niedziela, 28 kwietnia 2013

Blind - Part 12.


Witam.

Czy będę dalej marudzić? Pewnie tak. Albo się do tego przyzwyczaicie, albo zwyczajnie olejecie. Nikt Was tutaj również na siłę nie trzyma. Czytacie z własnej woli, komentujecie również – albo pod moim małym/większym naciskiem.

Piszę dla siebie? Jasne. Mogłabym chować moje opowiadania w szufladzie, albo pokazywać je tylko przyjaciołom. Wstawiam je tutaj. Doceńcie to.

Lans. To mnie rozbawiło J) i moja rzekoma sodówka xDD Uhuuhuu, ale się lansuję pisząc bloga i robiąc to dobrze ^^ I wcale nie ‘żebrzę’ o komentarze. Ja chcę widzieć, jak doceniacie moją pracę, włożoną w bezsenne noce i siedzenie przy komputerze. Czy coś w tym dziwnego?

Proszę o nieprzeklinanie na moim blogu. Łaciną rzucajcie wśród przyjaciół. Nie tutaj. Blog jest mój. Twitter jest mój. Strona na FB jest prowadzona przeze mnie. Nikt Wam nie każe śledzić mnie na TT i czytać moich wynurzeń. Będę tam pisać, co mi się podoba… bo mogę. Nikt nie każe Wam tego czytać.
Jestem tutaj. Czytam Was. Nie musicie się do mnie zwracać ‘jej’, ‘ona’.

Szanowna „j”, obrażanie Bereniki nic ci nie da. Droga wolna, krzyżyk czerwony widać dokładnie.  Berenika z drugiej strony, też nie powinna obrażać „j”. Nie tyrajcie się tutaj. Nie o  to chodziło.
Gdybym miała odpowiadać na każde Wasze komentarze, wyszedłby z tego rozdział – macie tego próbkę teraz, kiedy wielu przejdzie do parta, nie czytając tego nawet. A chyba nie wyobrażacie sobie, że będę odpowiadać na pytania dotyczące samego opowiadania. Nie będę przecież w skrócie opowiadać całej akcji, prawda?

Piszę głównie o Lśniących, więc nie spodziewajcie się kogoś, o kim nie czuję potrzeby pisać.
Ktoś chciałby czytać o płaczącym i rozkwilającym się nad sobą Jonghyunem? Mi to nie pasuje. Opowiadania ‘love story’… Nie piszę dramatów. Kocham szczęśliwe zakończenia, wy też. Banalne? To opowiadanie o miłości, trudno by takie nie było.

Akcja tego opka jest przewidywalna, nudna? Powtarzam nie musicie go czytać, skoro z góry zakładacie, że wiecie, jak je napiszę i rozwinę. Dopowiedzcie to sobie sami, droga wolna. Opowiadanie nudne? Ktoś czytał wstęp o nim? Nie mówiłam, że takie będzie? Mówiłam. Mi się podoba ta monotonia bijąca z niego i spokój.

Kończąc moje odpowiadanie na Wasze komentarze… sami widzicie, jak długo mi to zeszło.
Podsumowując. Spora fala krytyki, której się spodziewałam. Przyjmuję wszystko na klatę. Załamać się nie załamałam. Dziękuję za wszelką opinię, może tylko nie za komentarze mało wyważone i nieumiejętnie napisane. Ja Was ani razu nie obraziłam :).  Krytyka oczywiście, dała mi porządnego kopa i dostosuję się w miarę możliwości. Bo w końcu chyba zależy mi na tym, żeby zmienić Wasze nastawienie, co do opowiadania, prawda?Przerywać pisania również nie zamierzam, tylko dlatego, że zostałam negatywnie odebrana. Kończę zazwyczaj to co zaczynam.

Zapraszam na rozdział jedynie zainteresowanych. Bo po co macie się męczyć, czytając mnie xDD


            Wręcz z zegarkiem w ręku, czekał na moment kiedy Jonghyun przyjedzie do klubu. Zostawił Minho i Taemina samych, w dalszym ciągu się im nie pokazując i dając jeszcze krótką chwilę, by nacieszyli się swoim towarzystwem. Już za chwilę miał im brutalnie przerwać amory, wraz z pomocą Jonghyuna, którego do tego celu sprowadził. I dla innego, ale to już zupełnie inne pobudki nim kierowały, aniżeli powstrzymanie 2min – jak zaczął ich w myślach nazywać – przed kolejnym, pochopnym krokiem.

            Ktoś walnął go dość boleśnie w ramię i Kibum odwrócił się, spoglądając w oczy Jjonga, który pojawił się naprzeciwko niego. Młodszy spłonął rumieńcem i spuścił nieco głowę. Za duża liczba procentów we krwi, teraz dawała o sobie znać i pomyślał o bardzo głupiej rzeczy, a mianowicie o podstępnym zaciągnięciu gdzieś Jonghyuna. Opanował się jednak szybko i spojrzał na niego obojętnie.

            - Warto byłoby im przerwać, zanim ktoś uprzejmy zwróci im uwagę – powiedział do chłopaka i machnął ręką, by ten poszedł za nim.

