniejsze jest mieć z tego przyjemność ;3
    Pozdrawiam ciepło i życzę weny,
    Milciaxx

    OdpowiedzUsuń
  18. Ohayo:3
    Nwm, to chyba mój pierwszy komentarz na tym blogu...w sumie, cieszę się z tego powodu.
    Od jakiegoś czasu próbuje zmusić się do przeczytania kilku rozdziałów z Twojego yaoi, ale gdy zauważyłam, komentarz (patrz góra) postanowiłam, że jednak tego nie zrobię;cc
    Boje się że po lubię tych bohaterów i nie będę chciała końca
    Mam nadzieje, że za niedługo pojawi się nowy post. Z nowym opowiadaniem, które będę mogła czytać od początku. Dodaje komentarz żeby powiedzieć "ja też tu jestem. I w niczym nie mogę się połapać"
    Życzę weny, kochana yaoistko, nie pisz nic na siłę, ale nie zwlekaj z pisaniem.
    Założę się ze wszyscy będą czekać z niecierpliwością x3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, jak mówiłam (chociaż nie wiem, czy to o mnie chodzi) to co napisałam, to tylko moja opinia i nie chcę tym nikogo obrazić c; Przeczytaj opowiadanie, wielu się spodobało, a ja jestem po prostu wybredna i krzywię nosa na każde potknięcie. Jeśli przeczytasz komentarze wyżej, zobaczysz że czytelnicy raczej lubią to czytać (lol), więc spróbować nie zaszkodzi! C:

      Usuń
  19. Max 3 rozdziały?! Smutno mi... Przecież ja się chyba popłaczę na końcu. T.T Już czuję, jakby moje serce było rozdzierane na 300 000 kawałków. Ale, ale. Trzeba coś skomentować :3
    Przez cały czas czytania tego cuda mam przed oczami scenę z listą marzeń Taesia. Coś mi się wydaję, że takowa się jeszcze pojawi :D i bynajmniej nie będzie to szczęśliwy moment. :<
    Zmieniając temat. Odniosę się może do poprzednich rozdziałów, które miałam czelność nie skomentować. Zakładanie krawatu przypomniało mi, jak mój kuzyn usilnie starał się internetowo zawiązać krawat. O dziwo(!) mu się to udało.
    Te zaślubiny były po prostu piękne. T.T Prawie się popłakałam przy czytaniu tego. Coś wspaniałego. Takie (fffis) piękne-hee-heeeeee....
    Wiem, nie umiem komentować :/
    Btw. Uwielbiasz fantastkę? To będę zmuszona (!) zaprosić cię na mojego bloga, którego czelność miałam założyć. :3 Owija w fantastykę właśnie, choć w większym stopniu dzieje się w zwykłej szkole. W sumie to nie do końca takiej "zwykłej". Aha. Na czym to stanęłam?
    Smutno mi. ._. Dlaczego ilekroć wrzucisz coś zabawnego, to zaraz zmieni się to w rozpadlinę pełną pesymizmu? Czemu? CZEMU???!!!
    Dobsz, to może ja już skończę... Przepraszam. Przepraszam, że nie zaglądałam od dłuższego czasu, ale jakoś tak miałam ochotę na moment wyluzowania. A wiedziałam, że jak wejdę na twojego bloga z uśmiechem na twarzy, to wyjdę zachwycona, ale z niepewną miną. Po prostu za dużo do myślenia. A egzamin wzywał, więc... Tak. Przepraszam.
    Kończąc, pragnę (jak zwykle) życzyć ci nieco wolnego czasu, więc proszę, przyjmij ten dar i skorzystaj z niego ;3
    Nekuś
    Ps. Lubisz anime? Nie oczekuję odpowiedzi, ale... musiałam spytać ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lubię i anime i zdarza mi się czytać mangi ^^
      dzieki za komentarz :))

      Usuń
  20. Kiedy mozna spodziewac sie nowego rozdzialu ???? (^ー^)(^ー^) proszee dodaj kolejny rozdzial *-*

    OdpowiedzUsuń
  21. Jejku, jak mnie tu dawno nie było, przepraszam. Zupełnie zapomniałam o polskich opowiadaniach, także teraz nadrobiłam chyba z siedem rozdziałów. To będzie długi komentarz.
    Po pierwsze: jestem szczęśliwa, że konsekwentnie ciągniesz fanficka do takiego zakończenia, jakie zaplanowałaś sobie na początku. Wielkim plusem jest to, że nagle w środku opowiadania nie zmieniasz biegu historii, bo ci się coś odwidziało.
    Po drugie: chyba już kiedyś o tym mówiłam, ale nie zaszkodzi jeszcze raz. bardzo mi się podoba to, że w Virgin Snów COŚ SIĘ DZIEJE. Nie jest to mętna, nudna historyjka, a naprawdę ciekawie rozwinięta opowieść.
    Po trzecie: zmiana Minho jest niesamowita. Wciąż pamiętam jaki był w pierwszych rozdziałach i to jest niesamowite jak bardzo osoba Taemina na niego wpłynęła.
    Po czwarte: Daniel i Kang Hee razem! To chyba moi ulubieni bohaterowie drugoplanowi. Matka Minho jest jednym wielkim kłębkiem nerwów, szaleństwa i pozytywnego humoru. Taka osoba jest genialną odskocznią w tak przygnębiającym opowiadaniu.
    Po piąte: jestem ciekawa co z Kibumem. Nagle zniknął, jakby został zapomniany. Mam nadzieję, że jeszcze się pojawi.
    Po szóste: szczerze mówiąc, myślałam, że Minho i Taemin będą mieć większe problemy w szkole. Chyba Korea jest na tyle homofobicznym krajem, że mimo swojej poprzedniej pozycji, Minho powinien być choć trochę w szkole poniżany. Tutaj się po chamsku przyczepiam, wybacz.
    No i po siódme i ostatnie: ostatnio przeczytałam książkę, która nazywa się "Siedem minut po północy". Jest o chłopcu, który ma chorą na raka matkę i potworze, który rząda od niego prawdy. Ta historia jest bardzo smutna i wzruszająca, a poza tym - bardzo dobrze wyjaśnia zachowanie chłopca w odniesieniu do zabijającej jego matkę choroby. To krótka książka, do poczytania w jeden wieczór, można ją chyba nawet znaleźć w internecie. Polecam ci ją. Mogłaby ci pomóc w opisaniu uczuć Minho, kiedy zbliża się nieuniknione, choć wiem, że spokojnie sobie z tym poradzisz. Ale jakbyś przeczytała - zapewniam cię, że spojrzysz na tę sytuację inaczej. :)
    Pozdrawiam serdecznie i życzę szczęścia
    Clarie Dane

    OdpowiedzUsuń