środa, 7 stycznia 2015

Virgin Snow - Rozdział 24.

            Bez żalu machał właśnie Kang Hee i Danielowi na pożegnanie. Wręcz z radością podskoczył, kiedy auto zniknęło za rogiem. Już w tej chwili – nawet jeśli jego mama zniknęła dopiero minutę temu – czuł oszałamiający zapach wolności.
            Może był jednak zbyt nadgorliwy przy jej pakowaniu, czego oczywiście rodzicielka nie przegapiła.
            - Ja wiem, że chcesz się mnie szybko pozbyć, ale chociaż stwarzaj pozory – mruknęła kobieta, opierając się o samochód.
            - Tylko spokojnie tam – uprzedził Daniel, taszcząc zdecydowanie za dużą torbę jak na jedynie weekend.
            - I nie planuj żadnej orgii w moim domu – ostrzegła poważnie kobieta.
            - Mamo – zaśmiał się głupkowato. Nawet nie przyszło mu to przez myśl.
            - Ja już wiem, jak zachowuje się dzisiejsza młodzież – odparła zgryźliwie – I powstrzymaj się od dwudniowej libacji, proszę. Mam nadzieję, że nie zaprosiłeś przez facebooka miliona ludzi, którzy spalą dom – dodała przerażona.
            Pokręcił z politowanie głową i uśmiechnął się żartobliwie.
            - To może mam spakować ci najcenniejsze rzeczy. Przecież tylu złodziei po świecie lata i akurat któryś trafi do naszego domu? I co wtedy? Co ja biedny sam pocznę, bez matki wariatki która pobiłaby włamywacza broniąc swoich książek czy zastawy stołowej? – zapytał przymilnie.
            - Minho! – ofuknęła syna Kang Hee – Masz dzwonić, jak będzie się coś działo, jasne?
            - Dobrze, zadzwonię do Daniela. Bo znając ciebie wpadniesz w histerię – przewrócił oczyma i spokojnie czekał, aż mężczyzna spakuje wszystkie toboły, które wybrała Kang Hee.
            Wyciągnął dłonie do góry, przeciągając się z zadowoleniem. Został sam. Wszedł do cichego jak nigdy mieszkania i nasłuchiwał. Zrobił sobie rundkę po całym domu nasłuchując ciszy, chociaż doskonale wiedział że to głupi manewr.
            Był po ostatecznych egzaminach, do których średnio się uczył, zajęty rozmyślaniem o Taeminie. Dlatego bez przerwy powtarzał, że niewidywanie blondyna nie ma najmniejszego sensu, skoro i tak będzie mu poświęcał co drugą myśl. Przez kilka pierwszych dni jak maniak pisał sms-y i nawet zaczęło mu się to podobać, myśląc że wprowadza trochę dramaturgii do ich związku na chwilową odległość. Potem jednak Taemin z premedytacją przestał odpisywać, kategorycznie twierdząc „że albo ma się wziąć do kucia, albo zostanie przetrzymany jeszcze jeden tydzień po egzaminach” i „że nie chce, by jego chłopak skończył jako zbieracz puszek tylko dlatego, że nie chce poświęcić kilku dni na naukę”.
            Nie pozostało mu nic innego, jak zajrzeć niechętnie do książek, z których i tak niewiele wyniósł. Nigdy nie był orłem w nauce,  a perspektywa tego że kończy szkołę średnią tak definitywnie i nieodwracalnie, wcale nie pomagała. A to z powodów kilku. Myśl o tym, że skończy ten etap, będzie równał się z jeszcze większym krokiem niż same przeklęte egzaminy, a mianowicie z nieuchronnym wejściem w dorosłość i dosadnym braniem odpowiedzialności za swoje czyny. A jakoś zupełnie nie czuł się Minho z przedrostkiem „pan”. Do tego musiał wybrać uczelnię, albo chociaż odpowiednio zbajerować Taemina, że ma na to czas i że zaczęcie studiów można w każdym momencie – niekoniecznie od razu w październiku – chciał w końcu spędzić jak najwięcej czasu ze swoim chłopakiem.
            Egzaminy jednak minęły prawie bezboleśnie, nie licząc późniejszego sprawdzania odpowiedzi wraz z kumplami. Ponieważ albo miał bardzo krótką pamięć i od razu po napisaniu pozapominał jakie ma odpowiedzi i strzelał po omacku wymieniając się danymi z przyjaciółmi, albo był kompletnym debilem, który przy okropnym niefarcie powtórzy klasę.
            Wystarczył mu jednak tylko dzień, by zapomniał o prawdopodobnie żenujących wynikach z egzaminów. Żył jednym. Zasłużonym wyjazdem jego matki i wujka na dwudniowy urlop, co równało się w wolną ręką na wszelkie przedsięwzięcia. Miał również dość ambitne plany co do swojego chłopaka, którego nie widział dobry tydzień i czuł się odrobinę stęskniony fizycznego kontaktu – tym bardziej, że nie tylko o zwykłe przutylasy mu chodziło, jego ciało pragnęło ponownego intymnego dotyku. No i drugi najważniejszy punkt programu – impreza. Teraz już nie liczyło się chodzenie do szkoły przez te kilka ostatnich dni. Każdy normalny uczeń myślał o tym, by wyrzucić w kąt szafy znoszony mundurek i zacząć przygotowywania do największej imprezy nad jeziorem w tym letnim sezonie. Na początku odrobinę się obawiał i tchórzył, kiedy zapraszał Taemina na tą imprezę. Potem jednak uznał, że niewiele go obchodzi reakcja innych, wstęp był jak najbardziej wolny i zamierzał bronić Lee, gdyby coś poszło nie tak.
            Ruszył do swojego pokoju i postał chwilę przed szafą, wybierając coś w czym mógłby spodobać się Taeminowi. Może zachowywał się jak baba, nie zwracał jednak na to zbytniej uwagi. Zrzucał to na karb tego wyświechtanego uczucia, które i jego trafiło.
            Telefon zawibrował w tylnej kieszeni i automatycznie odebrał połączenie.
            - Mama – powiedział ze znużeniem.
            - Pamiętaj, żeby odmrozić sobie jedzenie – powiedziała.
            - Myślę, że lepiej by było, gdybyś wróciła z powrotem. Obawiam się, że jestem za młody by bawić się ogniem, zapałkami i całą tą kuchenką – powiedział zjadliwie. Czasami przerażała go jej nadopiekuńczość, ty bardziej że wydawała się osobą trzeźwo myślącą i na luzie.
            - Oh, Minho – kobieta jęknęła.
            - Mamo, czy ty przypadkiem się nie boisz? Może nie boisz, co nie jesteś pewna tego wyjazdu? To tylko dwa dni. Zabawicie się – przekonywał rodzicielkę – Nic się takiego nie stanie. Jestem dużym chłopcem – zapewnił.
            - To dla mnie po prostu nowość – wybąkała.
            Westchnął ciężko i usiadł na łóżku.
            - Daj spokój! – ofuknął ją – Facet, który cię kocha od lat zabiera jedynie na romantyczny wypad nad morze. Świeczki, płatki róż rozsypane na podłodze… O matko! – syknął, gdy przyszło mu coś niespodziewanego do głowy – Myślisz, że chce się oświadczyć? – zapytał konspiracyjnym szeptem, chociaż wiedział że Daniel go nie usłyszy.
            Po drugiej stronie zapadła cisza i słyszał tylko spokojną muzykę lecącą z radia.
            - Obawiam się tego – mruknęła kobieta.
            - Ale co? Nie chcesz ślubu? – zapytał zdziwiony. Był niemal pewien, że prędzej czy później do tego by doszło.
            - Minho, wypadłam z obiegu. Zapomniałam jak to jest – westchnęła Kang Hee.
            - Kobieto, gdy dostaniesz pierścionek masz się zgodzić. I nie szlochaj. Jasne? – powiedział dziarskim tonem.
            - Kocham cię, synek – powiedziała czule, kończąc rozmowę.
            Parsknął i rzucił komórkę na łóżko. Miał trochę za złe Danielowi, że nie poinformował go o swoich potencjalnych planach. Nikt jednak nie zasłużył tak na szczęście jak jego matka.
            Usłyszał pukanie do drzwi i ruszył biegiem na spotkanie z wyjątkowym gościem. Uśmiechnął się promiennie widząc prawie półnagiego Taemina. Był jedynie w długich szortach, a oczy zakryte były przez długie okulary. Wyglądał nieziemsko, mimo że jego klatka piersiowa była  przeraźliwie chuda i niemal było widać wystające żebra.
Tak się zagapił na swojego chłopaka, że nie zauważył wyłaniającego się za jego boku Kibuma. Mina mu zrzedła i rozciągnął usta w sztucznym uśmiechu.
- Kibum – syknął uroczo.
Krzykacz nie czekając na zaproszenie wcisnął się do mieszkania, ciągnąc za sobą Taemina.
- Siemka – rzucił – Postanowiliśmy wpaść i zacząć co nieco wcześniej się bawić, zanim pójdziemy w tango – wyszczerzył się  podniósł do góry torbę zapełnioną alkoholem.
- Spodziewałem się co prawda mojego chłopaka, ale nie innych gości. Miałem już małe plany – powiedział zdecydowanie. Podszedł do blondyna i przytulił go na powitanie, z zajadłością patrząc na Kibuma. Widział jak chłopak się spina i patrzy na ich dwójkę spode łba. Dla Minho wszystko było pewne – Kibum był zakochany w Taeminie, jednak starał się to jako tako zamaskować, nadal udając przyjaciela chłopaka.
- Dobrze, dość tych czułości robaczki – przerwał uroczą scenkę krzykacz – Impreza jest na szesnastą. Zadzwoniłem do Sama, Yuri i ChanSunga żeby też wpadli na małe co nieco.
Minho zachmurzył się jeszcze bardziej.
- Miło, że zaprosiłeś moich znajomych do mojego domu, nie uprzedzając mnie wcześniej – powiedział z wyrzutem.
- Mówiłem, że to nie jest dobry pomysł -  mruknął Taemin, wchodząc do kuchni – Wezmę sobie coś do picia – powiedział, zaglądając do lodówki.
- Och, nie piekl się tak – Kibum machnął lekceważąco dłonią, jakby nie widział w całej sytuacji problemu.
- Kiedy przyjdą? – zapytał ponuro, nie chcąc się dalej kłócić. Inaczej wymarzył sobie ten dzień. Zabrał od chłopaka siaty z alkoholem i podszedł do Taemina. Wyciągnął mu sok, kiedy blondyn widocznie nie miał pomysłu co chce wypić. Szturchnął go biodrem, by zrobił mu trochę miejsca w lodówce i schował soju by się trochę ochłodziło.
- Pewnie niedługo – powiedział Kibum.
- To co chcecie robić? – zapytał Taemin, popijając sok i – o dziwo! – z własnej woli wciskając się w ramiona Minho.
Z zadowoleniem przycisnął kruche ciało Lee do siebie, opierając brodę na jego ramieniu i wpatrując się z wyższością w Kibuma. Krzykacz był wyraźnie skrępowany i próbował to ukryć – z marnym skutkiem.
- Możemy walnąć kilka szybkich – zaproponował Choi – Gotowi?
- Chciałbym najpierw do łazienki – powiedział Kim.
- Na samym końcu korytarza – wytłumaczył spokojnie Minho.
Gdy tylko krzykacz zniknął z kuchni, odwrócił się do blondyna i cmoknął go w usta. Taemin uśmiechnął się blado.
- Naprawdę miałem inne plany na popołudnie – wymamrotał zawiedziony.
- Nie potrafiłem mu odmówić – westchnął Lee – Jest rozbrajający, kiedy patrzy tymi swoimi oczyskami – wzruszył ramionami – A co chciałeś robić?
Minho uśmiechnął się lubieżnie i odsłonił kilka zębów.
- Chciałem powtórzyć nasze pikantne chwile sprzed tygodnia. Długo cię nie widziałem.
Blondyn zarumienił się słodko i odepchnął od siebie Minho.
- Zawstydzasz mnie – mruknął.
- Niepotrzebnie. Ciągle o tym myślałem i chcę więcej – powiedział prostodusznie – Pijesz dzisiaj?
- Chciałbym. Jednym z moich planów jest właśnie upicie się aż do nieprzytomności. Żebym miał porządnego kaca – wyjawił.
- Cudowny plan – wymamrotał Minho, krzywiąc się. Tak jak lubił pić, tak nienawidził późniejszego kaca – Dużo masz ich tam jeszcze?
- Trochę. Napisałem na ścianie listę rzeczy, które chcę zrobić przed śmiercią. Byłem wtedy gówniarzem i jak teraz na to patrzę, to aż mi wstyd - powiedział z sentymentem.
Kolejny raz Taemin sprawił, że czuł się wstrząśnięty. Znowu ze spokojem przyznał mu się do kolejnej rzeczy, jakby to zupełnie nie miało znaczenia. Jakby nic go nie obchodziło, że powoli odchodzi. W takim momencie czuł się zupełnie odsunięty, jakby mało ważny i całkowicie niepotrzebny, skoro Lee już wybrał i się poddał. Ramiona mi odrobinę opadły, starał się jednak trzymać prosto – w końcu obiecał, że nie będzie płakał.
- Musisz mi ją pokazać. Zobaczę co ty tam masz – powiedział uśmiechnięty, mimo dość spieprzonego humoru.
- To krępujące – bąknął Taemin.
- Nie ma rzeczy, która mogłaby być dla nas krępującą. Nie dopuszczę do tego – powiedział.
- Jestem gotowy! – Kibum wszedł do kuchni i w tym samym momencie ktoś niecierpliwy zaczął co chwila przyciskać dzwonek do drzwi.
- Są goście – niechętnie powiedział Choi – Idźcie do mojego pokoju, tam posiedzimy. Idę otworzyć temu bydłu.
Wyszedł z kuchni i otworzył szeroko drzwi wejściowe. Fala ludzi zalała jego przedpokój i mimo że było ich niewielu, to odczuł to jakby miał właśnie gościć cały tabun.
- Siema, stary! – krzyknął ChanSung i biegiem rzucił się w stronę łazienki.
- Nie dał się przekonać, że skorzystanie z pobliskiego krzaka nie jest złym pomysłem – parsknęła Yuri, cmokając Minho w policzek – Cześć, Minho – uśmiechnęła się słodko.
- Nigdy więcej z nimi nigdzie nie idę. Jeszcze nic nie pili, a już zachowują się jak bydło – mruknął Sam, kierując swoje kroki od razu do kuchni – Schowam alkohol! – krzyknął – O ile się zmieści. Nieźle się zaopatrzyłeś – powiedział naprawdę zadowolony.
Minho wzruszył ramionami widząc zaskoczoną minę Yuri.
- Kibum wpadł przed wami i uzupełnił lodówkę – wyjaśnił – Idźcie do mojego pokoju. Zaraz wracam z Samem – powiedział, kiedy ChanSung wyszedł rozanielony z łazienki.
            Wszedł  do kuchni, gdzie kumpel nie krępując się zaczynał już piwo.
            - I jak leci? – zapytał ostrożnie, jednak widząc posępną minę Sama już wszystko wiedział – Jeszcze z nią nie rozmawiałeś – skwitował.
            - Koleś, przesrane – mruknął Sam – Niby ostatnio widziałem, że zrobiła się dla mnie milsza i w ogóle. Byliśmy nawet w kinie. A dziś jak nigdy nic zaczęła gadać z ChanSungiem o jakimś gościu, którego poznała i zastanawia się nad randką. No szlag! – walnął w blat kuchenny zdenerwowany.
            - A trzeba było z nią porozmawiać. Dalej powinieneś to zrobić. Może odpuści sobie tego gościa.
            - Nie mam odwagi – przyznał skruszony Sam.
            - Taki chłop na schwał, wszystkie się za nim oglądają od kiedy ja jestem zajęty – uśmiechnął się krzywo – a nie potrafi wykrztusić lasce, która mu się podoba, że mu się podoba. Idiota – mruknął Choi.
            - Mam dość twoich rad. Od kiedy z ciebie taki psycholog od związków, co? – warknął.
            - Dobra, dobra – Minho zaśmiał się – Spijesz się dziś i inaczej będziesz śpiewał. Może nawet serenady klęcząc nad Yuri – dodał półgębkiem – Wyciągaj piwo.
            Wkroczyli raźnym krokiem do jego pokoju, zauważając że nie zostało dla nich żadnego miejsca siedzącego. Zostali wyrolowani i musieli zająć podłogę. Pociągnął Taemina z kanapy na ziemię, dzięki czemu Sam mógł usiąść obok Yuri, a on bez problemu przytulić się do swojego chłopaka.
            - Wyglądacie razem uroczo – stwierdziła Yuri i trąciła Sama, by również się poprzyglądał.
            - Właśnie, Yuri! – zagadnął dziewczynę Minho – Słyszałam, że kręci się dookoła ciebie jakiś amant.
            Dziewczyna rzuciła najpierw przelotne spojrzenie Samowi, potem jednak odzyskała rezon i uśmiechnęła się promiennie.
            - Dokładnie. Zastanawiam się nad randką – wyznała.
            - Bierz się za niego, dziewczyno – zaśmiał się lekko.
            Sam był naprawdę idiotą, skoro niczego nie widział. To było wręcz oczywiste, że Yuri specjalnie go podpuszcza, byle wziął się w garść i zaczął o nią walczyć. Kobiety były skomplikowane, ale żeby przemówić do rozsądku facetowi – to było jeszcze trudniejsze.
            Oparł głowę na ramieniu Taemina pijąc piwo i przysłuchując się toczonym rozmowom. Mimo wszystko cieszył się z całego grona, które go odwiedziło. Był nawet wdzięczny Kibumowi, który próbował być duszą towarzystwa, chociaż bardziej uważny obserwator mógł spostrzec, że chłopak strasznie się męczy.

~**~

            - Dalej chcesz pić? – zapytał z obawą Taemina, który siedział przy ognisku i bujał się to na lewo, to na prawo, niemal odbijając się od jego ramienia, to przechodząc na ramię Kibuma, który siedział po jego przeciwnej stronie.
            - Mówiłem ci! – buńczucznie krzyknął Lee, a raczej próbował, bo wyszedł z tego jedynie skrzek, który zakończony został czknięciem.
            Minho przewrócił oczyma rozbawiony. Pierwszy raz widział Taemina w takim stanie i nawet odrobinę mu się to podobało. A to z tego powodu, że chociaż przez krótką chwilę mógł poczuć się panem sytuacji i opiekować się blondynem, który na trzeźwo takiej pomocy nie doceniał i ją odrzucał, uważając że jest samowystarczalny. Czerpał więc teraz ogromną przyjemność z tego, że to na jego ramieniu Taemin wróci do domu, że to on poda mu butelkę wody i będzie miał okazję pobawić się w osobistego ochroniarza swojego chłopaka.
            - Chcę mieć jutro kaca! – powiedzieli w tym samym momencie. Minho rozbawionym głosem, Taemin buntowniczym.
            Było o dziwo spokojnie. Impreza co prawda toczyła się własnym torem, łącznie z przeszkodami typu upadki, niespodziewane wymiotowanie i znikanie par w pobliskich krzakach, jednak dla ich grupy to było nad wyraz spokojne spotkanie. Niewielu znalazło się takich, którzy by próbowali ich szykanować, czy chociażby wyrzucić z plaży. JaeMin też wydawał się nimi zupełnie niezainteresowany, dlatego mogli bawić się na całego. I to robili. ChanSung co chwila wychodził, by zapalić skręta. Kibum pił jak głupi wpatrując się w płomienie i zapijając smutki. Sam i Yuri rozmawiali przez cały pobyt żartując z siebie, aż w końcu ulotnili się oboje.
            I tak został sam z wciętym Kibumem – który zrobił sobie niespodziewana drzemkę, po której wstał i wyglądał w miarę normalnie – i Taeminem, który pił kolejne już piwo. Sam był trzeźwy, wiedząc że chociaż jeden z nich musi trzymać rękę na pulsie.
            - Ja już będę się zbierał – zadecydował Kibum i wstał w bardzo niefortunnym momencie. Padała właśnie jego kolej, żeby Taemin odbił się od niego, jednak na wskutek wstania chłopaka, blondyn poleciał na ziemię. Rozlał piwo i wylądował twarzą w piasku.
            Minho rzucił się natychmiast ku niemu, podnosząc do pionu.
            - Wszystko dobrze? – krzyknął Choi, wycierając wilgotny piasek z policzków Taemina.
            - Wolę piwo od tego ohydnego piasku – parsknął, wypluwając kilka kamyków i roztrzepując włosy.
            - Wracamy do mnie i nawet mi tu nie marudź – warknął Choi, podnosząc siebie i blondyna do góry.
            - Dlaczego mam spać u ciebie? – zapytał Lee, próbując ustać kiedy piasek zapadał się pod nim.
            Kibum zdążył się ulotnić bez pożegnania. Minho miał tylko nadzieję, że bez problemów dotrze do swojego domu. Może za nim nie przepadał, ale nie życzył również źle.
            - A to dlatego, że się zataczasz, śmierdzisz, krzyczysz i nie chcę żeby twój ojciec zakazał mi spotkań z tobą – dokładnie wypunktował Taeminowi wszystkie powody, chociaż szczerze wątpił czy Lee to przyswoił – Idziemy.
            Już teraz wiedział, że Sam nie miał łatwego życia, kiedy zdarzało mu się upić do nieprzytomności, a to jego wielki kumpel prowadził jego trupa do domu. Nie spodziewał się, że chyba, drobny Taemin po wypiciu ogromnej ilości alkoholu, stanie się kompletnym trupem, który potroił swoją masę. Istnym koszmarem było prowadzenie blondasa do mieszkania, kiedy potykał się co chwila i Minho z trudem manewrował, by oboje nie znaleźli się na ziemi. O dziwo, kiedy już dotarli do domu i prowadził Lee do swojego pokoju, Taemin wydawał się być trzeźwiejszym.
            Chłopak zatrzymał się i delikatnie odepchnął od siebie Minho, który przykucnął żeby odsapnąć.
            - Idę spać – uroczystym tonem powiedział blondyn i machnął jedną nogą żeby zrzucić japonka, po czym zrobił to samo z drugą – z trudem łapiąc równowagę po tej akrobacji. Zdjął z siebie koszulkę, którą pożyczył mu Choi z małą szarpaniną i wyswobodził się z długich szortów.
            Mimo niekontaktującego stanu swojego chłopaka, Minho i tak z uwielbieniem wpatrywał się na ten mały striptiz. Przełknął głośno ślinę na widok Taemina w samym bokserkach. Opanował jednak lubieżne myśli i podniósł się do pionu – nie mógł dobierać się do nieprzytomnego chłopaka.
            - Chcesz się jeszcze umyć? – zapytał, podchodząc do Lee i delikatnie popychając ku jego pokojowi.
            - Tak – mruknął Taemin i odwrócił się w stronę łazienki, niemal zdarzając się z drzwiami od niej.
            - Mam ci pomóc? – zapytał na pozór spokojnie, jednak w środku aż wszystko mu buzowało. Co prawda nie mógł się z nim odpowiednio zabawić, jak sobie to wyobraził, czy jednak Lee będzie miał coś przeciwko niewinnemu obmacaniu?
            - Tak – potwierdził głośno blondyn, a Minho uśmiechnął się promiennie.
            - No to chodźmy, mistrzu – wprowadził chłopaka do łazienki i zamknął drzwi. Podszedł do wanny i zaczął napuszczać ciepłej wody. Usadowił Taemina na toalecie i patrzył rozbawiony jak chłopak wpada w półsen.
            Kiedy woda była odpowiednia, postawił blondyna do pionu i bez krępacji ściągnął jego bokserki na dół. Taemin wydawał się nawet nie rozumieć co się dzieje, ponieważ bez słów protestu dał się poprowadzić do wanny. Z cichym westchnieniem zanurzył się w ciepłej wodzie i odchylił głowę do tyłu, opierając się o róg wanny.
            - Mam cię umyć? – z cichym podekscytowaniem wyszeptał Minho i uradował się ogromnie, kiedy Lee pokiwał twierdząco głową.
            Z nieukrywanym entuzjazmem złapał w dłonie gąbkę i zabrał się za powolne masowanie ciała chłopaka, który co chwila posapywał z zadowolenia.
            - Tylko mi nie uśnij – zaśmiał się gardłowo Minho.
            - Postaram się – wymruczał Lee, uśmiechając się leciutko.
            Gąbka delikatnie zajmowała się każdym skrawkiem skóry chłopaka, a i Minho nie mógł odmówić sobie delikatnego dotykania dłońmi aksamitnego ciała. Taemin nie potrzebował wiele czasu, by sutki zaczęły radośnie reagować na subtelne pieszczoty. Minho uśmiechnął się zachwycony, ciesząc się że może sprawić choć odrobinę przyjemności blondynowi. Zaśmiał się nawet cicho, kiedy znad wody zaczęła wynurzać się główka penisa chłopaka, później jednak syknął, kiedy i on poczuł podniecenie. Nie mógł się powstrzymać i powoli zaczął zsuwać się gąbką coraz niżej, docierając do lędźwi blondyna.
            - Dobrze? – zapytał chrapliwym głosem, wiercąc się coraz bardziej.
            - Dobrze, za dobrze – westchnął urywanym tonem Taemin, mimowolnie podnosząc biodra, kiedy dłonie Minho coraz mocniej zaczęły uciskać kości biodrowe.
            Chciał mu dać tą przyjemność. Chciał, by Lee doszedł. Chciał widzieć jego piękną twarz, wykrzywioną w grymasie orgazmu. Może to był zły moment, skoro Taemin ledwo ogarniał, jednak skoro zdołał się podniecić to nie mógł tak go teraz zostawić.
            Nieco drżącą dłonią złapał w posiadanie swej dłoni jego penisa, rozkoszując się małymi uwypukleniami żyłek biegnących wzdłuż. Członek miał idealną fakturę, nie mógł wyjść z podziwu dla tej twardej części ciała Taemina.
            Czuł jak blondyn gwałtownie drgnął, dlatego mocniej zacisnął palce na twardym penisie, zaczynając w stałym tempie ruszać dłonią. Taemin zaczął się wić i sapać, a woda radośnie pochlupywała dookoła niego.
            Nie musiał długo czekać. Oszołomiony umysł Lee, upojonego alkoholem nie powstrzymywał swoich emocji, a ciało biegło ku spełnieniu. Wiedział, że akcja będzie szybka, jednak pełna pożądanych efektów. Członek w jego dłoni drgnął, skurczył się na chwilę, by potem oblepić jego dłoń porządną ilością spermy, którą natychmiast pochłonęła woda.
            Klatka piersiowa Taemina gwałtownie opadła, rozkurczając wszystkie napięte mięśnie. Chłopak krzyknął zduszonym głosem i otworzył szeroko oczy, wpatrując się z niedowierzaniem w Minho.
            - Spokojnie, już daję ci spokój – szepnął do swojego chłopaka i pochylił się, by pocałować go w czoło.
            Sam czuł się cholernie podniecony, jednak swoje emocje potrafił stłumić – chociaż na jakiś czas. Był szczęśliwy, widząc zaczerwienione policzki Taemina i jego próby uspokojenia oddechu. Nie chciał go stracić. Nie wyobrażał sobie tego.
           


           ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
Witam! Cieszycie się, że tak szybko? Coś się ruszyło i mam wenę, pewnie to efekt większej ilości wolnego czasu. Standardowo dziękuję za komentarze :) 

W zakładce "opowiadania pdf" dodałam dla Was w miarę poprawione opowiadanie Blind. Miłego ponownego czytania, jeśli ktoś się skusi ^^. 

21 komentarzy:

  1. O matko! Tak szybko koleiny rozdział :D Jestem zachwycona! ;)Ach tyle teraz słodkości i w ogóle.

    Taki biedny Minho coraz bardziej go kocha . A niestety jeśli " oswoił " sobie takiego Taemina to tylko będzie dużo łez no niestety rozstanie takie tylko łzy daje :/

    Taki Tae który się coraz bardziej otwiera ... Coraz więcej miłości mu potrzeba przytulania i dotyku xd Tylko trzeba wywalić z jego głowy głupią myśl że to jest już jego koniec i może pożegnać się ze światem xd

    Biedak Sam i logika Yuri ... powalający on jest taki macho i przystojniak a powiedzieć dziewczynie którą lubi, że ją lubi to już nie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo jestem pierwsza !!! :D

      A no jeszcze Justus dużo wolnego czasu i wieny.
      No i z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział :D

      Usuń
  2. Super :D notka boska czekam ma kolejną pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham twoje opowiadania, a to jest najlepsze ze wszystkich . Aww... nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudo ! Cudo ! Cudo ! Uwielbiam to jak często dodajesz rozdziały i to co w nich jest :)! Pijany Teamin jest rozkoszny i taaak słodki że aż nie mogę ! :3 ciekawie co będzie się znajdowało na liście Teamina .. hymm.
    No to duuużo , duuużo weny !
    ~Hans

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, że tak szybko dodałaś kolejny!!!!
    Hehe pijany Taemin? Coś nowego XD Jeju jaki on słodkii wtedyyyy!!!
    Mam nadzieje, że opiszesz tą liste Tae? Jestem bardzo ciekawa co tam będzie!
    Sam niech w końcu bierze się za Yuri!!!
    No a ogólnie to troche szkoda, że przylazł KIbum...
    Ogólnie mi go szkoda... No zakochał się i teraz smuta..., no ale.. niech im nie przeszkadza xd
    Weny!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Pijany Taeś? :D No, to coś nowego ;3 Ale muszę stwierdzić, że nowe rozdziały i się nie zawiodłam - wręcz przeciwnie, bym rzekła :>
    Od dłuższego czasu zaczęłam powoli tracić nadzieję. Wchodzę - nie ma, znowu wchodzę - nie ma, aż w końcu dałam sobie spokój... Nie żeby coś, po prostu internet mi padł na pół tygodnia ;3 Ale - wow - jaka ulga go odzyskać :D
    Wychodzi na to, że znowu gadam nie na temat. Ale tak to już jest, człowiek chce napisać podpierający komentarz, a wychodzi na to, że klepie bez sensu ;3 Cóż, trudno... To jedziemy dalej :D
    Coś nieszczególnie to widzę. Akcja idzie w miarę szczęśliwie - gdyby nie te ciągłe: "mam nadzieję, że on nie umrze" (dzięki Minho, to nie poprawia mojego samopoczucia) - a to znaczy, że najprawdopodobniej niedługo coś wybuchnie :< To przeczucie nie daje mi poczuć się swobodnie, podczas czytania. Po prostu oczekuję na moment, w którym powiem: "K****! Mogłam się tego spodziewać" I nie szczególnie mnie to cieszy. Ale pomijając tę nieco wybuchową mieszankę uczuć i emocji, jest to najlepsze opowiadania, jakie do tej pory czytałam (pomijając Twoje poprzednie-poprzednie 2min ;3) !!!!!!
    Szczerze mówiąc jakoś nie przywiązywałam wcześniej zbyt dużej uwagi do wątku: Sam x Yuri, ale jakoś mi się ta parka spodobała, więc życzę im Wszystkiego Najlepszego w Nowym Żyyyyciu ;3
    Biedny Kibum. Jakoś tak strasznie mi go żal T.T Proszę, nie dręcz go już więcej. Taki nagle odrzucony się chłopak wydaje. Smutno mi z jego powodu. Chyba będę płachachaaaaaaaa...
    Ale tak po za tym.... Weny masz dużo (za dużo?), więc pozostaje mi tylko życzyć ci Dużo Wolnego Czasu, byś mogła zrobić z niej użytek ^.^ Pisz, pisz i pisz, bo to co robisz jest po protu GENIALNE!!!! (jak ktoś zna bardziej... lepsze określenie, niech podeśle, to użyję :3)
    Powodzenia i Wesołego Stycznia;3
    Nekuś

    OdpowiedzUsuń
  7. Musisz zabijać Taemina? Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że to Mincho umrze, a Taemin podetnie sobie żuły :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam,
    rozdział świetny, Minho miał bardzo niecne plany w stosunku do Teamina, ciekawe jak mu poszły egzaminy, Teamin w ogóle do nich podchodzi czy nie... Sam no do jasnej cholerci powieź Yuri w końcu o swoich uczuciach bo za chwilę ktoś ci ją sprzątnie sprzed nosa... ciekawe czy Le był tak bardzo pijany czy udawał, Teamin ma żyć... ciekawe czy naprawdę ten wyjazd Daniel chce wykorzystać na oświadczenie się...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mi się podoba Twój sposób pisania :) Akcja długo jest rozciągana, przez co aż chce się więcej ^^ Z wielką przyjemnością czytam Twoje opowiadania pijąc kawkę i uśmiechając się sama do siebie wciągając się w czytanie. Jestem pełna podziwu wobec Twojej wyobrazi i talentu. Mam nadzieję że wena od Ciebie nie odstąpi i będziesz dalej pisała z taką pasją jak teraz :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Blagam. Nie pozwól Tae umrzeć, bo się chyba zarycze na śmierć... No nic dziękuję za twoją prace~

    OdpowiedzUsuń
  11. twój fanfick jest naprawdę świetny ! <3
    już się nie mogę doczekać co będzie dalej :3

    OdpowiedzUsuń
  12. Błagam Taemin nie umierajjj ;________;
    ja nie wiem co zrobię jak on umrze :<
    chce już wiedzieć jak to się skończy :D

    Życzę ci dużo weny ,chociaż w sumie nie wiem po co , twoje opowiadania i tak są świetne ~`^^`~

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam takie zaległości z komentowaniem. Nieważne >. <

    Rozdział świetny i słodziutki *-*
    Jak Tae umrze to przyjadę do cb i cię porwę :3 Minnie ma żyć i już :<

    Chciałabym mieć już wszystkie rozdziały, ale będę cierpliwie czekać :c

    Izumi :3

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedy kolejna notka??? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Cóż, jaa... Czekam na więcej .w.

    OdpowiedzUsuń
  16. Cóż, jaa... Czekam na więcej .w.

    OdpowiedzUsuń
  17. Omo jakie to genialne ❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  18. Plan wydawałoby się że idealny. Chata wola, on i Taemin sam na sam więc można się pokusić o kolejny krok w ich związku. Kibum jednak czuwa xD Porządną popijawę i kac jak widać też można zaliczyć do marzeń. Dla osób chorych nawet takie rzeczy są niezwykłe. Alkohol leje się literami to Taemin będzie łatwiejszy! Ale co to za przyjemność z seksu z nieprzytomnym chłopakiem. Minho mnie zaskoczył, potrafił poskromić swoje potrzeby i zająć się tymi Taemina. To też było coś nowego ale i jemu dającego satysfakcję.
    A.

    OdpowiedzUsuń