poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Blind - Part 13.


Witam.

Tak, widzę niemal Wasze zdziwienie dlaczego tak szybko kolejny rozdział. Jednak zainteresowani pewnie nie będą oponować.

Tak jaki pisałam Koczi na TT, pojawiam się dzisiaj.

Bo mam czas pisać, jak na razie, więc dodaję regularnie nowe party. Spodziewajcie się takiego obrotu sprawy przez kilka dni. Krytyka zmobilizowała mnie do pracy, jak i Wasze słowa otuchy i nie puszczam focha, opuszczając stałych czytelników i zawieszając bloga, jak spodziewali się niektórzy J. A krytyka od anonimków i pewnie osób o średniej wieku 12-13 lat na mnie nie działa :DD

Rozdział nie poprawiony, więc z błędami tak jak zawsze, przepraszam.

Hmm… Czy jestem osobą dojrzałą? Nie uważam się za takową, mimo 20 lat (borze, jaka stara) J. I nie uważam się za pisarkę, raczej początkującego pismaka xD, który bawi się słowem.

Dziękuję za opinie jak zwykle i miłego czytania.



            Dźwięk budzika z oddali rozbudził go delikatnie. Zmrużył oczy, patrząc w sufit poprzez pryzmat swoich rzęs. Odwrócił się na bok i otworzył jedno oko. Potem drugie. Nie był u siebie. Bolała go głowa. Nie, nie dlatego, że wczoraj przesadził z alkoholem. To raczej efekt uboczny nadmiernej wściekłości, rozczarowania, zdenerwowania i innych negatywnych określeń, jakimi mógłby opisać kilka ostatnich godzin. Ból między skroniami pogłębił się, gdy przypomniał sobie o wydarzeniach wieczornych. Do tego doszło nieprzyjemne kłucie w klatce piersiowej, spowodowane żalem i pretensją, co do zachowania jego ojca. Do tego spotkanie Jonghyuna. Pocałunek. Zmieszanie z błotem. Chwila pokory i przeprosin. Za dużo, jak na krótki wieczór i małą Kibumową głowę i tak zaprzątniętą problemami.

            Był w salonie. Sam. W pokoju obok spał Jonghyun. A raczej już nie spał, bo słyszał w końcu dźwięk jakiejś skocznej melodyjki. Wczoraj rozmowa im nie wyszła. Student w ciszy doprowadził Kibuma do swojego mieszkania. Wskazał miejsce, gdzie spędzi najbliższy tydzień i poszedł do siebie. Nie można zapominać o tym, że sam Kibum był jeszcze zły na Jonghyuna. Chociaż złość ograniczała się do pokazywania tego na zewnątrz, mimo, że tak naprawdę nie odczuwał zdenerwowania. Pocałunek go zaskoczył. Nawet bardzo. I mimo, że miał świadomość tego, że to była tylko próba, wręcz zachcianka studenta, podobało mu się. I chyba tak naprawdę na samego siebie był wściekły. Bo myślał, że ma to już za sobą. Że nie potrzebuje kontaktu z Jonghyunem, czy internetowego czy realnego. Mylił się.

            Myślał o zakochaniu? Skąd! Pocałunek był jedynie przypadkiem, nic nie znaczącym epizodem. Potrzebował Jonghyuna, jedynie jako przyjaciela. W końcu byli przyjaciółmi, tylko że internetowymi, którzy w normalnym życiu, nie bardzo potrafili się dogadać. To, że Kibum wzięty został za dziewczynę, nie zmieniało faktu, że wiele wiedział o Jonghyunie. Znał jego przyzwyczajenia. Nawet ten głupi budzik. Ustawiony dlatego, że student rano biegał.

            Zamknął oczy i udawał, że nadal śpi. Nie miał póki co sił, by z nim rozmawiać. Nie mieli o czym. Chociaż nie. Mieli, tylko zaczęcie rozmowy na jakikolwiek temat, byłoby bardzo kłopotliwe. Tym bardziej, że wszelkie dialogi kończyły się kłótnią. Rozmowy na czacie wychodziły im jednak lepiej, swobodniej.

