wtorek, 12 lutego 2013

Bo każdy potrzebuje miłości... - Part 28.


 Rozdział dodaję na świeżo. Ledwo co skończyłam go pisać i dziś nie jestem już w stanie poprawić błędów...
Pisałam te bite 12 stron przez cały dzień i mam nadzieję, że nie pozostanie bez odzewu z Waszej strony. Jeszcze trochę się poznęcam nad bohaterami ;) Ale tylko odrobinę i wszystko kroczy ku dobremu
Dziękuję za Wasze opinie i witam oraz pozdrawiam czytelników ^^
Miłej, obszernej [to na pewno] lektury <3




           - Muszę jeszcze iść do Jinkiego. Szefuńcio się wkurzy, ale będę miał spokój i nie pojawię się na tym meczu, no i nie będę musiał widzieć Jonghyuna – powiedział swobodnie Key, gdy zmierzali do budynku szkolnego wraz z Taeminem.

            - Choi pewnie będzie chciał iść, to i ja pójdę. Chodź z nami – wpadł na genialny pomysł młodszy.

            - Nie ma mowy – zaprzeczył gwałtownie.

            - Ale zobacz… Nie możesz dać mu pretekstu do tego, że się go boisz. Zachowuj się jak zwykle, albo chociaż spróbuj. Musisz być silny i nie dać po sobie pokazać, jak jest naprawdę. Jesteś w końcu Kim Kibum, co nie? Jeden z najpopularniejszych, najlepiej ubranych w tej szkole i nie musisz się ukrywać! – Taemin nakręcał się coraz bardziej, prawie że skacząc przed idącym Key i obserwując jego zamyśloną minę.

            - Może masz rację? Nie powinienem dawać mu powodu, by myślał, że jestem słaby – chłopak powiedział do siebie i złożył usta w podkówkę.

            - Właśnie – potwierdził.

            - No to powiem Jinkiemu, że mu pomogę. Albo ty mi pomożesz! Pobawisz się w fotografa i będziesz mi pomagał, również jako siła wsparcia! – zadecydował – Zgadzasz się?

            - Jasne – zbył go machnięciem ręki, jakby to było coś oczywistego.

            - Tylko żeby nic złego z tego nie wyszło – mruknął już do siebie.

            - Będzie dobrze – klepnął przyjaciela po ramieniu i uniósł się kilka centymetrów nad ziemią, z niewiadomych dla niego powodów – Ale co jest… – warknął, ale nie dane mu było skończyć, ponieważ zostało obrócony dookoła własnej osi - … co to za idiota? – krzyknął i natychmiast został postawiony na ziemię.

            Kibum zaśmiewał się od kilkunastu sekund. Taemin poprawił włosy i spojrzał na szkodnika, który ośmielił się do w ogóle dotknąć.

            - To tylko twój chłopak – mruknął niezadowolony Choi i ponownie roztrzepał rude kosmyki Lee.

            - No co robisz? – warknął zły na bruneta – Wiesz ile układałem włosy? Ta fryzura kosztowała mnie kilkanaście minut w łazience – pokazał palcem na zniszczone teraz dzieło.

            - Żeby wyprostować i do tego zniszczyć swoje włosy, spędzasz tyle czasu w toalecie? Może razem zaczniemy tam chodzić? Zaoszczędzimy czas… - zaczął Minho.

            - … i wodę – dokończył za niego Kibum, parskając śmiechem – Pamiętaj Taemin, chcę znać szczegóły wspólnego prysznica – dodał.

            - Nawet nie próbuj – ostrzegł go Choi.

            Taemin spojrzał na chłopaka sceptycznie i uśmiechnął się wrednie.

            - Nie chcesz, żeby świat dowiedział się o tym jak jęczysz w trakcie? – powiedział poważnie rudowłosy.

            - Niespecjalnie. I zresztą nie wiesz jak jęczę – prychnął oburzony.

            - Bo jeszcze nie dałeś się zaciągnąć do łóżka… - powiedział poirytowany - … ani pod prysznic – zaśmiał się, widząc zdezorientowaną minę bruneta.

            - Dalej tu jestem – Kibum pomachał im dłonią rozbawiony.

            - No właśnie! – powiedział Taemin – O czym ty gadasz Minho!

            - Ja?! To ty… - zaprzeczył.

            - Jejuu – westchnął teatralnie Key, pacając się w czoło – Jesteście sfrustrowani, prześpijcie się z sobą jak najszybciej i oczyścicie tą atmosferę wszechobecnego seksu i aluzji ku niemu – pokręcił głową rozbawiony.

            - Słyszysz? – Taemin walnął bruneta w ramię – Dobrze gada.

            - Niewyżyta mała, ruda bestia – mruknął Minho, uśmiechając się promiennie.

            - Niewyżyta? – powiedział Lee podnosząc jedną brew do góry, po czym mrużąc oczy – Nie prowokuj Choi, bo siłą nie dorwiesz się do mojego tyłka – prychnął Taemin, zakładając ramiona na klatce piersiowej.

            - Szantażujesz mnie?  - zdziwił się brunet.

            - Tylko uprzedzam – spokojnie wyjaśnił nastolatek.

            - Jacy wyście uroczy – pisnął Kibum.

            - Kto? Ja? – zdziwił się  Lee – W życiu.

            Minho podszedł do chłopaka i przyciągnął go do siebie, oplatając swoje dłonie w pasie rudowłosego.

            - Pewnie, że uroczy – mruknął, cmokając Taemina w policzek.

            - Słodko – powtórzył z równym uniesieniem Key.

            Spojrzeli w bok, słysząc głośny pisk dziewczęcy. Ku nim biegła Sunny z szałem w oczach, które wpatrywały się urzeczone w tulącą się parę. Torba co chwila zsuwała się jej z ramienia, przez co musiała zwalniać swój szaleńczy bieg. Kilka metrów przed nimi, już słyszeli jak krzyczy.

            - Niemożliwe – pisnęła głośno, gdy znalazła się obok trójki chłopaków – Kibum! Powiedz, że ja śnię!

            Kim podszedł do dziewczyny i zarzucił ramię na jej bark, zrzucając na ziemię jej torbę.

            - No to masz zajebisty sen kochana – stwierdził – Świat się kończy, oni razem – westchnął zabawnie.

            - To cudownie! Jak słodko razem wyglądają. Wiedziałam, wiedziałam – rozentuzjazmowana dziewczyna niemal skakała w miejscu.

            - Spokojnie kobieto – sceptyczny Taemin, starał się powstrzymać atak nagłego szczęścia i szału u nastolatki. Kątem oka zobaczył Jonghyuna wchodzącego na plac szkoły i automatycznie odsunął się od swojego chłopaka. Minho spojrzał na nastolatka nie rozumiejąc i podążył za wzrokiem młodszego. Widząc Jjonga zupełnie się tym nie przejął, tylko ponownie przytulił do siebie Taemina.

            - Rozmawiałem z nim. Ma do wyboru, albo swoje uprzedzenia i opinię albo przyjaźń – wzruszył ramionami.

            - Nie wyjdzie ci to na dobre – mruknął Lee nieprzekonany.

            Teraz w szkole szykowało się małe piekło. Już teraz widział zdziwione, to zszokowane miny dziewcząt, gdy zobaczyły jak Taemin jest obejmowany przez najbardziej pożądanego chłopaka. Jonghyun wpatrywał się chwilę w ten uroczy obrazek, po czym wraz ze swoją świtą wszedł do budynku. Nie odzywał się nawet do swoich towarzyszy, gdy ci obrażali jego przyjaciela. Pozostał obojętny i zbyt zamyślony.

            ***

            - Rezygnuję z zakładu – powiedział nagle Jjong, gdy przebierali się na trening po zajęciach.

            Głowy trzech wtajemniczonych chłopaków odwróciły się w jego stronę.

            - Pedałek jest aż taki niedostępny? Nie dałeś rady? – odezwał się jeden z nim pogardliwym tonem – A może przeszedłeś na ich stronę? Minho już się… ughr… Jak on mógł wszystkich okłamywać.

            - Nie okłamywał. Nikt nie pytał – próbował bronić w jakiś sposób przyjaciela. Został zgromiony przez kilka spojrzeń.

            - Może jesteś po jego stronie? – warknął najwyższy z nastolatków.

            - Jest moim przyjacielem – powiedział zdziwiony.

            - Jest gejem jak on i ten rudy… Tu też obowiązują zasady i nie wywiązałeś się z zakładu. Kiedy składasz rezygnację z funkcji kapitana? – zapytał przymilnie.

            Jonghyun zmarszczył brwi i podszedł do chłopaka. Spojrzał mu prosto w oczy, mając beztrosko włożone ręce w kieszenie.

            - Oczywiście, zrobię to. Złożę rezygnację. Tylko wiesz co? Trenerka i tak nie zgodzi się na moje odejście. Wiesz dlaczego? Bo jestem najlepszy i to ja mobilizuję was do gry i walki. Jesteś głupi, jeśli myślałeś, że to tak się skończy – zaśmiał mu się w twarz i powrócił do przebierania.

            - Będziesz dalej się z nim zadawał? – zapytał z niechęcią.

            - To nie twój interes.

            - To może i odnowisz przyjaźń z Kibumem, co? Stwórzcie gejowską rodzinkę – warknął wściekły.

            Jonghyun zamilkł i nie zważając na słowa kolegi z drużyny, przebierał się jak gdyby nigdy nic.

            - Ty naprawdę chcesz do nich dołączyć? – spytał zszokowany, gdy Kim mu nie odpowiedział.

            - Błagam, przymknij się! – warknął w końcu Jonghyun – Może zamierzam stworzyć z nimi piękną gejowską parkę, ty na pewno nie zostaniesz o tym poinformowany. Daj sobie spokój – zbył go i minął wychodząc na salę.

            - Oszalał – szepnął chłopak – Dowiedz się czy ten Kim jest jeszcze w szkole. A jak tak, to o której zamierza wracać do domu. Trzeba się nim odpowiednio zająć – rzucił do najmłodszego chłopaka, który natychmiast wybiegł z szatni.

            ***

            Jonghyun wyszedł samotnie z szatni. Trenował do samego końca i ostatni opuścił trening. Potrzebował się porządnie wymęczyć i pozbyć dręczących myśli. O ile rozmowa z Minho niewiele mu dała do myślenia, to widok tulącej się pary już tak. Jego przyjaciel był szczęśliwy i było to widać z daleka. Nie dręczył się nawet wypadkiem, czyli naprawdę Taemin zdziałał cuda. Jego myśli automatycznie poszybowały ku Key, który nabijał się z zakochanych wraz z Sunny.

            Nawet gdy chłopak stał z dziewczyną, opierał niby niedbale rękę o jej ramię, to i tak odczuwał ukłucie w sercu, a krew się w nim burzyła. Chyba nie było dnia, w którym by nie przeglądał ich wspólnych, acz nielicznych zdjęć.

            Żałował tysiące razy tego, jak go potraktował. Tylko nie potrafił inaczej. Nie bez powodu, nawet podczas trwania ich dziwnej przyjaźni, ciągle był oschły i trzymał Kibuma na dystans. Bał się tego co do niego czuje, bał się ujawnienia i tylko dlatego starał się nie przywiązywać jeszcze bardziej, a jednocześnie nie umiał go trzymać z dala od siebie. Gdy tylko zobaczył do z tym Sungminem, poczuł się zdradzony i tylko zazdrość była powodem, że zachował się jak dupek. Grę pozostawało jednak ciągnąć dalej i brnął dalej w kłamstwa, przeinaczając przyjaźń w nienawiść, która była jednym wielkim oszustwem.

            Niezliczone noce, w których odtwarzał chwilę swojej słabości i pocałował go wtedy po pijaku, a potem tak brutalnie odrzucił,  bojąc się swoich uczuć. Czuł się cholernie zazdrosny, gdy widział Kibuma całującego się z Taeminem. Skręcało go, że dziś chłopak całował się z tym studentem, a nie z nim. Że to nie on może być z nim szczęśliwy i ten nic nie znaczący chłopak, ma prawo do dotykania jego ust, a nie on. Chyba tylko stąd wynikała jego wrogość. Nie mógł znieść tego widoku.

            Dalej jednak bał się powiedzieć o wszystkim Key. Zbyt bardzo go skrzywdził, by chłopak rzucił wszystko i ponownie mu zaufał. Nigdy nie był z nim tak prawdziwie szczery i teraz ponownie się bał, tylko że reakcji Kibuma. Chyba nie chciał usłyszeć odrzucenia z jego strony, to jak nim gardzi.

            Kochał go. Bał się. Ale nawet Minho dał radę się ujawnić. Czy on też potrafi? Westchnął ciężko i wszedł do swojego domu, następnie do pokoju i rzucił się na łóżko. Czeka go kolejna, bezsenna noc.

            ***

            - Jinki… - powiedział Kibum, patrząc zniechęcony na swojego kolegę - … nienawidzę cię. Znęcasz się nad biednym, chorym, uszkodzonym mną i jeszcze czerpiesz z tego przyjemność – wytknął mu, opadając na kanapę.

            - Mózgu ci nie uszkodzili, więc możesz pracować – mruknął, zajęty pisaniem na klawiaturze.

            - Bezduszny – warknął – Idę do domu! – zadecydował.

            - Jeszcze nie skończyłeś… - powiedział spokojnie Onew.

            - Ale jestem wykończony. Na razie szefuńciu – pomachał chłopakowi i wyszedł z ich prowizorycznego gabinetu.

            Dziś dodatkowo się tylko irytował na każdej lekcji i przerwie. Tematem topowym, był oczywiście nieoczekiwany związek Minho i Taemina, oraz w większości negatywne docinki w związku z tym. Co najlepsze Lee w ogóle nie zwracał na to uwagi, olewając każde opinie i zachowując się jak zwykle, Minho również niewiele się nimi przejmował. Tylko Kibum jakoś starał się ich bronić i gromił spojrzeniem każdego, kto choć raz negatywnie coś o nich powiedział.

            Naciągnął na siebie katanę i zarzucił torbę na ramię. Wyszedł spokojnym krokiem ze szkoły, kierując się w stronę parku, przez który codziennie przechodził. Ubolewał nad faktem, że nie może poruszać się na swoich ukochanych wrotkach.

            Usłyszał za sobą kroki. Niby nic specjalnego, jednak poczuł nieznany ścisk w gardle.

            - Mamy i różowego – usłyszał za sobą nieprzyjemny głos i poczuł pociągnięcie za torbę, która zsunęła się z ramienia.

            Drgnął przestraszony i już miał zamiar uciekać, gdy przed nim wyrosło kolejnych dwóch chłopaków. Dobrze ich znał, należeli do drużyny Jonghyuna. Tylko nie rozumiał, czego od niego chcą. Przyjaźnie na pewno nie byli nastawieni. Asekuracyjnie przycisnął do siebie zranione ramię.

            - To chyba nie będzie miła pogawędka – mruknął do nich, starając się nie pokazać, że się boi.

            - Nie, nie będziemy w ogóle rozmawiać – Kevin, bo tak miał na imię nastolatek, zaśmiał się szyderczo.

            - Więc czego chcecie? – powiedział spokojnie, stawiając krok do przodu, mając nadzieję, że zostanie przepuszczony.

            - Ktoś nas przysłał, by pokazać ci gdzie twoje miejsce – zbliżył się do chłopaka, łapiąc boleśnie za włosy i podnosząc głowę do góry.

            Kibum syknął z bólu, spoglądając ze wściekłością na prześladowcę.

            - Wiesz ile układałem włosy? – zmrużył oczy.

            - Nawet teraz jesteś bezczelny? – krzyknął zirytowany i skinął głową na pozostałą dwójkę, która przyglądała się zajściu.

            - To Jonghyun, prawda? Nie chciał brudzić sobie rąk? Dlatego wysłał swoje kundle? – wysyczał i poczuł na policzku bolesne uderzenie pięści.

            - Może. Zgeiłeś Choi wraz z tym rudym i nasz kapitan też się zmienił. Nim też powinienem się zająć, Taeminem? – zbliżył się do twarzy Kibuma i spojrzał na niego wyzywająco, wymawiając imię Lee z obrzydzeniem.

            - Nie zrobisz tego, bo Minho nie będzie wtedy przyjemny – powiedział z trudem, policzek bolał.

            Kevin puścił Key i rzucił nim boleśnie o chodnik. Cofnął się kilka kroków i obserwował, jak dwójka młodszych chłopaków podchodzi do leżącego Kima i zaczyna go kopać. Nastolatek wsłuchiwał się z lubością w stłumione krzyki Kibuma, który teraz bezwładnie zwijał się z każdym kopnięciem.

            - Dosyć – chłopak powiedział spokojnie. Dwójka posłusznie cofnęła się i stanęła za Kevinem, czekając na dalsze dyspozycje. Ten podszedł do skulonego Kibuma i ukląkł przed nim – Pamiętaj, że dla ciebie to za wysokie progi i nie zbliżaj się do Jonghyuna. On tego nie chce – warknął.

            Key z trudem przeturlał się, obracając w stronę Kevina i spojrzał na niego zamglonym wzrokiem.

            - To chyba on się do mnie zbliżył, ja nie mam z tym nic wspólnego – szepnął, przełykając głośno ślinę. 

            - Zamknij się! – krzyknął, wstając i kopiąc chłopaka w brzuch. Key ponownie skulił się z bólu – Idziemy – skinął na swoich kolegów – Nawet nie próbuj się chwalić, kto cię tak urządził.

            Kibum nasłuchiwał jeszcze chwilę jak nastolatkowie odchodzą, śmiejąc się do siebie. Oparł głowę o zimny chodnik i oddychał z trudem. Ręka bolała niemiłosiernie, jak i całe jego obite ciało. Jęknął z bólu, chcąc wstać, ciało jednak odmówiło mu posłuszeństwa, opadł na plecy, rozciągając szeroko ramiona i wpatrując się w niebo, na którym zaczęły pojawiać się pierwsze gwiazdy.

            - Niech cię szlag Jonghyun – warknął, a z jego oczu popłynęły łzy i bezsilności, jak i niewyobrażalnego bólu, który nie dotyczył jedynie sfery fizycznej. Sięgnął po telefon i przystawił aparat pod nos. Przejrzał swoje kontakty, nie znajdując nikogo, kto mógłby mu pomóc. Nie chciał nikogo martwić swoim stanem. Najchętniej zostałby tutaj, na tym chodniku, sam, zapomniany przez wszystkich. Tylko on, rozgwieżdżone niebo i ta cholerna pustka jaką czuł dookoła siebie i w sobie.

            Wystukał właściwy numer i przyłożył telefon do ucha. Po drugim sygnale, usłyszał głos po drugiej stronie.

            - Co tam skarbie? – Sunny zaświergotała do słuchawki.

            - Masz wolne auto? Potrzebuję dostać się do szpitala… - odpowiedział słabo.

            - Kibum! Co się stało?! – przerażona dziewczyna wrzasnęła w aparat.

            - Przyjedź, proszę. Nasz szkolny park – zaszlochał cicho i zerwał połączenie. Nie był w stanie dłużej rozmawiać z nastolatką. I tylko do niej mógł zadzwonić. Minho i Taemin dopytywali by co się stało i w końcu musiałby powiedzieć prawdę, a wtedy Lee mógłby być nieprzewidywalny. Sunny zachowa wszystko w tajemnicy, znał ją już na tyle. Nie chciał kłopotać JaeWoona. Skoro zamierzał z nim zerwać, nie mógł prosić go o pomoc i być mu coś dodatkowo winny.

            ***

            - To nic poważnego? – Sunny po raz kolejny wlepiła zmartwiony wzrok w lekarza, który badał wczoraj Kibuma.

            - Kibumie, niech ci nie wejdzie w nawyk pojawianie się tutaj – lekarz uśmiechnął się łagodnie i spojrzał następnie na dziewczynę – Żebra są trochę poobijane, dobrze że chroniłeś rękę. Zapisuję ci maść i masz trzy dni zwolnienia. Masz leżeć w domu i nawet się z niego nie ruszaj – ostrzegł chłopaka.

            - Niech nie mówi pan mamie teraz, dobrze? Sam z nią pogadam – westchnął smętnie.

            - Wiesz, kto to zrobił? Powinieneś zgłosić się na policję – powiedział poważnie.

            Chłopak spuścił wzrok i zacisnął dłonie zdenerwowany.

            - Było już ciemno, nie widziałem ich – bąknął mało przekonywująco – Mogę już iść?

            - Tak, tak – odpowiedział – Uważaj na siebie młody.

            - Postaram się – uśmiechnął się z trudem. Rozcięta warga bolała.

            - Jak będzie ze mną, to nawet niech nikt nie próbuje go tknąć – powiedziała hardo Sunny. Złapała delikatnie Kibuma pod ramię i wyprowadziła z gabinetu. Do tej pory nie zapytała, kto mu to zrobił. Cierpliwie czekała, aż chłopak sam jej to wyjawi. Gdy go znalazła był w totalnej rozsypce, nie odzywał się, tylko szlochał.

