piątek, 3 stycznia 2014

Dangerous - 20. END.


            Po raz setny przeglądał materiały, które dostał od Seo In Guka. Po raz kolejny nie mógł wyjść z podziwu dla dokonań swojego ojca. W sumie nie było to coś, czego by się nie spodziewał. Romans nie był przecież niczym nadzwyczajnym. Czy jego staruszek był jednak takim ogierem, że matka Krisa zabiła się przez niego? Uprzednio walcząc z chorobą psychiczną. W czym mógł być tak dobry? W biciu? Tylko to przychodziło mu do głowy. Nie widział swojego ojca jako czułego i życzliwego kochanka. A tak niby widziała go matka Wu Fana. Nie był pewien, czy umiał aż tak dobrze udawać. Przy nim i jego matce, nigdy tak nie robił. Był skurwielem, ucząc takich samych zachowań Zitao.
            Nie widział również Krisa od kilku dni, co zaczynało mu doskwierać. Przeklinał siebie, że tak szybko wpadł. Teraz myślał o wykładowy cały czas. Zwlekał również z wypełnieniem swojej zemsty. Był jej pewien, jednak żadna pora nie wydawała się odpowiednia. Dlatego wolał na jakiś czas zerwać kontakt, aby przemyśleć sobie wszystko. Jak i nie zarzucić Wu Fana oskarżeniami i swoim żalem, kiedy by się spotkali. Był zbyt wybuchowy, co nie sprzyjało powodzeniu akcji.
            I czuł, że to dzisiejszy wieczór będzie przełomowy. Był całkowicie wyciszony i nakierowany na zrealizowanie planu. Musiał wygrać. Nawet jeśli to oznaczało stratę Krisa. Był pewien, że prędzej czy później znajdzie kogoś, kto go zastąpi chociaż w pewnym stopniu. Zapewni ten dreszczyk emocji i wyzwoli porządną dawkę uczuć. Wu Fan nie był jedyny.
            Wystukał numer Amandy. Chciał usłyszeć głos dziewczyny. Uspokajała go. Nawet jeśli krzyczała i wymądrzała się.
            ~ Co jest słońce? – zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, usłyszał głos przyjaciółki.
            - To dziś. Koniec szopki – powiedział pustym głosem, starając się by był wyprany z jakichkolwiek emocji.
            ~ Ohh… - wykrztusiła dziewczyna – Kochanie, jesteś pewien? Przecież… - zamilkła na kilka sekund, próbując złapać odpowiednie słowa - … przecież go kochasz! – powiedziała zdecydowanie.
            Zitao westchnął. Spodziewał się tak poważnych słów. Chyba wolał jednak usłyszeć je bezpośrednio od Krisa, nie będąc uświadamiany przez Amandę.
            - Nawet jeśli to niczego nie zmienia – powiedział ostrożnie, nawet przed samym sobą nie chcąc się zdradzić – Amanda zrozum. To był układ od samego początku. Interes, kiedy on mi coś dawał, ja jemu. Chwile pieprzonej przyjemności. On złamał zasady. Zdecydowanie złamał – dodał z naciskiem.
            ~ Tylko pamiętaj, że to ty byłeś celem – napomknęła.
            - Ale ja posłużyłem jako środek, by zemścić się na moim starym. I chciał zniszczyć wszystko to co mam. Skruszyć grunt pod nogami. Wiesz co jest dla mnie ważniejsze od miłości?
            Dziewczyna milczała. Słuchał tylko jej oddechu. Wiedział, że Amanda zupełnie się z tym nie zgadza. Że na własne, utopijne wyobrażenie miłości.
            - Pieniądze i pozycja. A jeśli o nie chodzi, to pozostaje to w ścisłym związku z moim ojcem – wyjaśnił – Śmieszne prawda? Chronię osobę, której nienawidzę najbardziej na świecie – parsknął.
            ~ Kochany, nie wiem co mam ci powiedzieć. Ochrona twojego życia, nawet jeśli marnego i tylko w luksusie, jest ważniejsza od osobistego szczęścia. Wierz, że widziałabym inaczej zakończenie tej historii? – dziewczyna westchnęła.
            Wiedział i zaśmiał się z tego.
            - Gdzie ja i Kris odjeżdżamy na białym koniu, tuląc się czule i wjeżdżając do pięknego zamku, strzeżonego przez elfy, gdzie mój ojciec nas nie znajdzie? – zasugerował i usłyszał zgrzyt zębami dziewczyny. Ponownie się zaśmiał.
            ~ Coś w ten deseń… - mruknęła - … tylko mniej bajkowo. Bo nie pasujesz do tego, ani Wu Fan. Jak chcesz to zrobić?
            Zamyślił się. Długo zastanawiał się nad swoim planem. W sumie zależało mu jedynie na tym, by pokazać Krisowi, że wie.
            - Chcę mu dać do rozumienia, że zabawka zorientowała się w jakiej grze uczestniczyła – odpowiedział spokojnie – Poproszę łagodnie, żeby odpuścił i wyjechał. A jeśli tego nie zrobi, no cóż… mój ojciec nie będzie taki ugodowy jak ja – zakończył lekceważąco.
            Jego plan musiał się udać. Jednak najpierw zrobi to samo Krisowi, co on jemu. Zemsta jest cholernie satysfakcjonująca.
            ~ Mam nadzieję, że wiesz do kogo masz się zwrócić, kiedy będziesz miał zamiar najebać się w trzy dupy – powiedziała Amanda sceptycznie – Masz nie urządzać żadnych burd, tylko zadzwonić do mnie! – dodała z naciskiem.
            - Taak, oczywiście – pokręcił głową lekceważąco i nadał głosowi znudzony ton – O ile do tego dojdzie – mruknął – Że wpadnę w czarną rozpacz.
            ~ Będzie tak, zobaczysz – odpowiedziała Amanda, jakby bardziej znała Zitao niż on sam.
            Rozłączył się i opadł na łóżko, tępo wpatrując się w sufit. Miał cholerne opory co do zakończenia tego związku. Wiedział jednak, że to on musi to przerwać. Aby nie pogrążyć siebie jeszcze bardziej. Zależało mu na Krisie. Nie mógł dłużej tego ukrywać.

~**~

            Przeciągnął się zadowolony, natrafiając swoją ręką na ramię Mike’a. Uśmiechnął się lekko i zbliżył do chłopaka, który nadal spał. Spojrzał na jego rozczochraną fryzurę i strużkę śliny, która zawieruszyła się w kąciku ust. Parsknął cicho, stwierdzając że jego partner jest bardzo elegancki. Swan poruszył nosem zabawnie go marszcząc i przewrócił się na plecy, mamrocząc coś pod nosem.
Seo musiał jednoznacznie stwierdzić, że był niebywale zadowolony z takiego obrotu sprawy. Zyskał nie tylko kochanka, ale i osobę którą darzył uczuciem, mimo że tego nie objawiał, ani nie zdradził się Mike’owi. Wolał poczekać z wyznaniami, aby nie tyle nie spłoszyć Swana, co być całkowicie pewnym siebie. W sprawach uczuć był całkowitym ułomem, nic o tym nie wiedział. Samotne życie całkowicie wystarczało, dopóki nie poznał Mike.
Miał nadzieję, że chłopak zostanie z nim jak najdłużej. Może był samolubny, jednak uważał to za swego rodzaju eksperyment. Jak długo czasu minie, zanim mu się znudzi. Zanim wszystko stanie się nieprzyjemną rutyną, a uczucie świeżości i nowości przeminie na rzecz stagnacji. Sam nie wiedział ile potrafiłby wytrzymać w pełnowartościowym związku. Teraz było mu dobrze. Tylko, że to był tylko seks. Zaspokajanie ciał i umysłów, które tworzyły w wyobraźni własne wyuzdane sceny. W ciągu ostatnich dni wiele z nich zrealizował. Wprowadzając jednocześnie w życie Mike’a coś nowego, ekscytującego. Gdzie nie był tylko martwą kukiełką, zabawką, która spełnia polecenia – jak w przypadku Krisa – ale czynnym zawodnikiem. Który zarówno dawał, jak i brał. Wyczuwał w tym małym ciele ogrom namiętności, która póki co nie została uwolniona. A miał zamiar to zrobić w najbliższym czasie. Wizja Mike’a jeszcze bardziej rozochoconego, nagiego i rozpalonego, tylko pobudziła niektóre części ciała, które mimo wymęczenia poprzednią nocą, dały o sobie znać. Był nim nienasycony. Na razie. Nie chciał by ta faza fascynacji minęła.
Kolejnym punktem zaczepienia jego rozmyślań był Kris. W ciągu tych kilku dni ciągle go zbywał, że poczekanie na ich stałą gazetę, co do kolejnego – jak i ostatecznego – ruchu, jest dobrym pomysłem. Mimo, że czuł lekkie wyrzuty sumienia, bo złamał swoje zasady, ważniejszy dla niego był on sam. A jako, że teraz chciał Mike’a, również i chłopak wpasowywał się w listę.
- Patrzysz się na mnie – usłyszał zaspany głos Swana. Tak się zamyślił, że przegapił ten moment. Uśmiechnął się kwaśno i odsunął od chłopaka.
- Nie mogę? – zapytał miękko.
- O czym myślałeś? – zapytał Mike, podnosząc się do pionu i usadawiając wygodnie na łóżku.
- O fascynacji – powiedział zgodnie z prawdą – Kiedy ci się znudzę? – napomknął od niechcenia.
Swan poruszył się niespokojnie na swoim miejscu.
- Znudzisz? – powtórzył głucho – Minęło dopiero kilka dni – powiedział niepewnie – A ja? Znudziłem ci się już?
Seo widział niepewność w oczach chłopaka. Drżący głos nie dawał złudzeń, że Mike się boi, że wszystko zakończy się zbyt szybko.
- Nie – odpowiedział krótko – I nie wmawiaj sobie, że jest inaczej – dodał – Bądź pewien siebie. Nie rozmyślaj o rzeczach, o których być może nie dojdzie. A szczególnie tych dołujących – zastrzegł.
- Nie zamierzam – chłopak pokręcił głową i uśmiechnął się lekko.
- Wstajemy? – zapytał Seo i zbliżył się do młodszego z zadziornym uśmiechem – Bo właśnie miałem bardzo przyjemne myśli z tobą w roli głównej – mruknął zachęcająco.
- Jakie? – Mike spłonił się, co wywołało śmiech u In Guka. To też lubił. Te niewinne reakcje chłopaka, podczas gdy w trakcie seksu taki nie był.
- Złe pytanie – mruknął In Guk i pchnął Mike’a na poduszki, uwieszając się nad nim – Poprawne to to, czy chcę je zrealizować – błysnął zębami w niebezpiecznym uśmiechu.
- Chcesz? – młodszemu zaparło dech, gdy był przyciskany biodrami Seo do materaca. Całkowicie się obudził i teraz czekał na bardzo miłe rozpoczęcie dnia.
- A ty chcesz? – skubnął w przerwie od mówienia szyję Swana i tak wiedząc, że chłopak się zgodzi. Czuł to. Dogadywali się bez słów i szczerze mówiąc, przerażało go to w niektórych momentach. Że przywiązał się tak szybko.

