niedziela, 3 marca 2013

Bo każdy potrzebuje miłości... - Part 33.


            Wpatrywał się poirytowany w nauczyciela, który nie dość, że przedłużał lekcję, to jeszcze strasznie przynudzał. Historii nie powinni uczyć emeryci. Stukał rytmicznie długopisem o blat stolika, siedząc wyprostowany jak struna i denerwując się coraz bardziej. Wyjął pospiesznie telefon z kieszeni i spojrzał na połączenia. Wyświetlacz lśnił pustką. Z rezygnacją schował aparat i zajął się wystukiwaniem wymyślonego rytmu, oczekując dzwonka. Od kilku dni przykładnie chodził do szkoły i zamęczał się na zajęciach, myślami będąc ciągle przy Taeminie. Codziennie go odwiedzał. Lekarze byli dobrej myśli i wierzyli, że na dniach chłopak się obudzi. Minho chciał wierzyć, że tak będzie. Jednak już z przeszłości wiedział, że nie wszystko może pójść zgodnie z planem. Jego brat do tej pory się nie obudził.

            - Choi Minho, nudzi się panu? – chłopak zamarł z długopisem w powietrzu, słysząc świdrujący głos nauczyciela, który swoimi małymi ślepkami, wpatrywał się w niego spod okularów. Takich nie lubił najbardziej. Podstarzałych profesorów, których jedyną aspiracją była nauka w liceum i dręczenie uczniów. Teraz mężczyzna patrzył na nastolatka, oczekując odpowiedzi, z wyraźną satysfakcją, że zdołał zbić chłopaka z tropu – Przypominam, że omawiamy historię Francji, a nie gramy hymn tegoż kraju.

            - Przepraszam – chłopak mruknął niechętnie i odłożył przedmiot na biurko, splatając boleśnie dłonie i wpatrując się w drewno.

            Nauczyciel powrócił do monotonnego monologu. Choi spojrzał na zegarek wiszący nad tablicą i z wielkim zainteresowaniem obserwował wskazówki, posuwające się zbyt wolno, jak dla niego.

            Niemal zerwał się z miejsca, gdy usłyszał dźwięk szkolnego dzwonka i w ekspresowym tempie  spakował swoje rzeczy do plecaka. Nie przejmował się nawet nauczycielem, który niemal osłupiały spoglądał, jak bardzo mu się spieszy. Wybiegł z sali i wyciągnął o razu telefon, udając się w jakieś ustronne i ciche miejsce. Wystukał szybko numer i przyłożył aparat ucha.

            - Mamo. Jesteś już? – zapytał niecierpliwie, wbijając się w kąt, byle z dala od głośnych nastolatków.

            ~ Synek, spokojnie. Nie gorączkuj się tak. Musiałam coś załatwić na mieście, mama Minniego pojechała dziś do niego – Anne wyjaśniła spokojnie.

            - Aha – mruknął jeszcze bardziej zniechęcony.

            ~ Rozchmurz się. Ma twój numer, jakby coś się działo – dopowiedziała, słysząc brak entuzjazmu u syna.

            - I myślisz, że do mnie zadzwoni? Jasne – uciął niezadowolony.

            ~ Zadzwoni, zadzwoni. Ty się już nie martw – powiedziała spokojnie – Kończę. I nawet nie próbuj zrywać się z zajęć, bo dostaniesz szlaban! – zagroziła.

            - Mamo – odparł z pobłażaniem – Jestem za stary na kary.

            ~ Tak? To zobaczymy, gówniarzu ty mój – kobieta zaśmiała się, co i u Minho wywołało nikły uśmiech.

            - Na razie mamo – rzucił jeszcze i zakończył rozmowę. Wrzucił rozczarowany telefon do torby i ruszył na poszukiwanie Kibuma i Jonghyuna. Było ciepło, więc para zapewne siedziała na zewnątrz, przed szkołą. Tam też się udał.

            ***

            Obudził się.

            Chociaż można by było rzec, że tylko jego mózg się przebudził. Nie ciało. To nadal pozostawało bezwładne i poddane opiece lekarskiej.

            Cisza.

            Znowu był sam.

            Zastanawiał się, która może być godzina. Może poranek. Może noc.

            Dlaczego nikt nie przyszedł do tej pory.

            Chyba już nie zapomnieli.

            Nie, Minho by nie zapomniał. Nie mógłby.