            Drzwi od pokoju się otworzyły i Jonghyun bardzo cicho przeszedł obok kanapy, na której spał Kibum, mijając ją i udając się do kuchni. Woda. Pomyślał od razu nastolatek. Po krótkiej chwili student wyszedł i skierował się do drzwi wyjściowych.

            - I tak wiem, że nie śpisz – powiedział cicho, bardzo swobodnie i zamknął za sobą drzwi wyjściowe.

            Kibum przy tych słowach wstrzymał oddech i dopiero po dłuższej chwili, po wyjściu studenta, zaczerpnął świeżego powietrza. Przewrócił się na plecy i rozkopał kołdrę, spychając ją niemal na ziemię. Wiedział, że wróci za godzinę. Podniósł się i rozejrzał po pomieszczeniu. Ładnie, chociaż trochę nieporządku się tutaj wkradło. Student, czego innego mógł się spodziewać. Nie mniej jednak było tutaj przytulnie.

            Wstał z łóżka, podpierając się o oparcie kanapy, by nie przewrócić się niespodziewanie, gdy poczuł małe zawroty głowy. Wyciągnął z torby ciuchy, jakie zapakował, zdając sobie sprawę, że źle je dobrał i większość nie będzie do siebie pasować. Tak to jest, kiedy pakuje się w ferworze nerwów. Zwykły, szary t-shirt będą musiały starczyć w kolaboracji z jasnymi rurkami.

            - To chyba śniadanie – mruknął do siebie, gdy był już ubrany – Będzie głodny jak wróci z biegania – pomyślał od razu o Jonghyunie.

            ***

            Ktoś inny obudził się w równie przygnębiającym nastroju, spadając prawie z wąskiego łóżka, gdy wiercił się na wszystkie strony, nie mogąc ostatecznie znaleźć odpowiedniej pozycji do drzemania.

            Ból głowy nie był aż tak dotkliwy. Dużo bardziej nieprzyjemna była suchość w gardle i ociężałość. Wiedział jedno. Potrzebuje prysznica. I śniadania. I gorzkiej herbaty, która zniweluje skutki zbyt obfitego picia.

            Zwlekł się z łóżka i podszedł do lustra, patrząc w swoje zmarnowane odbicie. Przesadził poprzedniego wieczora. A tak się starał, by nie pić za dużo w towarzystwie Taemina. Zamarł na chwilę. Cofnęło go do tyłu, jakby dopiero teraz otrzeźwiał i wrażenia z nocy, uderzyły w niego z pełnym impetem, powodując jeszcze większe zawroty głowy.

            Taemin. On. Razem. W loży. Sami. Jego usta. Potrząsnął głową z niedowierzaniem, jakby chcąc wyrzucić z niej obrazy, które nie powinny się pojawić. Szkopuł polegał na tym, że wiedział, że to nie tylko wymysł jego wyobraźni. Naprawdę całował się z Taeminem. I podobało mu się to. Młodszemu najwyraźniej też, gdyż nie przerywał pocałunku.

            Czuł się z tym źle. W normalnej sytuacji pewnie skakałby pod sufit ze szczęścia. Jednak świadomość, że wręcz napastował młodego będąc pod wpływem, zdecydowanie tłumił uczucie zadowolenia. To, że był zakochany w Taeminie, również niczego nie ułatwiało. Bo co z tego, że się z nim całował, skoro nie wiedział, co czuje blondyn? Bo jeśli całował go tylko dlatego, że sam był pijany. Impreza, ogólny szał i ludzie skłonni w większym stopniu do wyluzowania się i robienia głupich, nieodpowiedzialnych rzeczy, nie przejmując się późniejszymi skutkami. Tak było teraz. Chwila przyjemności, za to jak oszałamiającej, ciągnęła za sobą spore konsekwencje.

