sobota, 2 marca 2013

Bo każdy potrzebuje miłości... - Part 32.


            Witam :) 
Hmm... Co tu dużo mówić...
Tak szczerze, to nawet mi nie podoba się ten rozdział. 
Dlaczego w takim razie go wrzucam, zapytacie?
Chyba jestem już zmęczona tym opowiadaniem, nie chcę również robić sobie przerwy teraz, zostawiając je niezakończone. 
Mimo wszystko życzę miłego czytania, a nóż komuś przypadnie bardziej do gustu niż mi :)
Tradycyjnie dziękuję za Wasze opinie, nawet jeśli było to stwierdzenie, że sceny były nudne i oklepane., doceniam nawet to xDD
Witam nowych i liczę na Wasze reakcje
*przygotowuje się na krytykę* 
Ostatnio mnie nie ma nigdzie na blogach. 
Straciłam chęci póki co na czytanie czegokolwiek -.- 
<3




            Spokój.

            Cisza, przerywana uciążliwym pikaniem.

            Drażniący zapach sterylnego pomieszczenia.

            Ta uciążliwa niemożność poruszenia ciałem, przygwożdżonym zapewne do łóżka.

            Dźwięk otwieranych drzwi.

            Powolnych kroków. Tak niepewnych.

            Głos, który koił zmysły.

            ~ Taemin, cześć skarbie.

            Delikatny rozdźwięk, rozchodzący się po całym jego mózgu.

            ~ Wszyscy czekają na ciebie. Wrócisz do nas, prawda?

            Ciche kaszlnięcie, mające oznaczać niepewność wypowiadanych słów.

            Uścisk ciepłej dłoni, którego nie mógł odwzajemnić.

            ~ Wszyscy się martwią, Minnie… Kibum płacze, Jonghyun go pociesza, moja mama i twój tato odchodzą od zmysłów… nawet twoja mama… twoja…

            Nieudolne tłumienie szlochu i łza, która skapnęła na jego bezwładną, bladą rękę.

            ~ … tęskni za tobą i niepokoi się. Taemin, nie zapominaj o mnie, proszę. Nie odchodź ode mnie.

            Ciepły głos całkowicie się załamał i słyszał tylko urywany oddech.

            Pozostał nieruchomy i obojętny na płacz chłopaka. Leżał na tym łóżku i wyobrażał sobie, że musi być białe, a on sam ubrany jest pewnie w jakieś ohydne szpitalne ubranie.

            ~ Kochanie, zaraz wracam. Zajrzę jeszcze do Heebuma.

            Szybkie kroki i trzaśnięcie drzwiami. Ucieczka z bezsilności.

            Nie rozumiał tego stanu. Nie wiedział co się dookoła niego dzieje. Co jakiś czas, ktoś przychodził. Ktoś coś mówił. Płakał. Słyszał wszystkie znajome głosy. Jakoś nie miał złudzeń, że znajduje się w szpitalu. Pisk hamowania, chyba na trwałe wyrył się w jego podświadomości. Chciał coś zrobić. Pokazać im, by nie płakali i by nie musieli być smutni. Ale nie mógł. Ciało odmawiało posłuszeństwa i tylko leżał. Jak marionetka, do której przyczepionych jest milion sznureczków, odpowiadających za wszelkie ruchu. Tak ta skomplikowana aparatura, żyła za niego.

            Głos Minho podnosił go na duchu. Chciał dla niego otworzyć oczy i żyć. Nie podobało mu się tylko, że jest smutny. Przepełniony rozpaczą. Nie mógł tego znieść. I nic nie mógł z tym zrobić.

            Głos jego matki go irytował i tłamsił wszelkie pozytywne emocje. Kobieta płakała i to jego obwiniała za wypadek. Bo był gejem. Bo był z Minho. Bo go kochał. Bo był szczęśliwy? Cieszył się, gdy przychodził moment końca odwiedzin i wychodziła. Nawet jeśli mówiła, że go kocha, nadal próbowała nawrócić. Jakby to coś miało dać.