            Ponownie znaleźli się w aucie. Key oparł się wygodnie o fotel. Sunny zapięła mu pasy i usiadła po swojej stronie. Ruszyła i starała się jechać tak, by spowodować jak najmniej bólu chłopakowi. Kibum wpatrywał się tępo w uliczne lampy, które migały co rusz, zlewając się w jedną, jasną plamę.

            - Bummie – powiedziała miękko, starając zwrócić uwagę nastolatka na swoją osobę.

            Chłopak odwrócił się ku niej i otarł rękawem wilgotne oczy.

            - Usłyszałem, że to Jonghyun… - odparł głucho - … to on nasłał Kevina i resztę bandy. Tak mi powiedział. Że zawadzam – przełknął gulę, która nagromadziła się w jego gardle i przymknął oczy.

            - Nie zgłosisz tego? – spytała zdenerwowana.

            - Nie – odparł natychmiast – Nie chcę.

            - Powinieneś. Zniszczę tego dupka. Zgniotę go – walnęła dłonią w kierownicę.

            - Nic nie rób proszę – odpowiedział niemal szeptem.

            - Chyba nie chcesz tak tego zostawić! – warknęła zszokowana.

            - Nie chcę teraz o tym myśleć. Nie mów Taeminowi co się stało. Powiedz, że mam grypę, cokolwiek. Muszę odpocząć te trzy dni, okej?

            - Bummie… - dziewczyna była zmartwiona - … nie możesz tak tego zostawić – powtórzyła.

            - Wiesz, mogłem spodziewać się po nim wszystkiego, ale takie coś nawet nie przeszło mi przez myśl. Wszystko, ale że wysłużył się jakimś plebsem? Mógł to zrobić sam, byłoby mi w gruncie rzeczy łatwiej – nie był w stanie już nic powiedzieć, gardło zacisnęło mu się i znowu poczuł napływające do oczu łzy. Zagryzł wargę, a z zranionej wargi, pociekła mała strużka krwi – Nie chcę o tym myśleć. Nie teraz, później – wyszeptał i ponownie zapatrzył się w mijany miejski krajobraz.

            Sunny zaparkowała pod blokiem i zgasiła auto.

            - Jesteśmy skarbie – powiedziała miękko – Odprowadzę cię pod same drzwi.

            - Poradziłbym sobie – mruknął speszony.

            - Ja wiem kotek, ale i tak ci pomogę – dziewczyna wysiadła z auta i podbiegła do chłopaka, który powoli zamknął za sobą drzwi.

            - Dziękuję, jesteś najlepsza – uśmiechnął się delikatnie i pozwolił na pomoc nastolatki.

            Znalazł się u siebie. Nie kłopotał się nawet zapaleniem światła. Po omacku trafił do swojego pokoju i powoli położył się na łóżku, zwijając w pozycję embrionalną. Wszystko go bolało, ale chyba najbardziej serce. Czuł się wypruty ze wszelkich emocji, jak szmaciana lalka wypełniona jedynie nic nie znaczącą watą.

            Sięgnął dłonią po telefon w kieszeni spodni. Zapatrzył się na chwilę na jasny wyświetlacz i znalazł numer JaeWoona. Nie powinien tego robić w taki sposób, ale jego umysł skierował się na tą nieodpartą pokusę, by zakończyć to teraz, jak leży. Powiedzieć, co ma powiedzieć i mieć to już za sobą. Swoje głupie zachowanie mógł przecież zrzucić na leki przeciwbólowe i szok. Nie przejmował się nawet tym, że go zrani. I tak prędzej czy później by to zrobić. A teraz tchórzył.

            Pierwszy sygnał…

            Drugi…

            - Cześć Bummie, co tam? – usłyszał radosny głos po drugiej stronie aparatu i jego własny odmówił mu posłuszeństwa. Zamknął oczy i zerwał połączenie. Zbolałym wzrokiem wpatrywał się z telefon. Po chwili komórka zaświeciła się, a z głośnika rozbrzmiała radosna melodia.

            - Hej – odebrał połączenie.

            - Dzwoniłeś – zagadnął go chłopak.

            - Tak. Przepraszam – wykrztusił z siebie – Nie potrafię inaczej – dodał.

            - Kibum, stało się coś? O co chodzi? – JaeWoon zapytał ostrożnie.

            - Nie mogę z tobą już dłużej być… - powiedział jak maszyna.

            - Słucham? – student po dłuższej chwili milczenia, odezwał się jakby zupełnie nie dotarły do niego słowa Kibuma.

            - Muszę to skończyć.

            - Przez… telefon? – zapytał z wyrzutem.

            - Przepraszam. To takie tchórzliwe, wiem o tym – nie próbował się tłumaczyć. To on zawinił, dając złudną nadzieję chłopakowi.

            - Kibum, coś się stało, prawda? Brzmisz tak odlegle, jakbym rozmawiał z kimś innym. Kibum… - chłopak był spanikowany.

            - Nic się nie stało… - teraz już z trudem powstrzymywał płacz.

            - Kłamiesz – stwierdził od razu JaeWoon.

            - Kłamię – potwierdził obojętnie, prawie szeptem.

            - Mam przyjechać?

            - Nie. Nie dzwoń, nie pisz, nie rób nic, proszę.

            - Mam zrezygnować? Muszę? – student  mówił z niezwykłym żalem w głosie.

            - Tak – powiedział machinalnie.

            - Brzmisz jak pieprzona lalka! Naprawdę nic cię to nie interesuje? Ta obojętność. To przez niego?

            - Przez niego, przeze mnie.

            - Przyjadę do ciebie.

            - Nie otworzę – po policzku potoczyła się samotna łza. Kolejna szybko do niej dołączyła.

            - Nie spodziewałem się, że będziesz naprawdę takim tchórzem – powiedział w końcu z sarkazmem.

            - A ja się tego spodziewałem – odparł sucho – Że właśnie stchórzę. Przepraszam. I dziękuję – powiedział sucho.

            - To boli Kibum. Chciałem to usłyszeć od ciebie, ale nie przez telefon. Nie zadzwonię kolejny raz, na pewno chcesz to tak zakończyć? – zapytał jeszcze.

            - Tak – wykrztusił po chwili. Student zakończył połączenie, a Key odsuwając telefon od ucha, wpatrywał się w niego. Widok robił się coraz bardziej zamglony, a z oczu już nieprzerwanie płynęły łzy.

            Tak bardzo stchórzył. Chciał zasnąć i nie musieć się obudzić, do tej zbyt okrutnej rzeczywistości, która w żaden sposób nie spełniała jego oczekiwań.

            ***

            Minho siedział z Taeminem, oglądając jakiś film. Jakiś to bardzo trafne określenie, biorąc pod uwagę fakt, że rudowłosy skutecznie odwracał uwagę chłopaka od tego zajęcia. Akurat w tym momencie przesuwał palcami po odsłoniętym brzuchu Choi, bawiąc się jego pępkiem, który uznał za idealny do macania.

            - Taemin… - spokojnie powiedział Minho.

            - Uhm… - chłopak za bardzo był zaabsorbowany ciałem bruneta, by sklecić jakąś odpowiedź.

            - Weź trzymaj te swoje niecierpliwe ręce, bo mimo zmęczenia nie wytrzymam i się na ciebie rzucę, a nasi rodzice będą mieli pożywkę z twoich krzyków – ostrzegł nastolatka, przykrywając jego dłonie swoimi.

            - To straszne. Twoja mama zrobiła to specjalnie! – warknął – Wymęczyła nas na treningu i jestem zbyt padnięty, nawet na seks. Trzeba ich wykurzyć z domu – już układał w myślach przebiegły plan.

            - Jesteś aż tak napalony? Moje ciało jest zajebiste, ja wiem, no ale trochę samokontroli Taemin – mruknął do ucha chłopaka, całując delikatnie jego płatek.

            - Zobaczymy jak to zajebiste ciało będzie mnie zaspokajać. Pamiętaj, jak zawiedziesz, to koniec – odparł pewny siebie.

            - Jesteś ze mną tylko dla mojego penisa? – zapytał niepocieszony.

            - Oczywiście, że tak – potwierdził z uśmiechem.

            - Okrutny.

            - Realista – uśmiechnął się wrednie i ucałował czubek nosa bruneta.

            Odwrócili zgonie głowy, gdy zadzwonił telefon.

            - To mój – westchnął Minho.

            - Nie odbieraj – mruknął Taemin.

            - Te kilka minut wytrzymasz – posłał rudowłosemu uspokajający uśmiech i podszedł do aparatu – Cześć Sunny, co tam?

            ~ Key prosił mnie bym nie mówiła nic Taeminowi, o tobie nie wspominał. Minho, myślisz że Jonghyun mógłby zrobić coś złego Kibumowi? Znasz go, jesteście… byliście przyjaciółmi – powiedziała zaniepokojona.

            - Sunny, byłoby prościej, gdybyś nie mówiła zagadkami – spokojnie powiedział chłopak i spojrzał z małą obawą na Taemina, który przysłuchiwał się rozmowie.

            ~ Nic nie mów na razie Taeminowi. Key został pobity – Choi automatycznie zacisnął mocniej palce na aparacie – To był Kevin, rzekomo z polecenia Jonghyuna. On się zupełnie załamał. Boję się o niego. Może i udaje twardego, ale jest zbyt delikatny.

            - On nie mógł tego zrobić – głos Minho drżał, spojrzał niepewnie na Lee i szybko wyszedł z pokoju, posyłając mu delikatny, sztuczny uśmiech. Dopiero gdy znalazł się u siebie i zamknął drzwi na klucz, powrócił do rozmowy – Nie skrzywdziłby go w taki sposób.

            ~ Nie wiem. Ale jutro rano w szkole rozszarpię go. Nie widziałeś Key…

            - On nie mógł kazać pobić Kibuma. Wiem o tym – powtórzył twardo – Zadzwonię do niego.

            ~ Jutro z nim pogadaj. Nie mów nic Taeminowi. Dziś Key potrzebuje spokoju, a Minniego trudno będzie powstrzymać przed udaniem się do Bummiego, lub co gorsza do Jonghyuna. Jutro – powtórzyła dziewczyna.

            - Prosisz mnie prawie o niemożliwe Sunny – powiedział poważnie.

            ~ Minho…

            - Okej. Jutro. Ale powiem Taeminowi, też jutro. Muszę, to jego przyjaciel – stwierdził.

