poniedziałek, 25 lutego 2013

Bo każdy potrzebuje miłości... - Part 31.



Witam! :) 
Oddaję Wam ponad 17 stron rozdziału. 
Zachwycajcie się, albo wręcz przeciwnie. 
Rozdział pisany ponad tydzień, przyszedł mi z trudem i nie jestem do końca z niego zadowolona.
Dziękuję za Wasze komentarze. 
Jeden mi NIE przypasował, ale wyżaliłam się na Twitterze, więc...
Pozdrawiam i stałych komentujących czytelników, jak i tych anonimowych ^^
Cieszę się również z obecności dwóch panów tutaj :) 
Witam nowych :)
I dziękuję za komentarze pojawiające się pod starszymi tekstami :) 
Enjoy!!! 
<3


            Cieszył się z jednego faktu. Tym razem nie słyszał w swojej głowie tego przeraźliwego dzwonka budzika, a jego czaszka przy tym nie ucierpiała i nie miał wrażenia, że rozpadnie się na milion kawałków, już z samego rana. To jednak nie zmieniało faktu, że ktoś brutalnie ciągnął go za ramię, nie zważając, że chce spać i wychodzenie spod ciepłej kołdry nie jest zbyt dobrym pomysłem. Tym bardziej, jeśli pod pościelą ma drugie ciepłe ciało. Pomacał zaspany ręką po drugiej stronie łóżka, czując jedynie prześcieradło pod palcami. No tak. Już wiedział, kto tak sobie butnie poczyna i budzi go ze świetnego snu. Mruknął niezadowolony i niechętnie odwrócił się w stronę swojego chłopaka, który siedział na skraju łóżka i potrząsał jego ramieniem, ściągając jednocześnie ciepłą kołdrę. Minho był już całkowicie ubrany, a Taemin zastanawiał się, jak on tego dokonał i kiedy, co najważniejsze.

            - Która godzina, że mnie tak budzisz bez skrupułów ? – mruknął zaspany, nakrywając się kołdrą, która przesiąknięta była zapachem Choi. Teraz więcej czasu przebywał w jego pokoju, niż swoim, o łóżku nie wspominając. Tam zadomowił się najprędzej.

            - Jest siódma – odpowiedział łagodnie chłopak, starając się odrzucić pościel i zmusić rudowłosego do wstania – Za piętnaście minut moja mama i twój tata wyjeżdżają. Wypadałoby się pożegnać.

            - Zostajemy dziś w domu? – wynurzył głowę spod kołdry i spojrzał błagalnie na Minho.

            - Dziś robimy za wsparcie. Kibum wraca do szkoły. Wstawaj natychmiast! – Choi pociągnął za skraj pościeli, patrząc podstępnie na Taemina – Bo użyję drastycznych metod – jego oczy niebezpiecznie błysnęły, a usta rozciągnęły się w uśmiechu, ukazując białe zęby.

            - Taa… - mruknął nieprzekonany nastolatek – Ciekawe jakich – przewrócił się na plecy i ponownie zakrył kołdrą.

            Nie minęła dłuższa chwila, a usłyszał ciężkie westchnięcie i po chwili śmiech bruneta. Zaraz po tym, chłopak ściągnął z niego kołdrę, a Taemin syknął, gdy jego ciało owiało zimne powietrze. Nie czekając na większy wybuch złości u rudowłosego, wpakował mu się na biodra i przygwoździł jego ręce do poduszki, nakrywając swoimi.

            - Hmm… Choi coś za ostro sobie poczynasz – uśmiechnął się wrednie i zmrużył oczy – Rodzice jeszcze nie wyjechali, a ty już się na mnie rzucasz. Spokojnie, mamy cały wieczór i weekend. Ulżysz sobie – uśmiechnął się pod nosem, widząc skonfundowanie Minho.

            - Ulżę? – podniósł brew w zdziwieniu i pochylił się nad chłopakiem – A jakbym zrobił ci taki wielki post w ten weekend? I zero seksu? – zapytał rozbawiony.

            Taemin zmrużył oczy. No szantażować go nikt nie będzie, a on sam nie ma zamiaru błagać nikogo z zbliżenie. Co to, to nie. Minho sam się prosi o wredne traktowanie. Wzruszył ramionami od niechcenia, jakby słowa niewiele go obchodziły.

             - Mówi się trudno, tylko nie wiem, kto będzie tego bardziej żałował – powiedział obojętnie.

            - Wiesz, że ja mogę poczekać – uśmiechnął się słodko, całując Taemina w zagłębienie szyi. Ten skrzywił się na pobudzającą pieszczotę.

            - Ja też, nie prowokuj mnie, bo nasz upojny weekend zakończy się oglądaniem filmów  i niczym poza tym – warknął.

            - Uhuu… Taemin się denerwuje – uśmiechnął się uroczo, denerwując jeszcze bardziej chłopaka.

            - Zapomnij o moim tyłku dzisiejszego wieczora – powiedział twardo.

            Minho zmarszczył brwi i zagryzł wargę zaniepokojony. Taemin obserwował ten widok z lubością.

            - Ale… jak to? – zapytał nie rozumiejąc.

            - Tak to. Złaź ze mnie – zaczął się wiercić, próbując zepchnął Choi z siebie, na co chłopak jeszcze bardziej się zaparł się nogami i zniecierpliwiony podniósł koszulkę młodszego do góry.

            - Taemin, nie wiesz w co się pakujesz. Nie wytrzymasz – mruknął i przesunął paznokciem po boku rudowłosego – Chcesz bym cię uwiódł? – uśmiechnął się pogodnie – Okej. Zrobię to z największą przyjemnością – pochylił się i z czułością pocałował szczupły brzuch nastolatka. Podniósł się i opuścił biodra chłopaka, stając nad łóżkiem z rękoma założonymi wokół klatki piersiowej.

            Taemin warknął na tą pieszczotę i poderwał się do pionu, siadając na łóżku.

            - Minho, jesteś okrutny, podły, wredny… - zaczął wyliczać.

            - Już cię to ruszyło? – uśmiechnął się sugestywnie – Świetnie, po szkole nie będę musiał się za bardzo starać, by rozpalić rudzielca – zaśmiał się.

            - Osz ty – warknął Lee i złapał poduszkę, celując nią w rozbawionego niezmiernie Choi. Brunet podbiegł do drzwi, unikając zamachu na swoją osobę.

            - Ogarniaj się kotek – przesłał buziaka w powietrzu nastolatkowi i zniknął za drzwiami.

            Taemin westchnął ciężko i opadł bezwładnie na poduszki, wydymając policzki ze zdenerwowania. Minho zawsze potrafił doprowadzić go do nieuzasadnionej wściekłości, a potem zrobić tak, że właściwie gniew nie powinien być w danej sytuacji potrzebny. Albo zwyczajnie on już zakochał się do tego stopnia, że nie potrafił być na niego zły i ulegał w każdej sytuacji jego urokowi.

            Tak, pora wstawać. Kibum na pewno będzie potrzebował zaufanych osób, które go wspomogą. Jakoś nie spodziewał się radosnego przyjęcia w szkole, tym bardziej że większość wiedziała o tym, kim stał się jego chłopak. Jonghyun też nie miał lekko. Z drużyny co prawda go nie wyrzucili, jednak na zawsze musiał pożegnać się z funkcją najpopularniejszego chłopaka w szkole. Przyjaciele, z Kevinem na czele, dość stanowczo go odrzucili. Chcąc nie chcąc, przyczepił się do niego i Minho. W końcu brunet był jego przyjacielem. Sam Taemin, nie był do końca jeszcze do niego przekonany i zdarzało mu się rzucić niezbyt przyjemną uwagą pod adresem Jjonga. Siatkarz jednak odgryzał się tym samym, w związku z czym między ich dwójką ciągle panowała dość napięta atmosfera, którą Minho starał się w jak najskuteczniejszy sposób rozładować. W wymiernym skutkiem dla niego, gdyż to on obrywał na samym końcu, głównie ze strony Taemina.

            Ubrał się szybko, związał włosy w kucyk na czubku głowy, chcąc zaoszczędzić nieco czasu na prostowanie kosmyków i zszedł na dół, gdzie panował istny rozgardiasz. Widząc stertę walizek i kartonów, chciał już cofnąć się z powrotem na górę i przeczekać najgorsze. Nie udało mu się jednak zrobić tego wystarczająco dyskretnie.

            - Taemin, pomóż nam – krzyknęła od razu Anne, gdy tylko zauważyła chłopaka.

            Ten westchnął cierpiętniczo i powlókł nogami na dół. Kobieta wcisnęła mu do rąk duży karton i skierowała w stronę wyjścia z domu.

            - Tato, ta kobieta jest bezduszna – jęknął, oddając pudło ojcu, który czekał przy aucie.

            - Daj spokój, chociaż jest zabawnie i jest tolerancyjna – powiedział mężczyzna z uśmiechem.

            - Nie tak jak matka – mruknął niechętnie.

            - Ona to w końcu zaakceptuje – podszedł do syna i klepnął go po ramieniu.

            - Jakoś w to wątpię. Nawet teraz nie dzwoni. To nawet lepiej. Nie musimy się kłócić.

            - To już wszystko. Możemy jechać – zaświergotała Anne i podeszła do mężczyzn, obejmując swojego partnera – Minnie, nie roznieście domu… no i owocnego weekendu życzę – uśmiechnęła się podstępnie.

