poniedziałek, 11 lutego 2013

Bo każdy potrzebuje miłości... - Part 27.


 Pewnie będzie sporo błędów. Rozdział pisany w strasznych bólach i to istny misz-masz. Inaczej się nie dało ;) Znowu wiemy nieco więcej. Kolejny rozdział natomiast wprowadzi mętlik w Waszych głowach ;P Chciałabym dodatkowo zakończyć opowiadanie na 30 rozdziałach i zapewne kolejne trzy będą dość długie, ale to jeszcze zobaczymy ;) 
Hmm... jak ktoś jest niecierpliwy i chce koniecznie wiedzieć jak mi idzie w pisaniu, to zdarza mi się spoilerować na Twitterze i Pingerze, linki obok ;D
Dziękuję za komentarze, liczę na jeszcze większą ich ilość ;D Miłego czytania ^^



           Kibum obudził się z bolącą głową. Usztywniona ręka uwierała i z wielką trudnością wykonywał nawet najprostsze czynności. Jeszcze tego samego wieczora zadzwonił ponownie do Jae Woona i opowiedział o tym, co mu się zdarzyło w szkole. Chłopak obiecał zjawić się rano i bezpiecznie odstawić Key do szkoły.

            Całą noc rozmyślał o Jonghyunie i zakończeniu tego spektakularnego przedstawienia, jakie sobie oboje zafundowali. Zrozumiałby wszystko, tylko nie to dlaczego chłopak mimo wszystko zostawił aparat z tymi przeklętymi zdjęciami. Myślał, że będzie miał już spokój, a tymczasem zachowanie Jjonga wprowadziło jeszcze większy zamęt w jego głowie. Już nawet wolałby, by zdjęcia rozeszły się po szkole i ośmieszyły jego osobę. Raz przeżył taki szturm w swoim życiu, a i drugi pokonałby, miał w końcu teraz Taemina, a wiedział, że on się od niego nie odwróci, byli w końcu tak podobni do siebie i był pewien, że może liczyć na nastolatka.

            Dlatego wstał niewyspany i z obolałym całym ciałem. Nie potrafił znaleźć odpowiedniej pozycji, każda wydawała się nieodpowiednia i niewygodna.

            Zwlekł się z łóżka i ruszył do łazienki. Już wczorajsza toaleta zabrała mu ogrom czasu. Posługiwanie się jedną ręką, okazało się nie lada wyczynem. Cieszył się co prawda z jednego, teraz nie było szans by mógł pojawić się na sobotnim meczu, jak i przeprowadzić wywiad z drużyną siatkarską.

            Usłyszał pukanie  i otwierające się drzwi. Wyszedł z łazienki i ujrzał Jae Woona siedzącego na jego łóżku. Chłopak widząc Kibuma zerwał się i przytulił go mocno, uważając jednak na usztywnione ramię.

            - Kibum – powiedział łagodnie – Moja łamaga kochana.

            - Gdyby nie te dziwne dziewczyny, byłbym cały i zdrowy – mruknął wtulając się w ramiona chłopaka.

            Miał nadzieję, że teraz wszystko się ułoży, a i on sam zacznie z biegiem czasu odwzajemniać uczucie, jakim darzy go Jae. Trochę go gnębiła myśl, że w gruncie rzeczy rani chłopaka i lepiej by było gdyby zerwał znajomość. Problemem było to, że nie wiedział jak się zabrać za tak poważną rozmowę.

            - Pomogę ci się ubrać – zdecydował student, uwalniając z uścisku Key i podchodząc do szafy.

            - Przestań, dam sobie radę. Nie jestem aż tak ograniczony ruchowo – parsknął i usiadł na łóżku.

            - A kto wczoraj marudził przez telefon, że pół godziny się rozbierał? – zaśmiał się i zajrzał w głąb szafy – Jejuu, Bummie ile ty tego masz?

            - To tylko niezbędne rzeczy. Reszta i tak jest poupychana w szafkach. Marzę o garderobie – westchnął Key.

            - Tak wielkiej jak twój pokój? – zakpił.

            - Myślę, że na początek by starczyła – powiedział jak najbardziej poważnie.

            Jae Woon podrapał się po głowie i oparł o jedne z drzwi i tak ogromnej szafy. Zmrużył oczy i spojrzał uważnie na Kibuma, to ponownie na całą stertę ubrań.

             - W co cię tu ubrać… - mruknął.

             Key zaśmiał się z pobłażaniem i wstał, podchodząc i  obejmując od tyłu studenta, spoglądając jednocześnie do szafy.

             - I tak nie wybierzesz niczego odpowiedniego – parsknął mu do ucha.

             - Sugerujesz, że nie umiem cię ubrać? – odparł oburzony.

             - Ja to zrobię zwyczajnie lepiej – uwolnił go z objęć i sam zaczął przekopywać swoje ubrania.

             Rzucił na łóżko kolorowy t-shirt i zwykłe, jasne rurki.

             - To nie było jakieś skomplikowane… - mruknął z przekąsem podnosząc do góry rzeczy i spoglądając z uśmiechem na Key.

             - Co? – powiedział Kibum, widząc głupawy uśmiech na twarzy swojego chłopaka.

            - Nic, nic – machnął ręką i spokojnie podszedł do Kima – Podnieś rękę do góry – rozkazał, zawijając koszulkę jaką miał na sobie do góry. Key skulił się, gdy jego nagi brzuch ujrzał światło dzienne.

            - Myślałem, że żartowałeś – jęknął i zarumienił się nieznacznie.

            - Miałbym zrezygnować z takiej okazji? Rozebrania ciebie? Nie ma mowy – powiedział stanowczo, z nutką przekory.

            Leniwym ruchem podciągnął koszulkę jeszcze wyżej, delikatnie ściągając ją całkowicie. Uważał przy tym, by w jak najmniejszym stopniu ruszać uszkodzonym ramieniem. Spojrzał z zadowoleniem na ciało swojego chłopaka i przesunął dłonią, zaczynając od pępka, a kończąc na sercu chłopaka.

            - To krępujące – powiedział.

            - Uhm… to chyba bardziej – uśmiechnął się podstępnie i przesunął kciukiem po gumce od spodni Key. Po chwili zsunął je zupełnie, zostawiając nastolatka w samych bokserkach.

            - Czuję się jak dziecko – burknął.

