piątek, 14 marca 2014

Virgin Snow - Rozdział 3.

            Gdy w poniedziałek rano wchodził do szkoły, zupełnie nie pamiętał o swoich pijackich wynurzeniach. Nie były one aż tak poważne, by poświęcić im więcej niż kilka minut zastanawiania się.
Każdego dnia wchodził teraz na plac szkolny z uczuciem zadowolenia. Mimo że lubił swoje życie tutaj, pozycję, chciał mieć już ten etap za sobą. Nie mógł się nim w końcu zbytnio poszczycić. Co najgorsze, nadal nie miał planów na przyszłość. A wątpił by wybranie kierunku studiów na chybił trafił, było dobrym pomysłem. Znając swoją osobę choć trochę, mógł jednoznacznie stwierdzić, że miotałby się i co rok zmieniał profil kształcenia.
- Minho – ktoś zakrzyknął jego imię, nie chciało mu się jednak odwracać. Szedł dalej spokojnym krokiem, nie zwracając uwagi na wołania.
- Choi, księżniczko – usłyszał ponownie i chcąc nie chcąc odwrócił się w stronę natręta.
- Czego? – zapytał poirytowany, widząc JaeMina. Był pewien, że chłopak chciał go tylko poirytować. Wywrócił oczyma i poczekał, aż ten do niego dołączy.
- Nie denerwuj się tak – zaśmiał się chłopak i zarzucił ramię na bark Minho. Ten odepchnął od siebie JaeMina z wyrazem pogardy.
- Masz do mnie jakąś sprawę? – Choi zapytał od niechcenia – Albo nie, nie mów mi. Idź sobie – machnął na JaeMina ręką w zniecierpliwieniu.
- Chyba zapominasz, że jesteśmy paczką dobrych znajomych – lekko odezwał się chłopak. Nie sposób było jednak nie usłyszeć nutki groźby.
Minho przystanął i spojrzał na chłopaka pogardliwie. Po chwili zaśmiał się.
- Z tego co mi wiadomo dopiero niedawno dołączyłeś do naszej grupy. I chyba nie muszę przypominać, że nie ja cię w niej chciałem? – powiedział zgodnie z prawdą. Nie zamierzał udawać miłego dla JaeMina.
- Jesteśmy przecież tacy sami – zacmokał chłopak z uśmiechem.
- Nie porównuj mnie… - zaczął Choi.
- Jesteśmy osobami, które cieszą się z krzywdy słabszych. Bo jesteśmy lepsi – przerwał JaeMin.
Miał skurczybyk rację. A na pewno po części. Gnojenie słabszych było jakąś formą rozrywki, rozładowania złych emocji, które w nim drzemały. Jednak nie był tak bezwzględny jak JaeMin.
- I nie uważaj, że możesz być lepszym ode mnie – skwitował chłopak – Bo nie jesteś. Stoimy na równi w poziomie skurwielstwa. Wracając jednak do rozmowy. Mamy dla ciebie prezent – zadowolony z siebie JaeMin zaklasnął w dłonie.
            - Prezent? Z jakiej to okazji? – Minho podniósł brew w zdziwieniu – Od kogo? – zakpił.
            - Ja oczywiście byłem przeciwny, bo poradzilibyśmy sobie sami – zaczął JaeMin – Jesteś w końcu tak zajęty niańczeniem bachorów…
            - Dzięki wam – wysyczał coraz bardziej wściekły Choi.
            - Dobra, dobra – chłopak machnął zbywająco ręką – Jesteśmy ci za to dozgonnie wdzięczni, Panie Wspaniały. O czym to ja mówiłem? – zamyślił się – Ah, tak! – zakrzyknął JaeMin i zapatrzył się na dziewczynę, która obok nich przechodziła.
            - Nie zapominaj, że masz laskę – mruknął Choi. Dziewczyna niewiele go obeszła. Była zbyt mocno umalowana i niemal naga.
            - Popatrzeć nie mogę? – obruszył się JaeMin.
            Jakoś nie wierzył, by w przypadku tego chłopaka na patrzeniu się skończyło. Było widać, że nie traktuje Yuri poważnie. Tylko ona była ślepa.
            - Miałeś mi o czymś powiedzieć – upomniał chłopaka Minho. I tak poświęcił mu zbyt wiele czasu.
            - No tak! Mamy świeżaków w szkole. Na stypendium socjalnym – dodał – Chyba warto pokazać im, gdzie ich miejsce – zatarł w zadowoleniu dłonie.
            Minho spojrzał na JaeMina z niechęcią.
            - Zajmujesz mój cenny czas i do tego psujesz mi humor swoją osobą, tylko dla jakichś gówniarzy?
            - Chyba zapominasz, że mamy obowiązki – rzucił groźnie JaeMin.
            - Ty, to co najwyżej możesz mi wycierać buty. To ja i Chansung mamy obowiązki. Ty jesteś nowy. Ty jesteś cholernym nikim. Ciesz się, że mamy dobry kontakt z Yuri. Bo może skończyłbyś jak „świeżacy” – warknął pogardliwie.
            - Ktoś tu ma zły humor – zakpił JaeMin. Nie dało się nie usłyszeć groźby w jego słowach – I nie zważa na słowa, a powinien. Dlaczego nie możemy się po prostu zakumplować? – westchnął chłopak.
            - Toleruję cię. To ci nie wystarczy? – skwitował Minho, zatrzymując się przed wejściem do budynku.
            Zauważył, że niektórzy im się przyglądają, wręcz wyczekując jakiejś bitki. Agresja wręcz z nich biła. Nie zamierzał spełniać ich niemych próśb. A przynajmniej nie on ma zamiar zaczynać.
            - Twoja tolerancja jest niebywale ograniczona – uśmiechnął się krzywo Jaemin – Wierz mi, nie chcesz mieć we mnie wroga – dodał – I nie róbmy scenki przy wszystkich.
            - Myślisz, że oni mnie interesują? – parsknął Choi – Ja niebawem stąd odchodzę. Co mnie interesuje liceum?
            Mierzyli się chwilę wzrokiem. Minho naprawdę nie lubił JaeMina. Działał mu na nerwy jeszcze bardziej niż Taemin. Za dużo gadał. Było go wszędzie za dużo. Nieznośny typ. Lee chociaż się nie odzywał przez większość czasu.
            - Ludzie, a wy znowu – krzyknął do nich Sam, obejmując ich ramionami. – Prędzej dojdzie do końca świata, niż się dogadacie – rzucił wesoło.
            Minho wywinął się z objęć kumpla i stanął w niewielkiej odległości od dwójki. Chyba naprawdę potrzebował odstresowania. A to było najlepsze, kiedy słabi się nie stawiali.
            - Skąd – odparł Minho optymistycznie – JaeMin, prowadź – uśmiechnął się wrednie – W końcu mamy jakieś obowiązki, prawda?
            - Kto znowu? – mruknął Sam, widocznie niezadowolony z takiego obrotu sprawy.
            - Nowi – odparł JaeMin – Cieszę się, że zmieniłeś zdanie – skinął lekko głową, dając znak by grupka ruszyła za nim.
            - To się dla ciebie źle skończy – mruknął jeszcze Sam – Idę na trening .
            Odprowadził przyjaciela wzrokiem. Też tak przeczuwał. Nie mógł jednak się powstrzymać. I musiał trzymać JaeMina w szachu, przekonaniu, że w choć niewielkim stopniu wszystko kontroluje. A „nowi” musieli poznać smak porażki i swojego miejsca. Może i on sam nie był szczególnie bogaty, jednak zbudowana popularność była wszystkim co miał. Czasami to było przykre, kiedy zdawał sobie sprawę, że gdyby nie to, nie miałby niczego. A tutaj – w szkole- panowały dość restrykcyjne zasady, poza nauczycielami i dyrektorem. Niepisany kodeks, którego należało przestrzegać. Więc nie mógł odpowiednio nie powitać nowych stypendystów i przydzielić ich do konkretnej grupy. Chociaż doskonale wiedział jak to się zakończy.
            - Gdzie tym razem? – mruknął Minho, zrównując krok z JaeMinem.
            - ChanSung i Yuri powinni być już w kiblu. Z naszymi gołąbkami – uśmiechnął się chłopak.
            - Świetnie – Choi pokiwał głową – Witam szanowne towarzystwo – zawołał, kiedy znaleźli się w środku.
            Znajdowali się tam już jego znajomi wraz z dwójką innych osób. Nowi wyglądali na przestraszonych, jak i widział ulgę na ich twarzy, kiedy wszedł z Jaeminem.
            - Świetnie, że ktoś tutaj przyszedł – powiedział jeden z chłopaków. Wyglądał dziwnie. Taki bardzo pstrokaty. Tak mógł określić jego styl. Drugi, bardziej stonowany, widocznie pogodził się ze swoim losem,  ponieważ smętnie podpierał ścianę – Co to w ogóle za samowolka? Powiedzcie coś  im – wskazał palcem na ChanSunga i Yuri. Ci zaśmiali się tylko.
            - Ja? – zdziwił się Minho.
- A kto? – wrzasnął chłopak. Oprócz dziwnego stylu był też krzykaczem – Będziesz się tylko przyglądał? Ten obok mnie wygląda, jakby już go pobili – krzykacz spojrzał niechętnie na chłopaka „od ściany”.
- Podoba mi się – mruknął JaeMin.
Miał rację. Mimo głośnego stylu bycia, jeden z nowych miał to coś w sobie. Może nawet dało się go lubić.
- No dobrze – Minho odchrząknął i wyprostował się – Dobra robota – uśmiechnął się do swoich „ludzi”.
- No świetnie – mruknął krzykacz, nieco spuszczając z tonu – Mamy i szefuńcia – warknął – Tak was to cieszy? Czego od nas chcecie? Ja stąd wychodzę. I jeśli coś mi zrobicie, to zgłaszam do dyrekcji – skwitował i próbował wyminąć Minho i JaeMina.
Choi pokręcił głową i pchnął chłopaka na ścianę.
- Najpierw porozmawiamy – odpowiedział łagodnie i zbliżył się o krok do nowych uczniów – Jak się nazywasz? – zwrócił się do chłopaka, który ze zbolałą minę podpierał ścianę.
- Kang Han Neul – wyszeptał nastolatek.
- Klasa? – zapytał zniecierpliwiony. Miał wrażenie, że ma do czynienia z bardziej rozgadaną wersją Taemina.
- Druga – wyjąkał chłopak.
- Świetnie, nowy – zaklaskał w dłonie – Jesteś niezawodny. Posłuchaj. Jakby ci to powiedzieć – udał zamyślenie – Jesteś naszym najnowszym nabytkiem. Ważna rola cię czeka. Otóż. W tej szkole panują zasady, których staramy się przestrzegać.
- Ciekawe, kto je ustanawiał, co? – krzykacz wtrącił się i walnął Minho w pierś – Myślisz, że możesz się tak po prostu znęcać nad nami? Co?
Zgromił chłopaka wzrokiem i zrobił niezadowoloną minę. Chłoptaś był zbyt pewny siebie. Już niedługo.
- Nie rozmawiam z tobą. Ale oczywiście, słuchaj. Tylko się nie odzywaj – krzyknął na niego.
- My – wskazał ręką na swoich znajomych – jesteśmy na górze, rozumiesz? Rozumiecie? – poprawił się i kontynuował – Wy, a szczególnie ty – wskazał na Kang Han Neula – robicie co my wam każemy. No, to chyba wszystko, prawda? Ah, tak! I nie wspominacie o tym dyrekcji – z ironią zaakcentował ostatnie słowo – Bo nic wam to nie da.
- A co jeśli nie? – krzyknął drugi, a Minho przewrócił oczyma.
- Czy ty musisz być tak głośny? – westchnął Choi.
Wszyscy jak na zawołanie odwrócili się w stronę drzwi. W nich stał Taemin. Spotkali się wzrokiem i widział, jak Lee cofa się do tyłu. Skinął głową na JaeMina, a ten złapał chłopaka i zamknął drzwi kopniakiem.
- To jest nasz Taeminie – uśmiechnął się przesadnie i podszedł do Lee. Złapał go za ramię i pociągnął w stronę nowych. Zdziwił się, że chłopak był jeszcze chudszy niż myślał. Prawie mógł objąć ręką jego ramię – Przedstaw się nowym kolegom – nakazał Taeminowi.
Minho parsknął. Lee spuścił głowę i milczał. Spojrzał od niechcenia na nastolatka. Blond czupryna zakryła mu prawie oczy. Wyraz twarzy zdawał się jednak zacięty. Szkoda, że tylko przy nim był taki. Z chęcią by zobaczył, jak chłopak się odzywa, zarzuca ripostą. Zamiast tego znowu patrzył na niemowę.
- Taemin doskonale wie, gdzie jego miejsce – dodał Minho – Nie  wychyla się, nie zawadza nam. I w razie potrzeby…
- … robi za worek treningowy? – burknął rozgadany chłopak – Świetna robota! Macie się czym chwalić.
Poczuł jak ciało Taemina się wzdryga. Zerknął na niego. Ten się lekko uśmiechał. Kpił sobie z nich wszystkich.
- Tylko czasami – odparł – Zwykle jesteśmy mili – zauważył Minho – Prawda? – spojrzał na swoich kompanów.
Spojrzał na Taemina. Wymieniał teraz ciekawe spojrzenia z nowym. Odepchnął go od siebie, czując przypływ agresji.
- On zaakceptował swoją pozycję – wskazał na blondyna – Wy też musicie. Kang Han Neul? – spojrzał na przestraszonego nastolatka. Ten pokiwał smętnie głową – Świetnie, możesz iść.
Chłopak jak na zawołanie wybiegł z toalety. Na pożegnanie został jeszcze mocno pchnięty przez JaeMina.
- Tchórz – mruknął krzykacz – Lubię cię Taemin – dodał, zwracając się do blondyna ku zaskoczeniu Minho – Oni są głupi – wskazał głową na Minho i jego kumpli – Jest w tobie coś więcej – uśmiechnął się chłopak.
Choi spojrzał na Lee. Ten wydawał się zdziwiony, jednak chyba widział uśmiech u nastolatka. Jakby doceniał starania „krzykacza”. Wkurzył się. On tak nie potrafił. Co jedyne wywoływał w Taeminie obojętność.
- Wynoś się – powiedział do Lee, który niepewnie patrzył na nowego – No co? Zechcesz pomóc nowemu koledze? Bo powiedział ci coś miłego. Wyrzućcie go stąd – krzyknął rozzłoszczony Choi – I spróbuj tylko o czymś pisnąć – ostrzegł.
            JaeMin podszedł do  Lee i spojrzał na Minho z wrednym uśmieszkiem.
            - Mogę? – zapytał. Choi wiedział o co mu chodzi. Rzucił jeszcze raz spojrzenie na Taemina i skinął głowę, nie chcąc patrzeć na scenkę.
            Chwilę potem usłyszał cios i jęk Lee. Drzwi zostały zamknięte, a chłopak wyrzucony z toalety.
            - Świetnie – Minho zatarł dłonie i oparł się o ścianę – Został tylko jeden. Ten najbardziej krzykliwy. Jak się nazywasz?
            - Jesteś głupi – rzucił krzykacz, uśmiechając się lekko – I ślepy – zaśmiał się – Kim Kibum. I co mi zrobicie? Może dla odmiany mnie skopiecie? – zaproponował.
            - Aisshhhh – odezwał się ChanSung – Gaduła z ciebie. Mogę ja?
            Minho spojrzał krytycznie na kumpla. Wiedział, że ten  był skory do wszelkich bitek i tak chciał zakończyć pyskowatość Kibuma. Pokręcił głową sprzeciwiając się.
            - Zostanie naszą maskotką – JaeMin wybił się do przodu – Może do nas dołączy?
            - Cóż za entuzjazm – mruknął Minho – Spodobał ci się? Nie zapominaj, że masz dziewczynę – warknął.
            - Mi pasuje – Yuri jak zwykle podchwyciła słowa swojego chłopaka. Jak tak dalej pójdzie zostanie zbojkotowany.
            - A kto powiedział, że ja chcę do was dołączyć, co? Mam bawić się w jakichś bandziorów? Cofnijcie się do przedszkola – krzyknął Kibum.
            - Słyszycie? Nie chce – Choi wzruszył ramionami – Nic nie możemy na to poradzić.
            -Akurat on nie ma nic do gadania – mruknął JaeMin – Gratulacje, zostałeś przyjęty na staż. Nie spieprz tego, a będzie ci się dobrze żyło – skwitował i zarówno zakończył całą sprawę – Możesz iść – klasnął zadowolony w dłonie.
            Kibum  chciał chyba coś powiedzieć, jednak zrezygnował. Spojrzał na Minho, obdarzając go zagadkowym uśmiechem. Było pewnym. JaeMin go ośmieszył. Całkowicie przejął dowodzenie. Choi był niesamowicie zdenerwowany, czuł że powoli traci grunt pod nogami.
            - Nie patrz tak – spokojnie powiedział JaeMin – Mówiłem ci, że lepiej mieć we mnie przyjaciela.
            Minho uśmiechnął się sztucznie. Podszedł do chłopaka i położył mu dłoń na ramieniu, zaciskając ją boleśnie.
            - Przecież nim jesteś, prawda? Należysz do paczki – wysyczał przez zęby, udając sympatię – Tylko jeśli jeszcze raz sprzeciwisz mi się publicznie, to nie ręczę za siebie. A ty i twoja dziewczyna wylecicie. Rozumiesz? Nie tylko ty jesteś niebezpieczny – powiedział cicho, by tylko do jego uszu to trafiło.
            Opuścił dłoń, lekko klepiąc JaeMina po piersi. Prawie słyszał jak Yuri chciała coś powiedzieć, została jednak powstrzymana przez ChanSunga.
            - Do zobaczenia na przerwie – rzucił swoim kompanom i szybkim krokiem wyszedł z łazienki – Zobaczymy jak sprawi się wasza maskotka – dodał kąśliwie przed wyjściem.
            Osoba Kibuma napawała go niepokojem. Był dziwny i miał skłonność do dawana rad, których nie potrafił rozszyfrować. W tłumie mignęła mu sylwetka właśnie tego chłopaka. O dziwo rozmawiał z Taeminem, a nastolatek wydawał się być zainteresowany. Minho zagapił się i zderzył się z jakimś uczniem. Warknął i odepchnął go od siebie gwałtownie. Chłopak upadł na ścianę.
            - Uważaj jak chodzisz – krzyknął niezbyt głośno, co i tak wywołało zainteresowanie, również Lee i Kima. Rzucił dwójce tylko wrogie spojrzenie i ruszył w stronę klasy.
            Miał wrażenie, że do osób, których nienawidzi doda koleją. I będzie to Kibum. Chłopak samym wyglądem go irytował i tym, że aż tak bardzo interesował się Lee. Czyli mógł odrzucić teorię Sama, że Taemin mu się podoba. W końcu było ich teraz dwoje. Zresztą to i tak był absurd. Podobały mu się dziewczyny. Tylko jeszcze nie znalazł odpowiedniej dla siebie. Tak, właśnie tak było.

