czwartek, 1 maja 2014

Virgin Snow - Rozdział 9.


           Miał plan. Fakt, że nieco kiepski i opatrzony certyfikatem skrajnej tchórzliwości, jednak zawsze jakiś. Miał zamiar się go trzymać. Mianowicie, zmęczony rozpatrywaniem wszystkich za i przeciw co do emocji jakie nim targały kiedy był z Taeminem, postanowił wrócić do czasu „zanim zaczął się z nim spotykać w sierocińcu i odkrył, ze Lee również potrafi mówić”.
            - Mamo, będę nocował dziś u Sama – zaryzykował kłamstwem, próbując nie zdradzić że łże.
            Pogoda naprawdę dopisała. Pięknie świeciło słońce i nie zanosiło się na załamanie pogody. Oby. Chciał się dziś dobrze bawić.
            - Taaa? – mruknęła jego matka po nos zakopana w lekturze. Znowu łzawe romansidło. Pokręcił z dezaprobatą głową.
            - Tak, chciał żebym mu pomógł w malowaniu pokoju – nawet nie wymyślał wcześniej kłamstwa. Przyszło mu ot tak do głowy.
            - Hmmm – nieobecna, pokiwała głową. Tak jakby zapomniała o szlabanie, który trwał od ponad dwóch tygodni i  miał potrwać jeszcze trochę.
            - Co czytasz? – westchnął poirytowany tym olewaniem przez własną matkę.
            - Eeee – zająknęła się kobieta, odrywając w końcu od lektury. Zajrzał jej przez ramię i akurat trafił na ilustrację opisującą kolejny rozdział. Zakrztusił się i zrobił krok do tyłu w małym szoku patrząc na rodzicielkę.
            - Co to jest? – krzyknął przerażony. Skąd ona wiedziała? To również cisnęło mu się na usta. Obrazek przedstawiający całujących się facetów nie był czymś popularnym. Na pewno jednak nie podejrzewał swojej matki jako pasjonatki tego typu książek.
            - Tak przypadkiem zamówiłam – wyjaśniła kobieta – Nie spodziewałam się, że będzie aż tak dobrze napisane – dodała.
            - Co w tym może być dobrze opisane? – warknął Minho, uspokajając oddech.
            - No fabuła i ta urocza relacja między tymi dzieciaczkami. W twoim wieku - zaświergotała kobieta.
            Ponownie zachłysnął się powietrzem. Ta rozmowa schodziła powoli w niebezpieczne rejony. Akurat teraz, kiedy ułożył swoje życie. Powiedzmy, że to zrobił.
            - Jesteś nietolerancyjny – burknęła Kang Hee.
            - Ależ jestem! – krzyknął Minho – Tylko nie spodziewałem się, że moja matka zabierze się za taką książkę. To coś zupełnie normalnego jak to, że nie interesuje mnie jak wygląda twoje życie erotyczne. Są sfery, o których nie chcę mieć zielonego pojęcia. Rozumiesz? – wyjaśnił nieco rozgorączkowany.
            - Dobra, dobra – kobieta machnęła ręką – Przypomnij mi gdzie idziesz? – spytała skołowana.
            - Sam. Malowanie pokoju. Wrócę jutro rano – skrócił.
            - Minho. Szlaban – tak samo odpowiedziała jego matka.
            - Mamooooo – jęknął rozżalony. Pluł sobie w brodę, że nie uciekł zaraz po tym, jak powiedział co miał do powiedzenia. Wtedy nawet by nie zauważyła, że sobie poszedł zajęta tymi dziwnymi treściami – Ten jeden raz – wymamrotał z proszącym wyrazem  twarzy.
            - Serio pomagasz Samowi malować pokój? – zapytała podchwytliwie, a Minho aż musiał się zastanowić nad odpowiedzią. Wiedziała. Szlag – Myślisz, że nie wiem, że dzieciaki organizują dziś imprezę na plaży? – zapytała przymilnie i uśmiechnęła się sztucznie – I wiesz jakie chodzą plotki, kto jest organizatorem? Zgadnij! – ponagliła go z odpowiedzią.
            - Ja? – mruknął zrezygnowany.
            - Brawo! – kobieta klasnęła w dłonie i z hukiem odłożyła książkę na blat kuchenny – Szkoda, że ja nie dostałam zaproszenia.
            - No nie wiem mamo. Swoją urodą robiłabyś zbyt dużą konkurencję tym wyszpachlowanym laskom ze szkoły – zarzucił zabawnym komplementem.
            - To było tanie – odpowiedziała jego matka, rozpogadzając się jednak odrobinę – Masz jedną szansę, by przekonać mnie, bym cię puściła żebyś się spił i przy odrobinie szczęścia nie utopił – założyła ręce na piersi i czekała.
            Pod spojrzeniem matki prawie uległ i chciał opowiedzieć jej o wszystkim, co ciążyło mu na sercu. Że miał zamiar pognębić takiego jednego kolesia tylko dlatego, by nie oberwał bardziej od innego gościa. Tak, logiczne w cholerę.
            - Nie idę tam, by się spić – zaczął niepewnie, czując że zaraz się wkopie i potem trudno będzie to wszystko naprostować – Tylko, żeby kogoś spotkać – w sumie to była prawda. Teraz czekał na wybuch. Raz. Dwa. Trzy…
            - O matko! – zakrzyknęła kobieta – Serio? Nareszcie! – wyszczerzyła się i wyglądała, jakby chciała się na niego rzucić – Dziewczyna czy… - podniosła książkę do góry, a jemu nie pozostało nic innego jak się spłonić. 
            - Mamoo… - bąknął z zakłopotaniem i wywrócił oczyma.
            - To chłopak… – nieco przerażona powiedziała Kang Hee.
