sobota, 6 kwietnia 2013

Blind - Part 6.


Witam :)
Nie będę się zbytnio rozpisywać, bo i nie ma o czym.
Dziękuję za nieliczne opinie, komentarze, witam nowych i zapraszam na kolejny rozdział ^^

Widzimy się ponownie we wtorek
<3



            - Naszkicujcie coś wyjątkowego. To co pozostało w waszym sercu, zagościło w nim na dłużej. Osoba, rzecz, miejsce. Pobudźcie swoje wspomnienia i oddajcie się tylko temu papierowi, który jest przed wami i wykreujcie coś unikalnego! – głos nauczyciela sztuki zagrzmiał i rozniósł się echem po potężnych ścianach w szarym kolorze. Mężczyzna podkręcił kokieteryjnie wąsa i pełen podziwu dla własnej osoby i przemowy, jaką wygłosił, odszedł na bok sali, siadając przy stoliku. Oparł łokcie o blat dębowego biurka i splótł dłonie, sokolim wzrokiem przesuwając po postaciach swoich uczniów.

            Jinki ze zmarszczonym czołem słuchał swojego nauczyciela. Coś wyjątkowego. Czy było coś takiego w jego życiu? Wydął wargi, próbując się zastanowić nad tym poważnie. Lubił swoje dodatkowe zajęcia malarstwa. Ten niepozorny grubawy człowieczek, który je prowadził, był istną bombą pełną charyzmy i werwy. Z przyjemnością chodził na lekcje, mimo że odbywały się nieco późno.

            Pomyślał o dzisiejszym dniu. Pogoda znowu dopisała. No ale przecież nie narysuje słońca. Było zbyt banalne, no i to przecież żadne wspomnienie. Kibum ponownie przyprowadził Minho, chłopak starał się jakoś porozmawiać z Taeminem. Ten jednak odgrodził się sporym murem i zdawkowo odpowiadał na pytania bruneta. Choi był miły. Mógłby się zaprzyjaźnić z Taeminem, a i sam był opanowany i idealnie komponowałby się w ich paczce przy zakręconym Kibumie. Dziś brunet nawet nie odpowiadał zaczepkami na ponury ton blondyna. Nie reagował na nie i odzywał się do niego przyjaźnie.

            Sam Jinki jednak nie zwracał większej uwagi na swoich przyjaciół i ich rozterki. Wiedział, że prędzej czy później dojdą do porozumienia. Znał nieco Taemina i wiedział, że nastolatek nie potrafi być na dłuższą metę wrogo do kogoś nastawiony. Miał zbyt pogodną naturę, by nienawidzić kogokolwiek. Minho zostanie przyjęty do grona jego przyjaciół, tylko młodszy potrzebuje nieco czasu.

            Głowę dzisiejszego dnia zaprzątała mu jednak Yoo Jung. Wczorajsze spotkanie z nią i tym samym mała intryga Kibuma, przyniosła niespodziewany zwrot w ich dotychczas oziębłej relacji. Nie spodziewał się, że nastolatka może być takim dobrym kompanem do rozmowy i spędzania wspólnie czasu. Nawet nie spostrzegł, a tych kilka godzin minęło jak z bata strzelił i pomyślał, że nie chciałby się z nią rozstawać i to krótkie spotkanie zostawiło go z niedosytem.

            W międzyczasie podziękował Kibumowi, na co ten zareagował ogromnym entuzjazmem i wymyślił mnóstwo scenariuszy przebiegu ich burzliwego romansu, na spotkaniu. Jinki wyprowadził go z błędu i opowiedział o nudnej randce, wedle zdania Kima.

            I o ile wczorajszego popołudnia zachowywali się swobodnie z Yoo Jung, to dzisiejszego dnia ponownie byli onieśmieleni. Tylko spojrzenia jakimi siebie obdarzali byli częstsze. I uśmiechy. Tak, Yoo Jung miała bardzo ładny uśmiech. I włosy. I szyję. I doszedł do wniosku, że wszystko jest idealne. To spokojne spojrzenie, gdy zainteresowana patrzyła na niego.

            Zapatrzył się w biały arkusz przed nim, z podniesioną dłonią, w której trzymał ołówek. Z wahaniem przyłożył grafit do papieru, kreśląc kreskę na nienaruszonym materiale. Ręka bezwiednie zaczęła tworzyć profil człowieka. Dziewczyny. Tej, którą zapamiętał i która znalazła miejsce w jego sercu. Ta wyjątkowa i idealna. Tak jak zaznaczył wykładowca.

