środa, 30 stycznia 2013

Bo każdy potrzebuje miłości... Part 22.


Krótko. 
Dziękuję za Wasze opinie i jestem jeszcze bardziej ich ciekawa, po przeczytaniu tego rozdziału.  Jestem z niego bardzo zadowolona ;)
I mam pomysł na kolejne opowiadanie. Tym razem będzie to Taoris xD Ale to dopiero, jak mój zalążek myśli ułoży się w całość ^^ 
 

            Taemin stał przed lustrem w łazience i oglądał się ze wszystkich stron, z miną wielce krytyczną i niezadowoloną. Plan planem, ale dalej niezręcznie czuł się prawie nagi, bo jedynie w kąpielówkach, wyjść do Minho. 
            Spojrzał na swoje odbicie w lustrze i westchnął. 
            - Taemin, jesteś naprawdę zdesperowany i napalony – pokręcił głową w dezaprobacie.  
            Pogładził się jeszcze po bokach i obrócił dookoła własnej osi. Gdyby nie było go tutaj, na tym zadupiu, odcięty od świata i rozrywki, to pewnie już dawno szukałby kogoś w klubie. Jednorazowe przygody są o tyle dobre, że zapominasz o nich bardzo szybko i żyjesz dalej jak gdyby nigdy nic. Jakoś trzeba przecież sobie ulżyć, to ludzka rzecz. Teraz pozostał mu tylko opierający się Choi, jezioro i wspólna sypialnia, która zostanie wykorzystana do odpowiedniejszych czynności, aniżeli sen. Taką przynajmniej miał nadzieję. 
            - No dobra Taemin – powiedział do siebie – Dasz radę, jesteś przecież dobrze zbudowany. Nie ma się czego wstydzić – obrócił się na pięcie i wyszedł z łazienki.
 
