wtorek, 8 stycznia 2013

Bo każdy potrzebuje miłości... - Part 19.

Witam ;)
Po 1. Rozdział krótki. Wiem. Ale pisałam go przez kilka godzin i chciałam już zamieścić.
Po 2. Z drugiej strony, dodałam go szybko, prawda? ;)
Po 3. Kiedy będzie kolejny... późno... teraz mam 3 kolokwia i 2 prezentacje... jak wena nocna złapie to coś napiszę
Po 4. Kolejnym rozdziałem będzie 2min ^^
Po 5. Poprawię jutro wszelkie błędy.
Po 6. Witam nowych czytelników. W ciągu 2 dni przybyło mi 6 nowych obserwatorów i jestem zdziwiona niezmiernie tym faktem, jak to się stało?! ;D Mogliby się również ukazać, a nie tylko odbębnić wpisanie na 'listę' ;P Miłego czytania, komentowania. Dziękuję za poprzednie opinie. Enjoy! ;* 
    

- Co ty robisz... - szepnął zduszonym głosem. Ciało Jonghyuna. Zbyt blisko jego własnego. Nie   dokończył ponieważ ręka chłopaka na jego ustach, skutecznie uniemożliwiała wypowiedzenie jakichkolwiek słów. 
 - Cicho, bo nas usłyszą - syknął tuż przy uchu Kibuma, owiewając przestraszone ciało ciepłym oddechem i powodując niechciany dreszcz. 
Stał sparaliżowany, czekając aż ich prześladowcy pobiegną dalej. Usłyszeli ich głośne kroki. Przystanęli i krzyczeli głośno, przeklinając. Key jednak w ogóle nie skupiał się na tym, że grozi im potencjalne niebezpieczeństwo. Widział i czuł - co gorsze - tylko bliską obecność Jonghyuna. Podniósł swoją rękę do góry i próbował odepchnąć dłoń Kima spod swoich ust, gdy już powoli brakło mu tchu. 
- Poszli - szepnął Jonghyun, gdy niepokojące głosy ucichły, a oni zostali sami. 
 - Świetnie, idźmy stąd - odpowiedział zduszonym głosem Kibum i próbował przecisnąć się koło Jjonga. Z marnym skutkiem. Sami ledwo się mieścili we dwójkę, a Jonghyun dodatkowo nie palił się do tego by wyjść z ukrycia. W milczeniu przypatrywał się Key i niepewnie przybliżył swoją twarz do jego. Jego usta niebezpiecznie znalazły się blisko warg zdenerwowanego chłopaka i nie miały odwagi posunąć się dalej. Kibum wciągnął ciężko powietrze do płuc, całkowicie zaskoczony zachowaniem jego de facto wroga. Urzeczony wpatrywał się w oczy Jonghyuna, które wwiercały się w ciemne tęczówki Key i nie mogły się od nich oderwać. Już niczego nie rozumiał - Co ty robisz? - jęknął i przywarł plecami do szorstkiego drzewa. Byle nie czuć tej oszałamiającej bliskości Jjonga.
- Patrzę? - stwierdził, jakby to było coś oczywistego.
-  To przestań! - warknął. 
- Onieśmiela cię to? - szepnął z błyskiem w oku i przybliżył się jeszcze bardziej do Key, o ile to było w ogóle możliwe. 
To tylko gra. Pamiętaj. Czerwona lampka automatycznie zapaliła się w skołowanej głowie Kibuma., a ten wyrzucił chociażby skrawek myśli, mówiącej że Jjong być może nie udaje. 
- A ciebie to bawi? - zakpił - To, że bawisz się tak moimi uczuciami. 
- Czyli przyznajesz, że dalej coś do mnie czujesz? - spytał cicho.
Kibum prychnął i spojrzał na niego pobłażliwie. On też mógł grać. Całe jego życie było jednym wielkim teatrem. Aż sam nabierał się, patrząc na obcą twarz w swoim lustrze. 
- Nie schlebiaj sobie - powiedział niechętnie - Moje uwielbienie i przyjaźń do ciebie prysnęły wraz z tym jak mnie potraktowałeś... zakochanie również. 
- Ranisz moje uczucia - westchnął teatralnie.
Nie mógł się powstrzymać. Ręka samoistnie wylądowała na policzku Jonghyuna,  wydając głuchy plask. 
- Co robisz? - wrzasnął Jjong, łapiąc nadgarstek Kibuma w stalowy uścisk.
- To co powinienem już dawno, a brakowało mi odwagi. Nie pomyślałeś o tym, że to właśnie ty ranisz moje uczucia. Niee, przepraszam. Raniłeś. Jakie szczęście, że to czas przeszły - wyrzucał z siebie całą złą karmę, jaka była tłumiona przez długi czas - i że teraz już nie będę cierpieć. Nie jesteś jedynym, którego mogę kochać.
- Cóż za przemowa - odezwał się po chwili , nieco oniemiały po tyradzie, jaką zafundował mu Kibum - Niemal się popłakałem - zakpił, jednak brakowało w jego głosie pewności i mocy. Kim jest ten szczęściarz? Studencik? Jemu dajesz dupy? Niezwykle interesujące. Oszczędź mi tego - powiedział z niesmakiem w głosie i opuścił ich dotychczasową kryjówkę. 
