środa, 27 sierpnia 2014

Virgin Snow - Rozdział 15.

            Budzik był bardzo przydatnym przedmiotem, o ile zwracało się na niego uwagę i wstawało wraz z pierwszym sygnałem. Można było również włączyć opcję drzemki, czyli nic nie znaczące trzy minuty dodatkowego snu, które były jednak zrezygnowanym oczekiwaniem na uporczywy dźwięk, który stawiał kogoś na nogi. Drzemka się sprawdzała, oczywiście że tak, gdy się jednak ją włączy.
Minho tergo nie zrobił. Jego powieki otworzyły się błyskawicznie, a on sam czuł, że jest jednak zbyt wyspany. Było coś nie tak. Szybkie zerknięcie na zegarek wyrwało go z błogiego uczucia. Zerwał się jak oparzony z łóżka i niedowierzał, że w tak ważny dzień potrafił zaspać.
            Chciał jak najbardziej przyspieszyć swoje ruchy i reagowanie, co spotkało się jednak ze zdecydowanym protestem jego ciała – które z chęcią by się jeszcze położyło na przysłowiową minutkę – wobec czego w pewnym momencie miotania się dookoła łóżka przystanął i intensywnie myślał zastanawiając się, co ma zrobić. Ta pustka, a jednocześnie milion spraw, które chciałby załatwić w tym samej chwili.
            - Ja pierdolę – mruknął do siebie zdenerwowany i popędził do łazienki. Musiało mu się to zdarzyć akurat dzisiaj, kiedy chciał wyglądać najlepiej jak tylko mógł i de facto nie mógł sobie pozwolić na spóźnienie. Nie żeby szedł do szkoły. Wtedy nie popędzałby tak swoich czterech liter, bo co to za problem spóźnić się na jedną, czy dwie lekcje.
            Dzisiaj nie miał najmniejszego zamiaru pojawić się w szkole – był również całkowicie zwolniony z zajęć, więc wszystko odbywało się legalnie – a cały dzień dopinać na ostatni guzik przedstawienie, które miało się odbyć popołudniu. No i zaspał.
            Gdyby tylko wyglądał na tyle dobrze po przebudzeniu, by jak model z reklam przeciągnąć dłonią po włosach, które jakimś cudem ułożyłyby się w nienaganną fryzurę, a twarz poklepana kilka razy odzyskałaby wigor i wyglądała promiennie. Modelem nie był, co doskonale widział w lustrze. Spozierała na niego wymęczona twarz, która nie miała w sobie ni krzty promienności. Były tylko opadające powieki, tak że wyglądał niemal jak Mongoł, i sterczące na wszystkie strony świata włosy.
            Odkręcił zawór z zimną wodą. Może nie pałał szczególnym afektem do takiego sposobu na definitywną pobudkę, cóż jednak mógł zrobić kiedy naprawdę mu się spieszyło. Parsknął jak rasowy kot, kiedy strużka wody polała się po jego szyi, dostając pod koszulkę. Zadrżał jednocześnie, czując jak robi mu się gęsia skórka. No to efektowną i efektywna pobudkę miał z głowy.
            Kiedy już ubrał się, ułożył jako tako włosy i wmówił sobie, że wygląda dobrze, a nie jak przepity menel spod mostu, z impetem wyszedł z pokoju, nawet nie myśląc o czymś tak nieistotnym jak śniadanie. Ruszył od razu do wyjścia.
            - No ty chyba jeszcze śnisz, kochany! – jego matka wysunęła głowę z kuchni i patrzyła jak się ubiera.
            - Niestety już nie – burknął, mocując się z butami i za cholerę nie mogąc ich zawiązać.
            - Może pomóc biednemu dziecku? – zakpiła Kang Hee, a Minho  zmroził ją spojrzeniem.
            - Spieszę się kobieto! – warknął poirytowany i westchnął ciężko, kiedy wreszcie poradził sobie z niewspółpracującymi butami.
            - Jeszcze czego, dziecko. Najpierw śniadanie – ofuknęła chłopaka głosem nie znoszącym sprzeciwu.
            - Dlaczego stałaś się taka protekcjonalna? – zapytał zdziwiony. Nie podobało mu się to. Przedwczoraj był jeszcze dorosłym człowiekiem, bez zapędów do uwielbienia blond chłopaczków. A dziś? Dzieckiem. Kurwa, dzieckiem.
            - Jajeczniczkę zrobiłam i kawunię do tego – jego matka sobie z niego drwiła i świetnie się przy tym bawiła – Może kanapeczki zapakować na drogę? Głodny synuś mi będzie – zaćwierkała radośnie. Efekt zepsuło jednak głośne parsknięcie, którego nie mogła powstrzymać.
            - Kanapki chętnie – Minho wstał i odezwał się ze stoickim spokojem, mając poważny wyraz twarzy. Z chęcią wybiegłby z mieszkania, nie chciał jednak dawać tej wredniej kobiecie satysfakcji – I łyk kawy nie zaszkodzi – wyglądał teraz pewnie tak jakby połknął kij.
            - Powtarzałam ci nie raz – zaczęła kobieta, chowając się ponownie w kuchni. Minho ruszył za nią – Coś takiego jak bezpieczna drzemka nie istnieje! – uśmiechnęła się promiennie, podając Minho kubek kawy. Odwzajemnił minę, która w jego wykonaniu była bardziej kwaśna.
            Upił łyk kawy i stwierdził jednak, że kocha tą nienormalną kobietę. Na jego twarz wpełzł błogi uśmiech. Uwielbiał kawę o poranku. To był ledwie łyk, a już czuł że budzi się do życia. I po co komu zimna woda?
            - Kanapki – Kang Hee zamachała mu przed nosem przeźroczystym pudełkiem, z fikuśną zawartością. Było kolorowo – Dla tego twojego chłoptasia też przygotowałam co nieco – uśmiechnęła się pobłażliwie – Przyjdę na twój występ – dodała.
