wtorek, 5 lutego 2013

Bo każdy potrzebuje miłości... - Part 24.


A co powiecie na 24 rozdział? Że szybko? Że dzień po 23? ;D 
Wszyscy anonimowi mogą tym samym podziękować osobom, które skomentowały wczorajszy rozdział ;) Wasze 'la wypracowania dodały mi mega motywacji i tym samym jest kolejny ^^

Później go porawię, dodam odstępy. Teraz się spieszę na nockę z moimi <3 

Jest krótszy, ale na pewno przełomowy ;D Pozdrawiam i miłego czytania ;*

...

I jeszcze tak gwoli ścisłości, bom zapomniała -.- 

Szablon wykonany dzięki uprzejmości Choi Jongwoon ;) Dziękuję bardzo, już tak na blogu oficjalnie xD 

I jeszcze chciałam ja... hmm... ja wasze blogi przeczytam, jasne że tak. Tylko teraz mam chwilowy zastój w jakimkolwiek czytaniu ficków (leniwiec i we mnie się odezwał, a bez sesnu jeśli bym coś przeczytała i nie skomentowała). 



Skołowany otworzył delikatnie oczy, czując lekkie turbulencje. Zamrugał kilkakrotnie i poruszył głową. Czuł się dziwnie, jakby szybował w powietrzu.

- Jezuu… w końcu się obudziłeś – usłyszał nad sobą stroskany głos i ciężko wypuszczane powietrze z płuc.

Niepewnie podniósł głowę do góry i spojrzał na Jonghyuna. Otworzył szeroko oczy w zdziwieniu i jego wzrok podążył na dół. Zszokowany drgnął, zdając sobie sprawę, że Jjong go niesie.

- Co ty robisz? – wyszeptał.

- Nie kręć się! – warknął – Jesteś wystarczająco ciężki – delikatnie przytulił go jeszcze bardzie, uważając na uszkodzone ramię – Zemdlałeś. Jesteśmy pod szpitalem.

- Postaw mnie – powiedział z lekką obawą.

- Co? – zapytał Jonghyun jakby nie rozumiejąc.

- Postaw mnie – powtórzył już bardziej pewny siebie i spojrzał surowo w oczy chłopaka.

- Nie dość, że wieziesz łamagę do szpitala, pomagasz mu, nawet na rękach nosisz, to i tak nawet ci nie podziękuje – powiedział oburzony i opuścił delikatnie Kibuma na ziemię, nie przestając go jednak asekurować.

- Nie musisz mnie dotykać, poradzę sobie – odsunął się od Jonghyuna i spojrzał mu hardo w oczy.

- Jasne, jasne i zaraz znowu mi tu padniesz – zbagatelizował słowa chłopaka i złapał go pod ramię – Idziemy. Twoja mama ma dyżur?

- Tak – odpowiedział tylko i dał się poprowadzić Jjongowi.

- Pamiętasz coś sprzed zemdlenia? – spytał nieśmiało.

Kibum drgnął, jednak nie dał po sobie poznać, że w jakiś sposób go to ruszyło. „… ty mnie po prostu dalej kochasz…”. Słowa boleśnie wbiły się w jego głowę i krążyły niebezpiecznie powodując niemałą złość u Key. Były prawdą.

- Tak – powiedział od niechcenia, a Jjong wciągnął głęboko powietrze – Mój telefon. Gdzie jest?

Udawanie niewiedzy było chyba najlepszym pomysłem. Jonghyun nie powtórzy tego drugi raz, a on nie będzie musiał odpowiadać.

- Telefon? – zapytał zawiedziony.

- Tak telefon… miałeś go wyjąć z kieszeni – odburknął, przypominając sobie w jaki sposób to robił.

- Jest tutaj – wyjął przedmiot ze swojej kieszeni i pomachał nim przed oczyma Kibuma.

- Daj mi go – zażądał.

- Najpierw lekarz, potem telefon. Przeżyjesz pół godziny bez niego – zadecydował i ponownie schował aparat do kieszeni.

- Poradziłbym sobie bez twojej pomocy. Nie wiem dlaczego tak nalegałeś na to – mruknął niechętnie.

- Oczywiście i padł na środku ulicy. Idiota – powiedział poirytowany.

- Przejąłbyś się tym niezmiernie.

- Czy ty myślisz, że ja naprawdę życzę ci wszystkiego co najgorsze?

- Tak. Wiele razy to pokazywałeś. Słowami, gestami. Wszystkim – powiedział obojętnie.

- Nie jest tak – odpowiedział.

- Oczywiście – parsknął.

- Głupi.

***

- Jak długo będę unieruchomiony? – zapytał Kibum, gdy był po wszelkich niezbędnych badaniach, a jego ręka była usztywniona.

- Dwa tygodnie będziesz musiał ją nosić na temblaku – orzekł lekarz i wypisywał receptę.

- Tak długo? A do końca tygodnia? Nie będę mógł robić zdjęć – jęknął rozczarowany.