            Nastolatek zarumienił się, jak zawsze zresztą, gdy kobieta schodziła na krepujące tematy. I to nie chodziło o to, że w ogóle wspominała o seksie. Nie miał oporów, by rozmawiać na te tematy. Krępujące było to, że to właśnie narzeczona jego ojca, była tak otwarta i bezpruderyjna.

            - Jasne mamo, nie martw się – z opresji uratował go Minho, który przyniósł ostatnią torbę i objął opiekuńczo chłopaka, który schował rumieńce za grzywką – Będę ostrożny, żeby… nie uszkodzić młodego – parsknął śmiechem i odsunął się asekuracyjnie, widząc złość Taemina i wymierzonego ku niemu kuksańcowi.

            - Ty się lepiej bój, żeby ktoś ciebie nie uszkodził – syknął zdenerwowany Lee.

            - Tylko się nie pozabijajcie sami – kobieta zaśmiała się i podeszła do Taemina, przytulając go serdecznie.

            - Tego nie byłbym taki pewien – mruknął nastolatek.

            ***

            Stał przed lustrem i próbował zrobić cokolwiek ze swoją twarzą. Zatuszował największe sińce korektorem. I tak cieszył się, że twarz najmniej ucierpiała w całej tej jednostronnej potyczce. Ręce mu się trzęsły na myśl o tym, że dziś znowu zobaczy tych wszystkich ludzi w szkole. Obawiał się tego co powiedzą, gdy zobaczą przy nim Jonghyuna. Już nie jako wroga, a chłopaka. Spojrzał na swoje odbicie w lustrze. Ciemne tęczówki wpatrywały się z niepokojem w swojego właściciela, który nerwowo przełykał ślinę i poprawiał co rusz włosy.

            Odwrócił z roztargnieniem głowę, widząc w lustrze uśmiechniętą sylwetkę, nie należącą do niego. Oparł się o umywalkę całym ciałem i próbował się również uśmiechnąć, w efekcie powstał z tego jedynie grymas.

            - Za bardzo się denerwujesz Bummie – powiedział Jonghyun i oderwał się od podpierania futryny otwartych drzwi, podchodząc do nastolatka i porywając go w swoje ramiona.

            - Jak mam się nie denerwować? – syknął zdenerwowany.

            - Jestem tu, tak? Nic ci nie zrobią – powiedział uspokajająco, ściskając mocniej chłopaka i całując jego włosy.

            - Twoja obecność wcale nie pomaga. I niech spróbują coś mi zrobić. Wtedy nie miałem szans! – zaskarżył się – Jeden na trzech – prychnął – Wiesz, co zaczną mówić? Że cię zgeiłem – mruknął niewyraźnie, wtulony w szyję chłopaka.

            - Daj spokój. I tak już gadają. Mam to gdzieś – odpowiedział twardo, puszczając nastolatka i patrząc na niego uważnie.

            - Ja się trochę przejmuję – wzruszył ramionami i wyminął Jjonga, kierując się do pokoju.

            Jonghyun ruszył za nim i przyglądał się Kibumowi, który nie mógł znaleźć sobie miejsca. Krążył od szafy, do biurka, zahaczając o łóżko i siadając na nim na krótką chwilę, to znowu podrywając się do góry i podchodząc do lustra, by sprawdzić czy żadna część garderoby się nie pogniotła. Jjong obserwował rozbawiony zdenerwowanie swojego chłopaka.

            - Dasz się zaprosić na randkę dzisiaj? – wypalił nagle, a Kibum zaprzestał gorączkowego chodzenia po swoim pokoju i spojrzał zdziwiony na nastolatka.

            - Randkę? – powtórzył głucho.

            - Chyba nie muszę ci tłumaczyć, co to za magiczne słowo. Nie byliśmy jeszcze na randce, prawda? – ponowił pytanie i podszedł do Kibuma, przytulając go po raz kolejny. Uwielbiał, gdy mógł wtulić się w to szczupłe ciało, które doskonale wpasowywało się w jego własne. Czuć przyspieszone bicie serca i palce, które wczepiały się w jego plecy.

            - Z największą przyjemnością – mruknął mu do ucha i uśmiechnął się promiennie. Wystarczyło jedno słowo Jonghyuna, a on rozbłyskał i świecił tysiącami kolorów, które emanowały czystym, nic nie zakłóconym szczęściem.

            - Gotowy na starcie z brutalnym szkolnym światkiem?

            - Teraz już tak – westchnął uspokojony Kibum.

            ***

            - No i gdzie oni są? – warknął zdenerwowany Taemin, tupiąc nogą w miejscu i spoglądając nerwowo na Choi, który ze spokojem i obojętnością na twarzy obserwował ludzi przetaczających się na placu szkolnym. Siedział na ławce obok rudowłosego i zupełnie nie przejmował się nastrojami chłopaka.

            - Zaraz przyjadą. Co ty się tak pieklisz? Spokojnie, bez nerwów – powiedział łagodnie i pochylił się ku nastolatkowi, całując jego policzek.

            - Przestań się do mnie dobierać. Są ważniejsze rzeczy, a nie – warknął i odsunął się od chłopaka.
            - Nie dobieram się do ciebie – powiedział z urazą Minho.

            - Jak to nie?! – Taemin podniósł głos – Od samego rana się tak zachowujesz.

            - Mam przestać? Okej. Nie dotknę jaśnie pana Taemina już w ogóle dzisiaj – warknął i zdenerwowany wstał.

            - Teraz ty się unosisz. Nie czas na kłótnie. Uspokój się – powiedział tym samym tonem, co chwilę temu Choi. Chłopak zdenerwował się jeszcze bardziej. Tak. Oprócz słodkich słówek i wyciekającego cukru, dość często dochodziło między nimi do sprzeczek. I to nawet nie było ważne, że kilka godzin później, żaden z nich nie wiedział o co tak właściwie poszło. Teraz patrzyli na siebie wrogo i żaden z nich pierwszy nie ruszy do przeprosin, czy załagodzenia sporu.

            Taemin zwrócił głowę na dziewczyny stojące nieopodal nich i nie zwracając uwagi na Choi, podszedł do nich przysłuchując się ich rozmowie. Zauważył również Kibuma, który w towarzystwie Jonghyuna, zmierzali ku ich ławce.

            - … biedny Jjong oppa – westchnęła jedna.

            - Nasz oppa zszedł na złą drogę i pomyśleć, że z tym… tym… pedałem – dopowiedziała druga.

            Lee zmarszczył brwi. Nie podobało mu się to. Tym bardziej, jeśli z dziewczęcych ust wydobywały się takie wulgarne słowa. Nikt zresztą nie będzie mówił o jego przyjacielu ‘pedał’.

            - I jeszcze Minho oppa. To jakaś plaga – szepnęła blondynka, co jednak Taemin doskonale usłyszał. To chyba przeważyło szalę goryczy, ponieważ chłopak zbliżył się do irytującej go dziewczyny i złapał od tyłu za jej długie włosy, ciągnąc je dół. Nastolatka pisnęła, a rudowłosy zbliżył się do niej wściekły.

            - Jeszcze jedno słowo piękna, a możesz stracić te kudły – wysyczał wprost do jej ucha. Dziewczyna pisnęła i podskoczyła, słysząc Taemina. Przyjaciółka obok odsunęła się przerażona i cofała co rusz do tyłu, byle nie przeżyć bliższego spotkania ze wściekłym Lee.

            - Ja nic nie powiedziałam – wyjąkała i próbowała się wyrwać. Taemin poczuł na swojej dłoni inna rękę, która próbowała odgiąć jego palce i uwolnić nastolatkę z uścisku.

            - Minnie, nie musisz wyżywać się na tej słodkiej dziewczynie, prawda?  - usłyszał zniecierpliwiony głos Minho i łypnął na niego zdenerwowany.

            - Ta słodka dziewczyna ma niewyparzony język – warknął, jednak posłusznie puścił jej włosy i nie poświęcając Choi ni spojrzenia, ruszył w stronę Kibuma.

            - Oo chmura gradowa się zbliża – mruknął rozbawiony Kibum, siedząc na jonghyunowych kolanach – Coś się stało Minnie?

            - Ten kretyn zawsze mnie zdenerwuje – prychnął i usiadł obok przyjaciela – Jak się czujesz? I jak spotkanie z naszymi ukochanymi kolegami? – kiwnął przy tym głową Jonghyunowi na powitanie.

            - Gorsze rzeczy już przeżyłem, to i banda kretynów mi nie straszna – machnął ręką. W drodze do szkoły naprawdę doszedł do takiego wniosku. Zawsze się wyróżniał i w większości przypadków, zawsze spotykało się to z niezrozumieniem i wykpiwaniem jego osoby. Był  w końcu silny, tak? I już nie był sam, by zmagać się samotnie z problemami – Słyszałem, że macie wolną chatę? I co zamierzacie robić? Cokolwiek by to było, chcę wiedzieć wszystko. WSZYSTKO – powtórzył dobitnie, wlepiając wzrok w przyjaciela.

            - Ja? Co ja zamierzam robić? Na pewno niczego z tym idiotą – wskazał palcem na Minho, który właśnie do nich podszedł.