            - To nie będzie mój występ – mruknął zakłopotany Minho, sięgając po pudełko i chowając je do plecaka – Ja tam robię tylko za parobka. Przynieś, podnieś, pozamiataj. I na drabinę się wspinaj, żeby tą całą bibułę i kartony zamontować – wyjaśnił – Idę mamo. Dzięki – pomachał jej na pożegnanie i znowu wprowadził swoje ciało w pośpiech. Nagle przypomniał sobie, że jest spóźniony i przyspieszenie byłoby wskazane.            
            Wybiegł z domu, szukając odpowiedniego klucza do auta. Zapakował się do środka i zatrzymał, łapiąc na chwilę myśli, trzymając ręce na kierownicy. Było mu prędko wyruszyć, jednak nie był głupi. Co jak co, ale jego matka miała czasami przebłyski inteligencji i co rusz powtarzała mu, żeby nigdy się nie spieszył będąc w aucie. Sam też wiedział, że nadmierna prędkość jest niewskazana. Nie chciał skończyć w rowie, bez względu na to ile razy wmawiał sobie, że jest kapitalnym kierowcą. Był dobry, jednak ostrożności nigdy za wiele. Odetchnął głęboko, myśląc że pewnie już nie zdąży podjechać pod dom Taemina jak przykładny chłopak, odbierający swojego partnera. Nie będzie miłej przejażdżki razem do pracy, ani kawuni na wynos z pobliskiej stacji. Tylko dlatego chciał zdążyć. Złapać Lee – pewnie wciągnąć go siłą do auta, tudzież wybłagać, by ten wsiadł do samochodu – i bezpiecznie dostarczyć do sierocińca. Jego plan spalił na panewce.
            Kiedy jednak był już w takcie drogi do placówki, i tęsknym wzrokiem minął dom Taemina, zauważył blondyna. Trudno było go zresztą nie zauważyć, skoro Minho tak uparcie go wypatrywał. Natychmiast podjechał do chłopaka i zatrzymał auto.
            - Taemin! – krzyknął zadowolony, machając energicznie ręką na Lee.
            Chłopak odwrócił się, jeśli jednak Minho myślał, że Taemin podbiegnie do niego z uśmiechem na twarzy, pomylił się. Mina Lee sugerowała bardziej, że w wymiernym stopniu cieszy się z widoku Minho tak wcześnie rano, jak i jego towarzystwa.
            - Wsiadaj! – krzyknął, kiedy na blondynie nie zrobiło zbyt wielkiego wrażenia to, że został zaczepiony przez Minho i Lee szykował się z zamiarem odejścia – Wsiadaj! – syknął ponaglająco Choi, oglądając się tym samym dookoła. To nie umknęło uwadze Taemina, który uśmiechnął się zgryźliwie.
            Podszedł jednak do auta swojego udawanego przyjaciela, jak zwał tak zwał i wsiadł do niego nachmurzony, zapinając pas.
            - Co? – warknął niemiło, tak że nawet Minho odsunął się odrobinę od blondyna i spojrzał ciemnymi oczyma – No co? – ponowił niemiłe pytanie Taemin, siedząc sztywno na swoim miejscu.
            - Coś się stało? – ostrożnie zapytał Choi, czując w powietrzu że z tego niepozornego pytania, może wyniknąć kłótnia. Czyli nic nowego, pomyślał tym samym Minho.
            - A czy coś musiało się stać? – szczeknął Taemin i uciął wszelką możliwość dalszej rozmowy, ostentacyjnie zapatrując się na krajobraz za szybą.
            - Jasne, podziwiaj sobie monopolowy – burknął Minho – Jeśli nie chciałeś wsiadać, trzeba było po prostu iść dalej – mruknął tym samym i ruszył samochodem.
            - Mam teraz wyskoczyć? – warknął Taemin i odwrócił się w stronę Minho, patrząc na niego wrogo – Trzeba było się tak nie wydzierać – syknął.
            Minho zacisnął mocniej dłonie na kierownicy, tłumacząc sobie w duchu że przecież każdy na prawo do gorszego dnia, każdy przechodzi słabszy okres. Tym razem padło na Taemina, a on powstrzymywał się przed kąśliwymi uwagami. Z trudem się powstrzymywał.
            - Bo jakoś wątpię, byś przestał wrzeszczeć jak debil. Ciągnąłbyś się za mną jak ten kundel do samego sierocińca – warknął Taemin i umilkł nagle. Chyba nawet on poczuł, że słowa wypluwane z jego ust są zbyt mocne, zbyt okrutne. A Taemin przecież taki nie był. Chyba, że Minho wiele jeszcze o nim nie wiedział.
            Choi przełknął gorycz i upokorzenie - chociaż obawiał się że Lee mógłby mieć rację; snułby się za nim pewnie po same drzwi z wywalonym jęzorem niczym ten burek szukający pana, czekając na pieszczotę czy miłe słowo – robiąc kwaśną minę, którą nazwał popisowo uśmiechem. Spojrzał przelotem na Taemina, nie tracąc kontaktu jednak z jezdnią. Był usatysfakcjonowany chociaż tym, że teraz blondynowi było głupio.
            - Stało się coś poważnego w ciągu tych kilku godzin, kiedy cię nie widziałem? Czy to po prostu stres? – mimo wszystko był ciekawy, co tak zdenerwowało Taemina.
            - Stres – westchnął zawstydzony Lee – Przepraszam. Nie powinienem się na tobie wyładowywać – mruknął.
            - Ale kto powiedział, że nie możesz? – odpowiedział mu Minho – Ja robiłem to cały czas – podkreślił. Nawet gdyby Taemin zmieszał go z błotem, nie miałby najmniejszego prawa się skarżyć. Zasłużył na to.
            - Tylko, że ja nie jestem tobą – stwierdził Lee, ponownie wpatrując się w umykające widoki za szybą.
            - I cieszę się z tego. Trudno byłoby mi wytrzymać z kopią samego siebie – mruknął z powagą Choi – Bądź sobą Taeminie, bądź ze mną – dodał, podkreślając dokładnie każde słowo.
            - Nie dzisiaj, proszę – urwał Taemin – Robisz się męczący, tak ciągle nagabując – wyznał blondyn – Skoncentrujmy się na dzisiejszym przedstawieniu, jest ważne.
            Minho pokiwał głową, chociaż on nie podchodził tak poważnie do tego jak Lee. Nie był altruistą, nie poświęcał się dla innych, ani nie sprawiało mu to przyjemności. W sierocińcu był za karę i tak samo traktował całe przedsięwzięcie. Polubił co prawda kilka osób, jednak nie na tyle by z jakimś żalem się z nimi rozstawać.
Jedno było pewne. Od dziś był wolny. Miesiąc minął jak z bata strzelił.  Zdążył w tym czasie zmienić orientację, dowiedzieć się że jego ojciec jest chory, przestać myśleć o swojej reputacji, nabyć kilku wrogów i najważniejsze – być może się zakochać. I to w osobie, na którą normalnie nigdy by nie spojrzał. Dość intensywny miesiąc, nie można powiedzieć, że nie.
- Wiesz, że to mój ostatni dzień? – zapytał Minho. Chciał wiedzieć jak zareaguje Taemin. Będzie zmartwiony, zadowolony? Zechce zatrzymać go przy sobie? Nie pogardziłby takim rozwiązaniem, a nawet z chęcią by na nie przystał. Co mu szkodzi. Chociaż tam nie musiał udawać już ogarniętego nienawiścią nastolatka, a nawet więcej! To waśnie w sierocińcu udało nawiązać mu się nić porozumienia z Lee i wpadł jak śliwka w kompot.
Taemin spojrzał spokojnie, na wpół ze zdziwieniem na Minho. Chłopaka niezadowoliło to, że blondyn zareagował nijak.
- Ah, tak? – rzucił Lee – Dobrze – dodał po chwili zamyślony – Każde z nas wróci do normalności.
Nie wiedzieć czemu słowa zabrzmiały dla Minho zbyt złowrogo. Jakby normalności nie przypadła Taeminowi do gustu, jakby wolał się nie cofać, bo przeszłość była zła.
Zatrzymał auto. Dojechali na miejsce, Minho jednak nie kwapił się do przerwania rozmowy. Ta zaczynała być interesująca.
- Chcesz do niej wrócić? – zapytał poddenerwowany – Bo ja nie – dodał opryskliwie – Mów sobie co chcesz! Mogę powtarzać to aż do znudzenia. Nie spławisz mnie tak łatwo.
- Przestań Minho – w głosie Taemina nie było słychać zwykłego poirytowania. Było to również znudzenie i politowanie dla jego osoby. Był aż tak żałosny? To dlatego, że być może złapał szczęście za rogi i teraz nie chciał go puścić z obawy, że upadek będzie bolesny? – Zachowujesz się jak dziecko, któremu nie dano wymarzonej zabawki i teraz zrobisz wszystko by ją i tak złapać w swoje dłonie. Ja tego nie chcę – powiedział kategorycznie.
- Mówiłeś ostatnio co innego – mruknął Choi.
- Mówiłem, że będę się z tobą spotykał? Będę odgrywał tą szopkę? Powiedziałem tak? Nie – odpowiedział Taemin – Skończmy to. Nawet jeśli coś do ciebie czuję, to tylko strach. Boję się ciebie. Boję się, że to zniknie. Niech każde pójdzie po prostu w swoją stronę. Tak będzie prościej. Nie chcę cię później jeszcze bardziej nienawidzić, jak nam nie wyjdzie, wiesz?
- A wiesz, co ja słyszałem? Im większa nienawiść i gorycz, tym większe było uczucie – odparł Minho spokojnie.
Choi zmarszczył brwi, kiedy Taemin po prostu wysiadł z auta. Nie podobało mu się to. Chyba był zbytnio przyzwyczajony do uległego Taemina, a tu proszę, jaka niespodzianka. Lee pokazuje ząbki, a raczej kły.
- Taemin – krzyknął za nim, kiedy i on wygramolił się ze swojego samochodu. Blondyn obejrzał się, a Minho uśmiechnął się promiennie. Leniwym krokiem podszedł do chłopaczka i stanął naprzeciwko niego. Musiał to wygrać.
- Co? – oschłe zapytał Lee, robiąc krok do tyłu. Zgodnie z tym ruchem, \Minho postąpił krok do przodu.
- Nigdy więcej cię nie skrzywdzę – powiedział spokojnie – A na pewno postaram się. Nie będę już traktował cię jak wroga. Będę cię chronił. Chcesz żebym się ujawnił? Mogę to zrobić. Tylko pomyśl, ilu przykrości przysporzy to i tobie i mnie. Nie zostało nam dużo czasu do końca szkoły. Wyjedźmy razem na studia i tam zacznijmy żyć jak ludzie. Razem – podkreślił.
To był plan wręcz idealny. Każdy element pasował do siebie i nie sposób było go obalić. Był tylko jeden problem. To co myśli Taemin?
- Razem? – głucho powtórzył Lee.
- Nie odpowiadaj – Minho pokręcił głową i szybkim ruchem zbliżył się do Lee, wyciągając mu z kieszeni telefon.
- Co robisz? – krzyknął blondyn i automatycznie rzucił się po swój sprzęt.
- Kradnę twój numer telefonu – wzruszył ramionami i odwrócił się plecami do Lee – Już – powiedział dumny z siebie i oddał aparat – A to mój – powiedział, kiedy odezwał się cichy dzwonek połączenia – Teraz będę mógł do ciebie dzwonić – uśmiechnął się krzywo.
- A ja z wielką przyjemnością nie odbiorę – odparł sucho Lee.
- Chodźmy do środka – Minho uśmiechnął się, ignorując zupełnie słowa chłopaka – Czeka nas dużo pracy.