~**~

Czuł nieodpartą potrzebę wystrojenia się dla Krisa dzisiejszego wieczoru. Miał nadzieję,  że mężczyzna zapamięta jedynie te podniecające chwile, jakie razem przeżyli. Nie gorzki smak porażki, który miał zamiar mu zafundować.
Oparł się niedbale o futrynę i zapukał od niechcenia do drzwi. Czekał dosłownie kilka minut, a te stanęły otworem, wraz z Krisem, który zdziwiony patrzył na Zitao.
- Nie spodziewałem się ciebie – mruknął marszcząc brwi.
- Chyba nie muszę się z tobą umawiać wcześniej, żeby się bzyknąć, co? – odparł pogardliwie i wtargnął do środka – Przyniosłem wino – pomachał butelką w powietrzu i rozsiadł się na kanapie, wzdychając lekko.
- Skąd wiesz, że ja chcę się z tobą pieprzyć? – zapytał brutalnie Kris i nieco zbyt mocno zamknął drzwi – Jestem zajęty, pracuję – dodał.
Zitao spojrzał na mężczyznę z urazą i prychnął lekceważąco.
- Daj spokój – zbył go machnięciem ręki – Skąd możesz wiedzieć, czy to nie nasze ostatnie spotkanie? – napomknął -  Schlejemy się butelką wina, obejrzymy film. Będzie fajnieee – przeciągnął – Kieliszki?
Wu Fan podniósł brew w jeszcze większym zdziwieniu, jednak podszedł do szafki i wyjął kieliszki, stawiając je na stole i siadając naprzeciwko Zitao.
- Film? – zapytał – Prawie jak para – mruknął.
- Chciałbyś? – podchwycił Huang i zaśmiał się – Zrezygnowałbyś ze mnie? Dla jakiejś nic nie znaczącej fanaberii? – teraz zapytał poważnie.
- Mam ci przypomnieć, dlaczego tutaj jesteś? – sucho odparł Kris, zakładając nogę na nogę i czekając na odpowiedź chłopaka.
- Bo mam na ciebie ochotę? Czyli film skreślamy z listy? – zapytał ponuro.
- Mogę ci coś powiedzieć? – zapytał Wu Fan i wstał, chcąc znaleźć korkociąg.
- I tak pewnie masz taki zamiar – mruknął Zitao, sięgając do kieszeni i wyjmując małe zawiniątko, korzystając z chwilowej nieobecności Krisa.
- Wydajesz się ostatnio być zbyt uczuciowy. Tak jakby przestało kierować tobą tylko pożądanie – zakrzyknął z kuchni i wrócił kilka sekund później, nie dając Zitao chwili na przemyślenie odpowiedzi.
- Chcesz usłyszeć, że się w tobie zakochałem? – wypowiedział to słowo, jakby brzydził się tym uczuciem. Po kryjomu zacisnął pięść, tak że zawartość foliowej torebeczki została zmiażdżona – A ty? Co czujesz? – rzucił mu słowne wyznanie.
- Ja? Zbyt wiele negatywnych emocji we mnie drzemie, by myśleć jeszcze o miłości – odpowiedział zgodnie z prawdą.
- Odstawiłbyś mnie, jeśli znalazłbyś kogoś innego? – zapytał ostrożnie Huang, uważnie wpatrując się w Krisa.
- Mimo wszystko jesteś mi bliski w jakiś sposób. Nawet jeśli to tylko łóżko nas łączy. I nie wiem, czy ktoś byłby tak dobry jak ty. Właściwie się nie stawiasz, wykonujesz moje polecenia  i do tego nie jesteś ofermą, która nie wie co zrobić z penisem. Jesteś dobry i to mi pasuje – Kris wzruszył ramionami, ucinając tym samym rozmowę.
- Jak długo jesteś tutaj na stażu czy stypendium? – odbiegł trochę od tematu.
- Jeszcze dwa miesiące. Proszę – Kris podał kieliszek z winem Zitao. Ten skinął głową.
Wu Fan podniósł się, zabierając od razu korek. W tym momencie, Huang wsypał zawartość torebeczki do kieliszka mężczyzny. Ręce mu przy tym drżały ze stresu, by nie zostać złapanym.
- I co wtedy masz zamiar zrobić? Wracasz do Kanady? – zacisnął zęby, starając się jakoś uspokoić serce, które zaczęło bić w szaleńczym tempie. Uwielbiał skoki adrenaliny.
- Nie wiem – odpowiedział Kris, siadając w końcu i upijając łyk wina. Zmarszczył brwi, czując nieco gorzkawy smak. Zbagatelizował go jednak – Możliwe. Tęskniłbyś? – parsknął.
- Może trochę – Zitao zrobił zamyśloną minę i pociągnął spory łyk alkoholu – Przykro byłoby stracić tak dobrego kochanka, prawda? – zaśmiał się nerwowo, skrupulatnie obserwując jak pierwszy kieliszek wina Krisa znika – Dolać? – złapał za butelkę i od niechcenie zadał pytanie.
- Można pomyśleć, że chcesz mnie upić – zaśmiał się blondyn – I wykorzystać – dodał.
- Gdybym chciał cię wykorzystać to pewnie dosypałbym ci czegoś do wina – z uśmiechem odpowiedział Zitao – Byłoby prościej i szybciej – podniósł lampkę do góry w formie toastu.
- Taa – mruknął Kris.  Nigdy nie był zwolennikiem narkotyków. Tak samo starał się to wyperswadować Zitao, któremu zdarzało się nadużywać prochów – Byłbym bezbronny jak dziecko – skrzywił się. Nie była to miła perspektywa.
- Prawda? Mógłbym zrobić z tobą co tylko chcę – udał rozmarzenie, po czym zaśmiał się – Nawet byś nie poczuł, że pijesz coś z dodatkiem, co nie? Może jednak jakiś film? – zaproponował.
- Chyba masz na myśli porno – mruknął Kris, opróżniając prawie drugą lampkę wina.
- Smaczne, prawda? – wskazał palcem na wino, teraz będąc już we wspaniałym humorze. Wiedział, że już za moment jego ukochane tabletki zaczną się przyswajać. A na osobnika tak nieobytego jak Kris, zaczną działać o wiele wcześniej i intensywniej. Jednak nie tak, by miał jedynie trupa w łóżku. Nie o to mu chodziło.
- Taak – Kris zmarszczył brwi, węsząc jakiś podstęp – Jesteś dziś dziwny, wiesz? Taki radosny. Stało się coś?
- Hmm…nie – zaprzeczył – Dopiero ma się stać. Wiesz co? – spojrzał na Krisa.
Ten zamrugał kilkakrotnie oczyma, jakby Zitao zaczynał być odległy. Potrząsnął głową, jakby starał powrócić do rzeczywistości. Huang zrobił fikołka w duszy zadowolony.
- Pewnie zaraz mi powiesz – przeciągnął znacznie słowa, opierając się wygodnie i uśmiechając nagle z nie wiadomo czego – Dziwne – mruknął sam do siebie.
- Nie lubię przegrywać – stwierdził Zitao i pochylił się ku blondynowi – Może jestem gówniarzem, kłótliwym, szukającym zaczepki i pragnącym wiecznego bólu, jednak to zawsze ja jestem na górze. Prędzej czy później, wiesz? – spojrzał bystrym wzrokiem na Wu Fana, który zagryzł wargę i głęboko się nad czymś zastanawiał.
- Górze? Chodzi ci o seks? – mruknął zadziornie blondyn i spojrzał na wino – Wsypałeś mi coś?! – olśniło go nagle, aż podniósł się gwałtownie do góry, co spowodowało lekkie zachwianie ciała.
Huang zaśmiał się głośno i również podniósł, podchodząc do Krisa i łapiąc pod ramię.
- Proponuję przenieść się do sypialni – mruknął, naciskając na mężczyznę, by ten poszedł za nim – Spokojnie – uspokoił Wu Fana, gdy ten spiął się i nie chciał ruszyć – Nie zamierzam cię zgwałcić. Wolę być na dole w łóżku. Pomyślałem, że to może być miła odmiana naszego życia seksualnego.
- Odd-dmiana? – zająknął się blondyn, dalej nieco przestraszony – Ja ci dam odmianę jak wytrzeźwieję – prawie krzyknął.
- Zobaczysz że po tej nocy wiele się zmieni. Ktoś wygra, ktoś przegra – powiedział zagadkowo i otworzył drzwi od sypialni. Pchnął Krisa w stronę łóżka, tak by ten swobodnie na nim usiadł – Kogoś świat się zawali. Ciesz się tą nocą, póki jeszcze masz czym – chciał, by zabrzmiało to złowrogo. Uśmiechnął się złośliwie do mężczyzny, który całkowicie zdezorientowany siedział na łóżku.