            Anne przychodziła razem z jego ojcem. Kobieta śmiała się i nie pokazywała żadnego smutku w głosie, dlatego nie wiedział jak jest naprawdę. Ojciec próbował dotrzymać jej tempa i jego radość, była zbyt udawana. Czuł to. Wychodzili i zostawał sam.

            Natomiast Kibum zawsze przychodził z Jonghyunem. Chyba brał go jako wsparcie. Chłopak gdy tylko wchodził do pomieszczenia, zaczynał płakać i Taemin czuł tylko kurczowe zaciskanie jego dłoni i zazwyczaj miał przemokniętą koszulkę. Jonghyun uspokajał go jak mógł i dodawał otuchy Taeminowi.

            To jednak nic nie dawało. Słowa… nie miały jakiejkolwiek wartości. Powieki ani o cal nie chciały się poruszyć. Czyli, że tak już zbędzie? Zostanie tutaj? Z tymi ulotnymi krótkimi spotkaniami, kilkoma zdaniami od najbliższych? Nie chciał. Musiał się wyrwać z tej nicości.

            ***

            Minho smętnym krokiem ruszył w stronę kolejnej sali. Wszystko przewyższało jego możliwości. Wypadek był czymś tak nieoczekiwanym. Gorzej, że to wszystko trwało już dobre dwa tygodnie. Nie odstępował jego łóżka, tak jak kiedyś Heebuma. Wiedział, że nie zniesie drugi raz takiej tragedii. Kolejny raz był bezsilny i mógł tylko biernie czekać, aż jakimś cudem Taemin się obudzi. Lekarz dawał mu jeszcze tydzień. Po tych cholernie długich siedmiu dniach będzie wiadomo, co dalej z nastolatkiem.

            Wszedł do pomieszczenia, tak bardzo podobnego do sali Taemina i usiadł, tym razem przy bracie. Złapał małą dłoń i uśmiechnął się sam do siebie i bezwładnie leżącego chłopaka.

            - Cześć mały – niemal szepnął – Byłem u Minniego. Dalej bez zmian. Ale wierzę, że się obudzi. Musi tak być. Ty też z tego wyjdziesz. I będziemy się we trójkę wydurniać. Razem.

            Odpowiedziała mu cisza, przerywana pikaniem tych wszystkich urządzeń znajdujących się w białym pokoju.

            ***

            - Nie rozumiem dlaczego ona tu mieszka – po raz kolejny obruszył się ojciec Taemina, wchodząc do domu z Anne. Kobieta obładowała go zakupami i teraz ledwo widział przed sobą korytarz.

            - Bo martwi się o Taemina? -  zapytała retorycznie kobieta, idąc do kuchni.

            - To niech się martwi w hotelu. To wszystko przez nią – powiedział poważnie mężczyzna, z trudem kładąc zakupy na blacie stołu i siadając przy nim, z umęczoną miną.

            - Zachowujesz się jak dziecko. Nie można było tego przewidzieć – spokojnie odpowiedziała i zabrała się za rozpakowywanie zakupów.

            - Nie rozumiem mojej byłej żony. To nasz syn. Nawet mi nie przeszkadza, że jest z chłopakiem. Wiem jaki jest Minho. Nigdy by nie skrzywdził Taemina – mężczyzna poluźnił krawat i oparł się wygodniej o krzesło.

            - Rozmawiam z nią codziennie. Zmieni nastawienie, zobaczysz.

            - Terapia dla opornych? – zakpił.

            - Ma teraz doskonałą szansę poznać bliżej Minho. Przekona się – powtórzyła Anne.

            - Tej kobiety nic nie ruszy – mruknął z powątpiewaniem.

            ***

            Jonghyun zapukał do drzwi mieszkania swojego chłopaka i czekał, aż ktoś mu otworzy. Martwił się o Kibuma. Był w całkowitej rozsypce. Było z nim gorzej niż z Minho. Całe to wydarzenie strasznie nim wstrząsnęło.

            Drzwi otworzyły się i ujrzał matkę Key. Uśmiechnął się nieśmiało. Kobieta ze znacznym zaskoczeniem przyjęła fakt, że jest nowym chłopakiem jej syna. Jednak zaakceptowała to bez słowa sprzeciwu, w końcu już od dawna wiedziała, że Kibum jest gejem. Właściwie to tylko wybór ją zdziwił.

            - Dzień dobry – powiedział uprzejmie i ukłonił się lekko. Zaniepokoił się jej zmartwionym wyrazem twarzy – Znowu? – zapytał, wiedząc jednak co się dzieje.

            - Dzień dobry, Jjongi. Niestety – westchnęła i przepuściła chłopaka – Właśnie wychodziłam do pracy.

            - My też pewnie niedługo dołączymy – odpowiedział spokojnie.

            - W takim razie do zobaczenia. Zajdźcie do mnie – kobieta narzuciła na siebie cienką kurtkę i wyszła z mieszkania, zamykając za sobą drzwi. Jonghyun od razu skierował swoje kroki do pokoju Kibuma i nie pukając wszedł do środka.

            Nastolatek siedział na łóżku, obejmując kolana dłońmi z zasępioną miną. Nawet nie podniósł głowy, gdy Jonghyun znalazł się w jego pokoju.

            - Cześć Bummie – powiedział łagodnie, zbliżając się do chłopaka i siadając przy nim.

            - Nie jestem w stanie iść do Taemina – wykrztusił po dłuższej chwili milczenia – Przeraża mnie ta bezsilność – pociągnął nosem. Musiał niedawno płakać.

            Jonghyun westchnął cicho i przygarnął do siebie Kibuma. Ten wtulił się w niego, łapiąc kurczowo dłońmi koszulkę.

            - Możemy zostać w domu – odparł spokojnie – Minho dotrzyma Taeminowi towarzystwa. Bummie, nie martw się – pocałował pieszczotliwie kark chłopaka.

            - Zobacz na Heebuma. To już rok. A jeśli Minnie…też… - głos chłopaka załamał się i nastolatek zaczął szlochać.

            - Ciii – starał się go uspokoić, kołysząc w swoich ramionach – Obudzi się niebawem. Nawet nie próbuj zakładać najgorszego – zaprzeczał. Sam jednak zastanawiał się co oni wszyscy zrobią, jeśli tak naprawdę nie będzie. Nie był co prawda zżyty z Taeminem, ale nastolatek był kimś niezwykle ważny dla jego przyjaciela i chłopaka.

            Faktycznie nic nie mogli zrobić. Pozostało tylko czekanie.

            ***

            - Minho! Kolacja! – krzyknęła Anne, w kierunku schodów na piętro i wróciła do podawania posiłku.

            Chłopak powoli zszedł i usiadł obok ojca Taemina. Skinął głową matce chłopaka i wbił wzrok w pusty talerz, nic nie mówiąc. Tak wyglądały ich posiłki od dwóch tygodni. Nieprzychylnie nastawiona do niego kobieta, mieszkała teraz u nich i trudno było mu się dostosować. Tym bardziej, że uważał, że to jej wina. Chciał myśleć, że to tylko nieszczęśliwy wypadek, jednak emocje nadal nie opadły i wiedział, że gdyby nie ta kłótnia i inne podejście kobiety do całej sytuacji, Taemin siedziałby teraz z nimi. A nie sam. W pustej sali.

            - Seo Eun – łagodnie powiedziała Anne, do kobiety siedzącej naprzeciwko niej – Znowu się krępujesz, czuj się jak u siebie. Jedz – uśmiechnęła się i spojrzała na syna – Minho. Jak u Taemina?