            ~ Dobrze. Dobranoc Minho.

            Pożegnał się z dziewczyną. Nie wierzył, że Jonghyun mógł zrobić coś takiego. Kochał na swój opaczny sposób Kibuma i na pewno by go nie skrzywdził. Odetchnął kilka razy i spróbował nadać swojej minie naturalny wyraz.

            - Coś się stało? – Taemin zapytał od razu, gdy tylko Choi pojawił się na powrót w jego pokoju.

            - Nic. Jutro ci powiem, okej? Jak sam to wyjaśnię – uśmiechnął się sztucznie do chłopaka.

            - Choi… - powtórzył ostrzej.

            - Minnie, jutro. Proszę – położył się obok nastolatka, przytulając do niego.

            - Dlaczego mam wrażenie, że to coś złego? – powiedział bardziej do siebie, chroniąc się w ramionach Minho.

18 komentarzy:

  1. TY TY OKRUTNA TY!! ja ci takie łądne nagrody ślę za mowy rozdział, a ty Kibuma tyrasz... biedactwo, znów go coś boli.
    w końcu zerwał! ale w jak idiotyczny sposób, nie tego się po nim spodziewałam, miałam nadzieję, że rozwiąże to jak facet...

    2min love... rzygam tęczą, jest za dobrze xDD tylko, kurde, coś nie dajesz im się zaspokoić xD

    niech ten Jjong w końcu ogarnie dupę i weźmie się za Kibuma i przestanie tchórzyć... sasasasasa

    OdpowiedzUsuń
  2. JESTEŚ NAJLEPSZA ;_______;;; JAK MOŻNA PISAĆ TAK SZYBKO ROZDZIAŁY, W DODATKU TAK GENIALNIE.
    Znowu moje serce się kraje, niech przestanie.
    Jonghyun pewnie dostanie po mordzie. I dobrze.
    *emocje emocje*
    Uwielbiam tutaj 2min. Nie przepadam za tym paringiem, ale dzięki takiemu Taemin, nie mogie przestac sie zachwycac........
    Blagam, niech Jong cos juz zrobi, bo moje serce nie wytrzyma. Juz krzyczy, doslownie.
    Smuce sie i ciesze, ze juz konczysz to pisac. Moje serce nie wytrzymaloby tyle emocji, ale z drugiej strony to bardzo przyjemny ból :")...

    Życzę Ci powodzenia z kolejnym, mam nadzieje, ze bedzie rownie szybko co ten. Chce juz wiedziec ; _ ;! WENYY

    OdpowiedzUsuń
  3. aaaaaaaa za malo T.T ja chce juz kolejna czesc . Umre czekajac na to. Mam nadzieje ze szybko sie pojawi :3



    tak jak kolezanka wyzej rzygam tecza bo 2min ale chce seksu xd *feel like Taemin* xd boze moj mozg umiera przez twoje opowiadanie. Nie koncz go nigdy, pisz przez cale zycie xd
    ~Kimikoo

    OdpowiedzUsuń
  4. ysz... wredna... mam nadzieje ze w nastepnym rozdziale wynagrodzisz mu to cierpienie ... ;( biedactwo... :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Chlip chlip chlip.
    Biedaczek z Bummiego ;/
    Ale ty go na pewno jeszcze jakoś uszczęśliwisz.
    Z niecierpliwością oczekuję na następny rozdział.
    Boże już nie mogę się doczekać, jak zawsze :D
    Weny weny weny ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak szybko nowe rozdziały. Rozpływam się. I to długi. Ahh, jak mi przyjemnie. T___T

    No Sunny widzę, że jesteśmy takie same. XD Moje miski kochane asdfghjkl. Ja chcę takich u siebie. D: Bym ich adorowała.... Nie no uroczo omomomoomom. Ob tak dalej! Minho, jeszcze raz brawo! Bardzo dobrze, bardzo dobrze, właśnie tak nie należy się wstydzić, o! Dawać więcej cukru. Taak, Kibum sfrustrowani, napięci jak struny. XD Plis, długo nie wytrzymają. Są dla siebie stworzeni i taka jest kolej rzecz. Ale jak sobie swobodnie gadają zboczuchy jedne. XDD
    Dobra Jjong niby coś robisz, ale weź się ogarnij, bo mnie denerwujesz. Jesteś głupi i tyle. Tak, tak kochasz go, ale jak Ty się zachowujesz. A i Twoi koledzy to kretyni. Zamknij ich w piwnicy czy coś takiego~.
    Bummie kochanie. T_____________T Moje biedactwo. Nie no takich serio trzeba w jakiejś piwnicy zamknąć. Oby Jjong się dowiedział, oby Jjong się dowiedział. Chce zobaczyć jego reakcje. To będzie Twoja szansa kretynie! (to do Jjonga) Zerwanie przez telefon nie fajne, ale widać nie dało się inaczej. No cóż. Bądź silny Kibum. ♥
    Sunny to świetna przyjaciółka i dobrze, że zadzwoniła do Minho. Mimo, że Key zabronił, ale właśnie tak powinna zrobić.
    O i znów moje robaczki. Was ciągnie tylko do jednego. XDDDDD Taemin i tak wszyscy wiedzą, że nie jesteś z nim tylko dla seksu. Już nie graj takiego. XD Tak powiedziałeś to raz, ale ten raz wystarczy meheheh. O i końcówka jest najlepszym przykładem. ^_^ On Cię ochroni. Czekam na reakcje Tae jak się dowie. Będzie ciekawie, na pewno. ;O

    Życzę weny i czekam na next.
    Pozdrawiam,
    Lee Juki~.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój mały, biedny Bummie ;_; Tak się znęcać nad nim! Robisz z niego postać najbardziej maltretowaną... I to jeszcze bardziej okrutne, że nikomu nie chciał o tym powiedzieć, dobrze, że Sunny to zrobiła. Cieszę się, że Jong pokazał choć trochę jakieś pozytywne emocje. Już widzę jak daje po pysku temu Kevinowi (btw, uwielbiam takie akcje ;p). Jednocześnie kocham to, że tak szybko są nowe rozdziały i jednocześnie nie.., bo wiem, że zaraz się skończy ;<
    Devi

    OdpowiedzUsuń
  8. Biedny Key :c Jonghyun na pewno porządnie się zemści, mam nadzięję.

    btw, ciekawe ile jeszcze Minho da radę odmawiać Taeminowi... c:

    uwielbiam to jak szybko dodajesz części <3

    OdpowiedzUsuń
  9. O matko ;c Banda tępych kretynów pogorszyła całą sprawę x.x Nie wytrzymam...Kibum jest już skrzywdzony na wszelkie możliwe sposoby...aż się boję następnego dnia...tego co zrobią Minho, Tae i Sunny x.x Mnóstwo weny życzę!!!i czekam na następny:)

    OdpowiedzUsuń
  10. o o o zobacz jest już 20 komentarzy xDD (takie wyinaginowane xDD)
    Dodawaj następną część :DD

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne. Nic więcej nie mam do powiedzenia, zrobili to za mnie.. Czekam na nowy, z mała nadzieją, ze dziś

    OdpowiedzUsuń
  12. wdwbfwjeuf, biedny Bummie! jak ja nie znoszę takich bezmózgich istotek, które myślą jedynie napchanymi sterydami mięśniami, lol. Jjonga tak wkopywać do tego... no wieeesz? :D
    cieszę się, że Key wreszcie zerwał z JaeWoonem. powinien powiedzieć mu to prosto w twarz, ale i tak jestem dumna z niego, że jakoś się przełamał. to musiało go dużo kosztować, niech Jae nie zgorszy się tym jego względnie "bezuczuciowym" tonem głosu, przecież to to właśnie z nadmiaru uczuć! :cccc
    omg, ja sobie wyobraziłam w międzyczasie reakcję Taemina na to, że Jonghyun nasłał tych kolesi na Kibuma. przecież on by go... zabił. albo potłukł przynajmniej. dobrze, ze Sunny zdecydowała się powiedzieć póki co jedynie Minho; on jest odpowiedzialny i taki opanowany i na pewno wszystko naprawi. ;___; (niech wreszcie pomoże ogarnąć się bardzo nieogarniętemu Jjongowi). :C
    w ogóle to jestem niezmiernie ciekawa tego wpisu na Twitterze "zły Taemin = problem Jonghyuna". Czekamczekamczekam. *^* oby był dzisiaj, usnę spokojnie~

    OdpowiedzUsuń
  13. No i biedny Bummie znowu jest ofiarą. Nie moge się doczekać kolejnego rozdziału. ciekawi mnie jak Jjong zareaguje na pobicie Key. Pisz szybko następny rozdział^^

    OdpowiedzUsuń
  14. Super!! Niedawno zaczęłam czytać te opowiadanie i mi się strasznie podoba! Czekam na kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem z tym opowiadaniem od początku. Uwielbiam tego Taemina, taki uroczy, jak mu się coś nie podoba:D Ciekawa jestem, czy Dino pozostanie w jednym kawałku - tylko Minho będzie mógł go uratować, inaczej będzie rozerwany na kawałki przez Tae.
    Czekam na rozwinięcie wątku JongKey. Mam nadzieję, że moja ciekawość zostanie zaspokojona dzisiaj. Kocham to opowiadanie. Zawsze piszczę z radości, gdy pojawia się nowy rozdział. Wołam siostrę: "Księżniczka stołówki" już jest!!!
    Oby wena była z Tobą:P

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak naprawdę nie mogę doczekać się, jak rozwinie się JongKey. Wydaje mi się, że 2min już zrobił wszystko, co było można i będzie dobrze. Mimo, iż nie przepadam za Panem Charyzmą, to ciekawe są ich losy. ;)
    Jednak JongKey to inna para kaloszy. Mając świadomość, że Jjong jednak coś czuje do Keya, ale nie umie tego wyrazić... Aż mnie ciekawi, co zaserwujesz nam dalej.

    I nie każ za długo czekać, nie pogniewamy się na prezent na początek Walentynek w postaci nowego rozdziału! :D

    OdpowiedzUsuń
  17. (Napisałam komentarz i mi się usunął. Wnerw stopnia 10-tego :D )

    2min jest cholernie kochane. Jonghyun zaczyna zachowywać się w miarę jak człowiek. Mam nadzieję, że Kibum dostrzeże i uwierzy,że za pobiciem nie stoi Jongi... Nu.
    Wybacz za mało wydajny komentarz.
    Rozdział był świetny. I czekam na kolejny:) Weny!<3
    Muffinka

    OdpowiedzUsuń