            Jak przed przyjściem studenta, miał w głowie starannie ułożony plan, co do przebiegu ich krótkiego spotkania, tak gdy tylko go zobaczył, jego odwaga w podskokach uleciała i nie śmiał podnieść na niego spojrzenia. Człapał teraz powoli, lawirując między stolikami i ludźmi, aby trafić do swojej loży.

            - Patrz – zatrzymał się i wskazał palcem na dwójkę, która w dalszym ciągu nie mogła się od siebie oderwać. Spojrzał na Jonghyuna, który oszołomiony wpatrywał się w scenkę, rodem z romansu.

            - Szlag! – szepnął student i z zakłopotaniem opuścił wzrok – Nie mogłeś im przerwać? – warknął nieco wściekły na Kibuma.

            Młodszy wzruszył ramionami.

            - Tak ładnie razem wyglądają i wydają się być zajęci, po co miałem to robić? Niech się cieszą póki mogą, aż wytrzeźwieją – powiedział dość głośno – Ale dość tego dobrego, ja zabieram młodego, ty Minho – nie czekając na odpowiedź Jonghyuna ruszył w stronę stolika – Dobra robaczki – zwrócił się do całującej pary, która odskoczyła od siebie w ekspresowym tempie – Fajnie było, pora wracać do domu. Minho załatwiłem ci eskortę. Biorę Minniego ze sobą.

            Jonghyun podszedł do grupki z kwaśną miną, patrząc spod byka na chłopaków, którzy nie byli w idealnym stanie.

            - Jeszcze zabijesz gdzieś młodego – burknął zdenerwowany – Najpierw odstawiamy Minho, potem Taemina, później odprowadzę ciebie – zadecydował za nich, co spotkało się z głośnym oporem Kibuma – Zamknij się – burknął, uciszając skutecznie chłopaka.

            ***

            Jazda autobusem minęła w ciszy, którą można byłoby porównać nawet do grobowego milczenia. Taemin siedział cichutko, na równi z Minho, który bał się odezwać. Alkohol wyparowywał z umysłu i już niebawem starcie z nieuniknionymi następstwami swojego zachowania, będzie nie lada wyczynem dla niego. Bo nie wiedział co ma zrobić dalej. Jak zacząć rozmawiać z blondynem. Udawanie, że nic się nie stało, nie wchodziło w grę, a rozmowa byłaby jedną wielką krępującą sytuacją, na którą nie miał obecnie sił.

            Kibum natomiast usiadł w autobusie jak najdalej od Jonghyuna, zajmując miejsce niemal po drugiej stronie autobusu, nawet nie próbując wdawać się z nim w żadne dyskusje. Nie czuł się pewnie, mając świadomość, że nie jest do końca opanowany i pod wpływem chwili i sporej ilości procentów we krwi, mógłby zrobić coś głupiego. Jakby sama sytuacja z Jjongiem, była mało skomplikowana. Pogarszać jej nie chciał.

            Tylko Jonghyun, wydawało się, nie odpływał i nie myślał o niebieskich migdałach. Był zdenerwowany. Na siebie, że zgodził się robić za niańkę. Na Minho, że okazał się być takim gówniarzem, nie mogącym powstrzymać swoich zachcianek. Na Kibuma, bo gdy tylko go zobaczył, nagły stres złapał jego ciało i nie wiedział czym może być to spowodowane. Powinien być zły na niego, jednak nie potrafił. Co lepsze, cieszył się, że go widzi. Serce podskoczyło mu z nieokreślonej radości i właśnie dlatego był wściekły.

            W tej samej ciszy, odprowadzili Minho i Taemina, którzy trzymali się od siebie z daleka, skrępowani swoją obecnością. Pożegnali się sucho i zostawili Kibuma i Jonghyuna samych. Student zobowiązał się do odprowadzenia i Kima do mieszkania, ku dalszemu niezadowoleniu młodszego.

            - Nie mam daleko do swojego domu, przejdę się – mruknął Kibum, gdy Taemin zniknął w swoim lokum.

            - Powiedziałem, że cię odprowadzę, tak? Idziemy więc – nieco poirytowanym tonem odpowiedział Jonghyun i podszedł do chłopaka.

            - Nie musisz, dam sobie radę – równie bojowym tonem odparł Kibum i odwrócił się od studenta, idąc w odpowiednim kierunku i zupełnie nie przejmując się jego obecnością.

            Aż cisnęło mu się na usta „Ale chcę”, zachował jednak te słowa dla siebie. Zamiast tego, zrównał swój krok z Kibuma i prychnął cicho.

            - I coś cię jebnie przypadkiem, bo chwiejesz się na wszystkie strony – burknął i złapał młodszego pod rękę. Kibum już chciał się wyrywać, jednak mocny uścisk dłoni na jego ramieniu, skutecznie mu to uniemożliwił. Jedynym gestem protestu, na jaki się zdobył, było ostentacyjne przyspieszenie kroku i zaciśnięcie warg, łączne z nieodzywaniem się. Pilnował dodatkowo swoich kroków, by były jak najbardziej proste i by nie wpadał na Jonghyuna – Dalej bawisz się w udawanie dziewczyny na czatach? – rzucił niby niedbale, przytłoczony ciszą jaka ich otaczała. Mógł powiedzieć coś bardziej neutralnego, nawet milszego. Słowa jednak same wypłynęły z jego ust. Chciał wiedzieć. Był jedyny, czy Kibum nabierał też kogoś innego.

