poniedziałek, 4 lutego 2013

Bo każdy potrzebuje miłości... - Part 23.


Znajcie dobroć autorki i mimo tego, że komentujecie tragicznie na taką ilość odwiedzających, serwuję Wam kolejny rozdział. Jak długo będę tak nastawiona? Zobaczymy ;P
Miłego czytania.
Pozdrawiam i stałych komentatorów, jak i anonimowych leniwców <3 
Poprawiam już któryś raz ten rozdział, a formatowanie i tak się jebie i dialogi są źle rozmieszczone. Kurde!
Hmm... Zamiast oznaczać mój rozdział za 'słaby' wolałabym wiedzieć, co z nim jest nie tak ;p
Nie jest możliwe dodawać szybciej 10-stronicowych rozdziałów. Napisanie takiego zajmuje mi co najmniej dzień. Zwyczajnie się nie da ^^ To, że są co kilka dni, a nie tygodni, to i tak postęp ;D  


            - Szefuńciu jesteś okrutny! Człowiek bez serca! Jak możesz mi to robić – zawodził Kibum w ich prowizorycznym studio, patrząc błagalnie na Jinkiego. 
            - Ty obikoku jeden! To wyłącznie twoja wina, że nie wywiązujesz się ze swoich obowiązków. To będzie kara – spokojnie powiedział Onew, wlepiając wzrok w stertę papierów. 
            - Nie możesz ty tego zrobić? Choć raz? Proszę – jęczał i zrobił smutną minę, mając nadzieję, że chłopak da się jednak przekonać. 
            - Jestem umówiony – odpowiedział mu. 
            - To chyba wypad do KFC. Tylko ty i panierowane skrzydełka! – oburzony opadł na fotel i zmrużył oczy. 
            - Nie bądź złośliwy Kibumie. Idę co prawda do KFC, ale nie sam. 
            - Przygruchałeś sobie fankę kurczaków? Idealna para – westchnął Key. 
            - Nie denerwuj mnie Kim. Bo znowu załapiesz się na podobną fuchę – Onew podniósł wzrok na załamanego kolegę i pokazał na niego palcem. 
            - Ale to sobota – jęknął żałośnie – Miałem plany… teraz będę musiał wszystko odwołać. Przez ciebie – wskazał na niego oskarżycielsko. 
            - To nie moja wina, że akurat w sobotę mają mecz i to jeden z ważniejszych. Pół szkoły się zejdzie. Zrobisz relację, zadasz kilka pytań zwycięzcom i po sprawie. 
            - Przyznaj, że to pomysł Jonghyuna. Tylko on coś takiego mógł wymyślić – mruknął Kibum. 
            - Nie wiem co między wami jest, ale ogarnijcie swoje sprawy i nie mieszajcie mnie do tego. 
            - Czyli mam rację? Wiedziałem! Przebrzydły kretyn! Gdybym mógł zgniótłbym go jak robaka! 
            - Jasne pozabijajcie się nawzajem – mruknął z przekąsem Jinki.            
            - I to będzie twoja wina, ponieważ do tego wszystkiego dopuściłeś!           
            - O nie! Ja nie mam tym nic wspólnego. 
            - Jak mój związek się rozpadnie, to ty będziesz winny! To ty będziesz musiał mnie wysłuchać i się ze mną upić…           
            - Spoko, służę ramieniem i zamówię kurczaki na zagryzkę – uśmiechnął się uroczo i po chwili spoważniał – A teraz zapieprzaj na zajęcia! W tej chwili. 
            - Znęcasz się nade mną. Jesteś okropny! – wysyczał Kibum. 
            - Wiem, wiem. I tak mnie kochasz – machnął przekornie ręką i oparł się o wygodny fotel. 
            - Nie znasz dnia ani godziny, a wykurzę cię z tej ciepłej posadki – zagroził mu żartobliwie. 
            - O nie! – Jinki udał przerażenie – Wypad! – zdecydowanie wskazał mu palcem drzwi, nie mogąc jednak powstrzymać śmiechu. 
            - Jak odejdę, to stracisz jedyną osobę, na której się wyżywasz… wtedy za mną zatęsknisz skarbie – pomachał mu na pożegnanie i zamknął za sobą drzwi w momencie, gdy Jinki wrzucił ku niemu długopis. 
            Kibum spojrzał na zegarek. Do rozpoczęcia poniedziałkowych zajęć zostało dziesięć minut. Kolejne spotkanie z Jonghyunem było mu zupełnie nie w smak. Nie chciał również wiedzieć jak zareaguje Jae Woon. I tak był już przewrażliwiony na punkcie siatkarza, a kolejne z nim spotkanie przysporzy im kolejnej sprzeczki. 
            Starał się jak mógł, by dać z siebie wszystko w związku ze studentem. Jednak coraz częściej był nieobecny myślami, a one same nakierowywały się na osobę Jonghyuna. Mieli zbyt wiele wspólnych spraw, żeby od tak o wszystkim zapomnieć, mimo tego że Key usilnie starał się to zrobić. Umysł samoistnie tworzył przed nim sylwetkę Kima, której nie potrafił odgonić. A może nie chciał? Rozmowy przeprowadzane z własną podświadomością, były tym czego potrzebował. Wymyślanie własnej, szczęśliwej historii, w której nie ma miejsca dla Jae Wonna, stało się w niejakim sensie normą i ucieczką od rzeczywistości. Od brutalnego, realnego życia, w którym natomiast nie było miejsca dla Jonghyuna. Wszystko było i tak nader skomplikowane. 
            Był z Jae Woonem. Myślał o Jonghyunie. Całą sytuację pogarszały te niby przypadkowe spotkania. A najgorsze było to, że oni sami odeszli od nienawiści do siebie. Pozostała obojętność, która w jakiś niezrozumiały sposób dawała Kibumowi lichą nadzieję na zmianę. 