            ***

            Był wykończony. Dziś nie dał sobie ani chwili przerwy. Tańczył bez przerwy od dwóch godzin, wyciskając z siebie siódme poty, jak i rozdrażnienie, jakie nagromadziło się po całym dniu. Był zdenerwowany. Zachowaniem Minho. Był niemal pewien, że chłopak zostanie na stopie wrogości i będzie zwyczajnie niemiły, miał do tego zresztą prawo, po jego wczorajszym niemiłym zachowaniu. Pomylił się. Brunet zdawał się zacząć wszystko od nowa i dziś powitał blondyna, jak gdyby nigdy nic. Starał się go nawet zachęcić do rozmowy, jednak młodszy skrzętnie unikał odpowiedzi. Ku jego niezadowoleniu zaczął się czuć swobodniej w obecności bruneta, czego nie dał po sobie jednak poznać. Dziwił się tym bardziej, że znał go de facto zaledwie dzień. Kilka godzin. Chłopak miał jakiś dziwny dar przekonywania do siebie ludzi. Kibum już był pod jego urokiem, co nieco denerwowało Taemina.

            Opadł bezsilnie na podłogę i oddychał ciężko. Był niesamowicie zmęczony. I nie czuł się lepiej. Jego ciało było na skraju wyczerpania, jednak umysł pracował na pełnych obrotach. Nawet nie wiedział, która jest godzina. Stracił poczucie czasu, mając styczność z muzyką. Zarejestrował tylko moment, kiedy reszta grupy skończyła swoją próbę, a nauczycielka zastrzegła, by się nie przeforsowywał. On pokiwał tylko głową i powrócił do tańca, ćwicząc w efekcie do utraty tchu.

            - Taemin – usłyszał nagle z drugiego końca sali – Nie wiedziałam, że ktoś tu jeszcze jest. Długo będziesz jeszcze ćwiczył? – była to sprzątaczka. Znała chłopaka bardzo dobrze, w gruncie rzeczy głównie przez to, że niemal zawsze zostawał do wieczora w szkole.

            - Już skończyłem – blondyn usiadł po turecku na ziemi i uśmiechnął się w stronę kobiety – Może mi pani powiedzieć, która godzina? – zapytał uprzejmie.

            - Będzie dochodziła osiemnasta. Pomóc ci? – spytała zatroskanym głosem.

            - Dziękuję, poradzę sobie.

            - Przyjedzie ktoś po ciebie? – ciąg pytań nie miał końca.

            - Tak, zadzwonię po taksówkę. Za chwilę – odpowiedział i podniósł się do góry, podchodząc do luster i trafiając do swoich rzeczy – Wezmę prysznic i już pani nie przeszkadzam – ponownie posłał kobiecie uśmiech.

            - Słońce, ty nigdy nie przeszkadzasz. Mało kto jest tak zaaferowany i zostaje po godzinach w szkole – powiedziała dobrotliwie.

            Chłopak uśmiechnął się i zebrał swoje rzeczy, kierując się powoli w stronę prysznicy. Musiał się doprowadzić do porządku zanim wyjdzie do ludzi. Przepocony nie mógł w żadnym razie się pojawić publicznie.

            ***

            Siedział na ławce przed szkołą, czując już zimno jakie napływało o tej porze dnia. Zimny prysznic nie był zbyt dobrym wyborem, ponieważ teraz trochę się trząsł, a katana bez rękawów i t-shirt nie dawały odpowiedniego ciepła. Czekał na taksówkę, którą zamówił chwilę wcześniej. Podniósł dłonie do ust i nadmuchał na nie, chcąc w jakiś sposób przekazać sobie trochę ciepła. Pierwsze bezchmurne dni zdecydowanie go zmyliły i poczuł niemal letnią porę, wstając rano i idąc na zajęcia. Teraz natomiast zamarzał. Uroki zmiennej wiosny.

            Poczuł wibrację w kieszeni i wyjął telefon. Odebrał połączenie, przystawiając aparat do ucha.
            - Tak? – zapytał.

            ~ Czekam już na pana od kilku minut – usłyszał niemiły głos taksówkarza.

            - Umawialiśmy się, że przyjedzie pan do szkoły – zdziwiony wyjaśnił nastolatek.