            Już teraz zaczął się obawiać poniedziałku i starcia w szkole. Powinien spotkać się z Taeminem już teraz, jednak bał się. Trudne rozmowy nigdy mu nie wychodziły. Tak często brakowało mu odpowiednich słów. Chyba potrzebował planu, jak to wszystko rozegrać i nie skrzywdzić młodszego.

            Spojrzał ponownie w lustro, krzywiąc się na widok swojej napuchniętej twarzy. Podniósł dłoń do ust, kreśląc niezrozumiałe nawet dla niego znaczki.

            - Choi – mruknął do źle wyglądającego odbicia w lustrze – Debil z ciebie.

            ***

            Kończył robić śniadanie, gdy drzwi wejściowe się otworzyły i usłyszał w salonie, ciężkie kroki i urywany oddech. Jajecznica powinna wystarczyć, a i w międzyczasie posprzątał nieco kuchnię. Nie mógł pracować w takich warunkach.

            Spiął się nieco, bo Jonghyun zaraz wkroczy do kuchni i co wtedy. Jak zagaić rozmowę, by po raz kolejny się nie pokłócić? Zachowywać się normalnie. Zacząć rozmawiać o bzdetach i trzymać się z dala od poważnych tematów?

            Prawie upuścił łyżkę, gdy student cicho wparował do środka.

            - Jajecznica będzie dobra? – zapytał na wstępie Kibum, szybko wyrzucając z siebie słowa.

            - Pytasz jakbyś nie wiedział – mruknął Jonghyun, stając obok młodszego i nakewając sobie soku – Pomarańczowy, też chcesz? – zapytał, spoglądając na chłopaka.

            - Przecież wiesz, że tak – odpowiedział tak samo Kibum.

            Jonghyun uśmiechnął się delikatnie.

            - Tyle o sobie wiemy, a i tak nie wiemy nic, co nie? – rzucił od niechcenia student, siadając przy stole i obserwując krzątającego się Kibuma.

            - Zabrzmiało to trochę nieskładnie – odparł nastolatek, dalej męcząc jajecznicę.

            - Wiesz o co mi chodziło – powiedział cicho, zajmując się swoim sokiem.

            Kibum skinął jedynie głową.

            - Posprzątałeś? – zapytał ponownie Jonghyun, rozglądając się ciekawie po pomieszczeniu – To nie było konieczne. Było czysto.

            Kibum wyłączył gaz i odwrócił się do studenta, z miną pełną kpiny.

            - Chyba mamy inne pojęcie czystości – powiedział poważnie – Skończyłem. Zjedz, a potem się umyj. Bo wystygnie – wyciągnął z szafki talerze i zabrał się za serwowanie śniadania.

            - Rozgościłeś się tutaj widzę. Mam takie talerze? – podrapał się po głowie, widząc przedmioty, o których posiadanie by się nie spodziewał – I miło, że się martwisz o moje posiłki. Mam rozumieć, że będziesz gotował? Mi pasuje – odpowiedział za młodszego.

            - Nie przyzwyczajaj się. Dziś idę porozmawiać z ojcem. Wytłumaczę mu, że to tylko twoja wina – odwrócił się do chłopaka, stawiając przed nim talerz z jedzeniem i siadając po drugiej stronie stołu.

            - Myślisz, że zrozumie? – Jonghyun podniósł brew w zdziwieniu – Wątpię – mruknął niechętnie.

            - Na pewno się uspokoił – powiedział z naciskiem – A jak nie, to Taemin mnie przenocuje.

            Jonghyun podniósł wzrok na chłopaka, znad swojego talerza, którym był bardziej zaabsorbowany, aniżeli rozmową.

            - Taemina? Po co? Źle ci tutaj? – pytał nieco ostro – I myślisz, że twój ojciec z dnia na dzień przestanie być homofobem?

