piątek, 26 grudnia 2014

Virgin Snow - Rozdział 22.


            - Oglądamy coś jeszcze, czy kładziemy się spać? – zapytał Minho, bezceremonialnie uwalniając się ze spodni i krępującej koszulki.
            - A gdzie będę spać? – zapytał Taemin, kręcąc się to w lewo, to w prawo na fotelu.
            - To chyba jasne? – podniósł głos Choi – Ze mną! – dodał z pewnością i z niebezpieczną miną usiadł na łóżku, eksponując swoją klatkę piersiową.
            - Masz małe łóżko – zauważył blondyn, zatrzymując się w miejscu i marszcząc nos.
            - Dlatego musisz mnie bardzo mocno trzymać, żebym cię przez przypadek nie wykopał z łóżka. Wiercę się ponoć – Choi wzruszył lekceważąco ramionami.
            - Idę się umyć. Dasz mi jakąś piżamę? – zapytał Lee, wstając i podchodząc do szafy.
            - Mogę ci dać bokserki. Koszulki nie – prychnął jak małe dziecko Choi i podszedł do Taemina, zaglądając mu przez ramię.
            - A jak będzie mi zimno?
            - Mówiłem – Minho pokręcił głową – Musisz się mocno przytulać.
            - Idę – burknął Taemin i zarzucił niesforną grzywką.
            Kiedy Taemin wyszedł wzniósł oczy do góry i zacisnął je mocno. Opuścił ramiona, rozluźniając się. Pierwszy dzień minął nad wyraz spokojnie – nie licząc oczywiście bójki. Chodziło mu raczej o to, że był doskonałym oparciem dla Lee. Nie płaczącym mazgajem, który popada w większą deprechę niż sam poszkodowany. Udawanie uśmiechniętego, pełnego życia i żartującego było trudnym zadaniem. Cholernie trudnym, kiedy miał ochotę przytulić Taemina do siebie, popłakać mu w ramię mając nadzieję, że choroba ot tak minie.
            Wiedział już, że ciężko będzie mu przystosować się do nowej sytuacji. Może nie teraz. Może nie w bieżącym tygodniu. Może nie w tym miesiącu, ale zacznie żałować. Prędzej czy później, piskliwy głosik w jego głowie zacznie domagać się większej ilości uwagi i szepnie „to był błąd”. A kiedy zdusi to w sobie, wcale nie będzie mu lepiej. Bo wiedział, że to on będzie najbardziej cierpiał i nie wątpił że będzie tym, który pierwszy uroni łzy. Dalej nie był pewien, czy jest gotowy na tak emocjonalny szok.
            - Już jestem. Śpisz? – Taemin cicho wszedł do pokoju.
Nawet nie zauważył. Podniósł się do góry i z lekkim uśmiechem obserwował marne próby zasłonięcia ciała blondyna. Lee owinął się szczelnie ręcznikiem, nie odsłaniając w ogóle torsu.
- Dobrze wyglądasz w moich majtkach – mruknął rozbawiony – Chodź tutaj. Potrzebuję teraz czułości – powiedział poważnie, otwierając szeroko ramiona.
- Co ci jest? – burknął zaskoczony Taemin i ostrożnie podszedł do Minho, stając nad nim.
Nie zastanawiając się dłużej, a na pewno nie marnując cennego czasu pociągnął blondyna za dłoń, sadowiąc na swoich kolanach. Zirytowany odrzucił ręcznik, oddzielający go od kruchego ciała. Przytulił się do małej piersi Taemina, czując na policzku ciepło jego skóry i lekką wilgoć. Pachniał jego żelem pod prysznic. Westchnął nad wyraz zadowolony, czując jak jego serce mimowolnie przyspiesza. Tak jak kiedyś odczuwał to samo, tylko wręcz gotując się ze złości, teraz towarzyszyła temu niezwykła czułość o jaką by się nie podejrzewał. Skąd mógł zresztą wiedzieć, że zakocha się w chłopaku.
Chciałby zatrzymać tą chwilę na wieczność. To byłoby coś. Ciągle być takim samym, nie starzeć się, nie chorować. Żyć, być wolnym, niczym nie związanym. Był jeszcze dużym dzieckiem, które lubiło marzyć o tym lepszym, niedoścignionym, nierealnym świecie. Jedyną różnicą między normalnym dzieckiem, a nim  dorosłym głupkiem, było to że wiedział, że bajki nie są prawdziwe i nie wszystko kończy się happy endem.