Kibum ruszył zaraz za Jonghyunem. Nic już nie rozumiał. Miał wrażenie, jakby Jjong nie był całkowicie szczery. Albo zbyt dużo sobie wyobrażał i chciał wierzyć w domysły i JaeWoona, jak i Taemina. To wszystko było tak nierealne.  Raz dawał mu jasne znaki, że coś z tego może być, a potem ta nagła wrogość, która i w nim pobudzała jej znaczne pokłady. I istniała możliwość, że to tylko gra. Właściwie taką propozycję do siebie dopuszczał. 
- Gdybym cię nie znał, to pomyślałbym że jesteś zazdrosny - prychnął i dołączył do chłopaka.
- Może mnie nie znasz? - pytanie pochłonęła ciemność, która zapadała coraz bardziej - Idziemy na kawę - zarządził - Nie mam ochoty siedzieć w szkole.
Tego właśnie najbardziej nienawidził ostatnio. Jonghyun był zmienny. Raz wysyłał ogromną nienawiść wprost do serca Kibuma, po czym dawał mu ulotną chwilę zapomnienia, w której był skłonny nawet twierdzić, że Kim jest miły dla niego. A on? Odpowiadał za każdym razem wrogością. Chyba już nie umiał opuścić zasłony, za którą się skrywał. Tak było bezpieczniej. By nie zostać znowu zranionym. 
 - Nie pomyślałeś, że nie mam ochoty pokazywać się z tobą publicznie?  
- Tak  to chyba ja powinienem powiedzieć - prychnął poirytowany - Chcę wypić kawę w towarzystwie kogoś inteligentnego, w międzyczasie będziesz mógł przeprowadzić ten swój śmieszny wywiadzik.
-  Ten 'śmieszny wywiadzik' wymyśliłeś ty, o ile pamiętam. Czyli przyznajesz, że twoi pachołkowie to idioci? Jak miło - odpowiedział przepełniony dumą. 
 - Nic takiego nie powiedziałem! - zaprzeczył gwałtownie. 
- Ależ owszem. Nie tak całkiem bezpośrednio, ale powiedziałeś.
- Cholera Kibum! - warknął - Czy ty zawsze musisz postawić na swoim?
- Przecież mnie znasz... - stwierdził obojętnie, wzruszając ramionami.
- Myślałem, że może się zmieniłeś... tak jak swoje uczucia do mnie - zamilkł  jakby powiedział coś, co nie powinno nigdy ujrzeć światła dziennego.
- Z tego to powinieneś się cieszyć - mruknął niechętnie.
Nie, nie zmieniły ty okropny idioto! Jednocześnie myślał. 
- Jest tak, możesz być pewien - odpowiedział znowu niepewnie i ponownie zostawiając Kibuma z chorymi domysłami. 
- Wiesz co? Na swój sposób, nasze kłótnie są zabawne - powiedział po dłuższej chwili.
- Zabawne? - Jonghyun podniósł brew w zdziwieniu. 
- Z najlepszych przyjaciół we wrogów. Ciekawa droga - zamyślił się, po czym dodał - Och tak, zapomniałem. Ty mnie nigdy nie uważałeś za przyjaciela. Mój błąd. Jak się czujesz ze świadomością, że mimo tylu osób obok ciebie i tak jesteś sam? - czuł wręcz ogromną potrzebę ranienia. Ostre słowa same wypływały z jego ust, ociekając jadem i bólem. 
- Nie jestem sam.
- Ach, myślisz, że Minho jest twoim przyjacielem? Naiwny. Pewnie też leci jedynie na twoją pozycję, albo się ciebie boi. Samotny Jonghyun, jakie to przykre. Tym bardziej, że jak już miałeś osobę, której zależało na tobie, to zgniotłeś ją jak robaka - ciągnął bezlitośnie.
- Dobra, wiem! - wykrzyknął i stanął w miejscu - Wiem jak cholernie tobą pomiatałem. To chciałeś usłyszeć? - patrzył na niego wściekły.  
- Bardziej mnie interesuje, czy zrobiłbyś to drugi raz. Wiedząc jak to się skończy - powiedział i spojrzał na Jonghyuna uważnie - Chcę to usłyszeć - uśmiechnął się drwiąco. A w jego sercu szalała burza. Dobitne 'tak' spowodowałoby całkowite zatracenie i pogrążenie się jego i tak obitego serca. A wiele mówiące 'nie' dawało płonną nadzieję, która mogła zostać jeszcze brutalniej zgaszona. 
- Straciłem ochotę na kawę. Wyślij mi pytania na pocztę. Chyba ją jeszcze pamiętasz? Idę do domu - powiedział spokojnie i odwrócił się od Kibuma, idąc w przeciwną stronę.
- Nie odpowiedziałeś! - wrzasnął za nim. Nie doczekał się odpowiedzi. Jonghyun, nie zwracając na niego uwagi, po prostu odszedł.
Milczenie było gorszą opcją niż jasna odpowiedź. Rozbudzało na nowo wszelkie uczucia i sytuacje, które być może będą miały okazję wybić się ze skołowanych myśli...