            Chłopak zamarł z widelcem przy ustach. Odłożył sztuciec i odchrząknął.

            - Wygląda lepiej – powiedział cicho, opuszczając wzrok.

            - Jutro też do niego zajrzymy, prawda? – tu zwróciła się do ojca Taemina, który ze zmarszczonymi brwiami, w milczeniu jadł posiłek. W odpowiedzi skinął tylko głową. I jemu, nie w smak było przebywać z byłą żoną – Minho, jutro widzę cię w szkole – powiedziała po chwili poważnie Anne.

            - Mamo, ale… - szybko podniósł wzrok na kobietę.

            - Żadnego ale, kochany – przerwała mu stanowczo – Wiem, że całymi dniami przesiadujesz teraz to u Heebuma, to u Taemina, ale musisz w końcu pójść na zajęcia.

            - A jak coś mnie ominie? Jak Minnie się obudzi i mnie nie będzie? – zapytał z pretensją w głosie.

            - To zostaniesz o tym powiadomiony i przyjedziesz. Jutro szkoła, nie szpital – powiedziała twardo Anne, patrząc uważnie na syna.

            - Rozumiem – Minho skrzywił się, jednak skinął twierdząco matce.

            Zjedli w ciszy. Anne co prawda, starała się wciągnąć Seo Eun do rozmowy, kobieta jednak po kilku zdaniach milkła i nie miała nic więcej do powiedzenia. Czuła się jak wróg w tym domu.

            ***

            - Minho, pomóż mi posprzątać po kolacji – Anne krzyknęła z kuchni, krzątając się już po pomieszczeniu.

            - Mamo… - powiedział ostrożnie, niosąc naczynia w dłoniach.

            - Tak? – kobieta pokręciła głową widząc nieporadność syna i odebrała od niego brudne talerze.

            - Wszystko skończy się dobrze, prawda? – zapytał niemal szeptem, stając koło kobiety.

            Anne spojrzała z troską na nastolatka i objęła go czule.

            - Oczywiście, że tak. Nawet nie próbuj myśleć inaczej – nakazała.

            Minho zagryzł wargę i odwzajemnił uścisk rodzicielki.

            - Nie mogę go stracić – powiedział cicho. Kobieta oderwała się od niego i złapała za ramiona.

            - Nie stracisz! Nie mów tak! Już niebawem się obudzi i znowu będziesz pod pantoflem – pogładziła nastolatka po policzku, gdy ten zarumienił się.

            - Wcale nie byłem… - mruknął niechętnie.

            - Ale i tak robiłeś wszystko jak Taemin chciał – powiedziała z pobłażaniem.

            - Kocham go – odparł, opierając się o blat szafki.

            - Wiem, kotek, wiem.

            ***

            Matka Taemina odwróciła wzrok i chciała niezauważenie przemknąć do swojego, tymczasowego pokoju, po usłyszeniu rozmowy, której nie powinna być świadkiem. Zetknęła się ze spojrzeniem ciemnych tęczówek, należących do jej byłego męża.

            - Widzisz? – powiedział z sarkazmem – On nie chce go skrzywdzić. Mają prawo do szczęścia – oparł się niedbale o ścianę i spoglądał niechętnie na kobietę.

            - Jak to szczęście się skończyło? Taemin znowu wylądował w szpitalu – odparła cicho.

            - Ciekawe przez kogo i czyje uprzedzenia – skrzywił się, patrząc już z wrogością.

            - Mam nie zwracać uwagi z kim pieprzy się mój syn? – warknęła.

            - To nie nasza sprawa, z kim KOCHA się NASZ syn – nie bez powodu podkreślał te dwa słowa, podniesionym głosem – Ważne, że jest szczęśliwy.

            - Z tego, że jest gejem? I myślisz, że jak to przyjmują inni? – zagryzła wargę, z uporem patrząc na mężczyznę.

            - Radzi sobie. Jest silny. I ma Minho. Za bardzo ingerujesz. Zrozum w końcu, że oni się kochają. A nasz syn znacząco się zmienił i to na lepsze.

            Mężczyzna odwrócił się i zniknął w swojej sypialni. Seo Eun zamknęła oczy i oparła się o ścianę. Poznała już nieco Minho, nawet jeśli ze sobą nie rozmawiali. Chłopak był zupełnie inny od ludzi, z jakimi spotykał się Taemin. Jednak był chłopakiem. Chłopakiem jej syna. Dalej trudno było jej pojąć, jak taki opaczny związek w ogóle się utrzymał. Powinna pozwolić na zmiany, również w jej życiu. Przestać niańczyć Taeminowi i pozwolić mu żyć tak jak chce. Syn gej? Nigdy nie myślała, że tacy ludzie mogą być szczęśliwi. Muszą się ukrywać. Są sami. A jej syn, nie dość, że nie przejmował się negatywną opinią innych, to znalazł drugą połówkę. Miała to tak zaakceptować? Pogodzić się z trudną rzeczywistością, w której okazało się, że podział na czarne i białe, nie wystarcza? Że jest coś poza tym. Chyba musi tak zrobić. Jak nie dla siebie, to dla osoby, którą kocha nad życie, mimo wielu nieporozumień.



15 komentarzy:

  1. jak zwykle nie zawodzisz. tylko błagam , niech on się wybudzi. taki smętny, dołujący rozdział. aż mi się płakać chciało... niech się w końcu obudzi ... :( i wcale nie jest taki denny jak się obawiałaś :*

    OdpowiedzUsuń
  2. oo super,a już myślałam ,ze będe się nudzić ,a tu proszę taki fajny rozdział ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. ałłłłłłł Minnie jest w śpiączce... szkoda mi Kibuma po raz kolejny, nie dość, że miał mnóstwo przejść z Jonghyunem, to teraz, gdy mu się żywot wyprostował, cierpi z powodu wypadku Taemina.
    to samo Minho, oby nie miał powtórki z rozrywki. Cudownie by było, gdyby i Heebum i Taemin się obudzili, chyba bym się zryczała ze wzruszenia wodospadem tęczy i jednorożców XD
    nadal nie lubię matki Taemina, ale mam nadzieję, że ten wypadek nauczy jej czegoś w życiu i przestanie być takim ciasnym umysłem, tym bardziej, ze patrząc na to inaczej - gdyby pogodziła się z orientacją Taemina i zaakceptowała Minho miałaby dwóch fajnych synów C:
    no nic, czekam na dalszy rozwój wydarzeń... i nie wiem, co ty chcesz od tego rozdziału, był na prawdę miły w odbiorze ^^ chociaż smutny...

    OdpowiedzUsuń
  4. Spodziewałam się tego, nie powiem, że nie xD Jestem ciekawa, kiedy wybudzisz Taemina i jak to się skończy, serio.
    Doskonale wiem, jak czuje się Minho i Kibum, chociaż podziwiam Choi za to opanowanie. Naprawdę podziwiam. W każdym razie rozdział napisany bardzo dobrze. Rozumiem, że chcesz to kończyć, sama miałam takie chwile z SB... No ale. To wola autora, prawda?
    Trzymaj się ^^.
    Kei.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie komentuje zazwyczaj bo jestem leniwa, ale czytam Twojego bloga regularnie i bardzo lubie to opowiadanie. Wedlug mnie powinnas byc dumna z tego rozdzialu, byl bardzo dynamiczny i wreszcie matka Minho nie irytowala mnie swoim glupkowatym zachowaniem. Przywizalam sie do tej serii~ mam nadzieje, ze wena Cie nie opusci i nie przejmuj sie hejterami (kij im w oko)~ HWAITING~
    ~fan `Bo kazdy potrzebuje milosci` ^_^