            - Ale ja nie jestem gejem! – krzyknął Kibum, mocniej zaciskając dłoń na widelcu i powstrzymując się, by czegoś złego nim nie zrobić Jonghyunowi, który denerwował go swoimi docinkami.

            - Powiedz to swojemu ojcu – mruknął chłopak – I możesz tu zostać, mówiłem przecież. Kucharka się przyda – dopowiedział wrednie.

            - Czy ty zawsze musisz taki być? – syknął Kibum, zaciskając boleśnie szczękę – Nie możesz być miły, choć przez chwilę.

            - Przeszkadza ci szczerość?

            - Jesteś wredny, nie szczery – skwitował chłopak.

            - Przepraszam – odparł Jonghyun, co spotkało się ze zdumieniem Kibuma.

            - Przepraszam? – powiedział powoli, nie wierząc, że właśnie to słowo usłyszał.

            - No tak – odpowiedział trochę poirytowany, przewracając dodatkowo oczyma – Jestem wredny. Jestem realistą. Nie wierzę, by ojciec pozwolił ci wrócić do domu. I na pewno chcesz mieszkać u młodego? Możesz tu zostać. Co jego rodzice na to? Przenocują cię przez tydzień? Ja i tak mieszkam sam. A kanapa była chyba wygodna?

            - Powiedz od razu, że nie chcesz bym się wynosił – Kibum spokojnie powiedział, splatając dłonie i kładąc łokcie na stole, patrząc uważnie na Jonghyuna.

            - Nie chcę – przyznał mu rację, kiwając powoli głową.

            - Dlaczego?

            - Nie wiem – odpowiedział po chwili ciszy – Spokojnie, nie bawię się. Po prostu zostań.

            - Dobrze – Kibum pokiwał głową – Skończyłem – odsunął od siebie talerz i wstał od stołu.

            - Ja też. Idę się umyć. Zrobisz mi kawę? – zapytał z nadzieją, wstając od stołu.

            - Mleko i dwie łyżeczki cukru? – upewnił się Kibum, mimo że znał odpowiedź.

            - Tak – potwierdził Jonghyun – Nie czujesz się skrępowany moją obecnością? Rozmawiamy o niczym – zapytał nagle, z ręką na klamce.

            - Czuję się skrępowany. Chcesz rozmawiać o bzdetach, czy o poważnych sprawach?

            - O bzdetach – zdecydował natychmiast.

            - No widzisz, ja też. Chyba za wcześnie na poważne rozmowy – Kibum wzruszył ramionami.

            - Masz rację – Jonghyun skinął głową – Zadzwoń do Taemina. Młody ma pewnie nie tylko kaca pijackiego – mruknął student i zniknął w salonie.

            Kibum westchnął. Właśnie tego się obawiał. Reakcji Taemina gdy wytrzeźwieje i zacznie zdawać sobie sprawę, w jaką pokrętną sytuację się wpakował. Młody będzie potrzebował wsparcia. Tym bardziej, że nie miał pojęcia, jak zachowa się Minho. Jakby było mu mało własnych problemów. Musiał jeszcze stawić czoła – być może – złamanemu sercu przyjaciela. Co było jednak bardzo prawdopodobne.

            ***

            Taemin siedział na łóżku, opatulony kocem. Bujał się w jedną stronę, to w drugą. Obok siebie miał telefon i wyczekiwał połączenia. Obudził się rześki i zadowolony. Kac mu nie doskwierał. Wszelkie procenty wytańczył. Jednak po krótkiej chwili radości, zaczęły wkradać się wątpliwości.

            Całował się z Minho. Prawda. Chciał tego. Prawda. Brunet oddawał pocałunek, nawet sam go zainicjował. Prawda. Ale to nic nie znaczy. Też prawda. To w końcu tylko pocałunek. Do tego, pewnie w mniemaniu Minho, pocałunek po pijaku. Do tego z chłopakiem. Przyjacielem. I to czego się najbardziej obawiał. Pocałunek z osobą niepełnosprawną. Nie przejmował się tak bardzo tym, że jest tej samej płci co Choi, aniżeli tym, że jest niewidomy. To zaprzątało mu głowę najbardziej w danej chwili. Bo kto by chciał się wiązać z osobą, której na każdym kroku należy pomagać.

