czwartek, 20 listopada 2014

Virgin Snow - Rozdział 19.


            Minho leżał na łóżku i wykorzystywał swój zasłużony czas wolny. Z niezadowoleniem stwierdził, że jest totalnym debilem. Była połowa czerwca. Niedługo koniec szkoły. Całkowite zakończenie liceum. I ta dołująca myśl, że nie ma pojęcia co zrobić ze swoim życiem. Czym się zająć?
            Jedno mu się udało, to musiał przyznać. Był w związku. Z Taeminem. Tak oficjalnie. Jednak oficjalnie na tyle, na ile się odważyli. Krąg poinformowanych zacieśniał się do rodziny i najbliższych znajomych. Mógł pewny siebie mówić o blondynie „mój chłopak”. Czy to jednak już była miłość? Chyba nie. Nie odczuwał tak tego. Na pewno zaawansowana faza zauroczenia, zakochanie. Miłość jeszcze nie. Chyba.
            - Nad czym się tak zastanawiasz? – spokojny głos wyrwał go z rozmyślań. Nawet nie zauważył kiedy Taemin wszedł do jego pokoju. Blondyn usiadł na skraju łóżka i wpatrywał się łagodnie w niego. Miał naprawdę ładne oczy, teraz zmęczone i lekko zaczerwienione. Ostatnio zdarzało mu się to zbyt często.
            - Na tym, jaką niedojdą życiową jestem – mruknął Minho, zakrywając się poduszką – O tym, że nie spełniam swoich marzeń. I takie tam. Chodź bliżej – zażądał i pociągnął Lee za rękę. Chłopak zdjął buty i położył się obok Minho, wtulając w jego ramię.
            - A jakie są twoje marzenia? – zapytał Taemin.
            - Problem w tym, że nie wiem – Choi wzruszył ramionami i westchnął rozgoryczony.
            - Masz jeszcze czas, jesteś młody. Całe życie przed tobą – lekko powiedział Taemin, zdecydowanie bagatelizując problemy Minho.
            - Młody, młody. Nim się obejrzę stuknie mi trzydziecha, a ja dalej będę kwitnął na kanapie – prychnął Minho – Jak byłem dzieckiem, chciałem zostać miliarderem.
            - Żeby nie musieć niczego robić? – Taemin zaśmiał się, kołysząc w ramionach Minho. Choi lubił to uczucie. Ciepło blondyna uspokajało.
            - Dokładnie – brunet skinął głową – Myślałem, że jak będę miał dużo pieniędzy, wtedy mama z ojcem będą razem. W końcu kasa daje szczęście, co nie? Głupi byłem – stwierdził.
            - Głupi byłeś. Nawet miliony na koncie, nie dadzą nam zdrowia, miłości jeśli miałaby być prawdziwa – stwierdził Taemin – Pieniądze nic nam nie dadzą, oprócz małej stabilności.
            - Taaa – mruknął Choi – Gdzie składasz papiery na studia? Pójdę chyba tam gdzie ty. Nie mam pomysłu na siebie – warknął, wyraźnie wściekły na siebie.
            Taemin sapnął i spiął się.
            - Hmm… - burknął - … jeszcze nie wiem. Chyba zrobię sobie rok przerwy.
            - He? – Minho podniósł się do pionu, patrząc z góry na Taemina – Nawet ja jestem takim debilem, że chcę gdzieś iść. A ty? Taki kujon? I co? Wolne? No co ty?!
            Niby wcześniej nie rozmawiali o przyszłości, Minho był jednak pewien że kiedy już skończą liceum będą planować razem wspólne życie. Wyjadą, zamieszkają razem, będą pracować, uczyć się. Taka mała namiastka bycia w związku na wyższym levelu.
            - Po prostu nie ma dla mnie teraz sensu zaczynanie uczelni. Muszę zamknąć ten etap w swoim życiu, a dopiero przejdę do kolejnego.
            - A myślałeś o wyjeździe? Do Seulu? Ze mną? – zapytał z nadzieją Choi.
            - Tak – zwyczajnie odpowiedział Taemin – Jeśli tylko ze mną wytrzymasz. Jeśli podejmiesz się tej odpowiedzialności. Do niczego nie będę cię zmuszał. Nie będę zatrzymywał – spokojnie wzruszył ramionami.
            Minho pokręcił głową zmartwiony. Chciał wiedzieć, gdzie podział się ten porywczy chłopak, który osiągał to czego pragnął. Takiego go poznał na nowo, w takim się zakochał. Teraz miał wrażenie, że rozmawia ze zmęczonym życiem czterdziestolatkiem, ze skłonnościami. Może to było zbyt skrajne porównanie, jednak naprawdę się martwił.