~**~

Odchrząknął, czując jak wielka gula w gardle nie daje u spokoju, tym samym przerywając sen. Dopiero gdy otworzył oczy, a źrenice załapały nieco jasnego światła, poczuł pulsujący ból głowy, aż jęknął.
- Kurwa – syknął, kiedy próbował podnieść głowę, a napotkał się z wrażeniem, że właśnie dostał obuchem w głowę. Legł na poduszki i zapatrzył się w sufit, próbując przypomnieć w jaki sposób doprowadził się do takiego stanu.
Mózg podsuwał szczątki dialogów, zdarzeń, które za nic nie chciały ułożyć się chronologicznie, tworząc historię poprzedniego wieczoru. Przesadził, tylko z czym, skoro pił jedynie wino… z Zitao. Aż podskoczył i zamachnął na tylną część ciała, jakby teraz próbował jej bronić.
- Niee… - odetchnął z ulgą – Zitao był na dole – powiedział do siebie.
W głowie świtały mu pojedyncze słowa, które wypowiadał student i zaczął podejrzewać, że coś musiał zażyć. Niekoniecznie z własnej woli. Miał podobne objawy do tych, którymi raczył go czasami Huang, przychodząc na haju.
- Jebaniec – przeklął soczyście, wymyślając formę zemsty na chłopaku.
Z trudem zwlekł się z łóżka i niemal od razu poczuł mdłości. Pobiegł do łazienki, gdzie wylądowała cała kolacja. Aż bał się spojrzeć w lustro patrząc na swoją pewnie zmarnowaną twarz.
Był niesamowicie wkurzony, co nie pomagało na ból głowy, w wręcz go nasilało. Usłyszał telefon w salonie, przez co ruszył w tamtym kierunku, piekląc się na zbyt głośny dzwonek
- Tak – odezwał się surowo i usłyszał chichot pod drugiej stronie – Zitao zajebiście śmieszne – warknął.
~ Obudziłeś się? – zapytał chłopak – Bardzo boli głowa? – zapytał z udawaną troską, czego nie można było nie odczytać z tonu jego głosu.
- Mam nadzieję, że ciebie równie mono napierdala dupa – warknął, siadając na kanapie.
~ Jeszcze nie zobaczyłeś?
- Czego? – zapytał Kris nie rozumiejąc.
~ Hmm – Huang prychnął – Wydaje mi się, że będziemy musieli się spotkać. Pewnie będziesz chciał dzisiaj. Zostawiłem ci mały prezent przy odtwarzaczu w sypialni – powiedział od niechcenia – Na razie.
Zitao rozłączył się, zanim Kris zdążył odpowiedzieć. Drgnął jednak i biegiem ruszył do sypialni. Tak doskoczył do dvd i pierwsze co zrobił to przejrzał płyty, na których miał wszystkie nagrania z Zitao.
- Kurwa – zaklął, kiedy spostrzegł, że ich nie ma. Teraz nawet już nie odczuwał bólu głowy, ani ujemnych skutków wzięcia prochów. Zaczął się stresować.
Drżącą ręką nacisnął przycisk startu. Zacisnął boleśnie szczęki, kiedy zobaczył na ekranie siebie z wczorajszej nocy.
- Szlag – szepnął zrozpaczony.
Zitao wiedział. Nie miał pojęcia jak zdobył tą wiedzę, jednak był pewien, że został zdemaskowany. Że informacja dotycząca machlojek starego Huanga nie została utajniona bez powodu. Seo na pewno go zdradził. I nawet domyślał się dlaczego. Przez Mike’a.
Opadł na panele, łapiąc się za głowę i wymyślić sensowne wybrnięcie z całej sytuacji. Walnął zaciśniętą pięścią w podłogę, w akcie niemocy. Wszystko było idealnie przygotowane. Dopięte na ostatni guzik. Po prostu nie dało się tego spieprzyć. Nie mógł uwierzyć, że przegrał.
Musiał to wszystko odkręcić i wyjść obronną ręką. Zitao. Chyba obawiał się nie tej osoby co trzeba. To nie stary Huang powinien być wrogiem. Tylko ten mały, potrzebujący mocnych wrażeń gówniarz, który był sprytniejszy niż ktokolwiek by podejrzewał.
~ Tak? – usłyszał tryumfujący ton głosu, kiedy wybrał numer studenta.
- Brawo – syknął z pogardą – Chyba musimy się spotkać – dodał zrezygnowany.
Czuł się zapędzony w ślepy zaułek. Zdany na dolę, bądź niedolę Zitao.

~**~

Myślał, że będzie czuł się lepiej. Kiedy w końcu będzie mógł być górą i stawiać warunki. Prawdą było jednak, że był całkowicie zdołowany. Co objawiło się jeszcze mocniej kiedy wrócił do domu i położył się do łóżka. Był znowu sam. I miał zamiar doprowadzić do tego, że sprzed oczu zniknie osoba, która była w jakiś sposób ważna. To było smutne i nie dawało pozytywnych wrażeń na przyszłość. A jak Amanda również odejdzie? Kiedy on postanowi, że nie jest potrzebna, albo będzie zawadzać.
Musiał wręcz siłą zatrzymać ją w domu, by nie poszła z nim do kawiarni. Chciał to załatwić sam, by potem móc w samotności rozczulać się nad sobą. Jednak nie był takim zimnym draniem, jakim chciał być. Zależało mi odrobinę. I wiedział, że ta rozmowa będzie trudna. Jego celem było jednak powstrzymywanie swoich uczuć. A Amanda jedynie by zawadzała, przypominając, że ma bliską osobę, która później będzie wysłuchiwać jego lamentów.
Kiedy zobaczył Krisa, który wchodzi do kawiarni spiął się i usiadł sztywno na plecionym fotelu. Odchrząknął kilka razy, starając się by jego głos brzmiał normalnie. Tak jakby się nie denerwował. Całkowita obojętność.
- Cześć – usłyszał i mężczyzna usiadł naprzeciwko. Zdjął okulary i Zitao ujrzał zmęczoną twarz. Znał to aż za dobrze. Kris nie był przyzwyczajony do prochów. Wyglądał teraz strasznie – Cieszy cię mój widok? – zapytał ostro, kładąc dłonie na blacie stolika.
- Wyglądasz jakby ktoś cię przeżuł i wypluł – skwitował Zitao – Jak ci się podobało video? – zagadnął, uśmiechając się pobłażliwie.
- A tobie? – Kris odwrócił zręcznie piłeczkę, chcąc zachować choć odrobinę godności w sterowaniu rozmową.
- Cóż… zależy w jakim celu zamierzałeś je wykorzystać – odparł.
Krisowi zapaliła się zielona lampka, ostatni płomyk nadziei, że jeszcze jakoś ujdzie z życiem. Że Huang nie dowiedział się prawdy.
- Który portal był pod ostrzałem kolejnych plotek o mojej popieprzonej rodzinie? – dokończył student – Wybrałeś? Czy miałeś zamiar wrzucić to jedynie na stronę porno? – zakpił.
Iskierka zgasła. Wu Fan uśmiechnął się pogardliwie. Przegrał.
- A co ty masz zamiar zrobić z tym nagraniem? – zapytał. Chciał chociaż wynegocjować dobre warunki dla siebie – Zrobić to samo? Jaka szkoda, że to nie ty byłeś tym razem głównym bohaterem. Wychodzisz lepiej w kadrze niż ja – zauważył ironicznie.
- Jesteś zbyt pyskaty jak na osobę, pod którą zarywa się ziemia – stwierdził Zitao przekrzywiając głowę – Teraz powinieneś raczej grzecznie zapytać się co masz zrobić.
- Grzecznie? – parsknął blondyn – Jakbyś mnie nie znał.
- No widzisz… - przerwał na chwilę Huang - … nie znałem. To takie przykre, że jesteśmy w jakiś sposób powiązani. Oboje najchętniej powiesilibyśmy za jaja mojego ojca, prawda? Tylko popatrz. Obrałeś bardzo złą drogę zemsty. Trzeba było celować bezpośrednio w niego, nie we mnie – wytłumaczył spokojnie.
- Seo? – zapytał krótko. Kiwnięcie głową było jedyną odpowiedzią.
Kris zacisnął wargi, starając się zachować spokój. Nie chciał krzyczeć. Nie chciał pokazywać swoich słabości. Zatem milczał.
- Wiesz czego od ciebie oczekuję? – zapytał Zitao, kontynuując swój monolog – Masz wyjechać. W ciągu tygodnia. Kup bilet, spakuj się, załatw sprawy na uczelni i zniknij. Powiedzieć ci co zrobię, jeśli nie wrócisz do Kanady? Nie ze mną będziesz wtedy walczył. Tylko z moim ojcem. Wierz mi, że skutecznie spowoduje że się zamkniesz. Kto wie, czy nie na zawsze. Więc lepiej będzie, jeśli zrezygnujesz. Sam – podkreślił.
- Martwisz się o mnie? – zapytał Wu Fan zdawkowo.
- W końcu spędziliśmy razem miłe chwile, prawda? – uśmiechnął się drwiąco i pochylił ku Krisowi – I możesz być pewien, że z moim starym nie możesz zadzierać. Wiem to z autopsji. Potrafi lać jak nikt inny – zadrwił.
- To wyjedź ze mną – wtrącił niespodziewanie Wu Fan, co zbiło z tropu Huanga.
            Analizował to krótką chwilę po czym się roześmiał.
             - Zabawne – powiedział, powstrzymując śmiech – Nie mam zamiaru być twoją kartą przetargową. Kolejny raz mnie nie wykorzystasz – stwierdził jednoznacznie – Jak i nie mogę się od niego uwolnić.
            - Aish, sprytny. Szkoda – dodał Kris – Że tak się to zakończyło. Wiesz co ci powiem? Że będzie ci mnie cholernie brakowało. Jednak, kto wie czy się jeszcze nie spotkamy – powiedział zagadkowo – Proszę – podał chłopakowi kopertę.
            - Co to?
            - Nic ważnego – Kris wzruszył ramionami – Pójdę już – wstał z zaciętym wyrazem twarzy, wyzywająco patrząc na Zitao – Bo zaraz dojdzie do ckliwych pożegnań. A tego chyba nie chcemy, prawda?
            Huang skinął głową. Schował kopertę do kieszeni, zupełnie nie zwracając na nią uwagi. Nie teraz.
            - Do zobaczenia – powiedział Kris z przekonaniem i zwyczajowym dla siebie podłym uśmieszkiem.
            Nie odpowiedział. Nie miał już nawet sił. Zakończył jeden z najlepszych momentów jego życia. Kiedy mimo bólu, który odczuwał przy każdym spotkaniu, był szczęśliwy. Na dzisiaj miał plan idealny. Upić się do nieprzytomności. Idealnie.