            Telefon rozdzwonił się, a on sam w błyskawicznym tempie odebrał przychodzące połączenie.

            - Tak? – zapytał z nadzieją, która zgasła, gdy usłyszał głos Kibuma.

            ~ Hej młody! – przyjaciel odezwał się z werwą – Kac męczy?

            - Cześć hyung – Taemin uśmiechnął się nikle – Wcale. Czuję się dobrze.

            ~ Minho nie dzwonił? – zapytał od razu starszy – Kac moralny cię dręczy, co nie gówniarzu? – słowo zostało wypowiedziane niezwykle czule, nie mając zamiaru urazić zainteresowanego.

            - Nie, nie dzwonił – blondyn westchnął ciężko – Chyba źle zrobiłem.

            ~ Szybko się obudziłeś – mruknął sceptycznie Kibum – Ale spokojnie, pewnie i Choi teraz ma niezłą rozkminę. Odezwie się, zobaczysz – starał się uspokoić młodszego.

            - Tego też się boję – burknął Taemin – To takie trudne hyung! – jęknął potem.

            ~ Kto powiedział, że zakochanie i życie jest łatwe? Zawsze jest pod górkę – rzeczowym tonem powiedział Kibum.

            - Trafiłeś do domu bezpiecznie, hyung? – zapytał Taemin, chcąc za wszelką cenę zmienić temat.

            ~ Taaak – niemrawo odpowiedział Kibum – Można tak powiedzieć. Później ci powiem – mruknął niechętnie chłopak.

            - Coś się stało, prawda?

            ~ Stało się, stało. Ale nie martw się. Dam radę – zaśmiał się sztucznie do słuchawki – Kończę młody, do zobaczenia w poniedziałek, chyba że mam wpaść do ciebie.

            - Nie, nie, to niekonieczne. Na razie Bummie – zakończył połączenie odrzucając telefon i kładąc się na łóżku.

            ***

            Kibum westchnął ciężko, gdy usłyszał jedynie pikanie po drugiej stronie telefonu. Taemin był w nieciekawym stanie. Z chęcią by pobiegł do niego i pogadał z młodym, jednak nie znajdywał żadnych słów otuchy. Sam miał swoje problemy, na których musiał się skoncentrować, a raczej przestać o nich myśleć i odrzucić daleko w zapomniany kąt, wiedząc, że i tak prędzej czy później, do niego powrócą.

            Usłyszał dzwonek do drzwi i zawahał się nieco, czy aby na pewno powinien otwierać. Wyszedł do salonu i usłyszał krzyk Jonghyuna, który zapewne miał oznaczać, by przyjął niezapowiedzianego gościa. Woda skutecznie jednak zagłuszyła poprawność wykrzyczanego zdania.

            Podszedł więc swobodnie do drzwi i otworzył je, widząc w progu Minho, który wyglądał jak kupka nieszczęść.

            - Choi, ty tutaj? – zapytał zdziwiony Kibum i przepuścił przyjaciela.

            - Chyba powinienem zapytać o to samo – powiedział spokojnie brunet, rozglądając się po pomieszczeniu i widząc wychodzącego z łazienki Jonghyuna, który przepasany był jedynie ręcznikiem – I o to też – wskazał palcem na roznegliżowanego przyjaciela z małym uśmiechem.

            - To nie tak jak myślisz! – krzyknął od razu Kibum, zasłaniając oczy i odwracając się od golizny studenta.