            Młodszy szarpnął się na tę uwagę i odtrącił zdecydowanie dłoń Jonghyuna, z wściekłością, jak i bólem w oczach. Wiedział, że to zły pomysł z całym odprowadzaniem. W realnym życiu, nie polegającym na wstukiwaniu w klawiaturę słów, nie potrafili się dogadać. Nawet jako znajomi. Wypowiedziane słowa bardziej godziły, niż te wyświetlane na monitorze komputera. Bo w normalnym, prawdziwym świecie nie mógł ukryć swoich uczuć. Wszelkie emocje, mimika twarzy były tak wyraźnie wymalowane.

            - Oczywiście, szukam kolejnego naiwnego – zbliżył się do Jjonga i syknął mu w twarz. Odwrócił się gwałtownie i ruszył przed siebie. Słowa były dotkliwe.

            - Czekaj – Jonghyun zakrzyknął i podbiegł do chłopaka – Chciałem powiedzieć… Co u ciebie? – zająknął się.

            - To rzeczywiście dobrze zacząłeś. To co zwykle. Nie widać? – mruknął obrażony, przyspieszając kroku.

            - Musisz być taki niemiły? – wytknął mu student.

            Kibum zatrzymał się gwałtownie i złapał za brzuch. Z jego gardła wydobył się wręcz szaleńczy śmiech, co nieco zdezorientowało Jonghyuna, który stanął jak słup soli, nie wiedząc co ma zrobić. Młodszy odwrócił się powoli do chłopaka, zaprzestając małego szaleństwa i patrząc zimno na Jjonga.

            - A dlaczego miałbym być miły? Kim dla siebie jesteśmy, by traktować siebie miło? – mówił powoli, dokładnie wymawiając słowa, z których bił wręcz jad. Jednocześnie przybliżał się do chłopaka, stając w końcu naprzeciwko niego – Tutaj mieszkam – skinął głową w bok, na jedno z mieszkań -  Mówiłem, że to niedaleko – wzruszył ramionami – Pójdę już – cofnął się o  krok i odwrócił od Jonghyuna, z zamiarem odejścia.

            - Czekaj – student złapał Kibuma za ramię i mocno trzymał, wręcz brutalnie odwracając chłopaka ponownie w swoją stronę.

            Młodszy podniósł brwi z małym zdziwieniu, jednak już po chwili gwałtownym ruchem wyrwał więziony bark.

            - Cholera no! – wrzasnął, nie przejmując się wysokim tonem swojego głosu, ani tym, że obudził zapewne kilku sąsiadów – Zastanów się o co ci chodzi! Powiedziałeś, że żałujesz tej znajomości, to się kurwa tego trzymaj, a nie wyskakujesz z jakimś pieprzonym miłosierdziem. A może chcesz spróbować z chłopakiem, co? Mały eksperyment, kurwa? Minho się widać podobał dzisiejszy eksces, ty też potrzebujesz mocniejszych wrażeń? – krzyczał wściekły tuż przed twarzą Jonghyuna, który wielce zdziwiony obserwował wybuch chłopaka. I jemu zaczął udzielać się bojowy nastrój. Nozdrza niebezpiecznie mu drżały słuchając słów, które tak bardzo godziły w jego osobę. Tym bardziej, że Kibum mówił prawdę. Chciał spróbować. Skoro Minho nie miał oporów ku temu, więc może i on mógłby to zrobić. Nie zastanawiając się długo przerwał wywód Kibuma.

            Jonghyun zrobił dość spory krok i złapał mocno Kibuma, wczepiając się we włosy młodszego i wręcz zgniatając jego wargi swoimi. Kibum skamieniał i z wrażenia opuścił dłonie wzdłuż swojego ciała z szeroko rozwartymi oczyma. Nie reagował, póki Jonghyun nie zaczął bawić się swoim językiem, chcąc rozewrzeć zaciśnięte usta Kibuma i wedrzeć się do środka. Wtedy oprzytomniał. Odepchnął stanowczo studenta od siebie, oddychając ciężko.

            - I jak? Podobało się kurwa? – ryknął. Nie mogąc  się powstrzymać zacisnął dłoń w pięść i skierował ją wprost na twarz Jonghyuna. Student musiał nieźle oberwać, ponieważ odrzuciło go kilka kroków wstecz.

            - Nie – mruknął, schylając głowę i trzymając się za szczękę – Czuję tylko obrzydzenie – splunął na ziemię i spojrzał złowrogo na młodszego.

            Kibum zacisnął zęby i chowając rozdygotane ręce do kieszeni, odwrócił się i wręcz pobiegł w stronę furtki, odgradzającej dom od ulicy. Trzasnął nią porządnie i zniknął za drzwiami swojego mieszkania, zostawiając Jonghyuna samego.