- Chciałbym tyle z tobą zrobić – mruknął niewyraźnie, przytulony do piersi Lee.
- A kto powiedział, że nie możesz? – wesoło odpowiedział Taemin. Wydawało się go nic nie ruszać. Wiecznie zadowolony, żartujący, zachowujący ten cholerny stoicki spokój. Czasami tego nienawidził. Chciał zobaczyć wrzeszczącego, płaczącego Taemina ujawniającego swoje emocje.
- Po prostu czuję, że nie dam rady się tobą nasycić – szepnął. Nie posądzałby siebie o taką dozę romantyzmu. Nie chciał zmienić się w ciepłą kluchę – I ty chcesz mnie zostawić, tak? Kiedy ledwo zaczęliśmy być razem? – prychnął złośliwie.
- Każdy kiedyś odchodzi. Ja zrobię to tylko wcześniej – Taemin wzruszył spokojnie ramionami.
Minho zamilkł. Objął tylko mocniej ramionami talię chłopaka, krzywiąc się. I jak miał tutaj być spokojny, kiedy blondyn widocznie w ogóle nie przejmował się swoim stanem. Nic  o nim nie wiedział.
- Ciekawe, czy zdążę dowiedzieć się o tobie tyle, by mi to wystarczyło – wypowiedział na głos swoje obawy.
- Wiesz o mnie sporo – niepewnie powiedział blondyn.
- Wiem, że cię nienawidziłem. Wiem, że zostałem skazany na pracę z tobą. Wiem, że przewijałeś się jak cień w moim życiu, albo cierń. Wiem, że byłem dla ciebie chujem. I wiem, że się w tobie zakochałem. Tyle wiem. To chyba niewiele.
Taemin pokiwał głową w milczeniu.
- Postaram się, że będziesz wiedział więcej. Tylko nie dziś. Jestem zmęczony – powiedział Lee, zsuwając się z kolan Minho i lądując na łóżku – Idę spać – powiedział i okrył się kołdrą.
Minho ścisnęło w gardle, czując że nie bez echa przechodzi widok półnagiego Taemina w jego pościeli. Zmrużył oczy myśląc intensywnie. Nigdy nie miał okazji zrobić o jeden krok więcej. Z nikim.
- Taemin – zapytał ostrożnie Choi, pochylając się i opierając brodą o zakopany pod kołdrą brzuch chłopaka.
- Hm? – mruknął Lee, spoglądając niewinnie na Minho.
- Tak sobie pomyślałem – zaczął i stracił pewność siebie milknąc – Nie, jednak nic – burknął i spuścił głowę.
- Mów – rozkazał blondyn.
- Nie masz ochotę na coś więcej? – zapytał nieśmiało robiąc dziubek.
- Więcej? – zapytał Taemin, widocznie nie wiedząc o co chodzi.
Minho westchnął i podniósł się do góry. Odsunął kołdrę okrywającą Lee i urzeczony obserwował chwilę swojego chłopaka. Uśmiechnął się dziwnie, co wzbudziło podejrzenie Taemina, który zmarszczył brwi, myśląc intensywnie.
Minho pochylił się i pocałował niespodziewającego się Taemina prosto w usta. Oderwał się na chwilę od niego, puścił oczko i ponownie zatopił wargi w te Lee. Zaskoczenie szybko minęło, a zamiast niego pojawił się lekki uśmiech i nieśmiałe  ruchy.
- Co ci się stało? – zapytał Taemin, przerywając na chwilę pocałunek, aby nabrać tchu.
- Mam po prostu ochotę – sapnął Minho czując, że nie tylko ochotę na całowanie. Ostatnio nie miał okazji, ani weny na załatwienie swoich potrzeb – Chcę spróbować czegoś nowego. Jesteś gotowy? – zapytał prosto z mostu.
Przerażenie w oczach Lee i niepewność utwierdziła go w przekonaniu, że nie.
- Spokojnie, nie chcę tego o czym myślisz. Chcę przyjemności – wychrypiał, czując jak coś niebezpiecznie rośnie w jego bokserkach. Sama myśl o tym, że mógłby dotykać inaczej niż zwykle ciało Taemina, spowodowała że dość znacznie się podniecił. Wszystko wina tego, że był wyposzczony przez te ostatnie dni.