            ~ Czekam po drugiej stronie ulicy. Naprzeciwko budynku. Nic takiego nie pamiętam. Miałem przyjechać pod szkołę. Jestem. Włączam licznik – burknął rozdrażniony mężczyzna.

            - Już idę – westchnął nieco zaniepokojony Taemin i zakończył połączenie – Gbur – mruknął do siebie, chowając komórkę. Zarzucił plecak na ramię i niepewnie podniósł się do góry. Pokręcił głową, to w jedną, to w drugą stronę, jakby szukając właściwej drogi. Ruszył powoli przed siebie, uważając by nie zboczyć z trasy. Poczuł pod stopami chodnik i wiedział już, że znajduje się przy bramie głównej. Tą również znalazł o dziwo szybko i wyszedł przez nią, idąc prosto w kierunku pasów.

            - Raz, dwa, trzy, cztery… - mruczał nieustannie do siebie - … pięć, sześć – zatrzymał się i wyciągnął ręce na boki. Ręką zahaczył o słupek, który sygnalizował dźwiękiem, jakie światło jest aktywne. Wytężył słuch, usłyszał jednak tylko nieprzyjemne rzężenie – Świetnie, zepsute – burknął niezadowolony.

            Przestąpił z nogi na nogę, nie wiedząc co ma właściwie zrobić. Wychylił się delikatnie do przodu i nasłuchiwał, starając się pozostać póki co na poboczu. Powrócił do normalnej pozycji i roztrzepał swoje nieułożone kosmyki.

            ***

            Minho nie spodziewał się, że zostanie tak długo przetrzymamy w szkole. Od razu zapisał się na zajęcia z fotografii i dowiedział się, że właśnie dziś jest kolejne spotkanie. Poszedł na nie w takim razie, mając jak zawsze swój aparat w torbie. Nie spodziewał się tego, że tyle będą trwać. Nie żeby się nudził, bo ćwiczenia były interesujące, ale spędzenie całego dnia w szkole, średnio mu się podobało. Już widział kpiący wyraz twarzy Jonghyuna, gdy mówi mu, że siedział w szkole niemal do dziewiętnastej.

            Teraz wychodził właśnie ze szkoły, kierując się na najbliższy przystanek. Liczył na to, że jakiś autobus pojawi się w miarę szybko. Marzł nieco w bluzie, którą miał na sobie. Zdradliwy poranek wiosenny dał o sobie znać. Przystanął widząc blond czuprynę na pasach. Nie miał wątpliwości, że to Taemin. Chłopak zachowywał się dziwnie. Wychylał się co chwila na jezdnię, nie wchodząc jednak na nią. Jego ruchy były niepewne, jakby nie wiedział co ma zrobić.

            - Po laleczkę nikt nie przyjechał – mruknął nieco złośliwie i ruszył w stronę nastolatka.

            Starał się być dziś dla niego miły. Spotkało się to jednak ponownie z oporem i barierą, której nie potrafił pokonać. Nie rozumiał tego nastolatka. Nie wiedział, dlaczego chłopak jest tak wrogo do niego nastawiony. Prychnął do siebie lekceważąco, postanawiając porozmawiać z nim teraz, gdy nie mieli publiczności. Obserwował coraz bardziej zaniepokojony poczynania blondyna. Światła były czerwone, a on niemal  wchodził na jezdnię. Brunet przyspieszył z zamysłem opieprzenia gówniarza, za nieodpowiedzialną zabawę.

            ***

            Westchnął ciężko i postanowił. Nie mógł już dłużej czekać. Poprawił plecak i raźnym krokiem wszedł na jezdnię, chcąc jak najszybciej pokonać ten krótki dystans i dostać się w końcu do taksówki.

            Krzyknął głucho, czując jak jakieś obce dłonie chwytają go w pasie, podnoszą i pośpiesznie ciągną w stronę przeciwną niż zamierzał. Trwało to wszystko może sekundę, po czym zaczął się wyrywać. Stracił jednocześnie okulary, które z powodu małej szarpaniny zleciały mu z nosa i słyszał tylko jak roztrzaskują się o chodnik. Został niespodziewanie puszczony i poleciał na zimną ziemię.

            - Ty kretynie. Życie ci nie miłe. Chciałeś się zabić?– usłyszał nad sobą rozwścieczony głos. Należał do Minho. Tylko co on tu teraz robił? Po co przyszedł? Po co porywał?!