            Wpadł do domu i płytko oddychając oparł się o drzwi wejściowe. Zacisnął kurczowo powieki i złapał się za policzki, próbując w jakiś sposób uspokoić rozszalałe serce. Usłyszał dźwięk zapalanego światła w przedpokoju. Otworzył zdezorientowany oczy i zetknął się z bladą twarzą swojego ojca.

            - Tato… - zaczął niepewnie.

            - Spakuj się – ojciec odezwał się chłodno, nie patrząc na Kibuma, a raczej w bok, na ścianę.

            - Słu-ucham? – zająknął się i pokręcił głową.

            - Nie chcę mieć w domu zboczeńca – powiedział nieco ostrzej i tak też spojrzał na Kibuma – Widziałem, jak ty i ten… chłopak – wydusił z trudem, pokazując jakie obrzydzenie sprawia mu myśl o tym.

            - Ale… ale… to nie tak – krzyknął słabo, zdając sobie sprawę, że i tak nie zmieni zdania ojca.

            - Nie chcę cię tu widzieć. Mój syn… – mężczyzna jęknął rozczarowany - …kimś takim. Co ty sobie myślisz gówniarzu – krzyknął głośniej, nie powstrzymując ataku złości. Podszedł do Kibuma i boleśnie wymierzył mu policzek. Chłopak skrzywił się, przymykając oczy z bólu i odwracając głowę.

            - To nie moja wina – szepnął nastolatek.

            - Wynoś się – ojciec Kibuma odszedł od niego i przepuścił chłopaka, który wbiegł do swojego pokoju.

            ***

            Bolała go szczęka. Nie spodziewał się, że Kibum może mieć aż taki mocny cios. Odszedł mały kawałek od jego domu, po tym jak chłopak zniknął za drzwiami. Czuł się źle. Zasłużył na mocniejsze uderzenie. Poniosło go. Z pocałunkiem. Z późniejszym skomentowaniem całej sytuacji. Nie chciał powiedzieć aż tak obraźliwych słów, jednak tylko na to było go stać, by wszystko wytłumaczyć. Zmarszczył brwi i zatrzymał się.

            - Kretynie, kurwa – warknął do siebie – No i na cholerę to powiedziałeś? Debil – mruknął niezadowolony.

            Odwrócił się w stronę, gdzie zostawił Kibuma i westchnął ciężko. Zacisnął usta i ruszył z powrotem, mając nadzieję, że chłopak nie walnie mu drzwiami, gdy będzie je ostentacyjnie zamykał.

            ***

            Wparował do swojego pokoju i zamknął cicho drzwi. Łzy zasłaniały spore pole widzenia i niemal po omacku dotarł do szafy, wyciągając z niej małą torbę podróżną. Nie bawiąc się w układanie ciuchów, wpakował te najpotrzebniejsze. Podszedł do półki i zgarnął większość kosmetyków. Do plecaka zapakował wszystkie zeszyty i podręczniki. Spakował laptopa.

            Usiadł na łóżku i zacisnął dłonie w pięści, które ciągle drżały. Przełknął głośno ślinę, widząc mały stosik bagaży, ustawionych na środku pokoju. Nie mógł uwierzyć w całą tą chorą sytuację.

            Podniósł się do pionu, mając nogi jak z waty. Podszedł do toreb, które swoim widokiem wprawiały do w dołujący nastrój. Miał nadzieję, że nie spotka ojca. Kolejne bolące słowa, zupełnie by go załamały.

            Drżącą ręką otworzył drzwi od swojego pokoju i otoczyła do całkowita ciemność. Poszedł spać. Tak zwyczajnie. Jakby nic się nie stało. Ot, normalna noc, kiedy wyrzucasz syna z domu. Przemknął cicho w stronę drzwi wyjściowych i zamknął je za sobą, z ciężkim sercem. Było mu przykro. I niemal widział ból w oczach swojej mamy. Nie chciał jej ranić.

            Smętnym krokiem przeszedł krótką ścieżką, prowadzącą do wyjścia na ulicę i zamknął drewnianą bramkę za sobą. Spojrzał niepewnie na swój dom i zacisnął boleśnie wargę, nie chcąc znowu się rozpłakać. To przecież takie niemęskie.

            Odwrócił niechętnie wzrok od domu i zobaczył osobę, której nie spodziewał się już tutaj zastać. Serce przyspieszyło swojego biegu, ale poczuł tylko złość. Jonghyun. Czego chciał? Po co wrócił? Jeszcze bardziej go upokorzyć?

            Student obleciał wzrokiem po bagażach Kibuma i zaniepokojony podszedł do niego szybkim krokiem. Stanął nie przeciwko niego nic nie mówiąc. Nastolatek minął go również bez słowa i ruszył przed siebie, gdziekolwiek.

            - Co się stało? – zapytał głośno Jonghyun. Jego pytanie pozostało bez odzewu.

            - Kibum – dołączył do idącego chłopaka, próbując go zatrzymać – Po co ci te torby?

            Nastolatek stanął poirytowany i opuścił z łomotem bagaż na ziemię, odwracając się do Jonghyuna i mając wściekłą minę.