            - Jakim idiotą? Ten znowu. Jaki ty jesteś czasem denerwujący! – warknął brunet, co spotkało się z głupimi uśmiechami Jonghyuna i Key.

            - Bummie, widzisz to? – skinął głową na kłócącą się dwójkę.

            - Za mało seksu, za dużo kłótni. I tak to wyżywają się w nieodpowiedni sposób – westchnął teatralnie i zaśmiał się – Minho, zaciągnąłbyś Taemina do łóżka i po problemie. Ugodowy by się bardziej zrobił, przyjemniejszy. A tak to widzisz! Biedaczek już nie wie co ma ze sobą zrobić – Key bezlitośnie kontynuował swoją przemowę, ku niezadowoleniu pary, która łypała na siebie ze złością i miała w głębokim poważaniu wywody przyjaciela – O co się w ogóle znowu pokłóciliście?

            - O bardzo istotne sprawy! – twardo odpowiedział Taemin – I jego niedoczekanie, że mnie zaciągnie do łóżka. Marzenia. Idę na zajęcia – prychnął i wstał gwałtownie, pewnym siebie krokiem mijając swojego chłopaka, posyłając jednocześnie pełne wyższości spojrzenie.

            - Czyli to nie było nic ważnego? – Kibum chciał się upewnić, pytając tym razem Minho, który stał z zaciśniętymi pięściami i powstrzymywał wybuch negatywnych emocji.

            - Nie zrozumiem tego małego, wrednego stworzenia – syknął.

            - Zwiąż go. Taak! – Kibum krzyknął wpadając na wspaniały, wedle jego myśli, pomysł – Przywiąż go do łóżka i zdominuj! Musisz jakoś ułagodzić tego kociaka. I pamiętaj, że chcę poznać szczegóły – zastrzegł od razu.

            Minho zmarszczył brwi i zbliżył się do Key.

            - Chcesz bym przeleciał Taemina, jak jakiś masochista, byś ty miał pożywkę z naszych ekscesów? Może jeszcze porno taśma ci potrzebna? – zapytał poważnie.

            - Niekoniecznie. Moja wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach i sam dopiszę sobie scenariusz – odpowiedział jak najbardziej poważnie.

            Choi przechylił się tak, by spojrzeć na Jonghyuna.

            - Zrób coś z nim, bo to nie Taemin potrzebuje odpowiedniego potraktowania – uśmiechnął się podle, widząc zakłopotanie Jjonga i nagły protest ze strony Kibuma – I ktoś tu jest niewyżyty seksualnie i wcale nie mówię ani o sobie, ani moim chłopaku – puścił oczko siedzącej parze i żwawym krokiem ruszył ku szkole.

            ***

            Wrócił do domu sam. Całkowicie ignorował Minho przez cały dzień w szkole i zarzekł się, że nie wróci z nim do domu. Stali nadal na stopie wojny, chociaż Taemin już nawet nie pamiętał, o co tak właściwie poszło. Był jednak zły na Choi i nie zamierzał odpuścić, póki ten nie przeprosi i swoją drogą, nie przypomni za co są przeprosiny. Sam przecież nie przyznałby się, że to była tylko mała kłótnia, która tak naprawdę nic nie znaczyła. Co to, to nie. To Choi zawsze pierwszy się wyłamywał z bojowego nastroju i nie zamierzał odchodzić od tej reguły.

            Był niesamowicie zmęczony. By nie wrócić zbyt wcześnie do domu, obiecał Sunny, że wybierze się z nią na zakupy. Kilka minut w centrum handlowym wystarczyło, by zmienił zdanie. Dlatego wolał kupować ubrania w sieci. Jego jedynym wysiłkiem był ruch nadgarstka, gdy poruszał myszką. A tak musiał zwiedzić każdy sklep, tego dwupiętrowego, ogromnego budynku i mijać, przepychać się przez całą masę ludzi. Była 18, a on był wykończony.

            Poczłapał na górę i zamknął się u siebie, opadając na łóżko. Zsunął z siebie buty i leżał, nie będąc w stanie zrobić nic innego. Zastanawiał się chwilę, czy może Minho jest już w domu. Szum prysznica dał mu jasno do zrozumienia, że jest. Chłopak naburmuszył się. Brunet już dawno powinien być w jego pokoju i prosić o wybaczenie, a on co? Jak gdyby nic bierze sobie spokojnie prysznic?

            No może nie tak do końca spokojnie, pomyślał, słysząc niepokojący dźwięk, którego nie zagłuszyła w odpowiedni sposób płynąca woda. Parsknął śmiechem i podniósł się do pionu. Wstał cicho i podszedł do drzwi od ich wspólnej łazienki, zaczynając bezwstydnie podsłuchiwać. Kolejny stłumiony odgłos wydał się z gardła Choi.

            - Tak sobie poczyniasz… - mruknął do siebie Taemin - … i to beze mnie – dopowiedział z wyrzutem.

            Oparł się o drzwi i przymknął oczy. Niemal wyobrażał sobie bruneta i jego umięśnione ciało, opłukiwane przez ciepłą wodę. I jego rękę, która niebezpiecznie dryfowała, po intymnych okolicach. I te odgłosy, które co rusz wydawał Choi, były wielce pobudzające, również dla niego. Syknął zniecierpliwiony i spojrzał w dół, krzywiąc się z niezadowolenia.

            - Szlag by cię Minho – warknął cicho i zamyślił się – W sumie, zaciągnięcie pod prysznic, to nie łóżko, prawda? No tak – odpowiedział na swoje pytanie i zdecydował, uśmiechając się przy tym przebiegle.

            Dyskretnie nacisnął klamkę od drzwi i znalazł się w zaparowanej od gorącej wody łazience. Choi stał tyłem do chłopaka i był zbyt zaabsorbowany sobą, że nie usłyszał cichego trzasku zamykanych drzwi. Taemin przystanął z wrażenia w miejscu i zapatrzył się na idealnie wyrzeźbione plecy chłopaka, które poruszały się w rytm pracującej bez ustania ręki. Udało mu się zauważyć minę bruneta. Zamknięte oczy i wargi, które co rusz przygryzał. Jego zawsze idealna fryzura, teraz znajdowała się w nieładzie, a mokre kosmyki oklejały policzek starszego, porządnie już zarumieniony. I jeszcze ten zduszony jęk, odchylenie głowy do tyłu, gdy zadawał sobie przyjemność. Taemin westchnął mimowolnie i przesunął swoją dłonią po klatce piersiowej, starając się opanować. Dał sobie mentalnego kopniaka, żeby poczekał i nie zaczynał obłapiać swojego ciała przy brunecie. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Chciał widzieć wyraz twarzy Minho, gdy spostrzeże, że ma małego i ciekawskiego obserwatora swoich ekscesów.

            Podszedł cicho do szafki i oparł się o nią, z wielce tryumfującą miną. Widok takiego chłopaka, pobudzał go coraz bardziej i bardziej. Chciał już znaleźć się razem z nim, w tej małej kabinie i samemu wytoczyć ścieżkę swoimi palcami, a nie patrzeć jedynie, jak woda pieści jego ciało. Spojrzał dookoła siebie, szukając sposobu, w jaki ‘nieświadomie’ zwróci uwagę Choi. Złapał plastikowy kubek, w którym znajdowały się szczoteczki i przesunął go na sam kant blatu. Zrobił kolejny ruch i przedmiot z hukiem upadł na ziemię.

            Taemin zwrócił oczy ku Minho, który zaprzestał działań na swojej męskości i spojrzał przestraszony w stronę niepokojącego dźwięku. Zetknął się z ciemnymi tęczówkami, które patrzyły na niego niezwykle uważnie i drapieżnie. Rudowłosy uśmiechnął się lekko, widząc reakcję bruneta. Chłopak otworzył szeroko oczy, zdając sobie sprawę, że temu wszystkiemu przyglądał się Taemin. Zamarł, nie wiedząc co teraz ma uczynić.

            Lee wydał dźwięk podobny do prychnięcia i powolnym ruchem, podszedł do kabiny. Otworzył szklane drzwiczki i wszedł do środka. W tym momencie zupełnie nie przejmował się tym, że jest całkowicie ubrany. Zamknął za sobą kabinę i oparł się o zaparowane szkło, obserwując chwilę Minho, który tym zachowaniem zdziwił się jeszcze bardziej.

            - Nawet nie poczekałeś na mnie – Taemin powiedział cicho, z wyrzutem, podchodząc mimo małej odległości, jeszcze bliżej do Choi i sunąc jednym palcem wzdłuż mostka. Czuł jak ubranie przylega do jego ciała, całkowicie przemoczone.

            - Chyba ktoś tu się odgrażał, że spędzę sam noc – mruknął brunet, nawet w takim momencie nie tracąc rezonu i odcinając się młodszemu.

            Jego ręka zawędrowała aż na podbrzusze chłopaka. Przesunął ją na boki i delikatnie gładził wilgotną skórę. Oddech Choi jeszcze bardziej przyspieszył, o ile to w ogóle było jeszcze możliwe. Wpatrywał się maniakalnie w szczupłą dłoń swojego chłopaka, przymykając co rusz oczy z napływającej przyjemności.

            - Mógłbyś chociaż teraz się przymknąć i czuć – pokręcił głową niezadowolony Taemin.