~**~

            Nie mógł się w ogóle skupić na zajęciach i cieszył się, że dzwonek oznajmiający zakończenie lekcji nareszcie zabrzmiał. Zerwał się pierwszy i wyszedł z klasy. Dopiero wtedy odetchnął, wypuszczając z siebie powietrze.
            Byłby nawet zadowolony, że w końcu odpocznie. Jednak perspektywa pojawienia się w sierocińcu, nie napawała do radością. Wyczuwał ponowne stracie z Taeminem. I czuł, ze to on wywoła jakąś kłótnię. Nawet sam nie wiedział, dlaczego chłopak działa na niego jak płachta na byka. I do tego Kibum, który chyba dalej nie rozumiał systemu działania. Co przerwę widywał Kima z Taeminem. Wydawali się dobrze bawić. Oczywiście obserwował to wszystko przypadkiem. Chodziło tylko o to, że skoro JaeMin wybrał sobie maskotkę, to niech jej pilnuje. Kibum musiał trzymać z jedną grupą. Fuzja nie wchodziła w grę. To tak jakby on zaczął nagle kumplować się z Taeminem i wszystkimi frajerami w szkole. Niedopuszczalne.
            - Dziś wizyta w bidulu? – stał przy swoim aucie, kiedy podszedł Sam.
            - Niestety – westchnął – Podrzucić cię? To po drodze – zaproponował kumplowi.
            - Dzięki, stary – Sam klepnął go po ramieniu – Nie weźmiesz swojego kolegi? – zapytał podchwytliwie i skinął głową.
            Minho zwrócił się w daną stronę widząc Taemina. Zmrużył oczy.
            - Nie – powiedział zdecydowanie – Wsiadaj, otwarte – zakomunikował i pierwszy wpakował się do samochodu.
            Sam obszedł auto dookoła i otworzył drzwi od strony pasażera.
            - Taemin! – krzyknął nagle.
            Minho drgnął i zacisnął mocniej palce na kierownicy.
            - Ani się waż… - syknął do Sama. Chłopak jednak tylko się uśmiechnął wrednie.
            - Taemin! – zakrzyknął ponownie, tym razem zwracając uwagę nastolatka – Jedziesz z nami? I tak to ta sama droga.
            - Sam! – krzyknął do kumpla, który zupełnie nie zwracał uwagi na jego protesty.
            Choi wysiadł z auta i spojrzał na Taemina. Chłopak widocznie wahał się nad przyjęciem pomocy. Pokręcił głową, dając nastolatkowi niemy znak, że nie chce jego towarzystwa.
            To samo zrobił Lee, tylko energiczniej i posyłając Samowi lekki uśmiech.
            - Wsiadaj już – ponaglił przyjaciela Minho – Nie chce wchodzić do paszczy lwa – mruknął i wsiadł ponownie do auta, zapalając silnik.
            Sam westchnął ciężko, tak że jego potężne ramiona zadrgały. Pomachał jeszcze przyjaźnie Taeminowi i wsiadł do auta, zatrzaskując za sobą głośno drzwi.
            - Co to miało być? – zapytał z urazą Choi, kiedy byli już w trasie – Przecież wiesz, że go nie lubię. A on mnie.
            - No co? – obruszył się Sam – Chciałem pomóc twojemu nowemu koledze – zaśmiał się lekko.
            - To nie jest mój kolega – był skupiony na prowadzeniu auta. Nie patrzył na Sama, jednak mimiką twarzy dawał znaki, że jest wkurzony – I nim nie zostanie – powiedział kategorycznie, marszcząc brwi.
            - Kumplem może i nie – bąknął od niechcenia Sam.
            Nie mógł powstrzymać się od przelotnego spojrzenia.
            - Dobra, nie wściekaj się tak – krzyknął chłopak – Żartowałem tylko – Sam nie potrafił ukryć uśmiechu.
            - Żartowałeś? – prychnął Minho – Co ci strzeliło do głowy, że chcesz robić ze mnie geja, co? I z Taemina też tak na dobrą sprawę.
            - Jest ładny – skwitował Sam – Może ktoś sprzątnie ci go sprzed nosa? – rzucił od niechcenia.
            Minho nie wiedział dlaczego, ale pomyślał o Kibumie. Potrząsnął głową poirytowany. Sam powodował, że myślał za dużo.
            - To niech to zrobi. Będę miał święty spokój – ofuknął przyjaciela – I nie chcę więcej słyszeć o moim domniemanym byciu gejem, jasne? – krzyknął wściekły.
            Sam parsknął  bardziej rozśmieszony aniżeli przestraszony przez Minho.
            - Nie unoś się tak – powiedział spokojnie – Tylko żartuję. Nie wierz w każde słowo, które mówię – zaśmiał się ponownie.
            - Wypad – prawie wrzasnął Minho, kiedy auto zatrzymało się na podjeździe.
            Sam wyszczerzył się i wyskoczył z auta. Zanim zatrzasnął za sobą drzwi, wsunął jeszcze głowę do samochodu.
            - Miłej randki – rzucił na odchodne i biegiem ruszył do swojego domu.
            Nawet nie zdążył mu odpowiedzieć, albo rzucić wiązanką przekleństw. Sam zamknął za sobą drzwi od auta, zostawiając go z nietęgim wyrazem twarzy. Warknął i walnął dłonią w kierownicę. Odpalił silnik i z piskiem ruszył do sierocińca.