11 komentarzy:

  1. bosz, cichy obserwator się ujawnia ^^
    weszłam tutaj bez większej nadziei o tej godzinie, a tutaj nowy rozdział i me serce oblał miód i złość na kota, który zrobił mi pobudkę 3h przed budzikiem minęła XDD
    meeehhh, Jonghyun ty, ty... ciekawe na ile on teraz gra, a na ile coś się w nim gotuje ^^
    Kibum srogul, ale rozumiem go, po tym, co przeszedł jego zachowanie jest normalną reakcją obronną. przynajmniej nie bedzie musiał przeprowadzać wywiadu skoro tak bardzo nie chciał :P
    czekam na kolejną nocną wenę, gdybym ja tak pisała ficki za każdym razem, gdy mam się uczyć do kolokwium, to moje wypociny objętościowo byłyby już pewnie większe niż HP, LOTR i Zmierzch razem wzięte xDD~

    OdpowiedzUsuń
  2. Głupi głupi głupi Jong ~! TT^TT Szkoda mi Buma :xx Czekam na kolejny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Yatta! Mimo ,że jesteś zajęta jednak napisałaś dziękuję ♥
    Teraz tylko czekać na 2min'a :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Oh żal mi Kibum'a ale jestem bardzo ciekawa czy będzie z Jonghyun'em *3* <3
    Już niecierpliwie czekam na kolejną część z 2 min'em <33

    Pozdrawiam i życzę duuużo weny :*

    /Nuke~

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że brak czasu i pełno zaliczeń sprzyja wenie ^ ^ Bardzo mnie to cieszy ;D Ogromnie uwielbiam wątek JongKey <3 Ciekawa jestem jak Key przeżył taką metamorfozę po tej zdradzie i jak udawało mu się być tymi wszystkimi kolesiami, a nawet stracić "wianek" ;P skoro teraz znowu ma Jonga w głowie i sercu...
    Devi

    OdpowiedzUsuń
  6. Głupi Jjong. :<
    Dzieję się coś aż miło. Jestem tak strasznie ciekawa jak to się wszystko dalej potoczy. ^^
    Yah, 2MIN. ♥

    Życzę powodzenia na zaliczeniu i czekam na next.
    Pozdrawiam,
    Lee Juki~.

    OdpowiedzUsuń
  7. Za każdym razem kiedy wchodzę (a robię to często) czeka już coś nowego:D
    Boże, to wszystko stało się takie pogmatwane...jestem ciekawa co czuł JJong po tym wszystkim co wytknął mu Key...i jak to się w końcu potoczy...co będzie z zakładem...
    No nic....Weny, weny i jeszcze raz weny! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeeej!! W końcu rozdział! Nawet nie wiesz, jak ja się cieszę. Niezły prezent w dniu moich urodzin mi sprawiłaś:) Arigato!!
    Co do notki...
    Ciekawe, co dalej? Ja tam myślę pozytywnie i Key i Jjong się zejdą.
    No i czekam na 2Min z niecierpliwością.
    Zapraszam na oldschool-yaoi.blogspot.com Wpadnij kiedyś, jak znajdziesz czas.
    Pozdrawiam i weny życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak ja się nie mogę doczekać momentu w którym Jjong i Kibum będą razem. T^T ♥
    Może i krótki rozdział, ale bardzo mi się podobał. ~~ Końcówka ciekawa *^*
    Teraz tylko czekać na kolejny rozdział. <3
    Życzę nocnej weny! xD

    OdpowiedzUsuń
  10. 2min tak. A rozdział ciekawy. Weny weny

    OdpowiedzUsuń
  11. Chociaż napisałaś że rozdział może być dopiero za 2 tyg. To ja tak codziennie zaglądam , z myślą że jednak coś dodałaś.^^ Cudowne jest te opowiadanie. Z niecierpliwością czekam na 2Min.♥ Więc życzę weny. ^o^

    OdpowiedzUsuń