            Taemin zagryzł boleśnie wargę i zaczął szukać po omacku swojej zguby, nie odzywając się. Znaczy, że uratował go? Będzie miał niepotrzebny dług wdzięczności u tego obcego chłopaka. Nie chciał.

            - Jesteś ślepy czy jak? – kontynuował Minho, coraz bardziej rozwścieczony – I dlaczego się nie odzywasz?! – wrzeszczał – Głuchy też?!

            Gdy tylko zobaczył jak nastolatek wkracza na jezdnię na czerwonym zmroziło go. Zatrzymał się gwałtownie, po czym ruszył biegiem, gdy zauważył że z drugiej strony jedzie samochód. Złapał nastolatka i odciągnął w bezpieczne miejsce. Nigdy nie widział kogoś tak skrajnie głupiego i nieodpowiedzialnego. Był wściekły i przerażony jednocześnie, dlatego tak na niego naskoczył, patrząc jak chłopak szuka okularów, które leżały przed nim. Był w takim szoku, że nie ogarniał co się dookoła niego dzieje?

            - Nie – Choi usłyszał cichy głos młodszego. Blondyn zakrył twarz włosami, po czym wstał i otrzepał się, nie patrząc w oczy brunetowi – Tylko ślepy. Miło, że w końcu zauważyłeś – mruknął nieprzyjemnie.

            Minho zamarł, analizując dokładnie słowa, jakie przed chwilą usłyszał. Ślepy? Chłopak z niego kpi? Żartuje, w takiej sytuacji? Już miał zamiar się odezwać, gdy młodszy podniósł głowę i poprawił przydługie włosy. Jego oczy były puste. Nijakie. Chłodne. Już nie zakryte sławetnymi okularami, które przypisał wręcz jego osobie. Tylko w tych kilku słowach potrafił nadać im jakieś cechy. Nie kłamał. Zamilkł w połowie słowa, które miał zamiar wypowiedzieć, nie znajdując nagle żadnego, które byłoby odpowiednie. Chociaż nie, miał jedno. Określenie dla swojej osoby. Idiota. Skończony idiota i kretyn. Przełknął ślinę i nadal wpatrywał się w ciszy w nastolatka.

            - Widzę, że ta wiadomość tobą wstrząsnęła. Rozumiem. Pójdę już. Taksówka na mnie czeka – powiedział spokojnie, bez jakichkolwiek emocji. Czuł się głupio, że musiał polegać na brunecie i że ten był zakłopotany tym, w jaki sposób dowiedział się o jego małym defekcie. Podniósł torbę z ziemi i zarzucił ją na ramię. Zagryzł niepewnie wargi, po czym westchnął ciężko i wyjął z torby składaną laskę. Nie cierpiał z niej, nienawidził się z nią pokazywać. Bo wtedy czuł się od niej uzależniony. Czuł na sobie wzrok miliona osób, które mu współczuły, a tego nie chciał. Był samodzielny na tyle, ile mógł, dlatego ten głupi przedmiot go ograniczał. Czasami jednak okazywał się niezbędny, kiedy nikogo nie było w pobliżu.

            Chyba dopiero to otrzeźwiło Choi. Podszedł do chłopaka i delikatnie odebrał mu laskę, składając ją.

            - Odprowadzę cię do domu – powiedział spokojnie.

            - Poradzę sobie – burknął Taemin – Taksówka na mnie czeka – odwrócił się od chłopaka.

            - Nie ta strona – prychnął rozbawiony Minho i złapał nastolatka za ramiona, odwracając go w stronę ulicy – Odprowadzę cię… proszę? – dorzucił.

            - Dobrze – mruknął niezadowolony blondyn i spuścił głowę, robiąc nietęgą minę – Odwołam taksówkę – wyjął telefon, który został mu zabrany.

            - Daj spokój. Ten idiota powinien przyjechać do szkoły, a nie! – warknął zdenerwowany Choi – Zabiłbyś się, gdyby nie ja. Chodźmy – złapał nastolatka pod łokieć i poprowadził przez pasy.

            - Dałbym sobie radę – westchnął Taemin.

            - Chyba w szpitalu byś skończył. Dlaczego nikt po ciebie nie przyjechał, rodzice? Kto cię zwykle odprowadza do domu? By chyba nie chodzisz sam?!