            - Pff… - prychnął Choi – Wytrzymałem tyle lat z tą wariatką, moją matką, to z tobą nie wytrzymam? – zaśmiał się, widząc rozbawioną minę Taemina.
            - Twoja mama jest cudowna! – zaprzeczył Lee – Chciałbym móc napisać książkę – odparł już poważnie.
            - Książkę? O czym? – Taemin nigdy mu się nie zwierzał ze swoich pragnień.
            - O życiu. Jakie jest bolesne. Nigdy jednak tego nie zrobię. Nigdy nie poprawię swoich umiejętności pisarskich. Jestem słaby – machnął lekceważąco dłonią, wpatrując się w sufit.
            - Masz całe życie przed sobą, by napisać taki stek bzdur – prychnął złośliwie Choi.
            - Ej! Dlaczego tak myślisz? – Lee obruszył się i owijając ramiona pod piersią.
            - Ulepszonego Harrego napisz. Coś z fantastyki. Ludzie nie chcą czytać o innych ludzkich dramatach, bo to temat zbyt im bliski. Wolą pławić się w utopii, w nierealnym świecie – wyjaśnił Minho.
            - Głupi. A nie pomyślałeś o tym, że ludzie właśnie chcą czytać o dramatach innych?  Wtedy myślą, że są lepsi od całej reszty, kiedy ich nic takiego nie dotyka – podał swoją teorię blondyn. Niby miał trochę racji.
            - Nie wiem – Choi wzruszył ramionami i położył się ponownie obok Taemina – No i co robimy? – zapytał, odwracając się twarzą do swojego chłopaka.
            - Nie wiem – Taemin wzruszył ramionami, asekuracyjnie odsuwając się odrobinę od Minho.
            - Może dostanę całusa? – burknął jak małe dziecko, robiąc wielkie oczy.
            Taemin spojrzał na Minho odrobinę przestraszony, po czym spuścił głowę.
            - Co tak nagle? – wymamrotał.
            - Powinienem zrobić to znienacka? – zapytał Choi i pochylił się szybko nad Lee, zgarniając mu głowę do góry i cmokając lekko w usta. Blondyn wciągnął głęboko powietrze i chrząknął – O tak? – zapytał, odsuwając się odrobinę i siadając po turecku na łóżku.
            - Jesteś taki… - zaczął onieśmielony Taemin.
            - Jestem twoim chłopakiem, za twoim przyzwoleniem i zgodą. I miałem ochotę cię pocałować – wyjaśnił nieco rozdrażniony – Chyba mogę?
            - Oczywiście, ale sam zobacz. Dla ciebie i dla mnie to dopiero początek tej drogi. Poznawajmy się powoli.
            - Zgadzam się, o ile to nie będzie naprawdę ślimacze tempo. Czy ja cię w ogóle podniecam? Wiesz, chodzi mi o pożądanie.
            - Minho…
            - Co? To byłoby całkiem normalne. Nie mówię przecież o tym, że mamy od razu wylądować w łóżku, tylko czy cię kręcę!
            - Krępuję się o tym mówić – burknął Lee i podniósł się do góry. Podszedł do okna i wyjrzał przez firankę.
            Minho westchnął zrezygnowany. Wiedział, że teraz już nic nie ugra. Kiedy Taemin zamykał się w sobie, nic ani nikt nie potrafił wyrwać go z tej skorupy. Podszedł do swojego chłopaka, który wyglądał przez okno i zgarnął w swoje ramiona.
            - Przepraszam – szepnął Choi – Nie chciałem być taki nachalny. Podobasz mi się. I nie mówię tu tylko o tym jaki jesteś, twój charakter. Pociągasz mnie. Chcę cię ciągle dotykać, głaskać. Rozumiesz? – oparł brodę o bark blondyna, wzdychając ciężko.
            - Staram się – mruknął Taemin – Nie jestem obojętny, po prostu mało ufny.
            - Myślałem, że ten etap mamy już za sobą – Minho nie mógł ukryć niezadowolenia.
            - Mamy – Taemin kiwnął głową na potwierdzenie swoich słów – I naprawdę mi na tobie zależy – chłopak odwrócił się i oparł biodrami o parapet, wpatrując z łagodnym uśmiechem na Minho – Każdego dnia coraz bardziej.
            - Taka odpowiedź w zupełności mnie satysfakcjonuje – Minho obdarzył Taemina łobuzerskim uśmiechem – Może pójdziemy na plażę? – zasugerował.
            - No nie wiem. Robi się ciepło, będzie pewnie ogrom ludzi – jęknął blondyn, robiąc niezadowoloną minę.
            - Powinieneś zacząć śmigać w jakichś krótkich spodenkach, a nie jeansach – Minho skrzywił się.