            Cieszył się z codziennych wizyt chłopaka.

            A jednocześnie smucił, że nie może dać jakiegokolwiek znaku życia i tego, że słyszy wszystko, co do niego mówią.

            Miał już dość tej bezsilności. To chyba od niego zależało, kiedy się obudzi? Prawda?

            Usłyszał delikatnie otwierane drzwi i niepewne kroki.

            Ktoś się do niego zbliżał.

            Dźwięk odsuwanego krzesła.

            Dotyk na jego dłoni.

            Matka.

            Gdyby mógł, to zacisnąłby zęby, jednak nawet taka prosta czynność była problemem.

            - Dzień dobry Taeminie – kobieta powiedziała słabo.

            Chciał wykrzyczeć, żeby wyszła. Nie chciał słuchać kolejnych pretensji. Usta milczały jak zaklęte.

            - Wszyscy już czekają. Na ciebie. Jesteś gotowy do nas wrócić? – powiedziała nadzwyczaj łagodnie, gładząc bezwładną dłoń chłopaka.

            Do ciebie. Nie.

            - Dużo rozmawiam z Anne. To naprawdę świetna kobieta. Idealna dla twojego ojca.

            Możesz już wyjść? Nie chcę tego słuchać.

            - Przepraszam Taeminie – wykrztusiła po chwili.

            Przesłyszał się? Czy może już teraz myli sen z rzeczywistością?

            - Dalej nie potrafię do końca zaakceptować tego jaki jesteś… ale to nie ważne. Wróć do nas. Wróć do tego chłopaka. Wydaje mi się, że on naprawdę ciebie… ciebie… kocha? Ta takie irracjonalne dla mnie – kobieta wyrzucała z siebie chaotyczne słowa.

            Żart? Jeśli tak, to niezbyt udany. Kpina? Bardziej prawdopodobne. Tylko ton głosu nie pasował. Nie żartowała. Mówiła prawdę? Myśli zawirowały.

            - Pozwolę ci tu zostać. Bądź szczęśliwy, z kim chcesz. Taemin, pokaż jak bardzo jesteś uparty i wróć. Obudź się. Proszę? Mogę o to prosić? – zapytała niemal szeptem.

            To nie było tak, że zaakceptowała wybór syna. Po prostu się z nim pogodziła. Chyba nie miała innego wyjścia. Rozmowy z Anne dużo jej dały. A i Minho w gruncie rzeczy, był dobrym chłopakiem.

            Wrócić? Tylko jak.

            Słowa matki wlały przyjemne ciepło do jego serca. Uspokoiły go.

            Odciął się od wszelkich bodźców. Już nawet nie czuł dotyku dłoni swojej matki.

            Czy chciał już to zakończyć? Oczywiście, że tak.

            Pragnął zobaczyć Minho i jego uśmiech. Jego chód. Włosy. Twarz. Wszystko. Chciał mu powiedzieć, jak bardzo zmienił jego życie. Na lepsze.

            Dlaczego poruszenie chociażby palcem, było nie lada wyczynem. Wytężył myśli, starając skupić się na tej błahej czynności.

            Pora wracać? Do realnego świata?

Kobieta wstała z zamiarem wyjścia. Powiedziała to co zamierzała. Tylko czy chłopak to usłyszał? Miała nadzieję, że tak, że to w jakiś sposób zmotywuje go do walki. Spojrzała z czułością na syna, którego tak naprawdę nigdy nie rozumiała. Stawiała jego dobro, nad to życie jakie mu ułożyła i wymyśliła. Chyba jednak nie tego potrzebował. Taemin był niespokojnym duchem, szukającym nieustannie własnej, indywidualnej ścieżki, której ona nie powinna mu narzucać. Jego but był jak najbardziej do zrozumienia. Szkoda, że dopiero teraz zdała sobie z tego sprawę. Gdy doszło do tragedii.

Jej wzrok podążył nieświadomie na dłoń Taemina. Miała zwidy? Zamarła, widząc jak chłopak porusza palcami, zginając je w kłykciach. Krótki krzyk wypełnił pomieszczenie.

Usłyszał pisk. Nieprzyjemny. Krzyk zaskoczenia? Czuł, jak przesuwa dłonią po sztywnej pościeli. Udało się? Nareszcie.

Stała sparaliżowana, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Spojrzała na twarz Taemina, wykrzywiającą się w ledwo widocznym grymasie i zauważając pojedyncze mrugnięcie. Poczuła łzy pod powiekami i wybiegła z sali, nawołując lekarza.