21 komentarzy:

  1. omg, jestem wspomniana we wstępie, aż mi sie cieplej zrobiło, ale to pewnie też czytałaś na TT, bo dosyć wylewnie wyraziłam radość z tego powodu ^^ pisz, pisz, nie patrz na nikogo ^^

    oho, i nastaje ten moment, gdy każdy budzi się po imprezie i w głowie obijają się urywki z dnia poprzedniego... :p
    Jonghyun, ty jesteś człowiekiem! wrednym, ale w końcu zachowujesz się ludzko :D to takie milutkie T^T potrafię sobie wyobrazić to przeniesienie kontaktów z internetu na rzeczywistość, gdy wiesz tak wiele o drugiej osobie ^^" to takie "normalne", ale jednak poziom wyżej, bo masz kogoś na przeciw siebie i obserwujesz mimikę, język ciała w i ogóle :D jednocześnie wiedząc, co komuś gra w duszy~

    teraz Minho i Taemina czeka jedna w ważniejszych rozmów w karierze ich przyjaźni, kibicuję, by wszystko poszło w dobrym kierunku, bez niedomówień, by się nie męczyli jak teraz.

    OdpowiedzUsuń
  2. O nie jest tak jak myślałam ;c Pewnie sobie powiedzą coś w stylu "byliśmy pijani, zapomnijmy" chyba, że... Umma Key wkroczy do akcji (na co liczę <3)Takie to słodkie było, jak Key się odwrócił i zamknął oczy po tym jak zobaczył Jongiego w ręczniczku, mam wrażenie, ze choć nie zostało to napisane to on się zarumienił xd I to głupie pytanie "co ty tu robisz" xd To jego przyjaciel gupku i to on się powinien zapytać o to pierwszy xd I Minhoś wyczytujący podteksty <3 Ahhh biedny Minhosz i Taeś muszą sobie wszystko wyjaśnić.. Oby im wyszło <3 A jeszcze zły Jong >,< Bądź milszy ;p Przecież to twój przyszły mąż , potem Ci będzie wypominał xd. To tyle do partu <3 Zacieszam, że tak szybko i czekam na 14 <3 Hehehehe może twoja dobroć podaruje nam go dzisiaj? A może nie... xd Powodzenia w dalszym pisaniu i chęci ;3

    OdpowiedzUsuń
  3. Btw. Czy tylko mi nie pojawiło się powiadomienie na bloggerze o 13 parcie?

    OdpowiedzUsuń
  4. O Boże, przy końcówce umarłam! xDDD
    Świetny rozdział. Czytałam obgryzając paznokcie, choć byłam pewna że pozbyłam się tego nawyku :) Jonghyun wreszcie się zachowuje! Tak trzymać!
    A 2min... cóż, tak bardzo mi ich szkoda, teraz obaj myślą że tylko im się podobało! Niech sobie wszystko jak najszybciej wyjaśnią, bo argh nie mogę czytać jak Taeś się zamartwia!

    Ðziękuję za to, że myślisz o nas, wiernych czytelnikach i dodajesz tak szybko kolejne rozdziały <3
    Unnie, hwaiting! :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Coraz ciekawej widzę. :D Rozbawiła mnie ta rozmowa Kibuma i Jjona przy śniadaniu. No i ciekawi mnie jak się dalej potoczy akcja z Taeminem i Minho!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolejny fajny rozdział :)
    Mam nadzieję, że Choi i Tae się ogarnął i będą razem :P Nic tylko czekać na ciąg dalszy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. genialne !!!! i super ze tak szybko!!! reakcja minho wydaje sie uzasadniona xD tez chyba bym tak zareagowala widzac kibuma w mieszkaniu jonga w dodatku golego ;p weny!!! :DD

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie będę pisał ani pochwał ani zażaleń. Dobrze wiesz, że cokolwiek napiszesz to i tak przypadnie mi do gustu. Cieszę się, że istnieją jeszcze blogi, a może autorzy blogów, którzy mimo krytyki brną w dążeniu do celu. Muszę się przyznać, że rozpatrywałem zaprzestać pisanie, ale czytając twojego bloga, a może słowa, która zawarłaś w powitaniu w pewien sposób zmotywowały mnie. Można stwierdzić, że zostałaś moją blogową mentorką xD
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. ojeeej, jak szybko nowy rozdział ; ;. Wiedziałam, że dobrze ci idzie, ale nie myślałam, że aż tak. Cieszę się i oby dalej tak świentie szło~!
    Minho i Taemin z kacem moralnym.. wyjasnia sobie wszystko i bedzie cacy <3. Ostatnia scena..Minho, to było bardzo kochane posądzać o coś takiego przyjaciela |D. DOBRZE, DZIAŁAJ.
    Kibum i Jonghyun wiedzą o sobie tyle rzeczy, że aż uroczo się to czyta i chce się więcej. Niech zostaną razem już na zawsze, keke :>
    Powodzenia i weny~!

    OdpowiedzUsuń
  10. Omoo~~ JongKey o poranku są tacy słodcy *.* i ta golizna Jjonga, już ją widzę *.*
    Ach, biedne te nasze pogubione w miłości duszyczki.
    Pobudka po TAKIEJ imprezie jest cholernie trudna;) wiem, bo sama przeżyłam coś podobnego do 2minowej akcji. Trudno się z tego wygrzebaç, ale ja w nich wierzę!!! *.* moje robaczki dadzą radę!! ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny rozdział :) . Oby tak dalej . Weny !

    OdpowiedzUsuń
  12. "To nie tak jak myślisz!" dawno nie spotkałam się z zastosowaniem tego zdania, gdy nic się nie stało, a sytuacja wygląda jak wygląda xD Zaczęłam się do siebie szczerzyć jak głupia, ale to szczegół.
    Kurcze... Podczas czytania widziałam jakiś błąd (nie chodziło o literówkę, czy też przejęzyczenie), ale teraz już nie wiem o co mi chodziło *facepalm* Dobra, tego akapitu nie ma, oke?
    Cieszę się, że nowy rozdział pojawił się tak szybko ;) Moje serduszko się raduje, a na mordce maluje się uśmiech :D Napisałabym coś więcej, ale muszę czym prędzej iść się pouczyć na jutro do szkoły ;/ Tak więc, to tyle z mojej strony.
    Pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
  13. "Golizna studenta" <3 Kocham taką goliznę. <3 JongKey się nam powoli rozkręca, co jest mi niezmiernie na rękę. :D Uwielbiam takie dwuznaczne sceny i szczerze mam nadzieję, że Key nie pójdzie do ojca, bo wspólne mieszkanie bardzo mi się podoba. :D Wszystkie rozdziały masz zamiar dodawać w takim tempie? Ja nie mam nic przeciwko. :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wchodzę raptem trochę ponad tydzień a tutaj takie rewolucje O_O Nie powiem, jestem zadowolona, bardzo. I ciesze sie, ze chęci do pisania cię nie opuszczają. A jeśli chodzi o te dwa rozdziały które dodałaś podczas mojej nieobecności... Cóż, co więcej mogę powiedzieć ani jeżeli że naprawdę mnie zaskoczyło takie rozwiązanie [ tak, wiem, nie jest ciężko mnie zaskoczyć xD ]
    Zacznę może od 2mina....
    Urzekła mnie scena w klubie, była taka..namiętna, dziwa ale za razem była urocza? Tak, to chyba to. W sumie to wiecej nie mogę powiedzieć, ponieważ teraz będzie się toczyła ta najciekawsza część. Czyli poważna rozmowa o minionej nocy >D
    A jeśli chodzi o JongKey...
    Zaskoczyłaś mnie takim rozwiązaniem, niemniej jednak baaardzo mi się podoba. Cieszę się, że Jonghyun ochłonął i chce naprawić na swój dziwny, gwałtowny sposób relacje jego i Kibuma.
    Co prawda zasmuciło mnie zachowanie ojca chłopaka...ale przyniosło to coś dobrego ze sobą. Mianowicie Kibum zamieszkał z Jonghyunem <3
    mogłabym w sumie rozpisać się na 3tys słów a nadal nie udałoby mi się wszystkiego wyrazić a i nie byłoby to zbyt składne xD ale czekam z niecierpliwością na dalszy ciąg.
    Jeśli chodzi o tą falę krytyk skierowaną w twoja stronę... nie przejmuj się tym. Zapewne wszyscy Ci anonimowi czytelnicy [ jestem jednym z anonimowych... to przykre T'T ] nigdy nie próbowali sami czegoś napisać a tym bardziej nie dzielili się tym z innymi. Dlatego cieszy mnie twoje podejście i to, ze się nimi nie przejmujesz. Hwaiting~~! >D
    Teraz będe wchodziła codziennie aby sprawdzić czy jest cos nowego... ale jest warto~
    Pozdrawiam, Inohi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, błąd mi się wkradł... [...] była taka.. namiętna, dzika ale [...] *

      Usuń
  15. Tak szybciutko nowy rozdział, jak miło. ^^
    Scena między JJongiem a Kibum była świetna i szczera. Dobre powiedzenie "Tyle o sobie wiemy, a i tak nie wiemy nic, co nie?", świetnie pasuje do całości sytuacji.
    Jongi w ręczniku pewnie nie zdawał sobie sprawy, jak zareaguje na niego Bummie.. i ten biedny Minho.. TT Mam nadzieję, że jakoś to się ułoży między nim, a Taeminem.
    Co do czytelników, którzy rzucają samą krytykę i sądzisz, że są w wieku 12-13 lat. Sama mam zaledwie 14 lat (Taak, przyznałam się. c;) i zupełnie nie rozumiem, dlaczego dałaś akurat taki wiek jako przykład. Ja np nie posunęłabym się do obcesowej krytyki, a jestem niewiele starsza, no cóż.
    H.~

    OdpowiedzUsuń
  16. poranek kibuma u jonghyuna mnie po prostu zaczarował, świetny opis i w ogóle pomysł. nie umiem pisać ładnych komentarzy, po prostu - jest super i tak trzymaj.

    OdpowiedzUsuń
  17. No cieszę sie tak szybko rodzdział,i że będziesz je częściej dodawać.Tego było mi trzeba. A tak serio to liczyłam,że jeszcze wieczorem u jjonga i kibuma się podzieje,a tu tylko poranek,ale i tak zajebiście Ci to wyszło. ♥
    ~Yuki1

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie spodziewałam się nowego wpisu tak wcześnie, zwłaszcza, że nawet nie zauważyłam dodania poprzedniego rozdziału..Cóż, najwidoczniej za duzo nauka źle na mnie wpływa.
    W każdym razie przechodząc do rzeczy: dwa ostatnie rozdziały mnie zaintrygowały, akcja się rozkręca i wyraźnie zaczyna się coś dziać. Coś czuje, że mimo twojego zapewnienia o nudnej, sielankowej historii "Blind" taką nie będzie. Cóż, pozostaje mi tylko czekać na dalsze wpisy i życzyć motywacji.
    Itsu~

    OdpowiedzUsuń
  19. Kibumach<3<3<3<3<3
    JongKey są jak stare małżeństwo,które się pokłóciło i nikt nie chce pierwszy wyciągnąć ręki na zgodę.loool.są dla siebie idealni...no chyba,że Bummie się wkurzy i kiedyś Dionozaurowi patelnią przyłoży-.-"

    Minho debilu do Miniego idź,a nie panikuj...bo on też panikuje x.x
    (+za wparowanie w idealnym momencie do mieszkania Jjonga;-) )

    Oniacz niby taki skryty,a jako jedyny odważył się poprosić o chodzenie.Szacun.;-)

    OdpowiedzUsuń