    OdpowiedzUsuń
  6. Aaa, no i Taemin w śpiączce. Zakładam, że obudzi się na pewno, bo wiem, że akurat kogo jak kogo, ale jego byś nie uśmierciła :D.
    Matko, czemu to zawsze jednak Key mi najbardziej szkoda.. Najpierw swoje własne problemy, a teraz przyjaciel. Dziwne, że on nadal się trzyma..
    Minho biedactwo ty musisz trzymać się mocno i być zawsze dobrej myśli ; ; Niech mama Taemina cię polubi i każdy będzie szczęśliwy.
    Niech już nikt nie cierpi D:....
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdzial takze swietny, tyle ze calkiem krotki. Chcialabym zeby wniosl wiecej danych dla mojej zglodnialej ciekawosci xd mam nadzieje, ze nastepny rozdzial ukaze sie szybko i bedzie zakonczeniem tej fali smutku spowodowanej losami taemina.. :c Jak zwykle nie moge sie doczekac! ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Mm...smutnawo. ;/
    Mam cichą nadzieje,że wszystko potoczy się dobrze,że Taemin się wybudzi.
    Buu teraz bd rozkminiać czy się wybudzi czy nie IID
    Oczywiście powiem to co pewnie myślą i mówią wszyscy : Świetny rozdział ;)
    Obyś nie przerwała pisać,bo znajdę..;P

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo, bardzo dobry rozdział. Jak skończyłam go czytać, to stwierdziłam, że nie mogłabym nic dodać, ani nic ująć. Wszystkie uczucia bohaterów idealnie ujęte, aż sama je poczułam. Kilka linijek musiałam czytać po dwa razy, bo oczy mam całkiem zamglone od łez i w ogóle, więc... więc no... ;____;
    Nie wiem, co jeszcze mogę napisać. Smutno mi. Szkoda mi Minho. Uczucia Taemina kompletnie mnie przytłaczają. Biedny Kibum - wreszcie poznał prawdziwego przyjaciela, a teraz może go stracić.
    Cholerna bezsilność, no. Chciałabym przytulić każdego z osobna. No, może prócz matki Taemina. Ja też jej nie lubię i pewnie zdania nie zmienię. Durny babsztyl, to wszystko przez nią!
    Życzę weny do samego końca! Na pewno nas nie zawiedziesz~!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ej, ale nie zabijesz nam Taemina, ne? Bo Minho się załamie, rodzina Minnie'go się załamie + JongKey + wszyscy twoi czytelnicy... Nie możesz nam tego zrobić!
    Ale trzeba myśleć pozytywnie; Taemin się obudzi, Heebum też się obudzi, JongKey i 2Min zostaną zaakceptowani w szkole, nie będzie żadnych bójek, matka Tae zrozumie, że z Minho jej syn będzie najszczęśliwszy, a ja przestanę się rozpisywać o możliwych dalszych scenariuszach .__.
    No ale, rozdział pięknie napisany~ Kocham cię za ten opis odczuć Minnie'go związanych z odwiedzinami poszczególnych osób. Wyszło ci to przewspaniale. Czytając można było poczuć to samo co Taemin. Nie wiele osób to potrafi, a takie osoby są u mnie najbardziej cenione i chwalone, bo sama nie potrafię tak pisać... Choć mam nadzieję, że może kiedyś...
    Mama Minho... uwielbiam ją coraz bardziej z każdym rozdziałem. Jest rozwalająca! Nawet w tak smutnym parcie jak ten, jej tekst ,,Znowu będziesz pod pantoflem'' zmusił mnie do małego uśmiechu.
    Szczerze mówiąc nie wiem, czy będę mogła dzisiaj spać... Będę pewnie się zamartwiać, jakby prawdziwy Lee Taemin naprawdę zapadł w śpiączkę... Głupia łatwowierność >< Ale jak tu nie wierzyć komuś z takim talentem do pisania?
    Ja w każdym razie mam nadzieję, że po zakończeniu tej serii napiszesz kolejną. Tak wiem, że jeszcze ta się nie skończyła, ale z tego co pamiętam, pisałaś coś, że 35 będzie ostatnim, chyba, że cię pomyliłam z kimś innym... Ach ta moja pamięć.