- I nie zrobię ci krzywdy – uśmiechnął się łagodnie – Mogę? – zapytał asekuracyjnie, chociaż i tak był pewien, że gdyby Taemin odmówił i tak by go nie posłuchał. Wziąłby co swoje, a  i tak blondynowi po krótkim czasie by się spodobało. Odetchnął jednak z niekrywaną ulgą, kiedy Taemin kiwnął niepewnie głową.
- Nie wiem co robić – speszony powiedział Lee, odwracając głowę i chowając się w poduszkę.
- Chyba bawiłeś się kiedyś w robótki ręczne, prawda? – zapytał rozbawiony Choi i dostał pięścią w tors.
- Co cię to interesuje?! – ofuknął go blondyn.
- Chyba powinno być podobnie – zastanowił się Minho – Nie, będzie lepiej – powiedział zdecydowanie.
- Jaki doświadczony – mruknął Taemin.
- Właśnie wcale – burknął Choi i nie kłopocząc się dalszą rozmową, z większym zapałem wbił się w usta Taemina, tłumiąc wszelkie prośby zaprzestania działania.
Lawirował językiem, muskając intensywnie wargi blondyna. Sprawiało mu to ogromną przyjemność. Taemin również nie miał większych obiekcji, ponieważ zarzucił ramiona na szyję Minho i przyciągnął go bardziej do siebie. Cudownie było stykać się całym ciałem ze skórą blondyna. Cholernie go to nakręcało, a jeszcze bardziej fakt, że nie tylko on był pobudzony.
Przyspieszył ruchy językiem, niecierpliwie wdzierając się do środka. Dokładnie badał podniebienie chłopaka, zachęcając i jego narząd do zabawy. Taemin jak najbardziej dołączył do igraszek, zadziornie próbując przejąć inicjatywę. Szło mu to jednak nad wyraz marnie, Minho nie zamierzał pozwolić, by pozbawiono go kontroli.
Niecierpliwe ręce poszły w ruch odkrywając nowe, nieznane skrawki skóry. Chciał zapamiętać jak najwięcej, sprawić żeby i Lee pamiętał jak najdłużej słodkie chwile. Drżącą dłonią przesunął po boku swojego chłopaka, odrywając się od jego ust i składając pocałunek na szyi. Taemin sapnął na tą pieszczotę, dlatego Minho ponowił pocałunek zostawiając na delikatnej skórze mokry ślad. Sprawianie przyjemności Taeminowi było ogromnie absorbujące, nie chciał przestawać, zatracał się coraz bardziej z każdą chwilą i miał wrażenie, że jego bokserki już długo nie wytrzymają takiego ucisku. Ku swojemu zadowoleniu, czuł to samo u blondyna.
Podniósł się na ramionach, wisząc nad Taeminem i stykając się tylko biodrami. Zbliżył się do jego ust i spojrzał na zaciśnięte mocno powieki i rozchylone usta, które czekały by tylko zlizać z nich wszystko co możliwe.
- Dotknij mnie – wyszeptał w jego usta. Lee otworzył gwałtownie oczy i nieśmiało zagryzł wargę.
Po chwili mógł poczuć lekkie zaciśniecie smukłych palców na swoim członku. Wystarczyło, by zachłysnął się powietrzem i szybko zamrugał oczyma, by potem wydać ciche westchnienie. Nie czekając sięgnął do majtek blondyna, oddając z pełnym oddaniem pieszczotę. Cichy jęk Taemina utwierdził go w przekonaniu, że nie robi nic bolesnego. Delikatnie głaskał wypukłość przez materiał bokserek, od czasu do czasu drapiąc materiał. Plecy wyginające się w łuk, ciche pojękiwanie mówiły Minho, że Taeminowi jest dobrze. Że chce więcej. Szarpnął za gumkę, dając znak by chłopak podniósł się trochę do góry. Szybkie i mocne zaciśnięte dłoni Lee na jego penisie sprawiło, że zapomniał o tym, że właśnie rozbrajał Taemina i opadł na niego, drżąc z przyjemności. Nie potrzebował dużo czasu do osiągnięcia spełnienia. Zmobilizował się i podniósł ponownie do góry, siadając na biodrach kochanka. Uniósł uda i zsunął przeszkadzający materiał z tyłka Taemina, mając pełny ogląd na ciało swojego chłopaka.