            Rozumowanie Sama, nawet jeśli był to wyłącznie żart, było absurdalne. Przez ostatnich kilka dni dziwna rozmowa chodziła mu po głowie. Ciągle tylko wynajdywał kolejne argumenty przeciw. Co jednak nie zmieniało tego, że myślał. I tym samym o Taeminie. Czego zdecydowanie nie chciał. Wyjechał za zakrętu i zauważył nastolatka. Przez myśl przeszło mu nawet, by się zatrzymać. Szybko jednak wyrzucił głupi pomysł z głowy i jedyne co, to przyspieszył. W lusterku zauważył zdziwiony wyraz twarzy Lee. Prychnął niezadowolony.
            Gdy tylko dotarł pod sierociniec i znalazł miejsce do zaparkowania, zapalił. Potrzebował tego. Kilka buchów wystarczyło by przyjemnie zakręciło mu się w głowie i ulotniło niepotrzebne myśli. Pokiwał się chwilę stojąc przy aucie i z impetem wyrzucił niedopałek na ziemię.
            - Mógłbyś chociaż nie śmiecić – mruknął znajomy głos i Minho z niechęcią odwrócił się do chłopaka.
            - Jak spacer? – zakpił i uśmiechnął się sztucznie.
            - Świetny – pogodnie odparł Taemin – Lubię spacerować – nie wdając się w zbytnią konwersację wyminął Choi i ruszył w stronę wejścia.
            Minho podniósł brew w zdziwieniu i podbiegł do Lee, zrównując się z nim. Chłopak wydawał się być wkurzony. A on nie wiedział dlaczego.
            - Coś się stało? – zapytał od niechcenia, bardziej z obowiązku niż z własnej potrzeby.
            Taemin zatrzymał się przed samym wejściem i spojrzał zaskoczony na Minho z widoczną urazą w oczach.
            - Chyba żartujesz – prawie krzyknął.
            - No co? – Minho był debilem jeśli chodzi o zgadywanie o co może chodzić drugiej osobie.
            - Minho hyung!
            Oboje odwrócili się w stronę drzwi i spojrzeli ja JooWona, który uradowany spoglądał na Choi. Chłopczyk podbiegł do swojego nowego idola i złapał za rękę. Taemin uśmiechnął się krzywo. Pokręcił tylko głową i chciał wejść do środka.
            - Taemin hyung!
            Minho zauważył z przekąsem, że teraz wyglądali jak wzorowa para, trzymająca swojego małego bachorka. Parsknął, co spotkało się ze zdziwieniem zarówno JooWona, jak i Taemina.
            - Fajnie, że znowu wpadłeś – odezwał się do niego malec – Wiesz – przyciszył głos – Nikt mi nie dokuczał dzisiaj – uśmiechnął się zadowolony.
            - Nie mówiłem? – odparł z dumą Choi – Teraz nikt nie będzie cię zaczepiał – roztrzepał włosy chłopaczkowi – A może staniesz się tak silny jak ja? – zaśmiał się.
            Taemin puścił rączkę JooWona.
            - Tylko byś nie stał się takim dupkiem jak co niektórzy – odparł smutno – Pójdę przodem. Muszę jeszcze zajść do dyrektora – uśmiechnął się do chłopca i szybko odszedł od nich.
            Minho uśmiechnął się krzywo, patrząc na odchodzącego chłopaka. Teraz już wiedział o co mu chodzi. No cóż. Był dupkiem. A to zobowiązywało do konkretnych działań.
            Odprowadził JooWona do grupy i od razu został zwerbowany przez panią Park do korepetycji. Siedział z wyjątkowo opornym czternastolatkiem, który ni w ząb nie potrafił zrozumieć twierdzenia Pitagorasa. Musiał stwierdzić, że na nauczyciela  to by się nie nadawał. Był zbyt niecierpliwy i marzył tylko o tym, by strzelić gówniarza przez głowę. Powstrzymywał się tylko dlatego, że w tej samej sali siedziała opiekunka grupy.
            - Spróbujmy jeszcze raz – westchnął zmęczony i ponownie narysował trójkąt prostokątny – To są przyprostokątne, tak? A to przeciwprostokątne. Zgadza się?
            Dzieciak pokiwał głową.
            - To słuchaj! Przyprostokątna do kwadratu plus przyprostokątna do kwadratu daje nam przeciwprostokątną do kwadratu. Czaisz? – zapytał z nadzieją – Nic nie pomyliłem? – mruknął jeszcze do siebie. Powtarzał to już z setny raz, więc miał istnego kręćka w głowie.
            Odetchnął głęboko i spojrzał na swojego ucznia, mając nadzieję, że wbije mu cokolwiek do głowy. Chłopak z konsternacją na twarzy wpatrywał się w narysowany trójkąt. Nie rozumiał. A Minho miał już dość. Nigdy więcej nie da się wkręcić w korepetycje. Spojrzał na korytarz. Zamiast ściany w pomieszczeniu znajdowała się po prostu duża szyba. Zauważył Taemina, który niósł jakieś pudła. Całość paczek przewyższała znacznie jego wzrost.
            - Dobra młody. Na dziś koniec – rzucił i podniósł się gwałtownie do góry.
            Dał znać opiekunce, że musi niezwłocznie zająć się przygotowywaniem przedstawienia i spojrzał z ostrzeżeniem na dzieciaki, które nękały JooWona i wybiegł z sali.
            Taemin nie zdążył zajść daleko. Posuwał się w iście żółwim tempie, zadzierając głowę by pakunki nie rozwaliły się po podłodze. Podbiegł do nastolatka i stanął przed nim, zatrzymując w miejscu.
            - Pomogę ci – mruknął i zabrał od chłopaka sporo kartonów. Teraz mógł chociaż zobaczyć co jest przed nim i się nie przewrócić. Chociaż taki widok byłby zabawny.
            Taemin skinął głową i nie odzywając się ruszył przed siebie. Mniho podążył za nim.
            - Nie będziesz się teraz w ogóle odzywał? Foch? – zapytał. Było mu dziwnie nie słyszeć żadnej riposty chłopaka. Oprócz tej przed wejściem do sierocińca.
            - A czy mam po co się odzywać? – odpowiedział pytaniem Lee – Czy musimy ze sobą rozmawiać? Nie. Nie lubimy się. Ty dodatkowo się nade mną znęcasz. Chyba nie myślisz, że za tymi murami będziemy najlepszymi przyjaciółmi? – zakpił – Zostawmy to wszystko tak jak jest – powiedział stanowczo.
            - Mógłbyś chociaż podziękować – mruknął Choi obrażony.
            Nie wiedział co innego miał powiedzieć Taeminowi. Rzeczywiście, nastolatek go zagiął. I wzbudził poczucie winy. Nie chciał tego.
            - Za co? Za teraz? Czy za sytuację w łazience? – zapytał zgorzkniale – Było naprawdę miło poznać Kibuma. Jednak cios nie był zbyt przyjemny – mruknął.
            - Nie musisz się nad sobą tak użalać – warknął Choi. Rozmowa zaczynała go irytować. Znowu.
            - Oczywiście. Jestem już przyzwyczajony, prawda? – odpowiedział chłodno Taemin.
            - Powinieneś być – skinął głową Minho – Dlaczego polubiłeś Kibuma? – zapytał, zanim zdążył powściągnąć język, a na pewno pomyśleć.
            - Bo jest taki jak ja – odparł krótko, kończąc rozmowę – Idziemy na aulę. Zostawimy tam tylko te kartony. W sobotę wszystko się udekoruje – zmienił temat.
            Odpowiedź Lee wcale go nie usatysfakcjonowała. Chciał wiedzieć więcej. Kibum już samym swoim zachowaniem go irytował. A kontakt z Taeminem wprawiał w podwójną złość.
            Zamilkł. Nie wiedział jak ponownie zagaić o interesujący go temat. Szedł tylko koło Taemina, ukradkiem mu się przyglądając. Chłopak był taki delikatny, wręcz wychudzony.
            - Nie przyglądaj mi się tak – mruknął cicho onieśmielony, lekko się rumieniąc.
            - Dlaczego? – zapytał Choi – Wstydzisz się?
            - Po prostu – odpowiedział Lee – Nie wracaj na mnie uwagi. Pamiętaj, że nie istnieję dla ciebie. A jeśli tak jest, to jestem przedmiotem kpin i wyzwisk.
            Minho wywrócił oczyma.
            - Czy ty ciągle musisz powtarzać jaki to jestem zły? – burknął.
            - A nie jesteś? – chłopak zaśmiał się krótko.
            - A może mnie nie znasz tak jak powinieneś?
            - A może nie chcę cię poznać? Nie wpadłeś na taki pomysł? – zakpił Taemin – Wystarczy mi w zupełności to co widzę w szkole. Ty masz wyrobione zdanie o mnie, ja o tobie. Obie opinie nie są przychylne, więc… - nastolatek zamyślił się - … więc – powtórzył.
            - Rozumiem – przerwał  mu Minho ostro – Nie spodziewaj się, że będziesz miał luzy w szkole tylko dlatego, że razem tutaj pracujemy – ofuknął go.
            Był bardziej zły na siebie niż na Taemina, który tylko powiedział jak jest. Byli dla siebie obcymi ludźmi, którzy dodatkowo nie bardzo za sobą przepadali. On nie robił nic, by zmienić postrzeganie swojej osoby w oczach Lee, Taemin nawet nie starał się ujrzeć jego innej strony. Tak musiało pozostać.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witajcie. Dziękuję za Wasze opinie pod poprzednią notką. Jestem zdziwiona dość sporą ilością panów, którzy się tutaj pojawiają. Oprócz Zero_ nie kojarzę chyba nikogo innego, nie pokazujecie się mi faceci! :D Regularność rozdziałów może ulec zmianie. Dorwałam się do dodatkowego zajęcia, a to znaczy, że mam cały tydzień podzielony pomiędzy napisaniem 100 tekstów, rozdziału i chodzeniem na uczelnię, no i chłopak upomina się o uwagę. Spać przecież też muszę. A i trochę gorsza zawsze się przyda. Student taki biedny >.< Wobec tego, jeśli moje zlecenia nie ustaną, party pewnie będą się pojawiać co dwa tygodnie. Jednak zobaczymy. Czwarty rozdział, jako że jest już prawie skończony, wstawię za tydzień. Mam nadzieję, że będziecie cierpliwi :)) Pozdrawiam. Do następnego - widzicie jak dzisiaj krótko? :O 
           
  

18 komentarzy:

  1. yyaaaah !! nie wiesz jak ja długo czekałam aż dodasz kolejny rozdział. Sprawdzałam bloga kilka razu dziennie. :D Aż poczułam ulgę, że Taemin nie będzie teraz sam bo ma Kimbuma :D Ale z drugiej strony miałam taką okropną ochotę mentalnie wpieprzyć Minho i jego paczce. Wrrrr nawet nie wiesz jakie uczucia wzbudza w czytelniku twoje opowiadanie :) Proszę staraj się dodawać rozdziały częściej, bo narmalnie usycham :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomysł Twojego opowiadania bardzo mi się podoba! Jestem ciekawa tej długiej drogi, która czeka Minho i Taemina, aż w końcu się polubią. Hm...bo chyba tak będzie prawda? No cóż, oby. Cieszę się z postaci Kibuma, którego dodałaś do opowiadania, myślę że on wiele zdziała i jakoś coś tak zrobi, żeby losy tej dwójki się spotkały. Pozostaje mi tylko poczekać na nowy rozdział : )
    Oczywiście życzę dużo weny!

    Jeżeli chcesz to w wolnej chwili możesz rozejrzeć się na moim blogu, również z opowiadaniami. http://shineestoriess.blogspot.com/ : ))
    Pozdrawiam i jeszcze raz życzę weny!
    KyoMinnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Krótko jak krótko ale jak fajnie haha! Nie no serio mi się to opko coraz bardziej podoba! Chociaż Jaemin mnie wkorza... ale jest fajnie ! XD no i pojawiła sie Diva...czyli będzie baaaaardzo zabawnie ;) Jak dla mnie party mogą być i co dwa tygodnie byle byłby by tak dobre jak ten czy poprzednie;)
    Tak tak życie na uczelni jest ciężkie i fakt student to biedne stworzenie...
    No ale to jest właśnie zabawne no nie?:) Przynajmniej dla mnie:)
    Weny!
    Zero_

    OdpowiedzUsuń
  4. na zyczenie ujawniam sie jako drugi chlopaczek ;) notka cudowna tak jak kazda baardzo podoba mi sie to opowiadania jest bardzo ciekawe i poruszajace nawet jesli nie bylo jeszcze bardzo drastycznch scen .
    Pozdrawiam Gabrielek ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zawsze genialny rozdział :D Ciekawa jestem jak to się stanie że Minhi i Tae będą razem :3 Na ich obecnym poziomie trudno to sobie wyobrazić, ale znając twoje pomysły... C: Pozostaje czekac na inne części

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie fajne >.< Strasznie mi się podoba. Nie mogę się doczekać natępnego rozdziału. Tydzień to nie tak dużo, więc supcio <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurcze ale mnie wkurza JaeMin, ale coś czuje że będzie kręcił się koło Divy :P
    Czekam na następny :)

    EB

    OdpowiedzUsuń
  8. trochę dziwi mnie Minho, który stara się rozmawiać z Taeminem za każdym razem, kiedy ma tylko okazję, czyli w sierocińcu. ale cóż, w końcu tyle myśli go dręczy...
    Clarie Dane

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem bardzo ciekawa ich przyszłości. Coś czuje, że Minho jest już zakochany w Taeminie, ale jeszcze o tym nie wie.. Na prawdę nie wiem czego mam się spodziewać po tym opowiadaniu, przez co jest z rozdziału na rozdział coraz bardziej ciekawe :3 Wiem, że życzę Ci jak najwięcej weny i chęci do pisania tej jak zapowiadałaś długiej historii :3

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak tylko zobaczyłam słowo pstrokaty od razu wiedziałam że mowa o Kim Kibumie xD a jeszcze jak napisałaś, że jest głośny to już w ogóle. Cieszę się, że on zaprzyjaźni się z Tae, nareszcie będzie miał przyjaciela. A ten uśmiech Key do Minho, czyżby on zobaczył coś w oczach Minho. Jak Choi mógł dopuścić do tego żeby Minnie oberwał, pytam się jak? A no tak pozory, Minho jest dupkiem, szkoda, że oszukuje sam siebie. Coś jest w tych rozmowach 2Min nie mogę rozgryźć o czym Taemin myśli, kurcze fest on jest genialną postacią. Hahaha a Sam xD Jak dla mnie może cały czas tak dogadywać Minho, przynajmniej ten zaczyna myśleć, nie no strasznie go lubię!
    Dziękuję za rozdział, Dużo weny!

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam to opowiadanie! Wpadłam na Twojego bloga przypadkiem i przeczytałam od razu większość opowiadań. ^^"
    Kreacja Taemina i jego zachowania w stosunku Minho jest świetna, jeszcze ten wojowniczy i pyskaty Kibum. I Sam robiący misz masz z myśli Choi. xD
    Z coraz większą niecierpliwością czekam na koleją część. :x ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam,
    rozdział fantastyczny, ach jak ja nie lubię takich ludzi jak Miho i jego paczka, mam ochotę im nieźle przyłożyć... Teamin teraz nie będzie sam bo ma Kimbuna... czyżby Jaemin chciał zająć miejsce Minho w paczce...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  13. Ta historia jest naprawdę fajna. Ciekawie mi się czyta. Jest inna niż wszystkie i to czyni ją wyjątkową. Czekam na kolejne rozdziały i weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciągle wyczekuję nowych partów! Wchodzę na twojego bloga kilkanaście razy dziennie. To już chyba obsesja XD
    No ale nie moja wina, że uwielbiam wszystko co piszesz, i wszystko czytałam kilka bądź kilkanaście razy.
    Wracając do rozdziału, świetny jak zwykle.
    Jestem ciekawa jak Minho przekona się do Tae.
    Pozdrawiam~
    Aki.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kibum! : D
    Wiecej wizyt w sierocincu, mniej Jaemina D: naprawde irytujacy

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba każdy przeczytawszy słowa 'krzykacz' i 'pstrokaty' pomyślał o Kibumie hahaha tak jakoś myślałam że to właśnie on z szajniaków pojawi się w opowiadaniu, wróżbita Maciej normalnie xd
    Cieszę się że Taemin odnalazł w Kibumie przyjaciela, aż mi się zaczęło seducho cieszyć. A Kibummie jak zwykle zadziorny, może od doda trochę odwagi Tae, żeby ripostował te kupy mięsa, a nie tylko Minho xd

    Oficjalnie jestem fanką Sama xd Chyba żałożę mu jakiś Fanclub :D Taki jajcarz z niego, a Minho jak się wpienia tymi jego żartami, śmiechu warte haha

    Wkurza mnie Jaemin, skurwiel to 4 potęgi, gnojek i padalec, odrąbałabym mu genitalnia, żeby to dzieci nie spłodziło przypadkiem, i to jeszcze z tą Yuri, która jest tak pusta i wkurzająca, bez własnego zdania tylko zawsze zgadza się z tym co powie JaeMin, posiadanie przez nich dzieci byłoby szkodliwe dla świata xd

    OdpowiedzUsuń
  17. Dlaczego mi się wydaje, że gustuje w facetach? Zachowuje się jakby go podrywał.. A może to mój umysł leci se ze mną w kulki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *że Minho gustuje w facetach
      mam na myśli, że jes gejem ale próbuje się od tego uwolnić. Nie dopuszcza do siebie tej myśli.

      Usuń