EPILOG
2 miesiące później

            Sielanka nie trwała zbyt długo. Wraz ze świetnym seksem, przyszły i gorsze dni. Znał Mike’a dobre trzy miesiące, a ten ciągle go zadziwiał. Nie wiedział co ma zrobić i jak się przy nim zachować, szczególnie gdy młodszy był tak drażliwy ostatnimi czasy. Sam robił się całkowicie rozstrojony. Coś dawało mu znaki, że to już nie tylko seks. Że faza chorej fascynacji minęła. Że pojawiło się coś głębszego, tylko nie potrafił nazwać tego słowami.
            Sprawa z Krisem już dawno odeszła w niepamięć. Spotkał się jeszcze ze swoim byłym pracodawcą, jednak nim miłego nie wynikło z tej rozmowy. Oprócz gróźb, które i tak nie miały zostać spełnione.
            - Kolacja już dawno ci wystygła – mruknął Swan, kiedy tylko wszedł do mieszkania. Ostatnia sprawa nie dawała mu wytchnienia i rzadko spędzał popołudnia w domu – Przygrzej ją sobie – chłopak wstał gwałtownie i zaciśniętymi ustami skierował się do swojego zapomnianego pokoju.
            - Znowu obrażony? – Seo westchnął zrezygnowany, jakby miał mało problemów tego wieczoru.
            - Skąd – obojętnie odparł Mike.
            In Guk podszedł do kochanka i złapał go w pasie, zatrzymując w miejscu.
             - Nie obrażaj się kocie – mruknął uwodzicielsko mimo zmęczenia. Cmoknął chłopaka w szyję, wkradając się rękoma pod jego koszulkę.
            - Zostaw mnie – młodszy zaczął się lekko wyrywać – Wszystko chciałbyś załatwić seksem – niemal warknął, co zdziwiło Seo. Posłusznie puścił młodszego i zdezorientowany stanął obok niego.
            - Kocham cię? – brzmiało to bardziej jak zapytanie z jego strony – To chcesz usłyszeć? – musiał się upewnić czy aby nie mówi tych słów daremnie. Chyba tak właśnie było z jego strony. Bał się tych słów.
            Mike wystraszony podniósł wzrok na partnera. Seo był jeszcze bardziej zagubiony niż on sam.
            - Chciałbym – skinął powoli głową – Tylko nic na siłę – zastrzegł od razu, cofając się krok do tyłu.
            - No to cię kocham – powiedział już pewniej Seo. 
            - Kochasz? Tak po prostu?
            - Tak – mężczyzna wzruszył ramionami – Tak po prostu.

~**~

            - Zitaooooooś – zakrzyknęła dziewczyna i nim chłopak się spostrzegł wpadła na jego plecy uwieszając się na nim jak małpka. A dokładniej goryl biorąc pod uwagę jej wagę, jak mógł stwierdził Huang.
            - Kurwa, kobieto – warknął, próbując się utrzymać w pionie z dodatkowym balastem.
            Amanda zeskoczyła mu z pleców i zadowolona roztrzepała włosy chłopaka. Musiał stwierdzić, że jego pożal się boże przyjaciółka, za bardzo się rozpanoszyła w jego życiu. Czego nie miał jej w sumie za złe, jednak nie dawał również tego po sobie okazać.
            - No co? – zakrzyknęła z żalem. Tak, za dużo krzyczała – Widzimy się dzisiaj ostatni raz debilu.
            I za często go przezywała.
            - Wszystko spakowałeś? – zapytała podejrzliwie – Zapas nawilżacza na lata?
            Warknął słysząc jej komentarz.
            Pierwsze tygodnie bez Krisa były mordęgą. Pił, ćpał, robił wszystko by nie pozostawiać mózgu trzeźwym. By nie musieć myśleć. W tym czasie i Amanda trzymała go mocno w ryzach. Tylko przy niej pozwalał sobie na ludzkie uczucia. Widziała wszystko. Przeżyła nawet próbę zwabienia jej do łóżka, kiedy był zbyt pijany by pomyśleć. Robił wszystko by stracić również ją. Wychodził z założenia, że skoro odtrącał od siebie wszystkich, widocznie tak musiało już być. Dziewczyna wytrwała. Był jej wdzięczny za to.
            - Pamiętaj, że jak dojedziesz masz do mnie napisać. Wiedziałam, że się wszystko dobrze skończy – westchnęła zadowolona.
            - Kto wie – mruknął pełen negatywnych myśli.
            Znalazł idealny sposób na odgrodzenie się od ojca. I wpadł na niego całkowicie przypadkiem. Zupełnie zapomniał o kopercie, jaką na pożegnanie dostał od Krisa. Przypominał sobie jego słowa. Zajrzał do środka i wszystko okazało się jasne.
            Zupełnie nie spodziewał się romansu między Go Arą a jego ojcem. Dziewczyny nie widział od dwóch miesięcy, od kiedy rzucił studia. Był w takim dole, że nic do nie zadowalało, a na pewno nie kontakty z innymi ludźmi. Idealnym sposobem było zaszantażowanie ojca. Był głupi, że nie pomyślał o tym wcześniej. Że nie sprawdził zawartości tej koperty na samym początku. Wtedy oszczędziłby sobie wiele kaców i prób zapomnienia o Wu Fanie.
            Musiał jednak spróbować powrócić do dobrych chwil.
            - Mam taką nadzieję – mruknął sam do siebie.

~**~

            Warknął i zakrył się kołdrą, słysząc nieprzyjemny trzask na klatce. Gdy ten ciągle się powtarzał, usiadł gwałtownie na łóżku, aż zakręciło mu się w głowie. Ciągle przeklinał, że musiał wrócić do Kanady i w dodatku do życia bardzo przeciętnego. Gdzie nie miał strzeżonego apartamentowca, tylko zwykły blok. Gdzie śmierdziało moczem na parterze i gdzie nieznośny pies sąsiadki zawsze go obszczekiwał, gdy akurat na siebie wpadali.
            Cała jego osoba żyła przez ostatnie miesiące w wielkim rozdrażnieniu. I wiedział do czego się to wszystko sprowadza. Brakowało mu Zitao. Jak do tej pory nikt nie potrafił go zastąpić.
            Spojrzał na zegarek. Było za wcześnie. Zdecydowanie za wcześnie, a hałas nie do wytrzymania. Poranna przebieżka powinna postawić go na nogi.
            Wyszedł cicho z mieszkania. Był wręcz terroryzowany przez sąsiadkę obok. Tą z pieskiem, który wyglądał raczej jak szczur. Już miał zamiar zbiegać jak najszybciej się da po schodach, kiedy drzwi się otworzyły i pierwsze co usłyszał to ujadanie ‘szczura’.
            - Mosik spokojnie – zaraz po szczekaniu, usłyszał równie piskliwy glos pani Mandy – Witam panie Krisie – kobieta uśmiechnęła się, tak że dwa  jej podbródki zadygotały niebezpiecznie.
Miał dość tych zalotów. Szczególnie od osoby, która była jedną wielką golonką, ubraną w nieśmiertelne kwieciste worki na ziemniaki. Uśmiechnął się sztucznie.
- Dzień dobry – odwrócił się w stronę sąsiadki, skrywając znudzoną minę.
- Wie pan? – kobieta z podekscytowaniem w głosie zbliżyła się do niego, przez co poczuł nieświeżość jej ciała i przetłuszczone włosy – Będziemy mieli nowego sąsiada – szepnęła cicho, patrząc uważnie małymi ślepkami, czy nikt akurat nie przechodzi – Azjata, tak jak pan. Taki ładny chłopak – rozmarzyła się widocznie. Sam Kris miał nadzieję, że przerzuci na nowego swoje nieudolne zaloty.
- Przepraszam, idę pobiegać. Do zobaczenia – uśmiechnął się uroczo i uciekł tej wścibskiej babie.
Mała przebieżka była zbawieniem dla jego kiepsko zaczętego dnia. Zapomniał o problemach. Pławił się właśnie pod prysznicem, delektując strugami wody, które spływały po jego ciele, gdy usłyszał dzwonek do drzwi. Przeklął siarczyście i zamknął oczy, starając się wyperswadować dźwięk ze swojego umysłu, jakby w ogóle go nie było. Skrzywił się, gdy dzwonek zaczął być powtarzany w odstępie sekund.
- Kto się tak kurwa bawi – warknął do siebie i zakręcił wodę. Przewiązał ręcznik wokoło bioder i szybkim krokiem ruszył do drzwi. Szarpnął za nie i zobaczył wystawioną rękę ze szklanką. Właściciela dłoni nie było widać.
- Czy masz może pożyczyć cukier, sąsiedzie? – znany głos sprawił, że serce podeszło mu do gardła i musiał mocno przytrzymać się futryny, by nie upaść na ziemię.
Zitao pokazał się całej okazałości z kpiącym uśmieszkiem, takim jakiego go zapamiętał. A teraz był tutaj. Nazywał go pieprzonym sąsiadem. Zrobił poprawkę dla swoich poprzednich myśli. Już nie chciał poddusić sprawcę tych nieprzyjemnych dźwięków z rana. Wolał zrobić coś innego. Lepszego.
- Proszę – wykrztusił z siebie, przepuszczając chłopaka.

THE END


~~~~~~~~~~~~~~~

Witajcie i przygotujcie się na mowę pożegnalną co do tego opowiadania, długą mowę. 
Dziękuję kochani za dotrwanie do ostatniego rozdziału. 
Od razu zastrzegam, że rozdział jest niepoprawiony, dopiero co go napisałam, jednak już chciałam się podzielić. 
Jestem niezmiernie zadowolona z zakończenia tej historii. Uważam osobiście, że jest jedną z lepszych spod mojej klawiatury. Jednak niebawem dostaniecie coś, co ukochałam całym moim sercem, mimo że niewielu lubi taki styl pisania. 
Kiedy zacznę publikować coś nowego? Otóż dopiero w marcu. Miesiąc przerwy dobrze mi zrobi (chociaż to nie będzie przerwa, a sesja). 

Kolejna sprawa. Teraz skarby. Każdy kto przeczytał ostatni rozdział (zastrzegam, każdy! bo mimo, że komentuje 15 osób, na pewno jest Was więcej lenie moje :P) ma podzielić się swoimi odczuciami co do opowiadania. Jak jest chujowe to spoko, tylko napisz mi dlaczego. Jak jest świetne, okej ,tylko dlaczego? Teraz ja Was zmuszam do minimum kreatywności. I tak, to jest szantaż! Bo albo zaczynam pisanie do szuflady czyt. dysk D w komputerku, albo dalej piszę dla Was. Tylko bez hejcenia,  bo ci odważni co się wypowiadali  kilkanaście postów wcześniej, ich zdanie znam. Powtarzać mi nie trzeba. Pod tym postem poproszę Wasze opinie co do tego opowiadania :))

Sprawa następna. Wiecie, że jetem debilem jeśli chodzi o grafikę? :)) Kto nie wie, no to jestem i nawet Paint sprawia mi trudność. Kto się zgłasza na ochotnika, żeby zmienić całkowicie wygląd bloga do nowego opowiadania? Mam wybrane zdjęcia, tylko trzeba coś ładnego z nich uformować i zmienić kolorystykę tła. Kto czuje się na siłach, prosiłabym o kontakt na blogowym fejsie (zakładki po prawej). 

To wszystko ode mnie.
Mam nadzieję, że miło spędziliście ze mną ten cały czas.
<3 




34 komentarze:

  1. Nawet nie wiesz jak strasznie sie cieszę! Wreszcie jest rozdział. Codziennie wchodziłam na twojego bloga z nadzieją, że wreszcie pojawi się ostatni rozdział. No i jest! Chociaż troche mi smutno,że to już koniec tego opowiadania, bo chyba się od niego uzależniłam. Uważam, że jest twoim najlepszym opowiadaniem chociaż na początku nie byłam przekonana co do tego paringu. Wcześniej nie często czytałam opowiadania z tymi bohaterami jednak po jakimś czasie bardzo ich polubiłam. Zwłaszcza ich dziwną relację. Te opowiadanie jest dla mnie szczególnie wyjątkowe. Nie ma tam słodkiej miłości którą spotykam prawie na każdym blogu. Nie wiem dlaczego ale strasznie spodobał mi się charakter Tao. w ogóle świetnie opisałaś uczucia bohaterów. Nie komentowałam ci wszystkich rozdziałów z czystego lenistwa dlatego dziekuję że pomimo że większa częśc twoich czytelników nie zostawiała po sobie śladu ty i tak pisałaś dalej. Mam nadzieję że następne opowiadanie równie mocno mnie zaskoczy i zachwyci. Życzę dużo weny! /Jiyeon

    OdpowiedzUsuń
  2. Zacznę od tego, że mimo że to koniec jest to chcę więcej! .____.
    Tak, jest mi mało. Chyba będę czytać to w kółko i w kółko do znudzenia (o ile mi się to znudzi :D)
    Naprawdę cudowny Taoris, jeden z lepszych jaki w życiu czytałam (bo ekstremalnie dłuuuuugi). Nie wiem co na ich temat więcej powiedzieć, dobrze było wczuwać się w sytuację Zitao, wyobrażać sobie (w większości), ale nie we wszystkich momentach, że jest się nim. Nikt mnie tak naprawdę nie wkurzał na początku jak Go Ara, ojciec Tao i Mike. Chociaż ojciec to tam pikuś, Ara ujdzie z życiem ledwo, ale nie mogłam strawić Mike za Chiny. Denerwował mnie jego charakter, ciągła bezradność wobec Krisa... Dobrze, że trafił w sumie na In Guka (dopiero na 15/16 rozdziale zachciało mi się sprawdzić kto to jest; czy to postać wymyślona, czy prawdziwa XD). Nie mogłam i tak początkowo z nimi scen czytać, ale z czasem się przemogłam i byli dobrym oderwaniem od kłopotów Taorisa.
    Tao znalazł sobie naprawdę ciekawego sojusznika w postaci Amandy. I tak najlepiej mnie rozbawił tekst, że uwiesiła się na nim niczym małpka, a raczej goryl, patrząc na to ile waży XDD

    Ach~
    Naprawdę przyjemnie się czytało to opowiadanie. Po raz kolejny: szkoda, że to już koniec...~ Czekam na kolejne Twoje twory z niecierpliwością, życzę weny i udanych sesji, odpoczynku czy czego tam jeszcze potrzebujesz! :) :D

    Pozdrawiam, Emocjonalny Arbuz

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie zaczęłam czytać a już płakałam, że to koniec :( Przeczytałam ten rozdział z bardzo bijącym serduchem.. Tak bardzo chciałam, aby się dobrze skończyło i i jest cudownie <3 chodź na prawdę szansę były na to mizerne to się udało i mam szczęśliwe zakończenie . Nie potrafię napisać Ci dlaczego mi się podobało .. hmmm podobało mi się, bo.. był to Taoris, całe opowiadanie trzymałaś w napięciu, aż do samego końca, który nie wiadomo jak miał się skończyć.. no po prostu bark mi słów, aby pisać jak bardzo mi się to podobało ! aissh już nie mogę się doczekać twojego powrotu w marcu. Będę z niecierpliwością czekać ^^ + życzę weny do dalszego pisania :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojejku, jak w powiadomieniach przeczytałem "END" to mi aż ciśnienie skoczyło! :D

    Nie wierze, Tao przyznał, że KOCHA. Jestem zaskoczona. Myślałam, że to będzie trochę inaczej.

    Nie wiem dlaczego, ale nie mogłam się przez całe opowiadanie przekonać do przyjaciółki Tao. Jakoś jej "słońce", "kochanie" itp. mnie irytowało. Ale chociaż obcowanie z nią zmieniło go na przypuszczalnie lepsze.

    A jeśli chodzi o zakończenie to hym, nie wiem. Niby jest zadowolona z powiedzmy happy endu (i za to dziękuje), ale czegoś mi zabrakło. Trudno mi to jakoś dobrze opisać, ale nie rozumiem... Tao pojechał za nim, w sumie to Kris to obeszło kiedy się rozstawali (przynajmniej tak to w momencie rozstanie trochę wyglądało, bo jego myśli nie znamy do końca, znamy myśli Tao) i on nagle za nim jedzie... i nie było mocnego BUM, w sumie nic z tych planów zemsty nie wyszło, nawet ojciec nie zainterweniował (a liczyłam na to - na ten BUM wtedy). Kris tak łatwo sobie odpuścił, i jeszcze gdyby odpuścił, bo się serio zakochał. A tego nie wiemy. Wiemy, że lubił go fizycznie, możemy gdybać, że czy to na pewno miłość. Ale w tamtym momencie to był tylko zalążek uczucia, gdy się rozstawali - nic dla niego konkretnego. Jednak miałam nadzieje, że jego silna osobowość nie pozowali mu tego tak po prostu rzucić dla seksu. Myślałam, że dłużej będzie się opierał, że chociaż spróbuje skrzywdzić rodzinę Tao i dopiero zobaczy swoje uczucia. Ale tego nie było, jak dla mnie za łatwo to wszystko rozeszło się po kościach a kumulowałaś przez całą akcje rosnące z każdym rozdziałem BUM, które na koniec uszło jak powietrze z balonika. Trochę szkoda. Co prawda Kris dał mu te kopertę, ale w sumie Tao mógł jej użyć żeby uwolnić się od ojca, nie koniecznie potem jadąc do niego. Kris pewnie rzucił, że się jeszcze zobaczą, jednak gdybym była Tao nie do końca ufałabym temu, że jak przyjadę do niego to on na pewno powita mnie z otwartymi rękami. No cóż, oczywiście doceniam całość, ale nie mogę nie zauważyć zmęczenia materiału. I jeszcze zakończenie wątku Mike - takie jakby na siłe. Może to był twój plan zostawienia nam takich otwartych, niedokończonych pokoi pełnych spekulacji i nie zakończonych spraw i uczuć bohaterów. Ale mimo wszystko czekam na kolejne opowiadanie, i życzę dużo pewny oraz odpoczynku. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach~koniec... Szkoda. Przywykłem do tego opowiadania. Naprawdę bardzo je lubiłem. Po części dlatego, że uwielbiam twój styl pisania. Ale nad tym rozwodzić sie nie będę;) Bardzo fajnie wykreowałaś tu postacie. Zarówno te główne jak i głębokie. Nie były one płytkie i przewidujące, ale głębokie i potrafiły zaskoczyć. Nawet jeżeli ktoś pomyślał " Zitao to Skurwiel on tak nie zorbi" a jednak zrobił. To duży plus;) Moim zdaniem trochę ale tylko troszeczkę pospieszyłaś sie z epilogiem. Mogłaś go bardziej rozbudować, więcej hmm szczegółów? Tak to nazwę. Ale zakończenie idealne. Dokłądnie takie jakiego się spodziewałem i jakiego chciałem żeby było.
    Ech.... dopiero w marcu? Ja nie wiem jak wytrzymam bez twojej twórczości... No ale rozumiem sam mam sesję...
    Powodzenia więc!!
    Zero_

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku, tak trochę smutno, że koniec, co ja gadam bardzo smutno, że koniec. Ja uwielbiam twoje opowiadania wszystkie! Daengerus... no kurde, nie ma czym mówić było genialne, mega dopracowane. Cała akcja z przeszłością Krisa, spekulacje, Stary Huang (swoją drogą nienawidzę typa!) zemsta i między tym wszystkim miłość i do tego nie taka lukrowa, trochę brutalna, ale wole czytać takie coś, niż przesłodzone historyjki gdzie "kocham cię" pojawia się paręnaście razy w jednym rozdziale, u ciebie tego nie ma i chwała ci za to, na prawdę! Zawsze będę cenić twoje opowiadania, za niepowtarzalne postacie i dialogi, przy których ryj, aż sam się cieszy, kiedy ktoś się z kimś kłóci, albo jak leci jakaś wymiana zdań, bo np kiedy czytam sobie jakiegoś bloga i główny bohater jest dupkiem, to kiedy porównam go do Krisa nagle owa postać wydaje mi się mdła... Nie mówię, że zawsze tak jest, bo mam swoje takie blogowe perełki ( twój jest jednyą z nich), które również się wyróżniają. Nom, więc będę bardzo tęsknić za tym opowiadaniem. Normalnie zakochałam się w Tao, Wu fanie, Amandzie, In Guku a nawet Mike, który mimo tego, że ciapowaty ukeś to i tak go bardzo polubiłam. i W ogóle cały związek InMike, był uroczy, ale na szczęście cukier nie wylewał się ze ścian dlatego idealnie! A Kris, jejku, ja nic nie poradzę na to, że uwielbiam wrednych intrygantów, nigdy nie wiedziałam co siedzi mu w głowie, dalej nie wiem uhhh genialny jest, uwielbiam go! Aczkolwiek nie wiem czy chciałabym go poznać tak dobrze jak poznał go Tao, mnie by to chyba zniszczyło, no ale ja to nie Zitao, on jest również wrednym, sarkastycznym dupkiem i za to też go kocham! Czasami na prawdę chwytało za serce, to co musiał przeżyć, i szkoda mi go było, kiedy brał, kiedy ojciec go bił, kiedy zdał sobie sprawę z tego co czuje d Krisa, a wtedy było to trochę nie na miejscu, ale jest śliny i uważam, że doskonale to wszystko rozegrał, ja w życiu bym czegoś takiego nie wymyśliła. Ta słodka zemsta, która jedak moim zdaniem mu się udała, a przy okazji ma przy sobie osobę, na której mu zależy. Z kolei Amanda... jeej co tu dużo mówić, wykreowałaś jej świetny wizerunek, od razu ją polubiłam, prawdziwa przyjaciółka, zakręcona, z chęcią bym ją poznała. ^^ Będę strasznie tęsknić za fickiem. Pewnie skończy się tak samo jak z " Bo każdy potrzebuje miłości ", że będę wracać do niego, bardzo często. Jeżeli coś jest dobre to się tak ma. A teraz z niecierpliwością będę czekać na następne opowiadanie! :D
    Duuuużo weny!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostrzegam już na samym początku, że naprawdę nie potrafię się rozpisywać ;-; Jakby to rzec...zobaczyłam na fb, że dodałaś ostatni rozdział, którego mocno wyczekiwałam. Oczywiście od razu wybuch wulkanu emocji, ale po chwili uświadomienie sobie, że to przecież koniec...eh. Mimo to szanuję, że wolisz pracować teraz nad czymś innym, co bardziej Cię uszczęśliwia i tak dalej :) FF jeden z najlepszych jakie czytałam, bo rzadko kiedy da się znaleźć jakiś pełen ciekawej akcji, a do tego z bardzo dobrze przedstawionymi postaciami. Szczerze na żadnych chapku się nie nudziłam, więc kolejny plus ^.^ A i jeszcze znakomity humor, który poprawiał moje samopoczucie :D Obawiałam się, że naprawdę chcesz zakończyć to opowiadanie negatywnie przez co już w połowie miałam tylko *my feels*... ale cieszę się, że jednak jest tak, a nie inaczej :) Tak więc dziękuję, że przetrwałaś dla nas z tym fickiem i tak jak pozostali ; życzę weny w pisaniu innych dzieł ~ // Axe ~

    OdpowiedzUsuń
  8. Opowiadanie cudowne *-* (jak wszystkie z resztą)
    Największe wrażenie zrobiła na mnie postać Krisa i MIke'a. Dlaczego? Gdyż uwielbiam intrygantów,chamstwo i kłamstwa.Jednak mimo to kocham niewinnych chłopaków, takich jak Swan, kawaii. <3
    * * *
    W sumie troszkę mi przykro, że chcesz zrobić miesiąc przerwy. Boże co ja mówię?! Rozpaczam, po prostu umieram! Nie mam pojęcia jak wytrzymam bez Twoich notek, aż MIESIĄC! Ale jeżeli masz wrócić z nowym opowiadaniem - jestem za <3
    No nic, w takim razie życzę weny i abyś pisała jeszcze lepiej. Nie, lepiej się nie da. <3 Uwielbiam Twojego bloga i sądzę, że przez te 30 dni przeczytam wszystko jeszcze raz ;*

    -KareN-

    OdpowiedzUsuń
  9. Wypadałoby napisać komentarz, bo pochłaniam to wszystko wzrokiem, a niestety na komentowanie ostatnio nie mam czasu ani chęci.
    Strasznie lubię Twoje opowiadania, zawsze mają coś takiego w sobie, że nie można oderwać od nich oczu.
    Trochę mi przykro, że to już koniec tego opowiadania, czuję niedosyt.
    To opowiadanie jest genialne. Świetna fabuła, świetnie wyrażone emocje bohaterów i oczywiście genialny sposób pisania.
    I fajnie, że nie jest to opowiadanie przez które ma ochotę się rzygać od nadmiaru cukru i tęczy w każdym zdaniu :). Opowiadanie trzyma w napięciu, nigdy nie wiadomo co się wydarzy. Świetnie wykreowane charaktery naszych bohaterów. Lubię wszystkich naszych bohaterów (dobra, oprócz ojca i matki Tao), choć niektórzy mnie wkurzają.
    Oesu, strasznie proszę o wybaczenie, bo nie mam talentu do pisania komentarzy.
    Mam nadzieję, że jednak podczas sesji odpoczniesz (taaak, rozumiem Twój ból...). A więc życzę weny i pozdrawiam :)!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie skomentowałam tego opowiadania, ale składam Ci pokłon - było ono pierwszą historią z EXO, którą przeczytałam. Normalnie trzymam się od takich rzeczy z daleka, a TaoRis wręcz nie trawię - wolałabym każdego innego z EXO, niż ich. A jednak przeczytałam. Od pierwszego rozdziału opowiadanie strasznie mnie wciągnęło i to wciągnęło na tyle, że przebolałam ten nieszczęsny TaoRis. Może w sumie to też zasługa tego, że było dużo seksu i brutalności, a to akurat uwielbiam :D Oczywiście od początku moją ulubioną parką był Seo In Guk i Mike, o Seo In Guku też nic nie wiem, a jednak to mi nie przeszkadzało xd To chyba znaczy, że historia była dobra sama w sobie, także gratuluję :)

    PS: Mam jednak nadzieję, że następne opo będzie o SHINee <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Takiego końca się nie spodziewałam,a nowy wystrój mi się podoba. Mam nadzieję, że niedługo przedstawisz nam swoje kolejne dzieło :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeśli o mnie chodzi to sam fakt że był to Taoris to dla mnie coś wspaniałego, ponieważ cholernie trudno mi znaleźć coś dobrego. Wiesz, fakt faktem że niekiedy się wkurzałam, ze względu na to iż Tao wydawał się mimo wszystko sierotą. Trochę mnie to denerwowało, bo jest moim biasem. Nie wiem czy faktycznie komentarze coś dawały, ale z każdym nowym odcinkiem stawał się bardziej pewny siebie a ten ostatni odcinek po prostu MISTRZOSTWO ! i ta końcówka ha! XD przepraszam że nie komentowałam wcześniej, dobrze wiem jakie jest to ważne dla osoby która prowadzi bloga, ale tyle było na głowię.
    Ciesze się że szybko załapałam się na ten ostatni odcinek *u*

    Mam ogromną nadzieje że następne opowiadanie nie będzie 2min, bo ich nienawidzę i kurczę nawet jakbym chciała coś skomentować to nie dam rady tego przeczytać uh T-T

    Trzymam kciuki i życzę dobrego odpoczynku od nas, i wracaj z nowymi pomysłami

    PAndra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to niestety :P bo kolejnym opowiadaniem będzie 2min, ponieważ ja ich kocham.
      Jednak i tak trzeba wziąć pod uwagę, to że moi bohaterowie zapożyczają tylko imiona od k-popowych gwiazd, a cała reszta w ogóle ich nie przypomina :P

      Usuń
  13. To juz koniec? Tak jakos zlecialo. Kocham twoje opowiadania bo sa tak niestandardowe ze niemozna ich pomylic z zadnym innym. Szczerze niespodziewalam sie takiego zakonczenia, juz sie przygotowalam psychicznie na wielka samodestrukcje ze strony tej dwojki. A tu pacz, nie dokonca. Nie ma typowego happy endu, ktory nawet niejest w twoim stylu ale... Jest nadzieja i ciekawosc co bedzie potem jak juz ta 2-jka troche ochlonela i przemyslala swoje uczucia wzgledem siebie. Troche niedosyt zostawia relacja Seo-Mike,ale Seo jest jaki jest zawiele tez niemozna od niego liczyc ,,No to cie kocham,, wypowiedziane jak stwierdzenie stanu pogody jest juz az nadto duzym wyczynem dla Seo. Cieszy mnie tez ze Tao tak otworzyl sie Amabda, co prawda nieprzyznaje sie do tego otwarcie ale poznal smak przyjazni i wierzy w jej prawdziwosc.

    OdpowiedzUsuń
  14. Opowiadanie było swietne! Jak każde zresztą. Jedynie zakończenie trochę mnie zawiodło chociaż sama w sumie nie wiem czemu :D Myślałam ze inaczej to skończysz . Ale nie chce się tu czepiać bo na prawdę to było coś. Czekam teraz na Hunhana^^ Pozdrawiam ! / Ayesha

    OdpowiedzUsuń
  15. Fantastycznie napisane opowiadanie, z ciekawą fabułą. Kocham to, jak ich tu przedstawiłaś, zwłaszcza Zitao. W większości Taorisów jakie czytałam jest totalną ciotą nie potrafiącą nic bez Krisa zrobić, nadałaś mu świetny charakterek i pazur, całkowicie potrafię się utożsamić z tym co czuł, z sytuacją w domu, dlaczego chciał by profesor traktował go tak, a nie inaczej. Z Wufanem podobnie, z kochającego wszystkich tatuśka, w Twoim opowiadaniu stał się dorosłym mężczyzną z dość trudną przeszłością, co było widoczne (przynajmniej dla mnie) praktycznie w każdym rozdziale: rozdarcie, ból... Seo In Guka i Mika pokochałam równie mocno, mimo, że byli niezwykle uroczy nadal było widać, że są dorosłymi ludźmi (może poza Mikem, ale taka osobowość już xD), a dwunastolatkami. Wszystkie emocje były tak pięknie przedstawione, że nie raz przyprowadziłaś mnie o zawał biednego serduszka. Jednym słowem: kocham.
    Przepraszam, że komentuje dopiero ostatni wpis, ale jestem potworem i tak mam już...
    Pozdrawiam, jesteś wielka, jeszcze raz: kocham :3

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. Usunęło mi połowę poprzedniego komentarza, szkoda ;-; Napiszę jeszcze raz.
    Szkoda, że to już koniec, bo... było fajne. Podobało mi się. Czasami biło mi w serduszku mocniej przez niektóre momenty, a czasami miałam ochotę zarżnąć jakiegoś bohatera przez jego zachowanie. Tylko żałuję, bardzo żałuję, że jest happy end. To opowiadanie zapowiadało się tak angstowo, że nie pasuje mu takie zakończenie. No ale cóż, co mogę zrobić </3 Tylko nie rozumiem czemu Kris dał Tao tą kopertę z informacją o romansie jego ojca i Go Ary, to tak, jakby się poddał po tym wszystkim co zrobił, po tych planach, po tym poświęceniu... tak po prostu zrezygnował. Myślałam, że jeszcze trochę powalczy. I mogłaś jeszcze wyjaśnić co konkretnie zrobił Tao z tą kopertą, bo szantażowanie ojca jest ok (jakkolwiek to nie brzmi), ale zabrakło mi wyjaśnienia. I jeszcze co do zakończenia z Seo i Mike'iem. Na początku myślałam, że Seo wywali dawnego kochanka Krisa za drzwi jak tylko się poznali, ale w trakcie akcji w Seo narodziły się uczucia do niego, więc pomyślałam, że to będzie miło kontrastowało z końcówką Krisa i Tao, którą przewidywałam, jako złą. Myślałam wtedy, że Mike i Seo będą razem, ale w tym rozdziale padły zdania typu "ciekawe ile czasu minie, zanim on mi się znudzi" i zaczęłam wątpić w moje przemyślenia. W końcu ta ostatnia scena z nimi była taka... niezbyt pełna? Niedokończona? Sama nie wiem. Ktoś w komentarzach wcześniej napisał, że trochę wymuszona i muszę się z tym po części zgodzić. Ale do rzeczy. Ogólnie: pisałam już wcześniej, że to opowiadanie jest dobrze napisane (nie licząc błędów, ale od czego ma się bety, prawda?), nie przesadzone i niesamowicie oryginalne. Temat wybrałaś sobie niezbyt prosty i naprawdę dobrze go opisałaś. Uwielbiam w tym opowiadaniu to, że każda postać ma swój własny charakter, każda jest osobno wykreowana, nawet jeśli była jedną z pobocznych lub pojawiła się później (np. Amanda), to w paru zdaniach potrafiłaś wyjaśnić kim ona jest i jak będzie się zachowywać i tak dobrze wtapiałaś ją w tło, że idealnie współgrała z innymi. Muszę przyznać, że zaczęłam czytać "Dangerous", kiedy jeszcze lubiłam TaoRisa. Potem przestałam czuć do tego paringu jakąkolwiek miłość, a jednak pozostałam przy wchodzeniu na twojego bloga i czytaniu kolejnych rozdziałów, a ja nie czytam opowiadań z paringami, których nie lubię. Dlaczego więc czytałam dalej? Bo to opowiadanie było po prostu bardzo dobre. Wciągające i ciekawe. Możesz być z siebie dumna za napisanie tego z dobrym smakiem i skończenie tego, nie przeciągając do ostatniej chwili. Gratuluję ^^ Czekam cierpliwie na nowe dzieło. I wciąż będę cię hejtować za szantażowanie komentarzami, ale to tak swoją drogą.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie wiem co powiedzieć... Było super. Chociaż nadal najbardziej lubie opowiadanie "Bo każdy potrzebuję..." jednak te jest na drugim miejscu! Szkoda, że już koniec. No nic mam nadzieję, że szybko zaczniesz następne opowiadanie.
    Saraa.

    OdpowiedzUsuń
  19. nominuję Cię do nagrody Liebster Award :)
    szczegóły tutaj: http://hurricane-rehab-e.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Witam,
    eh jestem dość kiepska w komentarzach, ale spróbuje... fantastycznie opowiadanie zakończyłaś, co mi się w nim podobało, to właśnie to, że akcja toczyła się wokół wymierzania zemsty, ale jak się okazało i uczucia zadziałały... Kris bez Zaito nie potrafił, tak samo i Zaito bez Krisa... no cieszy mnie, że Mike zapomniał w zasadzie o Krisie i jest z Seo i im razem dobrze....
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  21. Hah, to było wspaniałe opko. Na pewno jeszcze do niego wrócę. Ah, te dni kiedy potrafilam dzwonic do koleżanki i pytac się, czy jest juz kolejny rozdzial. <3 Przyznam, ze tak jak na początku nie lubialam Amandy, to potem sie nawet do niej przekonałam ^^. Od tego opka zaczelam tu buszować i bardzo się z tego cieszę. Genialny pomysl i na tym samym poziomie wykonany. Życzę weny i cierpliwości. Masz talent! ^^

    OdpowiedzUsuń
  22. Jezu... To. Jest. Wspaniałe.... Kocham to <3 .. Nie wiem co napisać... Jejuuu cudowne <3 Skoda, że nie ma takich więcej </3 Tag bardzo nie umiem pisać komentarzy ;_____;

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie jestem za dobra w pisaniu, więc powiem krótko. Dziękuję . Dziękuję że jesteś i że stworzyłaś to cudne opowiadanie. Kiedy je czytam to wracają mi chęci do życia. Jest po prostu cudowne. Życzę ci powodzenia i dużo weny twórczej, bo uwielbiam twoje historie.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciężko mi było przeżyć psychicznie niektóre rozdziały, bolało mnie ciągle serce, a stres o zakończenie tej historii niszczył mnie od środka. Ale według mnie jesteś genialna, piszesz kochane fluffy, pełne miłości, ale ten genialne angsty i thrillery, które trzymają w napięciu do samego końca! I do tego genialnie przemyślana końcówka, którą pokochałam! Obyło się bez zbędnych całusów, słodkich słówek tylko było tak rasowo jak podczas całego opowiadania! Co tu więcej dodać, chciałabym więcej i więcej takich opowiadań w twoim wykonaniu <3

    OdpowiedzUsuń
  25. Drugi raz silę się na ten komentarz, ale dobra ;-;
    Zqcznijmy od początku. Ostrzegam, to są tylko moje odczucia i macie prawo się nie zgadzać z nuektórymi rzeczami, ale ja to tak odbieram.
    Po przeczytaniu pierwszego rozdziału niezbyt rozumiałam akcję i miałam wątpliwości szczerze czy czytać dalej. Uwielbiam TaoRisa, jednak patrząc na bezdusznego Krisa żyć mi się odechciało. A Tao to mnie już w ogóle dobił. Może Pandzio nie jest jakąś biedną sierotą, ale żeby od razu z niego takiego człowieka robić... Jednak przeczuwałam, że to jedt tylko jego skorupa, że pod spodem jest coś z mojego kochanego Tao. Nie myliłam się.
    Po kilku następnych rozdziałach, historia zaczęła się układać. Powiem szczerze że informacje rozplanowałaś w każdym wątku, niczym w grze Beyond, bowiem ostatnio w to grałam. Podoba mi się że nie wyjawiasz od razu wszystkich informacji, stopniowo je uwalniasz z umiarem, by wciągnąć czytelnika. Odnoszę wrażenie że twoja linia tej historii jest zaplanowana niczym drzewo geneaologiczne mej prababki. A uwierz, wielkie jest..
    Uwielbiam kiedy ktoś stosuje umiar między czynem, myślą i słowem. Czyli nie rozpisujesz jednego czynu na sto linijek, ale też myśli nie pozostawiasz na trzy. Dialogi także potrafisz wplątać z odstępem. Potrafisz oddać uczucie postaci, a to naprawdę cenne. Przynajmniej dla mnie.
    Przyznam szczerze że po pierwszych pięciu rozdziałach sądziłam, że natrafię tu na Bad End, czyli że ktoś zginie. I myślałam tu bardziej o Seo, zamordowanym z rąk psychopatycznego Krisa.. O czym ja myślę xD Ale przy rozdziale 16 wiedziałam, że będzie Happy End. No po prostu wiedziałam.
    W jednym wielkim skrócie, dziękuję za to piękne opowiadanie, te wrażenia i historię, choć to zakończenie.. Aż się prosi o kontynuację! Ale życzę weny na kolejne piękne opowiadania, bosiem naprawdę spodobał mi się twój styl pisania.

    OdpowiedzUsuń
  26. Boskie, boskie, boskie. Po prostu boskie ;') charakter każdego z bohaterów. Historie z przeszłości. I ten seks. No po prostu mistrzostwo 👌

    OdpowiedzUsuń
  27. Zajebiste opowiadanko siedziałam prze to cały dzień przed laptopem, ale warto było. Tak cudowny i inny TaoRis jeszcze się nie zdarzył w moim czytelniczym życiu. In Guk i Mike <3 Zitao i Kris <3 jeszcze jakiś chłopak dla Amandy byłby dobry bo bardzo ją polubiłam, ale trudno Jednym słowem Mistrzostwo

    TaoRis Fan

    OdpowiedzUsuń
  28. Mimo tego, że ostatnio czytam saame 2miny okazało się suuuper ~~ Teraz tylko czekać na następny rozdział 'Virgin Snow' ;3

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie przepadam za EXO, dlatego też chciałam odpuścić sobie opowiadanie po pierwszym rozdziale i... Jak dobrze, że tego nie zrobiłam!
    'O, znowu czytasz gejowskie opowiadania?'
    'Dangerous' to wyraźnie najlepsza twoja praca, jak do tej pory (przede mną jeszcze te najnowsze). Zaplanowania, idealnie dobrana wartkość akcji, w każdym rozdziale się coś dzieje i czyta się jednym tchem! Miło czasem odskoczyć odskoczyć od typowej fabuły love story. Chłodne uczucia, dobrze rozegrane, to jest to. Pierwszy raz niesamowicie spodobało mi się szczęśliwe zakończenie x3
    Dzięki za tak miło spędzony czas :3

    OdpowiedzUsuń
  30. Nigdy nie lubiłam żasnego angstu, smutków i tak dalej, a tym bardziej agresji, masochizmu czy innej formy "zła". I oczywiście zawsze byłam zwolenniczką happy andów. To opowiadanie wszystko zmieniło. XD
    Sama myśl, że mój kochany, zdziecinniały Taoś mógłby być taką zakatowaną szmatą, napawała mnie grozą; do tego Kris-oprawca... gdyby ktoś mnie zapytał jakiś czas temu, czy bym to czytała, zaprzeczyłabym. :"))
    Pomijając drobne błędy czy literówki, całość czytało się dobrze. Fabuła była super, tak samo, jak pomysł. Wszystko ładnie współgrało, było naturalnie i... normalnie.
    Ogólnie jestem mega zadowolona, że trafiłam na tego bloga i że przełamałam się i przeczytałam.
    Ale muszę ponarzekać.
    Strasznie spodobała mi się relacja Mike'a z Seo In Gukiem i mam cholerny niedosyt, właśnie przez nich. Chcę więcej! :/
    I tak jak wspomniałam, zakończenie mnie nie do końca usatysfakcjonowało. Happy and wydaje się zawsze najlepszym rozwiązaniem, jednak tutaj mi to jakoś nie odpowiadało. Skoro ktpś ma być szmatą, to już do końca.XD I znów to Tao wyszedł na ciotę. Nie lubię cię za to, droga autorko! XDD
    Tak więc dziękuję za umilenie mi czasu i zniszczenie humoru. Cieszę się, że tutaj trafiłam. Oby więcej takich ficków w internetach! ♡~~

    OdpowiedzUsuń
  31. Jeśli mam być szczera to powiem wprost, że to było bardzo dobre opowiadanie. Podobało mi się, a jestem wybredna ;3 Najbardziej podobała mi się postać Zitao, ale inne postacie były również dobre i fajne. Mam nadzieję, że inne opki również mi przypadną. :D Dziękuję za twoją ciężką pracę ;) i liczę dalszych sukcesów :3 ~ Keti Moon

    OdpowiedzUsuń