poniedziałek, 6 października 2014

Virgin Snow - Rozdział 17.

            - To dość nietypowe miejsce na randkę – mruknął Taemin, patrząc na wielki gmach szpitala.
            - Powiedzmy, że jestem niebywale pomysłowy – skontrował Minho – I to będzie randka twojego życia – zapewnił zadowolony. Nie było mu jednak do śmiechu. Był raczej przerażony, czego póki co nie pokazywał. Na mdlenie, wymioty, wrzask niczym dziewica na widok ogromnej igły przyjdzie jeszcze czas. Chociaż i to wolałby ominąć.
            Taemin spojrzał na Minho z pobłażaniem i wysiadł z auta.
            - Potem możemy iść na jakieś żarcie, albo do jakiegoś parku – zasugerował Choi, zamykając samochód. Seul był ogromny, gubił się w tym mieście.
            - Parku? – zakpił Lee – Co może mi zaproponować to ogromne miasto? Kilka drzew na krzyż? Znacznie bardziej wolę las koło jeziora. To jest taka większa wersja parku w mieście – zamarudził Taemin.
            - Lubisz las? – zainteresował się Minho – Wieś? Taką jak nasza?
            - Nie mieszkamy na wsi – zaoponował blondyn – To po prostu małe, przytulne miasteczko. I tak, lubię las. Jest cicho, czuć przyrodę – chłopak rozpogodził się.
            - To przytulne miasteczko wsadzi cię na taczkę i zgrabnie wywiezie poza znak, kiedy tylko się ludzie dowiedzą, że jesteśmy razem – kąśliwie zauważył Minho.
            - Po pierwsze, nie jesteśmy razem. A po drugie, nikt nie musi o niczym wiedzieć – spokojnie powiedział Taemin – I nie obchodzi mnie gadanie ludzi. Wytrzymałbym to – zapewnił.
            - Tak? – Choi podniósł jedną brew do góry – Jestem ciekawy, nie wyglądasz na osobę specjalnie odporną psychicznie – parsknął pobłażliwie.
            - Nie wyglądam – Taemin pokiwał w zadumie głową – Ale jestem. Bardziej niż ci się zdaje – opanowany wzrok Lee mówił Minho, że blondyn mówi prawdę. I że on jeszcze wiele o nim nie wie. Chciałby w końcu skończyć z tymi tajemnicami, chciałby poznać porządnie Taemina.
            - Idziemy? – zamiast dopytywać wskazał na budynek szpitala. Nie chciał go poganiać, nic wymuszać. Chciał, by blondyn sam się przed nim otworzył – Jak myślisz, będzie bardzo strasznie? – zapytał z obawą Choi, a Taemin prychnął rozbawiony.
            - Aż tak bardzo boisz się igieł? – zakpił Taemin, dorównując krokowi Minho.
            - Po prostu nie lubię krwi. Jej zapach, sama świadomość że wydobywa się z ciała – Minho wzdrygnął się obrzydzony.
            - Poczujesz tylko ukłucie i nic nie zdążysz wyniuchać. Szast, prast i po sprawie – powiedział Taemin zmienionym tonem.
            - A ty? – zapytał Minho. Coś było nie tak, czuł skrępowanie Lee.
            - Co ja? – nieobecnym tonem zapytał blondyn – Czy krwi się boję? Nie, nie boję się. Chociaż teraz gdyby mnie zaskoczył krwotok, byłbym przerażony bo to nie byłoby nic dobrego – powiedział poważnie.
            - Czyli boisz się krwi – zawyrokował Minho – Dobrze, że nie jestem sam – wyszczerzył się.
            Weszli do środka. Choi już w samym wejściu wzdrygnął się, czując przytłaczający zapach chemikaliów, farmaceutyków… śmierci. Szpitale zawsze kojarzyły mu się ze śmiercią. Jak już do takiego trafisz, to za cholerę nie wyjdziesz. A jak już wyjdziesz, to z głową pełną myśli, że jesteś jednak chory na nieuleczalną chorobę i prędzej czy później ponownie do niego trafisz. Jak więc mógł darzyć szpitale dozą przyjaźni? No nie mógł. Taemin zachowywał się jednak jeszcze dziwniej. Niemal schował się za jego plecami, jakby unikał kogoś znajomego. Po poczekalni jednak kręcili się jedynie interesanci i pielęgniarki w białych kitlach. Nikt, kogo Taemin mógłby znać. Dziwne.
            Zapisał się i przyszło im czekać kawałek czasu, aż w końcu przyjdzie jego kolej.
            - Choi Minho – ruda czupryna pielęgniarki wychyliła się i zielone oczy bystro błysnęły po sali, szukając kolejnej ofiary.
            Minho westchnął i podniósł się ciężko. Rzucił Taeminowi pełne rozżalenia spojrzenie, a blondyn uśmiechnął się tylko pocieszająco. Wyglądało to jednak, jakby jawnie kpił z zestresowanego Minho.
            - No nie bój się tak. Wyglądasz jakbyś miał zejść na zawał – parsknął Taemin, popychając Minho do przodu.
            - Łatwo powiedzieć, nie bój się – mruknął Choi – To ja będę miał wbijaną ogromną igłę w ciało, nie ty – wytknął mu rozżalony.
            - Ta igła będzie mała i pobiorą ci ociupinkę krwi, nie histeryzuj. Zachowujesz się jak dziewica – Taemin wywrócił oczyma.
            - Chyba prawiczek – mruknął Minho i uśmiechnął się łobuzersko – Dobra, idziemy na skazanie.
            - Choi Minho? – powtórzyła ruda, młoda pielęgniarka zaglądając w swoje papiery.
            - To ja – Minho podniósł rękę do góry niczym uczniak, opuścił ją szybko widząc, że ta drży lekko.
            - A pan? – zapytała, kiwając na Taemina.
            - Lee Taemin, mentalne wsparcie dla tego ciołka – wyrzucił z siebie blondyn, szturchając Minho w bark.
            - Po prostu kolega – mruknął zbywająco Choi – Może wejść ze mną? – zapytał z nadzieją.
            - Może – rozbawiona odpowiedziała pielęgniarka, z trudem powstrzymując śmiech – Zapraszam – przepuściła dwójkę licealistów przodem i zamknęła za nimi drzwi – Lee Taemin – ruda powtórzyła nazwisko Taemina i spojrzała na niego uważnie – Skąd ja cię znam? – zapytała, myśląc intensywnie – Czyżbyś ty był tym Minnie?
            - Nie – odpowiedział blondyn szybko. Zbyt szybko jak zauważył Minho.
            - A do kogo jest podobny? – zapytał Choi, rozsiadając się w wygodnym fotelu. Spodziewał się twardej kozetki, dodatkowo usianej ostrymi szpikulcami, ot tak by było jeszcze zabawniej.
            - Bytował u nas kilka lat taki chłopaczek – zaczęła pielęgniarka – Znaczy nie u nas, na innym oddziale – kobieta zamyśliła się i jeszcze raz spojrzała na Taemina – Ale to chyba nie ty, on nie miał takich włosów – stwierdziła.
            - Ja też nie wiem, o kim pani mówi – nieco sztywno odpowiedział blondyn.
            - Gotowy, Minho? – uprzejmie zapytała pielęgniarka, szykując igłę, która zdaniem Minho była zbyt wielka i zbyt gruba. Niemal cała krew odeszła mu z twarzy.
            - Może jeszcze porozmawiamy? – zapytał wystraszony.
            - Spokojnie, Choi – mruknął Taemin i podszedł do chłopaka. Usiadł na kozetce obok i złapał Minho za rękę.
            Brunet prawie zakrztusił się ze zdziwienia. Takiej śmiałości ze strony Taemina się nie spodziewał.
            - Dobra, jestem przecież facetem, prawda? – powiedział hardo i z zamkniętymi oczyma wysunął ramię do przodu, poddając się zupełnie w ręce kobiety.
            - Grzeczny chłopiec – pielęgniarka zachichotała i podeszła do chłopaków – Teraz lekko zakłuje – ostrzegła, a Choi jeszcze mocniej zacisnął powieki. Nawet nie myślał o tym, by zgrywać twardziela. Po prostu bał się igieł. Każdy miał jakieś lęki, większe, mniejsze, ale je miał. On bał się krwi i gdzieś miał swoją dumę. Zacisnął zęby w tym samym czasie, kiedy Taemin zacisnął mocniej dłoń. Poczuł się lepiej, bezpieczniej. Potem nastąpił krótki ból i wbijanie igły w ciało. Bolało, bardziej sama świadomość że ma obce ciało w sobie, ale jednak. Przez cały męczenniczy proces wsysania z jego ciała krwi nie otworzył oczu. Bał się, że padnie wtedy jak kawka, a to byłoby jeszcze bardziej upokarzające.
            - Już – kiedy pielęgniarka wypowiedziała te magiczne słowa, natychmiast odetchnął ciężko.
            - Brawo – mruknął Taemin rozbawiony i poklepał Minho po dłoni, odchodząc od niego.
            Minho otworzył oczy i z zakłopotaniem popatrzył na obecnych w pomieszczeniu. Strach okazał się irracjonalny, a samo pobieranie krwi nie bolało tak jak myślał. To wszystko dzięki zamkniętym oczom i uścisku Taemina, tłumaczył sobie w myślach.
            - Kiedy dostanę wyniki? – zapytał pielęgniarkę.
            - Z tego co widzę, to sprawa nie cierpiąca zwłoki, w takich przypadkach wszystko okaże się jutro. Proszę zostaw w recepcji swój numer kontaktowy, zadzwonimy – wyjaśniła kobieta.
            - Skoro już mamy to z głowy – zaczął Taemin – to daj mi kwadrans. Wybiorę się do swojego lekarza, mam sprawę do niego.
            - Pójdę z tobą – Choi ostrożnie podniósł się do góry, bojąc że taka utrata krwi spowoduje omdlenie – No co? – zapytał głośno, widząc minę Lee.
            - Wyglądasz jakbyś miał zaraz zejść na zawał – zakpił – Spokojnie, nie wyssał cię wampir. Żyjesz – parsknął Lee.
            - Nie śmiej się ze mnie. To tylko na wszelki wypadek, gdybym poczuł się źle – wyjaśnił spokojnie Minho.
            - Poradzę sobie sam – odparł Taemin – Poczekaj przy recepcji – dodał i nie czekając na odpowiedź, wyszedł szybko z pomieszczenia.
            - No co za… - parsknął niezadowolony – I gdzie on polazł? – rzucił w przestrzeń – To wszystko? – zapytał pielęgniarkę.
            - Tak, tak. Możesz uciekać. Jak zrobi ci się słabo, to daj znać – zakpiła kobieta.
            - Wielka mi rzecz bać się krwi – Minho burknął niezadowolony i pożegnał się z pielęgniarką.
            Wyszedł do holu i zaczął przeczesywać wzrokiem przestrzeń, szukając Taemina. Nigdzie go nie było. Jego randka zniknęła w czeluściach sterylnego szpitala. Skrzywił się jednocześnie widząc małe dziecko, które bezkarnie śliniło oparcie fotela.
            Spoglądał właśnie na zegarek po półgodzinnym czekaniu, kiedy poczuł pacnięcie w bark.
            - Jesteś – opryskliwie rzucił Minho, porządnie zdenerwowany tak długą nieobecnością Taemina.
            - Jestem – spokojnie odparł Lee. Chłopak był blady i nieobecny. Niby nic nadzwyczajnego, ale Minho zauważył jednak tą malutką zmianę w zachowaniu blondyna.
            - Stało się coś? – zapytał od niechcenia.
            Taemin zawahał się na chwilę, po czym potrząsnął głową jakby wyrzucając z głowy nieprzyjemne myśli.
            - Nic – odparł na pozór spokojnie. Minho wiedział, że coś nie gra.
            - Coś długo się konsultowałeś – stwierdził Choi.
            - Mam receptę na witaminy – Taemin wzruszył ramionami – Na wzmocnienie.
            - A coś ty taki osłabiony? – prychnął Minho, ruszając do auta.
            - Mam słabą odporność – wyjaśnił blondyn – Co teraz robimy? Wracamy do domu?
            - Dzień dopiero się zaczął, a ty chcesz wracać? – rzucił oburzony Minho – Mógłbyś chociaż dać mi okazję się wykazać – burknął.
            Taemin spojrzał na Minho spode łba i skrzywił się.
            - Nie mam już na to ochoty – westchnął ciężko Taemin, poprawiając włosy. Minho odwrócił się właśnie w momencie, kiedy nastolatek złapał kosmyk włosów i z żalem patrzył na niego.
            - Ale ja mam ochotę – kwaśno stwierdził Choi. Nie zamierzał odpuścić sobie tego wyjścia, mieli jedną z nielicznych okazji kiedy nikt ich nie widział, nikt nie spekulował. Byli sami pośród tłumu, który nie zwracał na nich uwagi.
            - To co chcesz robić? – westchnął zrezygnowany Taemin. Blondyn zdawał się być przygnębiony.
            Miał zamiar jakoś rozchmurzyć Lee. Minho uśmiechnął się podstępnie ze swojego planu.
            Taemin krytycznym wzrokiem spojrzał na tacę, która leżała przed nim. Minho przewrócił oczyma i skrzywił się.
            - Przestań już się oburzać – ofuknął blondyna – Czego ty właściwie chcesz? – mruknął i zaciągnął się czekoladowym szejkiem.
            - Szczytem moich marzeń było wylądować na randce życia w Macu – burknął blondyn.
            - Co ty chcesz? – odpowiedział Minho, wiesz jak dawno nie byłem w fast foodzie? Żarcie idealne – westchnął zadowolony.
            - Idealne, ale dla gości którzy mieszczą się w xxl, jak nie lepiej – mruknął Taemin.
            - Noszę takie? – wybąkał Minho, przeżuwając hamburgera – Nic mnie nie bierze, ciebie też jak widzę. Blade, chude, cienia nawet nie masz – mruknął Choi.
            Taemin skrzywił się i odsunął od siebie zdecydowanie porcję  frytek. Nie odezwał się ni słowem.
            - No daj spokój – Minho wywrócił oczyma – Nie fochaj się – pokręcił głową i chwycił jedną frytkę – No masz frytka! – podsunął niezdrowe żarcie pod usta Taemina, nachylając się odpowiednio – Z keczuporem? Może być i tak – Choi wzruszył ramionami i zanurzył frytkę w czerwonym sosie. Podsunął ponownie pod usta Lee – No jedz – jęknął.
            - Odmawiam – Taemin zacisnął mocno usta, z obrażonym wyrazem twarzy – Nie będę jadł tego świństwa – zadecydował.
            - Takie drogie żarcie, a ty wybrzydzasz – burknął Minho i zaciągnął się szejkiem.
            - Drogie, małe porcje ociekające tłuszczem. Płacisz za to, że do żarcia dodawany jest karton, bo jeśli jesz pełnowartościowe mięso, to ja natychmiast przebieram się w kieckę i szpilki.
            - Chciałbym to zobaczyć – złośliwie rzucił Choi.
            - Oczywiście! – krzyknął cicho Taemin – Nawet nie wiesz jakie mam zgrabne nogi – rzucił szybko i zarumienił się, kiedy zdał sprawę co tak właściwie palnął.
            - Te chude patyki? Wyglądasz jak śmierć, debilu. Dlatego trochę tłuszczyku ci nie zaszkodzi – Minho pokręcił głową, jakby był najmądrzejszy na świecie i przysunął ponownie Taeminowi torebkę z frytkami.
            - Aż tak źle ze mną? – niechętnie mruknął Lee – A co jeśli byłoby gorzej? Co byś wtedy o mnie myślał? Jeśli wyglądałbym gorzej? – rzucił poważnie, za poważnie jak na gust Minho.
            - Pewnie bym uciekał gdzie pieprz rośnie – Choi wzruszył ramionami – Nie znamy się na tyle, to świeże uczucie bym deklarował ci dozgonną miłość. Może to nigdy nie nastąpi. A chcesz mi coś ważnego powiedzieć? – zapytał, widząc ból w oczach Taemina. Tak jakby palnął ogromną gafę. Nie wiedział o co chodzi.
            - Chyba nie, jeszcze nie – powiedział Taemin – Może najpierw poczekam na właściwie wyznanie? Wtedy wbiję sztylet w serce – dodał kwaśno.
            Lee żartował, Choi miał jednak wrażenie że to może być prawdą. Że tajemnica Taemina – o ile takową posiadał – była o wiele straszniejsza niżby sobie wyobrażał. Spojrzał poważnie w ciemne tęczówki Taemina. Współczuł mu i miał przemożną chęć poczucia tej całej pięknej miłości tylko po to, by wiedzieć. Wiedzieć, co mu jest. Tak, nie było to normalne. Chcieć kochać, by potem dostać obuchem w tył głowy i pewnie żałować. Zastanowił się po raz kolejny, czy aby na pewno chce się w to wszystko pakować.
            - Chyba zaryzykuję – powiedział spokojnie Minho – Chociaż mam nadzieję, że obejdzie się bez tego metalu w serduchu – zaśmiał się nerwowo.
            - Ja również – złowrogo odpowiedział Taemin – I mam nadzieję, że badania wyjdą pozytywnie. Każde życie jest ważne. Bardzo ważne – dodał smutno.
            Z obopólnego zamyślenia wyrwał ich dźwięk telefonu. Minho drgnął, automatycznie przykładając aparat do ucha. Wolałby nie słyszeć w tej chwili głosu po drugiej stronie telefonu. Zapłakanego, histerycznego, pełnego bólu. I współczuł Taeminowi, że musiał pewnie widzieć ogrom min, które pojawiły się na jego twarzy w ciągu tych kilku sekund. Serce stanęło mu na moment, a w głowie miał pustkę.
            - Co się… - Taemin zauważył, a jednak.
            - Tak mamo, już jadę – zakończył rozmowę głosem wypranym z emocji. Część niego umarła. Nie chciał tego, myślał że niewiele go to obejdzie. Obeszło, bardzo.
            - Minho? – nagląco zapytał Lee.
            Choi zagryzł wargę i w bezsilności zacisnął mocno dłonie na krawędziach stolika.
            - Twoje nadzieje na nic się zdały, moje też – Minho westchnął ciężko. W trudem powstrzymywał się od szlochu – Zmarł, dzisiaj rano – wyszeptał.
            Myślał, że ojciec był ostatnią osobą przez którą by płakał. Mylił się.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Witajcie! Długo przyszło Wam czekać na parta - jak i mi na Wasze komentarze, których się zresztą nie doczekałam w ilości takiej jakbym chciała, a 304 obserwatorów wisi jak byk na blogu - jednak jestem i podaję Wam coś krótkiego. Jeśli chodzi o kolejny rozdział, to pewnie znowu przyjdzie poczekać, chyba że tak zepniecie swoje cztery litery, że znajdę motywację do pisania mimo braku czasu, pracy, uczelni i ogarniania swojego mieszkanka. Bo skoro ktoś mi pisze, że nie ma czasu komentować, to jakim cudem znajduje czas na przeczytanie rozdziału? Albo upominają się osoby, których nigdy nie widziałam na blogu. Coś jest nie halo. Mam przestój w pisaniu, prawda. Jednak mam nadzieję, że niedługo będzie tylko lepiej i będę częściej skrobać. I muszę się porządnie zastanowić nad otworzeniem nowego bloga, który zapowiadałam. Jestem zapracowanym człowiekiem teraz, który zarabia marne pieniądze - ah ta Polska ;c. 

Dziękuję za opinie, pozdrawiam stałych komentatorów, ludzi którzy piszą ze mną, udzielają się. Witam nowych czytelników. Napisanie kliku zdań Wam nie zaszkodzi :) 

Ah! I jeszcze jedno, najważniejsze! Part jest niesprawdzany, więc proszę się nie czepiać o błędy. Druga sprawa, to koniec pierwszej części opowiadania. Teraz będzie już tylko gorzej... 


18 komentarzy:

  1. Nie spodziewałam się, że rozdział zacznie się od randki i plan wspólnej wizyty w szpitalu zostanie zrealizowany, ale to dobrze - może Minho poskłada w całość wskazówki i dowie się na co Taemin jest chory. Przyznam szczerze, że to osłabienie Taemina i słowa, które mówił, spowodowały, że mam wrażenie nawrotu jego choroby i może nie powinnam tak reagować, ale strasznie mi z tego powodu przykro.Wiem, że to trochę niepoważne, ale mam nadzieję, że to uleczalna dolegliwość i jakoś się z tego wygrzebie, bo śmiertelna choroba to okropny dramat dla każdego, kto jest obok - samego chorego i bliskich . . .

    OdpowiedzUsuń
  2. Koczi stawia się na posterunku, nieco zszokowana tym, że jest part po ciężkich 4h wykładu ze współczesnej filozofii! Ale nie przyszłam tu pisać o bolączkach studenta pierwszego roku mgr xD

    To urocze, że duży Minho boi się małych igiełek xD i ta męska postawa Taemina, zaimponował mi XDDD Chcialabym zobaczyć cierpienie na jego twarzy, zawsze mnie to bawi, bo ja nie boję się igieł i mozna mnie szpikować ile wlezie ^^"
    Still czekam na to, by się dowiedzieć co też dolega(ło) Taeminowi i czego tak się boi~
    Scena w maku taka... gorzko-słono (jak fryteczka xD)-słodka, Taemin robi się coraz bardziej pyskaty, to takie fajne xD przykro mi trochę z powodu, że cierpienie Minho poszło na marne, chociaż nie przywiazałam się zupełnie do postaci jego ojca, ale śmierć za każdym razem wywołuje jakieś smutne uczucia ;-; no cóż, mam tylko nadzieję, że ktoś go odpowiednio pocieszy~

    OdpowiedzUsuń
  3. Yeaaaaaah !!!! Nowy Rodział ... Boże jak ja na niego czekałam !!!
    Dziękuję ci bardzo ale to bardzo wreście mogłam coś przeczytać i się rozweselic i odprężyć !!! Dziękuję bardzo przez ten czas szkolny praktycznie nic nie było do czytania na blogach i tak bardzo czekałam na te part :D

    A teraz ogar i ocena ;)
    Wow wow to się nazywa akcja z igłą xd Hah Minho i igła = zgon na miejscu no chyba że Taemin jest to już nie :P

    Ulalala Tae chwali się swoimi nóżkami ... :D Normalnie chciałabym to zobaczyć Taemina w Kiecce ... * widok bezcenny* xd

    Ciekawe o co chodziło z tą wizytą Tae ale pewnie chodzi o to że jest chory na może anemię albo coś jeszcze innego .

    Tylko nie mów że będzie coraz gorzej jeszcze nie było sielanki z 2minem w tu już ma być coraz gorzej ... Ej no :(

    Kochana weny oraz czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział !
    Jak najszybciej HWAITING !!! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ajś! Tym razem nie udało mi się wstawi komenta pierwszemu... Buuu.... smutno mi z tego powodu.. Ale następnym razem sie postaram!
    Serio czekałe, czekałe, czekałem i czekałem na part i się wreszcie doczekałem!
    Świetny part. Kurcze od pewnego czasu, nie mam żadnych uwag ( bo jak sama prosiłas błędów się nie czepiam! :P)
    Mówisz, że skończyła się pierwsza część. To dobrze. Ale jednak smutno. Pocieszające jest to, że będzie więcej części:) Mam nadzieję, że to będzie dłuuugie opowiadanie. Dużo dłuższe niż " Bo każdy potrzebuje...." ;) Ach serio zdążyłem je juz pokochac :) Jak zwykle życzę weny;)
    Z_

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem niewdziecznym czytelnikiem, biore ale nic nie daje od siebie. Przepraszam, postaram sie to naprawic.i dodawac czesciej komentarze ! Rozdzial byl krotki ale strasznie mi sie podobal, hmm ja sobie wyobraIlam ze Tae teraz bedzie pocieszac.smutnego Minho.. jestem ciekawa tajemnicy Taemina.. taki tajemniczy chlopak :3 Pozdrawiam i weny zycze tobie ! No i oczywiscie abys znalazla czas na pisanie ! :3

    OdpowiedzUsuń
  6. jeeest nareszcie!!!
    Szczerze??? Nie spodziewałam się że ojciec Minho umrze...myślałam że zdąży z przeszczepem no ale cóż...taka była twoja wola (lol ale to zabrzmiało)...co do Taemina...tak jak pewnie reszta czytelników jestem bardzo ciekawa na co choruje Taeś...mam nadzieję że blondasek w końcu się odważy i powie Minho na co jest chory...Hmmm.....co do Minho nie spodziewałam się że ten weźmie Taemina na randkę do maca (jakież to romantyczne) i nie myślałam że śmierć jego ojca aż tak bardzo go dotknie...no w końcu go nie nawidził

    Długo czekaliśmy na ten rozdział..jednak twoja nie obecność jest uzasadniona sama wiem jak to jest mieć zastój lub totalny brak motywacji (komentarzy)

    nie pozostaje mi nic innego jak życzyć ci dużo dużo weny :***

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest świetnie! Jeśli można być szczęśliwym, gdy fabuła jest tak smutna.

    Nie złość się na czytelników! Bądź, pewna, że masz wiernych fanów xx


    Już nie mogę się doczekać następnego, pozostałe opowiadania znam już na pamięć.

    Życzę weny i trochę odpoczynku!

    OdpowiedzUsuń
  8. No i Minho niepotrzebnie lazł do tego szpitala :< Jakieś dziwne przeskoki w czasie się tu odbywały, wszystko się działo wyjątkowo szybko, uh. No cóż, teraz tylko możemy mieć nadzieję, że Taemin na tyle zaufa Minho, iż opowie mu swoją tajemnicę.
    Weny i czasu, powodzenia!
    ClarieDane

    OdpowiedzUsuń
  9. Byłam pewna, że juz dowiemy się czegoś od tej pielęgniarki. Moja intuicja mi mówi, że Minho nie na próżno zrobił badania i być może uratuje Taeminna. Coś czuje, że też jest poważnie chory. Tonę weny pisz kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  10. No z początku było wszystko świetnie i wgl :)
    Ale końcówka... smutno mi sie zrobiło ;-;
    No kurde może nie był idealny.. no ale... szkoda że zmarł...
    Ehh a miała być świetna randka ;-;
    Czekam aż Taemin wyzna muu tą tajemnice... Oby wszystko było dobrze..
    Przynajmniej się przekonywuje do Minho ;p
    Ojejj... już koniec cz 1?!
    Weny! I wgl czasu! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. boję się zapytać co oznacza że będzie już tylko gorzej
    fajny rozdział, czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  12. Ile nieszczęść... Biedni. T^T Czekam na kolejny rozdział. Weny życzę ^^ + to złowróżbne będzie gorzej... przeczuwam, że Tae zachoruje ._.

    OdpowiedzUsuń
  13. oby tylko Taeś nie miał nawrotu choroby, chociaż czuję, że to gorzej własnie oznacza załamanie zdrowia... a co za tym idzie - również Minho ucierpi

    OdpowiedzUsuń
  14. powiem że czytałam to nie komentując.Powiedzmy taki cichy czytelnik ale skoro nikomu nie chce się ruszyć szanownych czterech liter do komentowania uznałam że już czas dołaczyć.Powiem w skrócie uwielbiam to opowiadanie i ta tajemnica Taemin'a zastanawiam się co to jest...
    Cóż nie wiem mogę tylko życzyć Ci weny oraz chęci do dalszego pisania!!!

    /Keylla

    OdpowiedzUsuń
  15. Super! Jestem ciekawa co ukrywa Taemin. Mam nadzieję, że szybko się dowiem. ^^
    Życzę weny i czekam na dalsze części świetnego opowiadania. <3 /himiko

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam to opowiadanie. Mam nadzieję, że powoli zbliżamy się do poznania tajemnicy Taemina. To jest chyba to o czym każdy najwięcej myśli i chyba każdy ma kilka wersji :) Jestem ciekawa jak dalej potoczy się znajomość Tae i Minho, czy w ogóle się potoczy. Idąc dalej. Śmierć ojca Minho totalnie mnie zaskoczyła i przez jakiś czas nie wiedziałam co o tym myśleć bo myślałam, że jakoś inaczej to umieścisz w tej historii. Niecierpliwie czekam na kolejną część i życzę ci dużo weny, czasu i chwil wytchnienia bo to chyba najważniejsze żeby znaleźć czas na odpoczynek, chociaż prawie nigdy nie ma na to czasu (wiem po sobie) :\. Pozdrawiam!!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Witam,
    Minho trochę pomyśl, użyj swojego mózgu, już ta pielęgniarka częściowo coś powiedziała o Teaminie..... żal mi ojca Minho...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten rozdział taki krótki ;;; sama nie wiem co napisać. Z początku niby zabawny bo Minho taki "twardziel" a tu zwykłej malutkiej igiełki się boi xD No ale każdy ma swoje lęki. Lee ma zupełnie inne podejście do życia niż Choi. Wszystko bierze bardzo poważnie. O wszystko się zamartwia i wszystkim przejmuje. Ale ta rozwaga musi być czymś spowodowana, jakimś przeżyciem. Choi podejrzewa jakąś tajemnicę i pewnie taka jest, tylko kiedy Tae będzie w stanie coś więcej powiedzieć o sobie? Chyba nadal obawia się Minho.
    Przygnębienie snuło się jak cień przez cały rozdział aż w końcu wyszło przed szereg i dało o sobie znać. Myślałam że Minho uda się pomóc ojcu i chociaż w ten sposób zaznaczyć że cokolwiek dla niego znaczył. Nie udało się, niestety śmierć jest nieprzewidywalna i zawsze przychodzi nie w porę.
    A.

    OdpowiedzUsuń