            - I pokazywać te patyki, na których stoję? – Taemin zaśmiał się i odepchnął od parapetu, lądując tym razem na biurku. Chłopak podciągnął się, siadając na blacie. Minho szybkim ruchem zablokował blondyna, stając przed nim i nie pozwalając się ruszyć.
            Pochylił się lekko, pozwalając by to Taemin zdecydował. Czuł go. Pachniał jabłkiem. Ulubioną gumą do żucia Taemina była ta jabłkowa. Uważał to za dziecinne, ale i urocze. Choi zmarszczył lekko brwi, a Lee przejechał palcem po małej zmarszczce jaka utworzyła się mu na czole. Pokręcił lekko nosem, uśmiechając się.
            Nie musiał czekać długo. Lee pochylił się ku niemu i obdarzył delikatnym całusem. Pierwszym, drugim, potem trzecim. Chłopak odsunął się odrobinę, poprawiając na blacie i przyciągnął Minho do siebie. Ten nie miał zamiaru protestować. Każdy przejaw czułości ze strony Taemina, przyjmował z ogromną radością.
            Blondyn pogłębił pocałunek, a Minho niemal westchnął mu w usta z błogości. Było mu dobrze, a serce tłukło się w piersi, kiedy język Taemina leniwie muskał jego własne podniebienie. Co jak co, ale nie miał pojęcia gdzie Lee nauczył się tak całować.
            Przysunął się jeszcze bliżej, stykając biodrami z biodrami blondyna. Nie musiał wspominać o tym, że nie tylko jego usta cieszyły się z intensywnego eksplorowania. Wiedział jednak, że na nic więcej liczyć nie może. 
            - Ehm – usłyszał gdzieś za sobą, co jednak podpisał za jęk jaki wydał jego chłopak i mocniej wpił się w usta Taemina.
            Dźwięk się powtórzył i poczuł, jak Lee lekko odpycha go od siebie.
            - Szarlotkę zrobiłam – powiedziała jego matka, odrobinę skrępowana – To ja nie będę wam przeszkadzać – burknęła i szybko zamknęła za sobą drzwi.
            Minho prychnął i zaśmiał się.
            - Kurcze – szepnął Taemin i zdzielił bruneta w bark – Zamykaj drzwi następnym razem – zeskoczył z blatu, próbując wyminąć Minho.
            - Hola, hola – oburzył się Choi i złapał blondyna w pasie – Chyba jeszcze nie skończyliśmy, co?
            - A mi się wydaje, że szarlotka twojej mamy nie może czekać – prychnął Taemin i odepchnął od siebie Minho, idąc w stronę drzwi.
            - No zabiję ją kiedyś – mruknął Minho, ciężko człapiąc za Taeminem.
            - Witam, młodzieży – przywitał ich Daniel, uśmiechając się znacząco do Minho.
            - No co? – warknął Choi, wzruszając ramionami i siadając przy stole – Mamuś, gdzie ta przesłodka szarlotka? Taemin się napalił – wyszczerzył się i poklepał po ramieniu blondyna, który usiadł obok.
            - Chyba nie tylko on i nie tylko na szarlotkę – odgryzła się kobieta, uśmiechając się pod nosem. Daniel prychnął, a Lee zaczerwienił się.
            Minho spojrzał na swojego chłopaka. Kocham go, pomyślał. Nie oświeciło go nagle, serce nie zaczęło przedzawałowego biegu, ręce nie zaczęły drżeć. Po prostu stwierdził, że kocha Taemina. Jakby to była najzwyklejsza rzecz na świecie. Jem kanapkę, lubię tą szynkę. Kocham Taemina, bo tak. Oczy mu tylko rozbłysły i zapragnął wyciągnąć blondyna na zewnątrz. Powiedzieć mu to. Powiedzieć, że bierze teraz za niego pełną odpowiedzialność. Że będzie się o niego troszczył i czekał, aż on poczuje to samo.
            - Taemin? – zapytał niepewnie – Idziemy na spacer? – powiedział niecierpliwie i wstał, niemal wymuszając na chłopaku swoją zachciankę.
            - Minho! – syknęła niezadowolona jego matka – A przekąska?
            - Zjemy potem – machnął ręką i złapał blondyna podnosząc do pionu i ciągnąc w stronę wyjścia.
            Wyszli, przeszli kawałek. Minho milczał.
            - Minho? – zapytał Taemin.
            - Hm? – odparł nieobecnym tonem, układając w myślach odpowiednią przemowę. Bo tak to powinno wyglądać, prawda? Ujawnienie uczuć, rodem z ckliwego romansidła pełnego uniesień.
            - Chciałeś mi coś powiedzieć? – spokojnie zapytał Taemin i usiadł w ich ulubionym ostatnio miejscu.