            Na zewnątrz było ciepło, jednak blade ciało Taemina, mimo wszystko pokryło się gęsią skórką. Chłopak wzdrygnął się i zarzucił pomarańczowy ręcznik na ramię, ruszając w stronę jeziora i leżaków tam stojących. Kąpać się nie będzie, co to to nie. 
            - Minnie! – wykrzyknął Choi, gdy tylko zauważył nastolatka, który niepewnie podążał ku niemu. 
            Lee skrzywił się i nie zwracając uwagi na chłopaka, umościł się na miękkim leżaku. Założył okulary i wystawił swoje ciało na działanie słońca. Zamknął oczy, starając się nie myśleć o mokrym ciele Minho i trzymać swoje nerwy na wodzy. 
            Poczuł nagły chłód i zdezorientowany otworzył oczy, zsuwając nieco okulary w dół. Nad nim pochylał się Minho, z łobuzerskim uśmiechem. 
            - Ajjj, co robisz?! – krzyknął rozzłoszczony, gdy krople wody z włosów chłopaka nieprzyjemnie skapywały na jego tors. 
            - Tutaj jesteś jeszcze bardziej blady – powiedział lekko – Może balsam? – pomachał żółtą tubką przed oczyma chłopaka. 
            Taemin zmarszczył brwi, po czym uśmiechnął się promiennie. 
            - Oczywiście – wysyczał i przewrócił się na brzuch – Tylko ostrożnie, jestem naprawdę delikatny – odwrócił się do zszokowanego chłopaka i puścił mu oczko. 
            - Uhm… - odezwał się nieskładnie Choi. 
            - Zaczniesz w końcu? – zniecierpliwiony pokręcił się i zamknął oczy. 
            - Już – mruknął cicho, z o wiele mniejszą werwą i usiadł obok Taemina. 
            Lee słyszał tylko odkręcaną nakrętkę i dźwięk, jaki towarzyszył wyciskanemu kosmetykowi. Drgnął, gdy zimne ręce dotknęły jego barków. 
            - Mój dotyk aż tak bardzo cię porusza? – szepnął Minho, pochylając się nad nastolatkiem. Taemin zagryzł wargę i wolno wypuścił powietrze. 
            - Twoje ręce są lodowate – wyjaśnił krótko. 
            - Dlatego się tak spiąłeś? Może masaż w serwisie? – odparł rozbawiony. 
            - Jeśli ci się nudzi… 
            - To raczej dobra okazja do dorwania się do twojego ciała – oddech chłopaka drażnił jego szyję i sam Taemin z trudem powstrzymywał się, by nie rzucić się na Minho tu i teraz. Trzymał się jednak w ryzach, ponieważ wedle jego planów, to Choi miał być tym, który nie będzie mógł się powstrzymać. 
            Nie odpowiedział. Zamknął ponownie oczy i delektował się subtelnym dotykiem rąk Minho na swoich plecach, które z zapałem sunęły zostawiając po sobie niedosyt. Delektował… To nie było odpowiednie określenie. Jego dłonie paliły, powodując jeszcze większe pożądanie i rozbudzając każdą cząstkę ciała Lee. 
            - Minho… - powiedział leniwie Taemin - … nie przestawaj – dodał, gdy dłonie Choi straciły kontakt z jego ciałem – Wiesz co? 
            - Uhm… 
            - Jestem ciekawy ile wytrzymasz. 
            - Wytrzymam co? – odparł niepewnie. 
            - Nic nie czujesz… dotykając mnie teraz? – spytał i uśmiechnął się z satysfakcją, gdy dłonie Minho zamarły, jak i on sam – Właśnie. To tylko kwestia czasu aż sam się na mnie rzucisz, zapominając o tym swoim pieprzonym przekonaniu, że to zakochanie. Już ci mówiłem… 
            - Wiem Minnie. Miłość to bzdety i tak dalej – powiedział niechętnie i nachylił się ku chłopakowi – Jesteś aż tak niecierpliwy? – szepnął mu do ucha, prawie że muskając ustami skórę młodszego. 