    Powodzenia w pisaniu kolejnego rozdziału oraz wiele weny~!

    OdpowiedzUsuń
  11. No no śpiączka... więc tak to zaplanowałaś? Fajny rozdział :D
    Kiedyś też chciałem coś takiego napisać, ale doszedłem do wniosku, że opisywanie śpiączki jest męczące i staje się z czasem trochę denne ;/. Jestem cholernie ciekaw jak dalej potoczą się losy Tea i jego przygodą ze śpiączką. :d Pozdrawiam.
    Weny weny weny

    OdpowiedzUsuń
  12. Błagam was! Powiedzcie, że nie tylko ja się popłakałam! Kobieto piszesz tak zajebiście, że nawet mnie doprowadziłaś do płaczu Kocham Cię po prostu. WENY! Hawaiting!

    OdpowiedzUsuń
  13. na początku przepraszam bardzo za brak komentarzy. praktyki potrafią człowieka dobić, aż się nie ma siły laptopa odpalić :c szczególnie jeszcze jak tego człowieczka cały dzień nie ma w domu XD masakra. ale ja nie o tym... przeczytałam wszystko i nadrobiłam i jeeejku.. jak możesz?! biedy Tae no.. ile on musi jeszcze "przeżyć" tych "wypadków"? mam nadzieje, że tym razem też wyjdzie z tego cało... niech on już się obudzi! T^T domyślam się co musi przeżywać Minho, Key i wszyscy no... Tragedia. A już Minho to w ogóle w końcu w szpitalu ma też brata..
    I nie dziwie się, że wszyscy obwiniają o to matkę Taemina! no kuurde.. jak można być tak ograniczonym człowiekiem, nietolerancyjnym i w ogóle no.. JAK?! i to jeszcze do własnego syna.. nienawidzę takich ludzi T^T ale może w końcu coś ją olśniło? no oby.. hah.
    dużo weny i pisz nam szybciutko! < 3.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nawet jak pisałaś tę część od niechcenia to i tak była bardzo dobra. Przyznam się, że ryczałam od samego początku do samiutkiego końca...Znowu wszystko się pieprzy ;c Kurcze...mam taką wielką nadzieję, że to wszystko skończy się dobrze...najlepiej jak może. Ale to zależy juz tylko i wyłącznie od ciebie...a więc mam nadzieję, że wena powróci i czekam na następną część! Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  15. Nawet nie wyobrażasz sobie mojej radości na widok nowego rozdziału! *___* Cieszę się, że wreszcie coś dodałaś, ale mam niedosyt. Czegoś mi tutaj brakowało... no tak! Co z Taeee?!

    To był naprawdę wzruszający rozdział. Minho płakał, Key płakał. Anne starała się być pozytywnie nastawiona, ale wiem, że jej też jest ciężko. Wszystkim ciężko. Tata Taemin'a również przeżywa. Jednak jego matka jak zwykle uparta! Nie dziwię się, że Tae cieszył się, kiedy wychodziła. Też bym czekała, aż opuści salę. Co za irytująca kobieta! >.< Ale na szczęście nawet ona przejrzała na oczy. Jest matką Tae, więc powinna zachowywać się jak matka.
    Key biedny płakał. T___T Aż mi się go żal zrobiło.

    Mam nadzieję, że szybko dodasz kolejny rozdział. Dzisiaj taki krótki komentarz, bo ledwo się do komputera dorwałam, a jest po północy. ^^ Weny wiele! Czekam na kolejny rozdział! <3

    OdpowiedzUsuń