            - Tak – mruknął niewyraźnie Choi, drapiąc się po głowie – Jak to ci powiedzieć? – zastanowił się na głos.
            - Może prosto z mostu? – zasugerował chłopak.
            Choi spojrzał uważnie w oczy Taemina. Za cholerę nie mógł rozgryźć o czym chłopak myśli.
            - No dobra, raz się żyje – zachęcił siebie i zatarł dłonie – Lee Taeminie, kocham cię – powiedział niezwykle poważnie, licząc że blondyn chociaż się zaśmieje z takiego beznadziejnego wyznania uczuć.
            Nic takiego nie miało miejsca. Taemin milczał. I to dość długo. Aż ta cisza zaczynała być denerwująca. Już miał zamiar się odezwać, ująć słowa inaczej.
            - Jestem chory – szybko odpowiedział Taemin – Mam raka. I nie, nie kochasz mnie – wyrzucił z siebie jednym tchem i poderwał się do góry.
            Nie liczył na podobne wyznanie, jednak nie spodziewał się takiego ciosu. Dostał obuchem w głowę i zamiast powiedzieć „ała”, Minho stał zamroczony wyznaniem Taemina.
            - Aha – wydusił tylko z siebie i nadal stał, marszcząc co chwila brwi.
            - Aha – powtórzył Lee – A teraz, kiedy już wiesz powiedz mi to jeszcze raz. Powiedz mi, że mnie kochasz i weź za to odpowiedzialność. Bo ja nie potrafię skazać ciebie na ogrom nieprzespanych nocy i obawy o to, że całkiem niebawem już się nie obudzę.
            Minho miał wrażenie, że jak on nie ćwiczył swojego wyznania, tak Taemin opanował swoje do perfekcji. Łącznie z opanowanym, wypranym z emocji głosem, który nawet nie zadrżał, kiedy Choi miał ochotę się rozryczeć. Tak, było to mało męskie.
            I nie mówił nic. Nie mógł wydusić z siebie słowa. Stał jak ten słup soli i myślał. Iał powtórzyć, że go kocha? Nie wiedział, czy to prawda. Nie teraz Byłby kłamcą. Inaczej powiedzieć „kocham” kiedy wszystko jest dobrze, inaczej gdy zaczynają się problemy. Miłość to obietnica opieki na dobre i złe. To gwarancja, że ucieczka jest złą formą załatwiania spraw. A on się bał. Że jeśli wyzna coś tak ważnego, to będzie to na nim ciążyć. Bo tak naprawdę nie będzie mógł zrobić nic, by ochronić to na czym mu zależy. Że nie jest w stanie zrobić nic dla Taemina. Że sama obecność i wyznanie tych krótkich słów nie wystarczą. Dlatego wybrał ucieczkę.
            - Widzisz? To nie takie proste. Było miło, ale chyba pora to zakończyć – mruknął Taemin. Odchodził.
            A Minho nie mógł zrobić nic, by go zatrzymać. Nie, to nie było tak że nie mógł. Nie chciał. Nie czuł się aż tak odpowiedzialny. Chciałby, ale się bał.
            Jak otępiały wracał do domu. Co chwila potykał się. Był jak pijany. Cicho zamknął za sobą drzwi do mieszkania i ruszył do kuchni. Była tam tylko mama.
            - I gdzie podziałeś mi Taemina? – zapytała zadowolona, popijając kawę – Minho? – zapytała ostrożnie.
            - Taemin ma raka – powiedział zdziwiony, uśmiechając się krzywo. Chyba dopiero teraz dotarła do niego powaga sytuacji – Stracę kolejną ważną osobę – szepnął już bardziej do siebie.
            Spojrzał na kobietę, która nie wyglądała na zaskoczoną. Zazgrzytał zębami.
            - Wiedziałaś! – krzyknął z wyrzutem – Wiedziałaś i pozwoliłaś mi to kontynuować! No nie wierzę – w końcu się obudził. Zaczął wyrzucać z siebie emocje.
            - Minho – zaczęła spokojnie Kang Hee.
            - Nie! Zostaw mnie! – wrzasnął, uciekając do swojego pokoju.
            Padł na łóżko, a w głowie kołatała się jedna myśl, że nie mógł się aż tak beznadziejnie zakochać. Że był skończonym idiotą, pozwalając by uczucia wzięły górę. Nie zdrowy rozsądek, a emocje.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Może jest krócej niż zwykle, ale konkretniej. Co nie? Dużo się dzieje, dużo się wyjaśniło. Czekam na multum opinii od Was tym razem. Pozdrawiam wszystkich, dziękuję. Kolejny part nie pojawi się prędko, nadal nie mam czasu. 