Każdy się miotał, biegał od jednego końca sali do drugiego, wrzeszcząc niemiłosiernie. Minho najpierw próbował schować się za dekoracjami, chcąc ominąć ten szał. Na próżno. Został brutalnie wyciągnięty przez opiekunkę najmłodszych, a zdradził go Taemin. Z zadowoloną miną obserwował jak dostaje burę od kobiety.
- I co się szczerzysz? – zapytał opryskliwie blondyna, kiedy został do niego oddelegowany.
- Nie szczerzę, tylko lekko uśmiecham – prychnął Lee i zajrzał do notatek.
- To co mam zrobić? – zapytał niechętnie Minho.
- Właściwie, to już koniec. Teraz możemy spokojnie czekać aż goście się zbiorą. I dyrektor chciał z tobą porozmawiać jak już to szaleństwo się skończy – powiedział Taemin.
Minho spoglądał na nastolatka, jak w skupieniu odhacza kolejne punkty na liście. Był naprawdę ładny. Czuł wściekłość na siebie, że zachowywał się jak dupek.
- Jak sobie spokojnie usiadłem, to kazano mi tu przyjść – wybąkał niezadowolony Choi.
- Zaciągnięto – uściślił Taemin.
- Może i tak. No ale, co mam teraz robić? Pałętać się co najwyżej z miejsca na miejsce – mruknął niezadowolony.
- Możesz iść do Joo Woona – zaproponował Taemin – Dzieciak ma tremę – powiedział i przymknął oczy, chwiejąc się odrobinę.
- Co jest? – Minho natychmiast do niego podskoczył, łapiąc chłopaka za ramię. Ramię Lee było cholernie szczupłe i starał się nie zaciskać dłoni zbyt mocno.
Taemin skorzystał z pomocy Minho i milczał chwilę, stojąc w bezruchu, jedynie z pochyloną głową. Choi był zaniepokojony, tym bardziej kiedy twarz blondyna przybrała wręcz trupi odcień.
- Dobrze już? – zapytał cicho i powstrzymywał się przed tym, by nie przytulić do siebie Taemina. Wizja tego była aż nazbyt kusząca. Stał zamiast tego jak opoka, przypominając bardziej osobistego ochroniarza, aniżeli przytulankę.
- Tak – wolno odpowiedział Lee i próbował wyswobodzić się z uścisku – Puść mnie – jęknął i zrobił krok do tyłu, uderzając biodrem w stolik.
- Spokojnie – mruknął Choi i przytrzymał mocniej Taemina.
- Odsuń się ode mnie – zażądał blondyn i spojrzał nieco zamroczonym wzrokiem na Minho. Choi przestraszył się. W tych ciemnych oczach widział bezgraniczny strach, jakby zawroty głowy Taemina, nie były zwyczajne.
- Dlaczego? – naburmuszony zapytał i postąpił kolejny krok do przodu.
- Bo wszyscy się na nas zaczną gapić. Jesteś za blisko – warknął Taemin i wyszarpnął się z uścisku Minho, ponownie zanurzając nos w notatkach.
Tak, to było bardzo mądre spostrzeżenie. Automatycznie, zlęknionym wzrokiem obejrzał się dookoła, zapominając że tym samym działa na swoją niekorzyść. Taemin prychnął na jego gest, patrząc niechętnie. Nie miał nic na swoje usprawiedliwienie, spuścił wzrok zawstydzony.
- Spokojnie, nikt nie zawrócił uwagi na to, że stoisz tak blisko kompletnego zera – Lee rzucił ironicznie i zabrał się z zamiarem odejścia.
- Dlaczego ty to ciągle robisz? – syknął urażony Minho – Potrzebuję jednego miłego słowa. Albo milczysz, albo jesteś podły – zarzucił mu Choi.
Taemin spojrzał na niego ponuro, co przesądziło o tym, że kłóci się o mało istotną sprawę. Lee miał pełne prawo tak go traktować.
- Miłe słowo? – rzucił pogardliwie blondyn – Nie twierdzę, że mi się nie podobasz. Tak jest, może nawet mógłbym coś do ciebie poczuć, bo póki co mnie pociągasz – przyciszył głos, a Minho coraz szczerzej tylko otwierał powieki – Nie zmienia to jednak faktu, że po prostu się obawiam. Już  to mówiłem – zakończył i spojrzał w górę, byle nie patrzeć teraz na Minho.
Choi uśmiechnął się promiennie. Chyba dawno nie słyszał tak optymistycznej odpowiedzi. Tyle mu wystarczyło.
- To nawet zbyt wiele niż usłyszałem – powiedział zadowolony i zatarł ręce – Dziękuję – dodał.
- Minho – zaczął Taemin – Chyba źle mnie zrozumiałeś…
- Wręcz przeciwnie. Mam szansę – odpowiedział poważnie Minho – Spędzisz ze mną jutro trochę czasu? – zapytał.
- Co? Ja? Dlaczego? – zdziwiony Lee zatrzymał się w miejscu, patrząc podejrzliwie na chłopaka.
- Mówiłem ci, że wszystko się zmieni – odparł Minho – Nie musisz wierzyć moim słowom, ważne że zawierzysz czynom. Chcę jechać jutro do Seulu, autem. Muszę zrobić te badania, wiesz – powiedział i podrapał się po głowie zakłopotany.
- A ja po co ci jestem potrzebny?
Minho zacisnął wargi i podszedł do Taemina, pochylając się konspiracyjnie.
- Mam mieć badanie krwi – mruknął – Nigdy jeszcze nie miałem. Boję się tego – skrzywił twarz.
Taemin parsknął rozbawiony.
- No co? – Choi parsknął oburzony – Znasz moją słabość. Nie dzielę tajemnicami ze wszystkimi – burknął – Idę do  tego Joo Woona. Pojedziemy po szkole, dobrze? – zapytał pełen nadziei i nie czekając na odpowiedź odszedł. Nie chciał słyszeć odmowy.
Chmara dzieciaków co chwila pakowała mu się pod nogi, a on mógł jedynie kląć pod nosem, nie mogąc dać upustu swojej złości. Przecież nie wypada. Nawet jeśli przyzwyczaił się do atmosfery panującej w sierocińcu, najbardziej tolerowałby momenty, kiedy budynek byłby pusty. To się jednak nie zdarzało.
Jakiś dzieciak biegł właśnie prosto na niego, zupełnie nie zważając że ten spokojnie sobie idzie korytarzem. Ustępować gówniarzowi nie miał zamiaru, a młodszy zdawał się być zdeterminowany, by Minho staranować. Choi przybrał jak najgroźniejszy wyraz twarzy i złapał za bluzkę dziesięciolatka, który pisnął jak dziewczynka i sapnął, podniesiony niemal centymetr nad ziemią.
- Wolniej, szczeciaku – warknął na powitanie i posadził chłopaka na tyłku.
- Powiem wszystko cioci! – krzyknął buńczucznie chłopaczek, a jego policzki zrobiły się całe czerwone, w równym stopniu ze złości, co pewnie z zażenowania.
- A gadaj – Minho parsknął, niewiele się przejmując groźbami chłystka – Gdzie Joo Woon? Szukam go w tym tłumie karłów.
- Karzełów? – dziecko zmarszczyło brwi nie rozumiejąc.
- No o was gównarzeria mi chodzi – ofuknął chłopaka i czekał na odpowiedź.
- W kiblu – mruknął dzieciak i poderwał się do góry, otrzepując spodnie.
- Stój! – krzyknął Minho, patrząc nadal wrogo na chłopaka – Nie mów jak ostatni lump. Gdzie poszedł?
- Do toalety – mruknął chłopak i zabrał nogi za pas, ponownie biegnąc. Minho gwizdnął głośno i dopiero wtedy chłopak zwolnił szaleńcze tempo.
- Gówno małe – mruknął Minho niezadowolony i ruszył do łazienek.
Joo Woon rzeczywiście tam był. Siedział zamknięty w jednej z toalet i za cholerę nie chciał z niej wyjść. Choi namówił go w końcu, co chwila jednak spoglądał na zegarek. Czas występu nieubłaganie się zbliżał.
- Dzieciaku, co ty się stresujesz? – zapytał Minho, siedząc na podłodze i mając obok siebie chłopaka.
- Hyung – jęknął Joo Woon i zmarszczył brwi – Tyle ludzi – mruknął zaniepokojony.
- A daj spokój. Co cię obchodzą jacyś nadziani frajerzy – powiedział i zastanowił się chwilę – Albo może powinni… Słuchaj! – Choi zatarł ręce i postanowił, że nie będzie miłym wujkiem który powie dzieciakowi, żeby ładnie wszystko wyrecytował i udawał, że nie widzi tych tłumów ludzi – Przyjdzie tu chmara bogatych frajerów. To co do ciebie należy, to wyciągnięcie od nich kasy. Sorry stary, ale tak jest urządzony świat. Musisz zrobić wszystko, żeby pomóc zdobyć kasę na wasze dalsze życie. Nie oszukujmy się, w komfortowej sytuacji nie jesteś.
Joo Woon kiwał co jakiś czas głową. Nie wydawało się jakby czuł się urażony takim postawieniem sprawy. Mimo młodego wieku, widocznie wiedział na czym stoi i nie zaprzątał sobie głowy złudnymi nadziejami.
- Dobrze – powiedział na koniec – Dziękuję, hyung – chłopiec wstał – Chodźmy.
- Tak, tak – Minho machnął lekceważąco dłonią – Zaraz dojdę – mruknął – Idź.
Westchnął ciężko i podniósł się do góry dopiero wtedy, kiedy dziecko wyszło z łazienki. Zrobił już wszystko co do niego należało. Wierzył, że występ pójdzie dobrze, nawet bez jego kibicowania.
Zastukał dość głośno do gabinetu dyrektora i po cichym „wejść”, wsunął się do środka. Nadal w pomieszczeniu była cała sterta papierzysk, a Park niczym niewzruszony posąg siedział za swoim biurkiem.
- Minho, chłopcze – zaskrzypiał i uśmiechnął się z trudem – Chyba chciałem rozmawiać z tobą później – zauważył uprzejmie.
- Tak, wiem – odpowiedział Minho i pozwolił sobie na klapnięcie naprzeciwko biurka dyrektora. Ledwo co widział staruszka przez stertę ksiąg – Pamięta pan, że dziś jest mój ostatni dzień? – zapytał z wahaniem.
- Czy pamiętam? – mężczyzna zasunął głębiej okulary na nos – Oczywiście. Chcesz uciekać już, prawda? – powiedział wszechwiedzącym tonem. Skubany starzec, pomyślał Choi.
- Zrobiłem już wszystko co należało do moich obowiązków – powiedział sztywno Minho.
- Dobrze, dobrze. Nie napuszaj się tak – mężczyzna machnął lekceważąco dłonią. Odsunął od siebie papiery i spojrzał uważnie na Minho. Choi czuł się, jakby był prześwietlany – Zrobiłeś wszystko, tak – mruknął – Czyli nie chcesz zostać? Wszystko z powodu kary?
Minho zakręcił się na swoim krześle. Niewygodne pytania, nie lubił tego.
- To nie jest moje miejsce. Nie jestem miłą, uprzejmą osobą której przyjemność sprawia pomaganie innym. Najpierw było mordęgą przychodzenie tutaj, potem nawet dobrze się bawiłem, a przez ostatni czas miałem w tym swój interes – wzruszył ramionami.
- Interes, tak? Chyba wiem jak nazywa się ten twój interes. Dobrze, dobrze – staruszek pokiwał głową w zrozumieniu – Oczywiście nie mogę cię zatrzymywać. Droga wolna. Cieszę się, że mogliśmy cię tutaj gościć.
- Ja również dziękuję – powiedział bardziej z obowiązku niż z faktycznej potrzeby – Do widzenia – mruknął i ulotnił się z ciemnego pomieszczenia.
Szybkim krokiem ominął aulę, gdzie znajdowało się jądro dzisiejszego hałasu. Trochę czuł się głupio, że zostawia Taemina bez słowa. Zrobił jednak wszystko co do niego należało. Wyszedł. Nie pasował tutaj, bez względu na to jak bardzo się starał.

 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Witam! Z małym opóźnieniem, z rozdziałem niepoprawionym, ale jestem. I nie jestem zadowolona. Nie widzę Was, w ogóle. Nie oczekujcie zatem, że jak maszynka będę produkować terminowo kolejne rozdziały. Dziękuję oczywiście za nieliczne komentarze i wszystko :) Witam nowych czytelników, pozdrawiam nawet Was anonimowi! Mam również do wszystkich kilka spraw. Szukam osoby, która potrafi działać w grafice - ja to tylko w Paincie potrafię coś narysować - i podjęłaby się zrobienia okładek do moich poprzednich opowiadań. Kto chętny, proszę komunikować się ze mną poprzez stronę na fejsie. Sprawa druga. Na prawo mamy zakładki, przybyła kolejna. Opowiadania - PDF... a tam "książkowa" forma "Bo każdy potrzebuje miłości..." do ściągnięcia. Pozdrawiam i zachęcam do dzielenia się swoją opinią. 

18 komentarzy:

  1. Przepraszam że nie komentuje ale brak czasu :(

    Dzisiejszy rozdział bardzo mi się podobał :)
    Chociaż trochę mi się przykro zrobiło jak Minho tak odszedł i zostawił Taemina samego...
    Ale jak on to powiedział " Nie pasował tutaj, bez względu na to jak bardzo się starał."

    Czekam na kolejny rozdział i życzę weny ><

    OdpowiedzUsuń
  2. Boski rozdział! Miho planuje przyszłość z Tae!! Sweet! :D
    Komentarz będzie krótki, ponieważ jest na telefonie i nie mogę pisać spokojnie. Głupi słownik! :/
    Czekam na kolejny rozdział i życzę ci dużo weny!!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny Rozdział !!! Taemin taki wrogi ???
    Ja się pytam co z tym chłopakiem nie tak niby pociąga go Minho ale '' nie nie nie będę uparty i nie zbliże się do tej nadentej żaby'' .. xD
    Hah ten dziadeczek Park mnie rozwalił z interesami Minho :D Chyba nie jest taki głupi albo ma kamery w sierocińcu albo lubi podglądać młodych i przystojnych męszczyzn, albo zna się na rzeczy i odrazu widzi zakochanych chłopoczków :P
    Noo mam nadzieje że wszystko się wyjaśni czemu Tae zasłabł takie to chude i drobniutkie ... Tylko opieką otoczyć i nie wypuszczać z rąk :P
    No i nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału jak Minho BĘDZIĘ KŁUTY !!! ;)
    Boże tylko żeby nie zemdlał bo kto zawiezie Tae do domu ??? :P


    Wyczekuję koleinego rozdziału z niecierpliwością i życzę ci kochana dużo dużo weny :D

    P.S wybacz, że nie komentowałam każdego wpisu brak czasu i te sprawy wyjazd, remont domu ... Wybacz ale już będę sumiennie komentowała :D

    OdpowiedzUsuń
  4. CUUUUDOO <3 Uwielbiam to opowiadanie <3
    Mam wielką nadzieję że Minho w końcu przekona Taemina i że im się uda ^^
    Życzę weny i z niecierpliwością czekam na dalsze rozdziały ~~

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że już jest nowy rozdział! Nie mogłam się doczekać, kiedy coś wstawisz! Mam zaciesz z tych rozmów Tae i Minho. Są coraz milsze. XD Przepraszam, że komentarz taaaaki krótki, bo obiecałam długi jeśli się nie mylę, ale dzisiaj byłam u lekarza i padam z nóg, a nie chciałabym zostawić Cię bez komentarza. Tak więc, kocham Twoje opowiadanie i nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. No proszę jak role się odwróciły! Myślałam, że więcej pazurków Taemin już nie pokaże, a tu zaskoczenie!
    Jeśli chodzi o postawę Minho to brak mi czegoś w momencie przejścia między tym "bad bojem", a zakochanym nastolatku, ale mimo tego i tak uważam, że całą historia jest genialna.Mam nadzieję, że choroba Taemina wprowadzi jakiś morał, jakieś kolejne moralne wzbogacenie fabuły.Mam nadzieję, że wena pozwoli Ci na regularne wstawianie rozdziałów, bo to też na pewno znacząco wpłynie na ilość komentarzy, których jest bardzo mało w stosunku do tego jak dobrą historię nam tutaj przedstawiasz. Pozdrawiam ciepło i czekam na dalszy rozwój wypadków w historii Taemina i Minho! i oczywiście życzę weny :).

    OdpowiedzUsuń
  7. Z niecierpliwością czekałam na ten rozdział.
    Moje zboczenie zawodowe, ma to do siebie, że zauważam błędy i wybacz, ale będę się czepiać :)
    Z tego, co wychwyciłam, masz małą literówkę tu:
    "- Wolniej, szczeciaku – warknął na powitanie"
    Czytając, w pewnym momencie, całość mi zazgrzytała tym powtórzeniem:
    " powstrzymywał się przed kąśliwymi uwagami. Z trudem się powstrzymywał."
    I tu (według mnie) brakuje małego "się"
    "Nie dzielę tajemnicami ze wszystkimi"
    I pomijając...
    Bardzo podoba mi się charakter,jaki nadałaś Taeminowi. Zadziorny. A Minho? Przemiana ze "skurwiela" na osobę z uczuciami - poezja.
    A tak na koniec...
    Co się stało z kanapkami, które zapakowała mu mama?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Akcja się rozkręca. Mam nadzieję, że Minho przekona Taemina do siebie a nie, że nagle mu się odwidzi i znów zacznie go nękać. No ale chyba tego nam nie zrobisz? ;) Nadal nie daje mi spokoju tajemnica Tae, bo jestem pewna, że ją posiada. No ale trzeba czekać i wierzyć, że w końcu o niej Minho powie i my przy okazji też się dowiemy :) Po raz setny: kocham to opowiadanie a Ty jesteś genialna <3 Przepraszam, że nie komentuję każdego wpisu ale rok 2014 mi totalnie nie sprzyja (mi i moim umiejętnościom twórczym w pisaniu komentarzy) i po tym roku szkolnym jestem tak obdarta z wszelkiej weny czy kreatywności, że nie wiem nawet co napisać:( Za każdym razem jak chcę skomentować to pojawia się nowy rozdział i tak cały czas... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam <3
    Pisz dalej, bo nie mogę się doczekać c:
    To słodkie, że Minho się tak stara. A Taemin mógłby mu już ulec , chociaż dobrze, że potrafi odpyskować :-).

    Pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
  10. W sumie to rozumiem Taemina ;-;
    Ehh Minho gdybyś się ogarnął wcześniej... a teraz on się boi...
    Oby w końcu udało mu się przekonać go do siebie :)
    Pokaż swoją lepszą strone!
    No ale Tae mógłby już odpuścić troche...
    Chociaż ta zmiana jest bardzo ciekawa :)
    I kurdee czemu on wyszedł, tak bez słowa... Trochę mi to nie pasuje...
    Niech go ktoś zatrzyma! XD
    Weny!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam dwie wielkie prośby. Po pierwsze, sprawdzaj trzy razy tekst przed dodaniem pod względem słów "tą" i "tę", bo bardzo często popełniasz błąd i stosujesz je nie tak, jak powinnaś. Po drugie, na twoim miejscu zaczęłabym stosować justowanie. Tekst będzie ładniej wyglądał i lepiej się go będzie czytało. Oprócz tego: woah, jak ja dawno nie komentowałam... No cóż, coraz bardziej podejrzewam, że Taemin wygrał z jakąś paskudną chorobą, choć wydaje mi się, że nie do końca, może po prostu udało mu się przejść pewien etap i wyjść ze szpitala, ale mimo wszystko wciąż coś jest nie tak. Minho stał się bardzo bezpośredni, aż trudno mi uwierzyć, że tak od razu z marszu zaczął się do Taemina przystawiać. Mam nadzieję, że chociaż przez jakiś czas między nimi będzie dobrze, bo domyślam się, że koniec może być nie taki, jakim go by chciał Minho. Uwielbiam mamę Choi, widzę w niej pokrewną duszę! I cieszę się, że zaakceptowała orientację syna. Jestem niespokojna, nie znam planów ojca Choi w więzieniu i boję się, że może wyjść z tego coś złego... Ale poczekamy, zobaczymy. Weny, czasu, chęci, nowych czytelników. Powodzenia!
    PS. Książkowa forma "Bo każdy..." to naprawdę fajna sprawa, ostatnim razem jak się za to opowiadanie zabrałam, to doszłam do połowy, może tym razem uda mi się doczytać do końca. Dobry pomysł!
    ClarieDane

    OdpowiedzUsuń
  12. No, no, Minho, nadgorliwa wredna mamuśka z rana jak śmietana XD niestety, akcji z budzikiem nie znam z autopsji, wychodzę z założenia, że jak już dzwoni, to wolę wstać i skrócić sobie moment agonii xD
    Śmieszy mnie mocno to, jak Minho lata za Taeminem, a on pokazuje tę swoją nienawiść i wylewa kubeł hejtu mu na głowę XD a Minho szalony nadal robi podchodzi, złodziejaszek numerów...
    Niepokoi mnie to, ze Taemin miał zawrót, ja serio chcę się już dowiedzieć co mu jest :O
    i w końcu najważniejsze... BYŁY KARZEŁY ejfkhdksjfds chociaż wiesz, ze wymarzyłam je sobie w innej odsłonie XDDDDD ta tutaj jest mniej... hardkorowa XD
    Trochę to smutne, ze zostawił Taemina bez pożegnania, ten biedak powinien tam paść niespodziewanie gdzieś na środku, a jego Romeo tam nie będzie i go nie uratuje :P

    OdpowiedzUsuń
  13. proszę oby jak najszybciej się zeszli, oboje się męczą biedacy ;(
    jak ja kocham Twoje opowiadania <3 to najlepszy blog z SHINee naprawdę. Mogłabyś kiedyś napisać mi coś na zamówienie? hihh pozdrawiam kochana. zalajkowałam Twoje wszystkie stronę, bo na google nie dostałam powiadomienia o Twoim opku, a tak długo czekałam. dobrze, że zerknęłam na bloga. pozdrawiam jeszcze raz tony, tony weny!!!
    Syśka lub Syśka Levi jak pasuje z różnych kont komentuje :*
    odwiedzisz mnie? ---- http://wewnetrzne-oko-syska-levi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Przepraszam, że nie skomentowałem twoich rozdziałów ale po prostu nie wiedziałem, że wróciłaś i dziś dopiero cudem i przypadkiem się zorientowałem. Dwa ostatnie rozdziały świetne, naprawdę dobrze napisane tak jak na ciebie przystało. Nie wyszłaś z wprawy więc tu zero uwag. Ogólnie mam zero uwag. Może to brzmi zbyt idealistycznie ale... ale tak jest. Przebieg historii bardzo mnie zadowala, dos tylu nic nie mam. Jak mam się przyczepić na upartego to to, ze za wooolno party sa:P Nie możesz dodawać ich... codziennie? Albo dwa razy dziennie? xDDD ahahha xD Powodzenia i weny życze:P
    Z_

    OdpowiedzUsuń
  15. Witam, przybywam z komentarzem jednak nie na temat aktualnego rozdziału (który przeczytałam i owszem bo się nie mogłam powstrzymać, mimo, że to opowiadanie mam dopiero w planie) tylko opowiadania pdf - bo każdy potrzebuje miłości. Bardzo się cieszę, że postanowiłaś zrobić wersje pdf, gdyż opowiadania czytam w nocy na telefonie, a tam mooje kochane wifi lubi zastrajkować i się jak na złość nie połączyć co doprowadza mnie do białej gorączki. Historia mi się spodobała, jak najbardziej i dzięki jej przeczytaniu w końcu zaczynam kojarzyć kto jest kim w zespole xd dopiero od niedawna interesuje się k-popem i jedyny zespół gdzie bezbłędnie rozpoznaje członków to oczywiście mój ukochany NU'EST<3, z resztą mam jeszcze nie małe problemy, ale dzięki Tobie Shinee mogę już wykluczyć z radosnego grona zespołów przeze mnie nierozpoznawalnych ^^
    Potrafisz świetnie pisać i opisywać relacje między bohaterami, co niekiedy jest naprawdę rzadkim talentem. Rozdziały są długie, logiczne i sensowne. Taemin był kapitalny. Wykreowałaś go super, zresztą tak samo jak każdego, Key to taki promyczek, który świeci nie ważne co się dzieje i rozpływałam się pod koniec jak Jonghyun go przepraszał <33 Brakowało mi jedynie ich sceny erotycznej, ale to nie szkodzi ;D Bardzo polubiłam Minho i aż zazdrościłam Taesiowi ^^ Genialne i koniec kropka!
    Mam nadzieje, że reszta opowiadań, też pojawi się w wersji pdf, byłabym bardzo szczęśliwa xd.
    Co do Twojej prośby, to ja znam się trochę na grafice, więc jeśli zechcesz mogę ci pomóc, w tej sprawie prosiłabym o kontakt na gg: 37052739 :) jak chcesz mnie sprawdzić pod tym względem, czy się nadaję czy też nie, to tutaj masz adres mojego deviantarta: http://carolinedelane.deviantart.com/
    Pozdrawiam serdecznie, weny życzę jak najwięcej i czekam na ewentualny kontakt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahh, na fejsie się w sprawie grafiki nie skontaktuje, gdyż go nie mam, wybacz niedoczytałam do końca ;)

      Usuń
  16. Witam,
    bardzo szybko minął ten miesiąc kary Minho, jak widać chciał szybko się z stamtąd ulotnić, zachował się dość chamsko...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  17. Chyba pomysł rozłożenia sobie na raty tych kilkunastu rozdziałów był słaby bo zatraciłam się na amen. Nie mogę oderwać się od czytania. Jedynym komfortem po dłuższej przerwie jest to, że mogę zasiąść i czytać rozdział za rozdziałem bez wyczekiwania na kolejny. Ale znowu kto mnie odciągnie od tego i przywróci do obowiązków? Przydałby mi się klon jakiś xD
    Jakoś tak szybko przeczytałam ten rozdział. Taki leciutki, naprawdę zabawny ;) Mamuśka najlepsza! I te pogawędki Minho i Taemina ;)) Teraz jak Lee przyznał, że podoba mu się Choi to aż mu chyba skrzydła urosły. Tylko jak to teraz będzie, skoro Minho nie musi przychodzić do sierocińca? To był taki neutralny grunt, gdzie mogli się bardziej poznać i porozmawiać bez tłumu nieprzychylnych im ludzi. Powrót do szkoły i powrót do tych samych zachowań? Hmm ciekawie będzie oj tak :)
    Teraz to już chyba muszę spadać ale wrócę i będę dalej molestować to opowiadanie. Tak więc do następnego razu ~ Bye ~ A.

    OdpowiedzUsuń