            - Nie! – krzyknął gwałtownie – Nie – powtórzył łagodniej i spojrzał na nią z politowaniem – Nie musisz się martwić – dodał.
            - Ja się nie martwię. Jesteś dużym chłopcem, zaakceptuję każdy twój wybór. Kocham cię, ty wredny dzieciaku – odpowiedziała spokojnie i złożyła usta w delikatny uśmiech.
            - Dobrze, idę – mruknął i zarzucił na siebie kurtkę.
            - Tylko się nie u… - powtórzyła ponownie.
            - Utop – dokończył za nią i pokręcił głową z dezaprobatą – Będę spał u Sama. Na razie – machnął jej jeszcze na pożegnanie i wyszedł z domu.
            Wyszło bezboleśnie. Dobrze. Nie musiał się zbytnio tłumaczyć. Właściwie prawie bezproblemowo uzyskał zgodę na wyjście. Wykręcił jeszcze jeden numer i czekał na połączenie.
            - Hej, co dziś robisz? – rzucił do słuchawki – Świetnie. Wpadniesz do nas? Mama siedzi dziś sama – wyjaśnił. Dzwonił do Daniela. Musiał w końcu zacząć działać. Wujek i jego matka potrzebowali tylko impulsu, kilku chwil które spędzą razem by coś zaiskrzyło. Chociaż co do iskry to był niemal pewien. Każde tylko tłumaczyło się na przeróżne sposoby. Nie wykorzystywali szansy jaką mieli na wyciągnięcie ręki. Bali się.
Zamyślił się na moment. Też taki był? Tchórzył? Miał szczęście na wyciągnięcie ręki i nie sięgał po nie? Westchnął ciężko. Nie dopuszczał do  siebie myśli, że to ten blond wredota mógłby być tym kimś. Osobą, dla której zabije mu mocniej serce. Biło, oczywiście że biło, a puls wzrastał. Jednak to z powodu ciągłej irytacji i złości na Taemina. 
- To wpadniesz? – ponowił pytanie – Dzięki – uśmiechnął się – Powodzenia. Ahh… nie wracam dziś na noc, więc się nie krępujcie – rzucił na zakończenie rozmowy i szybko rozłączył się.
Uśmiechnął się. Miałby już ojczyma. Od dawna. Dorośli są jednak jak takie duże dzieci. Niczego nie potrafią sami zrobić wymyślając miliony wymówek. Spojrzał na zegarek. Była 19. Wkroczy na scenę akurat, kiedy większość osób się zejdzie. Tak bardzo nie miał ochoty na tę imprezę. Wolałby posiedzieć na kanapie i obejrzeć jakiś film. Czy Taemin już dotarł? Czy znowu ktoś mu coś zrobił? Byłoby prościej, gdyby chłopak nie przyszedł. Nie musiałby się tak katować w jego towarzystwie.
Gdy znalazł się na górce, która prowadziła go jeziora mógł obserwować ten cały tłum, który się zszedł. Nie spodziewał się, że będzie to połowa szkoły. Głośna muzyka z jednego z samochodów roznosiła się echem po wodzie i nawet z takiej odległości wszystko słyszał. Jak krzyki co hałaśliwszych osób. Z tego miejsca miał idealny ogląd na to, co dzieje  się na dole.  Było tutaj pięknie. Wyciągnął rękę jakby chciał dosięgnąć czerwono-szarego nieba. Słońce zachodziło. Zbyt przytłoczony tym, że za moment znajdzie się w centrum uwagi wszystkich, położył się a trawie. Była trochę wilgotna. Idealnym pomysłem wydawało się postawienie w tym miejscu ławki. Przesiadywałby tutaj godzinami.
Przymknął oczy, a ostatnie promienie słońca muskały jego twarz. Uwolnić się od tego wszystkiego. Nie zwracać uwagi na sztuczny prestiż, jak krzyczał Taemin. Był naprawdę idiotą, że był uwięziony w tym pustym światku. Naprawdę mógł czuć coś do Lee? To wydawało się tak nieprawdopodobne. Serce kołatało się w piersi, a on czuł niepokój. Nie cholerne motyle w brzuchu, które zwiastują zakochanie, tylko strach. Strach, który go obezwładniał i wtedy nie potrafił sklecić porządnego, logicznego zdania. Nie chciał się czuć. Chciał mieć nad wszystkim kontrolę.  Czy to była miłość? Nie wiesz kiedy i nie wiesz jak cię nagle zaskoczy? Wedrze brutalnie do ułożonego życia i odgryzie poszczególne kawałki układanki, wklejając tam siebie? Nie chciał tak. Poczuł cień na swojej twarzy i otworzył oczy, lekko je mrużąc.
Blond czupryna zasłoniła mu całe światło, a on miał przemożną ochotą uśmiechnąć się od ucha do ucha i pokazać jak się cieszy, że go widzi. Zdusił to w sobie jednak i zrobił krzywą minę – miał w końcu swój samolubny plan. Samolubny i niekorzystny nawet dla niego samego. Jednak bezpieczniejszy i stabilniejszy. Taeminowi towarzyszył Kibum. Jasne, nieodłączny przyjaciel.
- Żyjesz? Czy już najebany? – ironicznie zapytał Kibum i również pochylił się nad Minho.
- Co tu robicie? – warknął Choi, dopiero po chwili zdając sobie sprawę, że mieli się pojawić.
- Minimalizujemy przykrości jakie spotkają nas w szkole. Dzięki twojej interwencji zresztą – uśmiechnął się sztucznie.
- Cześć – odezwał się Taemin nieco zlęknionym głosem. Spojrzał na blondyna niechętnie nie odpowiadając na powitanie.