            - Możesz być pewien, że moje myśli, na pewno nie stworzyły scenariusza zabawy z dzieckiem – powiedział niby od niechcenia, wręcz pożerając wzrokiem nagie ciało Kima.

            - Uff… atmosfera się zagęściła.

            Jae podniósł z ociąganiem spodnie Kibuma i spojrzał krytycznie na odzież.

            - Aż szkoda, że muszę cię ubierać, wyglądasz zbyt seksownie – mruknął, pochylając się nad chłopakiem – A ta pozycja jest nazbyt sugestywna – westchnął ponownie, znajdując się z twarzą na wysokości bioder Key.

            - Dlatego wolałem ubrać się sam, żeby nie dostarczać ci powodów, do wiadomych myśli – mruknął i pociągnął za nogawkę, chcąc wyrwać część garderoby.

            - Spokojnie, jeszcze potrafię się powstrzymać. Podnieś nogę, albo usiądź najlepiej – powiedział z błyskiem w oku i pchnął Kibuma na łóżko.

            - Jeszcze? – zapytał.

            Student nie odezwał się, cierpliwie wsunął jedną nogawkę na nogę Kibuma, następnie drugą, podciągając spodnie coraz wyżej.

            - Teraz możesz wstać – rozkazał i pomógł chłopakowi w tej czynności. Zbliżył się do niego jeszcze bardziej i z premedytacją, patrząc prosto w oczy, nasunął ubranie na tyłek Kibuma, bawiąc się przez chwilę rozporkiem, by zapiąć go ostatecznie. Ręce zatrzymał dłużej na pośladkach nastolatka, przysuwając go do siebie i uśmiechając się przekornie – Wiesz że chciałbym się z tobą kochać? – zapytał poważnie i nie czekając na odpowiedź chłopaka, wpił się w jego wargi, całując zaborczo.

            Kibum stracił rezon na chwilę, jak i dech, pod wpływem nieoczekiwanego pocałunku. Co prawda, Jae robił coraz częściej seksualne aluzje, jednak Kibum starał się tego nie rozpamiętywać i obracać wszystko w żart. To był pierwszy raz, kiedy powiedział wprost czego pragnie. Nie chciał zbliżenia, bo to mogłoby jeszcze bardziej skomplikować ich relacje i później trudniej byłyby mu się uwolnić. Sam nie potrafił zdecydować czy ma dalej ciągnąć tą farsę, jaką nazywał ich lichy jednostronny związek, czy zerwać na tym etapie, by bardziej nie ranić Jae Woona. W żaden sposób jednak nie potrafił zacząć jakiejkolwiek rozmowy.

            - Chyba nie teraz? – oderwał się od niego i uśmiechnął sztucznie, udając rozbawienie.

            - Dlaczego nie? –  chłopak wzruszył ramionami i objął Key w pasie.

            - Może dlatego, że moja mama jest co prawda tolerancyjna, ale nie przypadłby jej do gustu odgłosy seksu za ścianą. Bo chyba nie powiesz mi, że będziesz cicho? – i tym razem udało mu się przejść z rozmową na bardziej luźne tory, nie urażając jednocześnie swojego chłopaka. Tylko ile będzie z stanie odwlekać poważne rozmowy.

`           - Chyba rzeczywiście nie potrafiłbym – posłał Kibumowi niegrzeczny uśmiech i sięgnął po koszulkę – Wielka szkoda ją zakładać – mruknął i przełożył ją delikatnie przez głowę nastolatka – Jesteś dziś dziwny, wiesz? Taki zamyślony i masz zapuchnięte oczy – powiedział po chwili poważnie.

            - Serio? – Key nagle się spiął i zerwał kontakt wzrokowy ze studentem – Wydaje ci się. Niewygodnie mi się spało – wzruszył ramionami i uwolnił się od chłopaka, pod pretekstem spakowania torby.

            - Niewygodnie? – powtórzył, niedowierzając słowom Kima.

            - Tak – odburknął, wlepiając wzrok z podręcznik.

            - Właśnie, zapomniałem zapytać – chłopak pacnął się w głowę – Kto ci wtedy pomógł? Jak do mnie dzwoniłeś, czy mogę po ciebie przyjechać – sprecyzował, spoglądając wyczekująco na chłopaka.

            Kibum zamarł z podręcznikiem w ręce i spłoszył się jeszcze bardziej. Nie wspominał nic o Jonghyunie, bo nie widział takiej potrzeby. Nie chciał jednak kłamać przed Jae Woonem.

            - Uhmm… Jonghyun – powiedział cicho, starając się by jego głos zabrzmiał naturalnie.

            - Słucham? – zapytał, jakby nie dotarły do niego te słowa.

            - Można powiedzieć, że to pośrednio przez Jonghyuna ten wypadek i z niewiadomych mi względów, a raczej już wiadomych, odwiózł mnie do szpitala, potem do domu… i tak jakoś wyszło – zakończył.

            - Dla mnie te względy są oczywiste. Jak długo jeszcze będziesz ślepy Kibum? On na ciebie leci! – chłopak nagle wybuchł.

            - To nie o to chodzi… - wyjaśnił zniecierpliwiony.

            - No to niby o co? – warknął i usiadł na łóżku, ściskając mocno pięści.

            - Od teraz Jonghyun nie ma już żadnego powodu, by mnie spotykać. Zagadka rozwikłana, nic nie ugra na znajomości ze mną.

            Wcześniej nawet nie wspominał studentowi o zakładzie, jaki poczynił względem niego Jjong. Nie czuł takiej potrzeby, to było mało ważne. Tak przynajmniej uważał do tej pory. Westchnął ciężko i podszedł do Jae, siadając obok niego na łóżku i zarzucając ramiona na szyję.

            - Jakiś czas temu dowiedziałem się, że Kim założył się z kumplami o to, że mnie w sobie rozkocha, a następnie zdepcze moje serce i mnie za jednym zamachem, ośmieszając na forum szkoły – zaczął opowiadać i poczuł jak chłopak natychmiast się spina – Wczoraj powiedziałem mu o tym wszystkim i na pewno da sobie spokój – cmoknął chłopaka w policzek i uśmiechnął się uspokajająco.

            - Co robił? – zapytał głucho, patrząc przed siebie ze zmrużonymi oczyma Jae Woon – Co robił, żeby się zdobyć?

            Kibum od razu pomyślał, że wystarczyło że był. Tego jednak nie mógł powiedzieć studentowi.