            Brunet postąpił krok ku młodszemu i objął go w pasie, nachylając się nieznacznie.

            - Przecież takie słowne sprzeczki nakręcają cię jeszcze bardziej – powiedział z satysfakcją, przygryzając skórę na szyi Taemina. Ten odwdzięczył się sapnięciem i wbiciem paznokci w bok starszego – I co to w ogóle za wchodzenie pod prysznic w ubraniu? – zapytał rozbawiony.

            - Mam wyjść? – spytał cicho i z premedytacją przysunął się jeszcze bliżej Minho, doskonale czując jego wzwód i rozpalone ciało. Jego dłoń lawirowała teraz pomiędzy krótkimi włoskami łonowymi, co niektóre zakręcał sobie na palcu i ciągnął delikatnie, próbując poirytować chłopaka jeszcze bardziej. Usłyszał tuż przy swoim uchu westchnięcie i uśmiechnął się wrednie – Czyli jednak nie? Cieszy mnie to niezmiernie.

            - Seksowna, perfidna bestia – sapnął Choi, odgarniając włosy młodszego, które przemoknięte zasłaniały teraz jego oczy.

            - Która pomoże ci się zaraz uporać z naglącym problemem – posłał kilkusekundowe spojrzenie na ściśnięte między ich ciałami krocze bruneta. I jego ta sytuacja zaczynała coraz bardziej podniecać. Męskość Minho, skutecznie pobudzała jego własną, jak i myśl o tym, co będą później robić, po wyjściu spod tego nieszczęsnego prysznica. Teraz… teraz chciał zaprowadzić swojego chłopaka na sam skraj oszałamiających emocji, a wiedział doskonale, ze potrafi mu takich doświadczyć.

            Spojrzał uważnie w oczy Choi i bezwiednie przesunął swoją drobną dłoń na członek starszego. Z lubością obserwował, jak jego oczy szerzej się rozwierają, by po chwili powieki opadły nieznacznie i pokryły się mgiełką pożądania i wpadania ciała w coraz większą nieświadomość i niebyt, spowodowany pieszczotą, w tym jakże wrażliwym miejscu. Nie ominął go nagły haust wciąganego powietrza, gdy zacisnął palce dotkliwiej na penisie chłopaka. Uśmiechnął się nieznacznie i przesunął dłonią po całym członie, czując lekkie drgania i drżenie ramion Minho, który nadal go obejmował.

            - Spójrz na mnie – zażądał Taemin, dotykając wolną dłonią podbródka chłopaka i delikatnie podnosząc mu głowę. Choi posłusznie otworzył oczy, które z pasją znalazły mały punkcik w tęczówkach rudowłosego i zatopiły się w nich bez opamiętania. Doskonale się czuł, widząc takiego bruneta. Niepanującego nad sobą, nad swoim ciałem, które przepełnione było teraz jedynie pożądaniem. Z radością obserwował także ogromne pokłady uczucia, gdy spoglądał w rozwarte źrenice starszego. Nie tylko żądzę i chęć zaspokojenia umęczonego ciała – Jak miło, że przestałeś w końcu gadać – dodał, z wielce zadowoloną miną.

            Choi jakby się przebudził z tego oszałamiającego transu i już chciał odpowiedzieć jakąś ripostą Taeminowi, jednak z jego gardła wydał się tylko chrapliwy dźwięk i odchylił głowę nieznacznie do tyłu. Nastolatek zręcznie zacisnął dłoń na członku chłopaka i przesunął po całej jego długości, nie pozwalając by wydobywał niepotrzebne słowa. Teraz on był panem sytuacji, a Minho… musiał się temu poddać bez oporów, których zresztą i tak nie miał. Cmoknął chłopaka przelotnie w usta, nie dając mu się nacieszyć ich smakiem i przyspieszył ruchy ręką.

            Czuł pod swoją dłonią, że już za chwilę, że za moment nastąpi, jakże oczekiwane zaspokojenie. Brunet teraz wtulił się w szyję młodszego i oddychał spazmatycznie, drgając co chwilę. Jaką przyjemność sprawiało mu trzymanie w swoich ramionach tego bezbronnego teraz ciała, poddanego jego zabiegom. Uśmiechnął się mimowolnie, wsłuchując w rozkoszne jęki, jakie wydawał Minho.

            - Minnie… – z trudem wysapał chłopak i krzyknął przeciągle.

            Nagłe spięcie ramion, zadrganie wszystkich mięśni i poczuł na swojej dłoni lepką ciecz, która natychmiast została zmyta przez nadal płynącą wodę. Przesunął z czułością kciukiem, po uspokajającej się męskości chłopaka i puścił ją, obejmując bruneta w pasie. Również jego odczucia w tym kulminacyjnym momencie, były równe doznaniom, jakie przeżywał Minho. A to przecież on tylko obdarzał przyjemnością ukochaną osobę.

            Trwali w tym kurczowym uścisku, aż oddech Choi nieco się uspokoił. Brunet oderwał się od młodszego i z pasją wczepił w jego wargi, mrucząc przyjemnie. Pchnął delikatnie rudowłosego, który zetknął się z zaparowanym szkłem kabiny prysznicowej. Od razu zabrał się za ściąganie przemokniętego t-shirtu chłopaka, odrywając na krótki moment od jego warg. Koszulka wylądowała za nimi.

            - Jaki gwałtowny – zaśmiał się Taemin, posłusznie podnosząc ręce do góry, ułatwiając Choi zadanie.

            - Jesteś zbyt obszernie ubrany, w porównaniu do mnie. Należy to zmienić – mruknął i przyssał się do szyi chłopaka, wywołując rozkoszny dźwięk zadowolenia.

            - Będę cały w malinkach jak tak dalej pójdzie – sapnął wciskając się bardziej w ciało bruneta, gdy ten władczo wsunął swoje kolano pomiędzy uda Taemina.

            - I tak jesteś mój.

            - Naznaczasz mnie? – zaśmiał się krótko i wciągnął głośno powietrze do płuc, gdy poczuł ucisk na swoim kroczu, spowodowany ruchem Minho – Diabeł – prychnął.

            - Kto? – zapytał udając niezrozumienie – To ty jesteś małym diablikiem, tak mnie sobie okręcić dookoła palca – pokiwał z dezaprobatą głową, ponownie sunąc do ust młodszego i całując je tym razem subtelniej.

            Taemin z zapałem oddał pocałunek, leniwie badając swoim językiem policzki Minho i zahaczając o jego język, który lawirował po podniebieniu młodszego, wywołując co rusz przyjemne dreszcze na jego ciele. Ręce Minho poczynały sobie coraz śmielej, zahaczając o sutki młodszego i delikatnie je podszczypując.

            Jego ciało mimowolnie przylgnęło do Choi, chłonąc dokładniej jego pobudzający dotyk. Dłonie bruneta nawet nie dotarły do strategicznych miejsc, a on już był na skraju szaleństwa. Słodkiego, upajającego szaleństwa, które ogarniało każdą komórkę jego organizmu i wprowadzało w otępienie.

            Palcem zahaczył o spodnie Taemina, przesuwając w stronę guzika i sprawnym ruchem zsuwając w dół zbyteczny materiał. Spodnie podzieliły los koszulki. Wsunął dłonie pod pośladki chłopaka i władczym ruchem przycisnął go do siebie, pocierając i tak nabrzmiałe krocze młodszego. Nastolatek sapnął z przyjemności, przymykając oczy. Nie bawiąc się zbytnio, ściągnął bieliznę Taemina, a ręce zacisnął pieszczotliwie na skórze pośladków, sunąc w górę kręgosłupa paznokciami i kończąc na szyi, do której ponownie się przyssał wilgotnymi wargami.

            Taemin oddychał płytko, pojękując z przyjemności, gdy dłonie Minho lawirowały po jego ciele. Chciał więcej. Już teraz. Natychmiast. Chciał czuć jeszcze więcej. Chciał jeszcze większej rozkoszy. Odepchnął od siebie Choi, by mieć więcej przestrzeni i odwrócił się plecami do bruneta, przyciskając zarumieniony policzek do szklanej kabiny.

            - Przygotuj mnie – szepnął i spojrzał kusząco na Minho.

            Brunet na moment osłupiał, nie wiedząc jak odebrać wyznanie nastolatka. Taemin westchnął i złapał od tyłu ręce Choi, przyciągając go do siebie i umieszczając jego dłonie na swoim pasie.

            - Tylko delikatnie. Dawno z nikim nie byłem – powiedział – I już nie wspomnę, czyja to wina – dodał zgryźliwie.

            - Jesteś pewien? – zapytał szeptem, tuż przy uchu rudowłosego, głaszcząc go jednocześnie po pachwinach.

            - Chyba po to się tu znalazłem. Przestań gadać – warknął, przywierając ciaśniej do chłopaka.

            Jedna ręka Minho przesunęła się na pośladki młodszego, dostając się powoli między nie, podczas gdy druga, nadal znajdowała się w pobliżu krocza Taemina i leniwie zataczała kółka, omijając jednak skrzętnie męskość chłopaka.

            Pieklił się od środka, że Choi omija miejsce, które potrzebowało akurat w tej chwili najwięcej uwagi. Gdy poczuł palce chłopaka powoli wdzierające się do jego wnętrza, przycisnął policzek do zaparowanej szyby i oparł dłonie na szkle, wypychając biodra do tyłu, byle jeszcze bliżej roztaczającej się po jego ciele przyjemności. Niemal zakrztusił się wodą, otwierając gwałtownie usta i biorąc haust, gorącego powietrza, nabuzowanego feromonami.

            - Boli? – zapytał Minho, widząc reakcję swojego chłopaka. Zamarł na chwilę, nie chcąc zadać mu większego bólu, w jego mniemaniu.

            Taemin prychnął i poruszy niecierpliwie biodrami, starając się jak najbardziej nabić na wypełniające go palce.

            - Chyba żartujesz – warknął – Dalej – sapnął.

            - Na pewno? – Taemin sam już nie wiedział, czy chłopak był aż tak niepewny, czy specjalnie go prowokował.

            - Kurwa, Choi. Zamknij się – przesylabował – I działaj – warknął.

            Minho uśmiechnął się i pocałował delikatnie kark młodszego, krzyżując niespodziewanie w nim dwa palce. Taemin wygiął plecy nieznacznie w łuk, wydając zduszony okrzyk.

            Każda komórka ciała dokładnie poczuła ten dotyk. Miał wrażenie, że powoli umiera. Tylko ta czynność, była czymś tak abstrakcyjnie cudownym i zniewalającym, że chciał by trwało cały czas, bądź nieustannie się powtarzało. Był już gotowy. Był gotowy na znacznie więcej. Chciał całego bruneta tylko dla siebie i w końcu w sobie. Cały drżał, a nogi powoli odmawiały mu posłuszeństwa. Kurczowo wczepiał się w szklaną taflę, by nie osunąć się bezwładnie na ziemię. Zamknął oczy, by oddać się tej bezgranicznej przyjemności.

            Takiego rozemocjonowanego Taemina, nigdy jeszcze nie widział. Nawet jak był wściekły, to emocje nie osiągały takiego kulminacyjnego punktu. Tym razem to on wszystko kontrolował, to on mógł poczuć się górą. Doskonale jednak zdawał sobie sprawę, że wystarczyłby jeden jego dotyk, a ponownie byłby mu podporządkowany. Widział tego słodkiego rudowłosego chłopaka, który ledwo co dyszał od nadmiaru emocji i momentami wręcz osuwał się w dół. Mimowolnie się uśmiechał, że to on ma to szczęście i widzi nastolatka w takim stanie i że to on obdarza go tyloma uczuciami. Podtrzymał Taemina mocno w pasie i odwrócił twarzą do siebie. Zniewolił go widok zarumienionego chłopaka, z zamglonym z rozkoszy wzrokiem. Sięgnął ręką i zakręcił wodę.

            - Łóżko? – szepnął mu do ucha, liżąc małżowinę i ponownie wprowadzając w drżenie kruche ciało. Taemin wydał z siebie jedynie pomruk. Minho nie czekając na bardziej składną przemowę, złapał sprawnie chłopaka w pasie i podniósł do góry, tak by rudowłosy, mógł zarzucić swoje nogi na biodra starszego. Ręce Taemina objęły go za szyję, a on sam był gotowy na przeniesienie swojego rozdygotanego ciała. Minho czuł dokładnie erekcję chłopaka wbijającą mu się w brzuch. Sam również był gotowy, na większe przeżycia. Nie czekając, otworzył drzwi od kabiny i przeniósł się w bardziej dogodne dla nich miejsce, łóżko.

            Poczuł pod sobą miękki materac, który natychmiast przywarł do jego mokrego ciała, gdy Choi położył go na łóżku. Rozciągnął się, czekając aż chłopak zawiśnie nad nim i obdarzy należytą uwagą. Przymknął z zadowolenia powieki, gdy poczuł męskość Minho, stykającą się w jego własną. Brunet niemal położył się na nim i od razu odnalazł jego spragnione dotyku wargi.

            Jego całe ciało, było istną gorączką, którą z jednej strony chciał jak najszybciej ugasić, to znowu pragnął, by ten trawiący organizm pożar trwał wieczność, nie pozwalając na chwilę przerwy w tej zniewalającej torturze, która roztaczała po wszystkich komórkach swój jad.

            Minho oderwał się z wyraźną niechęcią od ust Taemina i spojrzał na jego twarz roziskrzonym wzrokiem. Był taki piękny. Taki bezbronny. Z włosami nadal mokrymi, idealnie wkomponowywał się w biel pościeli, która była faktycznie całkiem przemoczona. Przesunął subtelnie dłonią po wewnętrznej stronie uda swojego chłopaka, patrząc na niego pożądliwie i z lubością obserwując, jak jego ciało wygina się ku pieszczocie.

            - Mogę? – szepnął, nie zrywając kontaktu wzrokowego z rudowłosym.

            - Jeszcze pytasz – prychnął z trudem, patrząc z urazem na Choi.

            - Do samego końca wyszczekany – mruknął brunet, uśmiechając się lekko.

– Wejdź we mnie od razu. Teraz – zażądał.

            Spojrzał jedynie na Minho z przymrużonymi oczyma i rozsunął kusząco nogi. Nie chciał wdawać się w niepotrzebne spory. Chciał czuć. Z zadowoleniem obserwował jak chłopak unosi się do pionu i przesuwa swoją dłonią po jego udzie, zakładając nogi na swój pas. Zagryzł wargę, wiedząc, co go za moment czeka. Podświadomie  zacisnął dłonie na prześcieradle. Poczuł uspokajający dotyk dłoni na swoim członku, odwrócił głowę, zagryzając mocniej wargę. Ta pieszczota zniewalała jeszcze bardziej i brała go w swoje nieograniczone posiadanie. Wiedział co prawda, że to ma tylko odwrócić uwagę od bólu, który za moment  nieuchronnie nadejdzie. Był na to przygotowany. Był z Minho. Ufał mu, jak nikomu innemu. Nie mógł go skrzywdzić. Mógł jedynie sprawić, że dosięgnie nieba, szczytu rozkoszy.

            Jedynie siłą woli powstrzymywał się, by nie zakończyć tego tu i teraz. Był na skraju, jeden ruch i byłoby po wszystkim. Chciał jednak póki co rozluźnić jeszcze bardziej Taemina, by nie poczuł dotkliwego bólu. Chłopak z każdym jego ruchem dłoni, wyginał się rozkosznie, wydając chrapliwe dźwięki. Pieszczotliwie pogłaskał jego członek ostatni raz i wbił się sprawnym ruchem do wnętrza młodszego. Usłyszał donośny krzyk i zamarł, nie mając odwagi ruszyć chociażby biodrami. Sam poczuł, jak kręci mu się w głowie, czując aksamitną skórę, otaczającą jego penisa. Starał się powstrzymać swój umysł od całkowitego wyłączenia i przystopowania żaru płonącego w jego lędźwiach. Ciało domagało się ruchu. Czekał jednak cierpliwie na reakcję Taemina i przyzwolenie z jego strony.

            Nie tyle czuł ból, co rozkosz, jaka nagle zalała go całą swoją obfitością. Choi dobrze go przygotował i teraz był sparaliżowany przez ekstazę, która objęła każdy zakamarek jego ciała. Nie mógł oddychać. Zapomniał o tak prostej czynności, w pełni oddając się uniesieniu. Wyciągnął z trudem ręce do góry, dając znak brunetowi, by zbliżył się do niego. Chciał go mieć blisko siebie. Czuć na swojej skórze jego przyspieszony oddech i szaleńcze bicie serca.

            Ręce wyciągnięte w jego stronę, nie pozostawiły złudzeń, że nie wyrządził krzywdy swojemu chłopakowi, a wręcz przeciwnie. Pochylił się nad Taeminem, wpadając w sieć oplatających go kurczowo ramion i ust, które zachłannie zawładnęły jego wargami. Nie potrafił dłużej się powstrzymywać. Wilgotna skóra młodszego działała jak nigdy przedtem na zmysły Minho, a oszałamiająca ciasnota jeszcze bardziej rozpalała. Poruszył niecierpliwie biodrami. W odpowiedzi otrzymał rozkoszny jęk ze strony swojego chłopaka i mocniejsze zaciśnięcie nóg na swoim pasie.

            Tylko na to czekał i nie mógł powstrzymać uciekającego odgłosu, które wydobyło się z jego gardła. Było mu zbyt dobrze, zbyt idealnie. Minho poczyniał sobie coraz śmielej, ku zadowoleniu Taemina, przyspieszając swoje ruchy i nie tamując pchnięć. Przymknął oczy i odchylił głowę do tyłu, oddając się w pełni uniesieniu. Miał wrażenie, że to już nie potrwa długo. Że jeszcze chwila a skoczy w przepaść, która wiązała się z osiągnięciem pełni szczęścia. Krzyknął donośnie, gdy Minho trafił idealnie w  jego prostatę. W głowie mu wirowało od nadmiaru emocji. Zacisnął swoje dłonie na plecach starszego, robiąc zapewne czerwone pręgi paznokciami. Wyciągnął plecy w łuk i przywarł kurczowo do torsu chłopaka. Poczuł gorące nasienie jakie wypuścił jego członek. Miał wrażenie, że serce przestało mu bić, na tą krótką chwilę, gdy ciało uwolniło się od wszelkich okowów i pozwoliło na ogarniającą w pełni rozkosz. Orgazm, mała śmierć. Mając ukochaną osobę, biodro w biodro, klatka piersiowa w klatkę piersiową, czuł się panem wszystkiego i najszczęśliwszą osobą na ziemi.

            Gorąca sperma i krzyk Taemina, przeważyło szalę wszystkiego, nie mógł już tłumić emocji, a i ciało nie chciało dłużej słuchać powstrzymującego umysłu. Rozlał się z jękiem we wnętrzu młodszego, opadając bezwładnie na jego ciało i oddychając nierówno. Pociemniało mu przed oczyma, a głowie czuł jedną, wielką pustkę, wypełnioną jedynie rozkoszą i słodkim stanem otępienia. Wtulił twarz w szyję rudowłosego, napawając się jego oszałamiającym zapachem. Z trudem podniósł się na łokciach, odgarniając z twarzy Taemina rude kosmyki i patrząc z czułością na swojego chłopaka.

            - To będzie banalne stwierdzenie zaraz po seksie, ale kocham cię – powiedział z czułością, niemal wyszeptując słowa w wargi młodszego.

            Taemin uśmiechnął się zmęczony i wsunął dłonie w ciemne włosy Choi.

            - Powiem coś równie banalnego. Również cię kocham – odparł niezwykle pewnie i ucałował obrzmiałe wargi swojego chłopaka.

            ***

            Telefon. Urządzenie, które nie powinno dzwonić w sobotę, według przemyśleń Taemina. Podniósł jedną powiekę i zamruczał niechętnie. Dźwięk ucichł. Odetchnął z ulgą i zamknął oczy. Wtedy z podwójną mocą odezwał się irytujący dźwięk aparatu, po raz drugi. Walnął zaciśniętą dłonią o materac i poczuł ruch za sobą.

            - Co się stało? – zaspany głos Minho odezwał się z drugiej strony.

            Taemin nie odpowiedział, tylko zsunął się z łóżka, sięgając po swoją torbę, w której pozostawił komórkę. Spojrzał na wyświetlacz i skrzywił się.

            - Czego? – zapytał, odbierając połączenie.

            ~ Zmęczony? – zapytał Kibum złośliwie.

            - Jest sobota. Kurwa, sobota rano. Po co dzwonisz? – warknął nieprzyjemnie.

            ~ Mówiłem, że za wcześnie… - Taemin usłyszał głos Jonghyuna po drugiej stronie – To jak było? Minho bardzo cię wymęczył? Znalazłeś się w niebie? Mów! – zażądał Key.

            - Chcesz widzieć gwiazdki przed oczyma? To zaciągnij Jonghyuna do łóżka i się dowiesz jak było – burknął złośliwie rudowłosy – Idę spać. Dobranoc – zerwał połączenie i odrzucił telefon, wtulając się w kołdrę i ciepłe ciało Choi – Przesadził, dzwoniąc o tej porze. Toż to noc – mruknął Taemin, wiercąc się na łóżku.

            - To co? Wstajemy? – brunet przeciągnął się i usiadł na materacu.

            - Eee… Niee – zajęczał – Chyba, że zrobisz śniadanie – dodał po chwili.

            - Dobrze, zrobię. Czekam w kuchni. Ale najpierw prysznic. Dołączysz? – Choi wstał bardzo niechętnie z łóżka, podchodząc do szafki i wyciągając czyste bokserki z półki Lee.

            - Z chęcią, ale nie. Bo na samym prysznicu się nie skończy – powiedział zadziornie.

            - Mówisz? – zaśmiał się cicho.

            - Jestem pewien.

            Wykąpany, ubrany w rurki i t-shirt zszedł na dół, gdzie Choi przygotowywał dla nich śniadanie. Podszedł cicho do chłopaka i objął go w pasie, wtulając się w umięśnione ciało.

            - Wiem, że chcesz w ten niecny sposób wyżebrać śniadanie – zaśmiał się Minho, nie przerywając robienia jajecznicy.

            Taemin prychnął i pocałował chłopaka w kark.

            - Oczywiście, że tak. Tylko o to mi chodzi.

            -Skończyłem – oświadczył po chwili i odwrócił się do chłopaka, wyłączając gaz.

            Nastolatek podszedł do stołu i usiadł na krześle, wpatrując się w Minho, który podawał jedzenie.

            - Będzie jadalne? – zapytał złośliwie.

            - Jeszcze się pytasz? Jasne! – Choi odpowiedział butnie, będąc pewnym swoich zdolności kulinarnych.

            Taemin z pewnymi oporami spróbował jajecznicy.

            - Niezła – stwierdził.

            - Idealna! – zaprzeczył – Jestem w tym mistrzem.

            - Dobra, dobra – rudowłosy zajął się swoim posiłkiem – Nie tylko w tym – mruknął.

            - Coś sugerujesz? – brunet przerwał jedzenie i spojrzał na swojego chłopaka, spod z przymrużonych powiek.

            Taemin uśmiechnął się i odsunął od siebie talerz. Wstał i podszedł do Minho, bez pardonu wpakowując mu się na kolana i obejmując za szyję.

            - Chyba wolę ciebie niż śniadanie – mruknął, cmokając przelotnie jego ust.

            - Niewyżyty małolat – Minho zaśmiał się i oddał z pasją pocałunek, przyciskając szczupłe ciało Taemina do swojego.

            Chyba mógł go całować cały czas. Jego usta za każdym razem smakowały coraz lepiej i zaskakiwały nową kombinacją ruchów. Zadrżał, gdy język Choi wkradł się do jego ust i zaczął drażnić jego organ. Westchnął w jego wargi i wczepił się kurczowo we włosy bruneta, chcąc mieć go jeszcze bliżej siebie.

            Całkowicie odleciał i nie przejmował się niczym dookoła. Z niejakiego transu wyrwał ich niepokojący dźwięk spadającej rzeczy. Odskoczyli od siebie i spojrzeli w stronę odgłosu. Taemin poczuł jak niemal staje mu serce, widząc osobę kilka metrów od niego. Zsunął się otępiały z kolan Minho i spojrzał niepewnie na kobietę.

            - Co to ma znaczyć? Taemin? – matka nastolatka wpatrywała się oniemiała w scenkę, jaką zastała w kuchni.

            - Co tu robisz? – odparł rudowłosy niemiło, łapiąc zaskoczonego Choi za rękę.

            - Wyjdź – kobieta niemal krzyknęła – Niech on… on … wyjdzie! – wrzasnęła.

            Minho wstał i zagryzł wargę, nie wiedząc co zrobić. Zacisnął dłoń chłopaka i spokojnym wzrokiem wpatrywał się w matkę Taemina.

            - Dzień dobry – powiedział grzecznie, lekko dygając – Jestem Choi Min…

            - Nie interesuje mnie to. Wyjdź – powiedziała twardo – Każ mu wyjść z tego domu – powiedziała do Taemina.

            - On tu mieszka – odparł sucho nastolatek.

            - Słucham? Jak to mieszka? Jak to? – kobieta kilkakrotnie zamrugała oczyma.

            - Tak to. To syn narzeczonej ojca. Jestem z nim – powiedział bez emocji – Minho? Zostawisz nas samych? Proszę? – puścił rękę chłopaka i pchnął go delikatnie, by ulotnił się z pomieszczenia. Brunet ponownie skinął głową i niepewny wyszedł z kuchni.

            Kobieta odprowadziła wzrokiem sylwetkę Choi, a gdy ten zniknął z pola jej widzenia, od razu naskoczyła na nastolatka.

            - Wyprowadzasz się stąd. Pakujesz się i wyjeżdżamy – panikowała – Twój ojciec miał cię ułożyć, a nie… nie… mój biedny syn. Raz na zawsze skończymy z tymi fanaberiami! Pakuj się – wrzasnęła.

            - Uspokój się – powiedział sucho. Nie chciał się kłócić. Łudził się, że może uda mu się zdziałać coś polubownie i bez kolejnego sporu – Ja tutaj zostaję. Z Minho. Kocham go i nie zamierzam się stąd nigdzie ruszać. I nie interesuje mnie twoje zdanie. Zaakceptuj to w końcu – starał się mówić spokojnie i nie podnosić głosu.

            - Jak się skończył twój ostatni związek z gejem? – krzyknęła – Ledwo co się uratowali. Zabieram cię stąd – odparła stanowczo.

            - Ojciec ci nie pozwoli – zacisnął szczęki i pięści, powstrzymując wybuch.

            - O nie mój drogi – kobieta odezwała się surowo – To ja mam prawo do opieki nad tobą i będziesz robić co ci karzę. Twój ojciec nie ma nic do gadania. I tak mnie zawiódł. Miał wybić ci z głowy to spaczenie, a nie znaleźć ci chłopaka! – krzyknęła.

            Walnął zaciśniętą pięścią o blat stołu. Tego było już za wiele, nie wytrzymał. Nie potrafił zostać obojętnym na takie słowa. Ominął swoją matkę i zakładał w pośpiechu buty. Nie mógł tu zostać. Nie teraz. Nie z nią.

            - Nic o mnie nie wiesz! Jestem szczęśliwy, to ci nie wystarczy? – krzyczał i spojrzał na niewzruszoną postać rodzicielki – Nienawidzę cię. Ograniczasz mnie.

            Nie czekając na jakąkolwiek odpowiedź, trzasnął drzwiami i wybiegł przed dom. Krzyknął donośnie, wyładowując swoją złość. Kilku przechodniów popatrzyło na niego niezrozumiałym wzrokiem, jednak już po chwili zajęci byli swoimi sprawami, nie przejmując się zachowaniem chłopaka.

            Ruszył do przodu. Musiał pomyśleć w jakimś ustronnym miejscu. Sam. Przebywanie z tą kobietą w jednym pomieszczeniu, w jednym domu, za bardzo go przytłaczało. Zamknął z trzaskiem furtkę i nie przejmując się tym, że nie ma przed sobą pasów ruszył do przodu. Obejrzał się jeszcze w stronę domu. Widział otwierane drzwi i sylwetkę Minho, biegnącą ku niemu. Jego też nie chciał teraz widzieć. Odwrócił się w stronę jezdni.

            Sekundy. Automatycznie odwrócił głowę w bok, czując ucisk w sercu. Było zbyt blisko. Samochód, który nagle napatoczył się na jezdnię, całkowicie go zaskoczył, a ciało odmówiło posłuszeństwa. I tak zresztą nie mógłby nic zrobić. Nie zdążyłby. O uszy obił mu się jedynie krzyk Minho i drugi, piskliwy damski głos.

            Jego ciało brutalnie zetknęło się z lakierowaną maską auta, bezlitośnie odrzucając go kilka metrów dalej i rzucając o asfalt. Opadł bezwładnie na ulicę, wpatrując się w błękitne niebo przed nim. W głowie nadal szumiały mu krzyki i ten przenikliwy pisk nieudolnego hamowania. Powieki opadały samoistnie, a oddech uspokajał się. Serce zwolniło swój bieg. Przez głowę przeszła mu tylko jedna myśl. Do trzech razy sztuka. Popadł w nicość.

        

27 komentarzy:

  1. Nie, to dla mnie za dużo. Nie, jak mogłaś? No nie T__T Nie... Nie wiem, co mam jeszcze napisać. Byłam przyjemnie zaskoczona opisem stosunku, a tu takie coś na końcu, no wiesz... Nie, nie wiem. Nic nie wiem, to dla mnie za dużo.
    Mam nadzieję, że nam go nie zabijesz, co? Ej... Justus... Nie zabijaj go Q.Q
    Boże, piszę to jak jakaś pokraka. No nieważne. Kończę już. Nie wiem, jakim cudem doczekam kolejnego rozdziału, ale będę próbowała.
    Q.Q Do następnego.
    Kei.

    OdpowiedzUsuń
  2. ................. Najpierw spedzilam 20min z niesamowicie palacymi wypiekami na policzkach, potem przez szok zapomnialam oddychac, a na koniec sie poplakalam. Uwierz, ze mnie nie tak latwo doprowadzic do placzu.. To za wiele emocji nawet jak na 17 stron :o Blagam, nie krzywdz Taemina :c
    Piszesz niesamowicie, dziekuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. biegłam do domu widząc na telefonie, ze nowy rozdział...

    czytam radosna sobie cały ten opis, skowronki i w ogóle XDDD bosz, wredoty z nich obu XD tak się obrażać za byle co xD
    nie spodziewałam się nakrycia Minho na takiej czynności, chociaż w sumie dzisiaj światowy dzień masturbacji jest :P
    akcja z matką Taemin - tego też się zupełnie nie spodziewałam, nie lubię tej kobiety, zachowuje się jak psychiczna fanatyczka, która wrzuca mi notorycznie ulotki "NIE ZWIĄZKOM PARTNERSKIM" do skrzynki... :p nie jej sprawa, jej problem, że tego nie akceptuje.

    JAK TO TAEMIN. MA MASCE. NIE. ON NIE MOŻE. Nie uśmiercaj go chociaż T_T"" nie nie nie nie nie... czuje się jak niedorozwój pisząc ten komentarz, bo nadal nie mogę uwierzyć, że Minniemu się coś stało ;_; ja chcę dotrwać do następnego parta razem z Kei T_T chyba założymy komitet wsparcia xDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem za Q.Q Zapisy przyjmuję! Adresy podawać, przyjadę i pocieszę T___T

      Usuń
    2. też się na to piszę. T_________T

      Usuń
    3. Jestę za! T__________________________T Taeeeeee! Q,Q

      Usuń
    4. Miedzymiastowe anonimowe pocieszanie rowniez aktywne? TT__TT

      Usuń
    5. pocieszmy się wszyscy nawzajem T_T *wysyła moc hugów dla pokrzywdzonych*

      Usuń
  4. asdfsasdfghuyikiuIDUFGBDUI.
    Z-zatkało mnie. Kompletnie nie mam słów. Rany, Taemin. Nic mu nie będzie, prawda? Proszę, nic mu nie będzie. ;___;
    Głupia kobieta. Jak ja nienawidzę jego matki. Wrrrr. To wszystko przez nią! Głupia.
    Za to fragment 2min... whoa, naprawdę świetny. Bardzo dawno czytałam tak świetny opis stosunku, przyrzekam. O ile w ogóle kiedykolwiek czytałam coś tak dobrego.
    Ojejku, tyle emocji. Co Ty ze mną robisz? ._. Zaraz się tu rozryczę, bo już czuję łzy w oczach. adfgdf.
    Dziękuję Ci za ten rozdział. Muszę go odtworzyć jeszcze z kilka razy, koniecznie.


    Ale naprawdę nic mu się nie stanie? Prawda?

    OdpowiedzUsuń
  5. Boże boże, weź ty nic mu nie rób, już wystarczy że ma taką złą mamę, weź mi go tu nie uśmiercaj bo tego nie przeżuje.
    tak wgl to scena łóżkowa, genialna :))))

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie masz serca! T_T TAEMIN! TY ŻYJESZ PRAWDA?! POWIEDZ, ŻE ŻYJESZ! Nie uśmiercaj Minni'ego! On jest taki słodki i kochany, i w końcu mógł być szczęśliwy z Minho! A Ty tu takie coś odwalasz na sam koniec! Powiem to tak: ON.NIE.MOŻE.UMRZEĆ.DO.JASNEJ.CHOLE...NDRY! Jak mooooooożeeeeeeesz?! Powiedz, że on przeżyje! Albo po prostu napisz szybko nowy rozdział! A teraz wypłakałam się, wyżaliłam, wykrzyczałam, wylałam kakałko (T^T) i mogę pisać wypracowanie... z drżącymi rękoma, ale zawsze...

    Matka Taemina to sukha... (przepraszam, ale nie mogłam znaleźć innego słowa). Wbija na chatę do syna i widzi go jak całuje się ze swoją miłością. I co robi?! Ochrzania syna, wyzywa ojca i jego chłopaka, a potem obraża samego Taemina. -,- A Minnie jest wrażliwyyy! Wybiegł z domu i wpadł pod samochód. To naprawdę brzmi jakbyś chciała go uśmiercić... CO ON CI TAKIEGO ZROBIŁ?! T_T Mam nadzieję, że zrobisz coś, żeby przeżył. No nie wiem... zabiorą go do szpitala i uratują... albo jakaś "Boska Interwencja"... cud... cokolwiek...

    Ogólnie to jesteś naprawdę przebiegła! Najpierw dajesz nam cudny początek, jeszcze lepszą kontynuację, najpiękniejszy w świecie środek oraz "przedkońcówkę", a na sam koniec "sruuu"... i ni ma Taemina. Ta jego matka to niezła histeryczka... i naprawdę nietolerancyjna! W porównaniu do Anne, jest naprawdę najgłupszą i najpaskudniejszą postacią w całym opowiadaniu (nie licząc Kevina i jego paczki oraz tych brzydko mówiących panienek ze szkoły). Mam ochotę tam iść i kulturalnie wygarnąć jej jaką jest złą matką i głupią kobietą. Powinna zaakceptować szczęśliwy związek jej syna, a nie wyzywać na niego i kazać mu się wyprowadzać. W pewnym sensie rozumiem, bo jej syn już raz prawie stracił życie przez kochanka, ale to już popada w paranoję! Każdego kolesia na ulicy będzie z wodą święconą gonić? A może każe Taemin'owi wstąpić do klasztoru? A to by była zwała... Taemin jako zakonnica! XD

    A teraz pozytywne strony tego opowiadania. Keyy! Jego zachowanie jak zwykle rozwala system! >D No po prostu nie mogę z niego! I ten telefon w sobotę rano... "Minho bardzo cię wymęczył? Znalazłeś się w niebie?" No kurde! X.X Padłam! Hahaha! No i oczywiście cudowna i jakże suodka kłótnia Tae i Minho. Oni sprzeczają się o byle co jak stare małżeństwo z co najmniej trzyletnim stażem i trójką dzieci, kotem i dwoma psami! No i rybką w akwarium... Ale sobie fajną rodzinkę wymyśliłam! XD No dobra, ogarniam...