- Dać wam radę? – mruknął. Poległ. Nie potrafił stać się ponownie stuprocentowym skurwielem. Przeklinał swoją słabość – Pokręćcie się chwilę koło nas. Podrzućcie JaeMinowi piwo czy dwa i zniknijcie – ostrzegł – Nie ręczę, że nic wam się nie stanie. I ja niewiele będę mógł na to poradzić – dodał.
Bystre spojrzenie Kibuma przesunęło się na Taemina potem na wpatrującego się w nastolatka Minho. Coś było na rzeczy. I coś ważnego Kima ominęło.
- Mówisz nam to, bo…? – zapytał podejrzliwie.
- Czy musi być jakiś powód? – warknął niemiło. Podniósł się do góry i otrzepał spodnie z trawy – Bo tak. Mam kaprys pomóc wam. Wystarczy?
- Kto wie? – mruknął w zamyśleniu Kibum – Dobre serduszko tobą kieruje – zakpił odrobinę.
- Może tak jest? – opryskliwie odpowiedział  Minho – Idę. Nie wchodźcie mi w drogę. Tak będzie lepiej dla was.
Ruszył szybko, pragnąc jak najszybciej oddalić się od Lee. Był przerażony tym, co z każdym dniem nawiedzało jego głupi umysł, kiedy tylko widział tę blond czuprynę. Gdy tylko znalazł się na plaży poczuł chłód. Było ciepło, jednak to nie była jeszcze pora na zabawy nad jeziorem. Kilka ognisk paliło się w niewielkiej od siebie odległości.
Już czuł zmęczenie. Kolejna potyczka z JaeMinem. Powitania osób, których nie znał nawet odrobinę. Sztuczne uśmiechy. Alkohol, który lał się strumieniami. Wydawało mu się, że znalazł się na imprezie podobnej do tych z amerykańskich filmów, gdzie nastolatkowie niepilnowani przez nikogo robili co im się podoba. Bez hamulców moralnych, bez zastanowienia. Od kiedy on sam stał się tak dojrzały? Prychnął pod nosem, zrzucając całą winę na Taemina. To stawało się powoli normą. Co nie szło po jego myśli, było zasługą Lee. Tak było prościej.
- Humorek widzę dopisuje – niespodziewanie dołączył do niego Sam, przyjacielsko poklepując Minho po plecach – Nie tylko ty nie miałeś ochoty tutaj przyłazić – westchnął ciężko – Jedynym plusem jest, że się schleję prawie za darmo – dodał i uśmiechnął się szeroko popijając piwo.
- Mam tylko nadzieję, że JaeMin nie zrobi nic głupiego. Ostrzegłem Lee, żeby pokazał się na trochę i zniknął – powiedział Minho – Siadamy tam? – zapytał, wskazując drewniana belę, która leżała nieco z dala od tłumu.
- To naprawdę urocze, jak dbasz o tego dzieciaka – zaświergotał kpiąco Sam – Jesteś pewien, że nic między wami nie ma? – zapytał zaciekawiony.
Westchnął ciężko, analizując czy może powinien się zwierzyć.
- Coś jest na rzeczy! – odkrywczo krzyknął Sam.
- Żarty, żartami a tak na serio? Jakbyś zareagował, gdybym faktycznie chciał być z jakimś chłopakiem, co? – raz kozie śmierć. Spróbował.
Sam zagapił się na Minho. Odchrząknął i napił się piwa.
- No wiesz – zaczął niepewnie – Gdybyś się do mnie nie przystawiał to mi to lotto. Dziwnie byłoby patrzeć na kumpla, który całuje się z innym chłopakiem, jednak jakoś bym to przeżył – wzruszył ramionami.
- Nie jestem pewien, czy za bardzo nie ciągnie mnie do Lee – westchnął rozgoryczony swoim wyznaniem. Spuścił głowę oczekując porządnej bury. Gadanie o wzniosłych wartościach to jedno, przegryzienie tego w faktycznej sytuacji to zupełnie inna sprawa. 
- Uhm… nie wiem co powiedzieć – wybąkał Sam – Nie żeby nie było tego widać – dodał – Tylko co zamierzasz teraz z tym zrobić? To jest kluczowe pytanie.
- Nic. Chcę być normalny. Będę normalny – powiedział z mocą.
- Będziesz udawał, że nic się nie dzieje? I co? Może jeszcze bardziej będziesz gnębił tego gówniarza?
- Ten gówniarz ma tyle samo lat co ty – mruknął Minho.
- No sam zobacz jak wygląda – ofuknął przyjaciela Sam – Jak dzieciak! Wracamy jednak do ciebie!
- Myślałem o tym – powiedział wymijająco – Tylko nie wiem, czy dam radę. Na pewno chcę mu wyrządzić mniejszą krzywdę niż JaeMin. To jego powinienem się obawiać.
- Wiesz, że to brzmi nielogicznie? A co on na to? Taemin?
- Powiedziałem mu, że go lubię. A potem na niego nawrzeszczałem. I ostatnio oberwał ode mnie piłką. I potem znowu na niego nawrzeszczałem – mruknął.
- Kurwa. Napisz poradnik „Jak nie podrywać” – zakpił Sam – Wiesz, co myślę o tym twoim statusie króla w szkole?
- Że jest do dupy? – zasugerował Minho.
- Zgadza się – Sam skinął głową – Wal to! Co się obchodzą inni. Żyj własnym życiem.
- Chcę poczekać. Do końca szkoły.
- I co potem?
Minho uśmiechnął się nieciekawie. W tym sęk.
- Nie mam pojęcia. Nic. Uwolnię się od szkoły. Zacznę wakacje. Nie wiem – syknął zrezygnowany – Nigdy nie byłem tak skołowany.
- Wiesz, że to pierwszy raz? Kiedy nie masz pomysłu co zrobić? To dobrze – rzucił Sam.
- Co jest w tym kurwa dobrego? – warknął Choi.
- Jak to co? Twoje schematy powoli cię przytłaczają i masz ich dość. Chcesz spróbować czegoś innego, tej swojej miłości, tylko nie wiesz czy on czuje to samo…
- Ja nic nie czuję – syknął Minho – Ja tylko… - zaciął się - … tylko…
- Tylko?
- Nie wiem – krzyknął poirytowany – Cholera nie wiem. To się nie uda – powiedział zdecydowanie.
- Tego wiedzieć nie możesz – skwitował Sam – Poczekaj, a jak za bardzo cię to męczy, działaj.
- Nie pomogłeś. Twoje rady są do dupy – burknął Minho – Schodzi się coraz więcej bydła, a ja nadal jestem trzeźwy. Idziemy do naszych? – nie czekając na odpowiedź podniósł się i ruszył w stronę największego z ognisk.
Cieszył się, że mógł w końcu bezproblemowo wygadać się Samowi. Spodziewał się co prawda gorszej reakcji. Dobrze, że chłopak zachował jasność umysłu i nie wyskoczył z transparentem, że być może jest gejem.
Odwrócił się do tyłu w poszukiwaniu kumpla. Ten został znacznie w tyle i rozmawiał z Taeminem. Szlag! Zmroziło go, jednak nie wydawało się że rozmawiali o nim. Nie rzucali mu żadnych kpiących spojrzeń, ani nie śmiali się wrednie. Po prostu gawędzili. Rozluźnił się i jedyne co mógł zrobić to zaufać Samowi i mieć nadzieję, że nie chlapnie niczego nieodpowiedzialnego.
- Cześć – rzucił w stronę JaeMina i Yuri, kiedy w końcu do nich dotarł. Dziewczyna siedziała chłopakowi na kolanach i dość jawnie się do niego dobierała. Był pewien, że jeszcze będzie przez niego cierpieć. To tylko kwestia czasu.
- Jesteś – zadowolony wykrzyknął JaeMin i zepchnął Yuri z kolan podnosząc się – Masz – sięgnął po piwo i podał Minho – Całkiem sporo osób przyszło, co nie? Ciebie jednak się nie spodziewałem – słyszał jego pijacki ton.
- Mówiłem, że się pojawię – mruknął złowrogo i lekceważąco zajął miejsce JaeMina. Ten tylko zacisnął zęby i usiadł obok.
- Tak się zastanawiam, gdzie są nasze zabawki – nieco głośno powiedział JaeMin, czekając na salwę śmiechu od publiczności – Miały się pojawić.
- I są – szybko odpowiedział Minho – Tylko dzisiaj bez szaleństw – ostrzegł – Nie chcemy kłopotów, prawda? W jedne już mnie wpakowaliście – uśmiechnął się złośliwie.
- Daj spokój – JaeMin machnął lekceważąco ręką – Nic wtedy takiego się nie stało – mruknął.
- Doprawdy? – syknął Minho – Dziś ma być spokój, jasne? – rzucił ostrzegawczo – Tylko ja mam prawo ich tykać, jasne? – niemal wykrzyczał ostatnie zdanie.
JaeMin zmarszczył brwi i uśmiechnął się lekko.
- Już myślałem, że ktoś cię podmienił. Znowu jesteś dupkiem. Dobrze – blask ogniska tylko wyostrzył rysy twarzy chłopaka, czyniąc go jeszcze bardziej niebezpiecznym. Powinien bać się JaeMina.
Piwo bez żadnego oporu się w niego wlewało. Czuł tego skutki. Lekka ociężałość i nagle wszystko, co mówili w tłumie wydawało się niezwykle zabawne. Sokolim okiem jednak obserwował jak Taemin z Kibumem kręcą się dookoła plaży. Tak jak powiedział, nie zbliżali się do nich, jednak byli widoczni. Wolałby tylko, by sobie poszli. Nie mógł przewidzieć swojej reakcji, kiedy wypije jeszcze więcej. Teraz bratał się powoli z JaeMinem, wiedział jednak, że to stan jednorazowy i tylko dzięki alkoholowi.
Wstał i chwiejąc się zakomunikował, że musi iść się odlać. Zmobilizował wszystkie swoje części ciała, by choć przez chwilę go zaczęły słuchać i udało mu się załatwić co trzeba. Zadarł głowę do góry patrząc na księżyc, który przebijał się swoim blaskiem przez chmury. Widząc opuszczone ognisko – ponieważ resztki jakie pozostały zgromadziły się wokół tego największego i gdzie oni mieli swoje miejsce – przeszedł się do niego i usiadł na piachu, grzejąc się przy ogniu. Było tu cicho i tylko słyszał lekkie gwary rozmów. Spojrzał na zegarek. Była ledwie północ. Zbyt szybko odpadł.
Musiał przysnąć, bo dość mocne szturchnięcie w bark obudziło go. Obudziło, gdy  nie mogąc złapać równowagi wpadł twarzą w piach. Parsknął głośno, rzucając soczystym epitetem i skierował wzrok na natręta. Tylko jego teraz mu w tym momencie brakowało do szczęścia.
- Czego? – warknął niemiło.
- Kazali mi tu przyjść i przytargać się do ludzi – mruknął Taemin, górując nad Minho.
- Kto? – zapytał ponownie ostro.
- Sam – odpowiedział Lee. No jasne, a któż by inny.
- Coś ci mówił? – rzucił podejrzliwie.
- Oprócz tego, że jesteś zalany w trupa? To nic. – wytknął mu Taemin. To przez niego się tak spił. Debil, nawet nie wiedział.
- Siadaj – warknął do blondyna.
- Wydaje mi się, że mógłbyś dołączyć do grupy, wtedy i ja będę mógł sobie pójść do domu. Chyba, że wolisz przeprowadzać filozoficzne zadumy przy tym ogniu, w samotności – odpowiedział Taemin.