            - Proponowałbym przeskoczyć element zakochania i zająć się jedynie uniesieniami – mruknął sennie. 
            - Przeskoczyć – głucho powtórzył za nim  - Tak bardzo marzysz o tym, by moje dłonie błądziły po twoim oczekującym, pragnącym ciele? Żebym poznał swoimi ustami każdy zakamarek twojego ciała… Przesuwał wilgotnym językiem po twojej skórze? Całował do utraty tchu… - Choi z premedytacją opuszkami palców muskał rozgrzane ciało młodszego i słuchał gwałtownego świstu wciąganego powietrza do płuc - … aby w końcu posmakować twojego wnętrza? 
            - Hmm… Właśnie tak. Widzisz? Wykreowałeś idealny scenariusz, który aż się prosi o realizację – Lee wzruszył ramionami. 
            - Czyli to że się w tobie zakochałem nic nie znaczy? I że chcę poczekać na odzwierciedlenie twoich uczuć? Powinienem korzystać z okazji i cię przelecieć? – odpowiedział sarkastycznie. 
            Taemin westchnął ciężko i podniósł się do pionu, odwracając przodem do Minho. Spojrzał na niego z pobłażaniem. 
            - Twój problem polega na tym, że jesteś jakimś pieprzonym rycerzem, któremu wydaje się że wie najlepiej. Jest między nami chemia. Tylko nie rozumiem twoich dziwnych pobudek, dlaczego nie mamy się ze sobą przespać. 
            - A jak to będzie tylko zwyczajne pieprzenie? Kilka chwil uniesienia i co? Taemin… ty mnie nawet nie tolerujesz. A jeśli dalej masz zamiar twierdzić, że nic do mnie nie czujesz, to lepiej niczego nie zaczynać. W końcu jesteśmy rodziną, prawda? 
            - Minho, Minho – nastolatek powiedział cicho, dotykając policzka chłopaka i klękając koło niego – Seks jest czymś cudownym i nieuniknionym w naszym przypadku – zbliżył się niebezpiecznie blisko ust bruneta i wyszeptał – I tak mam zamiar cię uwieść, a zakochanie niewiele będzie miało z tym wspólnego. W końcu nie wytrzymasz – uśmiechnął się i ponownie położył na brzuchu. 
            - Jesteś aż tak zdesperowany żeby mnie przelecieć? – odparł sucho, z wyraźnym żalem w głosie. 
            Taemin drgnął. Takiego tonu się nie spodziewał. Tonu, który sprawił że wszelkie jego plany walnęły z impetem o betonową posadzkę. Mimowolnie poczuł się jak jakiś napalony dzieciak, który przeleciałby wszystko co się rusza, byle zaspokoić swoje potrzeby. Tak go postrzegał? Zabolało. Miał rację? Nie wiedział. 
            - Zdesperowany…? – wydukał powoli i odwrócił się w stronę chłopaka. 
            - Tu cię rozczaruję – przerwał mu zimno – Nie będę zabawką na jedną noc, bo jaśnie panicz Taemin musi się z kimś przespać. Przykro mi – podniósł się do góry – Chciałbym mieć pewność, że masz inne priorytety. Wiesz co? Poczekam aż sobie to w końcu uświadomisz. Byle nie zbyt długo. Podpowiem ci. Zakochałem się w tobie i nie mam zamiaru ciebie wykorzystać, z twoją zgodą czy nie. Chcę byś poczuł to co ja – powiedział na koniec smutno i nie czekając na odpowiedź chłopaka odszedł w kierunku domku. 
            Taemin podkurczył nogi i zszokowany spoglądał na postać, która się oddalała. Zakochał się? Tak… na serio? Nie udawał? Brzmiał poważnie, prawda? Chyba dotąd nie zdawał sobie sprawy, że te ich przekomarzania i podteksty, były ze strony Minho prawdziwe. Bo przecież, ktoś się w nim zakochał? Niemożliwe. Zawsze tylko kłamstwo. Zawsze. 
 
            Taemin rzucił się do telefonu, gdy tylko usłyszał dźwięk sms-a. Spojrzał przejęty na wyświetlacz i uśmiechnął się do aparatu. 
            „ Czekam na ciebie tam gdzie zawsze. Pospiesz się” 
            To może brzmiało jak komenda, jednak siedemnastolatek się tym nie przejmował. Ważne było tylko to, że ON zadzwonił i chce się z nim spotkać. Tyle czekał. 
            W biegu rzucił się do szafy i wyrzucił na łóżko znaczą część jej zawartości. Skołowany rozrzucał ubrania po pokoju, szukając czegoś idealnego na spotkanie. W końcu to aż niecały tydzień odkąd widział ostatnio Maxa. 
          Nawet nie przypuszczał, że tak szybko się zakocha w tym chłopaku i podporządkuje mu całe swoje życie. Oddychał nim, myślał nieustannie o kolejnych spotkaniach. A był pewien, że droga do szczęścia, będzie dla niego zamknięta. Gej może liczyć na coś tak abstrakcyjnego jak związek? Udało się. W ogóle tego nie szukał, a jednak. 
          Wybrał szybko ciuchy i założył buty, zbiegając po schodach. Zarzucił na siebie kurtkę i rozpromieniony wybiegł z domu. 
*** 
            Znalazł się pod klubem i przywitał z bramkarzem. To, że nie był pełnoletni nie stanowiło problemu. Bywał tutaj tak często, że większość obsługi go znała. 
            Wszedł do głośnego miejsca i od razu skierował się na górę. 
            - Cześć Hee Jae – rzucił młodej barmance, która czyściła szklanki. 
            - Taemin – rozpromieniła się, gdy zobaczyła chłopaka. 
            - Max jest u siebie? – uśmiechnął się pogodnie i wskazał piętro. 
            - Tak, tak. Czeka na ciebie. 
            - Dzięki – ponownie się uśmiechnął i wbiegł na górę. 
            Poprawił włosy i zapukał do gabinetu. Nie czekając na odpowiedź wparował do środka, rozglądając się po pomieszczeniu. 
            Elegancko ubrany mężczyzna podniósł głowę znad stosu papierów. 
            - Minnie – powiedział miękko i uśmiechnął się drapieżnie. 
            - Max – odpowiedział Taemin i podbiegł do chłopaka, całując go w policzek. 
            - Siadaj młody – wskazał mu krzesło po drugiej stronie biurka i oparł się o swój obszerny fotel. 
            - To że jesteś starszy osiem lat, nie znaczy że możesz mnie nazywać jak dzieciaka – mruknął oburzony nastolatek, ale posłusznie zajął swoje miejsce. 
            Mężczyzna zaśmiał się promiennie, z rozbawieniem obserwując złość chłopaka. 
            - Jesteś uroczy – stwierdził – Musimy porozmawiać – powiedział już poważnie. 
            - Mam się bać? – podniósł brew w zdziwieniu. 
            Max zamilkł i dźwignął swoje ciało, opierając się łokciami o blat masywnego biurka. Wpatrywał się chwilę w Lee ze zmrużonymi oczyma. 
            - Powiedz w końcu o co chodzi. To spojrzenie mnie krępuje – odparł i skulił się na swoim miejscu. 
            - Minnie, mój słodki Minnie – powiedział w końcu – Powiem ci coś młody. Jestem typem faceta, który szybko się nudzi. Mój status pozwala mi na to czego tylko sobie zapragnę, rozumiesz? 
            - Co to ma wspólnego ze mną? – spytał niepewnie. 
            - Jak ci to powiedzieć… - zamyślił się. 
            - Zwyczajnie, prosto z mostu – urocza natura chłopaka nagle wyparowała i włączył pozycję obronną. Zimny, obojętny głos był idealnym tego przykładem. 
            - Znudziłeś mi się – wzruszył ramionami i obserwował reakcję chłopaka. 
            Taemin zamrugał kilkakrotnie oczyma, nie odzywając się. Nie był w stanie tego zrobić. Zszokowany spoglądał na mężczyznę, który go od siebie uzależnił i zmienił jak nikt inny. 
            - Znu… - wyjąkał i zamilkł. To nawet nie chciało mu przejść przez gardło. 
            - Miesiąc dla mnie to i tak długo. Już nie masz mi nic do zaoferowania – dodał. 
            - A ja? To nie jest najważniejsze? Moje serce? – wydukał. 
            - Podczas pieprzenia ciebie, nie myślałem o twoim sercu, tego możesz być pewien – odparł sarkastycznie – Słodziaku, powiem ci coś jeszcze. Te wzniosłe uczucia, miłość, zakochanie, bicie serca, motyle w brzuchu to jeden wielki przeżytek. Czegoś takiego nie ma – powiedział twardo. 
            - To jak wytłumaczysz fakt, że tak się właśnie czułem w twoim towarzystwie? – spojrzał zimno na Maxa. 
            - Ty… naprawdę się we mnie zakochałeś? Myślałem, że wiesz… Było miło, ale znalazłem nową zabawkę. 
            - Zabawkę? – głucho po nim powtórzył. 
            - Może jeszcze to do ciebie nie dotarło. To koniec. Zabieraj się stąd – powiedział surowo i posłał zniecierpliwione spojrzenie nastolatkowi. 
            - Nie kochasz mnie? 
            - Nie. 
            - I nie kochałeś? 
            - … - cisza, przerywana stukotem długopisu. 
            - I NIE KOCHAŁEŚ?! – krzyknął wstając i odsuwając gwałtownie swój fotel. 
            Max spojrzał na miotającego się chłopaka i skrzywił nieznacznie. 
            - Dlaczego wy wszyscy reagujecie tak samo? – mruknął – Nie możecie po prostu grzecznie wyjść i nie trzaskać drzwiami? To naprawdę męczące być mną… 
            - Wiesz, że jesteś dupkiem? – słabo powiedział Taemin, powstrzymując napływające łzy. 
            - Wiem kochany, wiem. Zresztą, doskonale o tym wiedziałeś. A teraz nie zawracaj mi głowy. I nie łudź się, że istnieje coś tak absurdalnego jak miłość. Prędzej czy później i tak dostaniesz porządnego kopa od życia. 
 
            Otumaniony wspomnieniami, przesunął po teraz już mało widocznej bliźnie na nadgarstku, odsuwając uprzednio skórzaną bransoletkę. Był taki naiwny, taki dziecinny. Wielka miłość, która go odrzuciła. Wielkie marzenia i wspólna przyszłość, która miała zostać zakończona wraz z kilkoma cięciami. 
            - Dalej jesteś głupcem Taemin – szepnął do siebie – Nie chcesz mnie? – podniósł głowę i zwrócił się w kierunku, gdzie odszedł Minho – Nie mam nic więcej do zaoferowania niż swoje ciało, prawda? Ty też jesteś głupi, cholernie głupi – warknął głośniej. 
            Podniósł się do góry i powoli podszedł do błyszczącej tafli jeziora. Zanurzył jedną nogę w wodzie i wzdrygnął się, gdy zimne krople otoczyły jego stopę. Skrzywił się, jednak wszedł głębiej. 
            - I co ja mam zrobić? Już nawet prowadzę monolog sam ze sobą. Jesteś złym towarzyszem Taemin. Nie pomagasz… Jedno jest pewne, do łóżka mu się nie wpakuję, skoro tak stanowczo tego nie chce. Może mu zaufać? Jasne, to chyba ponad moje siły – mruczał raz za razem do siebie, robiąc z każdym słowem krok w głąb jeziora. Czuł pod stopami delikatny piasek, który przesuwał mu się pod palcami – Idiota z ciebie… taki straszny idiota… 
            Jego stopy w jednym momencie straciły kontakt z podłożem, a chłopak jak szmaciana lalka zanurzył się w wodzie, wymachując bezwładnie rękoma. Serce ze strachu stanęło mu gwałtownie i w panice zaczął wymachiwać rękoma, starając się złapać cokolwiek. Z wrażenia zakrztusił się dodatkowo wodą, która otaczała go ze wszystkich stron. 
            ~ Chyba nie chcesz zakończyć tego teraz… nieudana próba zejścia z tego parszywego świata, chyba cię czegoś nauczyła… 
            Zebrał swoje myśli w jedno i starał skupić na jednej myśli. Zgrać swoje mięśnie i uspokoić się do cholery. Ciało powoli wypływało na powierzchnię, łapiąc stały rytm. Taemin wynurzył się ostatkiem sił i wypluł wodę z ust. Jego serce biło niesamowicie szybko, gdy w ślimaczym tempie plunął ku brzegowi. Emocje opadły dopiero wtedy, gdy nogi znalazły stały grunt pod nogami. Drżąc na całym ciele doczołgał się na brzeg i opadł na ciepły piasek bez sił. 
            - Super. Do trzech razy sztuka? – wysapał ciężko i zamknął oczy. 
            Z trudem podniósł się do pionu, łapiąc za oszalałe serce, które w żaden sposób nie chciało się uspokoić. Spojrzał jeszcze na wodę, która błyszczała dzięki promieniom słońca. Taka spokojna i nieszkodliwa. Wstał na nadal drżących nogach i podszedł do leżaka, na który bezwładnie opadł. Zamknął oczy i odpłynął… 
            - Taemin! – usłyszał krzyk i zaspany otworzył oczy. Przeciągnął się i dopiero wtedy podniósł do góry. Zmrużył oczy pod napływem czerwonego słońca, które chowało się za horyzontem. 
            - Już idę Anne – odkrzyknął i wstał. 
            Nawet nie zauważył kiedy zasnął. Jego ciało było zesztywniałe i od niewygodnego leżaka, jak i od stresu i zimna. Porozciągał się jeszcze chwilę i pobiegł do domu. 
            - Taemin, cały dzień siedziałeś na dworze. Rozchorujesz się od tego – usłyszał, gdy tylko przekroczył próg domku. 
            - Nic mi nie będzie – zaśmiał się i poczochrał swoje włosy. Były wręcz sztywne od wody – Pewnie wyglądam strasznie – mruknął i ruszył do łazienki – Gdzie Minho? – zapytał jeszcze. 
            - Zaraz zejdzie. Powinien przynajmniej. Od południa siedzi w waszym pokoju – powiedziała kobieta i kontynuowała przygotowywanie jedzenia. 
            - Co jemy? – odwrócił się, gdy usłyszał głos bruneta. Spojrzał na niego niepewnie. Minho nawet na niego nie spojrzał, tylko podszedł od razu do swojej matki. 
            - Zapiekankę, może nie gotuję tak dobrze jak wasza gosposia, ale zapewniam że będzie zjadliwe – zaśmiała się uroczo. 
            - Na pewno świetnie gotujesz – zaprzeczył Taemin – Zaraz wracam, muszę się doprowadzić do porządku. 
            - Pewnie że tak. Twoje zapiekanki są najlepsze mamo – zawtórował mu Minho. 
            Zamknął za sobą drzwi. Westchnął zdając sobie sprawę, że Choi naprawdę był zły. Jak go znał, to jeszcze nie widział takiego humorku. Podszedł do lustra i otworzył szeroko oczy, gdy zobaczył swoje odbicie. Włosy znajdowały się w strasznym nieładzie, każdy kosmyk sterczał w inną stronę. Sama jego twarz była niezwykle blada, z podkrążonymi oczyma, mimo tego że tyle czasu spędził na słońcu. 
            - Taemin. W końcu – powiedział Anne, gdy tylko wszedł do salonu – Nawet ja nie siedzę tyle w łazience – kobieta zaśmiała się. 
            - Wyglądałem jak straszydło. Musiałem się doprowadzić do porządku – wyjaśnił i usiadł przy stole. 
            Minho ze wzrokiem wbitym w talerz i ze zbytnią pasją, dźgał zapiekankę. 
            - Synek! Weź się rozchmurz – Anne odezwała się do chłopaka. 
            - Minho i jak wrażenia po dzisiejszym dniu? – zapytał ojciec Taemina. 
            - Tu jest naprawdę przepięknie. Chciałbym tu jeszcze wrócić – odpowiedział nastolatek, rozpogadzając się nieco – Taemin? – spojrzał uważnie na Lee – Jakie plany na jutro? 
            - To co dziś. Czyli spędzenie dnia na leżaku. Może nie będę taki blady – mruknął. 
            - To bez znaczenia. Blady czy nie i tak dobrze wyglądasz – stwierdził chłopak, popijając herbatę. 
            - Szkoda, że wnuków z tego nie będzie – westchnęła w pewnym momencie Anne. Trójka mężczyzn spojrzała na nią – No co? Ale chociaż wszystko zostanie w rodzinie – dodała. 
            - Mamo – jęknął zawstydzony Minho. 
            - Ty Taemin. I ty Minho. I ty kochanie. Jesteście ślepi czy co? Faceci – westchnęła i wstała od stołu. 
            - Ja już dziękuję – Lee odsunął od siebie talerz – Jestem zmęczony, położę się. 
            - Ja też pójdę na górę – zawtórował mu Choi. 
            - Bawcie się dobrze – rzuciła Anne, puszczając oczko nastolatkom. 
            - Ty też mamo – odpowiedział jej brunet, uśmiechając się przebiegle. 
            - Oż ty… - kobieta podniosła głos i tupnęła nogą. 
            Minho zamknął drzwi i opadł na łóżko. Taemin spojrzał na niego, po czym przycupnął na kanapie. 
            - Jesteś zły, prawda? – zapytał niepewnie. 
            - Ja? Nie, Minnie. Nie potrafię być na ciebie zły – chłopak podniósł się i spojrzał na rudowłosego – Jest mi tylko przykro, to wszystko. 
            - Nic nie rozumiesz. 
            - To mi wytłumacz – odparł poirytowany. 
            - Nie – powiedział tylko. Zwierzać się? Nie, to nie w jego stylu. Nigdy tego nie robił. A jak nawet próbował… Nikt nie słuchał. Dlaczego teraz miałoby być inaczej? 
            - Właśnie. Czasami mnie przerażasz. Twoja obojętność. Wiem, że taki nie jesteś. 
            - Nic o mnie nie wiesz. Nic – powiedział twardo i wstał. Przesunął torbę leżącą na kanapie i postawił ją na ziemi. Podszedł do łóżka i wziął jedną z poduszek, rzucając ją na mały mebel. 
            - Naprawdę chcesz tutaj spać? Będzie ci niewygodnie. 
            - Nie będę się pchał tam, gdzie mnie nie chcą – odpowiedział z wyrzutem. 
            - Kilka godzin temu z chęcią byś wskoczył razem ze mną do tego łóżka. 
            - Nie bądź ironiczny – powiedział sucho – Dużo się zmieniło. Idę się przebrać – wyminął Minho i wyszedł z pokoju. 
            *** 
            Wchodząc ponownie do ich wspólnej sypialni światło było już zgaszone. W blasku księżyca zauważył sylwetkę bruneta zakopaną w pościeli. 
            Taemin podszedł do kanapy i spojrzał na nią krytycznie. Była za mała. Jednak z nim spać nie będzie. Niechętnie położył się i okrył kocem. Spojrzał tęsknie w stronę dużego, wygodnego łóżka. 
            *** 
            Od godziny wiercił się i kręcił, nie mogąc znaleźć odpowiedniej pozycji. Koc nieustannie się z niego zsuwał, a on sam co rusz wzdychał. 
            - Chodź tu – usłyszał cichą komendę. Starał się nie zbudzić Minho. 
            - Będę już cicho – odszepnął i pociągnął wyżej koc. 
            - I tak nie spałem. Kładź się obok mnie, nie zjem cię. 
            - A może ja ciebie tak… nie obawiasz się tego? – zapytał. 
            - Jakoś wytrzymam – odpowiedział. 
            Taemin westchnął i wstał, odrzucając od siebie koc. Podszedł do łóżka i położył się na samym jego skraju, opatulając się kołdrą. 
            - Głupek – powiedział Minho i zaśmiał się cicho. Złapał nastolatka w pasie i przyciągnął do siebie. Zaskoczony Taemin pisnął i spiął się nagle. 
            - Co ty… - zaczął. 
            - Śpijmy – zarządził Choi i przytulił do siebie zaskoczonego chłopaka. 
            W krótkim czasie oddech Minho się uspokoił. Taemin powoli zasypiał. Myślał jednak o tym, jak to by było codziennie zasypiać i budzić się w towarzystwie tego chłopaka. Było mu przyjemnie w jego ciepłych objęciach. Zbyt przyjemnie.
           
 
 
 

18 komentarzy:

  1. Taemin, coś Twój plan nie wyszedł... XD
    biedny, sparzył się raz w przeszłości i teraz rzutuje mu to na wszystko T^T ale da radę ^^
    myślałam, że Minho będzie się boczył odrobinkę dłużej, a tutaj co! :p chociaż zakochany człowiek nie myśli do końca racjonalnie xDDD ale dooobrze, dooobrze, niech prostuje skrzywione dziecię ^^
    a końcówka to och ach i w ogóle *fanka wszelkich takich scen to ja XDDDD* tylko nie lubię tego, że w takim momencie się kończy i czuję niedosyt T^T
    będę czekała na kolejnego parta T^T <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem pierwsza! W końcu! A rozdział przepiękny! Tae chyba powoli uświadamia sobie, że czuje coś do Minho. No i Żabol na początku wyglądał na wkurzonego, a potem go zaciągnął do łóżka... Jakkolwiek to brzmi. Mam nadzieję, że już wkrótce Taemin zrozumie, ze Minho nie jest zły i może mu w pełni zaufać. Wyżali mu się, Minho go pocałuje, odjadą na białym koniu i będą żyć długo i szczęśliwie... No dobra zapędziłam się. ^^
    Komentarze Anne są rozbrajające! "Faceci" - to można od niej słyszeć najczęściej. Ma kobieta rację, oni są ślepi! Powinni już dawno zauważyć, że się kochają. I ten tekst: "Szkoda, że wnuków z tego nie będzie". Hahaha! Dobre!
    No i Taemin z Minho zaliczyli poważną rozmowę. W końcu! A głupi Minnie chciał spać na kanapie... Minho ma jednak wielkie serducho i zlitował się nad małym Minnie.
    Zakończenie było nawet bardziej niż słodkie... cudowne, wspaniałe, urocze, zachwycające, przepiękne, wzruszające, czułe, rozkoszne, przyjemne, rozkochujące, rozczulające... tyle epitetów by się znalazło! Nie wiem co jeszcze ci powiedzieć... Jak zwykle świetnie ci to wyszło i jestem prze szczęśliwa, że dodałaś ten rozdział tak szybko! Mam nadzieję, że niedługo następny! ^^ Pozdrawiam i weny życzę! ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. No nieźle! Podziwiam Minho i cenię to, że jest taki uparty. I przyznał się, że się w nim zakochał, co swoją drogą było dość urocze. Zasmuciły mnie wspomnienia Taemina. Jak można bawić się uczuciami? To jest okropne T^T W każdym razie cieszę się, że nie utopił się w tym... jeziorze (?) i jakoś doczołgał się do brzegu.
    Nocka! Uroczo, ot co.

    Czekam na jakiś fragment z JongKey! *^*
    Pozdrawiam.
    Kei-chan.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne jak zawsze. Nareszcie Taemin znormalnieje XD.. Jetsem tak zmęczona, że nie mam siły pisać nic więcej, niż to, że było urocze i ciągle mi mało.. Szczególnie, że wciąż nie wiem, co u Key i jak sie trzyma ; _ ;;;

    Czekam na kolejną część ~
    Powodzenia i weny!!
    Yumeki

    *pisze jeszcze raz, choć to nie ma sensu, wiem XD. Następnym razem będę bardziej produktywna ^^~~*..

    OdpowiedzUsuń
  6. a już myślałam, że jednak plan Tae się uda ^^
    ciekawa retrospekcja ;d teraz przynajmniej wiemy dlaczego Minnie jest taki jaki jest;d w trakcie sceny w wodzie myślałam, że Minho zaraz przyleci i go uratuje ale niee...
    ohh czytało mi się rozdział świetnie, może dlatego ze własnie skonczyłam oglądać film przy którym poryczałam się jak głupia i nadal mam jakąs taką masę... ale koncówka była słodka;d szkoda że Twoje nowe opo bd Taoris bo to oznacza, że nawet go nie dotknę -,- no ale, czekam na nast party tego ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Taeś to ma dobrze.. tak cieplutko pod kołderką z Minho.. a ja siedzę z laptopem i marznę hehe :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Minnie spokojnie masz boskie ciało. XDD
    Jestem fanką rozmów pomiędzy Taeminem, a Minho. Raz ta ich słodka gra, zaraz jakiś zwrot akcji w chłodny ton, znów próba uwodzenia. Aww. *_*
    Nono coś podejrzewałam, że Minnie musiał się kiedyś sparzyć skoro teraz taki zaborczy i nie dopuszcza nikogo. I to jeszcze przez pierwszą miłość. I próba z tym cięciem się. T^T Wejście do wody mnie trochę przeraziło i potem "do trzech razy sztuka" Nono....
    Minho taki zimny... wiedziałam, że długo się nie będzie gniewał. XD
    Anne no ja Cie po prostu kocham. Tak faceci są tacy ślepi. :D
    Zastanawiam się czy Taemin w końcu zwierzy się Minho Niech się nie boi, on go na pewno nie skrzywdzi. T^T
    Mhm, Tae nie masz silnej woli. Twój plan poszedł w zapomnienie. Szkoda, ale czekam na więcej. :D
    Mehehehe tak uroczo pod koniec. Rozpływam się. T^T

    Życzę duuuuuużo weny i czekam na next.

    Pozdrawiam,
    Lee Juki~.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ehh przepraszam za spam, ale zapomniałam dodać. T_____T

      Czekam na Taoris. *_* To jeden z moich ulubionych paringów w EXO, więc tym bardziej się cieszę, że będziesz o nich pisać. Czekam oczywiście czekam. *_*

      Usuń
  9. oj, Taeminowi troszeczkę nie wyszło uwodzenie. czyżby miłość Minho go aż do tego stopnia onieśmiela? ;D
    podoba mi się to, że wstawiłaś fragment wspomnień Taemina. taka retrospekcja, teraz wiemy dlaczego jest taki wredny. niby wszystkim znany motyw, ale jak Ty to piszesz to jest takie... zajebiście ciekawe!
    no ciekawa jestem jak to dalej pociągniesz.
    ah! bym zapomniała! to, że wstawiasz tylko takie niewyjaśnione hasła typu "Do trzech razy sztuka?" jest po prostu... dostaje palpitacji ;D
    tylko nie karz nam czekać zbyt długo na następny rozdział :)
    weny życzę : )

    zapraszam do czytania i komentowania :}
    http://wiezirodzinne.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Omamo <3 To jest takie świetne ♥
    Ciekawa retrospekcja ;)
    czekam na kolejny ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny rozdział, jak zawsze zresztą xd
    Coś czuję, że Minho jednak długo nie wytrzyma i w końcu rzuci się na Tae.
    Swoją drogą, nie mogę się doczekać sceny zbliżenia 2Min.
    No i czekam też na dalszy rozwój drugiej parki (JongKey).
    Pozdrawiam i weny życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie dziwię się, że jesteś zadowolona z tego rozdziału ^o^
    Podobało mi się to jak Taemin zaczął myśleć nad swoim zachowaniem.
    A końcówka urocza. <3

    O, i czekam na TaoRisa ♥

    Weny ~! ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. O.o
    Jak fajnie, kolejny rozdział!
    A właśnie jestem chora... nie ważne ;)
    Notka cudna, muszę to przyznać. Twój styl jest naprawdę miły, przyjemny i lekki do czytania. Co do fabuły, to mam nadzieję (jak zawsze ^^), że Minnie odważy się powiedzieć Minho trochę o sobie :D
    Przyda mu się to ;)
    Weny życzę!

    Hwaiting!~

    OdpowiedzUsuń
  14. Awww ta końcówka *-*
    Bardzo spodobał mi się ten rozdział i już nie mogę doczekać się następnego <3
    Jestem też bardzo ciekawa sytuacją z JongKey :*
    Oh Taoris napisane przez ciebie....KOCHAM CIĘ!!
    Bosz już się nie mogę doczekać co wymyślisz <33
    Pozdrawiam i życzę weny :**

    /Nuke~

    OdpowiedzUsuń
  15. Myślę, że ta rodzina(Taemin, jego ojciec, Anna i Minho) jest trochę patologiczna. Ale i tak bym chciała taką rodzinę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ta końcówka mnie tak rozczuliłam. Aż ciepło mi się zrobiło,i nagle tak duszno. Minho jest boski, zakochany jest więc wybacza wszytko szybciej niz zazwyczaj. Stara się jakoś porozumieć z Taeminem. Życzę mu powodzenia..! zazdrosne takiego chłopaka. Też chcę się tak przytulić gdy idę spać. Hehhe

    OdpowiedzUsuń