    Sumując, opowiadanie do pewnego WIADOMEGO momentu suodkie, cudoffne i normalnie rzygam tęczą (a ja lubię rzygać tęczą)! Jak zwykle się postarałaś i to widać. :) Oczywiście końcówka załamała mnie i będę chodzić w dołku dopóki nie napiszesz nowego rozdziału! Q.Q Mam nadzieję, że szybko się z nim uporasz! Oczywiście nie naciskam. ;D Masz swoje życie i nie jesteś takim "noł lajfem" jak niektórzy... Pozdrawiam, życzę wiele weny i gratuluję zdania prawa! ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. OMG. Nawet nie wiesz, jak wielka była moja radość, gdy weszłam na Twojego bloga ( jak codziennie, z resztą xD ) i co widzę.? Nowa notka.! Przez prawie cały rozdział uśmiech nie schodził z mojej twarzy, aż tu nagle dochodzę do końca i bam.! Ale zacznijmy od początku. ^^
    No więc, chciałabym przeprosić za moje lenistwo, które nie pozwalało mi napisać jakiegokolwiek komentarza wcześniej.
    Po drugie, chciałabym Ci pogratulować. Nie każdemu udaje się mnie do łez doprowadzić. Tobie się to udało. Na samym końcu miałam wodę w oczach.
    Po trzecie... po trzecie to, już sama nie wiem. xDD. Wybacz moje nierozgarnięcie, ale po prostu zamiast uczyć się na jutrzejszy sprawdzian, siedzę tutaj. :D
    A.! Co do Minho i Taemina, to ich kłótnie są urocze,a Kibum rozbraja mnie swoimi odzywkami. Całość jest genialna. Tylko błagam, nie rób mu - Taesiowi, większej krzywdy. Przecież On jest szczęśliwy.! Nie rozumiem jak jego matka może taka być. Zabrania mu tego szczęścia. Tak nie postępuje dobry, kochający rodzic. Przynajmniej nie powinien. Przerwała taki cudowny moment. -.- . Eh..

    Nie będę się bardziej rozpisywać, bo będzie to bez składu i ładu, znając mnie. Tak więc na koniec życzę duuuużo weny i jeszcze raz przepraszam. ;** ~Shu.

    OdpowiedzUsuń
  8. !!! wciąż trwam w szoku. nie umiem napisać konstruktywnego komentarza. tylko tyle: ten rozdział jest genialny! jak zawsze zaskakujesz.
    weny życzę!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiem, że się nie znamy i jesteś ode mnie starsza, ale... JAK MOGŁAŚ ZROBIĆ COŚ TAKIEGO TAEMINOWI?!
    Ja tutaj szczęśliwa, bo doczekałam się nowego rozdziału i jeszcze ta scena łóżkowo-prysznicowa..AHH! *__*
    a tu takie 'bęc' i siedzę płacząc jak głupia.
    Lubisz się nad nami znęcać, co? :P

    Co do jego matki, to inaczej bym porozmawiała z tą okropną kobietą. Nie byłaby to przyjemna rozmowa w herbatce, co to, to nie!

    Uwielbiam JongKey! Oni na prawdę są dla siebie stworzeni!
    Jako ich wierna fanka, nie miałabym nic przeciwko, gdyby byli razem na prawdę (wiem, wiem 150000 fanek albo i więcej miałoby XD).
    Tak się zastanawiam, czy Key też się odda Jongowi..pervert ja XD

    Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału i przepraszam, że dopiero pierwszy raz komentuje, chociaż czytam już tego bloga już dość długi czas :D
    Pozdrawiam i duuuuużo weny życzę.
    P.

    OdpowiedzUsuń
  10. AAAA! Nie zabijaj Taemina! Co on Ci zrobił?! Boże, zajebisty rozdział, kocham Cię! Znaczy to jak piszesz! Kiedy kolejny part? NIE DOCZEKAM SIĘ! ~Justyna.

    OdpowiedzUsuń
  11. Matko... Jestem taka naładowana emocjami, że nie wiem od czego zacząć ; _ ;...
    Po pierwsze- te kłótnie och są urocze. To nie Taemin jest napalony, a Key, tak..
    Po drugie- kocham tą scenę. Najpiękniej napisana scena łóżkowa ever. Dawno mnie nic tak nie wciągnęło i nie poruszyło i i jfhdjskdjfh, nie potrafię inaczej. Jak już kiedyś mowialam, nie przepadam za tym paringiem, ale tutaj po prostu nie umiem go nie kochać. Jeszcze raz- Kocham tą scene ; _ ;;;;;;;;!!!!!!
    Po trzecie- MATKO, CZEMU. BYŁO TAK CUDOWNIE, FAJNIE I TU NAGLE ŁAT. PO CO TA KOBIETA PONOWNIE SIĘ POJAWILA, CO TO MIALO BYC. Aż usłyszałam krzyk Minho jak to czytałam, jak Boga kocham.

    Tyle emocji na raz powodujesz zawsze w moim sercu, że nigdy nie umiem napisać czegoś ładnego XD

    DOŁĄCZAM SIĘ DO KLUBU 'NIE ZABIJAJ TAEMINA'.O_O

    OdpowiedzUsuń
  12. Kobieto.. uwielbiam to ♥ :D. Cudowny sposób pisania c:. Ja wiem , że ty Taemina nie zabijesz xd.. Czekam , czekam i jeszcze raz czekam na kolejną część ♥.

    OdpowiedzUsuń
  13. ano... nie wiem co mam napisać...

    Taeś.. Moje maleństwo ;(

    Ech.. No ale cóż.. Będzie co będzie, neee?

    Rozdział jak zwykle cudowny, bardzo uczuciowy.. Czy tylko ja nienawidzę matki Tae? Jak ta baba mnie denerwuje *grrrrr!* Idź się utop czy coś! (ta kobieta xd)

    Czekam na cd.

    Życzę duuuuuuuuuuuuuzio weny,
    ToshiDiru

    OdpowiedzUsuń
  14. o.o Nie mam pojęcia co napisać...miałam uśmiech na twarzy niemal do końca...myślałam, że ta sprzeczka z jego matką zakończy się co najwyżej zabraniem Taemina od ojca...ale zszokowałaś mnie tą końcówką...Nie wiem w ogóle co myśleć...Pomijając ten szczegół to moim zdaniem rozdział był niesamowity. Uwielbiam jak opisujesz uczucia i emocje...niemal czuje się to wszystko razem z bohaterami. Szkoda, że tak mało JongKey...ale rozumiem, że ten rozdział był poswięcony tylko i wyłącznie 2min...i mam nadzieję, że się doczekam podobnych akcji z udziałem drugiej pary...Rzecz, która mnie trochę pocieszyła w tej części to ostatnie słowa Tae przed utrata przytomności...Mam nadzieję, że wszystko w końcu potoczy się jak należy...No nic! Pozdrawiam Cię i mnóstwo weny życzę!!

    OdpowiedzUsuń
  15. kurde dlaczego Taemin zawsze dostaje. ㅠㅠㅠㅠㅠ

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiecie już może kiedy przewidywany kolejny part czy jeszcze nie? xdd

    OdpowiedzUsuń
  17. Nominowałam Cię do Versatile Blogger. :3
    [ yoru-ni-sasayaku.blogspot.com ]

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak szczerze to... się zawiodłam. Pomysł z wpadnięciem pod samochód był taki no.. oklepany, a tego jeszcze nie spotkałam w Twoim opowiadaniu. Wiem, że to ciężka praca napisać cokolwiek zwłaszcza taki długi rozdział, ale jakoś nie czuje tego zachwytu po przeczytaniu jak przy poprzednich rozdziałach. Mam nadzieję, że to tylko chwilowa anomalia i kolejny rozdział mi się spodoba ;)
    Devi

    OdpowiedzUsuń
  19. Dzisiaj króciutko i z opóźnieniem, co musisz mi wybaczyć, przepraszam *o*
    Znów czytałam w nocy, owinięta kołdrą i właściwie to po przeczytaniu końca nie wytrzymałam, zakopałam się w kołdrę jeszcze bardziej i ryczałam. Nie wiem, może normalna nie jestem, ale dlaczego tak głupia baba zniszczyła wszystko? Całe to szczęście, które Taemin wypracował razem z Minho? Fakt, poprzedniczka moja ma racje, pomysł z wypadkiem trochę oklepany, ale mimo to tak ładnie ujęłaś to słowa, że efekt wyszedł wprost oszałamiający, jestem pod wrażeniem, naprawdę.
    Podobnie jak "ta" scena. Haahahha, ja też się rumieniłam, ale to przez to, że tak cholernie dobrze wszystko opisałaś. Jestem pełna podziwu, głównie za długość tego rozdziału, ale za treśc również, jesteś niesamowita :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłabym zapomniała, nominowałam cię do Versatile Blogger :3
      [klejnot-jeziora]

      Usuń
  20. Nominowałam Cię do "The Versatile Blogger" ^^
    szczegóły na : http://shineeyaoilove.blogspot.com/2013/03/the-versatile-blogger.html

    OdpowiedzUsuń
  21. O.O Shit.Ten seks był cud,miód malina! XDD
    Wybacz,że wcześniej nie komentowałam,ale dopiero teraz mnie coś tknęło by skomentować..(wypadałoby w końcu..-.-)
    Tak więc..masz świetny styl i umiesz wszystko opisać tak aby wzbudziło emocje u czytelnika.Budzisz we mnie podziw,autentycznie! :D
    Ta scena z samochodem może i oklepana,ale..trudno wymyśleć coś cholernie oryginalnego na taką długość,a jakby nie patrzeć ta scena tu pasuje. ;)
    Życzę weny! ~ Minnie

    OdpowiedzUsuń