poniedziałek, 27 października 2014

Virgin Snow - Rozdział 18.

            Spojrzał w lustro, widząc zmarnowanego człowieka – nastolatka – któremu odebrano najlepsze lata życia. Sam sobie się dziwił, że śmierć ojca aż tak podkopała jego morale. I dopiero teraz zdawał sobie sprawę z tego, że bez względu na to jaki on nie był, to jednak to dzięki niemu przyszedł na świat. Albo po prostu był sentymentalnym głupkiem, czego się po sobie nie spodziewał.
            Pogrzeb miał już dość dawno za sobą. Nie było to przyjemne. Jego babka rzucała się jak szalona, robiąc z całej uroczystości szopkę. Wyklinała rodzinę i całą winę przypisała mamie, która i tak źle czuła się musząc w ogóle przychodzić. Zrobiła to bardziej z obowiązku, niż własnych chęci. Minho wiedział, że czuje się winna na swój sposób – a nie powinna. Czy było jej winą, że ojciec zachorował? Nie. Tym samym ona i wujek Daniel zostali doszczętnie zniszczeni, a raczej ich reputacja tym bardziej, że babka nie omieszkała powiadomić wszystkich jakie to kazirodztwo się czyni – wedle jej słów.
            On sam starał się być opanowany, jednak zniewagi babki nie mogły ujść płazem. Daniel był raczej mrukliwy – w końcu zmarł jego brat – a mama płaczliwa. To jemu zatem przyszło bronić honoru ich małej, nowej rodziny i to on wdał się w potyczkę słowną z babką, z której wyniósł jedynie siarczystego policzka. Ani jej, ani jemu nie można było wytłumaczyć, że robią źle i że takie zachowanie nie przystoi w dniu pogrzebu. Wszystko zakończyło się ogólnym wstydem i nadal przerzucaniem winy na kogoś innego.
            Dopiero później Minho zdał sobie sprawę, że dał się ponieść niepotrzebnie emocjom. Co również wytłumaczył mu Taemin, który również był świadkiem tej żenującej sceny. Nie spodziewał się, że blondyn będzie tak pomocny. Lee miał zupełnie inne spojrzenie na świat, na życie. Dzięki niemu stanął ponownie na nogi, po dwóch tygodniach otępienia. I dzięki temu jeszcze bardziej się do siebie zbliżyli.
            Chyba nawet cieszył się, że małe zauroczenie, które do niedawna czuł zmieniło się w coś poważniejszego. Może nie pełne, mocne uczucie, ale na pewno jakiś jego zalążek. Niepokojącym było jednak to, że wszystkie gadki Taemina sprowadzały się do poradzenia sobie ze śmiercią ukochanej osoby, a Minho miał wrażenie że jest przygotowywany do czegoś co niedługo ma nastąpić. Zachowanie Lee było niepokojące.
            Po śmierci jego ojca wszystko się zmieniło, na gorsze. On sam był ciągle przygnębiony i nic mu się nie chciało. To właśnie Taemin i jego przyjaciele próbowali tchnąć w niego życie. Najbardziej obawiał się o swoją matkę. Między nią a Danielem ledwo się coś wyklarowało, a już zaczęło psuć. Kłócili się, a mama zamykała w sobie. Niby wszystko było okej, niby starała się udawać że żałoba minęła, jednak widać było że wpadła w lekką depresję. Chciałby mieć już ten zły okres za sobą.
            - Gotowy? – rzucił pytanie do swojego odbicia w  lustrze i w tym samym momencie usłyszał hałas przy swoich drzwiach.
Te z impetem się otworzyły i do jego pokoju wpadł Key i Taemin. I o ile nie miał nic przeciwko wizycie Taemina, to Key chyba  przesadzał z ich wspólną zażyłością. Minho nie mógł się przyzwyczai do towarzystwa tego zwariowanego chłopaka. Za to Kibum od razu zdobył przychylność jego mamy, która szalała za świrusem i to on poprawiał jej humor.
- Panienka już gotowa? – zapiszczał Kim, rzucając się na łóżko.
- Właśnie je pościeliłem – Minho nieuprzejmie wskazał palcem na pogniecioną pościel, krzywiąc się niechętnie – Cześć, Taemin – rzucił na powitanie „niby swojemu chłopakowi”, który jednak zachowywał się tak bardzo z dystansem, że Choi odnosił wrażenie, że Lee zachowuje się bardziej na luzie przy obcej osobie.
- Cześć, Minho – Taemin uśmiechnął się blado, siadając na fotelu.