- Będzie musiał się tym zająć ktoś inny. Tutaj masz receptę na leki przeciwbólowe. Zresztą twoja mama będzie doskonale wszystko wiedziała – łagodnie powiedział lekarz.

- Tak, tak. Bummie, ty moja niezdaro kochana – kobieta uśmiechnęła się delikatnie – Jonghyun, będę zobowiązana jeśli pomożesz mojemu synowi dotrzeć do domu. I dziękuję za tak szybką reakcję. Dawno cię u nas nie było – powiedziała uprzejmie.

- Oczywiście zajmę się nim – odpowiedział uspokajająco.

Drzwi od gabinetu otworzyły się i weszła jedna z pielęgniarek.

- Siostro coś pilnego – powiedziała zaniepokojona.

- Tak, już idę. Kibum, masz uważać na siebie i odpoczywać. Aparat zostawiasz na boku, jasne? – stwierdziła groźnie.

- Wiesz, że to prawie niemożliwe – mruknął niechętnie.

- Skonfiskuję go wieczorem, zobaczysz – pogroziła palcem i wyszła z pokoju.

- My też już pójdziemy- Jonghyun zwrócił się do lekarza i ukłonił grzecznie – Dziękujemy i do widzenia.

- Kibum! – krzyknął znajomy głos na korytarzu. Chłopak odwrócił się i zobaczył Taemina, prężnie idącego ku niemu. Tuż za nim szedł Minho.

- Co tu robisz? – zapytał zdziwiony.

- Musiałem przyjechać. Zaciągnąłem Choi i jesteśmy. I jak? Z ręką? – powiedział zaniepokojony, gdy tylko znalazł się obok Key.

- To tylko zwichnięcie, musi brak proszki przeciwbólowe i nie dotykać aparatu – wtrącił się Jjong.

Taemin spojrzał na niego uważnie i uśmiechnął się podstępnie.

- Pytałem Kibuma… Nie sądziłem, że się tak przejmujesz – odpowiedział i spojrzał znacząco na Key. Ten wywrócił oczyma.

- To dobrze, że to nic poważnego – Minho włączył się do rozmowy – Taemin, poczekasz chwilę? Zajrzę w jedno miejsce.

- Jasne, jasne – rudowłosy machnął ręką na piłkarza, nie zwracając na niego zupełnie uwagi.

- Jedziemy? – spytał Jonghyun.

- Telefon – Key odparł sucho.

- Po co ci on? – zniecierpliwiony wyjął komórkę z kieszeni.

- Muszę zadzwonić do swojego chłopaka.

- Chłopaka? Rozumiem – jego głos brzmiał nieco wrogo.

Kibum odszedł nieco od Taemina i Jonghyuna, szukając numeru Jae Woona. Nie chciał ponownie wracać z Kimem. Nie mógł być pewien co się zdarzy.

~ Cześć skarbie – usłyszał zadowolony głos swojego chłopaka.

- Cześć. Co robisz? Mógłbyś po mnie przyjechać? – zapytał od razu.

~ Coś się stało? Nie jesteś w szkole? – teraz był nieco zaniepokojony.

- Mógłbyś? – nie chciał się wdawać póki co w szczegóły.

~ Nie bardzo Bummie, jestem poza miastem. Mów o co chodzi.

- To w sumie nic ważnego. Kiedy się zobaczymy? – zapytał.

~ Jutro możemy. Na pewno… - zaczął.

- Na pewno. Paa – powiedział do aparatu i rozłączył się.

Westchnął ciężko i poczłapał w kierunku chłopaków.

- Jestem skazany na ciebie – burknął zły – Taemin? Może ty pojedziesz z nami? Albo pojadę tramwajem – zamyślił się.

- Uhm… - rudowłosy zerknął na Jonghyuna - … zostanę z Minho. Gdzie on w ogóle polazł.

- Nie wiesz? Jesteśmy w szpitalu – odpowiedział Jjongh, patrząc ze zdziwieniem na chłopaka.

- Powinienem o czymś wiedzieć? – spytał, nie bardzo rozumiejąc.

- Kibum…? – siatkarz spojrzał na chłopaka.

- No nie mówiłem mu, chciałem by Choi sam…

- Dowiem się o co chodzi?

- Sala 101 – mruknął Jonghyun – Chodź – powiedział do Key.

- W sumie nie mam daleko do domu, poradzę sobie. Zadzwonię później Minnie – machnął ręką i nie czekając na reakcję Jonghyuna ruszył ku wyjściu.

Ten go szybko dogonił i złapał za ramię.

- Chyba coś obiecałem twojej mamie, nie? Idziemy – zadecydował głosem nie znoszącym sprzeciwu.

***

- Nie musisz mnie odprowadzać pod samo mieszkanie – powiedział Kibum z niechęcią, gdy wysiadł z auta, a Jonghyun podążył za nim.

- Poniosę ci torbę – odpowiedział.

Szli chwilę w milczeniu, patrząc przed siebie. Weszli do dużego bloku i kilka minut później znaleźli się pod drzwiami do domu Kibuma.

- Torba – rozkazał i wyciągnął rękę, aby odzyskać swoją rzecz.

Podał chłopakowi jego torbę i oparł się o framugę. Kibum znalazł klucze i otworzył nimi drzwi, patrząc skołowany na Jonghyuna.

- Tak, z chęcią napiję się herbaty – powiedział, przeciskając się do środka i zdejmując kurtkę.

Zdziwiony Kibum wpatrywał się chwilę w plecy Jonghyuna i zamknął drzwi za sobą.

- Chyba cię nie zapraszałem – powiedział spokojnie. Był poirytowany. Zachowanie siatkarza go drażniło i już nie wiedział co jest prawdą. Sama jego obecność raz za razem rozbudzała kolejne ogniki nadziei.

- Jestem twoim wybawcą, co nie? – rzucił przez ramię idąc do kuchni.

Kibum spokojnie przeszedł do swojego pokoju. Sięgnął zdrową ręką po swój aparat i udał się do kuchni. Usiadł na krześle, kładąc na stole sprzęt i przyglądając się w ciszy Jonghyunowi.

- Czego ty chcesz? – zapytał spokojnie, podnosząc aparat do góry i robiąc zdjęcie Jjongowych pleców.

- Miałeś nie dotykać aparatu – powiedział zniecierpliwiony, odwracając się przodem do chłopaka.

Dźwięk przedmiotu ponownie się odezwał, robiąc tym razem zdjęcie Kimowi z łyżką w ręce.

- Czego chcesz? – ponowił pytanie, patrząc się w czarny przedmiot.

- Teraz herbaty – wzruszył ramionami.

- Jesteś głupi? Czy udajesz? Skąd tak nagłe zainteresowanie moim życiem? Skąd te częste spotkania? Skąd brak nienawiści? Dlaczego ponownie wtrącasz się do mojego życia? Po co? Sprawia ci to radość? Niszczenie mnie? Za każdym razem gdy tylko się pojawisz? Tak cholernie cię to bawi? – głos Kibuma z każdym pytaniem podnosił się do góry, a chłopak powoli nie panował nad emocjami. Zamilkł i odetchnął kilka razy, patrząc uważnie na Jonghyuna.

- Mam odpowiedzieć na wszystkie pytania hurtem? Tak jak ty je zadawałeś? – spojrzał na niego kpiąco.

- Jesteś okrutny, wiesz? – powiedział cicho i wbił wzrok w okno.

Chyba już było tego za wiele. Już osiągnął ultimatum. Nie mógł dłużej tego ciągnąć. Był za słaby, by wdawać się w gierki z Jonghyunem.

Wstał ciężko ze swojego miejsca, trzymając aparat w ręce i podszedł do Jjonga stając przed nim. Postąpił pewnie krok do przodu, prawie że zderzając się z torsem chłopaka.

- Może ja też się tak pobawię? – szepnął Key. Był pewien, że usłyszał wszystko. Położył aparat na szafce za Jonghyunem i podniósł rękę do policzka chłopaka, który sparaliżowany spoglądał na niego z przerażeniem – Chyba się nie boisz? Nie tego chciałeś? Dlaczego nic nie mówisz? Milczysz? Dlaczego? – zbliżył swoje usta do twarzy siatkarza i musnął delikatnie jego policzek.

- Nigdy się tak nie zachowywałeś – wyjąkał spięty.

- Mówiłem, że się zmieniłem. Podoba ci się? Czy odczuwasz wstręt? Tak jak kiedyś? Hmm? – przesunął ręką po zagłębieniu w szyi Jonghyuna i przyszpilił go do szafki.

- Przestań – powiedział mało stanowczo.

- Dlaczego? – zaśmiał się cicho – To zabawne – powiedział z goryczą – Tak jak za zabawne uważasz zabawę ze mną. Mieszanie mi w głowie, ku wielkiemu zadowoleniu twoich przyjaciół. Bo to są twoi przyjaciele? Czy tylko ludzie będący z tobą?

- Nie wiem o co ci chodzi – odpowiedział niepewnie.

- Doprawdy? – szepnął.

Pora to zakończyć i złamać sobie serce po raz kolejny. Odciąć się od niego raz na zawsze. Rozpocząć przedstawienie.

Złapał w dłonie ponownie aparat. Spojrzał w oczy Jonghyunowi i bez ostrzeżenia wpił się w jego wargi. Chłopak zastygł w bezruchu, jednak nie odepchnął Key.

Kibum od tak dawna pragnął po raz kolejny posmakować Jjonga. Nie zważając na nic, całował go zachłannie, bez żadnej próby ze strony Kima odwzajemnienia pieszczoty czy odepchnięcia chłopaka.

Drżącą ręką podniósł aparat do góry i nakierował na ich sylwetki. Po kuchni rozległ się dźwięk robionego zdjęcia. Opuścił bezwładnie rękę i oderwał się od Jonghyuna.

- Co ty…? – na bezdechu powiedział chłopak, patrząc na aparat.

Kibum podał mu go i spojrzał zimno.

- O to ci chodziło, prawda? Masz – wręcz wepchnął w ręce Jjonga przedmiot i odsunął się na bezpieczną odległość.

- Chyba nie rozumiem…

- Rozumiesz, bardzo dobrze rozumiesz. Mam już dość. Wiedziałem o zakładzie, od początku – powiedział słabo.

Z bólem obserwował zmianę wyrazu twarzy Jonghyuna ze skołowanej na niezwykle zdziwioną. Chłopak spojrzał tępo na trzymany teraz aparat.

- Możesz być dumny. Po raz kolejny zacząłem wierzyć. I po raz kolejny złamałeś mi serce. Wiesz gdzie są drzwi – obojętnie wskazał ręką w stronę wyjścia i wyszedł z kuchni, zostawiając milczącego Jjonga.

Zamknął się w pokoju i oparł ciężko o drzwi.

- Świetnie ci poszło Kibum – szepnął do siebie – Nie dałeś mu się, byłeś górą – głos z każdym słowem załamywał się i on sam zsuwał się, lądując ostatecznie na ziemi i brudząc t-shirt napływającymi łzami.

Chwilę później usłyszał trzask zamykanych drzwi. Odetchnął głęboko i wyszedł ze swojego pokoju. Zajrzał do kuchni i zatrzymał się zdziwiony.

Został tylko aparat. Podszedł spłoszony do przedmiotu i podniósł do góry. Wyświetlacz wskazywał ich wspólne zdjęcie z czasów, gdy jeszcze się przyjaźnili. Zapomniał je usunąć.




25 komentarzy:

  1. Justussss. Nie zdążyłam nawet skomentować ostatniego postu, a Ty już dodajesz kolejny? Jednak nie masz pojęcia, jaką radość sprawiło mi czytanie ich w tak krótkich odstępach czasowych.
    Przede wszystkim... Geniusz. Cudownie to rozplanowałaś, to całe zdarzenie ze zwichnięciem ręki i pomoc Jonghyuna. I później ta sprawa ze zdjęciem, słowa Kibuma Q.Q Nie mogę doczekać się kontynuacji.

    Pozdrawiam i życzę duużo weny.
    Kei-chan.

    OdpowiedzUsuń
  2. nie no, ja wiem, ze lubisz szybko dodawać rozdziały, ale dzień po dniu O________O miód na moje skołowane serce xDD

    Myślałam, ze Bumek będzie połamany ale na szczęście to tylko zwichnięcie, chociaż też boli i dokucza długo >< ale dzielny był, po przeczytaniu ostatniego rozdziału moją pierwszą myślą było "bosz, ale on musi przecież robić zdjęcia!" :p ciekawe tylko co Jinki na to :P
    Kibum, nie spodziewałabym się... Dobrze, postawił na swoim i zakończył durne gierki Jonghyuna, tylko teraz ciekawe, co zrobi siatkarzyk po tym, co się dowiedział, o! i po tym pocałunku, uhuhu
    Jak zwykle czekam zniecierpliwiona na kolejny part (trochę liczę teraz na 2min'a...) i miłej zabawy dzisiaj :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Umarłam, moje serce się kroi. Nie jestem w domu więc trudno mi komentować, ale jakoś dorwalam internet.
    Nie wierze w to, co się stało i tak bardzo bym chciala wiedzieć co dalej będzie robił Jonghyun ;_;;;; I kogo Choi ma w szpitalu...
    Ale w takim momencie ;_;;; teraz będę cierpiala razem z Key D:!
    Życzę Ci ogromnej weny ;_;!!! Nie męcz już nas i daj im żyć razem haha
    POWODZENIA!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie żyję. Biedny, biedny Key, tak bardzo mi go szkoda ;__; Ale jednocześnie jestem dumna, genialnie sobie poradził.
    Jonghyun, czemu jesteś taaaki straszny?
    Aww ogólnie zazdroszczę ci tych pomysłów, wszystko tak wciąga i nie robi się żadna telenowela.
    Ciekawi mnie, co z Minho ♥ Liczę na 2min'a w następnej części.
    Miej tony weny! Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobra, tym razem komentuję od razu po przeczytaniu, żeby później było, że zapomniałam *o*
    Jak weszłam na bloggera i zobaczyłam, że dodałaś nowy rozdział, byłam w szoku, nie sądziłam, że tak szybko go zobaczę! Jej, dodałaś go tak szybko... MISTRZ *____* też tak chcę.
    Masz racje, rozdział może nie wiadomo jakich rozmiarów nie jest - to fakt, ale treść wszystko nadrabia.
    Tak cholernie byłam ciekawa przebiegu tego zakładu i planu Key. I w końcu, dowiedziałam się! Szczerze powiedziawszy, myślałam, że będzie nie co inaczej, ale pozytywnie mnie zaskoczyłaś. W życiu nie powiedziałabym, że Kibum pozwoli Jonghyunowi wygrać w taki sposób, ale cieszę się, że starszy Kim nie skorzystał z okazji. Mam nadzieję, że poukładał sobie coś w swojej główce i w końcu przejrzał na oczy. Mimo że opowiadaniowi Key i Jonghyun żyją tylko w naszych wyobraźniach, to stwierdziłam ostatnio, że ja przeżywam ich losy bardziej niż oni sami to okazują. Serio. Ale już tak mam, jak coś polubię, to później mam problem bo to opowiadanie, albo film staje się takim moim drugim życiem.
    Ale dalej nie zaspokoiłaś mojej ciekawości. No bo w sumie Key już powiedział o zakładzie Blingowi, ale co on zrobi? *o* Kolejne pytanie, na które odpowiedzieć sobie niestety nie potrafię.
    Kolejna rzecz, mianowicie, co się do cholery dzieje z Minho?! *o* Czemu chociaż troszkę nie podpowiedziałaś mi w wypowiedziach bohaterów? Buuu. Zostaje mi nic innego jak czekanie do kolejnego rozdziału, a tyle chyba nie wytrzymam.
    Bo kolejny rozdział będzie z 2minem, prawda?
    I mam takie pytanko. Ile planujesz jeszcze rozdziałów? Bo właściwie to już druga części i można powiedzieć, że jesteśmy w takim miejscu, że dzieję się w cholerę dużo akcji, prawie każdy fragment tekstu jest nią naszpikowany, ale żadne opowiadanie nie może trwać wiecznie, a szkoda, bo z chęcią poczytałabym to opowiadanie znacznie dłużej :3
    Dobra, wiem, że komentarz sensu nie ma, ale właściwie to jeszcze nie ogarnęłam wszystkiego, a na coś bardziej sensownego ode mnie nie masz co liczyć, przykro mi :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie spodziewałam się kolejnego rozdziału tak szybko ;P
    Nawet nie wiesz jak się ucieszyłam. Byłam bardzo ciekawa co stanie się dalej i myślałam, że będę musiała umierać z ciekawości, a tu masz następny rozdział ;D Zainteresował mnie wątek z Minho i to, kogo ma w tym szpitalu.
    Oczywiście jak zwykle fantastycznie, wszystko świetnie opisane ;]
    Życzę dużo weny i oby następny rozdział ukazał się tak szybko jak ten ;3

    OdpowiedzUsuń
  7. Boski rozdział i przede wszystkim wniósł coś nowego.
    Bardzo mnie zaintrygowało to, gdzie nagle podział się Minho?
    Czyżby chciał sprawdzić Taemina i może na tam kogoś?
    Czekam z niecierpliwością na nexta!!
    Pozdrawiam i weny życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niech Bóg Ci w Azjatach wynagrodzi za takie szybkie dodanie rozdziału! *.*
    Zarąbiście targasz moimi emocjami ;p Szalenie podobało mi się to co zrobił Key - czysta klasa. Zostawienie aparatu dało rzeczywistą nadzieję na to, że Jonghyun go jednak kocha ^ ^ I to wplątanie wątku 2min z tajemnicą sali 101... och! xD Wspaniała fabuła z wyrazistymi postaciami, to w tym opowiadaniu uwielbiam! :D Najgorszy jest ten głód 'co dalej?' tuż po przeczytaniu nowego rozdziału ;p Także PISZ~! :D
    Devi

    OdpowiedzUsuń
  9. Łaaaaaaaaaaaaaaa. Nigdy nie będę narzekać na zbyt szybkie dodawanie rozdziałów. Omomomo jeszcze do tego TWOICH. **


    O tak w ramionkach nieść najprzyjemniej. Mehehe nie kłóćcie się już. ;-; Jjong teraz taki rycerza.
    Taemin i Minho przyjachali. Suodko. Ciekawe co z tą salą i z Minho i czego Taemin nie wiem. Kkhkhkhkhkh, ale jestem ciekawa. Mam nadzieję, że niedługo się dowiem. Oby to nie było nic strasznego. D: Ale i tak ciekawość mnie zjada. Czy to jakiś znajomy, rodzina......
    U Kibuma w domu................................. No nie spodziewałam się. Key w końcu zaatakował. I dobrze. W końcu powinien się postawić. Tak, Jjong niby coś pewnie czuje, ale kiedyś był chujem i mu się należało. W sumie nie kiedyś tylko jeszcze niedawno. A z tym zakładem to już wql. Brawo Bummie. Ni odepchnął , no jak miał odepchnąć. ;-; Ciekawe jakby było gdyby odpowiedział na ten pocałunek. o,o Nie dobra za wielki zdziw . XD Mehehe. Ale i tak mi szkoda Bumka. Tyle przeszedł. Jjong będzie musiał przepraszam i to długo. To zostawione zdjęcie to jakaś aluzja? Jejku dodaj prędko nowy rozdział.

    Życzę duuuużo weny i czekam na next. *o*

    Pozdrawiam,
    Lee Juki~.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak ty świtanie piszesz.. nie mogę wyjść z podziwu *.*
    I ta końcówka. czułam się jakbym tam była..

    Czekam na następną część ; >

    OdpowiedzUsuń
  11. no i właśnie takie reakcje Keya mi się podobają :D
    to on tu rządzi! hehe ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. aaaaaaaaaaa tak bardzo chcę wiedzieć co dalej T^T
    nic więcej nie powiem jestem w szoku po tym pocałunku XD

    Kimikoo

    OdpowiedzUsuń
  13. DZIEWCZYNO!!!
    UBÓSTWIAM TO OPOWIADANIE!!!
    JEDNO Z NAJLEPSZYCH JAKIE KIEDYKOLWIEK CZYTAŁAM!!!
    Świetna fabuła, świetny styl pisania, pomysłowość. To wszystko sprawia, że aż chce się czytać i z niecierpliwością czeka się na kolejne party.
    Nie porzucaj tego opowiadania, tak jak robią to inne autorki. Naprawdę byłaby to OGROMNA szkoda.
    Pozwól, że skomentuję te Twoje prośby o komenatrze.
    Wiesz... Zapewne słyszałaś o kimś takim jak "Silence Reader", którzy nie komentuja wcale lub w skrajnych przypadkach (jak np. ja ^^ )
    W pełni Cie rozumiem, że dla Ciebie komentarze to znak, że praca nie idzie na darmo, że jednak ktoś to czyta i komentuje.
    Ale tym sposobem "jak nie będzie XX komentarzy to nie bedzie kolejnego rozdziału" nie prowadzisz do niczego dobrego. Znajdą się osoby, które sie naprawdę zdenerwują i stracisz czytelników. Szkoda by było... Naprawdę... Bo serio dobrze piszesz, a to rzadkość w polskich fanfickach.
    Chyba sama liczba wyświetleń Twojego bloga mówi sama za siebie, nie? ^^
    Uff.. Rozpisałam się.
    Jeszcze raz: OPOWIADANIE JEST ZAJE**STE I ŻYCZĘ DUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUŻO WENY!
    Obyś dokończyła to opowiadanie.
    Pozdrawiam ^^
    Mrs. Choi

    OdpowiedzUsuń
  14. Chciałam coś napisać ale... Ci wyżej napisali wszystko co chciałam napisać c;. Świetne! Czekam na kolejne i życzę weny c:.

    OdpowiedzUsuń
  15. ciumciurumcium ;* anonimek się odanonimkował ~@^-^@~ zajebiste ;* czekam na więcej ;3 uchuchu ciekawe co będzie dalej ;* normalnie ślinka mi cieknie *q*

    OdpowiedzUsuń
  16. Ojejku wchodzę, nie licząc na nowy rozdział a tu KABUM! Jaka jest szczęśliwa, to była jedna z najlepszych do tej pory częśi. To jest świetne (●´∀`●)! Wydaj jakąś książkę w przyszłości C:
    Ciekawe co teraz zrobi Jonguś... teraz tylko czekam na Taesia i jakąś upojną noc z Minho kekeke~~ (・∀・)
    Hwaiting w pisaniu, i dziękuję za taką miłą niespodziankę!
    Kocham Cię normalnie (´ε` )♡

    OdpowiedzUsuń
  17. tam tam taraaam ! doczekałaś się odsłony kolejnego anonimowego podglądowywywacza :3 hejoszka, jestem dei. to tak żeby oficjalnie się przedstawić XD jakiś czas już tu z tobą jestem, dlatego chciałabym bardzo przeprosić, że wcześniej nie komentowałam ._. często czytam blogi w pośpiechu, albo bardzo późno i jakoś nigdy nie ma okazji, żeby to zrobić. chyba, że po prostu jestem z tych ukrywających się "leniwców" XD. no ale zdaje sobie sprawę jak takie komentarze motywują, więc w końcu się ogarnęłam i o to jestem!
    na początek... wielki plus za to, że tak często piszesz! OGROMNIASTY PLUS. sama coś tam tworze, ale szczerze przyznam, że jest to .. bardzo... bardzo rzadkie XD
    historia, jaką tu piszesz jest naprawdę ciekawa! niby nie raz czytałam o szkole, o Taeminie z charakterkiem... ale twoje opowiadanie ma to coś. zawsze mordka mi się cieszy, kiedy widzę nowy rozdział :3 czyta się to lekko i tak fajnie... że jeszcze trochę i zacznę wszystko czytać od nowa XD. a to się nie często zdarza, bo mimo wszystko jestem wybrednym człowiekiem. [ chyba, że akurat cierpię na deficyt yaoi... wtedy lecą nawet te najgorsze XD ]. śmiało mogę powiedzieć, że twoje opowiadanie to jedno z moich ulubionych!
    twój styl naprawdę jest genialny. nie ma tu ani za dużo, ani za mało. a cała akcja .. jest tak cholernie prawdziwa, że czasami mam wrażenie, że to wszystko istnieje!
    coś co jeszcze w tobie uwielbiam... właściwie nigdy nie trafiłam na żaden błąd. a przynajmniej na ogromny, który rzuca się w oczy. na mniejsze nie zwracam uwagi, jeśli fabuła mnie wciągnie XD
    ah.. no i długość rozdziałów... IDEALNA! serio. może ten jeden taki krótki jest... ale nadrabia treścią, więc wybaczam : D do tego kończysz zawsze w takich momentach, że chce się czytać dalej... i przy okazji obgryza się paznokcie XD [ przynajmniej ja tak mam! ]
    cóż mogę jeszcze napisać? DUŻO WENY! i za takie cudowne 2min i jongkey należy ci się harem pięknych azjatów! XD
    oczywiście czekam niecierpliwie na kolejny rozdział i obiecuje, że skomentuje! a przynajmniej się bardzo postaram...
    ps. mam nadzieje, że ten komentarz jakoś trzyma się kupy. przy dłuższych trochę się gubię XD. ale chciałam dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  18. Kobieto, kocham Cię wręcz za tego fanfick'a! Akcja tak ładnie poprowadzona, dialogi brzmią naturalnie, urocze kreacje postaci i swobodne przeskakiwanie pomiędzy 2min a JongKey'em - to wszystko sprawiło, że opowiadanie czytałam na jednym wdechu. Zaczęłam wczoraj wieczorem i zarwałam praktycznie całą noc aby wiedzieć, jakie będą dalsze perypetie bohaterów. Jednak, aby nie było zbyt słodko, to przyczepię się do małej ilości opisów i zbyt dużej dialogów. W dwóch ostatnich rozdziałach pod tym względem się poprawiłaś, ale we wcześniejszych trochę mi to przeszkadzało. Poza tym, Twój styl pisania jest kochany!
    Serdecznie pozdrawiam, życzę weny no i pisz, dziewczyno, pisz!

    OdpowiedzUsuń
  19. Rzygam tęczą, rzygam tęczą :D
    Kurka siwa nawet nie wiesz jak bardzo zdziwił mnie fakt, iż wstawiłaś kolejną część. Jestem zachwycony całą treścią opowiadania, wszystkim. Gdy tak czytam to moje endorfiny szaleją. Dzięki twoim notką odczuwam, że w danej chwili mogę wszystko, a co dopiero teraz, gdy następny rozdział wstawiłaś tak szybko.
    Dziewczyno ja normalnie uzależniłem się od czytania twojego bloga. Jest on tak wspaniały, że pierwsze co robię po włączeniu przeglądarki to zerknięcie na twoje dzieło.
    Oby tak dalej.
    Weny, weny

    OdpowiedzUsuń
  20. No, to kolejny "anonimowy" staje się nieanonimowym~
    Kobieto! Zdajesz sobie sprawę, co ze mną robisz? Zerknęłam tylko raz, przypadkiem na Twoje opowiadanie na forum - na 1 część tego ficka. A potem poleciałooo. Wchodzę na bloga. Patrzę - 24 części i myślę, że czytanie pewnie trochę mi zajmie. Tak bardzo się myliłam. c_c W niecałe dwa dni pochłonęłam wszystkie części, a teraz sobie skończyłam czytać ostatnią z łzami w oczach i pierwsza myśl, jaka tylko mi przyszła do głowy "chcę kolejną część, zaraz, natychmiast". ;-; Mam nadzieję, że ukaże się prędko. To już dla mnie książka. Ja nie wiem, co zrobię, jak to się skończy. Ranyyy... Jestem Twoją ogromną fanką! Masz coś w stylu swojego pisania, że chce się Ciebie czytać i czytać! Milczałam przez wszystkie poprzednie party, bo zbyt szybko chciałam czytać kolejne~. W szkole, w domu, w nocy, w dzień. Uh, teraz nie przestanę o tym myśleć! Co takiego Choi robił w szpitalu. Tyle podejrzeń. Jak Jonghyun na to wszystko zareaguje. Czy Taemin się ugnie. Awww. ._. Czekam z niecierpliwością na kolejną część!

    OdpowiedzUsuń
  21. łaaaa *.* Właśnie miałam takie przeczucie, że jak wejdę na Twojego bloga to będzie coś nowego. I taaadam! Nowy rozdział! Zaczęłam skakać na krześle jak głupia, kiedy go zobaczyłam! A terazz do rzeczy:

    Głuuupi Bummie! Jjong może tego jeszcze nie wie, ale kocha Kibum'a. No i oczywiście nie mogę się doczekać, żeby się dowiedzieć czego Minho szuka w szpitalu... Dzisiaj naprawdę jestem zmęczona i jeszcze muszę wprowadzić korektę do projektu, więc nie napiszę dzisiaj wypracowania. Chyba pierwszy raz mi się to zdarza. To będzie najkrótszy komentarz jaki napisałam na Twoim blogu. ^^ Naprawdę przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszaaaaam! Nie bij! *-* Obiecuję, że pod następnym będzie taaaaaaki *pokazuje łapkami jaki* dłuuugi komentarz! ^^ <3 Pozdrawiam i weny życzę!

    OdpowiedzUsuń
  22. Jestem!
    Ale mam usprawiedliwienie w komentowaniu! Byłam odcięta od wirtualnego świata ;)
    Nie zamierzam się rozpisywać, kilka osób już to za mnie zrobiło ^^
    Ale zostawię po sobie ślad :)

    Rozdział wspaniały! Boski!
    W ostatnim komentarzu napisałam, że piszesz bardzo lekkim stylem. Skreśl tamto. Te 2 rozdziały są CUDOWNE!!!! Czekam na następne notki. I dalszą akcję.Jestem ciekawa co z tą salą 101? Leży w niej brat/siostra Minho? Była dziewczyna/chłopak? A może tata? I dlaczego? Wypadek? Śpiączka? Może rak lub inna śmiertelna choroba? Zastanawia mnie, jak to rozwiniesz ;)
    Pozdrawiam i życzę weny!

    Mei-Sophie ~

    OdpowiedzUsuń
  23. Omo.... Jak ja uwielbiam twoje opowiadania i to, że nie trzymasz nas w niepewności powiedzmy przez 3 tygodnie jak robią to czasem inni:D W końcu dostałam laptopa w swoje rączki i mogę skomentować. A więc tak. Taemin? Jego postawa mnie przeraża i to jak traktuje Minho. Podziwiam chłopaka, że jeszcze się nie zraził. I mam nadzieję, że tego nie zrobi. Ciekawe... I to jak jego mama jest tolerancyjna. Bardzo miłe:) A co do Jongkeya. Podziwiam Key za to jak usilnie trzyma się od Jonghyuna. Rozumiem, że się boi....zrobił bardzo dobrze. To zdjęcie wszystko. Wyrzucił w końcu z siebie wszystko. Tak cholernie mu współczuję. I Jonghyun. Nie potrafię go rozszyfrować za nic.... Nawet nie mam sił gdybać bo aż serce mi się kraje... popłakałam się czytając to wszystko. Bo przez Jonghyuna nie cierpi tylko Key a także jego chłopak... No właśnie biedny, nieświadomy niczego chłopak... Mam nadzieję, ze dodasz szybko rozdział bo normalnie umieram z ciekawości.... Muffinka

    OdpowiedzUsuń
  24. Jedna sesja, a mnie ominęły aż cztery rozdziały, więc wybacz mi moją nieobecność. Choć muszę przyznać, że dzisiejsze popołudnie z tymi czterema długimi i pełnymi zwrotów akcji częściami, było niezwykle ciekawe i przyjemne.
    Burzliwie relacje JongKey są niesamowicie pociągające, bo skomplikowane i pełne sprzecznych emocji. I ciągle czeka się na ten jeden moment, który zbliży ich jeszcze bardziej i zmieni wszystko. Tylko czy on naprawdę nadejdzie? Będę czekać, by się dowiedzieć. ;)
    Zachowanie Taemina zostało uzasadnione przeszłością i teraz widać, skąd to całe anty nastawienie, a do tego zagubienie pomieszane z ciągłą zmianą zdania z 'tak' na 'nie' i z 'nie' na 'tak'. Gdyby tylko Minho wiedział jak się sprawy mają... Ale myślę, że i bez tego dał wyraźnie do zrozumienia Lee, że jemu zależy na czymś prawdziwym i wyjątkowym, a nie zabawie. Oby 2min się udało. ;)

    Pozdrawiam i życzę weny. ^^

    p.s. I nie bądź niedobra dla milczących. ;P Niektórzy tak mają, że wolą milczeć i co zrobić? Trzeba się cieszyć, że chociaż są, nawet ze swoim milczeniem. Wiesz, bo jak się każe mówić na siłę milczącym, to naprawdę nic z tego dobrego nie wynika. ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. czytała ten rozdział do tej pory chyba z 5 razy i wciąż jestem zachwycona.
    Bummie, matko, jak mi jest go okropnie szkoda... ;< pod koniec to naprawdę miałam łzy w oczach. to takie smutne... teraz tylko umieram z ciekawości, by dowiedzieć się, co zrobi Jjong. byle tylko nie coś równie głupiego jak zgodzenie się na ten cały zakład.

    zapraszam do czytania i komentowania :)
    http://wiezirodzinne.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń