niedziela, 18 maja 2014

Virgin Snow - Rozdział 11.

                        Był znudzony i wytargany ze wszystkich stron. Dość nieświadomie oddał się w ręce dziewczynek, które miały góra dziesięć lat i już tego żałował. Przyszedł do sierocińca i nie miał co ze sobą zrobić. Taemina nie było, dlatego też porwał się z motyką na  słońce. Nie wiedząc oczywiście, co go czeka. Teraz bardzo tego żałował. Aż bał się spojrzeć w lustro, które dziewczynki co chwila podsuwały mu pod twarz i wołały piskliwymi głosikami „Spójrz oppa!”. Wiedział jedno: nigdy nie chciał mieć córki. O ile geje – oczywiście, jeśli najgorszy scenariusz miał się spełnić – mogą mieć dzieci. Chyba nie w Korei. Musiałby chyba przenieść się do Stanów czy  Europy. Nie żeby jednak był tak zdesperowany na zakładanie rodziny. Stanowcze nie pyzatym dziewuszkom, które właśnie się nad nim znęcały. Gwoli ścisłości – kończyły znęcać.
            W tak zwanym międzyczasie, kiedy był ciągnięty za włosy, traktowany szminką i innymi dziwnymi rzeczami, dzięki którym mógł co najwyżej stracić oko, a nie wypięknieć, myślał o kretyńskim pomyśle Yuri. Nie wyobrażał sobie siebie na randce i to z jakąś dziewczyną. Lubił Yuri, jednak miał pewne wątpliwości co do inteligencji jej koleżanek. Wiedział co dziewczyna lubi, a to kompletnie go nie interesowało, wręcz wprowadzało w pewną irytację. Dlatego też nie sądził, by mógł dogadać się z jakąś jej znajomą, nawet jeśli wychwalała ją pod niebiosa.
Do tego wszystkiego dochodziła sprawa z Taeminem. Nie mógł sobie darować własnego chamstwa i był na siebie wściekły, że dał się tak ponieść. Szczególnie, kiedy zobaczył reakcję Lee. Czuł, że właśnie tymi słowami mógł wszystko spieprzyć, a miało być odwrotnie. Nie robi się takich rzeczy osobie, na której potencjalnie ci zależy. Dużo myślał przez ten weekend i wiedział, że było źle. Cała ta sytuacja go przerastała. Przyznał się jednak sam przed sobą, że zależy mu na tym, by Taemin był przy nim zadowolony, szczęśliwy. Ciężko było tylko z wykonaniem tego naprawdę trudnego zadania. Ale tak, zależało mu na nim. Na tym blond knypku, wychudzonym i irytującym dzieciaku. Uśmiechnął się przypominając sobie, jak pierwszy raz się zdziwił, kiedy Lee mu odpyskował.
- Oppa, znowu rozmazałeś szminkę – zmartwiona krzyknęła malutka brunetka. W sumie o każdej mógł powiedzieć, że jest drobna, z odstającymi kiteczkami i różową kiecką. Kolejny punkt: jeśli będzie posiadał kiedyś rozwrzeszczanego bachora – zero różowych kiecek, różowych gumeczek, różowych rajstopek, różowych bucików. Wszystkiego kurwa różowego! Jego dziecko będzie punkiem albo emo, nawet dresem. Wszystko byle nie róż!
- I tak wyglądam już jak klaun – mruknął do siebie.
- Oppa, chciałbyś się przebrać? – zaćwierkało małe blond cudo, trzymając coś nieśmiało z tyłu i machając ramionami.
- Jakoś wątpię, bym zmieścił się w twoje lilipucie ciuchy mała – zakpił odrobinę, a dziecko zachichotało, chociaż wątpił, czy zrozumiało, że ironizował.
- Oppaaaa – jęknęła dziewczynka i zrobiła smutną minkę, która miała widocznie przekonać go do jeszcze większej przebieranki. Nie przekonała, jednak uznał, że gorzej wyglądać już nie będzie. Teraz czuł się niemal jak transwestyta, któremu nie były straszne damskie ciuszki. Nie zamierzał  oczywiście tym samym ich polubić, broń boże!
- Dawaj mała – westchnął zrezygnowany i przygotowany niemal na wszystko.
Dziewczę wyszczerzyło się, ukazując doprawdy urocze dołeczki i wyciągnęło zza pleców błyszczącą rzecz.  Diadem, szlag. Zrobił niechętną minę. Ta mała pierdółka nie była jednak zbyt inwazyjna tak jak sukienka, czy coś równie dziwnego.
- Dobra – mruknął i pochylił głowę, by dziewczynka mogła zainstalować połyskującą ozdóbkę – No to pasujemy się na króla – rzucił rozbawiony.
- Chyba królową – parsknęła pani Jung wchodząc do sali – Dziewczynki, na dziś koniec z upiększaniem Minho. Taemin prosił o twoją pomoc. Jest na auli – wyjaśniła kobieta.
Wszystko się w nim spięło, a żołądek chłopaka zawiązał się w mocny węzeł. Był zestresowany. Niepewnie podniósł się na nogach do góry i zdjął z głowy diadem nakładając go dziewczynce.
- Trzymaj kciuki mała – szepnął do dziecka i ruszył biegiem. Dziewczynka coś jeszcze za nim krzyczała, jednak zupełnie tego nie usłyszał i zbagatelizował sprawę, nie uznając jej za ważną.
Przystopował dopiero, kiedy znalazł się pod drzwiami auli. Zatrzymał się i wygładził ubranie. Zachowywał się jak paw, który stroszy piórka dla ukochanego. Nawet ręce mu drżały, wyczuwając wrogi nastrój. Odetchnął głęboko, starał się uspokoić oddech. Raz kozie śmierć. Najwyżej zastanie go grobowy nastrój, albo umrze jak bohater dostając czymś ciężkim w głowę za swoje idiotyczne zachowanie w weekend. Nie żeby nie zasłużył na tak marną śmierć.
Z mocno bijącym sercem pociągnął za klamkę i wsunął się do środka. Taemin stał tyłem i wyrzucał serpentyny z ogromnego kartonu. Skrzywił się, myśląc o tym, że pewnie on będzie to wszystko rozwieszał.
- Hej – rzucił ostrożnie i zbliżył się do nastolatka. Taemin chwycił mocniej boki kartonu i z surowym wyrazem twarzy odwrócił się do Minho. Zrobił wielkie oczy i prychnął głośno, zasłaniając usta dłonią – Co? – zapytał Choi, nie rozumiejąc nagłej poprawy humoru Lee.
- Co? – powtórzył za nim Taemin z lekkiego prychania przechodząc w gromki śmiech – Co?! – zapytał jeszcze raz – Jeśli chciałeś przeprosić w niekonwencjonalny sposób… to ci się udało – parsknął blondyn i otarł niewidzialną łezkę.
Minho zmarszczył brwi i zastanowił się nad słowami Taemina. Wyglądał dziwnie? Westchnął ciężko trochę zażenowany i pacnął się w głowę. Zabije te małe smarkule. Że  też go nie uprzedziły, nie przypomniały o masce klauna, w jaką go wystroiły.
- Ja pierdolę – mruknął i spuścił głowę, kręcąc nią z niedowierzaniem.
- Popatrz na mnie – usłyszał rozkaz Lee i automatycznie podniósł głowę do góry. Jego spojrzenie zetknęło się z wystawionym do góry telefonem i usłyszał piknięcie aparatu.
- Przestań! – krzyknął stanowczo i zasłonił się rękoma.
- Za późno – zaświergotał Taemin i schował telefon do kieszeni spodni – Mam czym cię szantażować – burknął ostrzegawczo, chociaż w jego oczach nadal przeskakiwały iskierki rozbawienia.
- Co? – syknął Choi oburzony i zbliżył się do Taemina, zerkając na jego kieszeń i obmyślając, jak usunąć to nieszczęsne i kompromitujące zdjęcie – Oddawaj telefon – zażądał zdecydowanie, wyciągając dłoń przed siebie.
- I myślisz, że dostaniesz go, bo tego chcesz? – zakpił blondyn i powrócił do rozpakowywania kartonów – Za tydzień przedstawienie – zakomunikował – Opiekunki chcą mieć już zrobioną scenografię. Dzisiaj musimy jeszcze poćwiczyć z dzieciakami ich role. Chociaż ty dokształciłeś się w kwestii makijażu – Taemin zaśmiał się swobodnie.
- Ha, ha, bardzo zabawne – burknął Minho i nachmurzył się – Idę się umyć – skwitował i niepewnie spojrzał na Taemina – I potem porozmawiamy – dodał ostrożnie.
Blondyn odwrócił się i jego wielkie ślepia utkwiły w sylwetce Choi. Ten się zmieszał, uspokajając nerwy i starając się nie wybuchnąć po raz enty.
- Dobrze – odpowiedział jedynie Taemin. Nie wyglądał na złego, ani przestraszonego.
Minho skinął głową i patrzył jeszcze chwilę na Lee. Miał ochotę go przytulić i nie wypuszczać z ramion. To, że jednak nie mógł tego zrobić, było dość oczywiste. Wystawiłby się na zupełne pośmiewisko. Tym bardziej, że nie ma pewności, jakoby i Taemin coś do niego czuł. Oprócz nienawiści oczywiście.
Westchnął ciężko i popędził do łazienki, by zmyć malowidło ze swojej twarzy. Pochylił się nad umywalką i odkręcił zimną wodę. Zimną, by go orzeźwiła i rozjaśniła umysł.
- Powiedzmy, że masz plan Choi – rzucił do swojego odbicia w lustrze i skrzywił się po sekundzie – Jaki kurwa plan – syknął, robiąc wściekłą minę – Jak znowu coś odpieprzysz człowieku, to cię powieszę – burknął do siebie samego.
Cieszyłby się, gdyby po prostu zapomnieli o tej niewdzięcznej sprawie. Nie potrafił przepraszać, ani przyznawać się do błędów. Wtedy czuł, że jest słabszy i odkrywa swoje emocje. Emocje, które nie były dostępne dla nikogo.
- Minho hyung! – zaskoczył go zdziwiony głos Joo Woona.
Spojrzał na siedmiolatka, który ubabrany był czekoladą.
- Pani kazała mi się umyć – wyjaśnił podchodząc do umywalki i odkręcił wodę – Nie podziękowałem ci za to, że mnie uratowałeś – dodał – Dziękuję.
- Nie ma za co – skwitował ciepło chłopak – Jesteś moim kumplem, co nie? – roztrzepał włosy dzieciaka.
- Ale oni też, prawda? – z niepokojem zapytał Joo Woon, patrząc uważnie na Minho. Nastolatek stłumił warknięcie. Dzieci były zbyt domyślne i prostolinijne.
- Tak, to prawda – przytaknął Choi – Jednak nie mogę pozwolić, by ktoś bił słabszego. Jestem twoim hyungiem – uśmiechnął się łagodnie do dziecka – Pamiętaj, że nie możesz stać się taki jak on. Nie podbudowuj swojego ego na męczeniu innych dzieciaków.
Tak, rady wychodziły mu znakomicie. Szkoda, że i on się do nich nie stosował. Aż cisnęło mu się na usta, by Joo Woon nie był taki jak on.
- Dobrze, hyung! Będę bronił słabszych – zakrzyknął chłopiec i podniósł rękę do góry z zaciśniętą pięścią niczym super bohater – Jak ty – dodał.
Pokerowa twarz Minho nie dała po sobie poznać, jak bardzo groteskowo to zabrzmiało. On i obrońca uciemiężonych. To chyba było inne życie i nowe wcielenie. Na chwilę obecną było wręcz odwrotnie, choć z pewnymi odchyłami w stronę dobrego. Nadal jednak tak mało zauważalnymi, że  nawet nie się powinno brać ich pod uwagę. Dopiero teraz dostrzegał rysy na swoim pięknym, ułożonym życiu. Przez Taemina, albo i dzięki niemu. Nie wiedział.
- Aż tak bardzo za wzór sobie mnie nie stawiaj. Nie jestem ideałem – mruknął Minho – Chodź tu dzieciaku – burknął i pociągnął chłopaczka za rękę – Dalej jesteś brudny – zacmokał i wytarł resztki czekolady.
- Ale jesteś dobry – prostodusznie odpowiedział Joo Woon.
Minho nie mógł się nie uśmiechnąć.
- Jesteś jednym z nielicznych, którzy tak sądzą – rzucił zawstydzony – Kto by się spodziewał, że taki gówniarz stanie w mojej obronie – dodał – Dobra, leć mały.
Joo Woon zrobił niepewną minę i zbliżył się do klękającego Minho. Niespodziewanie go przytulił, co wprawiło nastolatka w niemałe osłupienie.
- Chciałbym mieć takiego brata – wyrzucił z siebie i oderwawszy się od Minho wybiegł z toalety.
Został sam. Opadł na podłogę, patrząc się tępo w ścianę. Nikt mu nie pomagał w pozostaniu skurwielem, ani w skrywaniu się za maską obojętności i okrucieństwa. To przez to wszystko. Wbito mu drzazgę w chropowatą, twardą nie do zdarcia skórę, robiąc w niej coraz większą ranę i ujawniając jego samego. Tego prawdziwego. Tego, który stara się i troszczy o ważnych dla siebie ludzi. Nie był do tego przyzwyczajony. Wciąż też się bał. Podniósłszy się do pionu, spojrzał na zmarnowaną twarz w lustrze.
- Oj stary, chyba niedługo czeka cię poważny przewrót polityczny – mruknął. Już nawet nie wspominał o wariatkowie i kaftanie, jeśli w nawyk wejdzie mu gadanie do siebie, albo do swojego drugiego szklanego „ja”, jeśli ktoś tak woli.
Wyrzucił potrząśnięciem głowy z jej wnętrza wszystkie podłe sprawy. Hardo spojrzał na swoje drugie „ja” i dodał sobie otuchy w myślach.
Przeraził się z lekka, gdy zobaczył Taemina włażącego na drabinę.
- Co ty robisz? – krzyknął i podbiegł do chłopaka.
Blondyn podskoczył zaskoczony i przytrzymał się kurczowo drabiny, która zakołysała się odrobinę. Minho podskoczył i zatrzymał przedmiot w miejscu.
- Kurwa – zaklął soczyście i spojrzał wściekle na Lee – Chciałeś się zabić?!
Taemin zerknął na Minho, chwilowo górując nad nim wzrostem. Również był zdenerwowany, co pokazywał zaciśniętymi ustami i zmarszczonymi brwiami.
- To ty mnie straszysz. Pewnie chciałeś, żebym spadł z tej drabiny – powiedział z wyrzutem.
Choi zbladł i przełknął słowa przekleństwa. Taemin miał prawo po nim jechać. Miał też prawo być wredny.
- Wcale nie – odetchnął głęboko i poważnie spojrzał na chłopaka – Chciałbym porozmawiać, ale  nie wiem od czego zacząć – wyjaśnił skruszony.
- Może od tego, co chcesz powiedzieć? – podrzucił Taemin – Przytrzymaj drabinę. Zaraz schodzę – rozkazał i zajął się przerzucaniem serpentyn na górną część sceny.
Minho zamilkł i skupił się na tym jakże odpowiedzialnym zadaniu. Przecież nie mógł dopuścić do upadku Lee. To tak jakby strzelił sobie w kolano, i to po raz kolejny. Nie mógł mówić, kiedy nie był słuchany.
- Skończyłeś? – zapytał po chwili zniecierpliwiony przestępując z nogi na nogę. Miał dość czekania.
- Tak, tak – mruknął Taemin i zaczął schodzić na dół. Szczęściem bądź nieszczęściem znalazł się między drabiną a ramionami Minho. Lee otworzył usta w zdziwieniu, tak samo jak Choi, który nie spodziewał się aż tak bliskiego starcia – Możesz mnie puścić? – blondyn zarumienił się uroczo i spuścił głowę.
Minho nie mógł się powstrzymać i odgarnął jasne kosmyki z czoła nastolatka. Poczuł, że atmosfera nabiera na gęstości i robi się zbyt intymna. Nie mógł się jednak odsunąć. Nie chciał. To była jedna z nielicznych chwil, kiedy mógł usprawiedliwić to, że jest blisko niego.
- Chciałem ci powiedzieć, że jest mi przykro – rzucił monotonnie, wpatrując się w blondyna – I że jestem debilem – dodał – Wiem, że czasami jestem podły…
- … czasami? – nastolatek podniósł bystry wzrok na Minho i ten znów poczuł się zakłopotany– Muszę odetchnąć świeżym powietrzem. Prawie się przez ciebie duszę – wyjąkał niepewnie i próbował przecisnąć się między ramionami Minho. Nie mógł nic zrobić,  poza oczywiście pozwoleniem na to blondynowi. Miał go zatrzymać? I co? Powiedzieć, że mu się podoba? Że chciałby go pocałować? Przytulić? Odważne słowa dla odważnych ludzi. Nie był taki. Jeszcze nie.
- Częściej niż czasami, fakt – uśmiechnął się blado, oparłszy się o drabinę – Mimo wszystko staram się to zmienić. Być obojętnym dla ciebie, albo nawet lepszym. Chyba nie bardzo mi się to udaje, prawda?
Taemin przerwał grzebanie w kartonie i usiadł na ziemi spoglądając uważnie na Choi.
- Dobrze, rozmawiajmy. To jakiś fenomen, bo zamiast wściekać się, chcesz rozmawiać. Cieszę się z tego, że trochę ograniczyłeś upokarzanie mnie publiczne – przyznał blondyn – Tylko nie rozumiem, dlaczego to robisz? Lubisz mnie. Tak powiedziałeś. Chcesz mnie jako kumpla? Czy może w innej formie? To by się światek zdziwił – nastolatek uśmiechnął się.
- Innej formie? – ostrożnie zapytał Minho, analizując słowa Taemina.
- No wiesz, może się we mnie zakochałeś czy coś? – chłopak wzruszył ramionami, a Minho zamarł z przerażeniem na twarzy, bo chyba tego nie było widać? Było? – Ostatnio homoseksualizm jest modny, więc czemu nie? Można przerzucić się na jakiegoś chłopaczka – zakpił nastolatek – Zbladłeś – zauważył blondyn – Może jednak?
- Nie – słabo odpowiedział Choi, nie kontrolując swojego głosu – Lubię cię i póki co nie wplątujmy się w inne relacje – dodał sucho.
- Póki co? – podchwycił Taemin i uśmiechnął się przebiegle.
- Nie łap mnie za słówka – syknął Minho – Zachowujesz się jakbyś ze mną flirtował – rzucił oschle.
- Kto wie – odpowiedział zagadkowo Lee, uśmiechając się  przy tym delikatnie.
Minho prawie zachłysnął się powietrzem. Nie miał pojęcia, co spowodowało tak drastyczną zmianę zachowania blondyna. Zaczynał się bać. Nie wiedział, co ma zrobić, by się zbytnio nie zdradzić. Chciał działać powoli, a dostał jeszcze większą porcję skołowania.
- Dałbyś się uwieść? – Taemin puścił oczko do Choi, a ten zrobił wielkie oczy.
- Nie-e wiem do czego prowadzą twoje insynuacje, ale nie podobają mi się – wykrztusił z siebie brunet – Może wróćmy do tego, że jestem chujem? – zaproponował.
- Ale starasz się nim nie być – skwitował Lee – Wolałem, kiedy byłeś dla mnie niemiły, niż taki, jaki jesteś teraz. Sam nie wiesz czego chcesz. Wóz albo przewóz, proste. Ja dam sobie radę. Szykany i obelgi, chyba na tym właśnie wyrosłem. Albo traktujesz mnie jak swojego znajomego i łaskawie odpowiadasz na moje „cześć”, albo zachowuj się tak, jak kiedyś. Twoje obecne podejście jest mocno dezorientujące – Taemin zakończył tyradę i odetchnął głęboko.
Blondyn miał rację i Minho o tym wiedział. Problemem było to, że sprawa nie należała do łatwych.
- Ostre warunki – skwitował kwaśno Choi – Nie wziąłeś pod uwagę tego, że nie ma jednej strony? Nic nie jest albo białe, albo czarne.
- Ty potrafiłeś być podły dla mnie przez większość swojego życia. To było tylko czarne – zdecydowanie skwitował Taemin – Wystarczy zrobić mały krok i przestać użalać nad sobą i nad faktem, jaka to ważna jest twoja pozycja. Dzięki temu nie masz nikogo zaufanego. Może oprócz Sama. Ciesz się, że masz chociaż jednego przyjaciela – z politowaniem rzucił blondyn.
- Teraz to ty jesteś niemiły – stwierdził Minho – I wyczuwam jakieś osobiste sprawy – mruknął.
- Ty myślisz, że twoje problemy są ważne. Ja uważam je za nic nie warte. Nie wiesz, co to znaczy borykać się z prawdziwymi problemami, jeśli nie ma wyjścia z danej sytuacji. Kiedy wiesz, że i tak możesz przegrać – jak w transie, oschłym głosem mówił blondyn.
- Ciągle mówisz o swoim problemie. Co ja mam o nim powiedzieć, skoro nie wiem, co to jest! – syknął Choi. Znowu się irytował.
- Koniec. Wracajmy do pracy – Taemin uciął niespodziewanie rozmowę. Wstał i otrzepał spodnie. Podszedłszy do wielkiego napisu, zamyślił się nad nim – Trzeba to jakoś powiesić tam – wskazał na samą górę przygotowanej sceny.
- Czyli co? Koniec rozmowy? – wściekły Minho podszedł do blondyna, próbując wymusić odpowiedź – Jest dobrze? A to, co ci powiedziałem na tym pikniku? Co z tym? Co z tą dziwną rozmową?
Taemin westchnął i odwrócił się do Minho. Ten nachmurzony czekał.
- Na początku się tym przejąłem, to prawda – zaczął blondyn – Potem jednak stwierdziłem, że to nic nowego. Nic nie powinno mnie zdziwić w twoim zachowaniu – wzruszył lekceważąco ramionami – Teraz możemy zabrać się do pracy? Wytrzymaj ze mną godzinę i będziesz mógł iść do domu, okej?
Nie odpowiedział. Przebywanie z Taeminem nie było już męczarnią, a godzina wydawała się zbyt krótkim czasem. Pracowali zatem w milczeniu, każde z nich błądzące po meandrach własnego umysłu. Minho nie mógł sobie z tym poradzić. Z tym, że Lee wydawał się wiedzieć o nim więcej niż on sam. Był aż takim debilem, że nie potrafił zanalizować siebie? Może i tak. Nadal kiepsko wychodziło mu okazywanie uczuć. Stąpał jednak po cienkim lodzie i nie mógł tak po prostu ujawnić się z tym, że lubi blondyna. Wolał poczekać i upewnić się, że Taemin chociażby też woli facetów. Wtedy jakoś może by go do siebie przekonał. Bo jeśli nie… to po prostu zapomni. Już raz tak zrobił i nie wyszedł na tym źle. Tylko tym razem czuł, że to coś zupełnie innego - że jeśli odpuści, zrobi największy błąd w swoim życiu, tracąc tym samym coś ważnego. Nawet nie spodziewał się, że aż tak bardzo mu zależy.
- Koniec na dziś – usłyszał od Taemina, jednak zignorował słowa chłopaka, nadal bawiąc się jakąś uciekającą serpentyną, która nie chciała go słuchać i zawisnąć grzecznie na słupie.
- Minho! – Taemin podniósł głos i dopiero wtedy zwrócił na niego uwagę – Koniec.
- Tak, wiem – mruknął niezadowolony i już chciał coś powiedzieć, kiedy donośny huk otwieranych drzwi wybił go z wątku. Oboje, on i Taemin, obejrzeli się w daną stronę i zobaczyli Kibuma, dumnie kroczącego ku nim. Tylko jego jeszcze tutaj brakowało. Krzykacz  jak zwykle im przeszkodził.
- Witam pracusie! – zakrzyknął i jego powitanie rozległo się echem po auli.
- Co tutaj robisz, Kibum? – łagodnie zapytał Taemin uśmiechając się pogodnie. Minho żałował, że taki smajl nie był przeznaczony dla niego. Nigdy.
- Porywam cię – zadecydował stanowczo – Znaczy wbijam się do ciebie na chatę. Trzeba cię jakoś porządnie ubrać na pojutrze.
- Co jest pojutrze? – kąśliwie zapytał Minho, nawet nie oczekując odpowiedzi.
- Taemin idzie na randkę! – wesoło odpowiedział Kibum i złapał Lee pod ramię.
- Co?! – nie mógł powstrzymać krzyku, który uciekł z jego ust. Czuł się tak, jakby dostał pięścią w twarz – Randkę? – zapytał słabo, nie bardzo dowierzając w to, co usłyszał.
- To my już spadamy – dodał Kim i zaczął ciągnąć Taemina w stronę wyjścia – Baw się dobrze Choi – rzucił na pożegnanie i dwójka zniknęła.
Randkę. Randkę. Jaką kurwa randkę? Taemin i dziewczyna? Serio? Jakoś nie potrafił sobie tego wyobrazić. W sumie on też miał randkę. Również pojutrze i także z dziewczyną. Właśnie, chociaż nie oczekiwał zbyt wiele po tym spotkaniu. Miał nadzieję jak najszybciej się stamtąd zwinąć. Taemin ma randkę. Dojdzie do tego, że będzie konkurował z jakąś wymalowaną lalką, która będzie się pindrzyć specjalnie dla Taemina, trzymać go pod ramię, dawać mu całusy, przytulać. Przecież mógł go stracić, nawet jeśli tak naprawdę nigdy go nie miał. Ta myśl nieco go przerażała.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Witajcie. Czasami pisanie po prostu nie idzie. I tak było przy tym rozdziale. Czuję się albo zmęczona, albo myśl że aby napisać part potrzebuję poświęcić cały dzień, nieco mnie przerasta. Mam mały zastój, jednak mam również nadzieję, że szybko on minie (bo nie mam pojęcia, czy pokażę się w wakacje na blogu...). Dlatego rozdział wybitnie krótki, pisany na siłę zapychacz, jednak zapychacz który musiał się pojawić, aby kolejny rozdział miał przyjemniejszy oddźwięk. Dziękuję Ci Zero_ za upomnienie z błędami (kiedyś pewnie poprawię ten part). Ja upomnę natomiast moją betę o dokładniejsze sprawdzanie kolejnych partów. Dzięki Koczi za dopominanie się o parta, bo pewnie przez kolejne kilka tygodni nic by nie powstało, a tak to chociaż mam ten łącznik i ciężki part za sobą. Tradycyjnie. Pozdrawiam wszystkich. Dziękuję za komentarze. Do następnego. 

24 komentarze:

  1. to ja, dręczyciel na każdej możliwej dróżce dotarcia do Ciebie xDD

    omo, zapłakałam, ze taki krótki, ale w sumie ciesze ie, ze w końcu ten 12 part będzie XD
    ps. czy oni nie idą ze sobą na randkę? o-o khhhhh
    Taemin taki chłodny, widziałam aż jego twarz, która wytyka Minho wszystko xD to takie straszne ^^"" no cóż, ale czas teraz na kjsfskjdfhsdjkh

    sorry, że nieskładnie i mam nadzieję, ze nikt nie okarze się "KARZEŁEM" xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. okarze. JEZU........ myślałam o karzełach, OKAŻE*

      Usuń
    2. *karłach c:

      Usuń
    3. Błąd celowy, takie tam "prywaty" z Autorką ;)

      Usuń
  2. Kocham to opowiadanie i zeby cie wena nie opuscila :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Heh fajnie by bylo jkaby sie okazalo ze ta randka Minho to z Taeminem bedzie, bylo by ciekawie
    Juz sie nie moge doczekac kolejnego rozdzialu
    I swietnie piszesz

    OdpowiedzUsuń
  4. Annyeong! :D
    Aż głupio mi się przyznawać, bo jestem tutaj już od baaardzo dawna, a dopiero teraz zostawiam komentarz. Głupia byłam. ^^"
    Tak czy siak, chciałam Ci powiedzieć, że uwielbiam Cię dziewczyno! <3
    A tak konkretniej, co do rozdziału.. Wyczuwam podstęp, chociaż to może tylko moja wyobraźnia ;> I czytając kolejne opowiadania, też nie umiem wyobrazić sobie Taemina z dziewczyną. XD Chciałabym żeby Minho przestał się przejmować tym co ludzie mówią. Tak jak Kibum - mój idol. xD I żeby częściej rozmawiał z Tae, bo to jedyna osoba, która tak konkretnie potrafi go zgnoić (sorry za określenie...) mówiąc właściwie czystą prawdę. I żeby Żabol w końcu wziął sobie te rady do serca. Mam nadzieję, że kiedyś to zrobi. ^^ A póki co czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.
    Życzę dużo weny! Hwaiting! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jej, zbierałam się tyle czasu, żeby cokolwiek napisać, że to aż wstyd, bo opuściłam kilka partów.
    Bo to tak… Kiedyś gdzieś ktoś napisał, że chcąc skomentować pewne opowiadania czuje się skrępowany, jakby miał nie sprostać pewnym oczekiwaniom. Może wiesz o kogo chodzi. W każdym razie czuję się dokładnie tak samo i to jest naprawdę niewygodne uczucie.
    No.
    Tak bardzo lubię tego Taemina, mimo że siedzimy cały czas w głowie Minho. Bo ten Tae jest taki… no nie wiem, zadziorny? Chociaż słodki, to nadal w pewien sposób oziębły… No ja nie wiem, matko kochana, stresuję się! I tak jak chyba wszyscy, wietrzę jakiś podstęp z tymi randkami. Gorzej będzie jeśli się przeliczymy, ale to nic, zawsze pozostaje nam diva Key.
    To nic. Po prostu życzę Ci dużo weny, dużo 2min’a i w ogóle… Hwaiting
    Joamya

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziwny zbieg okoliczności z tymi randkami ... :3
    Winszuję weny ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziekuje za kolejny rozdzial :)
    Mimo ze to zapychacz, to i tak milo sie czyta^^
    Podoba mi sie zmiana nastawienia Minho do Taemina. A z tymi randkami.. chyba wiem co planujesz, ale pozostawie to dla siebie i sprawdze czy mialam racje :)
    Duuuzo weny i do nastepnego
    J.

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział super. Minho w końcu całkowicie zaakceptował swoje uczucia? To świetnie. Początek zapowiada fajny przebieg akcji, rozmowa naprawdę może zadziwiać, a Taemin znowu wykręcił się od odpowiedzi. Kiedyś w końcu powie. Pomysł z drabiną fantastyczny i ogólnie cały przebieg rozdziału przemyślany. Chyba Kibum ma wtyki, że się dowiedział, bo 2 randki w ten sam dzień. To nie może być tylko przypadek. Ciekawe co zrobi Minho? Urwie się z randki, a może wogóle nie przyjdzie, a może skończy i od razu poleci do Tae? Jest wiele więcej możliwości. Są też inne ważne sprawy w tych randkach. O której godzinie są, to jest ważne, i inne. Czekam na kolejny rozdział. Życzę weny. Hwaiting!

    OdpowiedzUsuń
  9. Minho wreszcie zrobił krok do przodu i to milowy :) Już się obawiałam, że w obecności Taemina znowu palnie coś głupiego. Na szczęście nic takiego się nie stało. To było takie zabawne jak dziewczynki wymalowały Choi a ten tak się spieszył do Tae, że całkiem zapomniał o swoim "makijażu" :) Myślałam, że Minho po tym jak zwykle głupio wydrze się na Lee albo mu coś zrobi za to, że się z niego śmieje i jeszcze robi zdjęcie.
    Choi mnie naprawdę zadziwił swoim zachowaniem. W końcu zaczął trochę myśleć zanim coś powie i wreszcie udało mu się trochę porozmawiać z Tae. I przede wszystkim przeprosić go, co było nie łatwe zważywszy na jego wybuchowy charakterek.
    Akcja z drabiną była niezła. Ta bliskość oczu, ciał i oddechów <33 Minho odgarnia sobie włoski Tae jakby faktycznie potem chciał go pocałować. Już miałam w głowie ich pocałunek no ale niestety. Albo może i stety ;) Najpierw niech Choi przekona do siebie Minniego a potem niech się dzieje wola nieba. A może nie będzie aż tak trudno? Urządzili sobie fajną pogawędkę ;) To zdezorientowanie Choi kiedy Tae jakby z nim flirtował. Zupełnie nie spodziewał się czegoś takiego, a tu jak pięknie go Taemin zaskoczył :) Teraz wszystko musi jakoś iść do przodu. Chociaż randka Choi i randka Lee.... hmm ciekawe czy to się okaże, że mają ją ze sobą, czy przeciwnie. Czy to jakiś spisek Key i Yuri? W każdym bądź razie nieźle dałaś Minho do myślenia :D i nam też xD
    Uschnę z ciekawości jeśli szybko nie dodasz kolejnego parta.
    Dużo weny i czasu ;)
    A.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czy mi się wydaje, czy ta dziewczyna to Taemin i to bd ich randka? :D (OBY!)
    Jeśli tak to mam nadzieje że Choi tego nie schrzani i wyzna mu uczucia xd
    No i w końcu jakoś normalnie porozmawiali, chociaż bardzo bym chciała dowiedzieć się co to za problem...
    Joo Woon takii cuuudowny i to co mówił :3 W sumie kto by nie chciał mieć takiego brata jak Choi ? :D
    Kibum jak zwykle radooosny! Tylko niech nie ubierze Taemina w milion świecidełek :P
    Weeenyyy Kochaana :*

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja wierzę, że nie zrobisz czegoś tak oczekiwanego i to wcale nie będzie randka tych dwóch. Chyba, że dziewczyny to będą takie "best luff frends forefer" i zrobi im się podwójna ;x
    Och, pierwszy raz nie zacznę komentarza od wyzywania Minho, ludzie radujmy się~! Ewentualnie trzeba mi sprawdzić temperaturę, bo po Twoim tekście nie jestem pewna w jakim jest stanie.
    Joo Woon jest strasznie uroczym dzieciakiem. Dziwnym trafem go lubię, a zazwyczaj nie przepadam za bachorami. On stwarza obok siebie taką przyjemną aurę, że aż chce się żyć ♥.
    Minho to kretyn/idiota/debil/kretyn/niepotrzebne nie skreślać, bo to wszystko potrzebne/debil/idiota. Nienawidzę go, jest głupi DDD:. Tak niepodświadomie, swoim infantylnym zachowaniem rani mojego synka, khe-khem, znaczy Taemina, łeeee ;__;.
    "No wiesz, może się we mnie zakochałeś czy coś?" - Własnie dlatego to właśnie Taemin jest taki zajebisty, jeżu XD. Już sobie to wyobrażam, biedny... Nie, w sumie, nie, żaba pozostanie żabą, amen. Ale mój synuś taki choooory, łeeee ;___;.
    Key moim bossem, kocham go, wyznaje Keyalizm, zrobię nową religię. Tak, to tyle w tym temacie <3 <3 <3.
    Życzę Ci baaaardzo dużo weny i chęci, wierzę, że Ci się uda <3.
    Jak zawsze, wielkiii tulasek na pożegnanie <3.
    Pisaj, pisaj <3. Ale nie zapominaj odpoczywać~.

    OdpowiedzUsuń
  12. Pisałam właśnie swój rozdział i postanowiłam zrobić sobie przerwę. Wchodzę na twojego bloga i omo *.* kolejny rozdział :D Zaraz zabrałam się do czytania.
    Mihno jako księżniczka? podoba mi się ten pomysł. Powiem więcej: Jestem jak najbardziej za! :D Dobrze, że nie wydarł się na żadną z nich, tylko cierpliwie znosił to strojenie :d
    Ach, Taemin i co Ty zrobisz z tym zdjęciem? Pewnie będziesz się w nie później wpatrywał godzinami :D Ej Joo Woon ja też chcę takiego brata :D Możemy stworzyć szczęśliwą rodzinkę? :D
    Dobrze, że się przytulili, to takie oczyszczające :D Już byłam taka spokojna, a tu Taemin, który flirtuje z Minho. Jak mi podskoczyło ciśnienie! Siedziałam przed kompem i w paskudnym odruchu podekscytowania wyłamywałam kostki w palcach. Chyba sobie je za niedługo złamię XD
    No, no to Taeś bedzie odstawiony na tą randkę że ho ho ho :D Jak ma się za stylistę Kibuma, nic nie może być źle dopasowane :D Nawet nie mam nic przeciwko temu, niech Choi pozazdrości :D
    Nie rozumiem czemu jesteś niezadowolona z tego partu. Wyszedł lekki przyjemny, aż człowiek chce żyć :P Wybacz to pierdolenie, ale jestem już zmęczona :D Dzięki, i dużo weny :D

    OdpowiedzUsuń
  13. JA WAM MOWIE NO KURWA CHOI POJDZIE NA RANDEWU Z TAESIEM I BEDZIE PIKNIE I TAK OMFG JDNSKDBDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HA! KURWA MYSLE TO SAMO!
      HDGEOIUHFOIJHFOIEHFOIFE
      ...w oczekiwaniu na kolejny rozdział z szalejącym sercem...

      Usuń
  14. "Nie wyobrażał siebie na randce." dodałabym "sobie" przed "siebie"
    "Ale tak zależało mu na nim." po "tak" powinien być przecinek
    "Uśmiechnął się przypominając jak pierwszy raz (...)" dziwnie to brzmi. dałabym jeszcze "sobie" po "przypominając" i przecinek po "się"
    "- Oppa, rozmazałeś znowu szminkę" zamieniłabym miejscami "rozmazałeś" i "znowu"
    "(...) zmartwiona krzyknęła drobniutka brunetka." albo po "zmartwiona" daj przecinek, albo w ogóle zmień to zdanie, jest niezrozumiałe
    "I tak wyglądam już jak klaun" "już" dałabym po "tak"
    "(...), trzymając coś nieśmiało z tyłu (…)." można coś nieśmiało trzymać?
    "(…) twoje lilipucie ciuchy mała." - brakuje przecinka przed "mała"
    "Nie zamierzał tym samym ich polubić broń boże!" zrobiłabym z tego dwa zdania
    "Taemin stał tyłem (…). Skrzywił się, myśląc o tym, że pewnie on będzie to instalował." z kontekstu zdania wynika, że Minho martwił się, że to Taemin będzie musiał instalować te serpentyny, a było odwrotnie. radzę dopisać imię Minho na początku drugiego zdania
    "- I myślisz, że dostaniesz go bo chcesz?" albo przed "bo" daj przecinek, albo w ogóle zmień zdanie, np. w taki sposób: I myślisz, że go dostaniesz tylko dlatego, że chcesz?
    "Opiekunki chcą już mieć zrobioną scenografię." zamień miejscami "już" i "mieć", zdanie będzie lepiej brzmiało
    "Ten się zmieszał, uspokajając nerwy i starając się nie wybuchnąć po raz enty." dziwne zdanie. jakbym się zmieszała, to bym nie uspokajała tym zmieszaniem nerwów (co wynika z kontekstu zdania), tylko odwrotnie, tak samo z wybuchem po raz n-ty
    "To że jednak nie mógł (...)" chyba powinien być przecinek po "to”
    "(...), by zmyć malowidło na swojej twarzy." jak zmywać, to chyba "z" twarzy (nie popełniłaś błędu, ale tak byłoby logiczniej)
    "- Powiedzmy, że masz plan Choi." przecinek przed "Choi"
    "(...), który ubabrany był czekoladą." dałabym "był" po "który"
    "(…), patrząc się tępo w ścianę." bez tego "się", proszę...
    "Wbito mu drzazgę w chropowatą, nie do zdarcia skórę, (...)" raczej bez przecinka przed "nie"
    w następnym akapicie po zdaniu wyżej powtórzyłaś " drugie 'ja'"
    „Aż przeraził się z lekka, gdy zobaczył Taemina włażącego na drabinę." też bym się przeraziła, w końcu niecodziennym widokiem jest Taemin na drabinie w środku łazienki. a tak serio, nie powinnam się czepiać bo kolejne zdanie dałaś w nowym akapicie, więc wszystko jest ok, ale aż się zaśmiałam, kiedy zrozumiałam to dopiero po chwili ;)
    "Minho (…) odgarnął jasne kosmyki z czoła." z czoła Temina, tak? tylko się upewniam
    "Prawie się przez ciebie duszę – wyjąkał niepewnie i próbował przecisnąć między Minho. Nic nie mógł zrobić poza pozwoleniem blondynowi na to." proszę, zmień jakoś to drugie zdanie, bo Taemin pozwalający samemu sobie na przeciśnięcie się między Minho jest zwyczajnie zabawny
    "- Witam pracusie!" albo zmień "pracusie" na "pracusi", albo wciskaj tam przecinek
    "Baw się dobrze Choi." ten brak przecinków boli, naprawdę. kiedyś dawałaś ich za dużo, teraz za mało
    "W sumie on też miał randkę." tu też nie jestem pewna, ale albo przecinek po "sumie", albo przecinek i "to”
    "Miał nadzieję, jak najszybciej się zwinąć." a tutaj wyjątkowo powinno nie być tego przecinka, heh

    w międzyczasie były jeszcze inne problemy z przecinkami, ale już mi się nie chciało tego wszystkiego ogarniać
    ależ mnie wzięło na poprawki.
    ale rozumiem, brak chęci i rozdział wrzucony bez poprawki cię usprawiedliwia.
    ClarieDane

    OdpowiedzUsuń
  15. w sumie nawet nie powinnaś tego ogarniać. Jak pisałam - szkoda, że to nie było doczytane - tekst nawet nie przeszedł przez moją betę, więc twoje poprawianie tekstu było zbędne :P Tylko niepotrzebnie się wysilałaś. A jeśli chcesz bawić się w dokładne poprawianie, zawsze możesz zostać moją drugą betą. Zapraszam do kontaktu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przeczytałam tę notkę, nawet napisałam o tym w komentarzu :) po prostu zauważyłam więcej błędów niż normalnie i to zaznaczyłam. twoja beta będzie teraz miała mniej roboty ;) ale rozumiem, że następnym razem (jeśli wrzucisz niepoprawiony rozdział) mam tego nie robić, okej.
      Clarie Dane

      Usuń
  16. Co.. co co co~~~ *o* Widzę, że nie tylko mi się zdaje, że ta randka to będzie randka Tae i Minho >.< Jeżeli tak... to nieźle ich załatwili XD Bardzo dobrze XD Niezły troling... Na randkę ... Na randkę XD .... Jejku >.< Mam nadzieję, że Minhuś tego nie spi*rdoli ^ ^
    Do tego Tae zachowuje się jakby zaczynał zarywać do tej głupiej żaby >.< TAK!
    Wizja Minho w szmince i z diademem na głowie.... jest bardzo.... obiecująca..... XDD ~~~~~~
    Weny <333 Mam nadzieję, że kolejny rozdział pojawi się szybciej ;_; <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Już jest!!! Wreszcieeeeeeeee :D Mimo, że według Ciebie to tylko taki zapychacz to jest świetny :)
    Taki niepozorny Taeminek a tu proszę!! Zarywa sobie do Minho, oczka puszcza, uśmiechami strzela jak gdyby nigdy nic. Ojjjj coś czuję że będzie gorąco :) i to niebawem :) No chyba, że przypuszczenia większości z nas, że będą mieli ze sobą randkę okażą się błędne. Mimo to i tak będzie ciekawie :))
    Czekam na kolejny rozdział!
    Zlituj się nad rzeszą wyczekujących i pisz szybciutko :)
    Weny Justus :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Witam,
    Teamin ma randkę, jak i Minho może jeszcze spotkają się w tej samej kawiarni czy restauracji ;] Minho stara się zmienić, przeprosił Teamina za swoje zachowanie i swoje słowa...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  19. Aaaaaaaa, mam wrażenie że Taemin i Minho wyląfują ze sobą na randce!!!!! A jak nie to i tak niedługo do tego dojdzie ( mam nadzieje;)
    Oribu

    OdpowiedzUsuń