Choi był odrobinę zaniepokojony, ostatnimi czasy Taemin był jeszcze bardziej blady niż zwykle, nieobecny. Odsuwał się od niego, czego jednak  nie mówił bezpośrednio. Minho to po prostu widział i nie wiedział co się dookoła niego dzieje, co ma zrobić.
- Wstań z łaski swojej i to popraw – rzucił ostro Choi, kiedy już posłał łagodny uśmiech Taeminowi.
- Dobra, dobra – mruknął Kibum, wstał i wygładził kołdrę – Lepiej? – zapytał opryskliwie.
- Lepiej – potwierdził Minho pełnym wyższości głosem – Jestem gotowy. Wychodzimy? – zarzucił plecak na ramię i podszedł do Taemina, obejmując go w talii.
Blondyn delikatnie wywinął się z uścisku i pierwszy podszedł do drzwi.
- Chodźmy, twoja mama chciała jeszcze na śniadanie nas zaciągnąć – mruknął Taemin i zniknął za drzwiami.
- I co ja mam z tobą zrobić, co? – Minho rzucił cicho do siebie, co jednak podchwycił Kibum.
- Związać i zabrać na prawdziwą randkę. W ogóle się nie starasz Choi – powiedział zgryźliwie Kim i wymaszerował z pomieszczenia.
- Kurwa bądź mądry i dogódź im wszystkim – warknął znowu sam do siebie i pacnął się w czoło – Zacznij jednak od tego, że chociaż do lustra będziesz gadał – dodał i ruszył za znajomymi.
Jego mama krzątała się w kuchni, bardzo zaabsorbowana gośćmi tak wcześnie rano.
- Mamo spokojnie! – wysunął głowę przez drzwi do kuchni – I tak już wychodzimy – powiedział spokojnie. Dziś wyglądała lepiej. Umalowana, zadbana, na jej ustach nawet krążył zadziorny uśmieszek.
Kobieta odwróciła się w jednej chwili do syna, z packą do przewracania naleśników i zrobiła niezadowoloną minę.
- Trzeba było wstać wcześniej i wcześniej się ogarniać, wtedy byś zdążył zjeść śniadanie. Siadaj mi tutaj w jednej chwili – rozkazała – Ty Kibum i Taemin też! – krzyknęła – Powiem Danielowi, to was usprawiedliwi – machnęła lekceważąco ręką i wróciła do patelni.
To był jeden z plusów, kiedy znasz dyrektora swojej szkoły.
- Mamo! – jęknął Minho, opuszczając ramiona w pozycji przegrańca.
- Nie mamuj mi tutaj – ofuknęła syna kobieta – Siadaj!
Westchnął ciężko, wiedział że jęczeniem nic nie wskóra. Siła perswazji jego matki była ogromna.
- O! Jest i Daniel – wyjrzała przez okno, gdzie na parking wjechał samochód.
- Jak miło! – kwiknął Key – Śniadanko z dyrkiem. Co za przywileje mamy dzięki tobie, Minho – rzucił ironicznie Kibum, rozsiadając się przy stole – Wygląda pani promiennie, mamo Minho – Kim jak zwykle zabłysł komplementem, przez co kobieta jeszcze bardziej się rozpogodziła – Nowa fryzura? Cudownie!
Kang Hee zarumieniła się i zasunęła niesforny kosmyk za ucho.
- Myślałam, że nikt nie zauważy – bąknęła, gromiąc spojrzeniem syna – Dziękuję Bummie – uśmiechnęła się uroczo, a Minho zaklął w myślach, wywracając oczyma, kiedy kobieta się odwróciła.
Taemin przycupnął nieśmiało obok Minho. Zazwyczaj się nie odzywał, dzisiaj jednak pobijał wszelkie rekordy milczenia.
- Taemin skarbie, coś ty taki niemrawy? – zapytała Kang Hee, a Minho nadstawił ucha.
- Czuję się tylko osłabiony – mruknął nastolatek – Nic mi nie jest – powiedział jąkając się. Choi miał wrażenie, że wszyscy usłyszeli niezbyt udane kłamstwo.
- Witam, koreańska młodzieży – donośny głos Daniela rozszedł się po kuchni i do pomieszczenia wkroczył dziarskim krokiem pan dyrektor, alias wujek, alias partner mamy Minho. W rękach trzymał pokaźny bukiet czerwonych róż. Młodym puścił zawadiackie oczko, a kobiecie swojego życia – jak  sądził – zaserwował soczystego buziaka, przytulając ją od tyłu – Proszę, kochana.
- Oświadczyny? – zasugerował głośno Kibum.
Minho parsknął, prawie wypluwając sok. Niemal dał się złapać na fortel Kibuma, który niby niedbałym tonem zasugerował zmianę statusu w związku. W sumie nie miałby nic przeciwko.
- Niedługo pewnie tak – Daniel puścił oczko młodzieży, uśmiechając się głupkowato. W odpowiedzi dostał przez ucho od Kang Hee, za które złapał się oburzony.