            - Właściwie to nic. Tylko kręcił się czasami przy mnie, co kończyło się i tak kłótnią albo wymianą zdań. Czyli to co zwykle, tyle że widziałem go częściej. Idiota – mruknął cicho. Już nie chciał się wdawać, że Jinki wrabiał go w dodatkowe zadania i chociażby sobotni mecz, na który nie ma zamiaru się ostatecznie wybrać.

            - Bummie? – ostrożnie zapytał – Powiedz mi kiedy to będzie koniec. Nie przedłużaj tego niepotrzebnie. Mam wrażenie, że nie powiedziałeś mi wszystkiego o Jonghyunie, po prostu to czuję… - zamilkł, patrząc uważnie na swojego chłopaka.

            Kibum wytrzymał spojrzenie Jae Woona, mając świadomość tego, jak bardzo oszukuje i jego i siebie. Chciał mu powiedzieć, że to i tak nie wypali, że nie będzie w stanie obdarzyć go takim uczuciem, jakie płonęło w nim dla Jjonga.

            - Jonghyun to jedynie wróg. Teraz jestem tu z tobą i tylko tobie poświęcam swoje myśli – złapał jego twarz w swoje dłonie i złożył na ustach subtelny pocałunek.

            - Kocham cię Bummie – powiedział poważnie.

            Kim uśmiechnął się jedynie. Wszystko było kłamstwem. Nawet ta nic nie znacząca mina, która imitowała uśmiech.

            ***

            Taemin został brutalnie obudzony przez budzik, który nie znał litości i rozdźwięczał się po całym pokoju. Otworzył jedno oko, zupełnie nie przypominając sobie, że taki dźwięk gości na jego telefonie. Rozejrzał się po pokoju, który na pewno nie był jego i poczuł ciężar na swoim pasie i ciepło drugiego ciała. Uśmiechnął się mimowolnie, przypominając ekscesy poprzedniej nocy i odwrócił w stronę Minho. Z przyjemnością obserwował minę chłopaka, który skrzywił się nieznacznie, widocznie i do jego uszu dotarł ogłuszający dźwięk budzika.

            - Dzień dobry – mruknął Choi i wtulił się w szyję rudowłosego, muskając ją delikatnie.

            - Głowa mnie boli – zajęczał Taemin i przygarnął do siebie bruneta, wdychając z lubością jego zapach. Nie rozumiał, dlaczego tak długo się opierał, kiedy od samego początku mógł mieć go tak blisko siebie.

            - Kac morderca nie ma serca, a ty nie musiałeś tyle pić – powiedział poważnie, otwierając oczy i uśmiechając się wrednie.

            - Trochę współczucia – pokręcił z niedowierzaniem głową.

            - Uhm… - mruknął i przewrócił się na plecy, wciągając Taemina na siebie i przytulając go mocno – Idealnie – westchnął zadowolony.

            Z łobuzerskim uśmiechem spojrzał na rudowłosego i ucałował jego wargi, rozkoszując się ich smakiem, mrucząc co chwila.

            - Jeśli chcesz, żebyśmy poszli dziś do szkoły, albo chociaż wyszli z łóżka to przestań natychmiast – powiedział poważnie, odrywając się od chłopaka i kładąc głowę na jego piersi – A pamiętaj, że teraz już mogę bez skrupułów się na ciebie rzucić – dopowiedział lekko, wsuwając dłoń pod koszulkę Choi i gładząc powoli jego bok. Niemal natychmiast jego ciało pokryło się gęsią skórką.

            - Wstajemy – zarządził i odsunął rękę Taemina, brakowało jednak tej czynności przekonania.

            - Nie chcę – jęknął jak małe dziecko i wczepił się w koszulkę Choi.

            - Robisz się coraz bardziej uroczy i nie jesteś już tak poważnie nastawiony do całego świata. Moje małe, słodkie rude maleństwo – zaśmiał się.

            Lee skrzywił się i podniósł natychmiast.

            - Nie mów tak nigdy. Rzygam tęczą – wstał z łóżka i pacnął Minho w nos – Idę się ubrać i zadzwonić do Key. Nie wybaczy mi, jak dowie się o nowinie nie ode mnie i nie pierwszy.

            - Powiedz to – brunet podniósł się do pionu i spojrzał z błyskiem w oku na rudowłosego.

            - Co? – zapytał udając, że nie rozumie.

            Minho podniósł brew w oczekiwaniu.

            - Tak, chyba na to wygląda, że jesteśmy razem. Mój chłopak? O to chodziło.

            Twarz Choi rozpogodziła się jeszcze bardziej, a on sam opadł z powrotem na poduszki.

            - Hmm… Idealnie – mruknął.

            Taemin zaśmiał się i wyszedł z pokoju. Stanął przed lustrem i pierwszy raz od wielu miesięcy poczuł się naprawdę szczęśliwy. Idealnie pasował mu ten stan i nie chciał się go pozbywać. Kilka zdań, które tak diametralnie zmieniły jego życie. Roztrzepał swoje włosy i opłukał twarz zimną wodą. Zadowolony jak nigdy wszedł do swojego pokoju i złapał za telefon, wyszukując numer Kibuma. Wysłał krótkiego sms-a, że ma dobre wiadomości i poczłapał do szafy, by wybrać odpowiednie ciuchy.

            Niepokoiła go jedna myśl. Jonghyun. Był przyjacielem Minho, ale zapewne nie wiedział, że najbliższa mu osoba jest gejem. Zadowolony nie będzie, gdy się dowie. O ile Choi zechce mu powiedzieć prawdę. Musi. Taemin nie wyobrażał sobie, że mogliby się ukrywać. Przez pewien czas może i dopuszczał taką myśl, ale na dłuższą metę to byłoby niewykonalne.

            Ubrał się szybko i powrócił do pokoju Choi. Brunet stał w samych spodniach, w pełni eksponując swoją umięśnioną klatkę piersiową.

            - Tylko niepotrzebnie kusisz – mruknął, siadając na łóżku.

            - Trzeba było pukać – wytłumaczył cierpliwie i uśmiechnął się tak, że nastolatek poczuł przyjemne ciepło w sercu.

            - Minho… - zaczął ostrożnie, starając się tak dobrać słowa, by nie urazić chłopaka.

            - Słucham?

            - Będziemy się ukrywać z tym… z nami? – spuścił wzrok na swoje ściśnięte dłonie.

            - A chcesz, żebyśmy się ukrywali? – brunet podszedł do nastolatka i ukląkł przy nim, łapiąc za dłonie.

            - Ja nie mam z tym żadnego problemu, nigdy nie ukrywałem tego jaki jestem. Ale ty? Gwiazda sportu, chłopak oblegany przez napalone dziewczyny… przyjaciel Jonghyuna…

            - A czy ja kiedyś powiedziałem, że za wszelką cenę będę się ukrywać? Powiem Jonghyunowi, że jesteśmy razem, a opinia innych niewiele mnie interesuje. Moja mama wie, wiec nie będzie bardzo zaskoczona. Twój tata też nie będzie robił problemów – powiedział uspokajająco.

            - Chyba nigdy nie poznałeś się na tym, jak my nastolatkowie, potrafimy być okrutni. Zobacz na takiego Kima… co zrobił z Key? Zwyczajnie go upokorzył i robi to przez cały czas zresztą – mówił spokojnie, ale w jego głosie dało się usłyszeć ironię.

            - To nie tak… Jonghyun jeszcze sam nie doszedł do tego, co jest dla niego najważniejsze. Pogadam z nim dzisiaj – zapewnił.

            - I tak jestem pewien, że on kocha Key.  Tylko niech się spieszy, Kibum nie jest głupi, nie da się kolejny raz skrzywdzić i ma Jae Woona, nawet jeśli go nie kocha.

            - Twoje teorie spiskowe są godne podziwu – chłopak zaśmiał się i ucałował rudowłosego w czoło wstając – Czeka nas starcie z rodzicami, idziemy? – wyciągnął rękę w stronę swojego chłopaka.

            ***

            - Wcześniej twój telefon pikał – powiedział spokojnie Jae Woon, skupiając się na prowadzeniu auta.

            Kibum wyjął aparat i spojrzał na wyświetlacz.

            - To Minnie – mruknął odczytując wiadomość – Niespodzianka? I dlaczego nie zadzwonił! – burknął urażony. Nie lubił czekać na dobre wieści, wolał wiedzieć wszystko tu i teraz. Wystukał numer swojego przyjaciela i przyłożył telefon do ucha.

            ~ I tak ci teraz nie powiem. W szkole – usłyszał na wstępie od Lee.

            - Ty mały, rudy dzieciaku! – warknął – Chcę teraz!

            ~ Niecierpliwy, w szkole. Kiedy będziesz? – zapytał.

            - 15 minut? Powiedz no… - zajęczał.

            ~ Pogadamy w szkole. Rozłączam się – poinformował przyjaciela i zerwał sygnał.

            - No zobacz! – pokazał studentowi na telefon – Rozłączył się! – parsknął oburzony.

            Jae Woon zaśmiał się na niecierpliwy charakter swojego chłopaka.

            - To tylko kwadrans, dasz radę Bummie – zażartował.

            - Umrę z niewiedzy, on mnie wykończy – westchnął teatralnie i schował telefon do torby.

            -  Przyjadę po ciebie po szkole? – zmienił temat.

            - Nie, nie musisz... Sunny wyciąga mnie na zakupy. To potrwa – powiedział zadowolony. Potrzebował takiego wypadu, a na Taemina nie miał co liczyć.

            - Key, bo jest taka sprawa – zaczął – Będę musiał wyjechać w sobotę no i nie będę mógł się z tobą spotkać, przepraszam – zakończył niezadowolony.

            Kim spochmurniał na chwilę i spojrzał niezadowolony na studenta.

            - No dobrze, skoro musisz.

            - Odbijemy to sobie w następnym tygodniu, co? Spędzisz ze mną kolejny weekend? – zapytał z nadzieją.

            - Ale…

            - Moi rodzice mają domek nad jeziorem. Będziemy sami, co ty na to?

            Nastolatek zamyślił się. Aż za nadto zdawał sobie sprawę, jaki cel ma taki wyjazd. Jedno było pewne, patrzeć sobie w oczy na pewno nie będą przez dwa dni.

            - Zapytam mamy, mimo wszystko jeszcze ona decyduje – odpowiedział spokojnie. Nie był gotowy na taki krok, a z drugiej strony nie chciał zawieść Jae Woona. Uśmiechnął się w stronę chłopaka i ponownie wbił wzrok w szybę auta.

            Nawet nie chciał wyobrażać sobie, jak tym razem zachowa się Jonghyun. Mimo wszystko będą musieli chociażby się mijać. Wolał, by ten powrócił do wrogiego nastawienia, a nie udawał w dalszym ciągu próbę zbliżenia się do niego. Chociaż wiedział, że chłopak i tak już pewnie zdał sobie sprawę, że nic nie wskóra swoim zachowaniem.

            Chwilę później Jae Woon zaparkował na szkolnym parkingu.

            - Kibum, budzimy się – pomachał ręką przed oczyma swojego chłopaka.

            - Już, już – sięgnął po swoją torbę i wysiadł z auta. Zastygł, widząc samochód Jonghyuna na parkingu. Patrzył chwilę na sylwetkę chłopaka, który był zanurzony do połowy w aucie. Nie zauważył, kiedy student pojawił się przy nim.

            - Kibum – powiedział spięty.

            - Tak? – zapytał głucho.

            - Odprowadzę cię do szkoły – odparł spokojnie, patrząc na Jonghyuna. Siatkarz zatrzasnął drzwi od auta i wręcz zderzył się z wrogim spojrzeniem Jae Woona.

            - Poradzę sobie, jedź na uczelnię – otrząsnął się z chwilowego szoku i spojrzał łagodnie na chłopaka. Ten posłał Jjongowi kolejne ponure spojrzenie, po czym przygarnął do siebie Kibuma, całując władczo.

            Oderwał się od niego i uścisnął dłoń nastolatka.

            - Miłego dnia Bummie – powiedział miękko i wsiadł do auta.

            Key nie był zadowolony z takiego zaborczego zaznaczenia terenu przez Jae Woona. W efekcie pocałunek go zaskoczył i stał sztywno, w żaden sposób nie mogąc zmusić się do odwzajemnienia pieszczoty. To, że Jonghyun przypatrywał się całej scenie, wcale nie ułatwiało, a wręcz przeciwnie, czuł się niezwykle skrępowany, tym bardziej, że niedawno jak wczoraj, to jego wargi całował.

            Auto odjechało, a on został sam na sam, z wpatrującym się w niego Jonghyunem. Odwrócił skrępowany wzrok i ruszył w stronę szkoły. Nie chciał z nim przebywać dłużej, aniżeli było to konieczne.

            - Ciekawe czy twój facet wie kogo wczoraj całowałeś. Jesteś taki obłudny Bummie – usłyszał głos koło siebie.

            Milczał, nie chcąc wdawać się w niepotrzebną kłótnię.

            - To kto dzisiaj idzie pod twój ostrzał? Dwóch już odznaczyłeś jako swoje łupy, tak? Ja i ten studencik – parsknął.

            Key zatrzymał się i zacisnął dłonie w pięści. Odwrócił się w stronę Jonghyuna i spojrzał na niego obojętnie.

            - Dobrze, że zachowujesz się już normalnie – powiedział spokojnie.

            - Normalnie?

            - Tak. Przestałeś udawać, że w jakiś dziwny sposób ci zależy i powróciliśmy do stanu sprzed zakładu. Nienawiść. Już się bałem, że tak ci zostanie i będziesz dla mnie względnie miły – wyjaśnił sucho – I trzeba było wziąć ten aparat. Kolejna afera wcale by mnie nie obeszła. Idzie się przyzwyczaić do twojego skurwielstwa.

            - Ostre słowa. Może to jeszcze nie koniec? – Jjong uśmiechnął się podstępnie – Może chcę się jeszcze pobawić?

            - W takim razie nie powinieneś mi o tym mówić. Twoje zagrywki na niewiele się zdadzą – posłał mu zimne spojrzenie i pogardliwą minę.

            - Może powiesz, że jesteś zakochany? – prychnął rozbawiony – To jak stałeś jak słup soli, gdy on cię całował, na pewno świadczy o wielkim zakochaniu.

            - Chcesz coś na tym ugrać? To robi już się zabawne, jak bardzo chcesz mnie zrujnować. Zajmij się swoim ciekawym życiem, a mnie zwyczajnie ignoruj. Przecież i tak się nie znamy. Jesteśmy obcymi dla siebie osobami – mówił jak wyprana z emocji maszyna. Teraz już nawet nie opłacało mu się krzyczeć na Jonghyuna. Wypłakał swoje żale wczoraj, a w tej chwili czuł jedną, wielką bezgraniczną pustkę.

            Siatkarz zbliżył się do nastolatka i uśmiechnął pogardliwie.

            - Wiesz co ci powiedziałem, kiedy zemdlałeś?

            - Chyba nie chcę wiedzieć – mruknął, spinając się nagle.

            - Powiedziałem ci, że i tak wiem, że nadal mnie kochasz – z zainteresowaniem obserwował reakcję Kibuma. Ten zacisnął szczęki i spojrzał prosto w oczy Jonghyunowi. Skoro mają się ranić, wszystkie chwyty dozwolone.

            - I łudzisz się, że tak jest? Chciałbyś żeby naprawdę tak było? Kręci cię to? A może chciałbyś spróbować z chłopcem? Hmm? Trzeba zaliczyć wszystko co się rusza? – zarzucał chłopaka raniącymi słowami. Tylko nie potrafił rozróżnić, czy Jonghyuna to naprawdę rusza, czy rani samego siebie.

            - Jesteś obrzydliwy – Jjong burknął – Nie jestem gejem. To ohydne.

            - Skoro jestem ohydny, to się do mnie nie zbliżaj. Jeszcze się zarazisz… bo tak pewnie myśli twój ograniczony móżdżek – Kibum podniósł nieco głos.

            Łypali na siebie wrogo spojrzeniami do momentu, aż na parking wjechał samochód. Jonghyun automatycznie odsunął się od Kibuma i zaczął udawać, że z nim w ogóle nie rozmawiał jeszcze chwilę temu.

            Z auta wyszli Minho wraz z Taeminem. Key nie omieszkał nie spostrzec, że patrzą na siebie zupełnie inaczej niż zwykle. Szczególnie mina Lee uległa znaczącej zmianie. Kibum nie oglądając się na siatkarza, podbiegł do przyjaciela, niemal rzucając mu się na szyję.

            - Cześć Minho – przywitał się z brunetem i oderwał się od rudowłosego.

            - Cześć Key… trzymajcie się, Minnie – spojrzał łagodnie na chłopaka – idę porozmawiać z Jonghyunem. Znowu się pokłóciliście? – zapytał Kibuma.

            - Tak jak zwykle – chłopak wzruszył od niechcenia ramionami.

            - To idę – powtórzył Choi, jednak nie było mu prędko do spotkania z przyjacielem. Brunet zagryzł uroczo wargę i spoglądał co rusz na Taemina. Key natomiast lustrował to jednego, to drugiego z podejrzliwym wzrokiem.

            - Idź, idź – Lee pchnął Minho delikatnie do przodu, z jego twarzy jednak nie schodził uśmiech.

            Choi odszedł, a Taemin odprowadził go wzrokiem. Key przechylił głowę na bok i złapał nastolatka pod ramię, ciągnąc go w stronę szkoły.

            Gdy tylko usiedli na swoim stałym miejscu na placu szkolnym, Kibum wlepił z rudowłosego  oczy, próbując przeniknąć jego myśli.

            - Długo mam czekać? Mów! Przyjechałeś dziś z Minho, wyjątkowo się nie krzywiąc i nie marudząc. Mało tego! Ty nie możesz z niego swoich pięknych ocząt spuścić! On zresztą też. Coś jest na rzeczy – spojrzał wyczekująco na Taemina, który przewrócił oczyma.

            - Ty to powinieneś być detektywem jakimś, nic się przed tobą nie ukryje, ale jeśli chodzi o twoje sprawy, to jesteś ślepy jak kret – pokręcił z niedowierzaniem głową.

            - Ty już nie zmieniaj tematu! – krzyknął, szturchając nastolatka w ramię.

            - No tak, kurcze no! Jestem z Minho! – warknął poirytowany dociekliwością przyjaciela. Kibum rozpogodził się i oparł pewny siebie o ławkę, zakładając noga na nogę.

            - Wiedziałem, wiedziałem. Prędzej czy później musiałeś ulec jego urokowi. No i mieszkanie pod jednym dachem z takim ciachem…

            - Dobrze, panie wszechwiedzący – mruknął niechętnie – Jak ramię? Jonghyun odstawił cię w jednym kawałku? – uśmiechnął się wrednie.

            - Ta w jednym i z sercem rozbitym na milion części – mruknął smętnie i oparł głowę na ramieniu Lee – Nie wytrzymałem i powiedziałem Jonghyunowi, że wiem o zakładzie. Pocałowałem go, pstryknąłem fotę i kazałem mu się wynosić i o wszystkim rozpowiedzieć. Cholernik zostawił aparat i wyszedł. Minnie, to takie trudne – westchnął cierpiętniczo.

            - Ułoży się, zobaczysz. Od dziś wierzę we wszystko. Powiedziałeś Jae Woonowi? O pocałunku? – zapytał ostrożnie.

            - Nie i nie mam zamiaru. Dziś zapytał mnie o spędzenie weekendu razem… Chyba… chyba będę musiał z nim zerwać. To i tak nie będzie miało sensu, nie chcę go ranić i oszukiwać. Forever alone – burknął i zasępił się.

            - Przestań! – postawił przyjaciela do pionu – Ktoś sprawi, że będziesz szczęśliwy!

            - Ten ktoś uważa, że jestem odrażający…

            - Jonghyun? – zapytał Taemin, chociaż doskonale wiedział, że to o niego chodzi.

            - Tak, ten idiota… Jakim ja jestem kretynem. Może powinienem go upić albo naćpać i zgwałcić? Hmm? Wtedy może mi przejdzie? – rzucił pierwszym lepszym pomysłem.

            - Taa… wczoraj próbowałem na Minho – wyszczerzył się – ale to ja byłem pijany i mi nie pozwolił – dokończył niezadowolony.

            - Co?! – wydarł się na całe gardło Kibum i otworzył szeroko oczy – On jest głupi?

            - Też mu to mówiłem. Ale to i lepiej. Ja się przełamałem i wylądowaliśmy w tym oto punkcie. Cieszę się, wiesz? – uśmiechnął się promiennie, łapiąc Kibuma pod ramię i prowadząc do budynku.

            ***

            Minho podszedł do swojego przyjaciela, który był w zdecydowanie złym humorze.

            - Kolejna kłótnia? – zagadnął od razu i usiadł na brzegu auta Jonghyuna.

            - Nie potrafię z nim rozmawiać. Zawsze kończy się tak samo – westchnął poirytowany.

            - Wystarczyłoby, gdybyś nie udawał i mu powiedział – dalej nie rozumiał dlaczego Kim się tak zachowuje, jego pobudki zupełnie go nie przekonywały.

            - Jasne.. ty nie wiesz co tu się będzie działo – mruknął zniechęcony Jonghyun.

            - Chyba wiem… Jestem z Taeminem… I nie mam zamiaru się ukrywać – Minho powiedział spokojnie, obserwując reakcję Kima.

            Ten spojrzał na niego zszokowany. Wstał zdenerwowany.

            - I mówisz to tak spokojnie? Jak ty to sobie wyobrażasz? – wysyczał.

            - Normalnie…

            - Ale nasza przyjaźń… - zaczął.

            - Zrozumiem, nawet liczyłem na to, że i mnie skreślisz, bo co ludzie powiedzą. Tak jak Kibuma, tylko że jego…

            - Przestań – krzyknął wściekły.

            - Nie mam zamiaru się ukrywać tak jak ty i potem cierpieć! – teraz i Choi zdenerwował się i wstał gwałtownie – I co jesteś szczęśliwy? Jesteś? Straciłeś jedynego przyjaciela i kogoś kogo kochasz, bo się zwyczajnie boisz!

            - Zniknij mi z oczu. Wiesz kim jestem i nie mogę tego zaprzepaścić.

            - Tak wiem. Jesteś idiotą. I tracisz go ponownie – rzucił tylko i oddalił się czym prędzej od swojego przyjaciela. Choć już nawet nie wiedział, czy może tak dalej o nim mówić.


     

17 komentarzy:

  1. jaki długi part *^* a już się bałam, że faktycznie znikniesz przez brak neta i będę umierała z suchości ^^

    Key powinien się wziąć w garść, zdecydowanie, rani wszystkich dookoła i siebie, tak jak Tae powiedział - dobrze widzi wszystko u innych, ale na siebie to ślepy... Oby starczyło mu siły, by w końcu wziąć swoje sprawy i je rozwiązać.
    Taemin, ty rudowłose kochane dziecie, teraz dopiero widzisz, że warto było się przełamać, od razu lepiej T_T i uśmieszek na twarzy, wygodne spanko, CIEKAWE WIDOKI OD RANA XDDD
    Najbardziej rozczarowana jestem Jonghyunem, nie dość, że tak beznadziejnie traktuje Kibuma to jeszcze Minho... Jak można odrzucić osobę, którą nazywa się przyjacielem tylko przez orientacje? Przecież tego nei nabywa się z dnia na dzień, nie zmienia to człowieka ot tak... czekam co z nim dalej będzie xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurde, JJong, weź się do kupy, ty pieprzony tchórzu. Nienawidzę wprost takich ludzi. Zamiast zadbać o swoje szczęście, przejmują się opinią innych. Ughr.
    Cała ta sprawa z chłopakiem Kibuma... Powinien z nim zerwać i to jak najszybciej! Rani tylko dodatkowe osoby i wcale nie jest mu z tym dobrze, tak jak pisałaś. Cholera, wszystko jest takie... Zdezorientowane. Albo to może ja jestem zdezorientowana. W każdym razie czekam, aż z Kibumem i Jonghyunem wszystko dojdzie do ładu. Bo musi. Prawda?

    Pozdrawiam. <3
    Kei.

    OdpowiedzUsuń
  3. awww. Tae jest teraz słodki.. planujesz taką derastyczną zmiane bohatera czy tak wyszlo o? hmm nie iwem czy to dobrze,ale w sumie why not xddd za to jongkeyyyy jak pikantnie się robi :3 dobrze, dobrze : 3 ps. ciesze sie ze taemin jest szczesliwy, tez bym byla.

    OdpowiedzUsuń
  4. ajajaja, wreszcie jestem w domu, to i mogę komentować normalnie :D.
    Tak, mam mętlik w głowie..
    Key to ostatnio postać, gdzie w każdym opowiadaniu jest mi jej żal.. Ludzie lubią dawać mu ciężkie orzechy do zgryzienia w swoich wymysłach. Jonghyun to kretyn. Jak on ma zamiar z nim normalnie rozmawiać, skoro pierwszy się do niego rzuca, no znajdź tu sens. Niech jego mózg zacznie pracować i w końcu wyzna miłość Key, niech będą szczęśliwi, bo chętnie przeczytałabym jak to jest już u nich uroczo.. Nie ważne.
    Jae Woon przestał mi się podobać. Może przez tą akcje z dobieraniem się do Kibuma. Było mi go żal i wciąz trochę jest, ale przez tą sytuację już w ogole mu nie kibicuje :">...
    Minho i Taemin są teraz razem uroczy, mam nadzieję, że nie będą mięli większych problemów w szkole przez to kim są.
    Ta ostatnia scena wywołała właśnie w moim mózgu burzę.. To było oczywiste, że Jong kocha Key, ale czemu on musi być taki uparty i wredny. Gdyby nie to, że sam przesadzał z wyzwiskami, to pewnie w szkole po jakimś czasie każdy by się przyzwyczaił, głupek.
    Boże moje rozmyślnia są tak żałosne i smutne, ale ja przeżywam to wszystko za mocno XD.
    Teraz zadaje sobie milion pytań... Prawda, że to wszystko stanie się już w następnym rozdziale ; _ ; ? Jong powie Key, a Minho i Taemin ładnie przypieczętują sobie swój związek, tak. No idealnie :").....
    Jong bierz się do roboty, bo Kibum zrobil juz za duzo D: ...

    Dziękuję za wprowadzanie do mojego życia takich emocji XD...... Życzę Ci ogromnej weny i mam małą nadzieję, że nowy rozdział pojawi się tak szybko, jak poprzednie... Moje serce umiera.

    Powodzenia!
    (Wszystko pisane pod wpływem chwili)
    /Yumeki

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział i dłuuugi ^^ Taemin przy Minho stał się inną osobą, dobrze go takim widzieć. Szkoda mi Key, tego że nie dostrzega zmiany w zachowaniu Jonghyuna, chociaż ten drugi mógłby włożyć więcej starań ze swojej strony. Jak Key ma zmienić do niego nastawienie, skoro ten ciągle mu docina, mógłby się zdobyć na odwagę i szczerze z nim porozmawiać. Ale czuję, że już niedługo pomiędzy nimi się ułoży ... CH.J z opinią publiczną, niech się zejdą ;)

    PS: ile ja się namęczyłam żeby dodać ten komentarz... Doceń to ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. awww awwww. Potoki tęczy leją mi się z ust. Normalnie ulatuję niczym balonik z helem. Czy ja ci już mówiłem, że jestem uzależniony od twojego bloga? Zaczynam nie bać, ponieważ ostatnio nic nie robię, tylko ciągle zaglądam, i czytam poprzednie rozdziały.
    Weny, weny i jeszcze raz weny.
    Tego życzę i oczekiwuję na nową część. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. 30 rozdziałów?! Czyli za 3 ma się skończyć ? ._. Czym ja się będę narkotyzować? ;p To jest bardzo ciekawe dlaczego akurat Key musiał się zakochać w osobie z tak podłym charakterkiem... Co on w nim widzi? o.O Mam nadzieję, że Jong jednak pokaże, że ma jakieś dobre cechy ;> I ta rada z 'ućpaniem i zgwałceniem dla zapomnienia' bardzo mi się spodobała :D może kiedyś skorzystam xD Taemin taki słodziaśny się zrobił ;3 Ach ta miłość! :)
    Devi

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaki mindfuck, Jonghyun ty debilu dlaczego nie powiesz prawdy dla Keyjaszka щ(゜ロ゜щ)?
    Mam nadzieję ,że ten 30 odc zakończy ten sezon, a następny pojawi się za jakiś czas. No młoda nie możesz nam tego robić, gdy dopiero coś ciekawego zaczyna się dziać z 2minem już chcesz ich zabrać. Proszę zrób jeszcze jednek rozdział na temat ich pozytywnego bycia razem. Może być króciutki i mocno przesłodzony proszę ( =①ω①=)
    Hwaiting!
    ps: nie zawdziedź swoich czytelników poprzez napisanie jeszcze tylko 3 rozdziałów (。┰ω┰。)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowne *-*. Czekam na kolejne rozdziały i nie kończ na 30 rozdziale D:. Jak ja wtedy będę żyć.? No chyba , że napiszesz też coś innego *-*..

    OdpowiedzUsuń
  10. Jejku taki długaśny rozdział. Omomomo, pochłonęłam z przyjemnością bez żalu. T^T Rly, bałam się, że teraz trochę poczekam na następny, a tu jest. *radocha*


    Bummie kochanie. T^T Nie męcz się, no. Nie warto. Męczysz siebie, ranisz jego. Pogadajcie. Taemin dał radę z trudną rozmową to Ty nie dasz. D: Szkoda mi go. Męczy się skarbuś. Chociaż ta ich rozmowa była.. ciekawa. Moje zboczenie się objawia, lol. Taak. Wiadomo co kryje się pod nazwą "wyjazd." Nie no, ale czemu nie możecie sobie 2 dni w oczy patrzeć. To takie romantyczne. XDDD
    Buahahahhahah, 2MIN moja dzieciaczki. ;__; Mama jest z Was duma. Jezu jakie to są słodkie pyśki. W końcu razem. Dalej nie wierze, asdfghjkl. Czyli teraz przeprowadzą się do jednego pokoju, co? Takie poranki by się chciało codziennie, nie? :)) Mehehehhe. Ja tam lubię. Oni pewnie jeszcze bardziej. XD Taemin otworzyłeś się mordeczko, i co? I jest o wiele lepiej. Ja tez rzygam tęczą, ale kocham to. ;-;
    Bumek nie daj się Jjongowi! Dobrze Ci idzie! A ty Jjong.... kretynie. Ogarnij się w końcu. Ktoś Ci musi nakopać do tego zgrabnego tyłka, no. ;-; Choi się nie boi i bardzo dobrze, że się przyznał. O! Bierz z niego przykład, idioto. D:
    Czekam na rozwój akcji pomiędzy JongKey i to jak 2MIN będą się zachowywać w szkole i jak inni będą na nich reagować. Taemin nie powstrzymuj się, plis. *if you know what I mean* :))))

    Życzę weny, sprawnego neta i czekam na next. T____________T
    Pozdrawiam,
    Lee Juki~.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za spam, ale dopiero zauważyłam. ;-;

      JAK TO NA 30 ROZDZIAŁACH????????? SLDHGKADGHIRHG NIE PROSZĘ, BŁAGAM. NIE KOŃCZ. JA MOGĘ CZYTAĆ TWOJE DZIEŁA WIECZNIE. NIE ZABIERAJ TEGO. TTTTTTTTTTTTTTTTTTT

      Usuń
    2. Nooo zgadzam się! Ja też! o wiele za krótkie xD z resztą dla mnie to pewnie 60 rozdzialow tego ficka byłoby mało..

      Usuń
  11. Jeeej! Już nowy rozdział! Moja radość jest niezmierzona. >D Naprawdę się cieszę, że dodałaś go tak szybko. Niestety zdobyłam komputer dosłownie na chwilę, więc muszę się sprężyć. Przepraszam cię, ale nie będzie obszernego komentarza. ==

    Co do samego rozdziału - jak zwykle super! Taemin i Minho są tacy słodcy teraz! ^^ Rozpływam się od nadmiaru słodyczy! Rzygam tęczą! *__* Kibum biedny cierpi. -,- JaeWoon jakiś napalony się zrobił. ^^ Hahaha! XD Oj, nie ładnie! Brudne myśli...
    Dobrze, że Minho nie chce się ukrywać. To byłoby dziecinne. Skoro go kocha to nie musi oszukiwać wszystkich dookoła, a szczególnie Jonghyun'a, którego mógł nazwać "przyjacielem". Zdenerwowała mnie reakcja Dino na wieść o związku Minho z Taemin'em. -,- I w ogóle mówił, że to obrzydliwe i tak dalej. Trochę mi się to nie spodobało, ale ja wierzę w niego! *_* On się jeszcze nawróci! Mam nadzieję przynajmniej. XD Ogólnie rozdział jak zwykle cudowny, 2min kawaii scene <3, JongKey kłótnia - uwielbiam te ich kłótnie, szkoda tylko, że udają, iż się nie lubią... No i jestem trochę zawiedziona, że nie opisałaś reakcji Anne i ojca Tae na wieść o związku chłopaków... Już sobie wyobrażałam tą minę Anne pt. "No nareszcie! Ile można?!" Hahaha XD

    Szkoda, że chcesz to tak szybko skończyć, ale rzeczywiście nie wyobrażam sobie lepszego momentu. Wszystko już się powoli układa, wyjaśnia, więc masz trochę racji. Jednak mimo wszystko będę tęsknić za tym opowiadaniem. Każdego dnia zastanawiałam się tylko "co będzie dalej?". Mam nadzieję, że następne opowiadanie wciągnie mnie równie mocno jak i to. Pozdrawiam i życzę wiele weny! ;* <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Kobieto, dodajesz tak szybko te rozdziały, że nie nadążam z czytaniem i komentowaniem na bieżąco. ;P Błędy wszystkie wybaczam, naprawdę doceniam, że pisałaś w bólach ten rozdział. A czy wyszedł misz-masz? Myślę, że nie. Przynajmniej mi w głowie wszystko konkretnie się poukładało i szkoda, że zbliża się koniec historii, ale z drugiej strony nie mogę się doczekać, co dalej z JongKey. Minho dobrze mówi, polać mu. ;) Jonghyun powinien się ogarnąć, a jeśli nie, to niech zabiera swój tyłek i nie utrudnia życia innym. Chociaż nie, on musi się ogarnąć, no. Taemin jakoś się przełamał, i co, nie bolało, ba, w końcu szczerze się uśmiecha będąc z Minho. Kurczę, tylko jeszcze Jae Woon jest w to wszystko zamieszany. Ta cała sytuacja z przebieraniem Kibuma była niezwykle urocza, ale jej, cały czas miałam przed oczami Jonghyuna. To on powinien go dotykać. ;P Ech. Może Jae sam puści Kibuma wolno, skoro ciągle wyczuwa, że coś nie gra?

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam, melduje się nowa dusza na tym blogu. ;) Może już od pewnego czasu jestem obserwatorem, ale tak naprawdę nie mam jakoś w sobie żyłki komentatora...
    Jednak na wieść, iż niedługo kończysz doszłam do wniosku, że muszę coś napisać. Opowiadanie... Naprawdę świetne. Każdego dnia łapię się na tym, iż po kilka razy wchodzę na bloga i wypatruję nowego rozdziału. Masz lekkość pisania, co powoduje coś niebywałego - mam ogromną lekkość i przyjemność z każdego kolejnego zdania. Rozdział długi na nie wiadomo ile stron czytam szybko, gdyż zapominam o poczuciu czasu.
    Trochę szkoda, że to opowiadanie dobiega końca, ale już ciekawi mnie TaoRis. Będę bacznie obserwować końcówkę, a także czytać każdy kolejny rozdział innej historii. Oby tak dalej! :)

    I czekam ze zniecierpliwieniem na nowy rozdział, już ostrzę na niego zęby. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Od soboty już czaiłam się na ten rozdział, odświeżając stronę kilka razy na dzień i wreszcie jeeeeeeest. Dopiero teraz dorwałam komputer, więc komentarz wyszedł nie wtedy, kiedy chciałam - czyli nie jakieś 20 minut po opublikowaniu rozdziału. Ale trudno~
    Minnie od razu jest jakiś weselszy i bardziej skory do życia pod wpływem Minho. Miło go zobaczyć w takim stanie, ale mam nadzieję, że do końca opowiadania zachowa swój unikalny charakter. Do tej pory jest to chyba najlepsze jego przedstawienie, jakie w życiu czytałam. ._. Dziękuję Ci za to, rly.
    Jjong. KMFWEIFWFBDJDSGL. Facet, ogarnij się. Nie rań tego biedactwa. Key, słonko, chodź, przytulę Cię. ;_______;
    Od samego początku szkoda mi jest JaeWoona. No bo dobry z niego chłopak no. Nie pochwalam zachowania Kijaszka względem niego. Sama kiedyś miałam taką sytuację i najlepsze, co mogłam wtedy zrobić, to zerwanie. ;<<< Mam nadzieję, że to się wszystko ułożyyy... jednak nie za szybko~~ Chcę jeszcze poczytać tego genialnego ficka. :DD
    Weny! :33

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja nw jak ja przeżyję koniec tego opowiadania...zdecydowanie za krótkie jak dla mnie ;___; Ah jak ja się cieszę, że między Minho i Taeminem jest tak świetnie...i, że nie kryją się z tym wszystkim <3 Tylko teraz co to będzie z tym JongKey ;o to wszystko staje się coraz bardziej pogmatwane xD no nic...idę czytać następną część...

    OdpowiedzUsuń