            - Ojciec się mnie brzydzi. Wiesz przez kogo? Przez ciebie – uśmiechnął się kpiąco – Jestem zboczeńcem. A on jest homofobem. Widział nas durniu! – krzyknął oskarżycielsko – I jestem bezdomny, kurwa! – wciągnął głęboko powietrze i przesunął niechętnie po sylwetce Jonghyuna – Co tu robisz? – spytał nieco spokojniej.

            Jonghyun w ciszy wysłuchał wynurzeń Kibuma. Zrobiło mu się głupio. Doprowadził do niezręcznej sytuacji.

            - Chyba szukasz noclegu? I to nawet na dłużej – powiedział spokojnie, ignorując mordercze spojrzenie nastolatka.

            - Co ty nie powiesz? – zaśmiał się sarkastycznie Kibum – Powtórzę, co tu robisz?

            - Mogę cię przenocować – sam nie wierzył, że to powiedział – I przeprosić… chciałem… ciebie – dodał niepewnie.

            - Nie – nastolatek urwał rozmowę i zaczął się za zabieranie rozrzuconych toreb. Jonghyun od razu przyszedł mu z pomocą i zarzucił jedną z cięższych na swoje ramię – Oddaj mi to! – zażądał zdecydowanie zwrotu swojej rzeczy.

            - Nie – Jonghyun wzruszył ramionami – Możesz chociaż raz mnie posłuchać? Chyba nie chcesz spać na ulicy? – powiedział poważnie – To po części moja wina, chcę ci pomóc.

            - Przypominam ci, że się mnie brzydzisz. Może ominąłeś taki mały szczególik – Kibum uśmiechnął się uroczo, po czym zrobił kwaśną minę.

            - Przepraszam za to… - odparł student - … i za pocałunek, nie powinienem był – dodał ze skruchą.

            Kibum zmarszczył brwi i obserwował Jonghyuna, zastanawiając się czy aby na pewno nie kłamie. Miał problem. Był chwilowo bezdomny. Student sam oferował pomoc. Wiedział, że dwa dni starczą by się pozabijać. Potrzebował samoumartwienia i samozniszczenia tą znajomością? Potrzebował Jonghyuna. Całej jego osoby, która go nienawidziła – tak mu się przynajmniej wydawało.

            - Zostanę na kilka dni – mruknął niechętnie – Może tydzień.

26 komentarzy:

  1. Zacznę od rozdziału, gdyż jest genialny... nie spodziewałam się. Jjong jednak nie jest takim skurwysynem, na którego wygląda XD
    Co do zaistniałem sytuacji, to gratuluję wytrwałości i siły. Udowodniłaś, że taka jesteś i sie nie załamałaś, jestem pod wrażeniem. Pisz dalej, bo robisz to świetnie. c:

    Yesiek.~

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie spodziewałam się dzisiaj rozdziału, ale jestem miło zaskoczona ;) Nareszcie Jongkey! :D zapowiada się bardzo ciekawa akcja.. :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Się narobiło... kurcze, homofoby są do kitu -.- jak można wyrzucić syna z domu za jego orientację?! Pff...
    Wyczówam mały przełomik w kawalerce Jonga ;] Może być ciekawie ^^
    Słodkie, słodkie 2min rządzi!! *.*

    OdpowiedzUsuń
  4. Naa, kolejny świetny rozdział ; ; Nasze 2min pewnie obudzi się z niezłym kacem.. Ciekawe jak sobie to wszystko wytłumaczą @_@.
    Za to JongKey w jednym domu, ja jestem bardzo szczęśliwa ~ Zapewne wszystko potoczy się idealnie ;_; Tym razem mam nadzieję, że będzie mi dane poczytać nie tylko łóżkową scenę 2min 8D *musiałam* Ogólnie Kibum biedactwo, wszystko będzie dobrze~
    Tak, nic nie wnoszę, ale komentuję, byś wiedziała, że czytam~
    Także, powodzenia i czekam na kolejną część ^^~!

