wtorek, 10 grudnia 2013

Dangerous - Rozdział 18.

Witajcie! 
Pędzę jak burza, szybko dodając rozdziały, które mają zrekompensować moją nieobecność.
Mam nadzieję, że nie będziecie narzekać. 
Jeszcze dokładnie dwa party, w porywach trzy i kończymy przygodę z Dangerous, skarby :)

Pozdrawiam czytelników, a szczególnie tych ludków, którzy chociaż napiszą dla mnie parę słów pod rozdziałem. Dodatkowo yaoistów ze Szczecina - a może się tacy trafią. Ehhh... [marzenia mode on] zorganizować jakieś spotkanie k-popowo/yaoistyczne właśnie w ZS *_* 

Miłego czytania kochani!
Zapraszam na drugiego bloga :) 


            Widocznie dziś miał słabszy dzień. Wszystko szło nie po jego myśli. Był przygotowany na ostateczny krok, mimo że długo nad nim myślał początkowo. Długo, bo wziął pod uwagę taki mało istotny czynnik, a mianowicie: jak przyjmie to Zitao. Mimowolnie zaczął przejmować się tym chłopakiem. Był z nim w jakiś sposób związany, nawet jeśli to był tylko seks. Przywiązał się, bo ten spełniał jego oczekiwania, znalazł równego sobie osobnika. I Zitao okazał być się zupełnie innym niż go oceniał. Miał swoje problemy, które bezpośrednio były związane z jego ojcem. Tak samo go nienawidzili. To jednak nie przesądzało o tym, żeby mogli być razem. Zbyt dużo ich dzieliło. A gdyby Zitao dowiedział się prawdy – że został wykorzystany – nigdy by mu tego nie wybaczył. W końcu kierował nim, by urzeczywistnić swoje pragnienia. Związek wszystko by dodatkowo skomplikował. Szarpanie się, wybaczanie, nie potrzebował tego. Wolał zniknąć bez słowa przeprosin. Kupił już nawet bilet powrotny do Kanady. Powoli załatwiał sprawy ze swoim przeniesieniem. Miał zamiar zniknąć szybko i bezboleśnie. Nie chciał przyznać nawet sam przed sobą, że bał się zostać w Chinach na dłużej. Blisko Huanga, kiedy ten będzie szturmowany przez prasę, kiedy rozpęta się prawdziwe piekło. Bo mógłby jeszcze bardziej się zaangażować, chcieć mu pomóc. Lepiej nie robić nic.
            Przypomniał sobie o rozmowie z Seo  In Gukiem. Wyciągnął telefon i wybrał numer Mike’a. Ten odebrał dopiero po kilku sygnałach.
            - Cześć – odezwał się przyjaźnie Kris – Wpadnij dziś wieczorem do mnie – rozkazał swoim zwyczajem.
            ~ Po co? – Mike odezwał się po drugiej stronie dość opryskliwie, co zdziwiło Wu Fana.
            - By spędzić miły, ekscytujący wieczór – westchnął znudzony tym, że  wszystko musi ujawniać – Bądź o 20 – rzucił jeszcze na pożegnanie – Nie spóźnij się – zastrzegł.
            Zatarł ręce zadowolony. Mike w ogóle go już nie interesował, jednak nie byłby sobą, gdyby nie okazał się skurwielem. W końcu In Guk go w jakiś sposób zawiódł, a on musiał go ukarać. Nie potrafił sobie odmówić tej satysfakcji.

~**~

            Oszołomienie zniknęło dość szybko. W zamian pojawiło się plucie sobie w brodę, że za łatwo dał się zwieść. Że tak szybko zaufał nowo poznanemu facetowi i pozwolił wkroczyć mu do swojego życia. Ten nikły promyk szczęścia, który ogrzewał go przez pewien czas, znikł bezpowrotnie. A raczej był dobrą ułudą. Pułapką, w którą dał się złapać. Kris do tej pory musiał się nieźle bawić, tak nim manipulując.
            Pierwsze co chciał zrobić, to dowiedzieć się dlaczego. Czym sobie zasłużył na takie traktowanie. Miał nadzieję, ze Seo In Guk da się łatwo przekupić. Cała sprawa miała tyle znaków zapytania. Nie wiedział nic, podczas gdy Kris, wiedział o nim zapewne bardzo wiele.
            Otworzył drzwi od mieszkania Wu Fana i rozejrzał się uważnie. Nie miał póki co jakiegokolwiek planu na to co dalej. Szczerze wątpił, by zdołał odpowiednio odegrać się na blondynie. Doskonale wiedział, jaki wpływ na niego wywierał. Pewnym jednak było też, że nie mógł zostawić tej sprawy bez echa. Ujawnienie machlojek ojca, nie wpłynęłoby dobrze również na niego. Póki co Kris koncentrował się właściwie na nim i matce. Nie miał pojęcia na kim chciał przeprowadzić swoją zemstę. Na pewno jednak musiało o to chodzić. Taka zabawa nie zależała od widzimisię. Musiała mieć głębszy sens.
            Spojrzał na sypialnię, gdzie zwykle się pieprzyli i coś go tknęło do zajrzenia do niej. Nie byłoby złym pomysłem przeszukanie mieszkania, kiedy miał ku temu sposobność. Wszelkie ślady, materiały, które przybliżą go ku prawdzie, musiały znajdować się właśnie tutaj.
            Łóżko znajdowało się w nieładzie, co wskazywało na pośpiech Krisa. Zacisnął pięści, chcąc mieć w sobie tyle silnej woli, by dziś odmówić blondynowi seksu. Wiedział, że nie potrafi tego zrobić. Podszedł do półki z płytami, która umieszczona była naprzeciwko łóżka, tuż pod telewizorem. Wyjął pierwszą lepszą nieopisaną pozycję i zajrzał do środka. Na krążku była zapisana data, która wydawała się znajoma. Nie zastanawiając się, odpalił płytę i oniemiał po raz kolejny tego dnia.
            Znalazł ich sześć. Każda opisana i pełna ich igraszek w sypialni. Kolejny hak na niego? Nawet nie miał złudzeń, że zbierał materiały porno z nim w roli głównej, by później je wykorzystać. Najprostsze rozwiązanie – najmniej zakamuflowana skrytka – okazało się być nieudanym dla Krisa.
            Spojrzał po sypialni, próbując domyślić się, gdzie znajdzie resztę jakichkolwiek materiałów. Obraz wiszący nad łóżkiem, aż nadto go kusił. Wątpił co prawda w istnienie jakiegoś sejfu, jednak sprawdzić nic mu nie szkodziło.
            - A jednak – mruknął, kiedy jego oczom ukazał się mały kwadrat – Jednak nie jesteś takim idiotą.
            Poukładał wszystko tak jak było. Sejfu i tak nie udałoby mu się otworzyć, tutaj musiał radzić się Seo In Guka, a gdyby ten nie zdecydował się mu pomóc, wynająć kogoś, kto powie mu wszystko. Zabrał jedynie płyty, zostawiając puste pudełka i mając nadzieję, że Kris nie ma kopii zapasowych.
            Ruszył do kuchni, by zaskoczyć blondyna i przygotować coś samemu. Skoro tak bardzo chciał coś zjeść… zrobi to, chociaż na eksplozję kubków smakowych nie liczył, a na pewno nie taką w pozytywnym sensie.

~**~

            Telefon od Krisa niezmiernie go zdziwił. Była to ostatnia rzecz, której się spodziewał. Był może nieco oschły, ale to tylko dlatego, że poczuł małą obawę. Co może pomyśleć Seo? Gdy tylko usłyszał głos Wu Fana, poczuł znajome drżenie na całym ciele. Coś o czym zupełnie zapomniał, albo było przesłaniane przez obecność In Guka. Dalej nie mógł zaprzeczyć, że Kris był dla niego ważny. Może już nie najważniejszy, bo jego osoba bledła, jednak był z nim związany przez krótki czas. To pozostawiało po sobie pewien sentyment.
            Był ciekawy dlaczego Kris chciał się spotkać. W końcu ostatnia ich rozmowa nie skończyła się zbyt dobrze. Został wyrzucony jak śmieć, a mimo wszystko dalej starał się robić wszystko by go odzyskać. Był idiotą.
            - Cześć – rozmyślania przerwało mu wejście do mieszkania In Guka. Spojrzał na mężczyznę zmieszanym wzrokiem. Seo i tak nie czuł do niego nic, może oprócz pociągu seksualnego, co dotyczyło również Krisa, nawet jeśli przez krótki czas. Nie musiał się nim przejmować, skoro i on nie otrzymywał jakiejkolwiek cieplejszej myśli.
            - Hej – uśmiechnął się słabo – Obiadokolacja niebawem będzie gotowa. Nie spal jej sobie – rzucił pogodnie.
            - A ty? – Seo wszedł głębiej do mieszkania, nieco zaniepokojony entuzjazmem chłopaka.
            - Wychodzę – odpowiedział, cofając się do swojego pokoju – Tylko się przebiorę.
            - Gdzie? – In Guk zapytał nieco ostrzej, obawiając się najgorszego.
            - Jestem umówiony na wieczór – intensywnie badał twarz mężczyzny, bo dostrzec choć odrobinę zazdrości. Czegoś co pozwoliłoby mu wykręcić numer Krisa i odmówić.
            - Tak? – Seo nie poruszył żadnym mięśniem twarzy. Wiedział kto to będzie.
            Mike skinął głową, sztucznie uśmiechając się.
            - Kris do mnie zadzwonił. Chce się spotkać. Pójdę – dodał po chwili milczenia.
            Chciał go zatrzymać. Chyba. Za bardzo się zdradził przed Wu Fanem, dlatego teraz on to wykorzysta. By utwierdzić jego miejsce w szeregu. Trafiając w słaby punkt. Mike’a. Nie powiedział jednak nic. Skinął głową, mając nadzieję, że ten się jednak rozmyśli, że zostanie. Stał dalej w miejscu jak wmurowany, patrząc jak Swan wchodzi do swojego pokoju.
            Młodszy wychylił głowę znad drzwi.
            - Kolacja – Mike skinął głową w stronę kuchni.
            - Tak – mężczyzna wyksztusił z siebie i zbyt szybkim krokiem znalazł się w pomieszczeniu – Szykuj się. Kris nie może czekać, prawda? – dodał mało przyjaźnie Seo.
            Słowa trafiły do niego i ubodły, jakby dostał obuchem w głowę. Zamknął drzwi od swojego pokoju i z zasmuconą miną wpatrywał się w ścianę. Dostał wolną rękę, co nie cieszyło go w ogóle. Chciał zostać zatrzymany. Nie liczył na pieprzone wyznanie miłości, tylko o to zabezpieczenie, że cokolwiek znaczy. Że Seo nie jest taki jak Kris i dba jedynie o własne zachcianki. Chciał być dla niego ważny.
            Przebrał się niechętnie. Z jeszcze mniejszym entuzjazmem opuścił swoją grotę i rozejrzał się po salonie. Nikogo w nim nie było. In Guk musiał być w sypialni. Westchnął tylko ciężko i ruszył w stronę wyjścia.

~**~

            - Witaj kochanie! – wykrzyknął pełnym ironii głosem Zitao, kiedy Kris otworzył drzwi wejściowe. Huang stanął na środku salonu, z bojowym wyrazem twarzy i łyżką do mieszania w dłoni.
            Kris zmarszczył brwi, po czym cofnął się przezornie krok do tyłu. Zajrzał, czy numer mieszkania się zgadza, po czym zamknął je.
            - Już myślałem, że się pomyliłem – mruknął rozbawiony – Co to ma być? – wskazał dłońmi postać Zitao, która wyglądała przekomicznie.
            - Kolacja – Huang uśmiechnął się od ucha do ucha – Tak chyba powinno wyglądać powitanie ukochanej osoby, prawda? – zrobił kwaśną minę – Zabawiłem się w kucharza jak chciałeś. Siadaj, spróbuj – uśmiechnął się krzywo.
            - Nie jestem pewien, czy mój żołądek to wytrzyma. Rozumiem, że dążysz do tego, by mnie otruć? – zakpił Kris.
            - Martwy na niewiele mi się przydasz – Zitao wzruszył ramionami i postawił na stole talerze z posiłkiem – A wiążę z tobą jeszcze jakieś niecne plany – zrobił coś na kształt uśmiechu.
            Wu Fan niechętnie usiadł przy stole i dla pewności powąchał parujące spaghetti. Było chyba zjadliwe. Chyba.
            - Właściwie, to spodziewamy się jeszcze jednej osoby – dodał blondyn.
            - Słucham? – zdziwił się Zitao.
            Kris spróbował dania i wytrzeszczył szeroko oczy, nie mogąc skończyć zaczętego wątku. Poderwał się do pionu i biegiem ruszył do łazienki, znikając w niej po chwili.
            - Skurwiel – mruknął zadowolony Zitao – 1:0 dla mnie – dodał.
            Wu Fan wyszedł po niedługim czasie z toalety, mając nietęgi wyraz twarzy.
            - Sam chciałeś – usprawiedliwił się Huang, podnosząc ręce w geście obronnym – Jestem zajebistym kucharzem. Smakowało? – uśmiechnął się słodko i podniósł palec do góry, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi – Aha! Kolacja przyjechała!
            - Albo deser – mruknął do siebie Kris, ponownie siadając przy stole.
            Zitao otworzył drzwi wejściowe.
            - Z zamówieniem? – zapytał, kiedy nie zobaczył żadnego zawiniątka u chłopaka, ani firmowego uniformu.
            - Nie – odpowiedział niezręcznie brunet i dla upewnienia spojrzał na numer mieszkania – Czy tu na pewno mieszka Wu Fan? – zapytał niepewnie.
            Zitao zmarszczył brwi, srogo nastawiając się do obecności nieznajomego chłopaka. A może już gdzieś go widział? Chyba nie. O nim mówił przed chwilą Kris?
            - Proszę – przepuścił niespodziewanego dla niego gościa i spojrzał pytająco na Wu Fana.
            Ten wstał i uśmiechnął się złośliwie na widok Mike’a. Wiedział, że ten przyjdzie. Jak grzeczny psiak do pana. Nawet jeśli ten jest skończonym skurwielem.
            - Masz gościa? – zapytał młodszy niepewnie, patrząc z lękiem na Zitao, który oparł się teraz o ścianę i przypatrywał scence. Takiego obrotu akcji się nie spodziewał. I odezwała się w nim zwyczajna zazdrość. Coś podpowiadało mu, że ta dwójka jest ze sobą związana intymnymi nićmi.
            - Oboje byliście na dziś zaproszeni – Wu Fan zaśmiał się i klasnął w dłonie, kiedy dzwonek do drzwi odezwał się po raz kolejny – Chyba kolacja. Otworzysz? – zwrócił się do Huanga.
            Zitao niechętnie, jednak otworzył cholerne drzwi i przyjął zamówienie. Nie patyczkując się, a na pewno nie mając zamiaru stać jak siedem nieszczęść, jak kolega obok, podszedł do stołu i wręcz rzucił posiłek na blat, pochylając się nad Krisem.
            - Co ty odpierdalasz? – warknął może zbyt  głośno, ponieważ niechciany gość drgnął.
            - Bo przestraszysz Mike’a. Drażliwy chłopak jest – Kris machnął ręką na niego, by ten podszedł – Usiądź. Zitao postarał się o kolację. Poczęstowałbym cię tym – wskazał palcem na niezjadliwy posiłek – jednak wydaje mi się, że ty gotować umiesz znacznie lepiej. Tak zapamiętałem – dodał, kiedy zobaczył zdziwiony wyraz twarzy chłopaka.
            - Kris – zaczął niepewnie Swan, siadając ostrożnie na krześle – Po co chciałeś się spotkać?
            - Doskonałe pytanie – dopowiedział Zitao – Tylko nie zachowuj się jak nieśmiała dziewica – ofuknął chłopaka.
            - Co to kurwa ma znaczyć? – uściślił Huang.
            - Przestań być tak nieokrzesany – mruknął niechętnie Kris – Może wiecie, może nie… nie mam w zwyczaju spraszać dziwek. A pomyślałem, że przyda się naszemu związkowi – tutaj zwrócił się do Zitao – małe urozmaicenie. Tak więc wybrałem Mike’a. To mój były partner – uściślił Wu Fan.
            - Niezły gust – mruknął Zitao, spoglądając na zszokowaną postać Swana – Myślałeś, że się na to zgodzę? – teraz odezwał się nieco rozbawiony – Myślisz, że chcę się z tobą dzielić z kimkolwiek? Z tą ofiarą losu? – wskazał palcem na chłopaka, który kulił się w sobie coraz bardziej.
            - Musiałeś mnie upokorzyć jeszcze bardziej? – niemal szepnął Mike, spoglądając na Krisa zbolałą miną.
            - To nie jest upokorzenie – parsknął Wu Fan – Jeśli się sprawdzisz, może zatrzymam was obu – wzruszył ramionami, jak gdyby mówił jakąś banalną rzecz – Przecież mnie chcesz, nie pamiętasz jak skamlałeś przez moimi drzwiami? – zadrwił – To jak? Piszesz się? Czy wolisz Seo In Guka? Chyba nie dałem przyzwolenia na ten związek?
            Zitao drgnął słysząc znajome nazwisko. Powoli wszystko zaczynało nabierać sensu. Kris jako pies ogrodnika, który nie odda nikomu swojego wcześniejszego łupu. Uśmiechnął się w duszy. Był teraz niemal pewny, że jeśli detektywkowi zależy na tym ciapowatym chłopaku, zgodzi się łatwo na jego warunki. Mianowicie, pracę dla niego.
            - Nie zgadzam się – twardo zaoponował Zitao, hardo patrząc w oczy Krisowi – Wyproś swojego kolegę, albo zostaniesz dzisiejszego wieczoru sam – powiedział zdecydowanie.
            - Nie musi mnie wypraszać, sam wyjdę – odezwał się nagle Mike i szybko wstał – Chyba mogę śmiało powiedzieć, że tą małą garść uczucia jakim ciebie darzyłem, umknęła. Dla mnie to zdecydowany koniec – powiedział cicho – Powodzenia – odezwał się tym razem do Huanga.
            - Nie wydałem pozwolenia, byś wyszedł – Kris spiął się, pod stołem zacisnął pięści. Nie takiego efektu oczekiwał. Zdenerwował się tylko, dziwną zgodnością chłopaków. A to od Zitao oczekiwał największej aprobaty.
            - Nie masz nade mną władzy – spokojnie odpowiedział Mike i wyszedł szybko z mieszkania, nawet nie trzaskając zbytnio drzwiami, by dać upust swojemu rozczarowaniu.
            Zitao odprowadził wzrokiem sylwetkę chłopaka. Miał nadzieję poznać go nieco bliżej, nawet w trakcie konfrontacji z Seo In Gukiem. Następnie zerknął na Krisa, który rozeźlony wpatrywał się w blat stołu. Huang spokojnie usiadł na krześle i zabrał się za rozpakowywanie posiłku.
            - Dalej głodny? – zapytał, próbując powstrzymać się od śmiechu. Takie zachowanie Krisa, który czuł smak porażki zadowalał go. Chciałby sam go doprowadzić do takiego stanu.
            - Kpisz sobie ze mnie? – ostro odezwał się Wu Fan, patrząc spod przymrużonych powiek na partnera.
            - Może odrobinę. Czego się spodziewałeś? Że ten chłoptaś, nawet jeśli twierdził, że cię kocha, czy cos równie utopijnego, zgodzi się na trójkącik? Nie odważyłby się na to – odpowiedział pobłażliwie i zrobił próbny kęs kolacji – Smaczna, spróbuj – zachęcił – Ktoś skutecznie zniszczył twoje plany dzisiejszego wieczoru. Kto wie – zrobił pauzę – może nie zamierzenia z dzisiaj legną w gruzach. Strzeż się, bo może nie jesteś aż tak sprytny jak myślisz? – pytanie utknęło w przestrzeni, powodując nagły skok ciśnienia u Zitao.
            - Co masz na myśli? – powoli zapytał Kris, bystro wpatrując się w kochanka.
            - Tak tylko spekuluję – chłopak wzruszył ramionami – Cóż, nie zadręczaj się przykrymi rzeczami, cała noc przed nami. Tylko my, bez żadnych niedołęg – uśmiechnął się ironicznie.
            - Ta niedołęga mogłaby cię zaskoczyć, miała dobrego nauczyciela – mruknął Wu Fan, pochłaniając sporą część posiłku.
            - Ciebie? – zakpił Zitao – Było widać, jak był zastraszony.
            - Ty nie jesteś.
            - Bo sobie na to nie pozwolę. Może i na ciebie cholernie lecę, tak że nawet dziś, mimo że powinienem jebnąć ci w twarz i wyjść, jednak mam swoje zdanie. Jak i sztylet schowany za plecami. Może czekam na odpowiedni moment, by go użyć? – spojrzał bystro na Krisa, oczekując jego reakcji.
            - Grozisz mi? – blondyn zaśmiał się lekko i wstał od stołu, łapiąc Huanga za dłoń i podnosząc do pionu.
            - Jadłem – odezwał się niezadowolony.
            - Właśnie zabieram się za deser – syknął Wu Fan i pchnął chłopaka na blat kuchenny, skutecznie blokując mu drogę jakiejkolwiek ucieczki. Mocno usztywnił szczękę kochanka, zbliżając się do jego twarzy niewiarygodnie blisko. Tylko ich płytkie oddechy mieszały się ze sobą – I pamiętaj. Jestem sprytniejszy od ciebie. Nie wiesz, na ile mnie stać. Co potrafię. Co chcę zrobić – wymieniał spokojnie, nogą lawirując miedzy wyprostowanymi kończynami Zitao i rozszerzając zaciśnięte nogi. Kolanem docisnął jego krocze, a ten cicho syknął.
            - Wielu rzeczy mogę się dowiedzieć – wydusił z siebie, pragnąc uwolnić się z uścisku.
            - Zawsze będę dwa kroki przed tobą – mruknął, masując boleśnie kolanem przyrodzenie Huanga – Po prostu musisz się poddać. Ulec mi. Słyszysz? – szepnął, subtelnie tym razem liżąc małżowinę młodszego, by następnie przygryźć ją.
            - Chyba nie mam innego wyboru – jęknął Zitao, czując jak pragnienie wypełnia powoli każdy zakamarek jego ciała. Wiedział jedno. Wszystko mogło poczekać, tylko nie jego pożądanie względem tego brutalnego faceta. Może znowu przegrywał małą bitwę, jednak to do niego będzie należało ostatnie słowo. Wojna będzie jego wygraną. Bo nigdy nie przegrywał i tym razem nie zamierzał do tego dopuścić. Nawet za cenę stracenia Krisa.

~**~

            Zanim wrócił do mieszkania, zahaczył o pierwszy lepszy pub, wypijając tam kilka piw na odwagę. Jednak tylko dla siebie. Czuł się upokorzony przez Wu Fana, a cała sytuacja utwierdziła go w przekonaniu, że nigdy nie był kimś ważnym dla niego. Co gorsza poczuł ogromną pustkę, kiedy pomyślał o Seo In Guku i prawdopodobności, że i dla niego niewiele znaczy. Był pewny, że mężczyzna zapyta o przebieg spotkania. W końcu to on był jego „nauczycielem”. Miał zamiar powiedzieć mu prawdę.
            I chciał wyjechać. Zniknąć z Chin tak szybko i niespodziewanie, jak się tutaj pojawił. Nie miał dla kogo zostać. Bał się, że zakochał się w Seo. Nie chciał doprowadzić do takiego upodlenia, jak z Krisem. Wtedy pokazałby całkowite dno swojego człowieczeństwa.
            Chciał jednak jednego. Spędzić z nim tą jedną noc. To, że będzie później przeżywał, nie było ważne. Zostawi wszystko w zakamarkach pamięci, wspominając tylko miłe chwile. Tylko tyle przed wyjazdem.
            Starał się cicho wejść do mieszkania, jednak nic nie mógł poradzić na to, że zarzuciło go na prawą stronę. Uderzył barkiem w stojący wieszak i syknął z bólu. Nawet małe ilości alkoholu nie były dla niego wskazane. Rozebrał się w miarę cicho i sunął stopami, byle nie przewrócić się po raz kolejny. Miał ochotę na kolejną zachciankę, co również było skutkiem promili we krwi.
            Stanął przed drzwiami i dosłownie sekundę zajęło mu podjęcie  decyzji. Wszedł do ciemnej sypialni i prawie nie oddychając podszedł do łóżka Seo In Guka, gdzie mężczyzna widocznie spał. Uśmiechnął się do siebie i usiadł na brzegu materaca. Westchnął ciężko i wsunął się pod ciepłą kołdrę, przysuwając się jak najbliżej bruneta.
            Serce zalało mu przyjemne ciepło, kiedy poczuł gorące ciało tuż obok swojego.
            - Rozumiem, że jutro mi to wytłumaczysz – mruknął cicho In Guk, zarzucając ramię na talię Mike’a i wciskając się w niego jeszcze bardziej.
           


16 komentarzy:

  1. Aaaaaaawwww, z jednej strony nie mogę sie doczekać finalu, z drugiej nie chce, by sie kończyło...
    Czy jako jedyna jestem fanką Mike'a? _(._.)_

    OdpowiedzUsuń
  2. moje płonne nadzieje o jako takim związku Krisa i Tao podupadają, ale za to drugi wątek rozwija się raczej w tą dobrą stronę. to chyba dobrze, choć jesteś nieprzewidywalna, więc będę po prostu czekać cierpliwie na zakończenie całej tej historii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Co się dzieje...nie wyrabiam. Kris nienawidzę cię i kocham jednocześnie, ty podstępny artysto.c: Aish Tao mógłbyś się w końcu na serio ogarnąć, bo zachowujesz się jak totalne uke xD Seo i Mike są tacy kawaii razem ;-; życzę weny ~ // Axe ~

    OdpowiedzUsuń
  4. Uuuu ale pojechałaś w tym parcie! To najlepszy part tego opowiadania. Jeszcze żaden mi się tak nie podobał. Genialnie serio ;) Ułaaaa! brawo. Serio nie mogę się doczekac nastepnych! Serio od dłuższego czasu nie mam żadnych uwag...zerp....null.....xD Brawo. I coś wnioskuję, że do końca opowiadania żadnych mieć nie będę. Chyba że zakończenie mi się nie spodoba....xD
    Zero_

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się że tak szybko dodajesz rozdziały. Jak zwykle świetnie. Czekam z niecierpliwością ^^ /Jiyeon

    OdpowiedzUsuń
  6. Woah~ świetny rozdział *-* a końcówka była najlepsza *w* Biedny Mike ;__; mam nadzieję, że In Guk go zatrzyma blisko siebie ;333 Hah fajnie się czytało te potyczki słowne Krisa i Tao xD Jeden drugiemu tajemnicą, a Tao prawie by się wygadał >< Dobrze, że chociaż już wszystko wie >D Czekam teraz na małą zemstę na Krisie, z udziałem Mika, In Guka, Amandy i oczywiście Zitao >D Będzie się działo ~ *__* nieee już tylko 2 rozdziały i koniec… nieeeeee, wae mi to robisz TT__TT Baaardzo polubiłam to mega opowiadanie, a ty tu obwieszczasz, że to prawie koniec ? ;____; Co ja teraz będę czytać ? ;_____;
    Tak, czy inaczej… Jia yo ~!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaczęłam strasznie lubić Mike, chociaż wcześniej nie interesowałam się tak jego wątkiem. Prawie poczułam te emocje jakie mógł czuć, kiedy Kris go upokorzył. To jest jednak palant. Przez to co zrobił naprawdę mnie wkurzył, ale nie będę go jeszcze oceniać. Zobaczę jak dalej pójdzie akcja. Co do Tao to tak jak myślałam, przywiązał się do Krisa. Jestem ciekawa czy oboje będę w stanie ostatecznie się skrzywdzić, gdy przyjdzie ta zbliżająca się chwila.

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam,
    wstręty Kris tak potraktować Mike, dobrze, ze wyszedł z mieszkania... choć wcale nie powinien tam iść.... Seo może jakoś nie zareagował na to wyjście słownie, choć był mało przyjemny, i gdyby Mike to zauważył, dotarło by do niego, że temu zależy na nim.... ciekawi mnie jak to dalej poprowadzisz... niech Mike będzie z Seo....
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  9. Jej <33 Brak mi słów. Pochłonęłam całą serię w niecałe dwa dni i jestem oczarowana :D Jest wprost idealny, nie licząc kilku literówek, na które natrafiłam xd
    Czekam na kolejne rozdziały i mam nadzieję, że szybko się pojawią ^.^

    Pozdrawiam i życzę weny,
    Nottek.

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne, świetne, wspaniałe ^^ Kiedy następny rozdział? Już nie mogę się doczekać. Życzę weny ^^
    HWAITING

    OdpowiedzUsuń
  11. Na Twojego bloga trafiłam w sobotę, a raczej znajoma mi go podała, bo miałam ochotę przeczytać smut, a ona dała mi link do Twojego oneshota z 2minem, w którym się zakochałam i tak się zaczęło… Zaczęłam czytać po kolei każde Twoje opowiadanie. Wyobrażasz sobie, że zaczęłam w południe, a skończyłam o 7 nad ranem? Nie, nie spałam całą noc tylko czytałam, oczywiście z małymi przerwami, bo każdy człowiek ma własne potrzeby fizjologiczne.
    Pierw ‘To nie takie proste kochać’. Uroczy 2min, który mimo wszystko mnie trzymał w napięciu, co ten Minho sobie wyobraża, jak może tak bezczelnie chodzić na dziwki, po tym jak młody wyznał mu swoje uczucia. Miałam ochotę rozszarpać tą nieogarniętą żabę. Ale wszystko dobrze się skończyło, jak na fluff przystało.
    Teraz ‘Bo każdy potrzebuje miłości’. Śmiało mogę stwierdzić, że to moje ulubione opowiadanie o Shinee. To przez niego nie przespałam nocy, musiałam go skończyć, bo inaczej bym się wykończyła z ciekawości. To nic, że bolały mnie oczy i już ledwo czytałam. Historia niesamowicie mnie wciągnęła. Przez to opowiadanie pokochałam JongKey, a wcześniej jedynie tolerowałam ten pairing. Podobała mi się ta zawiłość między nimi, pocałunki, niby wymuszone, podarowane w złości, potem ta rozmowa przez drzwi, a raczej przez telefon i wreszcie kiedy byli razem. Prawdą jest to, że zaskoczyła mnie pozycja dominująca Key… Nie wyobrażam sobie tego, by Diva Key, dosłownie, pchała sportowca… Dziwne, ale to nic. Ach i wątek 2min. Również mi się podobał. Co prawda nie tak, jak JongKey, ale w końcu bardziej oni byli główną parą. Coś mi się wydaje, że wrócę jeszcze do tego opowiadania.
    Oke pora na ‘Blind’. Niewidomi bohaterowie są często w opowiadaniach, jednak Twoje nie ucierpiało na oryginalności, było równie genialne i oryginalne, jak poprzednie. I podobała mi się spokojna akcja. Nie wiem, jak ludzie mogli na nią narzekać. Wolą jakieś gnioty z milionem błędów gramatycznych, byle była jakaś akcja? Nie przesadzajmy. No ale najlepiej, gdyby Minho od razu po zobaczeniu Taemina w sali po raz pierwszy podszedł do niego, wyznał mu miłość i przerżnął na środku. Nie przesadzajmy. Oczywiście bardziej podobało mi się ‘Bo każdy potrzebuje miłości’, ale na to nie ma co narzekać. Było naprawdę dobre. Akcja w klubie była najciekawsza i ta reakcja Key. Nie wspomnę już o jego pyskówkach do Jjonga. Ogólnie za mało dla mnie JongKey, szczególnie w końcówce, która swoją drogą była przepiękna. Idealny dobór słów, moja Droga.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobra, druga część.
    Wreszcie ‘Dangerous’. Och matko, cóż to za genialny Taoris. Mało się spotyka opowiadań o ten parze, inni bardziej skupiają się na HunHan i Baekyeol, którzy stali się ostatnio aż nazbyt modni. Cieszę się, że postawiłaś na tych bohaterów. Uwielbiam takie klimaty, nie chodzi w seks, a raczej na tą brutalność, te ciemne strony ludzkiego istnienia. Od początku wiedziałam, że będzie to genialny twór, bo w końcu spędziłam cały weekend na czytaniu pozostałych Twoich dzieł, dlatego wiem. Akcja rozkręcała się dobrze, bardzo dobrze. Wszystko idealnie wyważyłaś, przemyślałaś chociaż… Seo In i Mike, jak dla mnie ich relacja jest zbyt płytko opisana i ciut za szybko, zwłaszcza Mike… tak szybko przerzucił się z Krisa na Seo In Guka? Nie no, to nie Twoja wina, pewnie on jest jednym z tych nieogarniętych pasywów, którzy nie myślą, dopiero z czasem. Widać to także po jego zachowaniu. Teraz jestem jedynie ciekawa, co uczyni Tao i czy jednak będzie z Krisem. Naprawdę do siebie pasują, chociaż ta brutalność niekiedy jest przesadzona i nawet jeśli by się kochali to… Było by dziwne, nie mogłoby być nagle sielanki i pełnego uczuć seksu. Mam jednak nadzieję, że nie skończy to się jakoś tragicznie.
    Podsumowując, jesteś genialną pisarką i podziwiam Cię, naprawdę. Idealnie opisujesz sytuacje, wszystko wyważasz, nie zanudzasz, Twoje pomysły niby z pozoru ukazujące codzienność są doprawdy oryginalne. Zakochałam się w nich i w stylu, jakim operujesz. Nie wiem, jak ludzie mogą się czepiać do Ciebie, że rzadko dodajesz… Cóż widziałam Twoją ilość obserwatorów i zdziwiła mnie ilość komentarzy. Nie przesadzajmy, mogliby się wysilić i napisać zwykłe ‘Czekam na więcej!’, ale widać nawet na to ich nie stać. Autor potrzebuje uznania i wsparcia czytelnika, szczególnie jeśli pisze tak długie opowiadania i niekiedy pojawia się zastój, wiem to przynajmniej po sobie. Mam jednak nadzieję, że będziesz udostępniać swoje twory, bo ja się już od nich niestety, a raczej stety uzależniłam, wiesz? Chciałabym móc je czytać non stop, ale niestety wszystko już przeczytałam i teraz muszę czekać na publikację, esh. Dam jednak radę, bo warto, naprawdę. Dlatego życzę Ci ogromnego pokładu weny i chęci. Wiedz, że są czytelnicy, którzy Cię cenią i czekają z niecierpliwością na każdą Twoją notkę. Nie przejmuj się hejterami, oni byli i zawsze będą. Dobra… mój komentarz jest chyba najdłuższy pod tym postem… Wybacz.
    Jeszcze raz, trzymaj się ciepło i pisz z przyjemnością~

    OdpowiedzUsuń
  13. Aaaaaaa zaczynam się obawiać ze związek Zitao i Krisa nie przetrwa, a kibicuję mu od początku. Wiem, że obaj są skurwielami i sama sie zastanawiam, który z nicj jest większy. Wciąż licze ze któryś się złamie i im wyjdzie, zresztą niewiadomo czego to się nie spodziewam, ale kto wie.....;) Życzé Ci weny, chęci do pisania, czytania naszych
    komentarzy - oby jak najwięcej tych konstruktywnych i hwaiting!!!!

    OdpowiedzUsuń