Był piękny. Uśmiechnął się z czułością i pogłaskał delikatnie blondyna po policzku. Chłopak otworzył oczy i zdziwiony spojrzał na Minho.
- Wiesz co? – westchnął cicho – Jesteś piękny.
Blondyn zarumienił się i zrobił zakłopotaną minę.
- Wiem o czym myślisz. Nie rób tego teraz – mruknął Lee – Nie czas na złe myśli.
Miał rację. Myślał o tych ponurych sprawach. Kiwnął twierdząco głową i w ekspresowym tempie pozbył się swoich bokserek.
Położył się na Taeminie, przygniatając swoim ciałem. Ponownie westchnął, wiedząc że to stanie się jego ulubioną pozycją. Przygarnął go mocno do siebie, starając się nie przejmować narastającym podnieceniem. Ku jego zdziwieniu, to nie on zainicjował pierwsze ruchy biodrami, a Taemin. Przymknął oczy, wbijając czoło w bark swojego chłopaka i sapnął z zadowolenia. To było zupełnie coś innego niż zwykle i zdecydowanie nie umywało się do robótek ręcznych. Znowu było mu mało i pomyślał, że nie chce tego stracić.
Wyrzucił jednak szybko z głowy złe myśli. Nie były mu teraz potrzebne. Teraz to on starał się przejąć stery i przyparł mocniej Taemina do materaca. To nic, że tylko pocierali się wzajemnie. Dla nich, to i tak wiele znaczyło. Każdy z nich czuł, że przeżywa coś niesamowitego i niepowtarzalnego.
Ruchy przyspieszyły, a ich ciała powoli zaczęły się ślizgać, również w tych intymnych miejscach. Wszystko powoli zaczynało wyglądać chaotycznie, a  każdy z nich starał się tłumić jęki rozkoszy. W końcu nie byli sami w domu, a Minho nie wątpił że jego matka przerażona przybiegłaby do jego pokoju, gdyby tylko usłyszała głośniejszy krzyk. To byłoby bardzo niezręczne spotkanie. Prychnął ze śmiechu, widząc oczyma wyobraźni taką scenkę. Taemin spojrzał na niego nie rozumiejąc nagłej wesołości.
- Nic, nic – sapnął Choi.
Sięgnął dłonią pod ich ciała i z lubością przeciągnął dłonią po członku swojego chłopaka, widząc jak ten kurczowo zaciska oczy, a jego biodra wyrywają się do przodu. Przyspieszył ruch dłonią, czując na swoich palcach ciepłą wilgoć.
- Dotknij mnie sobą – wyszeptał Taemin i nie pozostało mu nic innego, jak poddać się tej kuszącej prośbie. Opadł ponownie na Lee i trzymając jego członka, dołączył i swojego, masując oba narządy w jednostajnym tempie.
Uczucie było niesamowite. Dwa gładkie ciała, dotykające się szczelnie i pobudzające nawzajem. Z trudem było mu już zapanować nad emocjami, szczególnie gdy słyszał jęki aprobaty ze strony Taemina. Przyspieszał coraz bardziej swoje ruchy ręką, nie mogąc się doczekać spełnienia.
Wiedział, że właśnie w tym momencie całkowicie poległ i dał się omotać temu posapywaniu i ciału Lee, które wyrywało się do przodu. Nie musiał również długo czekać na owoc swoich starań. Ciepła ciecz zalała jego dłoń i zaraz po Taeminie doszedł z tłumionym krzykiem na ustach. Dalej drżąc, położył się całym ciężarem swojego ciała na Lee, całkowicie go przygniatając. Dłoń nadal trzymał na gorących członkach, które pulsowały i wyrzucały jeszcze przez chwilę ostatnie resztki nasienia.
Westchnął cicho i podniósł się do góry, siadając na biodrach blondyna. Minho niemal zachłysnął się seksowną miną swojego chłopaka, który wyglądał na ogromnie zadowolonego. Właśnie to zamierzał osiągnąć.
Przygotowany zawczasu, sięgnął czystą dłonią do szafki, z której wyciągnął chusteczki nawilżające. Wytarł swoją dłoń i zabrał się za pobieżne oczyszczenie ich ciał.
- Co robisz? – mruknął Taemin, odrobinę podnosząc głowę – To zawstydzające – burknął.