    OdpowiedzUsuń
  5. Piszesz dla siebie, to prawda. Wstawiasz rozdziały byśmy my, czytelnicy, mogli je czytać. Dziękuje za to w imieniu wszystkich. Ludzie to egoiści, musisz to zrozumieć. Parę wypowiedzianych słów które potrafią ranić dogłębnie ,człowiekowi żyć się odechciewa. Ale Ty się trzymasz, i masz u mnie z tego powodu szacunek. Nikt nie każe Ci tego pisać. Jednak cieszy mnie bardzo ,kiedy widzę nowy rozdział. Nową notkę. Bo wtedy mogę się nacieszyć Twoimi staraniami. Doceniam trud,który wkładasz w pisaniu. Ale robisz to co kochasz,prawda? Więc rób to dalej, by móc być nie tylko zadowoloną ze swojej pracy ,ale także cieszyć moje i innych serca. Dziękuje i składam ci niski pokłon. Doceniam Twój trud. Naprawdę. A co do rozdziału. Naprawdę świetny. Oj, Dino głupiutki jesteś. Lubię Twojego Key. Jest taki oryginalny. Weny życzę i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaczne moze od tego ze ciesze sie ze takie masz podejscie do tych niektorych komentarzy na jakze wysokim poziomie :) na niektore rzeczy nie warto zwracac uwage i tyle ;)
    Musze przyznac ze nie spodziewalam sie tak szybko kolejnego rozdzialu wiec tym bardziej sie ciesze ze napisalas go tak szybko ^^
    Rozdzial jak zwykle super. Po Jongu sie tego nie spodziewalam... zachowal sie jak totalny cham >.< no ale poznieej sie troche zrehabilitowal ;p biedny Bummie :( jak rodzic moze sie tak zachowac w stosunku do dziecka?! -.- grr ale przynajmniej moze wreszcie sie dogada z Jongiem bo tej chemi miedzy nimi ukryc sie nie da ;D
    Ciekawi mnie jak teraz beda wygladaly relacje Tae i Minho... pierwsza rozmowa zawsze najtrudniejsza po czyms takim. Mam nadzieje ze bd razem ;D
    Sie troche rozpisalam... haha wybacz ze bd musiala czytac ten moj jakze tworczy komentarz ;p
    Zycze weny, czasu i przede wszystkim checi do pisania ;D
    Pozdrawiam
    Dubu

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest późno,muszę spać,wybaczysz krótki komentarz? x'd

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój Kibumi na ulicy....niech ja dorwę w swoje szpony jego ciulowatego ojca x.x
    Dinozaur ty kochany debilu,myśl nad tym co mówisz to nie bd obrywał .-.
    JongKey w jednym mieszkaniu...szykuje się niezła akcja,mam nadzieję,że noże nie będą latały...ale majtki już by mogły...*perwert mind* xDD
    Mam nadzieję,że 2min szybko i bez większego kaca się dogadają (na wszystkich płaszczyznach ^w^)
    Czekam na rozwój wydarzeń >.<

    OdpowiedzUsuń
  9. Może zacznę od skomentowania wstępu... Hmm, trochę mi nie w smak, że zostałam wspomniana tam u góry, bo nie odczuwam, bym jakoś j obraziła... Przynajmniej nie to miałam na celu. Zostałam zaatakowana (praktycznie bezpodstawnie), więc się obroniłam. Ale mniejsza, po prostu mam trochę urażoną dumę, wyleczę się.
    Ten rozdział spodobał mi się znacznie bardziej, niż poprzedni. Choć i tamten był bardzo przyjemnie napisany, taka urocza scenka 2min. Mam nadzieję, że teraz jakoś się ze sobą dogadają, a nie będą się trzymać na odległość pięciu kilometrów. :o
    Wolę ten part, bo przedstawia strasznie dużo uczuć, tych negatywnych raczej. Hmm, może dlatego, że ja teraz też mam taki bojowy nastrój, to bardzo możliwe. W każdym bądź razie - wkurzony Kibum to naprawdę coś, co lubię czytać. Szczególnie, gdy jest tak dobrze napisany. Sporo ekspresji, żadnego nudzenia i przesładzania. Cieszę się, że nie rzuciłaś go w ramiona Jjonga, jak to czasem zdarzało mi się czytać u innych autorek po takich akcjach.
    Czyli teraz ma mieszkać z Jonghyunem, tak? Huh. Mam nadzieję, że się nie pozabijają. I może odnajdą w sobie to, dlaczego wcześniej tyle ze sobą rozmawiali? Byłoby faaajniee.
    W ogóle w tym rozdziale zawarłaś calutką prawdę o takich związkach/przyjaźniach/znajomościach przez internet. (Co skojarzyło mi się też z większością komentarzy pod poprzednim rozdziałem. Ciekawa jestem, czy umieliby tak odważnie wyrazić swoją opinię prosto w twarz.)
    Aż zaczęłam się zastanawiam, jak to by było, gdybym spotkała na żywo wszystkich moich internetowych znajomych. Hmm...
    Czekam na ciąg dalszy 2mina, a w szczególności JongKey. :)
    Weny, chęci~
    [yoru-ni-sasayaku]

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział jak zawsze genialny. Tak smutno się w nim dzisiaj działo, ale takie dramaty tylko podsycają apetyt na dalsze rozdziały. ;)) Życzę weny i wytrwałości takiej jaką masz do tej pory a nawet większej :)
    A tak na marginesie
    W związku z tym, że to blog o treści homoseksualnej to chyba śmiało mogę powiedzieć że cię kocham ^_^ Pisz, pisz, pisz bo jesteś genialna :*
    Tak przy okazji chciałam przeprosić, że rzadko komentuje, choć sprawdzam niemalże co chwilę czy jest coś nowego. Jest to spowodowane najzwyklejszym tchórzostwem. Nigdy nie wiem co napisać i gdy już to zrobię to boje się że moje komentarze są bez sensu. Ale pamiętaj że kocham ciebie i twoje opowiadanie bo są genialne :)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Podoba mi sie :D bo JongKey i wgl..aww...uwielbiam ich