- Usiądziesz? – Minho spojrzał na blondyna zamglonym wzrokiem – Piłeś coś? – zapytał, kiedy nastolatek usiadł obok niego.
- Ehmm… nie – powiedział niepewnie i wpatrywał się w ognisko.
- To masz – podał mu butelkę z piwem i czekał aż chłopak ją przejmie.
- Nie chcę pić – blondyn pokręcił głową.
Minho westchnął. Nawet nie pił. Co to za chłopak.
- Bardzo mnie nienawidzisz? Tak bardzo cię irytuję? – rzucił w przestrzeń. Wiedział, że robi źle zaczynając tak niepewny temat – Jest tak, prawda? Wiesz? Szkoda, że nie jesteś dziewczyną. Byłoby prościej. Znacznie prościej – zdawało się, że zapomniał o obecności Taemina i bełkotał teraz do siebie, wzdychając co chwila – Dlaczego moje życie jest takie pokomplikowane? Ty, mój ojciec, to cale gówno w szkole.
- Chodźmy już. Zaraz całkowicie odlecisz – Taemin przerwał wynurzenia Minho i poderwał się do góry – Pewnie jesteś w cholerę ciężki. Dasz radę sam wstać? – zapytał i pochylił się lekko nad Minho. Ten zadarł głowę do góry i spojrzał w wielkie oczy blondyna. Uśmiechnął się jak kretyn i uczepił się ramion chłopaka, próbując podnieść się do góry. Na niewiele się to zdało oprócz tego, że ledwie podniósł tyłek a Lee zbyt obciążony wywrócił się na pijanego.
- Jezu – syknął Taemin i oparł się policzkiem o tors Minho, starając się zleźć z niego – Jakiś ty problemowy! – mruknął.
Jakby na chwilę otrzeźwiał, kiedy wątłe ciało Lee znajdowało się tak blisko niego. Przymknął oczy i złapał chłopaka w pasie, tuląc do siebie jak maskotkę. Chciał spać.
- Puść mnie – słyszał zdenerwowany głos jak przez mgłę i zupełnie nic sobie z tego nie robił. Było mu ciepło i przyjemnie. Obrócił się na bok i zarzucił nogę na talię swojej prywatnej maskotki.
Dopiero gdy poczuł uszczypnięcie w policzek, potem w pierś ocknął się na chwilę i odskoczył.
- Wreszcie – syknął Taemin i otrzepał się z piachu wstając – Do góry – ponaglił Minho, który przestraszony wpatrywał się w Lee.
Ostatkiem sił podniósł swoje ociężałe ciało do góry i zachwiał się lekko. Tym razem nie tyle z powodu alkoholu, który krążył  jego ciele, a przytłaczającej sytuacji, którą spowodował.
- Dawaj ramię - rozkazał Taemin i zbliżył się o krok do Choi.
- Dobrze, poradzę sobie – powstrzymał chłopaka i pierwszy ruszył w stronę grupy – Nie powiesz nikomu? No wiesz – odwrócił się jeszcze i zrobił zakłopotaną minę.
- Nie martw się – złośliwie odpowiedział Taemin – Nic nie zyskam informacją, że się na mnie rzuciłeś – Minho zbladł – Spokojnie! – uspokoił go blondyn – Idź już. Ja wracam do domu. Na razie – rzucił na pożegnanie i podniósł rękę do góry. Patrzył za nim jeszcze chwilę jak odchodził.
Czuł niepokój większy niż zwykle. A do tego przeklinał siebie za ogromną głupotę. Spojrzał w stronę niewielkiej grupki, która kłębiła się przy dużym ognisku. Nie miał ochoty z nimi siedzieć. Zrobił krok do przodu chcąc ruszyć za Lee i zatrzymał się. Nie mógł. Może i był pijany, jednak wiedział jakby to wyglądało. Westchnął tylko ciężko i poszedł szukać Sama. Miał nadzieję, że chłopak jeszcze nie zwinął się bez niego.
Obudził się czując suchość w ustach. Obok siebie poczuł ciepłe ciało i zimno dobiegające z jednego boku. Pociągnął za kołdrę i okrył się nią, mamrocząc pod nosem niezrozumiałe słowa.
- Ty dupku, oddawaj moją kołdrę – usłyszał zaspany głos Sama i poczuł, jak pościel jest z niego brutalnie zrywana – Śniadanie mógłbyś mi zrobić – dodał, ziewając potężnie.
- Ty tu jesteś gospodarzem – odburknął Minho i zakrył twarz poduszką.
- Wstawaj! – krzyknął Sam i podniósł się do góry. Szturchnął Minho w bok i powtórzył zabieg mocniej tak, że chłopak spadł z łózka. Towarzyszyło temu siarczyste przekleństwo.
- Kurwa no! – wrzasnął i rozkraczył się siadając na ziemi w samych bokserkach.
- Jest prawie pierwsza – wyjaśnił Sam – Wstajemy – zadecydował.
- Kurcze stary! Chyba nic nie odwaliłem wczoraj, nie? Niewiele pamiętam – wyjęczał Choi, roztrzepując swoje włosy.
- Pamiętasz jak gadaliśmy o twoim pedalstwie? – rzeczowo zapytał Sam.
Minho westchnął i położył się na ziemi, podnosząc ręce do góry. Tyle pamiętał. I nie było mu z tym faktem dobrze.
- Nie wiem co mam zrobić. Wczoraj gadałem jeszcze z Taeminem, nie?
- Sam go do ciebie wysłałem – wyjaśnił chłopak – Co wy jednak robiliście tego nie wiem – dodał – Ty wróciłeś z dziwnym wyrazem twarzy, a on zniknął – Sam spojrzał na Minho podejrzliwie – Może ty się do niego dobierałeś, co? Dlatego chłopaczek zniknął! – rzucił odkrywczo.
- Weź spierdalaj – syknął Minho, słysząc śmiech kumpla – Aż takim skurwielem nie jestem – dodał – Chyba. Jezu, nic nie pamiętam – Choi złapał się za głowę – Dobra, ubieram się i idę do domu. Albo i nie – powąchał siebie – Najpierw wezmę prysznic. Pożycz mi jakąś bieliznę i dresy.
- Jeśli twój mały wacek nie utopi się w moich gatkach, to bierz – cały wesół rzucił Sam – Idę zrobić śniadanie i kawę.
- Żebyś się kurwa przypadkiem nie zdziwił – syknął urażony Minho, co do godzącego przytyku odnośnie jego przyrodzenia.
- Broń boże nie mam zamiaru tego sprawdzać – chłopak podniósł ręce w geście obronnym – Idę, bo jeszcze urządzisz mi tu jakiś pokaz – zaśmiał się i szybko wyszedł z pokoju.
- Co za debil – rzucił w stronę drzwi za którymi zniknął Sam.
Powoli mu świtało w tej jego skacowanej głowie, że coś nie poszło po jego myśli trzymania się z daleka od Taemina. Za cholerę nie mógł sobie jednak przypomnieć co, a nie zamierzał również pytać się go, co zrobił. Spaliłby się chyba ze wstydu, gdyby to było coś kłopotliwego. Postanowił zostawić wszystko jak jest. Nie potrzebował przysparzać sobie kolejnej porcji problemów. I tak, był tchórzem. I jakoś wątpił, by w najbliższym czasie się to zmieniło.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Witajcie. Chwalę się małym sukcesem - 27 kwietnia naliczyło Was na blogu aż 1019 wejść (czuję się jak za czasów Bo każdy...). Zero_ wiem, też nienawidzę kodów obrazkowych, jednak w większym stopniu spamu, który się tutaj pojawia. Witam osoby, które pierwszy raz ukazały się na blogu. Pozdrawiam stałych czytelników. Dziękuję za przytulaska :D I zapraszam na 9 rozdział. Już dużo nie brakuje byście umierali w spazmach ;DD Po zakończeniu opowiadania - co nie nastąpi szybko - zrobię Wam pdf na pożegnanie. Wiedzcie jednak, że nie kończę z pisaniem, tylko z pisaniem k-popowych opowiadań. Robię się bardziej niezależna i uderzam w wymyślanie własnych postaci, chyba dobrze prawda?  Do następnego. Cieszcie się z wcześniej wstawionego parta :) 

17 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Zaczęłam bić pięściami materac i krzyczałam ze szczęścia, bo rozdział D:.
      Dobra, piszę z nie wiem czego bo umrzałam. Jeżu, to zbyt genialne, Justus, ty bijesz na głowy T_____T
      Kocham matkę Minho. Przesyłam jej serdeczne pozdrowienia i zresztą Tobie, bo to ty stworzyłaś taką boską osóbkę XD. Pozytywna, lekko ślepa i dosyć miła, czego chcieć więcej? Chyba pierwszy raz się na niej tak skupiłam XD. Z resztą Daniel też jest spoko, bardzo spoko. Też jest ślepy, urządza fajne kary i ogólnie lubię go XD.
      Pierwsze stwierdzenie po przeczytaniu? Minho. To. Głupia. Żaba. D:. Jego zachowanie względem blondaska jest jeszcze głupsze niż on sam, a to już jest chyba rekord świata D:. Do tego ta ciota chciała okłamać swoją mamę, jest głupi D:...
      ... Dobra, teraz bardziej obiektywnie~. Co raz bardziej cieszę się z tego, że Minho ogarnia swoje uczucia. W sumie prawdę powiedziawszy tych uczuć nie ogarnia w ogóle, ale muszę przestać po nim jeździć. Lubię kiedy wkurza się na Sama. JaeMina jak już wcześniej napisałam w życiu nie zniosę, bo jest beznadziejny i... beznadziejny D:. Sam jest taki trochę podobny do mnie, chcę pomóc, a i tak jeździ po Minho młeh XD. Yuri... Dobra, idziemy dalej...
      Taemin... nie wiem czego, ale co raz bardziej twierdzę, że jest chory. Strasznie mu przez to współczuję, a trzeba zaznaczyć, że takie uczucie rzadko kiedy gości w moim egoistycznym serduszku. Minho jest kretynem, który się do niego dobierał, ale rzecz jasna, w jego żabiej głowie wszystko co najważniejsze musiało się usunąć ;_;.
      Generalnie, naprawdę uwielbiam Twoje opowiadanie. Razem z Ayo stwierdziłyśmy, że musimy zabić ciebie i Aliss, tak żebyście miały sprawne tylko ręce, oczy i rozum, i żebyście pisały, ale to nie ważne XD. Lekko smutno mi z tego, że kończysz z k-popowymi opowiadaniami (ale oczywiście nie na zawsze, prawda?), jednak miło, że będziesz i tak i tak pisać. Oczywiście będę żądna linka i tak dalej, ale nie waaażne~.
      Przepraszam, ze komentarz wykazuję jaką idiotką jestem, ale sorry not sorry, tak na mnie działasz (i tutaj bez skojarzeń, plis XD). Czekam na więcej, ślę dużo czasu i weny oraz oczywiście *HUG* <3<3<3<3<3<3

      Usuń
  2. "Cieszcie się z wcześniej wstawionego parta" DOBRY ŻART XD *męczydupa nr 1 chowa się za ścianą*
    Biedny Minho, w końcu zaczyna do niego dochodzić to, co czuje, boje się, że jego wewnętrzny szok może mu pozostawić rysę XD
    jednoczesnie trochę obawiam się tego, że no, Taemin nie będzie w stanie tak szybko mu ulec, a pewnie dużo osób na to czeka xD
    no i sprawa popularności Minho, oby owalił te ostatnie miesiące szkoły i poszedł za głosem serca ^^'' (tak wyniośle to brzmi... omg) nikt za niego nie przeżyje życia, a drugi taki blondas może mu nie wpaść w łapki xD

    OdpowiedzUsuń
  3. *uspokaja płacz* co ja zrobię bez Twoich 2minów?!!!!!! No ale to Twoja decyzja...
    Uhhhh.
    Nawet teraz nie mogę nic wydukać a propos rozdziału bo w głowie mi tylko dzwoni że to ostatnie Twoje opowiadanie które przeczytam (tak, czytam tylko 2miny, tak, nie przeczytam czegoś co nie jest 2minem, tak, nawet kogoś tak genialnego jak Ty)...
    No więc powiem tylko jedno. To jak Minho był pijany dkhjfgafgadksgfv.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne opowiadanie, fajnie ze sie powoli rozwija i robi sie powoli ciekawie
    Nie moge sie doczekac kolejnego rozdzalu
    Świetnie piszesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przez cały rozdział waliłam stopą o materac. Pójdzie do szkoły, zobaczy Taemina i przypomni sobie tą jakże niezręczną sytuacje >.<
    Minho ma świetną mamę *♡*. Więcej takich akcji (: Planujesz jakąś konkretną liczbę rozdziałów?

    OdpowiedzUsuń
  6. .... Minho.... TY IDIOTO!!! XDDD
    Czemu wszyscy robią z niego takiego dupka XD W sumie to trochę pasuje do tej roli, ale co opowiadanie to jest ikoną szkoły i do tego DUPKIEM XD Dobiera się do biednego Taesia, jego plan dzięki temu nie wypali trolololo XD I dobrze! Kacyk i zanik pamięci... Ojojoj~ No i Sam niech się dalej im tak pomaga się spiknąć! I mamuśka Minho... Cudowna *v* Dobrze, że zaakceptuje orientacje swojego synka ^ ^ (kolejna yaoistka XD) Minho tak bardzo wrażliwy na temat swojej orientacji i... wacka XDDDD
    Bardzo fajnie, że dodałaś wcześniej ^ ^ Takie miłe rozpoczęcie majówki <3
    Szkoda, że kończysz z kpopowymi opowiadaniami ;_; Niech VS ciągnie się jak najdłużej >.<
    Weny <333
    Ps. Ja ci jeszcze nie wysyłałam hug, więc robię to teraz... *bighug* <333

    OdpowiedzUsuń
  7. Umm szkoda że kończysz z pisaniem tych opowiadań...
    Miałam nadzieję że jeszcze zaczniesz jakieś... np jak już są zespołem albo coś...
    No ale fajnie że to szybko nie nastąpi i skończysz to :)
    Polubiłam Sama, jedyny normalny i doradza Minho :D
    Mam nadzieję że jak wróci do szkoły to bd miły i bd normalnie odpowiadał Taesiowi ;P
    Super że powoli dociera do niego to wszystko.
    Ehh szkoda że był pijany jak sobie tak przytulał Taemina.
    Ale rozdział świettny!!!
    Planujesz jakąś konkretną liczbę rozdziałów?
    weenyyy

    OdpowiedzUsuń
  8. AAAAA piszczałam jak głupia przez dobre pięć minut zanim zaczełam w ogóle czytać :D nie pytaj xdd
    Jak ja się cieszę, że mama Minho pozwoliła mu iść na tą imprezę !! :D Tylko ta książka... Ciekawa jestem jak zareaguje na fakt, że Minho jest z Tae, ale raczej pozytywnie ? Nie będzie musiała o tym czytać, bo będzie miała dwa żywe okazy jak z bajki :D A jeszcze będzie miała Daniela, to już będzie pełna szczęśliwa ;) Dziwi mnie troszeczkę, że Choi jednak zdecydował się zwierzyć Samowi. Taki był skryty ze swoimi uczuciami (przynajmniej w jego mniemaniu ;D ) Przynajmniej postanowił to zrobić jak był trzeźwy, a nie jak już by się napruł jak stary PKS :D
    EEE ja myślałam, że w tym rozdziale się chociaż jakoś zmacają, ale i tak miałam uradowaną japę, szczególnie w momencie jak Minho zarzucił Tae nogę przez talię. Z perspektywy osoby trzeciej musiało to śmiesznie wyglądać, jak się tak do siebie tulili. Już po prostu nie mogę się doczekać kiedy posuną się jeszcze jeden krok dalej. Będę miała za niedługo nerwowe tiki przez Ciebie ! :D
    Jak Minho może nie pamiętać niczego ?! No nie, no nie a tak mamie obiecywał, że się nie spije, niegrzeczny :D
    Sam mnie po prostu rozwala ;D: "nie utopi się w moich gaciach.." mistrzostwo :D Rozdział jak zawsze zresztą przyprawiający o dreszcze ( z gatunku tych przyjemnych :) ) Nie mogę się doczekać kolejnego ! Komawo :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze, że Minho ma takiego przyjaciela jak Sam, przecież on by bez niego zginął :O Jejku jestem ciekawa jak Tae będzie zachowywał się po tym incydencie xD Swoją drogą to było świetne. Minnie został przytulanką. W sumie dobrze, że Minho się schlał, zyskał trochę odwagi, ba nawet na zwierzenia go wzięło... Mój mały biedny Taeminnie, został zmacany .__. A Minho tego nie pamięta .__. Może któregoś wieczoru sobie przypomni :D
    A Mama Minho jest zarąbista <3 w ogóle taka lajtowa relacja między nimi, i o proszę mamusia się yaoi zainteresowała ^.^
    Rozdział był świetny <3 Dziękuję :d I weny!

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam skomentować poprzedni rozdział, ale zanim zebrałam się w sobie żeby skleić jakieś sensowne zdania - patrzę a tu kolejny rozdział. Znów niespodzianka, znów banan na ryju :) Uzależniłam się. Od tego opowiadania oczywiście. Nie znam się, ale kilkakrotne czytanie wszystkich części chyba uzależnieniem nazwać mogę. A może to rodzaj uwielbienia? Anyway. Rozdział jak zwykle świetny, nie mogę się doczekać kolejnych części, cały tydzień nie wiem co ze sobą zrobić bo cały czas myślę o tym co będzie się dalej działo.
    Droga autorko. Mega utalentowana autorko. Zawsze zaskakująca mnie pozytywnie autorko. Życzę ci dużo weny :) PS: Chciałabym aby to opowiadanie trwało wiecznie :) ... No może nie wiecznie ale w miarę długo. Chociaż...wyobrażacie sobie nas w wieku 80 lat zawzięcie czytających Virgin Snow? xD

    OdpowiedzUsuń
  11. AAAAAAAAA jaki świetny rozdział!!! Moja mordka cieszy się ogromnie :D Mamuśka najlepsza! Czyta sobie yaoi a co tam. Jeszcze dojdzie do tego, że Minho będzie podkradał jej książki żeby się podszkolić xD O mało nie spalił buraka i wszystko chlapnął. Te jego rozważania jak to matka i Daniel są tchórzami pphhiiii. A sam nie jest lepszy :P Dziki wzrok Key i rozkmina, że Choi okazuje niezwykłe zainteresowanie Tae :D Nie no padłam xD. Ciekawe czy będzie go nakierowywał na Minho, czy może będzie zazdrosny o tę jak na razie dziwną relację. Zdziwiłam się i jednocześnie bardzo ucieszyłam, że Choi się w końcu komuś zwierzył. I to jeszcze komu ha! Sam okazał się spoko gościem i świetnym słuchaczem. Aż tupałam nogami i klaskałam jak opętana szczerząc się przy tym. Super, super super!! Minho mógł się wreszcie komuś wygadać. Ciekawe czy weźmie sobie do serca rady Sama, bo chłopak nadzwyczaj dobrze mówił. "- Wal to! Co się obchodzą inni. Żyj własnym życiem." - dokładnie Minho tak zrób!!! Tylko z niego to właśnie taki ciężki przypadek. Jego monolog był taki fajny :) Widać, że chłopak się łamie. Tylko jeszcze zbyt opornie mu to idzie. Choć kropla drąży skałę, nie siłą, lecz częstym spadaniem. Próba podnoszenia przez Tae nie mogła się inaczej skończyć jak glebą ;) Aaajjjjćććć i ten niespodziewany przytulasek ^_^ Lee musiał być chyba w szoku albo wszystko zwalił na alkohol. Mógł się tak nie szarpać i jeszcze chwilkę zostać w tym cieplutkim uścisku Minho :D Hhehe ale na dłuższe przytulaski z Choi i inne rzeczy przyjdzie jeszcze pora :)
    Szkoda, że kończysz z opowiadaniami k-popowymi. No ale z drugiej strony nie kończysz całkowicie pisać i to jest duży plus ^_^
    Duży wspierający hug dla Ciebie :) Hwaiting!!!
    A.

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozdział świetny, tylko myślę, że Tae za mało dałaś. Teraz już wiadomo, bliscy Minho nic nie będą mieli do niego, jeśli powie, że jest z Taemin'em. Tak sobie myślę co może być w następnym rozdziale, ale nie wiem. Lepiej nie myśleć o takiej godzinie. Zastanawiam się co Tae czuje do Minho. Sam jest takim starszym bratem, którego każdy chce, Minho nie zrobiłby tak wiele bez niego. A ta scena jak Tae próbuje odciągnąć od siebie Minho... cudowna. Naprawdę chciałabym, żebyś po skończeniu tego opowiadania dalej pisała 2min'y. Tak bardzo je kocham. Hwaiting!

    OdpowiedzUsuń
  13. nah, VS wypadło mi z głowy przez nawał pracy. znalazłam, patrzę - 5 nowych rozdziałów! tyle do czytania...
    powiem jedno - moją ulubioną postacią jest Kibum i mam nadzieję, że będzie go troszkę więcej. ciekawa jestem wątku z ojcem i wciąż czekam na niespodziewane pojawienie się Alexa, najlepiej wtedy, kiedy Minho będzie tuż tuż wypowiedzenia swoich uczuć Taeminowi...
    nie życzę weny, ale więcej wolnego czasu. powodzenia ;)
    ClarieDane

    OdpowiedzUsuń
  14. No wreszcie wzięłam się za pisanie komentarza. Twojego bloga przeczytałam w 3 dni z małymi przerwami. Twój styl pisania naprawdę się zmienił. Jakoś fanką wielką Shinee nie jestem, ale twoje opowiadania są naprawdę ciekawe. W poprzednich opowiadaniach 2min mi się nie podobał, wolałam Jongkeya. ^^ Teraz naprawdę polubiłam 2mina. Virgin Snow jest daebak! Ciągle sprawdzam czy dodałaś coś nowego, bo już się nie mogę doczekać. Życzę weny! ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. codziennie wchodzę tu i oczekuje nowego rozdziału <3
    JAK MOGŁAŚ MNIE TAK UZALEŻNIĆ ? to sie chyba nazywa talent do pisania i tworzenia tej cudownej scenerii... i raczej nie 'chyba' tylko na pewno! tak bardzo kocham to czytać.

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam,
    Teamin i Kibum jednak pojawili się na tej imprezie, chyba nikt nic złego mu nie zrobił, Jaemin jest niebezpieczny, Minho pijany potraktował Lee jako taką przytulankę
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń