środa, 16 kwietnia 2014

Virgin Snow - Rozdział 7.

            Żyć ze świadomością, że ojciec jest, ale się tobą nie interesuje, jest o wiele lepszą perspektywą, aniżeli wiedzieć, że niebawem umrze, a ty nie zrobiłeś nic żeby temu zapobiec. Do takiej konkluzji doszedł będąc zawieszonym w pewnym stanie medytacji czy kolokwialnie mówiąc – zawieszki. Męczył się całą niedzielę. W dalszym ciągu nie wiedział jak powinien postąpić. Był chyba zbyt niedojrzały, by podejmować tak „dorosłe” decyzje. Miał puścić historię ojca w niepamięć, czy jednak coś zrobić?
            Prawdą było, że nienawidził go jeszcze bardziej. Bo to na nim położył karb odpowiedzialności. Miał nawet przebłyski z dobrego samarytanina i kilkakrotnie myślał, że sprawdzenie zgodności nie jest złym pomysłem. Nie chciał jednak tego robić. Chyba nie chciał. Zbyt wiele za złe miał temu człowiekowi. Nie czuł się w obowiązku w jakikolwiek sposób mu pomagać. Może to wszystko sprowadzało się do czystej przekory. Był jednak zdecydowany by zapomnieć o tym człowieku i jego problemie. To go nie dotyczyło. Jego ojciec był jedynie obcą osobą. Nikim więcej.
            - Siemasz! – usłyszał za swoimi plecami głos i następnie został poklepany po ramieniu. Sam.
            Jak na komendę przywołał uśmiech na swojej twarzy. Siedział przed szkołą zastanawiając się, czy ma ochotę w ogóle pojawić się na zajęciach.
            - Jak weekend u rodziny? – zapytał o dziwo przyjaźnie. Udawanie, że wszystko gra skutkowało tym, że był nad wyraz miły.
            - Coś się stało, prawda? – zaniepokojony Sam usiadł na ławce obok Minho – Bo masz dziwne odzywki – mruknął – Normalnie jesteś chamem – zaśmiał się i klepnął ponownie Minho po ramieniu.
            - Dzięki – odpowiedział kąśliwie chłopak – Nic się nie stało! A co miało się stać? Ojciec przyjechał i wyjechał. Pierdolony złodziej! – warknął – Zabrał biżuterię mamy – wyjaśnił spokojnie.
            - Co za… - zaczął Sam i przerwał – Serio? Jak tak w ogóle można? – krzyknął oburzony.
            - Mnie się nie pytaj – Minho wzruszył ramionami – To nie ja siedziałem w pierdlu.
            - Co twoja mama na to?
            - Szczęśliwa nie jest i to siebie obwinia o wszystko. Że mogła nie zgodzić się na tą wizytę – mruknął niechętnie Minho – Że to, że tamto. Wiesz jak to kobiety… Przejdzie jej, ale na razie musi trochę pobiadolić. A jak u ciebie? – zręcznie zmienił temat. Nie miał ochoty na zwierzenia. Nie dziś.
            - Ojciec nie szalał – skwitował jednym zdaniem. Sam był naprawdę człowiekiem, który był oszczędny w słowach. Szczególnie jeśli dotyczyło to jego rodziny.
            - Nie mam ochoty iść dziś na zajęcia – westchnął rozżalony Minho.
            Warto było zmienić temat. Rozmowy o rodzinie były zbyt trudne. Nawet dla nich takie zwierzanie nie wchodziło w grę. Byli facetami. Co z tego, że kumplami? Faceci nie robili takich rzeczy.
            - Ruszaj dupsko i idziemy. Wymęczysz się do tej…
            - … kurwa, piętnastej! – zaprotestował Minho.
            Sam wzruszył ramionami. Przecież to nie była żadna nowość.
            - Trudno. Liceaza. Pójdziesz na studia, to się będziesz obijał – parsknął i złapał Minho za ramiona, ciągnąc do góry.
            Spojrzeli za siebie, gdzie było słychać głośny krzyk protestu i zauważyli Kibuma w towarzystwie JaeMina i jakiś trzech osiłków. Na uboczu stał Taemin, który z niepokojem wpatrywał się w scenkę. Minho zmarszczył brwi, zwracając uwagę najpierw na Lee. Nic mu nie było. Dobrze. Taemin był tylko jego zabawką. Jednak bardziej zaniepokoiło go to, że JaeMin działa na własną rękę. Bo od kiedy znalazł sobie parobków do działania?
            - Mogę wiedzieć, co do kurwy nędzy robisz? – podniósł odrobinę głos, kiedy podszedł z Samem do chłopaka. Ten uśmiechnął się kpiąco, wysuwając zęby w niebezpiecznym grymasie.
            - Bawię się. Brakowało mi mojej zabawki – mruknął przeciągle jak małe dziecko.
            Minho nastroszył się początkowo sądząc, że chodzi o Taemina. Uspokoił się nieco, gdy JaeMin szturchnął Kibuma. Krzykacz ze złością wpatrywał się w dręczyciela czekając chyba na odpowiedni moment, by rzucić mu się do gardła. Ten widok był nawet zabawny. Choi prychnął i spojrzał na Lee. Pierwszy raz zobaczył w jego wzroku coś niebezpiecznego, groźnego. Przy nim nigdy taki nie był. Spokojny, opanowany, obojętny. Nigdy wściekły. Ciekawe było to, czy zobaczy wielki wybuch Taemina.
            - Zakochałeś się czy co? – parsknął w odpowiedzi Minho – Latasz za tym Kibumem jak napalony. Yuri ci nie wystarcza? – udał smutek – Zostaw go – od niechcenia machnął ręką, czekając na reakcję JaeMina.
            Ten najeżył się i spojrzał wściekle na Minho. Zrobił jeden krok w jego stronę, ciągnąć Kima za sobą.
            - Minho – syknął groźnie – W tej właśnie chwili niszczysz mój autorytet – niemal wyszeptał złowrogo, patrząc się intensywnie w jego oczy.
            Nie miał zamiaru tolerować czegoś takiego. Nie takiego jawnego sprzeciwiania mu się. Podniósł jeden kącik ust, kształtując coś przypominającego uśmiech.
            - Minho spokojnie – usłyszał łagodny głos Sama, który starał się go przywołać do porządku. Już za późno.
            - Twój autorytet? – zakpił nonszalancko wsadzając dłonie do kieszeni. Przekrzywił głowę przywołując na twarz jeszcze większy uśmiech – Czyżbym o czymś nie wiedział i sam zacząłeś się bawić? – skinął na osiłków, którzy towarzyszyli JaeMinowi – Chyba zapomniałeś o tym, że nie dałem pozwolenia na coś takiego. Chyba, że nie pamiętam… - zawiesił głos na moment, co wykorzystał przeciwnik.
            - Nie jesteś jakimś szefem – mruknął groźnie JaeMin – Nie muszę się ciebie słuchać – dodał.
            - To nie rób tego i więcej mi się na oczy nie pokazuj – syknął głośno Minho – Chcesz do nich dołączyć? – skinął głową na Taemina i Kibuma – Staniecie się świetnymi kumplami, a ty będziesz miał tego metroseksualnego chłopaczka tylko dla siebie – zakończył krzykiem.
            Odtrącił dłoń Sama, która wylądowała na jego ramieniu. Był teraz zbyt nakręcony by przestać.
            - Grozisz mi? – syknął JaeMin robiąc kolejny krok do przodu – Żebyś tego nie żałował.
            - Ja nie odbieram tego jako groźbę, tylko małe upomnienie. Zresztą kolejne już z rzędu – cicho odpowiedział Minho. Wygrywał. Widział to miotające się spojrzenie JaeMina, który najchętniej dałby mu w twarz. Chłopak ledwo się powstrzymywał.
            JaeMin zacisnął zęby, przemilczając napomnienie Minho. Spojrzał tylko wściekle na niego i wyminął chłopaka, uraczając go mocnym szturchnięciem barkiem. Minho z tryumfującym uśmiechem patrzył przed siebie, nie obracając się na odchodzącą postać kumpla.
            Uczniowie, którzy towarzyszyli JaeMinowi spuścili głowy i niemal biegiem ruszyli za chłopakiem. Minho zatrzymał ich zdecydowanym ruchem dłoni, kiedy chcieli go wyminąć.
            - Nie radzę bawić się w posłuszne psy JaeMina – powiedział spokojnie, złość wyparowywała. Zamiast niej czuł się zadowolony ze zwycięstwa, chociaż wiedział, że jedna bitwa nie zapewni mu wygranej wojny – Możecie źle skończyć słuchając jego, rozumiecie?
            - Ta-ak – wydusił jeden pokornie i pochylił głowę jeszcze niżej.
            - Wynoście się – mruknął i machnął ręką na chłopaków. Ci natychmiast ruszyli przed siebie.
            - Minho, musisz chyba zdawać sobie sprawę z tego, że wdepnąłeś w niezłe gówno – mruknął Sam – On ci teraz nie odpuści.
            - Wiem – warknął Choi – Nie zawsze jednak da się być tak biernym jak ty – dodał.
            Spojrzał z niechęcią na Kibuma i Taemina. Lee spoglądał na niego zaniepokojony. Za każdym razem, gdy patrzył na chłopaka przepełniała go złość. Teraz jednak wolałby zaszyć się, by ten na niego nie patrzył tymi wielkimi ślepiami.
            - Dzięki za pomoc – Kibum niepewnie podszedł do Minho, jakby obawiając się, że ten jeszcze wyżyje się na nim – Mogli coś jeszcze zrobić Taeminowi.
            - Nie pochlebiaj sobie – mruknął Choi zbywająco – Myślisz, że chciałem ci pomóc? – zadrwił.
            Kim spojrzał podstępnie najpierw na Minho, potem na Taemina.
            - Nie wątpię, że nie zrobiłeś tego dla mnie – powiedział z przekąsem.
            - Czyżby ktoś myślał tak samo jak ja? – Sam zainteresował się nagłą wymianą zdań pomiędzy chłopakami. Stał nad nimi z błyskiem w oku, uśmiechając się do Kibuma.
            - Wiedziałem, że świetnie się dogadacie – burknął Minho, robiąc przezornie krok do tyłu.
            - Kibum? – mimo swojego cichego głosu, chyba każdy z nich usłyszał Taemina. Podszedł do grupki jako jedyny nieświadomy całego spisku – Idziemy?
            Minho zmrużył oczy i przekrzywił głowę. Dzieciak miał zamiar po prostu tak odejść?
            - Nawet nie podziękujesz? – odezwał się słodkim jak miód głosem.
            Lee spojrzał na niego spod grzywki bez jakiegokolwiek wyrazu twarzy. Nienawidził tego. Tej obojętności.
            - Przecież nie ratowałeś nas, tylko broniłeś swojego autorytetu – ostatnie słowa Taemin wypowiedział niezwykle pogardliwie.
            - Aż ty… - Minho syknął robiąc krok w stronę Taemina. Blondyn nawet nie drgnął.
            - Spokojnie – wtrącił się Sam, który zatrzymał chłopaka – Dobra, ludzie. Idziemy na zajęcia – zarządził i pierwszy ruszył w stronę szkoły.
            - Idziesz do sierocińca? Dziś – musiał się jeszcze upewnić. Ostatnim razem jak sam tam siedział… no nie podobało mu się w żadnym razie. Nie żeby lubił tam chodzić, kiedy był Taemin. Po prostu było gorzej niż zwykle.
            - Tak – Taemin skinął głową i wyminął Minho. Kibum ruszył zaraz za blondynem.
            - Jaki rozgadany – mruknął niezadowolony Choi i poczekał aż dwójka nieco się oddali.
            Nie chciał być widziany w ich pobliżu. Nie chciał sobie psuć renomy. W końcu był głupim licealistą, dla którego nic innego się nie liczyło.

~**~

            Nudził się. Przyjechał wcześniej do domu dziecka i teraz czekał na Taemina, aż ten dojdzie. Oczywiście nie zabrał go ze sobą, aż tak dobrym kumplem nie był. W sumie, nie był jego kumplem. Siedział na masce samochodu i wyglądał blond czupryny. Nie wchodził jeszcze do środka. Napawał się ciepłym powietrzem. Najbardziej lubił taką pogodę. Zima nie była dla niego. Mróz, wilgoć, śnieg. Wzdrygnął się, ciesząc że tę porę roku ma już za sobą.
            Chwilę potem Taemin się pojawił. Widział jego szczupłą sylwetkę z daleka. Uśmiechał się, nawet szczerzył jak głupi jeśli miałby uściślić. Sam mimowolnie przywołał na twarz uśmiech. Dopiero po sekundzie zauważył, że towarzyszy mu Kibum. Mina nieco mu zrzedła. Nowy towarzysz Lee powoli go denerwował. Był wszędzie tam, gdzie blondyn. Nie opuszczał go na krok. Nie mógł nawet w spokoju dopiec blondynowi, bo strażnik Kibum ciągle się wtrącał.
            Czujnie obserwował jak Kim roztrzepuje włosy Taemina i klepie go przyjaźnie po ramieniu uśmiechając się zbyt słodko. Parsknął pod nosem, wściekając się widząc ten uroczy obrazek.
            - Masz niańkę? – zadrwił, kiedy zauważył i podszedł do niego.
            - Przyjaciela – odpowiedział Lee, bystro patrząc na Minho – Chyba za bardzo interesuje cię moje życie – dodał.
            - Wydaje ci się – burknął Choi i spojrzał wrogo na blondyna.
            - Po co tu czekasz?
            - Na ciebie – powiedział, zanim zdołał ugryźć się w język – Źle się tam czuję sam – dodał szybko, nerwowo przenosząc wzrok na maskę samochodu – Idziemy? – warknął niemiło.
            - Zachowujesz się jakbyś miał okres. Te wahania nastroju… - mruknął Taemin.
            - Bo to ty tak mnie wkurwiasz! – syknął Choi, patrząc zmrużonymi oczyma na blondyna.
            - Nic nie robię! – krzyknął Taemin zdziwiony.
            - Po prostu jesteś – skwitował Minho.
            - Nie rozumiem – bąknął Lee wywracając oczyma.
            - Ja też. Dobra, zamknij się. Nawet twój głos jest wkurzający – mruknął Minho przyspieszając. Ta przepychanka słowna, którą zainicjował prowadziła tylko do tego, że motał się coraz bardziej. Reasumując, działał na swoją niekorzyść. Przebywanie sam na sam z Taeminem sprawiało, że nieustannie przegrywał. Może i był w szkole prześladowcą, jednak tutaj, przy nim czuł się niczym zakłopotany chłopiec. Dlatego się denerwował w towarzystwie blondyna. Za jego opanowanie i zdolność odgryzienia się. A na pewno to przeważało, jeśli chodziło o niechęć do Taemina.
            - Dzień dobry Pani Park – przyjemnym głosem odezwał się Lee, zauważając jedną z opiekunek. Minho mruknął coś pod nosem na kształt powitania.
            - Chłopcy! – pulchna kobieta klasnęła w dłonie zadowolona, że ich widzi – Będziecie mi dziś potrzebni – zadecydowała – Dodatkowo, Minho! – zwróciła się do chłopaka – Dyrektor prosił byś zjawił się po swojej zmianie. Za mną dzieciaki! – zarządziła zdecydowanie i ruszyła w stronę sali dla najstarszych.
            - O co chodzi? – Minho zbliżył się do Taemina i szepnął konspiracyjnie.
            Lee wzruszył ramionami i przeniósł ostentacyjnie wzrok na ścianę. Minho zmarszczył brwi nie wiedząc, o co chodzi  Taeminowi. Teraz dla odmiany zaczął go ignorować.
            - Co znowu? – westchnął i szturchnął lekko blondyna – Odezwij się do mnie. Co będziemy robić? – warknął.
            Taemin nadal milczał, a Minho podniosło się jedynie ciśnienie. Wywrócił oczyma, nagląco wpatrując się w blondyna i starając zwrócić jego uwagę.
            - Dowiem się o co jesteś fochnięty? – prychnął.
            Lee spojrzał na niego beznamiętnie i podniósł jedną brew w zdziwieniu.
            - Podobno mój głos cię denerwuje – skwitował zdecydowanie – Nie odzywałem się więc.
            - Kurwa – burknął Minho, przywołując nawet nikły uśmiech – Tak to wziąłeś do siebie? Co za debil.
            - Denerwuje cię wszystko, co dotyczy mnie. Może następnym razem założę reklamówkę na twarz, co? Poczujesz się wtedy lepiej? – rzucił oskarżycielsko blondyn.
            - To byłoby bardzo zabawne doświadczenie. Spróbuj – syknął Minho, nie mogąc powstrzymać nagłej wesołości. Był wściekły, a mimo to uśmiechał się jak głupek.
            Wesoły nastrój udzielił się również Taeminowi, który po kilku sekundach dołączył do szczerzenia się, nadal jednak powstrzymując uśmiech. Miał ładny uśmiech, Minho musiał to przyznać. Ten pojawiał się zdecydowanie zbyt rzadko. Z nieokreślonym uczuciem radości obserwował reakcję Lee. Mógłby mieć takiego kumpla. Nawet przyjaciela. W jednej chwili wszystko z niego zeszło, a jednocześnie czuł, jak serce podchodzi niemal do gardła. Jakby podrywało się w jakimś szaleńczym tańcu. Nie było to jednak złe czy nieprzyjemne uczucie. Po prostu inne, którego jeszcze nie miał okazji doświadczyć. Pierwszy raz od kilku dni był po prostu zadowolony, tak bezwarunkowo, bez konkretnego powodu. Czuł się dobrze. Uśmiechnął się szerzej, tym razem szczerze, bez żadnych ukrytych przytyków. Tylko spoglądał co jakiś czas na rozpromienionego Taemina.
            - Mógłbyś zawsze zachowywać się jak normalny chłopak. Nie jak napuszony paw – ze smutnym uśmiechem odpowiedział Taemin po chwili.
            Zabolało go to. Może nie słowa, a to smutne spojrzenie. I przekonanie Lee, że to był tylko jednorazowy wyskok życzliwości. Nie potrafił na to odpowiedzieć, ani znaleźć jakiejkolwiek riposty. Po prostu przemilczał to, co powiedział  blondyn.
            - Co tak właściwie będziemy robić? – szybko podszedł do kobiety, byle zerwać kontakt z Taeminem.
            - Weźmiecie udział w pogadance na temat tolerancji i miłości – zadowolona z siebie uśmiechnęła się promiennie.
            - Ekhm… - wyrzucił z siebie Minho, próbując to sobie wyobrazić. Nie był dobrym nauczycielem. Nie był w ogóle nauczycielem - .. nie wiem czy to dobry pomysł. Nie jestem chyba odpowiednim przykładem – bąknął.
            - Oczywiście, że nie jesteś – pani Park machnęła ręką, nadal się uśmiechając – No chyba, że lubisz chłopców, wtedy przepraszam za moją uwagę – dodała.
            - Czego będzie dotyczyć dokładniej ta pogadanka? – Taemin zrównał się z nimi i zapytał zbyt ekspresywnie.
            Bądź co bądź Minho też to interesowało. Czyżby kolejna osoba, która widziała w nim geja? Nic tylko się pochlastać.
            - Ostatnio grupka od nas dostała burę za to, że wyśmiewali się z gejów. Młodsze dzieciaki to podłapały. Musimy im wyjaśnić co i jak. Ohh… - kobieta spojrzała na Minho i Taemina - … zapomniałam spytać, czy jesteście w tej kwestii tolerancyjni. Jesteście? – zapytała z nadzieją.
            Zrobił niepewną minę, zastanawiając się nad odpowiedzią. Ukradkiem zerknął na Taemina, który miał również miał wymalowaną konsternację na twarzy, plus jakiś mały cień urazy. Nie wiedział dlaczego. On sam osobiście nie miał nic do gejów – może przez swoje epizodyczne zadurzenie w chłopaku kiedyś tam. Chociaż on wolał nie nazywać tego zakochaniem, a zainteresowaniem, które przecież równie dobrze mogło doprowadzić do zaprzyjaźnienia się czy coś w ten deseń. Jednak Minho jako popularny chłopak w swoim liceum, tolerować gejów nie mógł. Nie mógł tolerować nikogo, kto choć trochę odstawał.
            Jednak jakoś wątpił, by Taemin był paplą – biorąc pod uwagę jego zaangażowanie społeczne w przeciągu tylu lat – więc tutaj, w jego towarzystwie mógł być po prostu sobą, nie przejmując się konsekwencjami. A jeśli Lee coś chlapnie, to on już mu zrobi wykład o tolerancji. Nie raz, ani dwa!
            - Niech będzie. Tylko nadal nie wiem na czym ma to polegać – westchnął Minho.
            - Taemin? – opiekunka Park zwróciła się tym razem do niego. I Choi patrzył z oczekiwaniem na odpowiedź blondyna, jakby ta była jakoś wielce ważna. Mimo wszystko chciał mieć pewność, że Taemin jest chociaż obojętnie nastawiony do homoseksualistów, gdyby kiedyś wynikła jakaś sytuacja.
            Wytrzeszczył oczy zdając sobie sprawę po chwili, o czym tak naprawdę pomyślał. Musiał wyglądał debilnie, jednak nie tym się przejmował. Pokręcił przecząco głową, zakłopotany patrząc na Taemina. Już nic nie wiedział. Jego zdradliwy umysł chyba nie działał jak powinien, skoro wpadał na tak idiotyczne pomysły.
            - Z chęcią wezmę udział w tej małej debacie – usłyszał łagodny głos Lee i wzdrygnął się, zwracając na siebie uwagę.
            - Wszystko w porządku? – niepewnie zapytała pani Park.
            - Tak, tak – Minho pokiwał zdecydowanie głową – Idziemy? – uśmiechnął się w zakłopotaniu.
            Nie wierzył w to. Siedział w kółeczku, ostro łypiąc wzrokiem na grupkę dzieciaków, które swojego czasu gnębiły Joo Woona. Ci siedzieli cicho jak trusie i unikali jego spojrzenia. Jednak nie to było ważne. Siedział blisko Taemina, przy czym uważał, by nie dotknąć go żadną częścią ciała. Załapał blokadę i wolał nie dopuszczać do jakiegokolwiek kontaktu, niż by znowu pojawiły się te absurdalne przemyślenia.
            W grupie znajdowało się tylko kilka osób – trzy czy cztery – które pasowałyby do niego wiekiem. Nie widział ich nigdy w szkole. Był ciekaw, czy chodzą do jakiegoś technikum w mieście. Reszta składała się z dzieciaków tak od trzynastego roku życia. Ogółem było ich dwudziestu. Współczuł pani Park, że musi zajmować się tą hałaśliwą zgrają. O ile młodsi czasami pokrzykiwali bawiąc się jakimś samochodem czy klockami, to grupa najstarsza krzyczała w najlepsze. Kiedy weszli do pomieszczenia poczuł się jak w gimnazjum, gdzie wrzask był niesamowity. Wtedy jednak  tego tak nie postrzegał. Czyżby się starzał i nieustanne rozmowy dwudziestu luda w tym samym czasie, stały się dla niego irytujące? Widocznie tak.
            - Czym jest dla was miłość? – pani Park zadała niepozorne pytanie. Zaczęło się – Każdy z Was musiał już być zakochany. Ten wiek, wiecie – uśmiechnęła się pogodnie.
            - Dbanie o kogoś – rzucił nastolatek z okularami, które przesłoniły mu pół twarzy.
            - Dogadywanie się wspólnie – usłyszał od dziewczyny, która miała zdecydowanie krzywy uśmiech.
            - Akceptowanie i wad i zalet – dodał kolejny dzieciak.
            - Wirus, który zatruwa racjonalne myślenie – bąknął inny z nastolatków. Bystro przeniósł na niego spojrzenie, przypatrując mu się. Wyglądał jak emo. Dzieciak z tego rodzaju, który życie uważa za największą mordęgę i jego mottem jest dopracowywanie dołujących tekstów i przygnębionej miny. Uśmiechnął się krzywo.
            - Miłość jest dobra. Daje nam siłę – odezwał się Taemin. Automatycznie zaczął wpatrywać się w niego. Mówił cicho, a jednak wyraźnie – Pomaga przetrwać najtrudniejsze chwile, kiedy wiesz, że druga osoba jest przy tobie i cię wspiera – zakończył z rumieńcem na twarzy. Nieczęsto w końcu znajdował się w centrum uwagi.
            Znowu złapał się na tym, że całą swoją uwagę skoncentrował na Taeminie. Wpatrywał się w niego jak debil. Czuł dodatkowo podziw, kiedy mówił tak wzniośle o miłości. Chciałby sam mieć w zapasie kilka takich mądrych zdań. Gdyby tylko cokolwiek wiedział o zakochaniu i tym pięknym – jak wszyscy mówią; oprócz dzieciaka emo -  uczuciu. W tej kwestii był jak dziecko, które stawia swoje pierwsze kroki, milionowy raz przewracając się. Chociaż porównanie do dziecka było złe. Nawet nie próbował. Nie chciał. Mimo wszystko ledwo dostrzegalnie się uśmiechnął. Jakby słowa Taemina dodały mu jakiejś otuchy, że może być lepiej.
            - Słyszycie? – uradowana odezwała się pani Park – Taemin, myślisz jaką miłość akceptujesz. Co byś zrobił, gdyby swoje uczucie wyznał ci załóżmy przyjaciel? – odważnie zapytała kobieta.
            Lee zamrugał oczyma niepewnie. Minho widział tylko, że nastolatek zmaga się ze sobą. Sam również zainteresował się niezmiernie odpowiedzią blondyna.
            - To jasne, że nie każdemu może podobać się ta sama płeć – wzruszył ramionami – Nie wiem, co bym zrobił. Na pewno nie zgniótłbym kogoś takiego jak robaka. O wiele większym trudem jest wyznanie uczuć dla tej samej płci, niż robi to chłopak i dziewczyna, to jasne. Osoby homoseksualne oprócz tego są gnębione i odbija się to na nich z o wiele większą mocą. Jeśli chłopak w ogóle by mi się nie podobał, to pewnie bym mu to wyjaśnił na spokojnie. Jednak nie mogę całkowicie zaprzeczyć, że ktoś mi się kiedyś nie spodoba, czy nie zakocham się w chłopaku. Jak na razie nie byłem w takiej sytuacji – zakończył cicho. 
            Wszystko w nim buzowało i po raz kolejny poczuł jak kamień spada mu z serca i to pozostaje całkowicie odciążone. Miał ochotę uśmiechnąć się głupio. To była tylko prosta, tolerancyjna odpowiedź. I jedna z najdłuższych wypowiedzi Taemina w jego karierze. Mówił mądrze. Tylko te wzniosłe słowa nie sprawdziłyby się, gdyby to on je wypowiadał. Tak bardzo nie pasowały do tego jakim wszyscy go widzieli.
            Dzieciaki wymieniały się jakimiś opiniami. Nie zwracał jednak uwagi na nikogo innego jak na Taemina. Obserwował nieustannie, co prawda potajemnie tylko zerkając, jednak skupiał się wyłącznie na blond czuprynie. Nikt nie zmuszał go póki co do wyrażania swojego zdania, z czego się cieszył. Jedyne co miał w głowie to mętlik.
            - Minho! Taemin! – dopiero po chwili przyswoił, że ktoś go woła – Teraz jako nasi goście, posłużycie jako króliki doświadczalne – krzyknęła wręcz fanatycznie. Spojrzał spod przymrużonych powiek na kobietę i próbował zaczaić o co jej właściwie chodzi.
            Blondyn wstał, a on podążył za nim w dalszym ciągu nie wiedząc co się święci. Stali w pośrodku kółka pod ostrzałem ciekawych, momentami kpiących spojrzeń.
            - Nie wierzę, że nadal tu stoisz – mruknął Taemin, lekko się ku niemu nachylając. Wzruszył ramionami, nie tłumacząc, że wolał wpatrywać właśnie w niego, niż słuchać debaty.
            - Dobra dzieciaki – pisnęła pani Park, niemal rozpływając się kiedy na nich patrzyła – Złapcie się za ręce – wymachnęła swoimi ramionami tak gwałtownie, że jeden z dzieciaków ledwo co wymsknął się przed uderzeniem.
            Minho wytrzeszczył w niezrozumieniu oczy i jedyne, co mu się cisnęło na usta to: Co, kurwa? Z przerażeniem spojrzał na Taemina, który równie niepewnie spoglądał na niego. W jego oczach było widać strach. Złapać go za rękę. Jak chłopaka. Nie, przecież był chłopakiem. Jak swojego chłopaka. Partnera, uściślił i przeklął ponownie w myślach.
            - Dobra, dobra, nie wstydźcie się – kobieta uśmiechnęła się i machnęła ręką.
            - Ekhm? – bąknął ostatecznie i nieśmiało wyciągnął rękę, dając większe pole do popisu Taeminowi.
            Czuł się głupio, kiedy wszyscy na nich patrzyli. Pierwszy raz był skrępowany tym, że był w centrum uwagi. Z towarzyszącym mu Taeminem, który wyciągnął odrobinę rękę i musnął jego dłoń końcami palców. Teraz wszyscy mogliby zniknąć. Zapaść się pod ziemię tak, by został z nim sam. Bał się, że poczuje mocne łomotanie w sercu, zacznie się niemal dusić, szybko oddychać, a jego żołądek będzie fikał koziołki. To byłoby bardzo adekwatne do tego, co mówił Sam o jego zainteresowaniu Taeminem. Wtedy na pewno zacząłby się obawiać o to, czy wszystko z nim jest w porządku i czy nie zacząć akceptować inności. Nic takiego jednak się nie zdarzyło, więc odważnie złapał blondyna za rękę i spojrzał na niego z krzywym uśmiechem. Nie czuł uroków zadurzenia, a raczej siłę. Tak jakby znalazł swoją ostoję, przy której całkowicie mógł się odprężyć. I pewnie zrobiłby to, gdyby nie zgraja dzieciaków, która się na nich patrzyła.
            Czuł, że i Taemin zdziwił się jego nagłą odwagą. Blondyn spiął się i stał niemal nieruchomo, wyglądając jakby zapomniał oddychać. Spojrzał na niego nagląco. Uśmiechnął się z lekka kpiąco, kiedy Lee wypuścił powietrze z płuc, malejąc w oczach, kiedy lekko się zgarbił.
            - I co, dzieciaki? – radośnie krzyknęła pani Park wstając i wskazując na ich splecione dłonie – Co myślicie o tej sytuacji? Odstręcza was w jakiś sposób? Oburza? Tak nie powinno być? – zadawała masę pytań, próbując zmusić nastolatków do dyskusji.
            Minho chciał wiedzieć, czy na samym trzymaniu za rękę się skończy. Chyba nie był gotowy na zbyt wielkie innowacje. A na pewno nie z partnerującym mu Taeminem.
            - Nie widzę różnicy, gdyby Taeminowi doczepić długie włosy, wyglądałby jak laska – odezwał się jakiś pryszczaty chłoptaś z widniejącym lubieżnym uśmieszkiem.
            Minho niemal warknął, a słowa jakie mu się cisnęły na usta to : Nie twoje! Nawet nie waż się na niego patrzeć! Oczywistym było, że obdarzył brzydkiego chłopaka tylko wrogim spojrzeniem. Dopiero po chwili opamiętał się, dochodząc do wniosku, że nie ma prawda do żadnych roszczeń i że zachowuje się jak skończony debil. Bo przecież Taemin nie był gejem. Chyba. On sam nie był gejem. Chyba. A chłopak z pryszczami zdobiącymi twarz tym bardziej nie był gejem… Chyba!
            - Jak dla mnie wyglądają normalnie – mruknął inny chłopak.
            - Słodko – uśmiechnęła się jedna z dziewczyn, robiąc maślane oczy w ich kierunku.
            - Przyznawać się lepiej, komu nie podoba się ten obrazek – zapytała pani Park, patrząc po swoich podopiecznych. Minho również podążył za jej wzrokiem i zauważył bandę, która dręczyła Joo Wona, która miała zamiar się podnieść do góry. Zmroził ich jednak wzrokiem, skutecznie upewniając ich w tym, że źle na tym wyjdą – Spokojnie, nic wam nie zrobię przecież – mruknęła, kiedy nikt nawet nie raczył się zgłosić.
            - Jest dziwnie – w końcu odezwał się jeden z dzieciaków – Znaczy, no wie pani – burknął – Nigdy nie widziałem chłopaków trzymających się za ręce. No chyba że dzieci – dodał – To jest nowe – stwierdził.
            - I tu właśnie jest problem – pani Park podniosła palec do góry – To jest nowe, chociaż tak naprawdę bardzo stare. Tylko do tej pory nikt o tym nie mówił, nie wybijał się. Bo po co? To teraz mając te wszystkie dziwne urządzenia, którymi nawet nie umiem się posługiwać, dowiadujemy się o życiu, świecie. I nagle wśród tych nowości pojawili się geje. A skoro coś jest pozornie nowe, to się tego boimy – wyjaśniła spokojnie. To miało sens. I było przyswajalne dla większości.
            - Pytaniem jest, czy mamy się czego bać? Taemin, Minho – zwróciła się do nadal trzymającej się za ręce dwójki.
            - Macie ochotę puścić pawia tylko dlatego, że trzymacie się za ręce i ktoś mógłby was posądzić o bycie parą? – zapytała prosto z mostu. Właściwie bez ogródek. Zdziwił się. Znowu nie miał zdania. Czuł się dobrze. O tym jednak nie mógł powiedzieć publice.
            - Ekhm? – odpowiedział mało inteligentnie.
            - W sumie nie – odpowiedział za to Taemin – Jednak biorąc pod uwagę nienawiść Minho do mojej osoby, to wątpię by zgadzał się z moim zdaniem – mruknął ciszej, ostatecznie wyrywając się z uścisku. Było mu teraz pusto. Dłoń Taemina przyjemnie grzała i uzupełniała się z jego większą. Sala zachichotała. Jemu do śmiechu nie było. Zaczął czuć nieprzyjemne przytłoczenie. Pomieszczenie zaczęło robić się zbyt ciasne.
            Po głowie kołatało mu się tylko, że Taeminowi nie było źle. Że nie uciekł z krzykiem tylko dlatego, że trzymali się za ręce.
            - Żeby nie przesadzać, nie będę wam kazała się przytulać – uśmiechnęła się podstępnie kobieta. Coś wyczuwał u niej dziwne zapędy i uwielbienie do męskiej miłości. Momentami pani Park wyglądała jak nastolatka, a była pewnie grubo po trzydziestce.
            Cała sala zaśmiała się wraz z nią. A Minho pomyślał tylko o tym, że nie miałby nic przeciwko. Mógłby przytulić Taemina i pewnie w żaden sposób by go to nie odstręczyło.
            Skończyli zajęcia. Kiedy w końcu uwolnili się od szalonej pani Park i w dyskusji doszli do zdecydowanych wniosków, że homoseksualizm nie jest zły, zajęli się przez chwilę przygotowaniami do przedstawienia. Minho zupełnie zapomniał o tym, że to ledwie miesiąc, a było jeszcze tyle do zaplanowania. Szli obok siebie – będąc już na ulicy i spiesząc do domu – nie odzywając się.
            - Naprawdę myślisz, że tak bardzo cię nienawidzę? – zapytał w końcu, najpierw mocując się ze sobą w duchu, czy aby na pewno powinien rozpoczynać tą rozmowę. Czy wyjdzie ona z korzyścią dla niego. Nadal w to powątpiewał.
            Taemin spojrzał na niego niepewnie. Zrobił nawet coś na kształt grymasu i odwrócił głowę, zakrywając się grzywką.
            - Biorąc pod uwagę twoje zachowanie – bąknął – Dlaczego w ogóle pytasz? Co cię interesują uczucia innych? – warknął, natychmiastowo zmieniając nastawienie.
            Nie tylko on wykazywał wahania nastroju, kiedy zaczynał się obawiać. Nawet Taemin przyjął strategię obronną – mało przyjazności. Uspokoił się. Przecież nie chodziło mu o wszczęcie kłótni, tylko zwykłą rozmowę.
            - Tak tylko pytam. Ostatnio jestem nad wyraz miły… – wzruszył ramionami - … dla ciebie – zakończył cicho.
            - Jeśli nad wyraz miłym masz na myśli niszczenie mojego mundurka, wyzywanie mnie na oczach wszystkich… to okej – zakpił Lee.
            Warknął z lekka poirytowany. Jak zwykle wypomina mu się same wpadki. A co z samą rozmową z Taeminem? To powinno zaliczać się do tych pozytywów, prawda?
            - Rozmawiam z tobą – powiedział głośno.
            - Dzięki ci o wielki! – blondyn wzniósł ręce do góry, uśmiechając się krzywo – Skręcam tutaj – mruknął wskazując uliczkę, gdzie mieszkał.
            - Jeszcze nie skończyłem – próbował go zatrzymać – Masz mnie posłuchać! – zażądał Minho buntowniczo.
            Taemin podniósł w zdziwienie jedną brew i zrobił krok do przodu w stronę Choi, przypatrując mu się uważnie.
            - To rozkaz? – zapytał z lekka rozbawiony, jak i zniesmaczony dyrygującym Minho.
            - Znaczy… eeee – bliskość blondyna wybiła go nieco z tropu, jak i ogólnej myśli jaką chciał powiedzieć - … możesz mnie posłuchać. Jeśli chcesz. Chociaż… właściwie… uhm – zakończył dziwnym dźwiękiem i popchnął delikatnie Taemina do tyłu. Od razu zyskał więcej przestrzeni – Nie zbliżaj się do mnie! Ktoś nas jeszcze zobaczy! – niemal krzyknął, rzucając pierwsze lepsze zdanie o jakim pomyślał.
            Nawet nie ujrzał w oczach Taemina zdziwienia, czy urazy. Tak jakby blondyn spodziewał się po nim takiego zachowania. Jakby był przyzwyczajony do oschłości. W sumie, to powinien być.
            - Idę do domu – mruknął nastolatek wkładając ręce do kieszeni.
            - No poczekaj – westchnął Minho. Dalej nie miał ułożonego planu, o czym chce porozmawiać – Poczekasz? – powiedział łagodniej – Albo idź już – machnął na niego ręką.
            - Gorzej niż baba w ciąży – mruknął Taemin kręcąc od niechcenia głową.
            - Lubię cię – wypalił nagle i jego twarz poczerwieniała. Zaczął bąkać coś pod nosem, próbując wybrnąć z niezręczniej sytuacji.
            - Co-o? – z głośnym krzykiem wyrzucił z siebie Taemin, robiąc wielkie oczy – He?
            Strzelił sobie mentalnego policzka. Siarczystego policzka i spojrzał poważnie na Lee.
            - Tak – odpowiedział spokojnie – Nie wydajesz się być złym kolesiem – sprostował – Tylko to, że byłem na „nie” przez tak długi czas, działa na twoją niekorzyść. Bo ludzie nie zapominają tak łatwo i będą domagać się rozrywki. No i to również twoja wina. Gdybyś choć raz mi się odgryzł w szerszej publiczności, stałbym się obojętny wobec ciebie – wyjaśnił, podpowiadając co byłoby dobrym rozwiązaniem. Miał nadzieję, że blondyn z niego skorzysta. I to w niedługim czasie.
            - Czyli to moja wina, że nie możesz być moim kumplem? Chcesz być moim kumplem w ogóle? Od kiedy? – ton Taemina zdradzał całkowite niezrozumienie. Przecież nie bełkotał.
            - Zapomnij! – krzyknął buntowniczo Minho i odwrócił się na pięcie.
            Upominał siebie, by nie spoglądnąć przez ramię i zobaczyć, czy Taemin już poszedł. Przeklinał przy okazji siebie, że gadał bez sensu i niejako zdradził się Lee. Chociaż sam nie wiedział do końca, co właściwie czuje.

           ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Witajcie :) Dziękuję za komentarze - i jak zwykle liczę na ich jeszcze większą ilość. Witam nowe osoby, które przypadkiem tutaj trafiły i zaczęły czytać starsze opowiadania. Powtórzę się, ale to niezwykle miłe widzieć opinie pod postami sprzed kilku miesięcy. Kolejny rozdział pewnie nie pojawi się za tydzień, ponieważ nawet nie zaczęłam ósemki. Chociaż wracam teraz do domu i mam sporo czasu wolnego od uczelni, więc mam nadzieję, że nadrobię pisanie. Mogę zdradzić, że już niebawem akcja nieco przyspieszy. Nieco, co oznacza dalej powolne rozkwitanie uczuć, jednak z większą ilością miłych sytuacji. Do następnego kochani :) 

25 komentarzy:

  1. Akurat sobie przeglądam blogi z utęsknieniem, patrzę, a tu taka piękna niespodzianka! Minho rzeczywiście jak baba w ciąży, jednak nikt nie zaprzeczy, że to zaczyna być urocze jak się plącze. I ten Taemin... Aż mnie ciekawi jaki skutek w najbliższej przyszłości będzie miało to: "Lubię Cię".
    Życzę weny i czekam na kolejną część. ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo przyjemne :)
    Czytam tą historię od samego początku i naprawdę nie mogę się doczekać kolejnych części. Bardzo mi się podoba twój styl pisania, to jak opisujesz uczucia i przemyślenia bohaterów. Troszkę mi nie pasuje fragment, gdzie tak jakby z perspektywy Minho opisana jest miłość (czysta gramatyka).
    " (...) i tym pięknym – jak wszyscy mówią; oprócz dzieciaka emo - uczuciu"
    Według mnie "oprócz dzieciaka emo" powinno być w nawiasie, albo wydzielone przecinkami między słowami wszyscy, a mówią. Ale to już tylko moja osobista sugestia.
    Miłego odpoczywania i dużej weny twórczej!

    OdpowiedzUsuń
  3. OMO. CUDO.
    Ciągle mam motyle w brzuchu XD
    Pani Park najlepsza - ukryta yaoistka!
    I ten bełkot Minho pod koniec, no po prostu rozpływam się <3

    OdpowiedzUsuń
  4. OMO
    Pani Park witamy w rodzince :P
    A tak poza tym to twarz w ekranie, banan na twarzy i niedosyt w głowie
    <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejku jaki kochany rozdział! <3
    Minho naprawdę gorzej niż baba w ciąży i ta jego zazdrość co do Kibuma <3
    Naprawdę uwielbiam Twojego bloga i tyle czekałam na ten rozdział.Codziennie wchodziłam na bloga z nadzieję i w końcu!
    Już nie mogę doczekać się kolejnej części ;_; Mam nadzieję że jak najwcześniej dodasz kolejny part.Pozdrawiam i życzę dużo weny! <3
    Wesołych Świąt!
    /YuMi

    OdpowiedzUsuń
  6. Nareszcie przeczytałam rozdział na komputerze, a nie na telefonie, z którego nie mogę dodawać komentarzy..
    Strasznie podobają mi się rozmowy Taemina i Minho. Ich wymiany zdań są cudowne. W pierwszej chwili myślałam, że p.Park będzie im się tam kazała całować-takie moje głupie przypuszczenia. Kiedy Minho powiedział Taeminowi, że go lubi moją reakcją było o k*cenzura*. Bardzo podoba mi się w tym opowiadaniu charakter Taemina, a Minho jeszcze bardziej. Jego Przemyślenia są genialne. To niezdecydowanie. ahhhhhhhh :3
    Nie mogę się już doczekać tego "rozwinięcia akcji".
    Życzę jak najwięcej Weny ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jsvxjdbskysowogwkdvekdgwkwbjs *~* <3
    Minho, Taemin, Ki kzfsjsykwhc *~*
    To jest takie piękne! <3
    Cieszę się, że Minho wreszcie zaczyna się przekonywać do Taemina... <3
    Pani Park moim mistrzem! Hahaha mogła powiedzieć, żeby się pocałowali, a nie tylko jakieś tam trzymanie za ręce >.<
    Nie mogę się doczejać tego 'przyspieszena' akcji *~*
    Nie mogę sprzestać się uśmiechać xD jestem dziwna...
    To wyznanie na końcu sprawiło, że już do końca się rozpłynęłam~!
    Naprawdę Miho jest gorszy od kobiety w ciąży...
    Przepraszam, że ten komentarz jest bez ładu i składu i ogólnie jest bez senu...
    No nic czekam na dalszy ciąć i życzę dużo, dużo, dużo weny i czasu~~ <3
    Venus~

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział świetny! Myślę, że do zrobienia dobrego opowiadania trzeba czasu, bo pare rozdziałów z tą fabułą to raczej nie byłoby dobrze i chyba wszyscy kochają jak jest wiele. Lepiej jak jest dużo i pisane jak najlepiej według pisarza.
    Myślałam,że Minho powie, że lubi Tae, ale nie tak wcześnie.zaskoczyło mnie to pod pozytywnym względem, choć trochę nie rozumiem odpowiedzi Taemin'a, Chce wiedzieć czy Tae lubi go też czy nie,choć myślę, że jeszcze za wcześnie, nie maja dużo szczęśliwych wspomnień i do polubienia się jeszcze według mnie czegoś brakuje. Ciekawi mnie Taemin, chce coś o nim wiedzieć, ale wiem, trzeba poczekać, by opowiadanie było dobre. Wstawiaj jak najszybciej następny, Hwaiting!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Hahaha kocham Cie ^^
    Gdyby nie to, że w domu jest multum osób, wrzeszczałabym przez te emocje, które mi toważyszyły podczas czytania.
    Podziwiamcie, że tak szybko dodajeszrozdziały, a w dodatku, są świetnie napisane.
    Jestem ciekawa co będzie w szkole, jak Minho zareaguje, gdy zobaczy Taemina.
    Weny, weny i wesołego jajka <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Te opowiadanie jest boskie >.< Jak w sumie reszta twoich DZIEŁ <3
    Komentuję dopiero pierwszy raz, miałam komentować od początku, ale wzięłam się dopiero teraz.
    Pani Park... Yaoistki... yaoistki wszędzie... XD Tak! Wszyscy trzymajmy się za ręce! >.< A mogła kazać im się przytulać... albo całować >.< Błehehe... Minhuś w końcu rozumie, że lubi Taesia! No w końcu! Ale pewnie nadal będzie się nad nim znęcał, co? ;_; Pan Popularny kurde XD Wszyscy widzą Tae i Minho razem... Skąd ja to znam? >.< Mam podobny problem z przyjaciółką XD Wszyscy nam wmawiają, że powinnyśmy być razem XD Minho na serio zachowuje się jak baba w ciąży XD Niech zacznie jeść lody i przegryzać je ogórkami XD Głupi tata Minho ;_; Było mi go w sumie szkoda, ale kiedy zwiał z tą biżuterią to... to było chamskie! *o* Deebiill~~~
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział!!!
    Weny!!! <333

    OdpowiedzUsuń
  12. Twój blog jest świetny, a opowiadanie... po prostu cudo!!! *^*
    Wszystko idealne i takie realne.
    Przyjemnie się czyta ^^
    Cieszę się że Minho powoli robi się miły, chociaż w sumie mógłby wcześniej zacząć.
    Szkoda że jest takim debilem przy znajomych.
    Mam nadzieję że w kolejnych rozdziałach zacznie się powoli rozkręcać i w końcu się dogadają. :3
    Byliby świetnymi znajoymi tylko ze oczywiście Choi musi udawać przy znajomych XD
    Hehee teraz czekać tylko aż bd razem :P
    Weeeny!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Pani park najlepsza, ja tam ją rozumiem, też się ukrywałam... kiedyś, już widzę jej złość jak usłyszała jak się śmieją z Homosiów xD Nie no wiedziałam, że całować się tam nie będą, bo przecież dzieci patrzą i tak dalej, ale przytulić to się mogli, zresztą Minho wcale to nie przeszkadzało, więc problemu nie widzę, gdyby Tae nie powiedziało tym, że Minho go nienawidzi... Ba, przecież on go lubi i to całe wyznanie było przeurocze! To plątanie się Choi, omo! Ten moment z chęcią przeczytałabym też z perspektywy Tae, co sobie pomyślał zaraz po tym jak to usłyszał *O* chociaż i tak cieszę się, że narratorem jest Minho, bo takich 2Min'owych opowiadań jest znacznie mniej xD
    A Sam z Kibumem powinni skumać się już szybciej <3
    Hwaiting!

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeczytałam w czwartek, komentuję dopiero dziś. Nie mogłam się jakoś zebrać żeby coś napisać. Nie będę pisać, że jest to najlepsze opowiadanie jakie mogło kiedykolwiek powstać bo to wiesz. Minho się przełamuje. Powoli, ale się przełamuje. To dobrze. Niecierpliwie czekam na wyjawienie tajemnicy Taemina. Jestem pewna, że za tym jaki jest, za jego zachowaniem coś musi być. Kibum i Sam jako jedyni kumaci w tej sytuacji :) No co więcej mogę napisać... Czekam, czekam, czekam ma kolejne rozdziały. No i oczywiście kocham to opowiadanie. PS: Nie mogę wyjść z podziwu dla twojego talentu autorko :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam Cię :D Ten rozdział był leki i przyjemny idealny na odprężenie się.
    Na samym początku współczułam Minho takiego ojca. Bez względu na przeciwności powinien się lepiej zajmować swoim jedynym synem, a nie pojawiać się po kilku latach i od razu czegoś żądać. Nie usprawiedliwia go nawet nowotwór. Choć z drugiej strony dobrze, że powiedział o chorobie na samym początku a nie już po tym jak Minho zacząłby mu ufać, bo by go do końca znienawidził. Ale mam nadzieję, że jak już to sobie wszystko poukłada to pomoże ojcu. Jak również bardzo bym chciała, żeby mama Minho związała się z Danielem. Przynajmniej oboje będą mieli osobę na której mogą polegać. Przejdę teraz do JaeMina.Gość mnie tak wkurza, że mam ochotę mu wydrapać oczy ( chociaż wiem, że to niestety niemożliwe :D ) po jaką cholerę on się tak ugania za Kibumem? co on jeden jest na świecie ? To mi sie wydaje troszeczkę podejrzane. Mam nadzieję, że za bardzo nie namiesza między Tae a Minho. A jakby coś to zawsze obydwoje mogą liczyć na Sama. Z jego posturą nikt się do tej dwójki nie zbliży. Może dogada się z Kibumem i jakoś umówią ze sobą Minho i Tae ? Chociaż byłoby to zbyt oczywiste.
    Trochę żałowałam, że pani Park nie kazała im się przytulać. Chciałabym zobaczyć reakcję Taemina gdy znalazłby się w objęciach swojego niedawnego prześladowcy :D Ale dobrze, że pod koniec rozdziału Minho wyskoczył z tym "Lubię cię" to znacznie wszystko ułatwi, niż jakby się mieli dalej bawić w takie podchody jak do tej pory.
    Na szczególny aplauz zasługują wewnętrzne monologi Minho " on nie jest gejem; on też nie" po prostu aż mi się sama gęba cieszyła jak to czytałam :D
    Ej ale ta osoba z którą rzekomo spotyka się Tae, to jakaś sprytna podpucha wymyślona przez Kibuma, czy jakiś poważny związek? Jestem tego cholernie ciekawa. I tego czy Tae szybko zrezygnuje z tego "ktosia" dla Minho czy też będzie faight ? :D I jeszcze sprawa tej rady Minho do Tae odnośnie zachowania w szkole. Tae powinien z niej skorzystać. Będzie zdziwienie na całą szkołę, że taka niedorajda się odgryzła :D Młahahahahah :D
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rodział :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Już niedługo... czuje to... błagam o jeszcze. Tak przyjemnie się to czytało <3
    Nie wiem co mogę napisać więcej, bo wszystko jest tak cudowne a ja wciąż...czekam ;d na TEN MOMENT...na totalny, cudowny, bezgraniczny 2min XD
    Mogę to czytać i czytać całymi dniami <3
    Weny kochana

    OdpowiedzUsuń
  17. LUBIĘ CIĘ! *,*
    bardzo podobala mi sie ta sytuacja :33 drze z niecierpliwosci!! XD
    Dziekuje ze dla nas piszesz <3 zycze weny i pozdrawiam~

    OdpowiedzUsuń
  18. Witam, witam, tak udaję normalną, bo po czytaniu wyglądałam jakbym była... Nieważne, epitety nie ważne.
    Dobra, wdech i wydech wdech i wydech.
    Bardzo spodobało mi się Twoje opowiadanie, to tak po pierwsze. Chyba drugi raz w życiu przeżywam tyle emocji na raz. Strasznie lubię Twojego Minho, podoba mi się, że jest takim dosyć typowym nastolatkiem. Na zewnątrz wygląda na gbura i buntownika, a w środku jest doprawdy uroczy. Taemin też jest strasznie ciekawy, co też mi się podoba. chyba pierwszy raz widzę go cichego, nic nie komentującego, ale jednocześnie celnie ripostującego.
    Miłe jest też to, że szczerze powiedziawszy nie czytałam chyba nic podobnego. Ciekawi mnie przeszłość Taemina i jego teraźniejszość.
    A teraz, wybacz, idę się wyżyć na książce, młeh, moja głowa. Ale żeby nie było czegoś takiego, wypuszczam właśnie emocje.
    hkfdgjbfsdgjfdghbjhbfdbhjfgjfgjb JEZU ;____; WIĘĘĘĘCEEEEJ fdgjkdfgjfghjfjhlfdjhdfjdfdfljjlbd łeeeee, czekam ;_____;

    OdpowiedzUsuń
  19. Co tu wiele mówić? Rozdział perfekcyjny( jak każdy).
    Chce więcej, kocham cie <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Podobało mi się :) też jestem u ciebie raczej nowa, no i zapraszam do mnie na www.slodkiswiatyaoi.blox.pl

    Kunoichi

    OdpowiedzUsuń
  21. *-* Muszę przyznać, że uzależniłam się od tego opowiadania ♥

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten rozdział był słodki <3
    Nie wiem czemu ale jakoś tak... brakuje mi JongKey ;3 ale może to dlatego że to moja ulubiona para i lubię straszniee czytac jak tam kibum jjongaa a jjong kibuma i tak hmhm tak tak.. lubie xd
    Oczywiście 2min także świetny i uwielbiam to opowiadanie całym serduszkiem ! Dajesz mi tyle szczęścia, że no nic więcej tylko.. OGROMNE CI DZIĘKI :*

    OdpowiedzUsuń
  23. Witam,
    Minho coraz bardziej zbliża się do Teamina, ciekawe czy kiedyś Teamin postawi się przy szerszej publice....
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  24. No to Minho wypalił, wyskoczył z tym 'Lubię Cię' jak Filip z konopi i chyba nikt nie był tym zaskoczony bardziej niż on, teraz ciekawe jak będzie się zachowywał w stosunku do Taemina. Pani Park chyba serio ma jakieś podejrzane zapędy, szalona yaoistka po 30-stce xd jeszcze innych chce przeciągnąć na ciemną stronę mocy xd Króliki doświadczalne, jasne, chyba darmowe przedstawienie hahaha
    Ech Minho już dawno polubił Taemina a dalej się przed tym broni, naprawdę... co za uparciuch

    OdpowiedzUsuń