- Nie bardziej niż to, co robiliśmy przed chwilą – zaśmiał się krótko – Było cudownie – westchnął rozanielony.
- Było – przyznał mu rację Taemin – Przytul mnie – rozkazał, wyciągając ramiona przed siebie.
- Już się robi, szefie – zasalutował Minho, rzucił zużyte chusteczki pod łóżko i opadł obok Taemina, przykrywając ich szczelnie kołdrą. Przytulił mocno chłopaka do siebie, czując ciepło jego ciała. Nie mógł sobie wyobraził Taemina w trumnie. Takiego zimnego, nieruchomego. Wzdrygnął się na samą myśl o tym.
- Dobranoc – usłyszał jeszcze szept przy swoim uchu. Uśmiechnął się łagodnie, obdarzając Taemina ostatnią pieszczotą, całusem w policzek. Po tak intensywnym wieczorze szybko usnął.
Obudził się nad zwyczaj wypoczęty. Noga Taemina obejmowała go ciasno, ugniatając pęcherz. Mruknął wyspany i przeciągnął się. Blondyn jeszcze spał. Uśmiechnął się z czułością na widok rozczochranych kosmyków i spojrzał na zegarek. Miał jeszcze ponad dwie godziny do zaczęcia zajęć. Zachmurzył się, myśląc że być może odpuści sobie kolejny dzień. Przytulił się mocniej do Taemina.
- Która godzina? – mruknął zaspanym głosem Lee.
- Po siódmej – odpowiedział tuż przy uchu Taemina. W trybie natychmiastowym na policzki Lee wstąpił rumieniec.
- Musisz iść do szkoły – powiedział niepewnym głosem Lee, udając że w ogóle nie rusza go obecność półnagiego Minho, szepczącego mu prosto do ucha.
Choi przewrócił oczyma i odsunął się odrobinę od blondyna.
- Zastanowiłem się poważnie nad tą sytuacją i postanowiłem, że rzucam szkołę. Chcę poświęcić ten czas tobie – powiedział oficjalnym tonem, jednak widząc natychmiastową zmianę miny Taemina, poczuł się jak debil.
- Nie ma mowy – zdecydowanie powiedział Lee i usiadł na łóżku – Musiałeś być nieźle najebany, myśląc o czymś takim. Idiota! – syknął chłopak.
- No ej! – krzyknął rozczarowany Minho – Myślałem, że się ucieszysz – burknął.
- To ja mogę pozwolić sobie teraz na odpoczynek i zlanie wszystkich obowiązków. Ty nie! Nie chcę nawet o tym słyszeć – syknął rozdrażniony i odrzucił kołdrę. Taemin wstał i stanął w bojowym szyku, szykując kolejne słowa tyrady.
- Seksownie wyglądasz – zauważył Choi z przekąsem. Lee był nagi i widocznie nie zdawał sobie z tego sprawy.
Blondyn spojrzał w dół i skulił się gwałtownie. Odwaga go odrobię opuściła, a policzki zapłonęły wstydem. Wskoczył szybko pod kołdrę, naciągając ją sobie niemal na szyję.
- Dzisiaj idziesz do szkoły. Niedługo macie egzaminy. Masz je zdać. Jeśli nie chcesz zrobić tego dla siebie, zrób to dla mnie – powiedział zdecydowanie.
- To nie fair – ofuknął go Minho.
- Wszystkie chwyty dozwolone – Taemin wzruszył ramionami – Kiedy ja będę leżał w grobie, ty będziesz bezdomnym bez wykształcenia – zawyrokował.
- No nie przesadzajmy – burknął Minho, powoli uświadamiając sobie, że to nie był najlepszy z jego pomysłów.
- To co? Idziesz na zajęcia? – zapytał z nadzieją Taemin.
- Tak – bąknął Minho – Nie chcesz iść ze mną?
- Jadę dziś do Seulu, mam badania – wyjaśnił spokojnie.
- I nic mi nie powiedziałeś?! Chcę jechać z tobą! – powiedział zdecydowanie.
- To tylko badania i wypisanie leków. Nie chcę chemii, ale i tak muszę brać inne świństwo – skrzywił się – I tak, zastanowię się nad bardziej wyniszczającym mnie leczeniem – powiedział sucho.
Minho uśmiechnął się. Nie osiągnął co prawda wiele, ale spowodował że Taemin pomyślał o porządnym leczeniu. Mimo zapewnień Lee, że jego przypadek jest beznadziejny, liczył jednak na cud. Te się w końcu zdarzały, prawda? Rzadko, ale jednak. Marzył o jednym takim.


~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witajcie! Wesołych Świąt! A jednak udało mi się coś naskrobać, zanim nadejdzie Nowy Rok - i nowe wyzwania. Dziękuję za życzenia, dziękuję za komentarze pod ostatnimi rozdziałami. Cieszę się również, że wracacie do starszych tworów i również je komentujecie. Jestem właśnie w trakcie obrabiania na pdf "Blind", więc pewnie niedługo pojawi się na moim dysku i będzie można je pobrać w całości :). Odpowiadając na Wasze pytania... planuję 30 rozdziałów + dość obszerny dodatek, który pisze się od samego początku Virgin Snow (skoro wszystko pisane jest z perspektywy Minho, to i Taemin powinien dorzucić swoje trzy grosze, prawda?). Wydaje mi się, że przed Sylwestrem powinnam dodać jeszcze jeden rozdział. Gdyby to jednak się nie zdarzyło, już za wczasu życzę Wam wszystkiego dobrego, cierpliwości i chęci do wyrażania swoich opinii na moim blogu, ale również na innych, które czytacie :) 



16 komentarzy:

  1. również życzę wesołych świąt:*:))) a notka mmmm cudo weny życzę :***

    OdpowiedzUsuń
  2. Wstawiłaś nowy rozdział Virgin Snow w dzień pierwszego śniegu ;). Tobie również zdrowych i wesołych świąt <3.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Obsesyjnie odświeżałam Twojego bloga z nadzieją, że dodasz nowy rozdział , no i proszę. Kiedy zobaczyłam, że go opublikowałaś, wydarłam sie na całą Polskę, przysięgam! Uzależniłam się od Twojego bloga i będę to powtarzac za każdym razem. Poleciłam tego 2mina dwóm przyjaciółkom i naprawdę bardzo im się podoba. :3 Rozdział taki krótkiiiii, no ale cieszę się, że napisałaś go jeszcze przed nowym rokiem. Cóż, cieszę się, że Taeminowi i Minho tak bardzo na sobie zależy i bardzo dobrze, że nasz uke rozkazał Minho kontynuować szkolę. Życzę Ci jak najwięcej weny na następne rozdziały no i (spóźnione) wesołych świąt. :3

    OdpowiedzUsuń
  5. No i to się nazywa rozdzialik na poprawę chumoru :D
    Minho taki radosny i wg aż mnie dziwi że Tae tak lekko podchodzi do tego że za pół roku odejdzie ale czy przez ten czas nie stwierdzi że "Hmm a może tutaj nie umierać? " xd :P Minho naprawdę ma charakter żeby być świadomy że za normalnie chwile juz nie będzie miał swojego ukochanego . Naprawdę jest on silny żeby sobie tak żartować o
    śmierci i rozstaniu . No przynajmniej Taemin wreście zaczyna leczyć się no i dba o Minho żeby chodził do szkoły bo co jak co ale jak jakimś cudem Tae wyzdrowieje yo co Minho jako bezrobotnych bez wykształcenia to nie jest dobry partner żeby jeszcze robił utrudnienia swoim stanem konta :P

    Justus życzę także tobie trochę spóźniony wesołych Świąt ale za to żeby sylwester byłby świetny i udany :D
    Mo i Weny i wyczekuję kolejnego rozdziału z niecierpliwością :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mogłam się doczekać kolejnego rozdziału i miałam rację :) . Kocham Lee w tym opowiadaniu a szczególnie jego czarny humor . Mam nadzieję że wena cię nie opuści i że w nowym roku będziesz miała jeszcze więcej ciekawych pomysłów na to i inne opowiadania . Wesołego Nowego Roku!!!!
    ~Hans

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniałe! ♥♡♥
    Czekam na next!
    Tobie też wesołych świąt!

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham Twe dzieła! <3 Jak już chyba wspominałam, odnalazłam to miejsce stosunkowo niedawno. Miałam więc dużo do nadrobienia. Gdy już jednak wszystko pokończyłam, po prostu nie mogłam się powstrzymać. Odwiedzałam Twojego bloga codziennie. Nagle dzisiaj patrze, tak praktycznie bez nadziei, i widzę nową notatkę!!!! To był chyba najlepszy prezent, jaki w tym roku dostałam ;3 Twój blog jest numerem jeden na mojej (skromnej) liście ;3;3;3;3;3;3 Nawet nie wiesz jak uwielbiam Twój styl. Sama piszę (jakieś tam) opowiadania, z zamiarem opublikowania ich na jakimś blogu, jednak prawdopodobnie nie prędko to nadejdzie - chociaż na swój styl aż tak bardzo nie narzekam >.> - lecz i tak mam nadzieję na jakąś opinię, odnośnie mych skromnych dzieł.... Ale to może kiedyś;3 Poproszę, zaproszę, wyproszę... może bez tego ostatniego ;3 Ale odnośnie notatki...
    Cudownie. Wszystko cudownie. Chyba się z Tobą pokłócę o zakończenie. Kiedyś tam wspominałaś o nieszczęśliwym zakończenie, jednak moja podświadomość żąda happy endu ;> Za dużo smutnych opowiadań...
    Jeszcze raz - - - KOCHAM TWE DZIEŁA!!!!!!!!! Mam szczerą nadzieję, że cała Polska to usłyszała i zaraz to wlezie ;3 Stworzyliby swoją własną Justusowską religię. Miałabyś własnych wyznawców... Czyż nie kusząca propozycja? :> Warto przemyśleć..................
    A teraz poważnie - Wesołego Nowego Roku i dużo dużo DUŻOOOOOO czasu wolnego ;3
    Nekuś
    Ps. Lubisz koty? <3 Musiałam spytać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziekuje za ten rorozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie cuda się zdarzają, czyli może ... dobra nie ważne nie będę lepiej nic wymyślać. To się źle dla mnie kończy. Rozdział kipi słodyczą, ale pomimo tego i tak w niektórych momentach wypuściłam łzę na wolność. Straszne uczucie żyć z kimś z dnia na dzień ze świadomością, że któregoś jej już nie będzie.
    W każdym razie jakbym nie miała już okazji to życzę Ci Szczęśliwego Nowego Roku i żebyś miała jeszcze więcej czytelników, najlepiej tych co dużo komentują :3

    OdpowiedzUsuń
  11. Mój ostatni komentarz w starym 2014 roku :) Świetny rozdział, jak zwykle... :) Powoli zbliżamy się do końca opowiadania. Strasznie szybko mi to zleciało. Bardzo ...słodki ten rozdział xD Życzę Ci szczęśliwego Nowego Roku, dużo odpoczynku, dużo czytelników, żeby pojawiali się nowi a starzy nie odchodzili, żebyś zawsze miała wenę (nie tylko do pisania ale przede wszystkim do działania bo z tym czasem ciężko i leń się wkrada :)) i wszystkiego czego sobie zapragniesz :) I dziękuję za ten rok z Twoimi dziełami bo jego większość spędziłam właśnie z Twoimi opowiadaniami i liczę na kolejny taki rok :) Pozdrawiam :) <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeju ヾ(*´∀`*)ノ poświęciłem dosłownie całą noc by przeczytac twoje opowiadanie virgin snow , ponadto ze poszedłem spać na dwie godziny by wrócić do czytania twojego bloga i zacząć kolejne które dopiero co teraz skończyłem i nie zawiodłem się (*˘︶˘*) piszesz tak przepięknie ze brak mi słów. Muszę przyznac ze to pierwszy komentarz jaki wystawiłem czytając już od dłuższego czasu blogi yaoi i nigdy nie miałem chęci wystawić jakikolwiek komentarz. Masz niesamowitą wene twórcza moim zdaniem wszystko współgra i nie wiem skąd bierzesz tyle świetnych pomysłów (*´>д<) aż zazdroszczę też chciałbym potrafić pisać tak świetnie jak ty . Pozdrawiam Kamil ヾ(*´∀`*)ノ

    OdpowiedzUsuń
  13. Ah no właśnie i mam nadzieje ze mój idol nie umrze mi w tym opowiadaniu bo to ja będę przechodzil traumę xD i zamkne się w sobie ( ^ω^) będziesz mieć mnie wtedy na sumieniu . •﹏• Kamil

    OdpowiedzUsuń
  14. O mami, jak uroczo, jestem nawet trochę zdziwiona, że Taemin się tak szybko poddał xD ale podobało mi się to, jak opisałaś ich zabawę mimo tego, że tak jęczałaś na tt, że nie wiesz, jak się za to zabrać :P
    Trochę mi przykro, że Minho cały czas się zadręcza i mam nadzieję, że mimo wszystko nie skończy się to tak, jak myślę, że może się skończyć, bo chyba rzucę sobą z łóżka z żalu Dx

    OdpowiedzUsuń
  15. Witam,
    rozdział rewelacyjny, mam nadzieję, że zdarzy się cud i Teamin przeżyje, ciekawe jak będzie wyglądał jego dzień w szkole, przecież Jorming dowiedział się, ten pomysł z rzuceniem szkoły słodki, ale Teamin myśli racjonalnie....
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  16. No proszę jaki owocny rozdział :) Wszystko jest dla nich takie nowe. Obaj tacy niedoświadczeni, jednak sprawianie przyjemności drugiej osobie, tej ukochanej, okazało się nie tak straszne. Ich zbliżenie było niesamowite. Słodycz aż kipiała z opisów. Ciała dotąd nieznane, niezbadane, powoli odkrywane przez każdy maleńki gest, każdy gorący pocałunek, każdą najdrobniejszą pieszczotę. Z kolejnym ruchem coraz bardziej zatracali się w przyjemności, jaką sobie dawali, by w końcu oddać jej się w całości. Spragnione bliskości i rozkoszy ciała biegły już tylko w kierunku spełnienia. Wszystko to opisałaś idealnie, delikatnie, bez zbędnej przesady. Cały rozdział no piękny! Tylko znów te myśli, że Taemin niedługo odejdzie, ściskają za serce.
    Cuda niestety się nie zdarzają, choć z pewnością cudem jest Taemin, który całkowicie odmienił życie Minho. Pozdrawiam i lecę dalej A.

    OdpowiedzUsuń