    OdpowiedzUsuń
  12. HUH.. się porobiło.. biedny Kibum. ToT
    Już się boję normalnie tu komentować.. choć muszę przyznać, ze masz sporo racji. :''3

    OdpowiedzUsuń
  13. ooo nie, milczące gołąbeczki... jak rozkosznie xD już tylko czekam na ten moment, gdy będą musieli porozmawiać ze sobą XDDD skręcę się razem z nimi z niezręczności ^^"""""

    Jonghyun postępuje tak nieodpowiednio wobec Kibuma, zamiast walić prosto z mostu o co chodzi to tak plącze i udaje "co to nie on"... i tym swoim durnym zachowaniem spowodował wywalenie biednego Key z domu...

    ostatnie pare partów mam taki zaciesz ogromny jak czytam, ze sobie nie wyobrażasz xD akcja się ruszyła dosyć gwałtownie, a to jest coś, co lubię xD aż mam ochotę podręczyć o szybkiego nexta, ale żyć poza Wordem też trzeba xDDDDD

    OdpowiedzUsuń
  14. Strasznie ciekawe, nie mogę doczekać się dalszego ciągu. Zaskoczyło mnie, że tata Kibum'a od razu go tak wywalił, nie pozwalając niczego wyjaśnić, gdyby zobaczył całe zdarzenie mogłabym jeszcze zrozumieć, no cóż tak to już z homofobami jest.

    Pozdrawiam ^^
    PS: Tak jak pisałam komentowanie nie idzie mi dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. kibum i Jong w jednym mieszkaniu.. hhuhuhuh bedzie sie dzialo :D weny zycze i czekam z determinacja na kolejny wpis ;p

    OdpowiedzUsuń
  16. Oesu , będzie się działo *-*.. Weny życzę.

    OdpowiedzUsuń
  17. o tak tak tak <3 to jongkey było cudowne! szkoda, że jonghyun tak skomentował pocałunek, mogło być tak pięknie, jeśli by mu coś wyznał... ale jjong to debil, nie da się po nim spodziewac nic inteligentnego ^^ dzięki za dodanie~~

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj, to się porobiło. Jonghyuna porwało i chciał spróbować z chłopakiem. Na nieszczęście tata musiał to zobaczyć. Scena z życia wyjęta, bo pewnie spora ilość dorosłych tak właśnie by zareagowała - może troszkę mniej ostro, ale wciąż z gniewem.
    Miło ze strony Jonghyuna, że zaoferował nocleg.. mam nadzieję, że nie wyniknie z tego coś złego, co tylko pogrąży ich znajomość. :c
    H.~

    OdpowiedzUsuń
  19. Generalnie nie chcę czytać opowiadań wieloczęściowych, które nie są zakończone. Boję się, że autorka je zwyczajnie porzuci, podczas gdy ja się przywiązałam.
    Jednak, w końcu postanowiłam przeczytać te dwanaście rozdziałów i stwierdzam, że po prostu cię uwielbiam. Za to co piszesz, jak piszesz. Uwielbiam relacje pomiędzy chłopakami, a na niektórych scenach powstrzymywałam się od głośnego śmiechu, zważając, że jestem w bibliotece miejskiej. Nie ma jak czekać na dalsze rozdziały, bo twoje opowiadanie strasznie wciąga. Super, po prostu <3
    A teraz ta mniej miła strona. Nie wiem o co chodzi z tą całą sprawą, o której jest głośno na twoim blogu. Nie rozumiem zachowania czytelników, ale twojego tym bardziej. Powinnaś okazać się - jak przystało na pisarkę - dojrzałą osobą. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że nikogo nie obraziłaś. Ja, podobnie jak inni czuję się skompromitowana twoim podejściem, chociaż sprawa nie dotyczy mnie. Pomyśl o tym.

    OdpowiedzUsuń
  20. Na wstępie chciałabym Ci pogratulować cierpliwości, wytrwałości i tego, że mimo krytyki się nie poddajesz. Jesteś silną osobą a to bardzo ważne.
    Rozdział jeden z najlepszych. Cieszę się, że w końcu coś się dzieje (pozytywnego) między JongKey. Ciekawa jestem zachowania 2min'a jak wytrzeźwieją ^__^

    Dziękuje za ten rozdział i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja bym się pewnie podłamała, czytając takie komentarze...Dobrze, że masz inny charakter niż ja, bo nie chciałabym, żeby ten fik się zakończył. Zbytnio go polubiłam. :D
    Kibum ma okropnego ojca... Jak można być takim homofobem? Jak można własnego syna wyrzucić z domu? Nawet nie pozwolił mu nic wyjaśnić... Nie mogę się doczekać wspólnego mieszkania Key i Jonga. To będzie genialne. Czekam z niecierpliwością. :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie mam pomysłu co ci napisać w komentarzu ale postaram się coś wydukać XD Rozdział bardzo ciekawy, jeden z najlepszych moim zdaniem, jednak to co wydarzyło się między Kibumem a jego ojcem... No cóż cholernie przykre. Każde dziecko chciało by aby jego rodzic kochał i akceptował go takim jakim jest, a naszemu kochanemu Key się nie poszczęściło i niestety trafił na ojca homofoba. Bling Bling jest słodkim idiotą i za to go uwielbiam, ale mógł by czasem użyć mózgownicy XD
    Dziękuję za ten rozdział i życzę meeeega dużo weny~
    N~

    OdpowiedzUsuń
  23. Zdziwię Cię ;p Za każdym razem czytam to co masz do powiedzenia od siebie i jestem pod wrażeniem, ze nadal wstawiasz tu rozdziały i nie zrobiłaś nam wszystkim celibatu na kolejne party (broń boże nie poddaje ci pomysłów). A więc tak ogólnie to jestem pod wrażeniem twojej wytrwałości, a teraz co do partu, a może nawet i do całej serii:
    1. Nie uważam tego opo za nudne. Ono jest po prostu przyjemne do czytania, tak żeby się odmóżdżyć. Nie ma tu jakiejś porywającej akcji tak jak w poprzednim, ale to dobra odmiana, jest wiosna coś wesołego się przyda ^^ Tym bardziej, ze teraz jest dużo nauki więc zastanawianie się na lekcjach i po nich nad treścią opowiadania, o tym co czuli sobie bohaterowie i jakie dokładnie kierowały nimi motywy (co miałam w zwyczaju czytając poprzednią serię) nie wyszłoby mi na dobre xd
    2. Boże ojciec Bummiego homofobem? Nie spodziewałam się w ogóle takiego rozwoju akcji... Biedny Key, ale może na dobre wyszło bo będzie miał okazję do zacieśnienia więzi z Jongim..
    3. To opo nie jest wcale takie przewidywalne jak ktoś mógłby pomyśleć, bo ja po tym rozdziale spodziewałam się czegoś innego, a mnie zaskoczył (pozytywnie oczywiście)
    4.Ta niezręczność panująca teraz w 2min... Boże to takie słodziaszne (o, rozwaliło mnie, że Key nazwał sobie ten związek xd. Mam nadzieję, że nie będzie teraz żadnych akcji w stylu "zapomnijmy o tym" lub "byliśmy pod wpływem alkoholu, nie myśleliśmy racjonalnie" Tego bym nie zniosła ;c
    5. Hmm, nie wiem co powinnam powiedzieć jeszcze więc powiem tylko, że bardzo mi się podoba i nie rób nam duuużych przerw bo nie wytrzymam ;c Kcem wiedzieć co dalej <3
    6. A punkt 6 jest tylko po to żeby było parzyście, bo lubię parzyste liczby xd
    Hawaiting Noona~~ Pisz dalej i nie zniechęcaj się <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Kurcze... Coś czuję, że na tym blogu dzieję się coś niezbyt sprzyjającemu zarówno czytelnikom, jak i Tobie. Nie wtrącam się w żadne kłótnie, bo to i tak bezcelowe, a w dodatku można jeszcze zostać zbesztanym. Sądzę, że nawet z odmiennymi zdaniami - powinniśmy się (wszyscy) wyrażać z przynajmniej dozą przyzwoitości i minimalną ilością kultury. To naprawdę niewiele. Nie rozumiem tego najeżdżania na siebie, ale wątku rozwijała nie będę. Dla jasności - każda ze stron ma trochę racji - żadnej nie bronię, żadnej nie atakuję. Tak tylko teraz doszłam do wniosku, że najwięcej do powiedzenia zawsze ma czytelnik anonimowy... Są oczywiście osoby anonimowe, kulturalne i nie naskakujące na wszystkich, ale awanturnicy także się do nich zaliczają. Pisałam to już kiedyś (ale chyba nie na tym blogu), ale powtórzę raz jeszcze. Drodzy anonimowi czytelnicy: trochę odwagi w wyjawianiu swojej opinii. Anonimem może być każdy. To odwaga pokazuje na ile jesteś pewien swoich słów. Podpisz się pod swoim komentarzem, załóż konto. Cokolwiek. Zrób coś wskazującego na to, że słowo pisane (w Twoim przypadku) nie jest tylko puste, bez przełożenia na rzeczywistość. To oczywiście tylko moje spekulacje, nikogo do niczego nie zmuszam.
    Teraz sensowniejsza część komentarza. Smutam z powodu Bummiego, ale z drugiej strony został 'przygarnięty' przez Jonghyuna, więc nie powinno być źle, a nawet wręcz przeciwnie. Powinno być świetnie :D Będę tego wyczekiwała.
    Następny rozdział chyba będzie z większą dawką 2Min, prawda? Czeka ich rozmowa... albo całowanie bez opamiętania xD Ale to tylko moje chore domysły.
    Trzymaj się Justus i bądź nadal taka pewna siebie jak teraz!
    Pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
  25. Zacznę od tego, że party, które do tej pory przeczytałam są cudowne. Nigdy mi jakoś nie po drodze, żeby komentować -przepraszam. Postaram się częściej coś napisać. Na każdy kolejny rozdział czekam z utęsknieniem, ale jestem cierpliwa :P
    Świetnie Ci wychodzi pisanie, więc nie rezygnuj pomimo tych kilku nieprzychylnych słów :* Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń