poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Blind - Part 7.


 Witam :) 
Znowu krótko, bo znowu brak mi weny na dłuższe wynurzenia.
Kolejne komentarze i od stałych czytelników-komentatorów i od nowych, pojawiających się dopiero co na moim blogu, niezwykle motywują i dają kopa do pisania kolejnych partów, także dziękuję za nie.
Praca stoi na tym, że patrzę się beznamiętnie na Worda z włączonym 11 rozdziałem i ... paczę... paczę... zero chęci do jakiegokolwiek stukania w klawiaturę, dlatego nie zdziwcie się, kiedy w pewnym momencie zniknę i wpisów nie będzie ;P 

Zapraszam do lektury. 
Liczę jak zwykle na multum opinii i na standardowe kliknięcie 'nudne' czy 'słabe' xDD 
Przyzwyczaiłam się <3 



           Minho wrócił do domu, zaraz po tym jak odprowadził Taemina pod jego dom. Spacer okazał się być bardzo pomocny w poprawieniu ich znajomości tak na dobrą sprawę, co mogło wydawać się dziwaczne. Dalej był zszokowany tym czego się dowiedział. Pluł sobie w brodę, że był takim idiotą i nie zauważył niczego wcześniej. Chociażby wtedy, kiedy zobaczył blondyna po raz pierwszy. I siebie nazywał fotografem? Przeoczając taki ważny szczegół?

            Rzucił się na łóżko i analizował słowa nastolatka. Był samodzielny. Nie wierzył w to. Nie dało się tak. Musiał być uzależniony od pomocy wszystkich dookoła. Nie było innego wyjścia. Nawet najprostsza rzecz, musiała być dla niego nie lada wyczynem. Współczuł Taeminowi. Uważał to za niesprawiedliwe, że taki pogodny chłopak, musiał przeżyć tak wielką tragedię. Chciał mu pomóc. Chciał pomagać. Stać się jego przyjacielem, na którym mógłby zawsze polegać. By mógł go obarczać swoimi problemami, jak i podstawowymi sprawami. Nie potrafił tylko stwierdzić,  dlaczego czuł potrzebę opieki nad nastolatkiem. Po prostu musiał. Chciał się nim opiekować. Może to rzeczywiście była litość? Ale z drugiej strony, mógł pozostać na stopie zwykłej znajomości, nie interesując się zbytnio poczynaniami Taemina. Coś go jednak powstrzymywało przed obojętnym zachowaniem wobec tego uroczego chłopaka. Może to pierwsze spotkanie, pierwsze zdjęcie. Nie wiedział tego póki co. Był pewny jednego. Poznać go bliżej. Zrozumieć. Pomóc.

            ***

            Usłyszał jedno puknięcie do drzwi i otwieranie ich, bez znaku przyzwolenia. Wiedział co za chwilę nastąpi i prewencyjnie schował się pod kołdrą, opatulając ze wszystkich stron.

            - Nawet się tak nie chowaj młody! – zapowiedział rozbawiony głos Kibuma, który zbliżał się coraz bardziej – Wstajemy! – rozkazał.

            Taemin wydał spod kołdry jakiś nieartykułowany dźwięk i wynurzył swoją blond czuprynę, prychając jak kot.

            - Duszno pod tą kołdrą – wyjaśnił, przeczesując roztrzepane włosy – Nie możemy sobie zrobić wagarów?

            - Nie – powiedział zdecydowanie – Po zajęciach idziemy na zakupy wiosenne dla ciebie. Potrzebujesz nowych ubrań! – zadecydował i pociągnął za kołdrę, ściągając ją z Taemina do połowy.

            - I tak ich nie zobaczę – wzruszył niechętnie ramionami – Możesz, je kupić w ciemno – zaśmiał się lekko, słysząc swój nieudany żart.

            - Aisshh – syknął Kibum, rozwalając jeszcze bardziej włosy Lee – Głupi! Musisz je przymierzyć, ja cię muszę zobaczyć i wtedy osądzę, czy je kupisz. Wszystko muszę ci tłumaczyć? I do tego, masz genialny zmysł jeśli chodzi o dotyk. Wybierzesz dobry materiał – pokręcił głową, jakby to była oczywista sprawa.

            - To możemy iść od razu na zakupy. Nie chcę dziś na zajęcia – jęknął.

            Kim westchnął i usiadł na brzegu łóżka, łapiąc chłopaka za rękę.

            - To przez Minho? – zapytał przygnębiony – Nie chcesz się z nim spotkać? To miły chłopak. Otwórz się na niego. Może być dobrym przyjacielem.

            - Nikt nie zastąpi ciebie – mruknął Taemin – I odprowadził mnie wczoraj do domu, po tym jak prawie nie zabił mnie samochód – smętnie dodał.

            - Tak? – zdziwiony i uradowany Kibum, krzyknął jednocześnie – Co?! – zakrzyknął ponownie po chwili, słysząc drugą część wypowiedzi – Znowu wracałeś sam?! Głupi dzieciak! – trzepnął nastolatka w ramię, na co ten skrzywił się boleśnie.

            - To przez przypadek! – próbował się usprawiedliwić.

            - Ja ci dam przypadek! Telefonu nie masz? Co? Dzwoni się i ktoś z nas zawsze przyjedzie. Głupiś – wyrzucał mu.

            - Poradziłem sobie, tak? – odparł zirytowany.

            - Tak sobie poradziłeś, że gdyby nie Minho, to zostałaby z ciebie bardzo efektowna plama na asfalcie – powiedział sceptycznie.

            - Jak zwykle dramatyzujesz. To przez taksówkę! – krzyknął Taemin, wynurzając się zupełnie spod kołdry i wykopując ją na ziemię, zdenerwowany i gotowy na odparcie jakiegokolwiek ataku – Kolo miał wjechać na teren szkoły, a kretyn zaparkował po drugiej stronie ulicy. Nie chciałem mu tłumaczyć, że jestem ślepy – walnął pięścią o materac i wydął wargi.

            - Zabiję gościa – syknął Kibum, mając złowrogie iskierki w oczach – No co on! Niepoważny, czy jak. Cham jeden, płaci się, to i wymaga. Co to za firma. Daj mi namiary, to tak ich zjadę, że się nie pozbierają – Taemin ze spokojem wysłuchał bluzgania na firmę taksówkarską, po czym wygramolił się z swojego ciepłego łóżka i podszedł do szafy. Kibum podążył tuż za nim, zaglądając mu przez ramię i patrząc z pobłażaniem na nastolatka, przesuwającego powoli rękoma, po swoich rzeczach – Dlatego dziś się pojawiłem. Musisz wyglądać jak człowiek na tych zakupach – pokręcił głową i zanurkował głębiej do szafy, którą znał lepiej niż jej właściciel. Szybko wyszukał odpowiednie ciuchy i wcisnął je Taeminowi do rąk – Masz – rozkazał – To będzie idealne.

            - Tak jest szefie – mruknął Lee, po czym uśmiechnął się do przyjaciela i ruszył w stronę swojej łazienki. Zamknął się dokładnie, mając na uwadze to, że Kibum mógł być nieprzewidywalny i wparować w nieodpowiednim momencie. Tak jak przewidywał. Już po chwili usłyszał walenie do drzwi i wrzask przyjaciela.

            - Ale co ma z tym wspólnego Minho? – krzyknął Kim, spostrzegając, że przeoczył ważny element.

            - Zaraz ci powiem. Jak wyjdę – powiedział spokojnie Taemin i powrócił do mozolnej czynności, jaką było umycie się i ubranie. Tylko dzięki dokładnej organizacji i uporządkowaniu, wiedział gdzie znajdują się jego rzeczy.

            - Taemin! – warknął zniecierpliwiony Kibum – Może ci pomogę? – zaoferował swoją pomoc.

            - Nie! – odkrzyknął zdecydowanie – Poradzę sobie. Jeszcze chwila – dopowiedział spokojniej.
            Zarzucił na siebie jak najszybciej ciuchy i wyszedł do zniecierpliwionego Kibuma.

            - Rzeczywiście szybko, że aż założyłeś źle bluzkę – prychnął Kim i podszedł no nastolatka, podciągając do góry t-shirt i zdejmując go. Taemin westchnął.

            - To dlatego, że mnie pośpieszałeś! – wyrzucił mu i podniósł ręce posłusznie do góry.

            - Jasne, jasne dzieciaku – mruknął rozbawiony i założył ciuch na właściwą stronę – Mów co z Choi! – ponaglił.

            - No złapał mnie za szmaty i uratował od pędzącego auta – wzruszył ramionami – Jest spoko – dodał od niechcenia – Fotografuje i już go lubię – dodał.

            - A nie mówiłem? – prychnął Kibum – Trzeba było od samego początku słuchać wujka Divy i nie wydziwiać, że obcy, że nie taki. Nie zjadł cię, żyjesz… Baa… nawet książę cię z opresji uratował.

            - Jaki książę, nie przesadzaj – nastolatek zarumienił się i szturchnął przyjaciela w bok – Pogadałem z nim. Odprowadził mnie do domu. To wszystko. Mogę go zaakceptować – wyjaśnił.

            - Rumienisz się – złapał chłopaka za policzki i wytargał za nie, ku niezadowoleniu Taemina – Cieszę się młody – westchnął i przytulił nastolatka, kołysząc w obie strony.

            Taemin uśmiechnął się na ten nagły przypływ czułości i objął Kibuma, wtulając się w jego ramię. Uwielbiał go i jego nieprzewidywalne zachowania.

            - Dobra, chodźmy do tej szkoły – burknął i odsunął się od przyjaciela, mając na ustach pogodny uśmiech.

            ***

            - Tu masz słomkę – Minho podetknął Taeminowi pod buzię napój i nakierował, by młodszy na pewno trafił w przedmiot, nie rozlewając zawartości soku. Kibum prychnął rozbawiony, a Lee zrobił cierpką minę, nie odzywając się póki co.

            Skończyli właśnie zajęcia i czekali na Jinkiego i Yoo Jung, by wspólnie wybrać się na zakupy. Minho cały dzień, ku niezadowoleniu Taemina i uciesze Kibuma, zachowywał się zbyt nadopiekuńczo, traktując nastolatka jak ostatnią łamagę życiową. Młodszy nie reagował i przyjmował pomoc z uśmiechem, łagodnie jednak upominając co pewien czas Choi. Ten skruszony przepraszał, co jednak nie trwało zbyt długo i na powrót stawał się troszczącą mamuśką.

            - Jestem pewien, że Taemin doskonale sobie poradzi, Minho. To tylko sok – wyjaśnił Kim, nie przestając się uśmiechać, widząc naburmuszoną minę Lee.

            - A jak się ubrudzi? – mruknął zakłopotany Minho – Gdzie ten Jinki? Stoimy już tu dobrych kilkanaście minut – zmienił temat.

            - Pewnie tworzy – Kibum nakreślił dłonią jakiś znak w powietrzu – Zadzwonię do niego – wyciągnął telefon i wystukał numer przyjaciela.

            ***

            Jinki pamiętał, że jest umówiony z  Kibumem, który nie daruje mu jeśli by się spóźnił. Jednak zajęcie, jakie go w danej chwili pochłonęło, nie potrafiło oderwać go od siebie. Pędzel poruszał się po płótnie w szybkim tempie, jakby chciał nadrobić to wszystko, co powinien już dawno zrobić. Nie przejmował się tym, że zajęcia dodatkowe skończyły się pół godziny temu. I tak lepiej pracowało mu się samemu, aniżeli w sali pełnej postronnych osób, które często nie rozumiały, że on malując odcina się od wszystkiego i jest zwyczajnie nieobecny, żyjący jedynie danym, malowanym obrazem i niczym innym.

            Usłyszał skrzypnięcie drzwi i z trudem oderwał się od malowania, wychylając głowę i lokalizując przybysza. Zdając sobie sprawę, kto pojawił się w pracowni, przeraził się i szybkim ruchem wstał i zasłonił swoje przyszłe dzieło. Poprawił włosy, wiedząc i tak, że są zapewne w ogromnym nieładzie.

            - Hej Yoo Jung – powiedział miękko, uśmiechając się łagodnie do dziewczyny.

            - Oppa, co malujesz? – nastolatka zainteresowała się i podeszła do chłopaka.

            - Pracę na zajęcia, zaliczeniową – wymyślił prędko. Co miał jej powiedzieć. To co kocham? Ciebie? Odpadało. Za wcześnie na takie wyznania. Tym bardziej, że nie wiedział tak do końca, co dziewczyna o nim myśli.

            - Mogę zobaczyć? Zawsze byłam ciekawa twoich prac – zbliżyła się jeszcze bardziej, a Jinki czuł, że bliska obecność dziewczyna sprawiła, że zarumienił się.

            - Jak skończę, dobrze? – odparł łagodnie.

            Yoo Jung skinęła głową i uśmiechnęła się, milknąc.

            - Pewnie przyszłaś, by mnie zatargać do Kibuma – mruknął smętnie.

            - Mmhhh… Diva się pewnie wścieka, dlatego przyszłam po ciebie – wyjaśniła.

            - Może się urwiemy? – zaproponował nagle – Kawa? Lody? Byle nie zakupy z Kibumem – jęknął, patrząc prosząco na dziewczynę.

            - Ale już się umówiliśmy, nie możemy go tak wystawić – odparła.

            Jinki poczuł wibrację w kieszeni i wyjął telefon. Skrzywił się, widząc numer Kima na wyświetlaczu.

            - Tak – odebrał połączenie i odezwał się zmęczonym głosem.

            ~ Masz dwie minuty – powiedział spokojnie nastolatek, jednak dało się wyczuć nutkę zdenerwowania w jego tonie.

                - Już marudo, już – burknął, po czym uśmiechnął się do siebie – Albo wiesz co? Myślę, że poradzicie sobie z Minho. Nie musimy eskortować Taemina całą ekipą. Idę z Yoo Jung na lody – dodał, widząc zdziwienie dziewczyny.

                ~ Yoo Jung? – ton Kibuma diametralnie się zmienił i Jinki niemal widział jego uśmiech – Idźcie dzieci, idźcie – powiedział dobrotliwym głosem – Miłej randki.

            - Ale to nie jest… - zaczął Lee, jednak nastolatek zakończył połączenie. Jinki schował telefon z powrotem do kieszeni i złapał nastolatkę niepewnie za rękę – No to jesteśmy wolni. Lody? – uśmiechnął się pogodnie.

            ***

            Kibum popatrzył z uśmiechem na telefon, po czym schował go do kieszeni. Spojrzał na dwójkę przyjaciół, prychając śmiechem. Minho próbował właśnie zabrać Taeminowi plecak i zapewne pobawić się w jego tragarza, podczas gdy młodszy z miną cierpiętnika, trzymał kurczowo swoją rzecz w łapkach. Kim klasnął w dłonie i przerwał małą walkę.

            - Dobra dzieci moje kochane – krzyknął i w dwóch susach znalazł się przy nich – Jinki i Yoo Jung odpadają. Wystarczył im porządny kop i zachęta z mojej strony i idą na lody. Musimy poradzić sobie sami. Choi, kotek… - spojrzał pobłażliwie na bruneta, który udawał że nic nie robi - … torba Taemina nie waży setkę, młody poradzi sobie – uśmiechnął się dobrotliwie.

            - Właśnie hyung – Taemin zabawnie wydął policzki, nadal całą sytuację obracając w żart i tłumiąc małą złość, która nagromadziła się w przeciągu całego dnia na Minho – Dam radę – powiedział i zabrał  torbę, zakładając ją sobie na ramię i uśmiechając się łagodnie.

            - Chciałem tylko pomóc – wybąkał brunet zakłopotany.

            Kibum podszedł do chłopaka i poklepał do po ramieniu, nie przestając się uśmiechać.

            - Wiemy, wiemy Choi. W końcu się przyzwyczaisz i przestaniesz traktować młodego jak łamagę. To co, gotowi na zakupy życia? – zakrzyknął entuzjastycznie.

            - Oczywiście – Taemin i Choi mruknęli bez wielkich oznak uradowania.

            Kim spojrzał na nich niechętnie. Złapał jednego i drugiego pod ramię i pociągnął w stronę wyjścia ze szkoły, nie komentując ich zainteresowania.

            ***

            - Dotknij, dotknij tego materiału – cicho piszczał Kibum, wciskając Taeminowi jakieś ubranie.

            - Za pstrokate – uprzedził Minho młodszego, za co oberwało mu się od Kima – Auu – syknął, rozmasowując ramię.

            - Nie będzie mi pasowało? – spytał Taemin, gładząc powoli powierzchnię materiału.

            - Nie – odparł krótko Minho.

            - Tak! – zaprzeczył Kibum – Idziesz do przebieralni – zadecydował i złapał za ramiona nastolatka, prowadząc w odpowiednie miejsce – O! – krzyknął – I jeszcze te spodnie – złapał czerwone rurki z wieszaka i dołączył do kolekcji.

            Wepchnął nastolatka do przebieralni i powiesił obok wybrane ubrania.

            - Idę szukać dalej – rzucił i zniknął w tłumie kolejnych ubrań.

            - Poradzisz sobie? – szepnął Minho, stojąc przy przebieralni.

            - Postaram… - odpowiedział nastolatek, po czym brunet usłyszał tylko głośny dźwięk lecącego na ziemię ciała. Drgnął gwałtownie i nie przejmując się ludźmi, którzy dziwnie na niego patrzyli, wtargnął do środka, zasuwając za sobą kotarę.

            - Taemin – jęknął, widząc chłopaka leżącego na ziemi i poprawiającego włosy, które znalazły się w nieładzie.

            - Nie zauważyłem stołka – mruknął młodszy, ze wzrokiem wbitym w podłogę – Przepraszam – zagryzł wargę i próbował wstać. Pomocne ręce Minho natychmiast złapały Taemina w talii i podniosły do góry.

            - Nie masz za co przepraszać – wyjaśnił spokojnie i dopiero teraz zauważył, że chłopak jest bez koszulki, a raczej ta wisiała na szyi nastolatka. Nieświadomie przesunął wzrokiem po bladym ciele Taemina, nadal trzymając ręce na po jego bokach. Otrząsnął się w jednej chwili i oderwał od młodszego z zakłopotaniem – Pomogę ci, co? – zaśmiał się cicho i złapał za róg t-shirtu.

            Taemin pokiwał tylko smętnie głową i poddał się zabiegowi Minho, z obfitymi rumieńcami na twarzy, z powodu niezręczności całej sytuacji. Koszulka wylądowała na właściwym miejscu i Minho czekała trudna rozprawa ze spodniami, na które patrzył z małym niepokojem. Nie chciał jeszcze bardziej peszyć Taemina, a i sam czuł się dziwnie niekomfortowo.

            - Spodnie… - podrapał się po głowie - … mogę? – zapytał nieśmiało, czując jak jego policzki robią się czerwone.

            Taemin opuścił jeszcze niżej głowę i westchnął ciężko.

            - Taaak – przeciągnął słowo i zagryzł wargę – To takie zawstydzające – jęknął i zaśmiał się nerwowo – Już nie raz Kibum mi pomagał w przebraniu, ale teraz czuję się dziwnie – powiedział.

            - Nie tylko ty – szepnął Minho, zgodnie z prawdą. Uczucie opieki nad młodszym pogłębiło się w jednej chwili, czego najzupełniej w świecie nie rozumiał. Do tego widok jego bladej skóry, którą dotykał… Było dziwnie. I jego obecność, bliska obecność w tej małej kabinie. Potrząsnął głową w celu wyrzucenia nieprzyjemnych myśli, po czym zabrał się za spodnie młodszego. Niepewnie złapał za guzik, zauważając że nieco drżą mu ręce.

            - To takie upokarzające – mruknął Taemin – Być uzależnionym od wszystkich…

            - Ale nikomu to nie sprawia problemu. Masz dookoła siebie ludzi, którzy cię kochają – odpowiedział i ostatecznie odpiął guzik, opuszczając spodnie na dół – Podnieś nogi i usiądź na tym nieszczęsnym taborecie – złapał nastolatka za łokieć i pomógł w umiejscowieniu się na nim.

            - Wyglądam komicznie? – podniósł głowę i uśmiechnął się rozgoryczony.

            - Wcale nie – zaprzeczył Choi, dodając w myślach, że raczej zbyt seksownie i nieporadnie, co było urocze. Przeklął się dodatkowo, że za często używa tego słowa, w stosunku do młodszego – Większość dziewczyn dałaby się pociąć, za takie małe spotkanie z tobą, prawie półnagim w przebieralni – zaśmiał się i roztrzepał blond czuprynę Taemina.

            - Dlaczego? – zapytał nastolatek, nie rozumiejąc. W pewnych momentach Minho cieszył się, że Lee nie widzi. Jego miny były zbyt nieprzewidywalne, jak i zachowanie w obecności tego dzieciaka. Teraz stał jak porażony prądem i przesuwał wzrokiem po całej sylwetce nastolatka, nie wiedząc właściwie dlaczego tak robi. Odruch silniejszy od niego i zdrowego rozsądku. I on się jeszcze pyta dlaczego. Prychnął na to głupie pytanie.

            - Dlatego, młody, że niezła partia z ciebie – zdjął czerwone rurki z wieszaka i zabrał się za zakładanie ich na Taemina.

            - Niezła partia? – w jego tonie był ogrom goryczy – Już widzę, jak dziewczyny dobijają się oknami i drzwiami. Opiekować się kaleką? – dodał smutno – Będę sam. Wiem to…

            Zapadła cisza. Minho zagryzł wargę, uświadamiając sobie, że naprawdę tak może być. Zrobiło mu się przykro. Życzył wszystkiego najlepszego nastolatkowi, do którego w tak krótkim czasie się przywiązał.

            - Marudzisz – prychnął, nie będąc przekonanym, w prawdziwość swoich słów – Znajdziesz kogoś, kogo nie będą interesowały twój problem. Masz świetny charakter, kto się takiemu oprze? Wstań – podparł Taemina, by ten bez problemu podniósł się do pionu. Sam ukląkł i podciągnął spodnie do samego pasa, znowu dziwnie drżącymi rękoma zapinając guzik – Już – wstał i klasnął w dłonie.

            - Taemin…? – usłyszeli spanikowany głos Kibuma – Gdzie ten Minho, zabiję go – syknął Kim. Choi zaśmiał się i odsłonił lekko kotarę, wysuwając głowę.

            - Tutaj – pomachał dłonią – Pomagałem młodemu – wyjaśnił i pokazał swoje dzieło – I jak? – wypchnął Taemina na zewnątrz, by Kibum mógł ocenić wybór ubrań.

            - Pomagałeś? – chłopak podniósł brew w zdziwieniu i z wrednym uśmiechem na twarzy podszedł do dwójki – I dlatego Minnie, ma koszulkę nałożoną na złą stronę? A ty wyglądasz na dziwnie zarumienionego? – wyszczerzył się i zarzucił ramię na bark Minho, który miał teraz bardzo skonfundowaną minę.

            - Duszno było, jak na dwie osoby – burknął zakłopotany – I ta koszulka jest tak dziwna, że myślałem, że jest dobrze – próbował się wytłumaczyć.

            - Hyung, nic się nie stało – dopowiedział szybko Lee – Naprawdę.

            - Oczywiście – spojrzał znacząco na bruneta i złapał Taemina za rękę, ciągnąć z powrotem do przebieralni – Chodź młody, pomogę ci sam i wybrałem kolejne ciuchy. Poczekaj tu – powiedział do Minho i schował się z Taeminem w kabinie.

            Choi sapnął i potargał swoje włosy. Co się z nim dzieje. To tylko nastolatek. Potrzebujący opieki nastolatek, ale chłopak. A on się rumieni, zachowuje jak rozemocjonowana dziewczyna.  W obecności faceta. Dzieciaka, którego zna… dwa, trzy dni? Nie rozumiał swojego zachowania. I chyba nie chciał zrozumieć, by nie dotrzeć do zatrważających wniosków.

15 komentarzy:

  1. Musisz mi wybaczyć tej niewiarygodnej zbrodni, jaką był brak komentarza pod poprzednim rozdziałem. Nie mogłam się za niego zabrać, a kiedy już miałam - nowy rozdział. *.* Także cieszę się chwilą i komentuję od razu.
    Łał, dużo się dzieje *.* To urocze, a zarazem wkurzające, jak Minho przejmuje się Taeminem i go matkuje. Osobiście by mnie to wkurzało i dziwię się, że młody jeszcze nie wybuchnął. To by było coś *rozmarza się*. Uwielbiam wściekłego Taemina. Tym bardziej, kiedy nikt go raczej takiego nie przedstawia.
    Nie mogę doczekać się soboty, ot co T^T
    Pozdrawiam i życzę dużo weny na 11 rozdział.
    Kei. :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Już wtorek i kolejny rozdział.. Czas leci ZA szybko. Mam jednak nadzieję, że nie poddasz się i skończysz chociaż to opowiadanie i dopiero wtedy udasz się na 'urlop'! :D

    Nie podoba mi się stosunek Minho do Taemin'a jak na razie.. Też bym się denerwowała, jakby ktoś traktowałby mnie jak kompletnie nieporadną osobę.. Wiadomo, że to mimo wszystko urocze z jego strony, jednak mam nadzieję, że nieco odpuści.

    Czasem aż boli mnie to, co mówi Taemin. Pogodzony ze swoim losem aż do tego stopnia, że jest pewny iż nikogo nie znajdzie. *i tak wszyscy wiemy, że będzie odwrotnie, keke*

    Ano i związek Onew rozkwita~ Jego obraz pewnie będzie piękny, jak ich przyszły związek, o!

    Key to Key i zawsze będę lubiła za wszystko co robi. Wciąż jestem ciekawa, w jaki sposób rozwinie się jego relacja z Jonghyun'em.

    Scena w przymierzalni była dla obydwu uroczo krępująca, lubię ją.

    Czekam z niecierpliwością na kolejny i życzę dużo weny! Hwaiting~

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi sie :D alee kiedy cos tak troszke z JongKey? Mam taka palaca potrzebe ich~

    OdpowiedzUsuń
  4. Z epizodu na epizod coraz piękniejsze. Ale dołączam się do pytania Uruhy GazettE - kiedy będzie coś z JongKey? :) Co do Onew.. teraz już wszytsko w jego rękach.

    Pozdrawiam i czekam na kolejny rozdział~

    OdpowiedzUsuń
  5. Kekekeke :D Nareszcie wtorek ! I nowy rozdział !
    Nie powiem bo ja już wyprzedzałam fakty i liczyłam na malutką akcję erotyczną w przebieralni ^^ tak tak wiem.. to dopiero 7 rozdział, a znając ciebie poczekamy sobie jeszcze troszkę do takiej sytuacji :)
    Zgodzę się z Martą z rozdziału na rozdział piszesz coraz lepiej i podoba mi się to jak lekko się to wszystko czyta :P

    Oh nieśmiały Onew.. I tak wszyscy wiemy, że Jinki będzie z nią.
    A robi mi się smutno, gdy Taemin uważa, że nigdy nikogo sobie nie znajdzie i zawsze będzie sam ( Nie będzie bo Minho wkracza do akcji chociaż sam jeszcze o tym nie wie :D )
    No a co do JongKey.. będzie ?
    Pozdrawiam weny weny weny :D :**
    i zapraszam do mnie www.2Min-Fantasy.blogspot.com ~El

    OdpowiedzUsuń
  6. ooo hahaha Minho, co za opiekuńczość kipi~
    oby tylko nie zrobił z Taemina ofiary, bo jak widać, mały póki co jakoś to znosi, ale później może wybuchnąć xD
    scena w przebieralni słodka XD Minho bezkarnie gapiący się... chciałabym to zobaczyc, ahahahahahaha xDDD

    OdpowiedzUsuń
  7. YEAH! NOWY ROZDZIAŁ!! *_________*

    Minho jest nadopiekuńczy. Współczuję Tae, że wszyscy próbują go we wszystkim wyręczać. -,- Jednak trochę nie dziwię się Żabolowi, bo też nie wiedziałabym jak się zachować przy takiej osobie i pewnie próbowałabym we wszystkim pomóc. >.< Taka natura. XD
    Key jest zajebisty. Nie mogę inaczej powiedzieć. >D W każdym opowiadaniu jakie czytałam, Kibum jest po prostu, niezaprzeczalnie zajebisty. Jego chyba nie da się zrobić inaczej, nie? ;D
    Onew i Yoo Jung - ich związek rozkwita! *.* Oni są tacy uroczy! >w< Kocham ich po prostu! <3

    Scena w przebieralni - póki co, chyba jeden z najlepszych momentów w tym opowiadaniu! I jeszcze podejrzliwy, acz dziwnie zadowolony Key...

    " - Taemin…? – usłyszeli spanikowany głos Kibuma – Gdzie ten Minho, zabiję go – syknął Kim. Choi zaśmiał się i odsłonił lekko kotarę, wysuwając głowę.
    - Tutaj – pomachał dłonią – Pomagałem młodemu – wyjaśnił i pokazał swoje dzieło – I jak? – wypchnął Taemina na zewnątrz, by Kibum mógł ocenić wybór ubrań.
    - Pomagałeś? – chłopak podniósł brew w zdziwieniu i z wrednym uśmiechem na twarzy podszedł do dwójki – I dlatego Minnie, ma koszulkę nałożoną na złą stronę? A ty wyglądasz na dziwnie zarumienionego? – wyszczerzył się i zarzucił ramię na bark Minho, który miał teraz bardzo skonfundowaną minę.
    - Duszno było, jak na dwie osoby – burknął zakłopotany – I ta koszulka jest tak dziwna, że myślałem, że jest dobrze – próbował się wytłumaczyć." <--- HAHAHAHHA XD SPADŁAM Z ŁÓŻKA!!! =^o^=

    Ogólnie rozdział jak zwykle cudowny i czekam na kolejny z niecierpliwością! ^^ Weny, weny, weny wiele! ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że parce hetero w opowiadanku się układa :D Taka miła odmiana wśród homo. Naprawdę, fajnie.
    Sytuacja w przebieralni była po prostu boska xD Tak się uśmiałam, że nawet sobie nie wyobrażasz. Minho ma takie zaciągi do ciałka Tae, że aż mnie nosi jak to wszystko czytam. Już się nie mogę doczekać jak prawda do niego dotrze :D *zaciera łapki*
    Nie wiem co jeszcze napisać, ale rozdział po prostu świetny. Aż do następnej części opka będę miała w przed oczami tą akcję w sklepie z ciuchami xD
    Pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham to. Szybko więcej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam wątek z Onew. Ich zauroczenie sobą jest takie... Ugh.. Pięknie po prostu. Moment kiedy Onew malował dziewczynę strasznie mnie wzruszył.
    Minho i Tae? No cóż... To na pewno denerwujące kiedy ktoś zachowuję się wobec ciebie tak nadopiekuńczo. Ale i tak to wciąż miłe z jego strony. Czekam na Jongkey<3 I no... Fighting. Ludzie komentować tu no!
    2 minuty was nie zbawią, a jak ucieszą!
    Muffinka.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak się cieszę że Tae pozwolił się zbliżyć Minho do siebie.*-*
    Mam nadzieję że wyjdą z tego same dobrze rzeczy. ;)
    Zakochany Onew jest również taki uroczy.^^
    A Key to już inna historia, jestem ciekawa co wyjdzie z jego relacji z Jjong'iem.
    Życzę dużooo weny , i z niecierpliwością czekam na sobotę. ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. No cóż, w końcu zabieram się za komentowanie. Niedawno trafiłam na twojego bloga i muszę przyznać, że podziwiam to jak często dodajesz nowe rozdziały o:
    A jeśli chodzi o samo opowiadanie. Uwielbiam je, pomimo że zachowanie Minho nieco mnie irytuje. Co prawda za znajomą też opisujemy go w opowiadaniach jako tego nadopiekuńczego, co to zawsze przyniesie mu zupy jak jest chory, owija w szaliczek, ale mam nadzieję, że Choi w twoim opowiadaniu nieco przystopuje.
    Podejrzewam, ze jeśli nie to wtedy czeka go wybuch słodkiego maknae.
    Jeśli chodzi o Jongkey... o mój boże. Proszę cię, nie... błagam na kolanach. Niech Jonghyun nie odwali czegoś głupiego jak tylko zobaczy Kibuma.
    Liczę na szczęśliwe zakończenie między nimi.
    A tak poza tym to duuużo weny i nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, to już jutrooo~~ * rozemocjonowana *

    Pozdrawia, Inohi.

    OdpowiedzUsuń
  13. Rozdział cudowny jak zawsze :)
    Jak będziesz miała czas to zajrzyj ;) http://slowaukrytepodnutami.blogspot.co.uk/2013/04/witam-serdecznie-na-moim-blogu-znajda.html

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału. Zasługujesz co najmniej na tysiąc komentarzy i jeszcze więcej:d Też piszę więc wiem ile znaczy nawet taki prosty komentarz pod tekstem. Czekam na rozdział<3
    Nuśka

    OdpowiedzUsuń
  15. OMG OMG OMG to było takie słitaśne!!! Ajćććć normalnie boski rozdział! Banan nie schodził mi z ust. Wyobrażam sobie tą całą sytuację w przebieralni i nie mogę, po prostu nie mogę.
    Dopiero teraz wpadłam na ten blog i muszę przyznać że jest bardzo fajnie prowadzony. Jak do tej pory przeczytałam "Bo każdy potrzebuje miłości..." i to jednym tchem, zarywając nockę :D Po tym opowiadaniu zakochałam się w Twoim blogu... ah i jeszcze "Virgin Snow" które też jest bardzo interesujące :). Teraz wybrałam to opowiadanie i po przeczytaniu zaledwie kilku rozdziałów wiem, że jest świetne.
    No nic ja wracam do lektury i znów chyba nie odpuszczę, póki nie skończę :)
    Pzdr A.

    OdpowiedzUsuń