PS. Rozdział nie sprawdzany. 
           

            

24 komentarze:

  1. Ło. ŁOOOOOO. Stop, stop, stop. Too much. Wow.
    Omg.
    No i wydało się.
    W tamtym momencie (który opisany był świetnie, swoją drogą) wstałam, odeszłam od komputera i wróciłam dopiero za 10 minut. Bo się bałam.
    I miałam czego.
    Minho! Idioto! Ile ja cię będę wyklinać w tym ficku, ale no weź no ;/ Zraniłeś jednocześnie siebie, Taemina jak i czytelników, w tym mnie... Już, natychmiast, wracaj do Taemina i POMÓŻ MU Z TEGO WYJŚĆ, a nie ;/
    Czekam niecierpliwie na kolejny i zapraszam do siebie, na nowego bloga - http://ayofanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Proszę nie rób mi tego :"( nie w takim momencie! Jaka jestem zła na Minho... czemu stał jak kołek?? Biedny Taes pewnie teraz będzie cierpiał. Co prawda rorozdział rozjasnił dużo, ale nie mnie bo się domyslilam. Tylko czemu taki krótki? :"( będę się nodlic o wene dla Ciebie :* :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaskoczyłaś mnie tym rozdziałem. Przeczuwałam, że to rak. A Minho zachował się jak cham. Mógł zrobić albo powiedzieć cokolwiek co choć trochę uspokoiło by Taemina, a jeśli nie wiedział do końca czy kocha Tae czy nie, mógł nic mu nie wyznawać. Nie dość, że przez tak długi czas Tae był raniony, to jeszcze tak mu ''dowalił''. Pamiętam jak w jednym z rozdziałów Daniel powiedział Minho aby nie skrzywdził Tae. On wiedział, prawda? Jestem ciekawa tego, co nastąpi w kolejnych rozdziałach (wiesz może ile ich będzie dokładnie, czy jeszcze nic nie planowałaś?). Mam nadzieję, że Minho się zmieni, a Tae nie umrze, choć wydaje mi się, że go uśmiercisz...;/ I może dowiemy się czegoś więcej o Tae bo coś mało o nim...albo tylko mi się tak wydaje...? Życzę dużo, dużo weny i bardzo, bardzo dużo wolnego czasu i możliwości odpoczynku. Pozdrawiam :) <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy ja mogę zacząć płakać?
    To, że Taemin jest chory i że to najpewniej rak chyba każdy się domyślał, ale domyślać się, a to przeczytać. No nie fajnie.
    A Minho… No, naprawdę. Jakbym mogła to bym mu osobiście przywaliła i wcale bym się nie wahała, bo oppa XD Niech on się w końcu ogarnie, bo jak go oświeciło- chociaż nie- stwierdził, że kocha, to niech go też oświeci, co właściwie te słowa znaczą. Miło by było w każdym razie.
    To wyznanie całkiem mnie zbiło z nóg, do tego stopnia, że zapomniałam jak na początku się cieszyłam, że są razem, dobrze im się układa, jest miło i uroczo…
    Czekam z niecierpliwością na kolejny part, bo przy tym, jak tylko zobaczyłam, że jest, to aż mi serce podskoczyło XD

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow wow hola hola kochana !!!
    ja tu myślałam że będzie tak uroczo że Minho wreście z Tae się ogarną w uczuciach a tu co ... ?
    Kórde nie zgadzam się ! NIE ZGADZAM !!! XD

    Jak przeczytałam cześć gdzie Minho wyznaje miłość a później Tae mówi ze zaraz umrze normalnie zaczęły mi płynąć łzy po policzkach ... Serio niech ten Choi ogarnie dupe i niech chociaż pokaże że cierpi a nie tylko błahe "aha" ... Tylko ja się pytam czemu Taemin tak ozieble powiedział ten fakt i czemu tak bez emocjonalnie zakończył to ? Czy on od początku chciał coś takiego ? Ja się pytam czemu on nie ukazał żadnych uczuć ?!?! XD
    Justus czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział i dużo weny :D
    *blagam na kolanach* dodaj koleiny post jak najszybciej bo normalnie aż źle się czuje jak jestem trzymana w niewiedzy xd :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Yah, przeczytałam. Ale nie umiem teraz, tak od razu, napisać konstruktywnego komentarza. Zrobię to wieczorem, kiedy będę mogła zebrać myśli.
    W każdym razie: przeczytałam i cieszę się, że w końcu wszystko się wyjaśniło i opowiadanie skręca na tor, który zaplanowałaś od początku.
    ClarieDane

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczerze dobrze, że wyjaśniła się ta tajemnica. Szkoda tylko, że Minho nie mógł nic zrobić, ale nie wiem czy na jego miejscu nie zrobiłabym tak samo. No, ale zdał sobie sprawę, że go kocha...chyba, ale nawet jeśli wiem, że taka jest sytuacja, to boli serce widząc, że Minho nic nie zrobił!! Będzie ciąg dalszy to się wyjaśni, czekam na rozdział. Niby miało się tą świadomość, że Taemin coś okrywa związanego ze zdrowiem, ale i tak...MINHO, WRACAJ DO NIEGO!!!! Cieszę się, że dodałaś rozdział i z treści, nawet jak nie jest przyjemnie to wiele się rozwiązało. Początek taki ładny, poukładany, ale w życiu nie ma tak dobrze. Tae daje mu wybór, a nie wielu jest takich. Większość kocha i oczekuje tego samego, w zdrowiu i w chorobie, ale to jest normalne, a Taemin daje wybór. Widać, że pragnie być prawdziwie kochany, nie tylko na chwilę. Jest silny, a zarazem słaby. To samo Minho. Takie jest moje zdanie. Czekam na kolejny rozdział tyle ile będzie trzeba. Weny, zdrowia i czasu życzę. Hwaiting!

    OdpowiedzUsuń
  8. NIE!!!CO?!?RAK?!?Myślałam że to będzie ... no... nie wiem co myślałam!
    On umrze???Nie pozwalam!Jak umrze bez MinHo przy boku ja skacze z mostu!=-O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. FUCK!FUCK!FUCK! nie podpisałam się!(ten komentarz i to o moście) hehe

      TaeTi

      Usuń
  9. Wiedziałam, że to rak! Mój biedny Minnie :"( nie uśmierć go proszę!
    A po za tym moim "wybuchem" ciesze się, że piszesz dalej i mam nadzieje, że szybko napiszesz kolejny :-*

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem stałą czytelniczką, ale jakoś wcześniej po prostu wypadało mi z głowy komentowanie, wybacz. Chciałam zaznaczyć z góry, że każde twoje opowiadanie jest niesamowite i byłam totalnie w szoku, kiedy przeczytałam, że to jest twoje ostatnie ff yaoi.
    Co do tego opowiadania - kocham, kiedy robi się z Minho takiego badassa, a z Taemina taką ofiarę losu. Co prawda nie jestem do końca pewna czy mogę tak powiedzieć, bo tutaj Tae ma zdecydowanie twardy charakter i to jest naprawdę... coś nowego, świeżego w porównaniu do innych ff.
    Liczyłam, że Taemin będzie miał raka, albo coś w ten deseń, ale jestem zszokowana, że tak od razu powiedział to Minho. Wiedziałam, że jest prostolinijny, aczkolwiek nie liczyłam, że tak szybko i że tak wprost mu to powie. Trochę zdziwiła mnie reakcja Minho, ale w sumie nie ma się co mu dziwić - w końcu nie codziennie się dowiadujemy, że osoba, którą uświadomiliśmy sobie, że ją kochamy, umiera. Smutne, jednak uwielbiam takie angsty, hahaha.
    Ahh, nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Tak bardzo jestem ciekawa, co zrobi Taemin i jak będzie czuł się Minho, ah. Szczerze, potajemnie liczyłam na jakiś malutki wątek Jongkey tutaj, ale widocznie nie mam na co liczyć (a szkoda)...
    Niecierpliwie czekam na kolejny rozdział i życzę dużo weny ♥
    (przy okazji zapraszam na mojego bloga, gdzie głównie będę pisać ff Jongkey - afterthewreckage.blogspot.com)

    Pozdrawiam, zino

    OdpowiedzUsuń
  11. Boże... Nie wiem co powiedzieć. Może zacznę od początku?

    Minho zachował się jak idiota. Chociaż powinien przytulić Taesia i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze, chociaż nie będzie, a nie stać jak słup soli i zachowywać się jak zszokowana panienka! Grrr... naprzeklinam się na niego w tym opowiadaniu i naprzeklinam, a przecież nie o to tu chodzi, prawda?

    Taemin ma raka. O mój Boże... Taemin ma raka. Taemin ma raka. Taemin ma raka. Muszę przyswoić sobie tą informację, bo mój mózg nie chce tego pojąć. Ja podejrzewałam, że Tae może mieć raka albo AIDS, ale cieszę się, że to jednak nie to drugie. Chociaż, tutaj nie ma z czego się cieszyć! Ryczałam jak głupia. Czemu Minho nic nie zrobił, kiedy Taemin mu powiedział?! CHOI DO CHOLERY JASNEJ!

    Kończę, bo mój mózg nie wytrzymuje takiego ogromu informacji. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział. Papa! ;*

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurcze.. już od początku mówiłaś, że to opowiadanie nie ma na celu szczęśliwego zakończenia, więc dlaczego i tak mam nadzieje, ze stanie się cud i wszystko skończy się dobrze ? Pierwsze łzy wpłynęły z moich oczu czytając te opowiadanie.. boje się że czeka ich znacznie więcej z nowymi rozdziałami.. Trudno nie ważne .. ale niektóre historie jak ta (może i z brakiem szczęśliwych zakończeń) są warte łez :)

    OdpowiedzUsuń
  13. No dużo się dziejee!
    To opowiadanie jest tak genialne, że wczuwam się w postacie.
    Jeju... nie wiem komu bardziej współczuć...
    Minho nie moze się teraz załamać! Niech weźmie odpowiedzialność! A Taemin napewno wyzdrowieje... chociaz czuje, że to opko bedzie miało smutne zakończenie..
    Ale oby nie!!!
    No ale dobrze myśłałam z tym, że Tae ma raka. ;-;
    W końcu mu to wyznał...
    Rozdział świetny
    Czekam na dalszy rozwój akcjii
    Weny! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jest mi trochę smutno, że to wygląda jak Szkoła Uczuć i że Minho to taki palant, chociaż z drugiej strony nie wiem, jakbym zareagowała sama w tej sytuacji. Wycofanie Taemina też mnie mierzi, na jego miejscu chyba bym hardo stanęła i czekała na reakcję, a nie podwinęła ogon i poszła ;<
    W sumie, spodziewałam się raka, chociaż nadal nie wiem jaki to rak i jakie są rokowania, podobno nie lubisz zabijać swoich bohaterów, a ja bardzo nie lubię czytać angstów xP
    A tak z pozytywnych spraw - ich pocałunek był bardzo uroczy xD długo na to czekałam~ szkoda, że wszystko tak szybko się posypało na koniec rozdziału~

    OdpowiedzUsuń
  15. A już było tak dobrze ;-; Podejrzewałam, że to będzie rak, ale miałam cichą nadzieję, że jednak może nie :< Biedny Taeś... A Minho mógł coś zrobić, powiedzieć, że będzie dobrze!!! Co za głupek! Rozumiem, bo sama nie wiedziałabym co zrobić, ale no... To jego chłopak! T.T Ugh...
    Mam nadzieję, że jednak uda Ci się znaleźć czas i wkrótce dodasz kolejny świetny rozdział ^ ^
    Weny i czasu! <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Wow.Tylko i az wow, nie jestem w stanie nic wiecej wydusic.Ze wszystkich mozliwych reakcji Minho tej bym sie nie spodziewala, no dlaczego?Co jest z nim nie tak? To Taemin!Jego tae o ktorego tyle walczyl i co?Tak go o zostawi? Yah tak byc nie moze noo ; )
    Czekam cierpliwie na ciag dalszy.
    ~K

    OdpowiedzUsuń
  17. Chyba nigdy w życiu nie czytalam tak cudownej sceny pocałunku w fanfiku i chce Ci za to serdecznie podziękować. Twój fanfik jest naprawdę dobry i z niecierpliwością czekam na kolejny rozdzial, bo skonczylas w najgorszym możliwym momencie! TT Ah, co tu dużo pisać, zycze weny do powstawania nowych rozdziałów i oby Minho i Taemin zyli razem ze sobą szczęśliwie. <3 PS ten pocałunek czytam codziennie przed spaniem przynajmniej piec razy. I mam ciągle 2miny w głowie. ;;;;;;

    OdpowiedzUsuń
  18. Jezu jezu jezu jezu jezu ... to było ... Oh cudownie napisane ale ... jak mozesz ?!! xD
    Wprost uwielbiam to opowiadanie! Mimo iż mówiłaś ze nie skończy sie szczęśliwe ja dalej mam nadzieje ze jednak zamienisz zdanie :')
    Szkoda ze Minho się zawahał. Bardzo zdziwiła mnie jego reakcja. Powinien teraz być przy Tae ... Pomoc mu , a nie ... Huh ... Jezu nie jestem w stanie napisać teraz niczego pozadniejszego przepraszam ... ><
    Życzę dużo weny ! Mam nadzieje ze nie uśmiercisz mi Taemina ;-;
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  19. mmm śliczny rozdział życzę weny pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Witam,
    rozdział smutny, potwierdziły się moje przypuszczenia względem Teamina, Minho agrh aż mam ochotę skopać ci dupsko, żal mi Teamina, wcześniej Teamin mówił, że jak Minho uzna że nie daje rady, to żeby odszedł bez słowa, ale mam wrażenie, że jednak dla niego ta sytuacja była rozczarowywująca
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja nie życzę Ci weny, bo moim zdaniem masz jej ogrom ;3 Życzę Ci duuuuuuuuużo wolnego czasu, żebyś mogła zająć się tym, co lubisz (ale pamiętaj - pisanie przede wszystkim ;>) I proooooszę.... nie trzymaj nas w niepewności co do tego jak się akcja dalej potoczy. Nie mogę się doczekać. Po prostu mnie rozpiera, by usłyszeć dalszy ciąg tej historii. Jest niesamowita!!! I mimo, że podejrzałam wcześniej, żę Taeś może być chory na raka, to jednak nieco posmutniałam, gdy przeczytałam jego wyznanie. No i błagam Cie, jak mogłaś zrobić z Minho taką miłosną niedojdę ;3. Mam dziwną ochotę go udusić, a zarazem przytulić i powiedzieć, żę wszystko będzie dobrze. W końcu nie codziennie słyszy się takie wyznanie z ust drugiej osoby T.T. Mam nadzieję, żę wszystko potoczy się stosunkowo "dobrze", choć mój radar dobrych zakończeń nie przewiduje tutaj oszczędzenia kolorowych chusteczek :'3 Mam jednak nadzieję, żę się mylę!
    Życzę dużo, dużo, dużo, dużo, dużo czasu wolnego;3
    Nekuś

    OdpowiedzUsuń
  22. Płacze.....:(
    Wiedziałam, że Taeś jest chory i kiedyś to musi wypłynąć, ale i tak mi smutno, a sielanka powoli mija
    Oribu

    OdpowiedzUsuń
  23. Wydawałoby się wszystko ok. Uczucie rozkwita, Lee bardziej otworzył się na dotyk, gesty Minho, którego w końcu oświeciło: zakochał się. Jest tylko jedno 'ale' - choroba Tae, który zrobił dokładnie tak jak zapowiadał. Poczekał na właściwe wyznanie i niby bez emocji o niej powiedział Choi. Lee doskonałe ukrył swoje uczucia pod maską obojętności. Zachował się jak najlepszy aktor. Reakcja nie mogła być inna jak szok. Ogarnął go paraliżujący strach. Tylko co teraz z tym zrobi Minho? Nie może tak zwyczajnie dać mu odejść ;;; Dopiero zaczynało się między nimi układać a już miałby nadejść koniec? Musi ochłonąć i się z tym przespać. Na spokojnie przemyśleć co właściwie czuje do Tae.
    Może jednak uda im się choć trochę sobą nacieszyć, choroba przecież ta jest tak nieprzewidywalna i może zaskoczyć w każdej chwili.
    A.

    OdpowiedzUsuń