***

Niemal zasypiał siedząc na zajęciach etyki. Wołał spędzać czas przy Taeminie, a nie na nudnej lekcji, która w ogóle go nie interesowała. Poczuł wibrację telefonu i zaklął w myślach. Siedział w ostatniej ławce, jednak odbieranie komórki podczas zajęć było ryzykowne. Wyjął aparat i spojrzał na nieznany numer. Wychylił się, widząc nauczycielkę pogrążoną we własnym monologu, który chyba jedynie ją absorbował. Odebrał połączenie, przystawiając komórkę do ucha, niemal kładąc się na ławce.

- Słucham? – szepnął.

~ Hmm… Minho, tutaj mama Taemina – kobieta powiedziała nieśmiało.

Chłopak zamarł, zaciskając mocniej przedmiot w dłoni i wciskając się bardziej w blat ławki.

- Tak? – szepnął nagląco.

~ Przyjedź do szpitala. Taemin… wygląda na to, że się obudził – doskonale słyszał w głosie kobiety wzruszenie. Sam był na granicy tego stanu.

- Rozumiem – rzucił tylko i przerwał połączenie. Wstał tak gwałtownie, że krzesło na którym siedział, przewróciło się, wywołując niemałe poruszenie i zbierając uwagę wszystkich obecnych w klasie. Złapał za swój plecak i wybiegł bez słowa z pomieszczenia, zostawiając nauczycielkę w osłupieniu.

***

Tylko przez chwilę, przeszło jej przez myśl, by nie zadzwonić do Minho. Krótka, ulotna myśl, która została jednak skutecznie stłumiona. Bez żadnego już wahania sięgnęła po telefon i wybrała numer, który podała jej dzisiejszego poranka Anne.

Zdenerwowana obserwowała jak lekarz bada jej syna. Serce podchodziło jej niemal do gardła za każdym razem, gdy chłopak ponawiał mozolne próby poruszenia się.

- Wszystkie reakcje są prawidłowe. Taemin miał niebywałe szczęście – odezwał się specjalista – Ciało musi się przyzwyczaić, jednak niebawem wszystko wróci do normy. Za kilka dni powinien zacząć mówić – spojrzał łagodnie na kobietę, która stała blada jak ściana, przy której stała.

- Dziękuję doktorze – powiedziała słabo, uśmiechając się nikle i podchodząc do syna.

Nastolatek mrugał powiekami i niepewnie poruszał palcami, zginając je co rusz, jakby ta czynność była czymś niesamowicie przyjemnym. Uchwycił spojrzenie matki i próbował uśmiechnąć się, z czego wyszedł grymas i ciche charknięcie. Kobieta usiadła i złapała chłopaka za rękę, mocno ją ściskając.

- Tak się cieszę, Taemin – szepnęła.

Drzwi od sali gwałtownie się otworzyły i śpiesznym krokiem do pomieszczenia wszedł Minho. Zamarł z ręką na klamce, widząc nastolatka, który nie był już nieświadomy. Zagryzł wargę i niepewnie podszedł do chłopaka, z mocno bijącym sercem.

Chciał coś powiedzieć, jednak wargi nie potrafiły jeszcze uformować słów. Obserwował upojony całe pomieszczenie, zupełnie nie przejmując się szarością sali. Lepsze to niż ciemność. Podświadomie chyba wiedział, że to dzięki swojej matce wrócił do realnego świata. Kobieta z czułością mu się przypatrywała, uspokojona. Cieszył się, że nawet ją może teraz widzieć.

Usłyszał dźwięk trzaskających drzwi i wzrok podążył w stronę przybysza. Minho. Serce niemal mu zamarło widząc chłopaka. Ten podszedł do niego i stał dobrą chwilę, tylko się przypatrując zmartwionym wzrokiem. Nastolatek zagryzł wargę, a w jego oczach zalśniły łzy. Przełknął ślinę i westchnął głośno, nie mogąc powstrzymać spływających po policzkach kropelkach. Nie chciał żeby Minho płakał. Chciał, by był szczęśliwy.

Nawet nie zauważył kiedy zaczął płakać. Uśmiechnął się zakłopotany i spojrzał na matkę Taemina. Kobieta wstała i podeszła do niego, przytulając mocno. Tego się nie spodziewał. Nie takiej diametralnej zmiany zachowania. Nie u niej.

- Zostawię was i zadzwonię do twojej mamy – powiedziała cicho i wyszła z sali.

Nastolatkowie zostali sami. Minho bał się zrobić cokolwiek, nawet zbliżyć do swojego chłopaka. Dopiero, gdy Taemin z trudem uniósł rękę, ten podszedł do niego i usiadł na krześle, łapiąc za rękę.

- Przepraszam, że się rozkleiłem – powiedział zawstydzony. Taemin próbował się uśmiechnąć, uścisnął tylko nikle dłoń bruneta – Nawet nie wiesz jak się bałem. Muszę napisać do Kibuma, padnie na zawał ze szczęścia. Prze ostatnie dni ciągle płakał – Mogę cię pocałować? – zapytał nagle.

Taemin osłupiał na krótką chwilę, jednak mrugnął kilkakrotnie dając przyzwolenie nastolatkowi. Choi podniósł się i złożył na wargach młodszego motyli pocałunek. Pogłaskał po tym jego policzek i ponownie usiadł na niewygodnym krzesełku.

Ten krótki pocałunek mu nie wystarczył. Chciał więcej i niemal skrzywił twarz w grymasie niezadowolenia. Próbował ponownie coś powiedzieć, jednak nadal z jego gardła wydały się nieartykułowane dźwięki.

- Albo tak dobrze cię znam, albo ci mało? – brunet zaśmiał się krótko, posyłając Taeminowi rozbawione spojrzenie. Nastolatek zmarszczył brwi, zaciskając mocno wargi, co spowodowało jeszcze większy wybuch śmiechu u Minho – Spokojnie, jak tylko dojdziesz do siebie, nie uwolnisz się ode mnie. Dam teraz znać Kibumowi.

***

- Zobacz, nikt już nie zwraca na nas uwagi – zajęczał Key, siedząc na kolanach Jonghyuna i popijając sok – Zacząłem się przyzwyczajać do bycia w centrum uwagi – marudził.

- Jesteś zadufany w sobie – stwierdził Jjong, oplatając swoje dłonie w pasie nastolatka – Chcesz znowu być na językach wszystkich?

- Czemu nie, było zabawnie – wzruszył ramionami i zaczął bawić się puszką.

Jonghyun złapał za przedmiot i odstawił do na ławkę, ciągnąc podbródek Kibuma w swoją stronę i całując jego wargi namiętnie. Zwykle oszczędzali sobie czułości na forum szkolnym, ale skoro Key brakowało mocniejszych wrażeń, czemu by nie zaszaleć.

- Już? Gapią się? – mruknął leniwie, przeciągając językiem po wargach młodszego i kończąc pieszczotę.

- Robisz się coraz bardziej zaborczy – westchnął w wargi Jonghyuna, zarzucając mi ramiona na szyję – Tak, patrzą się. I bardzo dobrze, niech te dziewczęta zazdrość zżera.

Poczuł wibrację w kieszeni i wyciągnął telefon.

- Minho dzwoni – poinformował Kibum – Tak? – powiedział do głośnika – Co?! – wydarł się nagle na cały głos, zwracając powszechną uwagę – Jedziemy! – zadecydował i wstał z kolan Jonghyuna, kończąc rozmowę.

- Coś się… - zaczął Jjong.

- Szpital! Taemin się obudził! – krzyknął na całe gardło, wprawiając w poruszenie nawet siatkarza, który zerwał się do góry.

***

- Minnie! – krzyknął Kibum, gdy tylko ujrzał nastolatka.

- Ciszej Key, jesteśmy w szpitalu – mruknął Jonghyun.

Chłopak go zupełnie nie posłuchał, tylko podbiegł do leżącego i wczepił się w jego szyję. Taemin opierał się już na poduszkach i chłonął każdy widok. Key odepchnął tym samym Minho, wprawiając go w niezadowolenie i syk.

- Cicho bądź! – zarządził, odrywając się od Lee – Mówię ci Taemin, w jakiej oni byli rozsypce. Płacz i lament, musiałem ich uspokajać co chwila. Dobrze, że wszystko już dobrze.

- Płacz i lament? Ciekawe u kogo – odpowiedział Minho zgryźliwie, spoglądając znacząco na Jonghyuna, który zaśmiał się cicho.

- Lus… terko – wychrypiał z trudem Taemin.

- Co? – zapytał nie rozumiejąc Kibum.

- Lu…terko – powtórzył. Wypowiedzenie tego jednego słowa było czymś niemożliwym do wykonania. Musiał jednak wiedzieć jak wygląda. Tym bardziej mając przy sobie Minho.

- Lustro? – zapytał Kibum.

Przytaknięcie głową.

- Lusterko mu dajcie – powtórzył zniecierpliwiony, a po chwili spojrzał niepewnie na Taemina – Minho? – powiedział zaniepokojony.

Brunet zagryzł wargi .

- No dobrze. Taemin, tylko spokojnie, proszę. Nie denerwuj się – od razu uspokoił chłopaka, co niewiele dało, ponieważ ten niemal przerażony spojrzał na pozostałych.

Gardło ścisnęło mu się, gdy usłyszał takie mało optymistyczne słowa od Choi. Przymknął oczy i cierpliwie czekał, aż podadzą mu przedmiot. Złapał niepewnie lusterko i zacisnął mocno palce, na brzegach. Otworzył oczy i pełny obaw spojrzał na swoje odbicie. Niemy krzyk uwiązł mu w gardle i ręka samoistnie opadła na pościel.

- Taemin, to tylko włosy. Lekarze musieli się ich pozbyć, operacja… wiesz. Odrosną – Minho niemal natychmiast znalazł się przy swoim chłopaku i złapał jego rękę.

Taemin trwał w szoku. Od kilku lat nie ścinał włosów i był dumny ze swojej fryzury. Teraz, ledwo co mały czarny meszek zakrywał mu skórę.

Kibum pokiwał głową sceptycznie. Minho zdecydowanie źle się zabrał do tej rozmowy. Chłopak podszedł do nastolatka i pochylił się nad nim.

- Taemin, nie słuchaj tego kretyna – skinął głową niechętnie na Choi – Masz rację, to tragedia. Stracić takie piękne włosy… - doskonale zauważył, jak Taemin jeszcze niżej spuszcza głowę - … ale! Kudełki odrosną i mam pomysł na twoją nową, zajebistą fryzurę – popukał się dumny placem w pierś – Jak urosną, farbniemy je na blond i będziesz wyglądał jak anioł – sam zachwycił się swoim pomysłem, uśmiechając głupkowato.

Taemin zmroził go spojrzeniem, po usłyszeniu słowa ‘anioł’, jednak Kibum zdecydowanie poprawił mu humor.

- Jestem za – powiedział Choi – Byle tylko zaczął się zachowywać jak aniołek – prychnął i paznokcie Taemina boleśnie wbiły mu się w rękę – Auu… - syknął – Tak wiem, kocham cię takiego nieokiełznanego – mrugnął do chłopaka.

- W łóżku pewnie też – mruknął zgryźliwie Kibum, uśmiechając się wrednie.

- Może – Minho zbliżył się do chłopaka i wyszeptał mu do ucha. Key oblał się rumieńcem.

Wszystko wracało do normy. Taemin się obudził. Jonghyun i Key, niemal zapominali o swoich problemach, którymi już nawet nie zawracali sobie głowy. Minho został zaakceptowany przez matkę Lee. Istna sielanka. Czego chcieć więcej? 

14 komentarzy:

  1. TAKK! W KOŃCU! TAEMIN SIĘ OBUDZIŁ!
    To było takie słodkie jak Moinho wybiegł z klasy *_* i pokazówka JongKey. Cud miód i orzeszki.
    Teraz mogłabym pójść na herbatkę z mamą Taemina XD

    Mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec.
    Proszę, powiedz, że to jeszcze nie koniec!

    Pozdrawiam.
    pauliciaa

    OdpowiedzUsuń
  2. JongKey tego chcieć więcej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgodze sie xD

      Usuń
    2. ja niestety też muszę się zgodzić :P

      Usuń
  3. "Wszystko wracało do normy. Taemin się obudził. Jonghyun i Key, niemal zapominali o swoich problemach, którymi już nawet nie zawracali sobie głowy. Minho został zaakceptowany przez matkę Lee. Istna sielanka. Czego chcieć więcej? "

    No właśnie. <33 Fajny rozdział, w końcu się układa. Weeeny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nareszcie. Ja tam jestem fanką takich zakończeń złych wydarzeń! Kolejny raz w świetny sposób wyciągasz kogoś z tragicznego stanu. Genialne ; ;
    Matko, włosy Taemina. ODROSNĄ, tak. I będzie pięknym aniołkiem.. Dopiero wtedy będzie mylił swoim niepozornym wyglądem.
    PŁACZĄCY MINHO, JA PRAWIE PŁAKAŁAM KIEDY TO ZOBACZYŁAM W GŁOWIE.. ; _ ;;;... Najlepszy na świecie! Nawet mama nie mogła się oprzeć.
    Tak Key, jesteś najlepszym przyjacielem, twoja szczerość jest kochana.
    Teraz tylko JongKeyowy smut i będę Cię wielbić na kolanach.. dosłownie.
    WENYYYY!Pozdrawiam~!
    *Piszę komentarze jak 5 letnie dziecko, przepraszam XD Powinnam pisać cokolwiek dopiero po ochłonięciu..*

    OdpowiedzUsuń
  5. BOŻE TAK PIĘKNIE <3
    MÓJ TEAMINNIE W KOŃCU WŚRÓD ŻYWYCH <3 co tam że spał tylko przez dwa rozdziały xd
    MATKO JAKA JA JESTEM SZCZĘŚLIWA, TO SOBIE TEGO NIE WYOBRAŻASZ <3
    BOŻEBOŻEBOŻE PISZ DALEJ SZYBKO <3 ŻYCZĘ BARDZO DUŻO WENY KOCHANA <3

    ~Kimikoo

    OdpowiedzUsuń
  6. Taemin w ogolonych włosach.... COOO
    i dobrze, że się tak szybko obudził. ^^;;;

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę się, że się obudził. Zastanawiam się, czy wprowadzisz zamęt w ich życie, czy już wszystko się ustabilizuje i dasz im się nacieszyć sobą w dostatku xD
    Rozbawił mnie fragment, gdzie Taemin prosi o lusterko i okazuje się, że jest łysy ^^' Wyobrażałam sobie go bez włosów, bo w końcu kiedyś będzie musiał iść do wojska, prawda? A wtedy pożegnamy się z genialną fryzurą maknae Q.Q
    Rozdział ładnie napisany, naprawdę ładnie.
    Pozdrawiam.
    Kei.

    OdpowiedzUsuń
  8. jak szybciutko nowy part, szkoda tylko, ze krótki, bo jestem fanką czytania tasiemców xDDD ale jak ma Cię to męczyć, to nie ma się co zmuszać~ pisanie musi być przyjemnością :))

    ojej, obudził się, jak szybko! myślałam, ze dłuzej go przytrzymasz, na prawdę!! Minho szybka reakcja, pewnie tak samo bym zrobiła... jestem pełna podziwu dla matki Taemina, ze otrzeźwiała! plus wielki dla niej, że zadzwoniła po Minho i powiedziała tyle ważnych dla Taemina słów!
    ajajajajaj TE WŁOSY... nie widzę Tae w jeżyku... ałć T_T no, ale fashionista Kibum już mu pomoże :>>
    jeju, jak się cieszę, serio ^^ jechałam autobusem czytając tego parta i miałam taki tępy uśmiech na twarzy xD ale nie mogłam dobrze skomentować, więc szybciutko biegłam do mieszkania i pierwsze, co zrobiłąm jeszcze nie rozbierając się, to kliknęłam laptopa, by się uruchamiał xD
    hwiating~

    OdpowiedzUsuń
  9. ale super, że Taemin się obudził! nie moge sie doczekać rozwoju wydarzen. uwielbiam twoje opo!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mwaa! Wiedziałam,że go wybudzisz! xD
    Śliczny,uroczy i wzruszający rozdział.Miło się czytało ^^
    No i jak ja zasnę,jak mnie szczęście rozpiera? Pff najwyżej zaśpię xdd
    Dziękuje za ten rozdział. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. jejuniu jak sie ciesze.
    lusterko mnie zabilo xdddd ale w sumie chodzilo mu o to ze wydzial go Minho, a dla swojego chlopaka trzeba pieknie wygladac xdd

    /Sekii

    OdpowiedzUsuń
  12. Spóźniłam się T_T TAEMIN SIĘ OBUDZIŁ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Naprawdę się cieszę i niestety dzisiaj taki krótki, a wszystko co chcę napisać teraz napiszę w następnym komentarzu. 2 dni mnie nie ma i już tyle! >.< I to jeszcze koniec. T__T

    OdpowiedzUsuń