            Taemin zaśmiał się cicho i uwolnił swoją rękę z uścisku Minho.

            - Zachowujesz się jak umma Kibum na początku, po wypadku. Uspokój się – powiedział rozbawiony.

            Brunet zmieszał się. Nie chciał być tak nachalny. Podrapał się po głowie i spojrzał na Taemina. Chłopak zachowywał się normalnie. Wspomniał o wypadku, jakby to nie była bardzo znacząca rzecz.

            - Przepraszam – burknął – Nie wiem jak się zachować wobec ciebie – wyjaśnił niepewnie.

            - Może tak jak przed wielkim newsem?

            - Nie mogę tak! – powiedział szybko – Bo już wiem i to wszystko zmienia.

            - To nic nie zmienia. Jestem normalnym nastolatkiem, który chce mieć spokój. Nie matkuj mi. Nie łaź za mną. Nie wyręczaj mnie, gdy tego nie chcę. Nie lituj się nade mną. Nie współczuj. Zachowuj się normalnie – Taemin wzruszył ramionami.

            - Czyli nie skreślasz mnie? – Minho uśmiechnął się promiennie – Kumple? – zapytał i podniósł rękę w geście przybicia zwyczajowej piątki, po czym opuścił dłoń zakłopotany.

            Blondyn westchnął i potrząsnął głową, mamrocząc coś niezrozumiałego pod nosem.

            - Kumple – potwierdził, kiwając niepewnie głową i uśmiechając się nikle.

            - Wiesz… - zaczął powoli - … widziałem cię przed tym, kiedy Kibum poznał nas ze sobą – pomyślał, że nie musi tego ukrywać – Jak ćwiczyłeś. Zrobiłem masę świetnych zdjęć – rozemocjonował się – Szkoda, że nie możesz ich zobaczyć – westchnął po chwili i zamilkł, czując że popełnił kolejną gafę – Przepraszam – szepnął skruszony.

            - Nie masz za co – zbył go młodszy – To tylko słowa. Nie reaguję już na nie. Nie jestem jajkiem, nie traktuj mnie tak, bo znowu zrobię się niemiły.

            - Przepraszam – powtórzył.

            - Nie przepraszaj! – warknął lekko poirytowany.

            - Myślisz, że to takie łatwe? – powiedział z wyrzutem – Muszę się przyzwyczaić, że zmam kogoś niewidomego i w ogóle.

            - Ja się musiałem przyzwyczaić do tego, że nie widzę – zaśmiał się głucho.

            Nawet nie zauważyli, że od pewnego czasu Minho swobodnie trzyma Taemina za rękę i prowadzi do jego domu. Choi zauważał dziwne spojrzenia przechodniów, jednak nie zwracał na nie uwagi. Nie interesował go to co myślą. Liczyło się to, że pomagał chłopakowi i zbliżył się do niego. Tak szybko i niespodziewanie. Już po kilku minutach rozmowy zdał sobie sprawę, że pomylił się. I wszystko się zmieniło. Ręka Taemina była ciepła i krucha. Poczuł, że mógłby trzymać ją tak długi czas i być przy tym słodkim blondynie. 

17 komentarzy:

  1. Będę pierwsza ? :D
    Co by ci się tu rozpisywać piszesz fantastycznie i z każdego twojego opowiadania zakochuję się w twoim blogu coraz bardziej ♥
    Sama pisze opowiadanie i wiem, że to nie jest wcale łatwe zajęcie i potrzeba dużo czasu aby coś sensownego napisać a tobie wychodzi to świetnie !
    Oj Minho Minho nawet się nie zorientujesz kiedy będziecie razem i wylądujecie w łóżku.. ( takie tam nadzieje)
    Ja już chcę wtorek ! Pozdrawiam i życzę weny ! ♥ ~El

    OdpowiedzUsuń
  2. oooo w końcu! sposób, w który Choi dowiedział się o tym, że Taemin nie widzi był trochę niezręczny, ale dobrze, że w końcu się stało.
    na miejscu Taemina też chyba bym się czuła wkurzona, gdyby nagle ktoś chciał mi pomagać xP poniekąd wiem z autopsji o co chodzi ^^"
    ciekawe cóż za wypadek spotkał Taemina~

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże to było takie... Awww...!! ;3 kocham to! takie przyjemne ^-^ Tylko niech Taeś na siebie uważa!!
    Chcę już wtorek, chociaż nie chcę bo mam dużo lekcji ;,; Ale zawsze jakiś pozytyw w okropnym dniu ^-^ Weny!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobała mi się akcja z Taeminem i Minho. Była trochę niezręczna, ale potem jak sobie wszystko wyjaśnili to było urocze. Cieszę się, że Minho w końcu zna prawdę. Teraz na pewno będzie się układać między nimi.
    2min już jest na dobrej drodze, nasza urocza parka również, teraz tylko został Jongkey. <3
    Do wtorku, życzę weny i pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Powinnam być niezadowolona bo Bumiego nie ma x.x(uzależniona >.<)
    ale co tam i tak bossski odcinek ;D
    czekam na dalszy wątek 2mina bo robi się ciekawa atmosfera :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chciałam napisać jakiś wielki komentarz, ale jestem w tym momencie pod ciągłym urokiem Twojego opowiadania i nie mogę napisać nic sensownego. :D
    Powiem tylko tyle: Dobrze, że Minho o wszystkim wie (szkoda, że w taki sposób ;c) i że wreszcie zbliżył się do Tae! <3 Teraz już wszystko musi być genialnie. :3
    Czekam z niecierpliwością na kolejną część. >.<

    OdpowiedzUsuń
  7. Uroczo, nawet bardzo.. Ale mam cicha nadzieje ze w nastepnym rozdziale bedzie JongKey...duuuzo JongKey <3

    OdpowiedzUsuń
  8. świetne ;) i wreszcie Mihno dowiedział się że Taemin nie widzi
    życzę dużo weny ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Coś we mnie zajrzało. 9 kwietnia będzie nowy rozdział, a wtedy są moje urodziny ^^ . Rozdział jak zawsze genialny, pisz dalej weny <3

    OdpowiedzUsuń
  10. No, no, no... czyżby Taemin się przekonał do Minho? C: Mnie się to bardzo, bardzooo podoba! ^^ I jeszcze ta akcja z ulicą... normalnie przed oczami miałam tą sytuację z poprzedniego opowiadania. O_O Całe szczęście tym razem Minho był w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie, więc zdążył go uratować! >.< I jeszcze szli razem za rękę... *____________* Kocham! Rozpływam sięęęę!

    Onew namalował Yoo Jung! *_* Wiadomo, że ona mu się podoba! I on jej też! Jednak oni są nieśmiali i uparci, i żadne z nich nie podejdzie pierwsze! >_<

    Czekam cierpliwie na rozwój akcji. ^^ Niech się dzieje co chce, wiem, że cokolwiek napiszesz wyjdzie wspaniale! <3 Pozdrawiam i życzę wiele weny, chęci i czasu na pisanie! <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Nooo nareszcie się dowiedział! Teraz już spokój, niech się akcja dzieje. C': Czekam na kolejny rozdział. :3

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny rozdział, szczególnie końcówka. Minho jak zwykle musi być bohaterem, życie. Teraz czuję, że miłość każdego będzie kwitła. Lubię słodkie historie, bo ostatnio ludzie piszą za dużo angstów ^^. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  13. Naprawdę miło się czytało. Troszkę krótkie, ale dobre i to:D
    Należy się nam za brak komentarzy. Tak końcówka cudowna.
    Cieszę się, że Minho i Tae się docierają! Pozdrawiam
    Weny
    Muffinka

    OdpowiedzUsuń
  14. Nasuwa mi się tylko jedno pytanie:
    -Od kiedy szkolne sprzątaczki są takie miłe? ~hehe

    PS. Weny <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Awwwwww *.* Dowiedział się, dowiedział! Co prawda w dosyć niemiły i bezceremonialny sposób, ale grunt, że już wie. Zawsze jakiś postęp :)
    Cieszę się z udanego spotkania zapoczątkowanego w poprzednim rozdziale. Czyżby wolnymi krokami zaczynało im się układać?
    Fajnie, że dodajesz tak często rozdziały :D Naprawdę genialnie się czyta i już wyczekuję następnego.
    Pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
  16. Chcę już dzisiaj kolejnej części! <3

    OdpowiedzUsuń
  17. biedny Taeś, pozbawiony wzroku ;w;
    ...
    kurczę, aż płakać sie chce.
    -czytelniczka

    OdpowiedzUsuń