            Wiedział, że postępuje nie fair w stosunku do swojego chłopaka. Nie potrafił jednak inaczej. Mimo, że wiedział, że go nieświadomie rani, nie chciał tego zakończyć. Bał się tego, co może zrobić, gdyby nie był związany, tak nic nie znaczącym uczuciem i słowami „Jesteśmy parą”. 
            Westchnął ciężko i poczłapał w stronę wyjścia ze szkoły. Taemin powinien niedługo przyjechać wraz z Minho. Był niesamowicie ciekawy całego przebiegu ich weekendu. Kontaktował się z Lee do momentu, gdy temu padła bateria w telefonie. Nie rozumiał jak mógł zapomnieć ładowarki. I to w momencie, kiedy Key koniecznie musiał znać relację na bieżąco. 
            Zauważył rudowłosego opierającego się o barierki i popijającego mleko czekoladowe. Dalej nie rozumiał, dlaczego młody tak wielbi ten napój i zdolny jest do picia go litrami. Dosłownie. 
            - Taemin – odezwał się groźnie podchodząc do chłopaka. 
            - Cześć Key – beztrosko odpowiedział nastolatek i wracając do pochłaniania słodkiego napoju. 
            - Żadne mi tam „Cześć Key”. Chcę wiedzieć wszystko! Ze szczegółami… nawet kiedy wychodziłeś do łazienki… o ile coś ciekawego się tam działo – powiedział twardo i założył ręce na pierś, czekając na obszerny wywód chłopaka. 
            - Ty to naprawdę nie masz własnego życia – prychnął Taemin i zgniótł pusty kartonik.            - Mam i mam go dość. Dlatego posłucham o twoim. Dawaj! – popukał się w pierś, jakby wysłuchanie wszystkiego co zdarzyło się w czasie jego nieobecności było wielkim wyczynem. 
            - Jak by tu skrócić – westchnął pokonany nastolatek. Znał już na tyle Kibuma, że wiedział że ten i tak nie odpuści i będzie się wwiercał tymi swoimi ślepiami, aż Lee wymięknie. 
            - Żadnych skrótów! Wszystko dokładnie! – oburzył się Key podnosząc głos. 
            - Jesteś upierdliwy – mruknął i potrząsnął głową. 
            - Taki mój urok – westchnął, jakby to było coś oczywistego. 
            - Chyba tylko ty tak sądzisz – burknął cicho chłopak.           
            - Masz dosłownie 9 minut – Key tonem znawcy spojrzał na zegarek – Zaczynaj! 
            - Zostałem ściągnięty brutalnie z łóżka z samego rana, bo rodzince wymarzyło się wycieczki… - zaczął.           
            - To już wiem – znudzony odparł Kibum. 
            - … dojechaliśmy na miejsce, a w trakcie omal nie udusiłem się w aucie – nie zważając na to, że kolega mu przerwał, dokończył kręcąc głową w dezaprobacie. 
            - To też już wiem. Dalej Minnie, dalej – poganiał go Kim. 
            Taemin zmarszczył brwi i zacisnął usta w wąską kreskę. 
            - Jeszcze raz mi przerwiesz i niczego ze mnie nie wyciągniesz – ostrzegł.           
            - Ale… - zaczął Key, po czym umilkł widząc srogą minę przyjaciela. 
            - Dojechaliśmy na miejsce, no i wtedy padła mi komórka. Teraz wszystko w skrócie. Okazało się, że mamy z Minho wspólny pokój, a jakby tego było mało jedno łóżko i małą kanapę. 
            - Wykorzystaliście je do niecnych celów? – rozgorączkowany wtrącił. 
            - Kibum! – warknął Taemin. 
            - Dobrze już dobrze – chłopak podniósł ręce w geście obronnym. 
            - Tak, co prawda w mojej głowie powstał plan uwiedzenia tego kretyna, ale po naszej rozmowie definitywnie przeszła mi chęć co do tego. Napięcie jednak zostało… 
            - Rozmowie? – podpowiedział mu ponownie Key, nakierowując Taemina na odpowiedni tor zwierzeń. 
            - Wierzysz w to, że mógłby się we mnie zakochać? 
            - Przyznał się do tego? – zdziwiony zapytał. 
            - Tak – przytaknął i czekał na odpowiedź.           
            - Myślę, że tak. Dlaczego zakładasz z góry, że nie mógłby się w tobie zakochać? Jesteś świetnym chłopakiem, nic w tym dziwnego. 
            - Przespałbyś się ze mną, gdybyś miał okazję i gdybym był chętny? – spojrzał Kibumowi poważnie w oczy. 
            - Ehm… Minnie, nie sypia się z przyjaciółmi. Zresztą masz Minho, on pewnie jest bardziej chętny – puścił mu oczko i spłoszył się widząc ponurą minę Lee. 
            - No właśnie kurwa nie! Czy ty to rozumiesz? „Nie prześpię się z tobą, póki nie odwzajemnisz moich uczuć” To mi powiedział, to kurde! – Teamin sapnął rozzłoszczony.            - To w czym problem? Już się w nim zakochałeś… - Kibum przewrócił oczyma.            - Wcale, że nie – zaprzeczył hardo. 
            Kim spojrzał na rudowłosego jakby ten próbował mu wmówić, że jest księżniczką Ugandy i pokręcił z niedowierzaniem głową. 
            - Minho dzisiaj wbił się do mojego pokoju… Minho zajął mi łazienkę… Minho stał przede mną nagi… Minho zjadł moje płatki… A Minho myśli… - Key zaczął naśladować głos Taemina, robiąc przy tym komiczną minę. 
            - Kłamiesz! – odparł już nieco mniej pewnie Lee. 
            - Chyba tego codziennie wysłuchuję, co nie?! – oburzony puknął nastolatka w czoło i zaśmiał się.           
           - Nie zakochałem się w tym kretynie – mruknął rudowłosy.            
           - Powinieneś ewentualnie dodać, jeszcze się w nim nie zakochałeś. A nie pomyślałeś o tym Minnie, że nawet jak już się z tobą prześpi, to on na tym ucierpi? – spytał  łagodnie. 
            - Ucierpi? Co ty gadasz? To będzie najlepsza noc w jego życiu – prychnął Taemin. 
            - Może i tak, a jak będzie chciał więcej? I więcej takich nocy? A jak wtedy ty zakończysz ten nic nie znaczący seks, bo coś ci się odwidzi. Ty nie będziesz wtedy cierpiał, bo jak twierdzisz, nie byłeś zakochany. Ale Minho? Jak on będzie się czuł? Straci coś czego właściwie nie miał i to on będzie najbardziej cierpiał, starając się zapomnieć – Kibum zakończył swój monolog z niemałym smutkiem. 
            - Nie brałem tego pod uwagę – powiedział ostrożnie i zamyślił się – Chyba lepiej niczego nie zaczynać i zostawić tak jak jest. Znajdę kogoś na szybki numerek, co nie? Nie zamierzam się zakochiwać – odparł pogodnie, nie dało się jednak ukryć sztuczności i goryczy w jego słowach. 
            - Wiesz, że nie o to mi chodziło? 
            - Wiem. Ale te banały nie są dla mnie – wzruszył nonszalancko ramionami.   
          - Nawet nie znasz dnia ani godziny, a te banały cię złapią w najmniej oczekiwanym momencie i już nie odpuszczą. Byle nie było za późno – westchnął ciężko – I co było dalej? Po poważnej rozmowie? 
            - Zawiesiłem się… do tego stopnia, że prawie bym się utopił – pokręcił z niedowierzaniem głową, jakby dalej nie docierało do niego, że do tego stopnia wtedy odleciał. 
            - Taemin! – krzyknął przerażony Kibum. 
            - No jestem tutaj, tak? Uspokój się! – ofuknął przyjaciela. 
            - Wygrzebałem się jakimś cudem na powierzchnię i zasnąłem na leżaku. Wróciłem do domu, zjadłem kolację. Pokręciłem się trochę na kanapie, próbując usnąć… - zamilkł na chwilę i spuścił wzrok - … ale ostatecznie wylądowałem obok Minho w łóżku, robiąc za przytulankę – zakończył i spojrzał z wahaniem na Key. 
            Ten w trakcie całej wypowiedzi kiwał głową i patrzył przed siebie. Nie wyleciał z transu, nawet gdy nastolatek skończył mówić. Po chwili zamrugał oczyma i gwałtownym ruchem odwrócił się w stronę Taemina, łapiąc go za ramiona. 
            - Przytulankę?! – wrzasnął – Małą rudą pandzię?! – pisnął zachwycony. 
            - Od kiedy pandy są rude… - mruknął Lee. 
            - Jak słodko! – jęknął oczarowany i spojrzał pobłażliwie na chłopaka – I teraz mi powiedz, że nic nie czułeś wtulając się w klatę Minho. 
            - Uhm… 
            - No właśnie! Głupiśśśś – powiedział śpiewnie i pokręcił głową – Daję Wam dwa tygodnie. Nie, tobie daję dwa tygodnie…hmm… góra trzy i polegniesz – odparł rzeczowym tonem Kibum.           
            - Polegnę w czym? 
            - Powiesz piłkarzykowi, żeś się zakochał i odlecicie na kolorowej tęczy z nadmiaru upojeń miłosnych – westchnął Key. 
            - Mógłbyś pisać wiersze – mruknął niechętnie – Możesz być pewien, że do tego nie dojdzie – dopowiedział stanowczo. 
            - Jasne, jasne młody – odparł z pobłażaniem. 
            - Jak z Jonghyunem? – podstępnie zapytał Taemin – A może jak z Jae Woonem? 
            - To był cios poniżej pasa, wredna mała bestio! – ofuknął go Kibum.           
            - Zawsze do usług. Więc? 
            - A co ma być? Jest mi dobrze z Jae – wzruszył ramionami. 
            - Ale nie tak dobrze, jak mogłoby być z Kimem, prawda? 
            - Jeśli czymś dobrym nazywasz gnębienie mnie… - mruknął. 
            - Też mogę zacząć narzekać na twoją ślepotę? 
            - Idziemy na zajęcia? – Kibum próbował zmienić temat i ruszył przodem. 
            Taemin dogonił go szybko, zarzucając plecak na ramię. 
            - A jak plan zniszczenia Jonghyuna? 
            - Stoi w miejscu i umiera śmiercią zapomnienia i niemocy – westchnął Key – Taemin, wiesz jakie to trudne widywać nawet tego kretyna? Chyba stawiam na pasywną stronę i zwyczajnie sobie odpuszczę, byle go nie widywać. 
            - Bo uczucia odżyły? Jednak? – zapytał Lee. Jakiś czas temu poznał historię znajomości Kibuma i Jonghyuna. Gdy tylko o tym usłyszał, chciał ubrać się i porządnie nakopać siatkarzowi za całe chamstwo, jakiego doświadczył przez niego Key. 
            - Wiesz co wymyślił Jinki? A raczej Jjong? Że mam zrobić relację jakiegoś pierdolonego meczu. Muszę odwołać spotkanie z moim facetem, by spotkać się pośrednio z Jonghyunem. Żałosne, co nie? – powiedział zdenerwowany. 
            - Noo… - zamyślił się Taemin - … Jonghyun chce pokręcić się trochę obok ciebie, no nie? W końcu chodzi o zakład, przynajmniej on jeszcze w to wierzy. Kretyn – Taemin pokręcił z niedowierzaniem głową.            - Mój plan na sobotnie spotkanie. Przyjść na ten cholerny mecz, porobić foty, wbić się do ich szatni, zadać kilka pytań trenerce i zniknąć w tłumie, nie zbliżając się do Jonghyuna. Plan idealny, co nie? – dumny z siebie popukał się w pierś. 
            - I myślisz, że siatkarzyk pozwoli ci tak zwyczajnie uciec? – z powątpiewaniem stwierdził Taemin. 
            - Uhmm… - zamyślił się - … taką mam nadzieję. Uda się! – podniósł kciuk do góry. 
            - Na pewno – nieprzekonany mruknął i rozejrzał się po placu szkolnym – Koszmar nadchodzi – warknął i skinął głową na sporą grupkę, jaka zebrała się na zewnątrz. 
            - Gdyby tylko wiedziały, że Minho lubi chłopców – westchnął Kibum z udawanym żalem – Taka rozpacz, ehh…           
            - Gdyby tylko wiedziały, że Jonghyun całował się z chłopakiem i to z tobą. To było by gorsze. Zbiorowa żałoba – podsunął Taemin. 
            - Przestań, stare dzieje. 
            - Nie dla ciebie – stwierdził. 
            - Przestań o tym wspominać! – Kibum wyraźnie się zdenerwował – To nigdy, nigdy – powiedział z naciskiem – się nie powtórzy! On i ja jesteśmy sobie obcy. I to bez znaczenia co ja czuję, bo on – pokazał palcem na uśmiechającego się z oddali Jjonga – widzi we mnie jedynie śmiecia, nic więcej! 
            - Wiem, że jest inaczej Zobaczysz wkrótce. Lee Taemin się nie myli – powiedział spokojnie. 
            - Tak jasne, już to widzę. Jonghyuna wyznającego mi miłość na kolanach i przepraszającego za swoje podłe zachowanie. Nie znasz go, on nigdy nie przeprasza. Tylko wymaga i chce! Idę do środka – mruknął obrażony i nie czekając na Taemina ruszył do przodu. 
            Kibum zacisnął wargi i starał się w jakiś sposób przecisnąć przez tłumek fanek, które codziennie liczyły na to, że Jonghyun zwróci na nie uwagę. Nic bardziej mylnego. Chłopak co prawda szczerzył się, tylko robił to do wszystkich, nie wyróżniając żadnej z dziewcząt. Nie widziano go jeszcze, by nawet spotykał się z którąś ze szkolnych piękności, mimo że te oddałyby wiele, za chociaż spojrzenie w ich kierunku. 
            Key odsunął jakieś dwie dziewczyny, które przytulone do siebie, prawie że dostawały ataku apopleksji. Te oburzone warknęły coś do niego, czym Kim w ogóle się nie przejął. Dostał się w sam środek tornada, które deptało sobie po butach, piszczało, krzyczało i wymachiwało czym się dało, by tylko zostać zauważonym. Zwykle czekał aż wszystko się uspokoi, a dziewczyny wejdą do środka za swoim idolem i bożyszczem. Teraz jednak nie był w stanie słuchać Taemina. I to tylko z tego powodu, że tak strasznie pragnął, by to co mówił chłopak okazało się prawdą. Głupi marzyciel. Znajdował się już przy na samym przodzie ‘chórku’, ledwo łapiąc dech. Rozpychał się jak mógł, jednak te które były z przodu, nie chciały tak łatwo odpuścić walki o oglądanie twarzy Jjonga z tak niewielkiej odległości. 
            Wściekły do granic możliwości wtargnął siłą pomiędzy kilka dziewczyn. 
            - Przesunąć się – krzyknął – Chcę się stąd wydostać! 
            Odpowiedział mu wrogi pisk dziewcząt. Prąc do przodu, nagle jedna z uprzejmych nastolatek, z premedytacją podstawiła mu nogę. Kibum machnął kilkakrotnie rękami w powietrzu, po czym nie kontrolując swojego ciała padł jak długi do przodu, wprost na sam środek, lądując niemal przed Jonghyunem. 
            - Masz za swoje kretynie – pisnęła jedna z dziewczyn i wróciła do okrzykiwania swojego oppy, nie zwracając uwagi na leżącego chłopaka. 
            Jonghyun drgnął i spojrzał z urazą na dziewczynę. Podszedł do niej i złapał za rękę. 
            - Co ty sobie myślisz? – warknął zdenerwowany. 
            - Ale oppa, on przeszkadzał – zająknęła się nastolatka.           
            - W czym? – powiedział przez zęby. 
            - Oppa i tak go nie lubisz – zawstydzona spuściła wzrok.            
            - Tylko ja mogę go tak traktować. Uszkodziłaś mojego wroga i zabawkę – zdecydowanym ruchem odepchnął rękę dziewczyny od siebie i spojrzał na nią z góry zimnym wzrokiem.           
            Key poczerwieniał z wściekłości i upokorzenia, jakiego doznał. Oddychał ciężko i próbował wstać. Poczuł pulsujący ból w całej ręce i przewrócił się na plecy. Złapał się niepewnie za rwącą kończynę i przewrócił oczyma. 
            - No dzięki kurwa! – krzyknął i syknął boleśnie, siadając z trudem na zimnym betonie. 
            Jonghyun jak na zawołanie odwrócił się w stronę siedzącego chłopaka i podszedł do niego, klękając przy nim. 
            - Co jest? – zapytał. 
            Kibum podniósł brew w zdziwieniu. Czyżby słyszał troskę w jego głosie? Nie, na pewno nie.  
            - Twoja zabawka się popsuła. Możesz ją wyrzucić do kosza i zapomnieć. Spadaj – warknął i próbował wstać. Syknął ponownie z bólu, przyciskając kończynę do ciała. 
            Siatkarz wstał i spojrzał po tłumku. 
            - Dobra nic tu po was. Spadać – kiwnął w kierunku szkoły. Dziewczęta zawahały się – Już! Wy też – mruknął do swojej świty.           
            Większa grupka odeszła i powietrze znacznie się przerzedziło. 
            - Jonghyun – odezwał się ze zdziwieniem Donghae. 
            - Zabieram tą łamagę do szpitala – powiedział i ukląkł ponownie przy Kibumie. 
            - Ty? – głucho odparł chłopak. 
            - Tak ja – powiedział z naciskiem, mierząc Donghae. 
            Nastolatek uśmiechnął się wrednie i skinął głową. 
            - Rozumiem, idziemy. 
            - Ja mu pomogę. Key? – nagle pojawił się Taemin z zatroskanym wyrazem twarzy. 
            - Pomóż mi wstać – zajęczał i oparł się o przyjaciela. 
            Jonghyun asekuracyjnie stał przy nich i zaniepokojony przyglądał się Kibumowi. 
            - Kibum? – spytał zdenerwowany.            
            - Co? – warknął chłopak spoglądając na niego spode łba.            
            - Szpital – podsunął mu właściwą myśl.            
            - Na pewno nie z tobą – warknął i skulił się na kolejny, pulsujący napad bólu. 
            - Key – zaczął Taemin – On ma samochód, będzie szybciej. Jesteś blady.            - Zwyczajnie nie jestem odporny na aż taki ból, tak? – wyjaśnił i postąpił krok do przodu, chwiejąc się nieco. 
            Jonghyun natychmiast znalazł się przy nim i objął w pasie. 
            - Chodź idioto – powiedział stanowczo i pchnął chłopaka w kierunku wyjścia ze szkoły. 
            - Pójdę do wychowawcy. Zadzwoń do mnie później – odezwał się Taemin i zniknął w budynku.           
           - Jakie to groteskowe, że jestem skazany właśnie na ciebie – zaśmiał się gorzko Key i dał prowadzić Jonghyunowi. 
            Promieniujący ból co rusz przeszywał całą rękę, powodując paraliż praktycznie całego ciała. Nic jednak nie równało się z gorącem, jakie odczuwał poprzez dotykającego go Jjonga. Jego myśli ponownie były rozbiegane i nie mógł się skupić nawet na prostym chodzie. 
            - Wolisz żebym cię tutaj zostawił samego? 
            - Byłbyś do tego zdolny – mruknął sucho. 
            - Uważasz mnie za aż takiego drania? – spytał cicho. 
            - Przecież taki jesteś i zawsze byłeś – zaśmiał się gorzko. 
            - Tak niewiele o mnie wiesz…            
            - Wiem zbyt dużo – mruknął posępnie.            
            Jonghyun jedynie prychnął i przysunął bliżej siebie słaniającego się na nogach nastolatka. Kibum automatycznie próbował zwiększyć dystans, na co jednak ograniczona percepcja mu nie pozwalała. 
            Dotarli w końcu do auta chłopaka. Jonghyun otworzył drzwi od strony pasażera i delikatnie posadził na nim Kibuma. 
            - Jesteś strasznie blady – szepnął, kładąc swoją ciepłą dłoń na jego czole – I zimny. 
            Pochylił się nad Key, który odchylił się na swoim siedzeniu. 
            - Co robisz? – spytał przerażony, gdy wargi Jonghyuna prawie że dotykały jego szyi, a Jjong jeszcze bardziej pochylił się nad nim. 
            - Boisz się mnie? – szepnął uwodzicielskim głosem – Czy siebie? Ja tylko zapinam ci pasy – odparł niewinnym głosem i rzeczywiście sięgnął po nie ręką – Gotowe – zagryzł wargę spoglądając z bliskiej odległości na Key. 
            - Wyjmij mój telefon – powiedział słabo Kibum i odwrócił wzrok, byle nie patrzeć na wielkie, błyszczące ślepia Jjonga. 
            - Gdzie on jest? – odparł beztrosko. 
            Kibum zamilkł. 
            - Albo nie – zaprzeczył. 
            - Gdzie on jest? – powtórzył i podniósł brwi w oczekiwaniu na odpowiedź chłopaka. 
            Key zazgrzytał zębami i zarumienił się. Przełknął ślinę i złapał ponownie za bolącą kończynę. 
            - W kieszeni… - powiedział cicho – … tylna kieszeń spodni – dokończył – To nie jest tak pilne – dopowiedział szybko, spoglądając na chłopaka. 
            Jonghyun uśmiechnął się lubieżnie i z premedytacją pochylił nad zaskoczonym nastolatkiem. Zręcznie wsunął swoją dłoń za plecy Kibuma, przesuwając palcami po kręgosłupie i kończąc na pasku od spodni. Pewny siebie spojrzał w oczy Key i nie spuszczając z niego wzroku zawędrował dłonią pod pośladek chłopaka i wyciągając aparat. 
            - Nienawidzę cię Kim Jonghyun – wysyczał ranny i zacisnął zęby na widok swojego telefonu. Głowa coraz bardziej mu ciążyła, a ból rozlewał się po całym ciele. 
            - O nie Bummie… - wyszeptał - … ty mnie po prostu dalej kochasz – spokojnie powiedział. 
            Key otworzył szeroko oczy i usta w niemym zdziwieniu. Zszokowany wpatrywał się chwilę w Jonghyuna, po czym jego głowa bezwładnie opadła do tylu, a on sam stracił przytomność. 
            - Kibum?! Kibum?! – wrzasnął Jjong, łapiąc chłopaka za zdrowe ramię – Cholera! – syknął widząc całkowity brak reakcji ze strony chłopaka. Zdenerwowany zamknął drzwi od strony pasażera i obiegł szybko auto.
             

14 komentarzy:

  1. W końcu rozdział i w końcu JongKey xd
    Super to rozegrałaś. Oby Kibumowi nic poważnego nie było.
    Czekam na dalszy tok, no i jakiś wreszcie wątek seksualny.
    Pozdrawiam i weny życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Omo, nowy rozdział i tak przyjemnie. *__________________*
    Taemin i Kibum są po prostu dla siebie stworzeni. W sensie jako przyjaciele. Prosto z mostu najprzyjemniej. Kibum potrafi odczytać z Taemina wszystko. Tak samo Taemin z Kibuma. *o* I tak się żaden do niczego nie przyzna.
    Key sądzi, że 2/3 tygodnie? Miejmy nadzieję. <3
    Jjong coraz bardziej mnie zadziwiasz..... Teraz Key z uszkodzoną ręką, ciekawe kto mu będzie pomagał. XD Yah, co się stało w tym samochodzie.... Rozumiem, że to z osłabienia i szoku? Jjong zawieź go szybko. T^T

    Życzę duuuużo weny i czekam na next.

    Pozdrawiam,
    Lee Juki~.



    +przepraszam, że tak usuwam, ale zapomniałam dopisać. ><

    Piękny wystrój bloga. T__T Bardzo podoba mi się nagłówek, jest cudowny. <3
    (tak wiem, ze już jakiś czas temu zmieniałaś, ale do dzisiaj czytałam wszystko na telefonie i nie było tego widać)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wątek wątkiem, ale mam nadzieję, że nie będziesz przeciągała akcji niczym moda na sukces :)Rozdział czytało się bardzo szybko, akcja wartko parła do przodu, oby tak dalej...och chciałoby się,żeby już była całość aby zobaczyć jak to się wszystko rozsupła ...
    Życzę weny....:)

    OdpowiedzUsuń
  5. haha, dizęki, że jednak wysłuchałaś moich modłów i dałąś rozdział <33
    Hahaha Taemin i Kibum jakie psiapsiółeczki xDDD ale super xDDD i jeszcze w sumie mają podobne sytuacje, bo i jeden i drugi broni się przed tym, co nieuniknione xDDDDD
    bosz, Jjong, czy tobie nadal chodzi o ten durny zakład czy może już coś się w tobie poruszyło... :3 ale drażnić Kibuma i grać na jego uczuciach w ten sposób, pfff, bardzo nieładnie.
    JAK MOGŁAŚ GO SKRZYWDZIĆ TAK W OGÓLE XDDD biedny z uszkodzoną ręką... jak on będzie robił zdjęcia i relacje z wydarzenia... :>>>> czekam na next'a, mam nadzieję, ze jak już się wygrzebiesz z sesji to zaczniesz tworzyć jak maszynka :3 hihi, ale mam radochę xDDD

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak. Pora skomentować. To zdecydowanie pora by skomentować! xP Niestety, znowu twoje 'ostrzeżenie' mnie zmotywowało. Nie moja wina, że mi się nic nie chcę. xD Ale trudno. Nareszcie JongKey! *.* Choć z początku wolałam wątek 2min teraz zmieniam zdanie. Ten zdecydowanie bardziej mi się podoba. :D I chciałabym cię prosić by następny rozdział również na tym oto paringu się opierał.^^ Bo jest bardzo wciągający i ciekawy. :P Mam ochotę cię zabić. -.- Dlaczego? Hmm...Dlatego, że jak zwykle musisz kończyć w takim momencie! :o No jak tak można?! Rozkładam bezradnie ręce i z utęsknieniem czekam na ciąg dalszy. :D

    Pozdrawiam. ~

    OdpowiedzUsuń
  7. "- O nie Bummie… - wyszeptał - … ty mnie po prostu dalej kochasz – spokojnie powiedział." przez ten tekst dostałam atak niepohamowanych spazmów xD Nieźle to zakończyłaś omdleniem Key :D chyba to dla niego lepiej niż jakby miał udzielać odpowiedzi. Boję się tego co Jong by zrobił po usłyszeniu "tak", bo chyba jeszcze go nie olśniło, że są dla siebie stworzeni :P Taemin jest wielce upartą osóbką, ale i tak polegnie dla Minho ;D Dziękuję za kolejny wspaniały rozdział :* i tak szczerze, to mam wrażenie, że wątek JongKey lepiej Ci wychodzi w pisaniu, albo to moja bardzo subiektywna ocena, bo ten paring bardziej preferuje ;p
    Devi

    OdpowiedzUsuń
  8. Leniwiec... Tak, coś przeczuwam, że to między innymi do mnie kierowałaś. Wiem, wiem, nie skomentowałam dwóch poprzednich notek, ale mam wytłumaczenie ^o^ Ogólnie często czytam te rozdziały wieczorami, albo po północy, kiedy nie siedzę przed komputerem, tylko używam komórki, a na telefonie wprost nienawidzę komentować, bo zawsze mi się coś usunie i muszę od nowa pisać, a jak siedzę przed komputerem to zwyczajnie zapominam, że miałam skomentować - moja pamięć jest okropna, więc się nie dziw, że ostatnio nie pozostawiałam po sobie śladu.
    Tak myślałam, że ten rozdział będzie poświęcony Key i Jongyunowi. Wcześniej twierdziłam, że wolę 2mina, w tym opowiadaniu, ale teraz sama nie wiem... Key jest tak niesamowicie pozytywny, a w połączeniu z Jonghyunem to taka mieszanka wybuchowa! I właśnie to tak strasznie mi się podoba, podobnie jak akcja z zakładem. Lubię taką tematykę.
    Dlatego już nie wiem, który parring w tym opowiadaniu wolę. Cieszę się z każdego rozdziału, który dodasz, zwłaszcza, że akcja już tak daleko zaszła. Strasznie podoba mi się fabuła, i te relacje pomiędzy bohaterami, które stworzyłaś.
    Żałuję tylko jednego.
    Na początku był fragment z pocałunkiem Taemina i Kibuma. Teraz, czytając te nowsze rozdziały, stwierdziłam, że szkoda, że nie było ani już nie będzie akcji pomiędzy tymi bohaterami, w relacji coś więcej niż przyjaciel, nawet, jeżeli miałoby być to sztuczne i udawane, bo kurcze, zatęskniłam za nimi. Pamiętam, przysięgli sobie, że są tylko przyjaciółmi i nic nie czuli kiedy się całowali, ale cholera, to było takie kochane! Dlatego wiesz, wcale nie obraziłabym się, gdybyś kiedyś napisała o nich na przykład one shota. Uwielbiam ich razem :3
    Hmmm... A co do rozdziału, to jak zwykle - zachwycił mnie! Spodobała mi się rozmowa Kibuma z Taeminem. Zauważyłam, że dialogi wychodzą ci strasznie swobodnie, nie czuje tej powagi, jak jest w innych opowiadaniach. Podoba mi się mocno pierdolnięty, a zarazem pozytywny charakter Key. Strasznie dużo gada *o* Chyba jest moim ulubionym bohaterem. Choć Taemina też tak strasznie uwielbiam.
    Strasznie fajnie zakończyłaś rozdział. I właściwie zastanawia mnie to, jak przebiegnie cały ten zakład. Zagadka na kolejne tygodnie - mam nad czym myśleć :3.
    A co do serii "Pół serio, pół żartem", to przyznam ci się, że miałam do niej mieszane uczucia, ale kiedy już przeczytałam... To bardzo miła odmiana od tego, co czytam na co dzień. Opowiadania z nutką humoru, fajnie, lubię komedie, a rzadko je czytam. Teraz nie mogę doczekać się kolejnej części! :3
    Swoją drogą, bardzo ładny szablon. Kolory świetnie dobrałaś. Lubie takie jasne odcienie. To właściwie taka spora odmiana od tego, co było wcześniej ^o^.
    i grrr. Miałam się uczyć na turystykę i historie, bo jutro ma sprawdzian i kartkówkę, a zamiast tego siedzę na twoim blogu. Twoja wina będzie, jeśli dostanę jedynkę xD.
    Haha, nie mogę doczekać się nowego rozdziału, dlatego pisz szybko <3
    Weny kochana!

    OdpowiedzUsuń
  9. matko kocham to opowiadanie <3
    już od dawna czytam Twojego bloga, przepraszam że dopiero teraz komentuję ale zawsze czytałam rozdziały na telefonie :3
    mam nadzieję że szybko napiszesz i dodasz kolejny rozdział :3 już nie mogę się doczekać dalszych akcji u 2min XD
    dużo weny życzę <3

    ~Kimikoo

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeeej! *.* W końcu nowy rozdział! Wiem, wiem dodałaś nawet szybko, ale ja i tak czułam jakby wieki minęły od poprzedniego! Właściwie, to miałam nadzieję na jakąś akcję 2min jak obudzili się rano itp., ale to jest nawet lepsze. Leżałam sobie wieczorem i myślałam: "Jak Ona chce to rozwinąć?" I jak zwykle wyszło Ci zajebiście i to lepiej niż ja sobie wymarzyłam. Uwielbiam Twój styl pisania. Historia jest wciągająca, a ja uzależniłam się od niej. Dzisiaj na biologii kilka razy wbijałam na twojego bloga, żeby sprawdzić, czy czasem czegoś nie dodałaś. Cieszę się, że nie musiałam długo czekać. A teraz do rzeczy.

    Key dręczy Taemina i wypytuje na temat Minho. Taemin tak samo męczy Key Jonghyun'em. Ach! Tae cały czas mówi o Minho! Hahaha xd Rozwalił mnie Key w tamtym momencie: "Minho dzisiaj wbił się do mojego pokoju… Minho zajął mi łazienkę… Minho stał przede mną nagi… Minho zjadł moje płatki… A Minho myśli…" Hahaha! Nie wiedziałam, że ten Żabol myśli... O.o Nie no żarcik. (Przepraszam Minho!) Jakaś głupia laska popchnęła Key?! Niech ja ją dorwę! Zatłukę! Zabiję! No i oczywiście podziękuję, ponieważ dzięki temu Jonghyun mógł się zająć biednym Bummie. A Kibum dalej nie przyjmuje do wiadomości, że Jjong się w nim zakochał -,- "Faceci" - jakby to powiedziała Anne. ^^ Key ma dość gadania Taemin'a, ale sam nie lepszy. Ciągle go męczy i męczy. ;) Oj nieładnie! Minho i Jonghyun naprawdę się starają! Czy te dwa pustaki (przepraszam moi kochani!;*) w końcu zrozumieją, że im na nich zależy? I to z wzajemnością? Grrrr... Aż się coś we mnie wzbiera! Ale ogólnie to rozdział bardzo przyjemny. Szczególnie dla Jonghyun'a w pewnym momencie, kiedy mógł sobie pomacać tyłek Key. ^^ Marzenia się spełniają! Fajnie, że wróciłaś do JongKey, bo zaczynało mi tej dwójki brakować. Mam nadzieję, że Kibum'owi nic nie będzie! Zemdlał biedaczek! To przez Dinozaura! >.< Fajnie, że wreszcie oni, ale już tęsknię za 2min, więc mam nadzieję, że w następnej notce ich również nie zabraknie!

    Dziewczyno, czy ty wiesz co mi robisz? Ja zamiast ładnie lekcje z całego tygodnia przepisywać (chora byłam) i się uczyć do diagnozy z historii, geografii (i kot wie z czego jeszcze!) czytam Twoje opowiadanie. Dzisiaj na lekcji biologii coś mi odwaliło. Kiedy pani zapytała czego nie zrozumiałam, powiedziałam, że "Taemin kocha Minho, a Jonghyun kocha Key, więc czemu sobie tego nie powiedzą?" Oczywiście jak to ujął mój kolega Rafał - żyję we własnym świecie i nie zauważyłam jaką gafę popełniłam. Pani zapytała o co mi chodzi, kto kogo kocha? A ja na to: "A co to ma do protistów?" Oczywiście wszyscy w śmiech i dopiero wtedy się zorientowałam jaką zaliczyłam wpadkę. I podobno miałam taką niewinną minkę, że pani nie była w stanie wpisać mi uwagi... O.o

    Więc, wracając do tematu (nie bij za to przed chwilą! za bardzo się rozgadałam/rozpisałam!) - bardzo mi się podobało i oczywiście czekam na next! <3 Weeeny dużo! <3 Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Możesz dodawać szybciej? Proszę!

    OdpowiedzUsuń
  12. '… ty mnie po prostu dalej kochasz' Jongi ty wredny dinozaurze dobrze gadasz! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa Nareszcie :D
    Boże dziewczyno czy ty wiesz co ze mną robisz? Codziennie odwiedzam twojego bloga z nadzieją, że znajdę tam kolejną część. I jest. Jestem wniebowzięty. Skacze, piszczę rzygając tęczą. Jestem tak ciekawy kolejnej części, że chyba dziś nie zasnę. Twoje opowiadanie jest booskie. :D
    Weny, weny, weny ...

    OdpowiedzUsuń
  14. Masz ogromny talent :D. Od początku bardzo mi się to yaoi spodobało :3. Życzę dużo weny i siły na pisanie tego wszystkiego :D.Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział :D.
    Z pozdrowieniami Weronika.

    PS. Fajnie by było jakby między Taeminem , a Kibumem coś zaiskrzyło :D. Oczywiście to tylko moje chore pomysły :3.

    OdpowiedzUsuń