piątek, 8 lutego 2013

Bo każdy potrzebuje miłości... - Part 25


Formatowanie w Wordzie nie chce mnie słuchać... format na blogerze to samo... dlatego tekst wygląda jak wygląda i za cholerę nie wiem jak to zmienić ^^ Błędy ;_; jak wstanę to poprawię ^^

Witam Wam z kolejnym rozdziałem ;)
Żeby nie przedłużać, zapraszam do czytania i dziękuję za Wasze opinie ^^




        Taemin niewiele zrozumiał z rozmowy Key i Jonghyuna, jednak posłusznie podążył za ich wskazówkami do odpowiedniej sali. Teraz przypomniał sobie, że i matka Minho coś wspominała o szpitalu, tylko on do tej pory nie zwracał na to uwagi. Był chyba zbyt zajęty sobą i swoimi problemami. O ile kłopotami można nazwać frustrację seksualną, jaką przeżywał każdego wieczoru przez Minho i dalej niedowierzanie faktowi, że ten mógłby się w nim zakochać tak naprawdę.

            Po chwili znalazł odpowiednią salę i stanął przed oszkloną szybą. Minho siedział na krześle i trzymał ze rękę jakąś osobę, która podłączona była do skomplikowanej aparatury. Podszedł do uchylonych drzwi i bezwstydnie zaczął podsłuchiwać.

         - … przepraszam że dawno u ciebie nie byłem. Ten weekend był taki szalony. Pamiętasz jak mówiłem ci o Taeminie? Niesamowity chłopak – mówił z wielkim entuzjazmem – Jak się obudzisz, to musisz go poznać. Straszna uparta z niego bestia, ale jest jednocześnie tak uroczy…

           Taemin oparł się o ścianę i nieco zszokowany przysłuchiwał się monologowi. Był niezwykle zdziwiony faktem, że nie wie o tak ważnej rzeczy z życia Minho. Mieszkali razem, spędzali co prawda sporo czasu razem, a tak właściwie Taemin niewiele wiedział o samym Choi. O tym co lubi, czego nie. Nawet jaki jest jego ulubiony film. Ale czy powinien o tym wiedzieć, skoro był tak negatywnie nastawiony do wszystkiego co związane z brunetem.

            - Heebum ja naprawdę się w nim zakochałem, wiesz? I nie mam pojęcia jak go do siebie przekonać. Nie będę jak kretyn żebrał o jego uczucie, prawda? Już raz się przejechałem i… i teraz ty… - jego głos powoli się załamywał. Choi spuścił głowę i jego ramiona spazmatycznie zatrzęsły się .

            - Zakochał – cicho powtórzył Taemin i oderwał swoje ciało od ściany. Spojrzał jeszcze raz na Minho i ruszył tam, gdzie się rozstał z Key. Chciał by wszystko wyglądało tak, jakby nigdy nie słyszał słów Choi i dalej żył w nieświadomości co do życia chłopaka. Prawdy i tak jednak musiał się dowiedzieć. Musi porozmawiać z Anne. Powinien z Minho, ale dalej krępował się poważnymi rozmowami i nie był na nie gotowy.

            Usiadł jak gdyby nigdy nic na ławce i czekał aż chłopak po niego przyjdzie. W głowie dalej dudniły mu słowa bruneta. Mimo, że już raz je słyszał i tak ponownie wprawiły go w osłupienie, a jego serce zaczęło przyspieszać swój bieg.

            Westchnął ciężko i wstał gwałtownie.

            - Taemin – powiedział do siebie poważnie – Przestań myśleć o głupotach. Pora wyjść do klubu i się spić. Tak, to idealny pomysł – dodał.

            - Mówisz do siebie? – rozbawiony zapytał Minho, stając za nim.

            Lee podskoczył i odwrócił się w stronę chłopaka.

            - Tak, ostatnio prowadzę monologi sam ze sobą – mruknął.

            - Na jakieś poważne tematy? – podniósł brew z zdziwieniu. Po Choi zupełnie nie było widać, że jeszcze chwilę temu, prawie że płakał przy łóżku, obcego jak na razie dla Taemina, chłopaka.

            - Bardzo. Wracamy do domu? – zapytał.

            - Chyba do szkoły – odpowiedział.

          - Nie mam już głowy na męczenie się na zajęciach. Ja wracam do domu – wzruszył ramionami i nie dał po sobie poznać, że Minho jest w zdecydowanie złej formie. Nie potrafił wprost spytać się go o co chodzi i kim jest osoba, leżąca na szpitalnym łóżku.

            Wsadził od niechcenia ręce do kieszeni spodni i ruszył przodem, nie oglądając się na Choi.

            - To może wypad na lody? – zapytał brunet, dołączając do nastolatka.

            - Nie mam ochoty – mruknął.

            - Kawa? – rzucił kolejną propozycję.

            Taemin przeczuwał, że Minho potrzebuje teraz bliskości drugiej osoby, by dojść do siebie. Tylko czy Lee chciał mu to dać? Poczucie bezpieczeństwa i samą świadomość, że może na niego liczyć? Sam nigdy tego nie doświadczył i zwyczajnie nie wiedział co miałby robić i jak ten scenariusz miały się rozwinąć. Skutecznie odizolował się od otaczającego go świata i w efekcie teraz nic o nim nie wiedział, a już tym bardziej jak się zachować przy osobie, która pochłaniała jego myśli i na pewno nie była obojętna. Bo tak jest chyba najtrudniej, otworzyć się przed kimś, kto w jakiś sposób jest ważny.

          - Może dom? – powtórzył poirytowany. Zdenerwował się sam na siebie, ponieważ zdał sobie sprawę, że właściwie mógłby posłużyć mu ramieniem i wysłuchać Minho i jego problemów. Zganił się za to prawie natychmiast i ponownie zarzucił dobrze znaną maskę obojętności. Czasami sam siebie nienawidził za ten dystans jaki utrzymywał, ale tak było bezpieczniej.

            - Jak chcesz – westchnął zniechęcony Choi i smętnie poruszał się obok Lee.

            ***

            Wjechali na obszerny parking przed ich domem. Całą drogę przebyli w milczeniu. Tylko radio próbowało, z wymiernym skutkiem, zagłuszyć ich myśli. Minho był zdecydowanie przygnębiony, a Taemin zduszał w sobie każdy przejaw zagadnięcia chłopaka i wyciągnięcia z niego jego historii.

            Rudowłosy bez słowa wysiadł z samochodu i ruszył w stronę domu. Minho nawet nie próbował go dogonić. Wszedł do dużego holu i skierował się od razu do kuchni.

          Usłyszał trzask drzwi wejściowych i bruneta ciężko stąpającego na górę, do swojego pokoju.

          - Taemin – powiedział do siebie, zaglądając do lodówki – Zżera cię ciekawość, jak i ta dziwna chęć sprawienia, by Choi się uśmiechnął – wcisnął głębiej głowę do lodówki i uśmiechnął się na widok upragnionej czekolady. Wyjął dwie tabliczki o smaku truskawkowym i pewny siebie powiedział – Czekolada najlepsza na chandrę.

            Zarzucił torbę na plecy i pobiegł do swojego pokoju. Tam zdjął niewygodną marynarkę, rzucając ją niechlujnie na łóżku i przeszedł do łazienki. Spojrzał w lustro i zafundował swojemu odbiciu firmowy uśmiech, który natychmiast zmył poważną miną.

            - Taemin– powiedział do rudowłosego nastolatka, który krytycznie na niego spoglądał spod szklanej tafli – Zachowujesz się, jakbyś szedł na randkę – pokręcił głową z dezaprobatą – I musisz przestać mówić do siebie – zdecydował.

            Nie pukając wszedł do pokoju Minho. Ten leżał bezwładnie na łóżku ze wzrokiem utkwionym w sufit. Podrygiwał co chwila głową, mając słuchawki na uszach. Taemin uśmiechnął się, stwierdzając, że Choi wygląda niezwykle uroczo w takiej pozie. Sam miał niezmierną ochotę wskoczyć na niego i wyściskać z całych sił. Myśl ta trwała jednak tylko krótką chwilę, ponieważ Lee skutecznie wyparł ją ze swojego umysłu. Zamiast tego podszedł do chłopaka i stanął przy jego głowie, pochylając się nad nim. Włosy opadły razem z ruchem głowy, a on sam pomachał czekoladą przed oczyma bruneta.

         - Znalazłem się w raju – powiedział oczarowany Choi, gdy ujrzał twarz Taemina otoczoną burzą rudych włosów. Ściągnął słuchawki z uszu i uśmiechnął się do Lee, jednocześnie wstając.

      - Rozumiem, że chodzi ci o czekoladę? – zagadnął i usiadł na łóżku, opierając się o zagłówek i podkurczając nogi.

          - Nie za bardzo się rozgościłeś? Może zostaniesz na dłużej? – Minho podniósł brew, widząc Taemina, który od razu wpakował mu się do łóżka.

          - Jest wygodne. A ty chcesz pogadać, prawda?

          - Tak? – spytał zdziwiony i usiadł w podobnej pozycji obok chłopaka.

        - Zniknąłeś w szpitalu, wróciłeś w totalnej rozsypce i niby nic się nie stało? – odparł z pobłażaniem, dając jasno do zrozumienia, że kłamstwo i tak nie przejdzie – Dodatkowo, coś miałeś mi powiedzieć sam, przynajmniej tak twierdzi Key. W takim razie słucham. I doceń to, że sam do ciebie przyszedłem i mam czekoladę…

          - Hmm… czekolada jak najbardziej mnie przekonuje – parsknął.

          - Wiedziałem – pokręcił głową z politowaniem.

          - Taemin, ty unikasz takich rozmów – stwierdził Choi, patrząc uważnie na chłopaka.

          - Takich? – powtórzył głucho.

         - Poważnych, nie dotyczących twojego samolubnego światka…

      - No dzięki, dzięki człowiek chce pomóc, a tu jeszcze otrzymuje łatkę samoluba – prychnął udając oburzenie – Co to za sala 101? – zapytał od razu. Nie omieszkał zauważyć, że Minho spiął się i westchnął ciężko.

         - Od roku leży tam mój brat – powiedział cicho, z trudem wypowiadając słowa – Jest w śpiączce… przeze mnie – wyjąkał ostatecznie, kładąc głowę na kolanach.

          Taemin zagryzł wargę i zupełnie nie miał pomysłu na to, co odpowiedzieć. Spoglądał na Minho i na to jak z każdym słowem zmieniał się jego wyraz twarzy, na coraz bardziej zdołowany. Nie próbował się do niego zbliżyć, objąć. Czekał, aż chłopak sam się przełamie i wszystko mu opowie. Wystarczyło, że Lee był przy nim.

           - Rok temu spotykałem się z kimś. Z chłopakiem. Był dla mnie ważny, byłem na każde jego skinienie. Jednego dnia miałem odebrać Heebuma ze szkoły. W tym roku miałby 14 lat… - zamilkł na chwilę i oparł wygodniej głowę na kolanach. Patrzył tępo przed siebie, przywołując bolesne wspomnienia - … i zadzwonił wtedy do mnie, chciał koniecznie się spotkać. Zupełnie zapominając o Hee, pojechałem jak narwany do Joe… a przez to, że zostawiłem brata samego, jakiś frajer go potrącił. Dzieciak postanowił sam wrócić do domu i wszedł w nieodpowiednim momencie na pasy. Leży w śpiączce już od roku, lekarze nie mają pomysłów… to moja wina, gdybym wtedy z nim był – jego głos przeszedł w szept, aż w końcu zamilkł.

            Taemin zmarszczył brwi. To co zdarzyło się jego rodzinie było przykre, ale nie rozumiał winy Minho. To był zwyczajny przypadek.

            - Nie powinieneś się obwiniać, to się mogło zdarzyć w każdym momencie – powiedział ostrożnie.

            - Nie rozumiesz… - jęknął przeciągle.

            - Masz rację, nie rozumiem. To nie była twoja wina, tylko tego kolesia, który potrącił twojego brata.

            - Dlaczego wy wszyscy myślicie tak samo, co? Mama, Jonghyun… - powiedział zdenerwowany.

            - Pytanie powinno brzmieć, dlaczego ty myślisz inaczej?

            - To moja wina, powinienem przy nim być! – powtórzył z naciskiem.

            - Powtarzasz to jak mantrę. Od roku się tym zadręczasz? Przestań, jesteś głupi. Takim zachowaniem na pewno nie pomożesz swojemu bratu. Co z tym twoim chłopakiem? – zapytał Lee.

            - Zerwałem – mruknął.

            - Kochałeś go?

            Minho zamyślił się na chwilę.

            - Tak – odpowiedział.

        - Jego też uważałeś za winnego? Też go obarczałeś winą? Bo zadzwonił? Dlatego z nim zerwałeś? – co rusz wypowiadał pytania dość opryskliwym tonem. Nie rozumiał toku myślenia Minho. Sam tylko się niszczył, przez dziwne pobudki. Miał sobie do zarzucenia coś, co w gruncie rzeczy nie było zależne od niego – Straciłeś kogoś kogo kochałeś, bo jesteś idiotą. Zerwałeś z facetem, bo coś sobie ubzdurałeś. Nie mogłeś tego przewidzieć – Taemin oburzony spojrzał na Choi i złapał go za ramię, by ten podniósł głowę.

       - Nie rozumiesz… - pokręcił w niedowierzaniu głową - … mówisz o miłości, jakbyś już coś takiego przeżył. Nie oszukujmy się Taemin, szukasz tylko okazji by zaliczyć, nawet mnie. Więc nie pieprz o stracie, bo nic nie wiesz! – krzyknął Minho i odtrącił rękę rudowłosego.

         Warga machinalnie zadrżała mu, gdy usłyszał takie słowa z ust bruneta. Nigdy tak do niego nie mówił. Nigdy nie krzyczał. Nawet gdy był tak cholernie wyrachowany, nie ranił w takim stopniu. Nie upokarzał. A teraz wystarczyło jedno zdanie, by Taemin poczuł się jak szmata. Jednak nie da mu tej satysfakcji i nie pokaże jak bardzo jest mu przykro.

      Wstał sztywno i zagryzł zęby, by nie wybuchnąć niepotrzebnym gniewem, lub co gorsza płaczem. Spojrzał zimno na Minho, który płytko oddychał, siedząc dalej skulony na łóżku.

          - To ty nic nie wiesz. Nic o mnie nie wiesz. Nie masz pojęcia ile musiałem przejść, żeby teraz tu przed tobą stać i słuchać tego wszystkiego z twoich ust… - zacisnął dłoń w pięść. Niemal czuł, jak blizna na nadgarstku pali. Mówił spokojnym głosem, całkowicie wypranym z emocji. Chciał tak bardzo mu pokazać, że w ogóle nie obeszły go te słowa, mimo że było zupełnie inaczej.

          - Mówisz tak, jakbyś przeżył coś równie traumatycznego… chcesz się licytować? – odparł z kpiącym uśmiechem.

            Taemin zmrużył oczy, automatycznie chowając jedną rękę do tyłu. Minho podążył wzrokiem za tym ruchem i spojrzał w oczy względnie opanowanemu nastolatkowi, który aż trząsł się ze złości i ochoty zwyczajnego rozpłakania się.

            - Nie mam zamiaru, w końcu co ja mogę wiedzieć… - powtórzył głucho.

            - Minnie… - zaczął niepewnie.

        - Nie mów tak do mnie! – krzyknął wściekły. To przezwisko i tak wywoływało zbyt wiele negatywnych emocji, a teraz tym bardziej – Nie nazywaj mnie tak, nigdy!

            - Dlaczego? – zapytał zaniepokojony wybuchem chłopaka.

         - Naprawdę cię to interesuje? Masz swoje problemy – parsknął ironicznie i odwrócił się na pięcie, trzaskając drzwiami.

        Zamknął się w pokoju, przekręcając klucz w obu zamkach. Nie chciał widzieć teraz Minho, zbyt bardzo go upokorzył. Rzucił się na łóżko i z wściekłością cisnął poduszką o ziemię.

            - Zawsze coś, zawsze dajesz się skrzywdzić. Kurwa – szepnął.

            Usłyszał nieśmiałe pukanie do drzwi i zastygł.

            - Taemin… - usłyszał zniekształcony głos Choi.

        Przełknął głośno ślinę i zerwał się na równe nogi. Podbiegł do wieży i włączył ją na maksimum głośności, byle zagłuszyć to co Minho ewentualnie chciał powiedzieć. Nie był w stanie go słuchać. Nie teraz. Musiał ochłonąć… albo nie. Zrobić jeszcze większą przykrość, a samemu odstresować się i przestać myśleć.

        Nawet nie spostrzegł jak zasnął otoczony głośną muzyką. Obudził się z łomotem w głowie. Zmrużył oczy i wstał, wyłączając sprzęt. W uszach zaczęło mu szumieć i potrząsnął otumaniony głową. Emocje nieco opadły, dalej jednak nie miał zamiaru rozmawiać z Minho. Chciał się odegrać, może w najbardziej dziecinny sposób jaki przyszedł mu do głowy, ale jednak.

      Podszedł do szafy i otworzył ją na oścież. Przeleciał wzrokiem po ubraniach szukając czegoś odpowiedniego do wyjścia. Wynalazł w końcu czerwone rurki, białą, klasyczną bokserkę i jeansową kamizelkę z ćwiekami. Ruszył do łazienki zastygając z dłonią na klamce i nasłuchując. Cicho otworzył drzwi od pokoju i zamknął na klucz te, prowadzące do pokoju Minho. Wziął szybki prysznic i zaczął układać włosy.

            Godzinę później był gotowy do wyjścia. Zegarek wskazywał 22. Taemin spojrzał ostatni raz w lustro i założył ciężkie, czarne buty. Na dzisiejsze wyjście do klubu wybrał mocny, wyrazisty strój, który dopełnił błyszczącymi dodatkami.

            Chciał się zabawić, poderwać kogoś na jedną, nic nie znaczącą noc i zapomnieć o nieprzyjemnej rozmowie jaką przeprowadził z brunetem. Okrutne słowa nadal dudniły mu w uszach i chciał się ich jak najprędzej pozbyć.

            Wyszedł z pokoju i podszedł do schodów. Drzwi od pokoju Choi niespodziewanie się otworzyły i stanął w nich chłopak. Taemin odwrócił się w jego stronę i zlustrował krytycznie jago zmarnowaną postawę.

            - Gdzie idziesz? – zapytał głucho.

            Lee uśmiechnął się podle, uwydatniając białe zęby.

          - Zabawić się, upić, przelecieć kogoś. Znasz mnie lepiej niż ja sam, więc powinieneś wiedzieć – odparł kpiąco.

            - Taemin… - zaczął Minho, ale ten przerwał mu ruchem ręki.

            - Nie chcę cię słuchać – powiedział obojętnie.

            - Ale…

            - Nie chcę cię słuchać – powtórzył – Którejś części nie rozumiesz?

        Minho zamilkł patrząc z uwagą na nastolatka. Taemin nie czekając zbiegł po schodach i trzasnął drzwiami, wychodząc z domu.

            ***

            Znalazł się w klubie dla gejów, który został mu polecony przez Kibuma. Nie miał okazji jeszcze się w nim pojawić, a dzisiejszy wieczór był wręcz idealny dla odreagowania.

            Został wpuszczony bez problemu i  wręcz wciągnięty w wir kolorów i głośnej muzyki. Usiadł od razu przy barze i zaczął obserwować zgromadzone towarzystwo. Większość już tańczyła, wijąc się ze swoimi partnerami w chaotycznym tańcu, inni siedzieli w lożach i pili kolorowe drinki. Zawołał barmana i zamówił coś równie mocnego. Wypił alkohol duszkiem, nie potrzebował zbyt wielu procentów, by zacząć je czuć, rozchodzące się po całym ciele. Tak było i tym razem. Niemal natychmiast poczuł ogromną potrzebę rozruszania kości. Dla pewności zamówił jeszcze jednego drinka i ponownie wypił go haustem. Zeskoczył ze stołka i ruszył na parkiet, by oddać się rozrywce, w której czuł się wręcz królem.

            Znajdując się pośrodku parkietu najpierw poruszał się subtelnie, delikatnie kołysząc biodrami w rytm muzyki. Dołączył do ruchu dłonie, które przesuwały się po jego ciele, powoli pobudzając wszystkie członki i doprowadzając samoistnie ciało do szaleństwa.

            Całkowicie pochłonięty tańcem, nie zauważył jak po jego biodrach przesuwają się dłonie i na pewno nie należały one do niego. Uśmiechnął się pod nosem i naparł plecami na osobnika, opierając się na nim zupełnie i poruszając jeszcze intensywniej biodrami.

            - Hej – nieznajomy wyszeptał mu do ucha.

           Taemin upojony alkoholem i muzyką, mruknął tylko przeciągle, ocierając się sugestywnie o chłopaka. Gwałtownie odwrócił się do niego przodem i zarzucił swoje ramiona na jego szyję. Był podniecony do granic możliwości i pragnął dać upust nagromadzonym emocjom.

            - Hej – zbliżył się do nieznajomego i wyszeptał mu do ucha, jednocześnie przygryzając jego płatek.

         Chłopak drgnął. Był przystojny, dorównywał wzrostem Taeminowi. Miał jasne włosy, zaczesane do góry. Pełnym pożądania wzrokiem wwiercał się w ciało Lee.

           - Chcesz? – zapytał prosto z mostu, nie owijając w bawełnę, ocierając się o krocze rudowłosego.

           Taemin oblizał wargi i spojrzał kusząco na nieznajomego.

           - Bardzo – odparł zmysłowym tonem.

           Złapał blondyna za rękę i poprowadził w stronę toalet. Może to nie było romantyczne miejsce, ale nie o to chodziło. Liczył się alkohol we krwi i to, że musiał w końcu zaspokoić swoje potrzeby. Pociągnął chłopaka do kabiny i zatrzasnął za nimi drzwi, niemal rzucając się na blondyna. Wbił się chaotycznie w jego wargi i zawładnął całym podniebieniem chłopaka. Jego ręce niespokojnie wędrowały od góry do dołu, niecierpliwie badając fakturę ubrań, których chciał się jak najszybciej pozbyć.

Przywarł mocniej do nieznajomego i otarł się z jękiem o jego i tak nabrzmiałe krocze. Blondyn sięgnął dłonią w dół i przesunął palcami po napiętym materiale spodni Taemina, doprowadzając do kolejnego jęku, zduszonego przez pocałunek.

Blondyn oderwał się swoimi wargami od ust Lee i prześlizgnął na szyję rudowłosego, obdarzając go drobnymi pocałunkami. Ścisnął tym samym mocniej krocze chłopaka, doprowadzając do kolejnego odgłosu. Myśli buzowały z nadmiaru podniecenia, a Taemin nie kontrolował reakcji swojego ciała. Myślał jedynie o tym, jak wiele nieznajomy może mu dać. 

- Choiii… - jęknął i wygiął nieco ciało do tyłu.

- Dla ciebie mogę być i Choi – mruknął nieznajomy i ponownie przyssał się do szyi nastolatka.

- Co? – bąknął niezrozumiale i odepchnął od siebie blondyna.

Poczuł się, jakby ktoś wylał na niego ogromny kubeł zimnej wody. Jak w takim momencie mógł w ogóle pomyśleć o Minho. 

- No ejj, młody! – oburzony chłopak rozłożył ręce.

- Koniec zabawy – mruknął Taemin i wygładził t-shirt, otwierając kabinę.

Kolejny raz stracił zdecydowanie chęć na wszelkie igraszki. Sama myśl o brunecie, zbyt mocno na niego oddziaływała.

- Szczeniak! – krzyknął za nim jeszcze blondyn.

Taemin nawet już go nie słyszał, ponownie znajdując się w centrum żywiołu. Podszedł do baru i zamówił kolejnego drinka i kolejnego. Nie mógł uwierzyć, że w nawet tak intymnej sytuacji z innym facetem i tak myślał o Minho. Miał się wyłączyć na myślenie i dać pomieść wyłącznie żądzy. Usłyszał dziś tyle nieprzyjemnych słów od Choi, a jednak dalej nie potrafił wybić go sobie z głowy.

Podniósł się z trudem do pionu, od pewnego czasu wręcz leżał na barze i obserwował zamglonym wzrokiem tańczących ludzi. Zwrócił się do barmana z zapytaniem czy ten zamówi mu taksówkę. Nie dałby rady dotrzeć do domu w takim stanie, ledwo co kontaktował i obraz rozmazywał mu się przed oczyma. Mylił się, jeśli sądził, że dzięki procentom we krwi przestanie myśleć o brunecie. Wręcz przeciwnie, odtwarzał jego obraz, na tyle ile pozwalał mu otumaniony umysł, przez cały czas.

Doskonale wiedział, gdzie uda się zaraz po powrocie do domu i co zamierza zrobić. W końcu czy pijany będzie przejmował się konsekwencjami? Zawsze można wszystko zrzucić na upojenie alkoholowe…

19 komentarzy:

  1. wiesz ty co! tutaj teaserowe fotki Taemina wychodzą i serce mi lata, a tutaj nowy rozdział... XDDD

    Minho... nie spodziewałam się po nim, ze będzie taki ostry w słowach, zwłaszcza w stosunku do Taemina, w którym się zakochał, ale każdemu zdarza się chwila słabości... Brat w śpiączce, hm, ciekawe... Imie kota Heechula, hihi :3

    Minnie chciał się rzucić w wir dyskoteki, a tutaj klops, bo Choi mu w głowie krąży, dobrze, doooobrze... szczerze to ucieszyłam się, ze w końcu nie doszło do niczego w tej toalecie xD jestem ciekawa co też planuje po powrocie do domu, dlatego twórz twórz twórz T^T!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. DOCZEKAŁAM SIĘ. Dziękuję za ten rozdział, naprawdę, tak bardzo emocjonalny Q.Q
    Nie mogę uwierzyć, że Minho powiedział coś takiego do Taemina. Chociaż z własnego przykładu wiem, że kiedy ktoś jest smutny, to mówi za dużo rzeczy, nawet jeśli nie do końca tak myśli. Przykre jest jednak to, że Choi naprawdę tak uważa... No cóż, mam nadzieję, że zmieni swoje zdanie.
    Sam fakt śpiączki brata chłopaka trochę mnie zaniepokoił. Nie dziwię się, że się obwinia. Każdy by chyba tak robił.
    Akcja w kluubie była całkiem niezła, ale wydawała mi się taka urwana, nie wiem, jak to wytłumaczyć. Jakby czegoś brakowało, jakbyś przerwała za wcześnie, jednak jest to tylko i wyłącznie moje odczucie, może tak miało być ^^
    Niemniej jednak BARDZO mi się podobało i cieszę się, że nie poszłam jeszcze spać.

    Pozdrawiam ~.
    Kei-chan.

    OdpowiedzUsuń
  3. no koniec był naprawdę dobryyy. jak tae powiedział na tego gościa 'choi' to było mega, serio .o." udało ci się bardzo <3 czytam nadal i będę czytać dalej ;3/ Tsuki

    OdpowiedzUsuń
  4. rozdział, ROZDZIAŁ. szkoda, że muszę się uczyć. -.- prawie podskoczyłam na łóżku, jak zobaczyłam nowy wpis. xDDD przeczytam jak tylko wrócę ze szkoły. *^*

    OdpowiedzUsuń
  5. Boski rozdział!!
    Jak ja się ucieszyłam, że chłopak ze szpitala to tylko brat Choi.
    Bardzo zaciekawiła mnie końcówka i myślę, że tym razem Taemin osiągnie cel i w końcu prześpi się z Minho.
    Zapowiada się bardzo interesująco.
    Czekam na nexta.
    Pozdrawiam i weny życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Omo, Taemin ty...a Minho.....akdhafebheabf ;__;
    Cieszę się, że jednak nie doszło do niczego w tej toalecie. Miałabym chyba jakiś uraz. Tae, głupi Tae, czemu nie możesz ogarnąć swojego mózgu i swojej miłości do Minho? ;__;
    A Choi mnie zawiódł. Nie dość, że powiedział coś takiego, to jeszcze rzucił tamtego chłopaka, którego koochał. Tyle miłości w nim.
    Jak zwykle za dużo emocji :D Oczywiście podobało mi się bardzo, tylko powinnaś prześledzić tekst jeszcze raz, bo były jakieś powtórzenia i brak przecinków zauważyłam. Pozdrawiam i życzę weny! :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ha! Wiedziałam, że to będzie brat. Niezły rozdział ^ ^ cieszę się, że wena tak mocno się Ciebie trzyma i dodajesz w niezwykle krótkich odstępach czasu :D 2min się nieładnie pokłócił.. czyżby Taemin znowu zamierzał zgwałcić Minho? Albo.. ba! Powie mu, że go kocha w końcu? :P
    Devi

    OdpowiedzUsuń
  8. Aaaaa, przeczytałam w nocy i zapomniałam skomentować. No to....
    Na początku myślałam, że to jakiś były Minho. Serio. Np miał wypadek. W sumie z wypadkiem się sprawdziło tylko nie z osobą. Hmm, nie uważam, że to nie jest wina Minho. Biedactwo za jednym razem stracił 2 ważne osoby. Ale właściwie gdyby tam leżał jakiś były chłopak, Minho to ten pewnie nie zakochał by się w Taeminie. Dobra nie rozmyślam. ;-; Niech Heebum wraca do zdrowia.
    Kurde byłoby prościej gdyby Taemin się wreszcie otworzył przed Minho. Tak wiem , tak łatwo nie może być. Ale ranią siebie nawzajem, a tym samym ranią mnie, bo nie mogę jak moje kochane dzieci (2MIN of course) się ze sobą kłócą, sprzeczają, lub mają takie relacje jakie mają. Zwłaszcza Taemin, młody chłopak skrzywdzony przez jakiegoś ch*ja. Ale też nie powinien się denerwować na Minho, że coś powiedział. Może wytłumacz. Ale Minho też nie powinien wyciągać takich pochopnych wniosków. Ale Taemin daje mu do tego powody. I mimo tego Minho i tak się w nim zakochał więc powinien to doceni. Proszę zrób coś, bo ostatnio wszystkiego jest za wiele i jestem taka asdfghjkl.
    Jezu już myślałam, że dalej zadzie w tym klubie. XD Ale jak zobaczyłam, że Taemin jęknął "Choii..." to zrobiłam się asdfghjkl, a że wcześniej byłam już mocno asdfghjk to w końcu po przeczytaniu rozdziału do końca zostało ze mnie tylko jksdgajksghughduhajkh.

    Życze mnóstwo weny, bo zginę na brak rozdziału.
    Pozdrawiam,
    Lee Juki~.

    OdpowiedzUsuń
  9. aaaaaa boże znowu czuję ten cholerny niedosyt :c
    ja chcę już kolejny rozdział, boże zaraz się popłaczę ... (żart XD)
    tak bardzo życzę weny <3

    ~Kimikoo

    OdpowiedzUsuń
  10. ah, ukochane 2Min. tak w ogóle, nawiasem mówiąc, strasznie nas ostatnio rozpieszczasz szybkim dodawaniem rozdziałów ;) oby tak dalej, bo umrzemy bez nowych!
    przeczytawszy ten rozdział, w głowie miałam tylko "ja pierd*le, gdyby Minho wiedział...".
    no i Taemin. szczerze? aż się boję następnego rozdziału i tego, co w nim nastąpi. o ile to będzie 2Min. pijany, napalony Taemin + zdołowany Minho - wyczuwam jakiś dramat. ale i tak nie mogę się doczekać następnej notki.

    zapraszam do czytania i komentowania :)
    http://wiezirodzinne.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojej kolejny świetny rozdział, co by więcej napisać?
    Z końcówki zrozumiałam ,że Minne chce przelecieć pod wpływem Minho nie zważając na konsekwencje, jeśli mam rację to w związku z tym:
    Wiem ,że wszyscy czekają na sceny +18 z 2minem, ale proszę no nie w ten sposób. Nie chce by nasi główni bohaterowie uprawiali dziki szalony pod wpływem alkoholu pierwszy raz. Było by super gdyby to wynikało z tego ,że młody go kocha a nie tylko i wyłącznie pożąda. Nie zabijcie mnie,to nie tak ,że nie chcę scen erotycznych i dzikiego seksu, Chcę kto nie chce? ale w przypadku gdy już będą parą lub JongKey'a. Ojej się rozpisałam po raz pierwszy.. nie wiem hymm, może weźmiesz to pod uwagę, było by super ∩( ・ω・)∩
    Hwaiting! i pisz szybciutko, bo umrę ( TДT)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj tak... Od razu imię skojarzyło mi sie z kotem Heechula.. Skoro.dodalas kolejny wątek do opowiadania, to czuję, że jeszcze dużo do końca :D. Z jednej strony świetnie, a z drugiej boleśnie, bo będę musiała dłużej cierpieć z bohaterami XD. Juz wystarczająco płacze z Kibumem, teraz chcesz mi dodać Taemina ;_;.
    Kolejna świetna i wciągajaca część. Zastanawiam się jak wszystko potoczy się dalej... Pewnie Minho nie 'skorzysta' z tego, co zaoferuje mu Taemin.. A przynajmniej mam taką nadzieję :)
    Powodzenia i dużo weny!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie no, Taemin już całkiem się pogubił; robi wszystko, tylko nie to co trzeba. Mam nadzieję, że Minho go powstrzyma, jeśli to do niego ma zamiar się udać. W końcu w domu, będąc pijanym, nie trzeba od razu iść do Minho, prawda? Można np. zdemolować ze złości własny pokój, a potem zwalić to na bycie pod wpływem alkoholu. ;) Wiem, kombinuję, ale nie, też nie chcę pijanego pierwszego 2min-owego razu. T___T Ale Ty tu rządzisz, także czekam, by dowiedzieć się, co wymyśliłaś. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak... Taemin naprawdę się pogubił. Potrzebuje chyba opowiedzieć swoją historię od A do Z. Wyrzucić wszystko z siebie. dosłownie wszystko. Boję się o niego, o jego zachowanie. Może przez nie wiele stracić. Chociaż to, że opamiętał się w tym klubie.... Sam fakt, że wyjęczał co wyjęczał.... Mam tylko nadzieję, że teraz nie zamierza zrobić czegoś głupiego. Bo Minho... Jest naprawdę swietnym chłopakiem i cierpliwym, ale on też może swoje znieść. I to co dzisiaj powiedział młodszemu. Nie mam mu tego za złe. Bo do cholery nie może sie z nim też wiecznie obchodzić jak z jajkiem. I błagam Taemin nie zrób teraz jakiejś głupoty. ( Nie próbuj mu się nawet wpychać do łóżka.... ) Cholercia no... Chcę więcej i więcej... uwielbiam to! I ciebie. Normalnie za Ciebie wyjdę i będziesz mi tak pisać na dzień dobry :D hihi;p Pozdrawiam!
    Muffinka

    OdpowiedzUsuń
  15. No, wreszcie na kompie. Przeczytałam ze trzy razy na komórce, ale dopiero teraz mam możliwość komentowania. Jak ja się baaaaaaaaardzo cieszę, że nic nie stało się w tej łazience. ;-; Jakoś szczególnie nie zmieniłoby to wyglądu Minnie'ego, ale szkoda byłoby mi Minho~ A z tym bratem w śpiączce, to w sumie troszkę mnie zdziwiłaś. Byłam niejako przekonana, że chodzi o ojca Choi. Ale wszystko zgrabnie jest ujęte, większość rzeczy stała się jasna. Tylko czemu, do cholerci, ten niemożliwy człowiek się tak obwinia? Taemin dobrze mu mówił! A on krzyczy. ;c *spokojnie Bere, spokojnie, to tylko fick* ;-; Podobało mi się, jak Lee poszedł do jego pokoju, żeby pogadać i choć tyle dać od siebie. Dobrze, że jeszcze nie otworzył się całkiem, bo potem byłoby mniej ciekawie. :pp Chociaż mógł zostać nawet na chwilkę i poczekać, co do powiedzenia ma mu Minho... Teraz znów będzie mnie zżerać ciekawość, co zdarzy się w ich domu, choć nieco się domyślam. Ale już się przekonałam po tych 25 partach, że jesteś nieprzewidywalna co do rozkręcania akcji. XD dfhdkgkdf, to teraz czekam na kolejny part, bo czuję, że będzie ciekawy. Jak wszystkie zresztą. xD Mnóstwa weny życzęęę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nowy rozdział! Moja radość jest niezmierzona! Gdybyś ty widziała tą radość na twarzy dziecka, gdy pojawia się nowy rozdział! Od razu miałabyś tyle weny, że starczyłoby jej tyle, że już dzisiaj albo jutro byłby nowy rozdział. O to prosić nawet nie mogę, nie? ^^ Mówi się trudno. Spróbuję być cierpliwa, ale nie wiem ile wytrzymam. ;D

    Co do samego rozdziału to wyszedł ci cudownie, jak zwykle z resztą. Nareszcie Taemin zrobił pierwszy krok! Szkoda tylko, że Minho go tak zjechał... -,- Fe Minho! Biedny Tae! Pasują d siebie, ale tego nie widzą kaleki! Taemin mógł się przyznać, że słyszał wszystko i rzucić na Minho, i... no dobra... nie byłoby opowiadania. ^^ Minnie musi odreagowywać na dyskotece. I jeszcze ten blondyn... Jak on mógł wyzywać Taemin'a? Jak ja go znajdę... A Tae nawet w takiej sytuacji musi myśleć o tej przerośniętej, cholernie przystojnej Żabie. Biedny, jak ma sobie z tym poradzić? Ciekawi mnie co chce zrobić Tae po powrocie do domu. Chociaż już podejrzewam co... Czyżby miał wylądować w pokoju Minho? Mam rację?! Mam?! A co oni zrobią w tym pokoju? Powinni sobie wszystko powiedzieć. Chociaż Minnie chyba nie będzie w stanie nic powiedzieć. Tak się upić z miłości... Bo to Taemin! Podoba mi się jego charakter w Twoim opowiadaniu. Zwykle Tae jest płaczliwym, słabym emocjonalnie dzieciakiem krzyczącym co chwilę "Hyung!". A w tym opowiadaniu ma charakterek i mi się to podoba. ^^ Minho też jest uparty! Jeszcze się nie poddał, mimo iż Taemin ciągle wmawia mu, że chce się z nim tylko przespać. Jednak ten nie daje za wygraną. I jeszcze ten jego brat. Minho bardzo to przeżywa. Jednak nie powinien tak wieszać się na Tae. On też ma uczucia. Chociaż Choi chyba nie myślał wtedy logicznie. Oślepiła go rozpacz. Myślał, że robi dobrze. Ja na jego miejscu też byłabym zła. Mam nadzieję, że przeprosi Taemin'a. Chociaż ja tam nie wyobrażam ich sobie jako śliniącej się do siebie, wiecznie uśmiechniętej parki pijącej koktajl z jednej szklanki przez dwie słomki i patrzącej sobie w oczy w niemym zachwycie. Na taki kicz nie stać ich raczej. (przynajmniej taką mam nadzieję^^). Jonghyun i Key w ostatnim rozdziale pojechali po całej linii i ciekawi mnie jak to naprawią.
    Widzę, że powoli wszystko zaczyna się układać. Minho i Taemin, Jonghyun i Key... Wreszcie zaczynają coś zauważać. Znaczy... Minho to wie, że kocha Tae, ale czy jest świadomy tego, że Minnie myśli o nim nawet, kiedy ma iść na numerek z facetem w klubie? Chyba nie... Trzeba go uświadomić! Niech mu to Tae wykrzyczy! Niech mu wygarnie jego ślepotę! A potem oskarży o wszystko alkohol i procenty we krwi. Ech, gdyby on wiedział jak rani Żabola...

    Pisz szybko następny rozdział, bo skończyłaś w takim momencie, że nie będę mogła normalnie egzystować! Moje myśli będą krążyły wokół tego co zdarzy się dalej! -,- Pospiesz się, bo naprawdę długo tak nie pociągnę! Kiedy nie piszesz czuję się jak ćpun na odwyku. A tak poza tym pozdrawiam i życzę duuużo weny! <3

    PS. Pisz szybko! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ćpun na odwyku to idealne określenie na również i mój stan. .__.

      Usuń
  17. JEE! kolejny rozdział i to tak szybko! uwielbiam cię kurcze *.* czy tylko ja byłam zaskoczona, że w szpitalu leży brat Minho?! ja się już tu bałam, że to jakaś ex dziewczyna czy coś w tym stylu! także cieszę się [ chociaż też szkoda mi :< ], że to tylko brat. i wooow. taeś robi postępy! : D to dobrze.. może w końcu go olśni. i w sumie to nie dziwie się też Minho... w smutku mówi się wiele rzeczy. i nie zawsze są śliczne i piękne... mam nadzieje, że Minnie to zrozumie i się 'odbrazi; .__. i ta słodka akcja w kiblu... rozpływam się~.
    oczywiście czekam też na jongkey! właściwie to czekam na wszystko... XD
    pozdrowiona i dużo... DUUUUŻO weny ^^

    OdpowiedzUsuń
  18. te ostatnie kilka części zmieniło wszystko...;o niby już było tak dobrze...a jednak cos musiało się stać...ciekawa jestem tej kolejnej części jak nw co;o

    OdpowiedzUsuń