- Widać kto tu jest terrorystą. Wytrzymać z jego matką – Daniel wskazał na Minho – to istny cud. Dziw, że jeszcze żyję – mruknął i tym razem dostał kuksańca pod żebra – Au! – krzyknął.
- Siadaj! Zjesz z nami śniadanie i odwieziesz chłopców do szkoły – zarządziła kobieta – Chcesz kawy, skarbie? – zapytała przymilnie.
Mężczyzna westchnął i usiadł posłusznie obok Taemina.
- Wydaje mi się, że spóźnicie się na zajęcia. Mam przymknąć na to oko? – rzucił zgryźliwie.
- To tylko jedna lekcja – opryskliwie odpowiedziała Kang Hee – Mają zjeść śniadanie.
- Co tam u was, robaczki? – mężczyzna oparł się o blat stołu i nachylił ku Taeminowi i Minho. I on wiedział o tej pokrętnej relacji.
- Niepielęgnowana miłość umiera – dramatycznie powiedział Kibum.
- Jakiś ty zabawny – syknął Minho – Cudownie, wuja – powiedział z nieco przesadnym entuzjazmem, zarzucając ramię na bark Taemina – Nasza przyjaźń kwitnie – dodał złośliwie.
Taemin spuścił głowę nie odzywając się. Minho już od pewnego czasu zauważył, że Lee nieco spasował jeśli chodzi o riposty. Znowu stawał się małym, spłoszonym dzieciaczkiem. Nie chciał go takiego.
- Pani mamo, poprosimy to śniadanie, bo i na drugą lekcję się spóźnimy – zapiszczał Key.
- Już, już – powiedziała zaabsorbowana kobieta i podała na stół śniadanie – Zajadajcie, kochani.
Zmiana towarzystwa wcale nie przysporzyła Minho aż takiego upadku w hierarchii szkolnej. Niemal nic się nie zmieniło, a nawet polepszyło. JaeMin znalazł sobie nowych „ziomków”, a Yuri zaczęła kręcić na dobre z Samem.
- Patrzcie – rzucił dumnie Kibum – Wchodzimy jak pany do szkoły i nie musimy martwić się o to, że zostaniemy zaciągnięci w jakiś ciemny kąt i pobici. Ty to Taemin potrafisz się wkręcić – pstrokaty pokiwał głową w uznaniu.
- Nie musisz być aż tak złośliwy – syknął Minho – Dobra,  lecę na zajęcia. Wam radzę to samo. Do zobaczenia na stołówce, Taemin – rzucił na odchodnym i uśmiechnął się do chłopaka. Na nic innego nie mógł sobie pozwolić. Na żadne dosadniejsze ukazanie uczuć. Nikt – oprócz znajomych - nie wiedział o tym dziwnym związku, nie związku.
- Na razie – spokojny ton chłopaka, nie wyrażający żadnych uczuć odrobinę zezłościł Minho. Miał już dość tej obojętności. Odszedł raźnym krokiem, nie oglądając się na siebie.
- No to weź coś zrób. Ty w tym związku będziesz górą. Zrób jakiś romantyczny bzdet, Taemin na pewno się ucieszy. Każda laska by się na to złapała – głosem pełnym znawstwa powiedział ChanSung, rozsiadając się wygodnie na krześle w stołówce.
Yuri siedząca z nimi prychnęła.
- Mistrzu, gdzie zatem jest twój wianuszek fanek dających się złapać na twoje romantyczne bzdety? – zakpiła dziewczyna – Zauważ, że Taemin nie jest dziewczyną, a facetem – dodała.
- Gdyby go trochę przerobić byłaby z niego laska – mruknął ChanSung.
- Przestańcie mi się tutaj kłócić. Chciałem rady, porządnej rady – napomknął Minho.
- Stary, to ty powinieneś znać Taemina. Wiedzieć co lubi – zauważył Sam – O, idą – wskazał głową na Kibuma i Lee.
            - I mam dość pstrokatego. Ciągle się wprasza, przyczepia jak rzep – warknął Choi.
            - Może też ma chętkę na blondasa? – rzucił swobodnie ChanSung.
            Minho zmierzył wzrokiem przyjaciela, w głębi zastanawiając się jednak nad sensem wypowiedzianych słów.
            Kibum zadowolony usiadł przy stoliku i mlasnął zachwycony.
            - Życie jak w Madrycie! – zarzucił radośnie – Żarcie na stołówce się poprawiło. Fryty i kurczaczek, mniam! Taemin będziesz to jadł? – zaczepił blondyna, łakomie wpatrując się w jego talerz.
            - Jak będziesz tyle wpierdalał to zgrubniesz, ziom! – Sam wyszczerzył się i wsadził do ust garść frytek.
            - Zgrubnę? – Key podniósł jedną brew w zdziwieniu.
            - No biodra zaczną ci się wylewać z tych rureczek – skwitował Sam.
            Kibum zrobił przerażoną minę i dotknął bioder, upewniając się że nadal wystają mu kości, a nie wałki tłuszczu. Teraz już z większą ostrożnością wcinał frytki.
            - Co dziś robimy droga młodzieży? – zapytał ChanSung po dłuższej chwili milczenia.
            - Jest środek tygodnia – mruknął Minho – Ja dziś nie mogę, Taemin też – dodał.
            - A co robimy? – blondyn podniósł wzrok znad talerza.
            - Idziemy na wycieczkę – odpowiedział Choi – Od razu po szkole. Pogadać musimy.
            Taemin pokiwał w skupieniu głową.
            - Dobrze, skoro musimy – odpowiedział.
            - Mogę z wami? – wybełkotał Kibum, z ustami pełnymi obiadu.
            Minho zrobił krzywą minę, co zamaskował butelką, z której pił. Nie chciał aż tak dosadnie powiedzieć pstrokatemu, żeby się w końcu odpierdolił.
            - Myślałem, że wybierzesz się ze mną i Yuri na wypad po lumpach – szybko wtrącił Sam – Dziewczyna bardzo chce iść, a ja to raczej marnym kompanem będę – dodał.
            Minho odetchnął z ulgą, posyłając przyjacielowi oczko. Chociaż na nim mógł polegać.
            - Skoro tak – Kibum zamyślił się – Sorry, Minnie. Idę na łowy! – chłopak uśmiechnął się radośnie – Oho, idzie nowa gwiazda – pstrokaty wskazał głową na JaeMina, który właśnie wkroczył dumnie do stołówki.
            Ich oficjalny i jedyny wróg szybko znalazł sobie nową drużynę. Minho uśmiechnął się z pobłażaniem. JaeMin został szefem i guru największych debili w szkole. Minho chociaż miał to do siebie w swoim „panowaniu”, że miał inteligentną ekipę i nie potrzebował siły mięśni, by trzymać rygor. JaeMin polegał wobec tego na napakowanych sportowcach, którzy zamiast mózgu mieli pod czaszką piłeczkę pingpongową. Inni go nie interesowali, niech JaeMin robi sobie co chce, byle nie zaczepiał jego i jego ludzi.
            - Co za frajer – powiedziała Yuri, prostując się i z wściekłością patrząc na byłego chłopaka.
            Oprócz tego JaeMin prowadzał się obecnie z pierwszoklasistką, której jedynym atutem były piersi i długie włosy. Jego strata, że rzucił tak świetną dziewczynę jak Yuri.
            - Teraz chociaż może mieć pewność, że nikt go nie pobije w tej jego paczce – rzucił Sam.
            - A ja tam go lubiłem – powiedział ChanSung – Był taką bardziej skurwiałą wersją ciebie – dodał.
            - Skurwiałą? – zakpił Kibum. Miał denerwującą tendencję do poprawiania wszystkich, a jego życiowym zadaniem zdawało się przyczepianie do wszystkich i kpienie z słów jakie ktoś tworzył.
            - Wiesz o co mi chodzi – ChanSung wywrócił oczyma – To wasza niezgodność charakterów sprawiła, że jesteście wrogami. Trochę więcej wspólnych imprez i to byłaby piękna przyjaźń.
            - Na pewno – niemrawo powiedział Minho – Mam was, to mi wystarczy. I dodatkowo zdobyłem coś więcej.
            - Świadomość o swojej orientacji? – szeptem powiedział ChanSung, konspiracyjnie puszczając oczko do Minho.
            Kumpel ciągle z tego kpił. Nie miał oczywiście nic przeciw temu, że Minho jest gejem – albo uściślając, że zakochał się w chłopaku, do tego w swojej niegdysiejszej ofierze. Śmiał się raczej z tego, że był tak nieporadny w zdobywaniu serca Taemina.
            - Też – z naciskiem potwierdził Choi, oglądając się jednak  na boki i upewniając, że nie mają żadnego wścibskiego podsłuchiwacza koło siebie. Ani on, ani Lee nie byli gotowi do wyjawienia wszystkim innym swojego sekretu. To nie było zresztą konieczne. Niech innych nie interesuje jak żyją.
            - Chociaż dzieci z tego nie będzie – rzucił Sam – Sto procent zabezpieczenia – wyszczerzył się jak głupi, a Yuri zdzieliła go po głowie.
            - Chyba że ciąża urojona – rzuciła Yuri. Ona i Sam rzeczywiście świetnie do siebie pasowali.
            Minho zerknął na Taemina, który robił się coraz bardziej czerwony na twarzy. Uśmiechnął się łagodnie do chłopaka. Blondyn udawał, że tego nie widzi. Choi westchnął. Chudzielec był doprawdy ciężką do zrozumienia istotą.

~**~

            - I jak ci się podoba? – zapytał Taemina, kiedy już wciągnął go na górę. Za nimi znajdował się las, przed nimi widok na jezioro. Był koniec maja, idealna pogoda na randkowanie, idealny czas na nowe uczucie, na miłość.
Do tej pory sądził, że kołatanie serca przy akompaniamencie lekkiego wiatru i zapachu kwiatów czy lasu to wymysł wyłącznie na potrzeby ckliwych romansideł. Teraz, w tej chwili naprawdę to czuł całym sobą. Stresował się, czy aby nie przygotował wszystkiego zbyt minimalistycznie. Kocyk na górce, do tego sok – żeby nie wyjść na młodocianego alkoholika – i oni, piękni i młodzi, na tym łonie przyrody.
Spojrzał z ukosa na Taemina, próbując wyczytać cokolwiek z jego twarzy. Włosy chłopaka latały na delikatnym wietrze. Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji. Była za to bardzo blada, zmęczona, oczy pełne udręki, bólu. Nie potrafił tego wytłumaczyć.
- Pięknie – blondyn wyszeptał i uśmiechnął się delikatnie. Minho odetchnął z ulgą.
- No to pierwszą normalną randkę udało mi się zorganizować? Na pewno ci się podoba? – zapytał jeszcze raz Choi.
- Na pewno – Lee usiadł po turecku na kocu.
- Zajebiście! – krzyknął Minho – Znaczy… cudownie – poprawił się – Uznałem, że chyba musimy pogadać – wybełkotał niemrawo – Ostatni okres był ciężki chyba dla nas obojga.
- Śmierć nigdy nie jest lekka – spokojnie powiedział Taemin – Nawet jeśli osoba umiera bez bólu, to reszta rodziny, znajomych zawsze będzie cierpieć. To że twój ojciec nie dbał o ciebie, nie ma znaczenia.
- Masz rację – Choi pokiwał głową na znak potwierdzenia – Pomogłeś mi, bardzo. Ale nie o tym chciałem rozmawiać, tylko o nas… - urwał, próbując poukładać jakoś swoje myśli.
- Nie chciałbym, żebyś przechodził znowu to samo. Ten niepotrzebny ból po stracie kogoś bliskiego. Minho, jest wiele rzeczy które ukrywam, nawet przed samym sobą. Nie jestem jednak w stanie powiedzieć ci jeszcze o co chodzi. Muszę sam się z tym ponownie uporać.
- Jeśli to gadka do tego, by zerwać naszą znajomość to świetnie zacząłeś – mruknął Minho, pochmurniejąc.
- Wszystko zależy od ciebie – poważnie odparł Taemin – Chcesz być ze mną z moimi problemami, czy wolisz już się wycofać?
Minho zmarszczył brwi i odwrócił się do Taemina. Usiadł naprzeciwko niego na kocu i spoglądał chwilę na blondyna. Tyle niewiadomych, tyle tajemnic w takim małym ciałku.
- Mam brać cię w ciemno? – zaśmiał się nerwowo.
- Jestem gotowy przystać na układ z początku, a raczej na to, co ci zarzucałem. Mogę być twoim eksperymentem. Nie musisz się we mnie zakochiwać, a nawet nie powinieneś. Po prostu spędźmy miło razem ten czas. Tylko później nie chcę słyszeć od ciebie wyrzutów, kiedy coś pójdzie nie tak. Jeśli będziesz chciał zniknąć, to zrób to. Bez słowa pożegnania, bez wyjaśnień. Kiedy poczujesz, że nie dajesz rady, zniknij. Dobrze?
- Gdybym cię nie znał, to uznałbym za niezłego skurwiela – zdumiony powiedział Minho. I co on miał sądzić o tej gadce – Istnieje szansa, że poznam twoją tajemnicę? Może jesteś laską? Ale to byłoby rozczarowanie – uśmiechnął się zawadiacko.
Taemin odwzajemnił uśmiech. Wydawał się teraz jeszcze bardziej blady niż zazwyczaj.
- Nie, nie jestem dziewczyną – odpowiedział.
- Chcę wiedzieć jedno. Chcesz zostać moim chłopakiem. Czy ty tego chcesz? Bo co jak co, ale to ty powinieneś mieć do mnie największe pretensje. W końcu to ja zrobiłem z twojego życia piekło.
- Chcę spróbować, a to czy się uda… - głos blondyna nieco się załamał, a ten opuścił głowę - … może zabraknie nam czasu na rozkwit uczucia. Albo pozabijamy się nawzajem – uśmiechnął się lekko – Nie kochasz mnie jeszcze, prawda?
Minho zrobił zakłopotaną minę.
- Jeszcze nie – przyznał – Jednak jesteś mi bliski i wierzę, że to uczucie nadejdzie.
- Oby jak najpóźniej – wyznał Taemin – Bo gdy się dowiesz, możesz mnie jeszcze bardziej znienawidzić.
Minho poczuł na kręgosłupie zimny dreszcz. Całe miły nastrój prysnął jak bańka mydlana, a las zamiast pachnieć wydawał się ciemny i ponury. Chłopak myślał cały czas o tym, w co się pakuje. I czy to czego się dowie naprawdę nim wstrząśnie.
Był koniec maja. Idealna pogoda na randkowanie. Idealny czas na miłość. Miłość i rozczarowania. Minho spojrzał na swojego chłopaka. Bał się.
           

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Witajcie! Niespodziewanie wena do mnie przywędrowała i skończyłam dla Was rozdział. Opornie idzie mi to opowiadanie. Nie mam czasu, by dorwać się do Worda i niezmiernie wkurzające jest to, że "czytający" są tylko "czytającymi". Kiedy pojawi się kolejny rozdział nie mam pojęcia. Oby szybciej niż ten. Zastanawiam się również nad kwestią zakończenia całkowicie działalności po ostatnim rozdziale Virgin Snow. 24 godziny to dla mnie teraz za mało. Pożyjemy zobaczymy. 

Zapraszam do komentowania - ja nie gryzę, serio! - czytania, polecania bloga dalej. Zapraszam na fejsa, tt, pisania wiadomości prywatnych, wchodzenia na aska i wszelkie inne badziewie, z którego korzystam. Pozdrawiam i do następnego. 


24 komentarze:

  1. Zawsze trafiasz z partami wtedy, kiedy jestem na/po filozofii xD
    Niby jest smutno, gdy ktoś umiera i zawsze pozostaje w pewnym sensie pustka po tej osobie, ale trochę nie rozumiem Minho, który tak ostro przeżywa ojca, skoro on miał go gdzieś... Jest pozytyw tej sytuacji - Minho mógł być pocieszany przez bardzo tajemniczego Taemina, która z parta na part zaczyna mnie coraz bardziej martwić. Mam wrażenie, że dowiedział się o nawrocie choroby, z którą mógł już kiedyś wygrać i nie widzi dla siebie szansy na powtórzenie zwycięstwa, cokolwiek by to nie było, ale to tylko moje przypuszczenia O-o oby w końcu zebra w sobie siły i poinformował wszystkich o co chodzi, bo to czekanie w niewiedzy jest męczące ;<<

    OdpowiedzUsuń
  2. Z każdym rozdziałem mam nadzieję że wreszcie się dowiem co się dzieje z Taeminem... i nie wiem kiedy to w końcu nadejdzie XD A jednocześnie się boję. Chcę dobrego zakończenia, nikt nie ma umierać ;x

    OdpowiedzUsuń
  3. Z rozdziału na rozdział całe opowiadanie staje się coraz nardziej wciągające, piękniejsze i straszniejsze. Jestem na serio ciekawa jaką tajemnicę kryje Taemin i jak Minho na to zareaguje. Rozdział cudowny, już nie mogę doczekać się następnego ^-^ Chciałabym żeby im się udało... Będę czekać z niecierpliwością na ciąg dalszy.
    Życzę ci dużo, dużo weny!
    Hwaiting! ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Męczy mnie już ta tajemnica Taemin'a...
    Lubię to opowiadanie, świetnie piszesz ale mimo wszystko już nie czuję ekscytacji co tajemnicą jest a przekręcam oczami na wypowiedzi Tae o tym : /

    Będę cierpliwie czekać na następny rozdział : )

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie możesz odejść!

    To ty zaraziłaś mnie yaoi. To ty zaszczepiłaś u mnie chęć czytania czegoś takiego. Nie możesz odejść.

    Na "Bo każdy potrzebuje miłości" natknęłam się przypadkowo. Nie wiedziałam co to yaoi. Zaczęłam czytać. Co więcej, dzięki tobie pokochalam SHINee. Jesteś moją ulubioną autorką. Piszesz wspaniałe rozdziały. Jak ten. Nie wyobrażam sobie życia bez tego bloga. Pozdrawiam.
    ~Najwierniejsza fanka

    OdpowiedzUsuń
  6. Niee, nie odchodź! Uwierz, że jesteś Nam potrzebna! Rozdział świetny :"

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejiu nie wiem co napisać ;-; Rozdział świetny jak zawsze i z niecierpliwością czekam na następny ... Taaa ja i moje komentowanie >< . Weny kochana weny :*****

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytam to opowiadanko od samego początku , ale dziś postanowiłam je pierwszy raz skomentować ... Więc , Boskie , super , cudowne , piękne zajebiste KOCHAM !!!!!O Matko zachowuje się jak jakaś nienormalna małolata która zachwyca się yaoi , widzisz co twe opowiadanie ze mną robią ?!... Błagam Cię nie odchodź zostaaań z namii . Co do rozdziału normalnie fantastyczny I ten sekret Taemina hdasiufhdsaui *-* Mam nadzieje że rozdział będzie jak najszybciej i obiecuję że będę już komentować . No weny Ci życzę duużo weny ! :******

    OdpowiedzUsuń
  9. Ej.. tylko nie kończ tego opowiadania...
    Jest świetne i daje do myślenia ;--;
    Ogólnie to jestem bardzo ciekawa co z tym Taeminem.. oby nie umarł :o Minho by sie załamał później...
    Jeju miło jest mieć osobe, która cię wspiera w najcięższych chwilach...
    Fajnie ze go nie zostawił ;-;
    Ale terz ten Key.. a idź zostaw ich :P
    Rozdział cudny *.*
    Weeny!

    OdpowiedzUsuń
  10. Biedny Taemin... napewno jest chory..bialaczka, albo nowotwór...nie wiem czemu, ale jestem prawie pewną, że te badania które zrobił Minho nie pójdą na próżno i uratują Taesia. Jak zwykle super rozdzial. Zazdroszczę talentu. <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Jezu, nie. Nie opuszczaj bloga T^T Świetnie piszesz i dobrze się to czyta.
    Mam nadzieję, że Taemin nie umrze, zawsze mi szkoda postaci, gdy nadchodzi wątek tragiczny T.T

    OdpowiedzUsuń
  12. Ej, ludzie XD Przecież kiedyś wszystko się kończy, więc opowiadanie też kiedyś musi mieć swój kres, nie ma co narzekać, tylko czas motywować naszą Autorkę do dalszego pisania <3 a poprzedni part był zakończeniem pierwszej części, więc powinna być jeszcze druga, pewnie podobnie obszerna :))) nie ma co płakać!

    Dziękuję za rozdział, Autorko!
    B.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakiś taki bardzo przygnębiający ten rozdział. Mam nadzieję, że Minho w końcu dowie się o tajemnicy Taemina i zostanie z nim, żeby go wspierać.
    Pozdrawiam i życzę skombinowania więcej czasu, bo na pewno by się przydał, jeśli ci go brakuje, a chciałabyś dalej pisać.
    ClarieDane

    OdpowiedzUsuń
  14. Rzeczywiście, przygnębiający ten rozdział. Wiem, znaczy nie do końca, że Tae umrze, no...chyba tak. Smutne ale pewnie tak będzie (chyba, że Autorka znów mnie czymś zaskoczy). Tak jak ktoś napisał wcześniej tajemnica Tae powoli zaczyna robić się męcząca, tzn. odkładanie jej wyjawienia w czasie, ale pewnie taki był plan. No nic, trzeba czekać dalej, czytać kolejne rozdziały i dowiadywać się nowych rzeczy. Jestem ciekawa ile rozdziałów zostało do końca i jak to wszystko się zakończy. Życzę weny i więcej czasu. PS: Dla mnie 24 godziny to również stanowczo za mało :\ Dlaczego tak jest?...Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Podobał mi się ten rozdział, ale niech w końcu coś się wydarzy! xD Czekam na następną część ;) Mam nadzieję, że Tae w końcu powie Źabolowi o co chodzi :D
    Ja sama myślę,że chyba wiem o co chodzi, co nie zmienia faktu, że jestem ciekawa co bęzie dalej. Pisz szybko. ;) Weny życzę. <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Smutny ten rozdział, nie chce, żeby Tae umarł...chyba naprawdę bym się popłakała. Co do przyjaciół Minho, wspaniale mieć takich przyjaciół, a Minho ma takie szczęście. Ciekawe kiedy powie, że "prawdziwie" kocha Taemin'a i kiedy Tae powie, że go kocha...te tajemnice, dobrze, że powiedział, że je ma, nie oszukuje Minho, choć jakby nie powiedział to i tak nie było by oszustwo.
    Można odczuć, że Tae...umrze, ale mam nadzieję, że coś wymyślisz i tak się nie stanie. Wiem, że się powtarzam duuużo razy, ale już tak mam, bo Tae to mój ultimate bias.
    Co do twojego odejścia, zrobisz jak chcesz, ale nie lepiej zrobić sobie przerwę, poukładać wszystko i wrócić? Oczywiście, nie lubię żmudnych nadziei, jak wszyscy zresztą, ale jak skończysz opowiadanie to możesz poczekać trochę dłużej i wrócić...piszę to dlatego, bo umiesz pisać ciekawie i wierzę w Ciebie :) Zdrowia, czasu i weny życzę, hwaiting!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Wreście rozdział !!! Kocham cię Justus za ten part :D
    Jest on świetny tylko smuci mnie ciągle to że Tae chce uświadomić Minho że jest naprawdę z nim źle ... Nie chciałabym żeby skończyło się to Sad Endem bo chciałabym zobaczyć jak Taemin zaczoł by zdrowiec nabierać sił, przytyć xd :P no i żeby wreście się cieszył ... nie uśmiercaj już nikogo bo normalnie się rozpłaczę ... Nawet jak uśmierciłaś Ojca Minho zrobiło mi się tak smutno że masakra ... moja mama myślała że jestem chora jak mnie zobaczyła po tym opowiadaniu ...xd

    Co do tego że chcesz zakończyć działalność ... Stanowcze NIE ... Proszę a nawet błagam nie rób tego bo naprawdę twoje opowiadania wciągają i nie mówię tylko dlatego żeby ci schlebić. Dowodem jest moja przyjaciółka której kiedyś jeszcze na samym początku Virgin Snow pokazałam jej to ... To wiesz że ona stwierdziła że genialnie piszesz ... (żeby dostać od niej pochwałę to graniczy z cudem xd ) . Jeśli już byś naprawdę chciałabyś zrobić sobie przerwę na dłużej to mogłabyś dobrze odpocząć nabrać weny i wrócić ... tylko zebys nie zamykala bloga ... wyczekiwalabym twojego powrotu z niecierpliwością xd :D

    Justus życzę Ci dużo zdrówka , czasu weny świetnych pomysłów no i HWAITING !!! :D

    OdpowiedzUsuń
  18. o_O o_O o_O o mój boże !!! On nie umrze?prawda?Teraz to mnie dreszcz przeszadł! :'(


    OdpowiedzUsuń
  19. Smierc smierc....A KIEDY SIE BEDA CALOWAC? XD

    kim kibum moja miloscia na zawsze.

    Dobry, ale smutny rozdzial..I SIE NIE CALOWALI!!!!!
    O O O O niech kibum sie z kims pocaluje. 'Dwie pieczenie na jednym ogniu' XDDD

    Pozdrawiam autorke i inncyh czytajacych. Buziaczki

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudowne opowiadanie Czekam z niecierpliwoscia na kolejny rozdzial bo nie mam co w nocy czytac kol :|| Weny ;** /Ness

    OdpowiedzUsuń
  21. Wow! Tajemnica Tae już mnie przeraża ale już mnie. więcej Wiem o co cho :-)
    Czekam na next i błagam nie zostawaj nas pięknie piszesz i nie chce byś odeszła :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Coraz częściej sie zastanawiam czego dotyczy ta tajemnica Taemina x.x ciekawosc mnie po prostu zzera.. umiesz trzymac ludzi na glodzie :P jestem glodna twojego opowiadania. Mam nadzieje ze niedlugo dodasz kolejny rozdzial :) pozdrawiam i wey zycze :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Witam,
    czyżby wyniki Teamina były tak kiepskie, i powoli umiera, dlatego stał się taki cichy i tak jakby chciał Minho oswoić na swoja ewentualną śmierć...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  24. Śmierć kogoś bliskiego nie jest łatwa. Dla Minho ojciec wydawałoby się był tylko człowiekiem mającym wkład w jego poczęcie ale i tak nie potrafił się tym nie przejąć i zapomnieć o stracie tak szybko. Na jego szczęście miał przy sobie Taemina, który wspierał go całym sobą i nie pozwolił na ciągnące się miesiącami czy tygodniami przygnębienie. Tylko te ciągłe gadki Tae są niepokojące, jakby szykował Choi na swoje odejście :/
    Miłym elementem była ich pierwsza prawdziwa randka. Mimo, że z pozoru banalna i oklepana, to Choi jednak trafił w gusta Lee i przemówił do niego. Nawet takie wydawałoby się proste i małe rzeczy a cieszą. Najbardziej chyba jednak odrobina starania...
    A.

    OdpowiedzUsuń