niedziela, 6 stycznia 2013

Bo każdy potrzebuje miłości... - Part 18.


  Po 1. Jak masz w poniedziałek kolokwium, na które de facto nic nie umiesz, to nie bierz przykładu ze mnie i nie zacznij pisać rozdziału :P Jak widzicie kolejna notka się pojawiła, a moja pozytywna ocena z Administracji stoi pod wielkim znakiem zapytania ;D ALE... jutro też jest dzień.  
 Po 2. Końcówka tego rozdziału zostawi Was zapewne z małym niedosytem... takie też było moje zamierzenie ;>     
Po 3. Pod ostatnią notką było tyle komentarzy ;O Wow! Jestem niezmiernie szczęśliwa, oby tak dalej ;) 
 Po 4. Przybyło kolejnych obserwatorów, witam ich serdecznie i nam nadzieję, że się ukażą pod postami, wyrażając swoje zdanie, nawet najbardziej chaotyczne :P  
 Po 5. Kolejna notka pojawi się... uhmm... nie mam pojęcia. Mam nawał pracy przez bite dwa tygodnie -.- Sesja... 
Po 6. Ten rozdział nie był jeszcze sprawdzany. Skończyłam go pisać 5 minut, teraz wstawiam, jutro poprawię błędy ;) 
Po 7. Dziękuję za Wasze wsparcie, komentarze ;* Miłego czytania! ^^



          Omijał Jonghyuna szerokim łukiem od dwóch tygodni. Nie dopuszczał do sytuacji, w których znalazłby się z nim sam na sam. Był tak skołowany, że nie wiedział co mógłby zrobić. Pocałunek z JaeWoonem wywołał sporą burzę w jego umyśle i trudno było mu zapomnieć ponownie o Kimie i ich powiązanej przeszłości, usianej i pozytywnymi rzeczami, jak i tymi negatywnymi, które najchętniej by wymazał z pamięci.

            Pora oddania artykułu niemniej jednak zbliżała się niepokojąco. Kibum bywał co prawda na treningach , ale ograniczał się do robienia zdjęć, czy rozmów w towarzystwie całej ekipy. Zadał kilka pytań trenerce, jednak zdawał sobie sprawę, że to na co zdecydowanie czekają czytelnicy, w tym płeć damska, to wywiad z Jonghyunem. Jinki coraz bardziej naciskał, a sam Kim nagabywał. Widząc Jonghyuna i to samego, bez stałego otoczenia, uciekał gdzie pieprz rośnie. Teraz sam śmiał się ze swoich planów zemsty na Jjongu. Wystarczyło kilka dni, by plany upadły, a on sam znalazł się w totalnej rozsypce.

            Spotykał się dalej z JaeWoonem. Widział jak student coraz bardziej się w nim zakochuje, podczas gdy on nie czuł nic oprócz przyjaźni. Wmawiał jednak sobie, że na uczucie jeszcze przyjdzie czas, że miłość od pierwszego wejrzenia nie istnieje i jeśli trochę się postara nad tym związkiem, to ułoży sobie życie. Lubił się z nim spotykać. Zawsze znajdowali mnóstwo tematów do rozmowy. Z drugiej strony czuł, że zawiedzie chłopaka, że zrani jego uczucia i prowadzenie tego dalej będzie jeszcze bardziej boleśniejsze. I dla niego, jak i dla JaeWoona. Drobne czułości jakimi obdarzał go student, cieszyły go i z uporem twierdził, że mu się one podobają i z równym zaaferowaniem na nie odpowiadał. Pomijając fakt, że były mało szczere z jego strony. Raczej czuł się w obowiązku do odwzajemniania takich drobnostek. Nie chciał zerwać również z nim kontaktu, ponieważ potrzebował oparcia. Nie chciał się załamywać przy każdym spotkaniu z Jonghyunem, a JaeWoon był gwarancją, że nic głupiego nie zrobi. Że spotykając się z nim, nie doprowadzi do niezręcznych sytuacji z Kimem i wszystko pozostanie po staremu. On będzie miał kochającego go chłopaka, a Jonghyun pozostanie jego wrogiem. I te dziwne myśli i sny z jego udziałem w końcu ustaną. I zapomni. Tym razem już na zawsze.

            Dziś miał się spotkać z Jonghyunem. Wykręcał się jak mógł, byleby tylko odwlec spotkanie, jednak i Kim i Onew byli nieugięci. Umówili się w szkole o 19. Trening siatkówki wtedy się kończył, a szanowny Jjong tylko wtedy miał dla niego czas.

            Siedział na łóżku i przeglądał serwisy plotkarskie. Do zaplanowanego spotkania zostały dwie godziny, a on już zaczął się stresować. Poczuł jak dwa silne ramiona oplatają go w pasie. Oparł się delikatnie o klatkę piersiową chłopaka.

            - Bummie? – zamruczał JaeWoon i cmoknął nastolatka w policzek.

            - Uhm…? – odparł zajęty niezmiernie surfowaniem po Internecie niż swoim gościem.

            - Jesteś spięty. Bardzo spięty – powiedział ponownie i oparł brodę w zagłębieniu szyi Key, drażniąc delikatną skórę ciepłym oddechem.

            - Myślę nadal nad pytaniami do wywiadu z Kimem – wytłumaczył i zamknął laptopa. Złapał chłopaka za ręce i przymknął oczy, pozwalając na uścisk – JaeWoon… jesteśmy parą?

            Dwa tygodnie to może nie dużo, żeby tak diametralnie zmienić swoje relacje. Kibumowi jednak zależało na czasie. Chciał mieć wszystko zaklepane i dopowiedziane. Tak na wszelki wypadek. Bo nie potrafiłby zdradzić niespodziewanie osoby, z którą jest. Tak przynajmniej sądził.

            - Zaskoczyłeś mnie – stwierdził JaeWoon i przesiadł się naprzeciwko nastolatka.

            Key zmarszczył brwi i spojrzał uważnie na siedzącego przed nim chłopaka.

            - Zbytnio się pospieszyłem?

            - Nie – zaprzeczył gwałtownie – Nie pytałem o to, ponieważ nie chciałem cię naciskać. Nie chciałem by to była wymuszona decyzja. Chcesz tego naprawdę? – spytał z nadzieją.

            Zamilkł. Nie był pewien. Chciał wierzyć, że to dobry pomysł. Znowu przed oczyma widział tego kretyna Jonghyuna. Już wiedział.

            - Tak – zmusił swoje usta do rozciągnięcia się w ‘szczerym’ uśmiechu. 
            - Keyyy – pieszczotliwie powiedział i przygarnął do siebie chłopaka  - Ja już chciałem być twoim oficjalnym facetem, jak tylko ciebie poznałem. Zabrzmi to strasznie tanio, ale jestem teraz najszczęśliwszym kolesiem pod Słońcem.

            - Niezmiernie mi miło, że doprowadziłem cię do takiego stanu – mruknął Kibum, nieco przyduszony mocnym uściskiem JaeWoona.

            Chłopak oderwał się od nastolatka i uśmiechnął od ucha do ucha.

            - Proponuję oficjalnie przypieczętować nasz związek – posłał Key żartobliwe spojrzenie i zbliżył się do niego.

            - Jestem niezmiernie ciekawy w jaki sposób – odparł z błyskiem w oku.

            JaeWoon cmoknął na próbę Kima i odsunął się od niego.

            - Może tak?

            - Liczyłem na coś bardziej porywającego – powiedział z żalem w głosie.

            - Bardziej?

            - Znacznie bardziej… - urwał. Usta starszego nie pozwoliły mu dokończyć, wbiły się gwałtownie w wargi zaskoczonego Key, pogłębiając od razu pocałunek. Kibum byłby głupi, gdyby stwierdził że ten pocałunek mu się nie podobał. Od dawien dawna nie miał nikogo i powoli zaczynało mu brakować jakiegokolwiek kontaktu… dotyku. Tylko, dalej nie czuł tego ukłucia w sercu, tych emocji, które wprawiałyby go w osłupienie. Było miło.

            Jae przywarł do Kibuma tak, że ten opadł na miękką pościel. Student zwisł nad nim i uśmiechnął się lubieżnie.

            - Wyglądasz teraz tak bezbronnie – stwierdził. Kim się zarumienił.

            - Ledwo co jesteśmy razem, a ten już mnie ciągnie do łóżka – prychnął niezadowolony, ukrywając uśmiech.

            - Nie musiałem cię do niego ciągnąć, już dawno w nim byłeś. Ojjj Bummie – powiedział i pochylił się nad szyją chłopaka lekko ją muskając – cudownie pachniesz… - szedł subtelnymi pocałunkami na odkryty obojczyk i liznął delikatnie skórę nastolatk - … i smakujesz. 
            - Aż się rumienię przez ciebie – zażartował.

            - Chciałbym niebawem zobaczyć bardziej obite rumieńce na twojej twarzy… i równie upojne jęki wydobyte z twojego gardła – mruknął wprost do ucha Key.

            - Jakaś perwersyjna wizja powstała w twojej głowie?

            - Już od dawna – potwierdził i pocałował ostatni raz swojego chłopaka. Usiadł na jego biodrach, całkowicie uniemożliwiając jakikolwiek ruch.

            Kibum uniósł się nieznacznie opierając na łokciach. Podniósł brew do góry, gdy zobaczył podejrzliwy uśmiech JaeWoona.

            - Czyżbyś zaczynał odczuwać jakąś frustrację seksualną?

            - Bummie, wiesz że poczekam. Jesteś młodszy…

            - To nie znaczy, że niedoświadczony. Nie musisz się obawiać, nie jestem dziewicą strzegącą swojego wianka. Już dawno go nie ma – odparł z przekąsem.

            - Ale to i tak za wcześnie.

            - Masz rację. Przyklepanie tego, że jesteśmy razem nie znaczy, że od razu się z tobą prześpię – potwierdził.

            - To dobrze, że nie muszę zmieniać o tobie zdania. Nie zależy mi jedynie na seksie… ja naprawdę pragnę związku. Długoterminowego związku. Jestem cholernie romantycznym kolesiem i widzę się z jedną osobą do końca życia. To była cholerna strzała Amora, gdy po raz pierwszy cię zobaczyłem i wiedziałem, że to ty. Dam z siebie wszystko. Nawet jeśli się rozstaniemy, to zawsze będę cię szanował – powiedział niezwykle szczerze. Kibum nie mógł ze swojej strony poważyć się na takie słowa. Bo co niby miał powiedzieć „Czuję coś do Jonghyuna. Niee… Ja nadal jestem w nim zakochany. Ale bycie z tobą może mi pozwoli zapomnieć o nim. Jesteś więc próbą. Jak się nie uda mi w tobie zakochać, to skrzywdzę ciebie i siebie”. Taka przemowa zdecydowanie nie wchodziła w grę.

            - Prawie bym się wzruszył tą przemową, gdyby nie fakt, że siedzisz mi na biodrach, a twoje ręce jakoś niebezpiecznie wędrują po moim ciele – prychnął rozbawiony.

            - Ale naprawdę tak myślę… - powiedział z wyrzutem.

            - Wiem.

            - Tylko, że nie mogę się tobie oprzeć – uśmiechnął się i pogładził boki młodszego, podwijając mu koszulkę i przyglądając się odsłoniętej klatce.

            - I bardzo dobrze. To ciało jest warte miliony – przewrócił oczyma, jakby to była oczywista oczywistość. 
            - Uhm… - wydał z siebie nieartykułowany dźwięk i pochylił się nad brzuchem Kibuma, składając na nim miękki pocałunek. Ten zadrżał pod wpływem tak nagłej pieszczoty.

            - Zaraz muszę iść – starał się opanować swój głos.

            JaeWoon westchnął i podniósł się do góry. Zmienił pozycję, siadając obok Key.

            - Jonghyun mi się nie podoba – mruknął.

            - Wierz mi, że mam to samo – powiedział spokojnie. Kłamstwa przychodziły tak łatwo – To jednak moje zobowiązania.

            - On tak na ciebie patrzy… -drążył dalej - … jakby chciał cię pożreć tym wwiercającym spojrzeniem.

            - Chyba ukatrupić na miejscu. Z tym to się mogę zgodzić – powiedział niechętnie i podniósł się z łóżka ruszając do szafy.

            - Wcale nie. Jak ty możesz tego nie widzieć? Bummie, on na ciebie leci. Czaisz? – stwierdził poirytowany.

            - Posłuchaj Jae – spojrzał ostro na chłopaka. Taemin też mu to mówił. Wolne żarty. Wiedziałby o tym. Na pewno – Ja i on się nienawidzimy. Jedyne co potrafimy to skakać sobie do oczu i nic tego nie zmieni. Nic – powtórzył stanowczo.

            - Jak tylko będzie chciał coś zrobić…

            - To sobie z nim poradzę. Jestem dużym chłopcem – powiedział z pobłażaniem.

            - Bummie, ja doskonale wiem że jesteś młodym, zdrowym mężczyzną… 
            - I do tego twoim, więc skończmy tą dziwną rozmowę – przerwał mu. Kolejne kłamstwo? Był z nim, spotykał się z nim… nie był jego. 
            Chłopak podszedł do niego i przytulił mocno.

            - Ale z ciebie przytulanka – powiedział miękko Key. Było mu miło. Nic poza tym.

            *** 
            Było ciemno. On był sam. I był w parku. Samiusieńki. To nie napawało zbyt pozytywnymi emocjami. Kibum starał się nie myśleć o tym, że umysł wymyślał najbardziej mrożące w żyłach historie. Przeklinał w tym momencie Jonghyuna, że wybrał tak późną porę. Zabije go już, jak tylko zobaczy tego kretyna.

            Nagle poczuł na swoim ramieniu dłoń, która zatrzymuje go w miejscu. Zamarł. Serce zaczęło bić mu w oszalałym tempie. Otworzył szeroko oczy. Bał się odwrócić i skonfrontować z kimś…czymś? Osobnik z czeluści piekielnych, jak został nazwany przez Key odważnie sobie poczynał, ponieważ zarzucił ramiona na szyję chłopaka i przysunął się. Kibum krzyknął donośnie i podskoczył w miejscu. W odwecie usłyszał donośny śmiech i doskonale wiedział do kogo on należy.
            - Ty kretynie! – wrzasnął na całe gardło i odwrócił się w stronę Jonghyuna. 
            - Naprawdę się przestraszyłeś? – Kim zwijał się ze śmiechu, mało brakowało a leżałby na  chodniku. 
            Kibum tupnął nogą i walnął nabijającego się chłopaka w ramię.

            - Chcesz żebym zszedł na zawał?! No jasne, pewnie że chcesz. Głupie pytanie – prychnął – Nie musiałbyś mnie już nigdy więcej oglądać. Ale nie ma tak dobrze. Dziś będziesz musiał wpatrywać się w tą piękną twarz – spojrzał w wyższością na chłopaka, który jak na zawołanie spoważniał.

            - Nigdy nie życzyłem ci śmierci – odparł sucho. 
            - I mam w to uwierzyć? Dobre sobie… 
            - Key! – krzyknął z wyrzutem. 
            - Kibum – poprawił.

            - Co?

            - Kibum – powtórzył z naciskiem – Chyba zapomniałeś, że Key jest zarezerwowany dla przyjaciół. A ty się do nich już od dawna nie zaliczasz.

            - Idziemy… Kibum? – wysyczał i ruszył przodem.

            Key zacisnął zęby i podążył za Jonghyunem, czując na swoich ramionach ten przytłaczający dotyk chłopaka.

            - Dlaczego nie byłeś w szkole? – zapytał głównie dlatego by przerwać tę ciszę, jaka im towarzyszyła od kilku minut.

            - Trening był gdzie indziej – mruknął od niechcenia – Przygotowałeś chociaż pytania? Nie chcę marnować z tobą całego swojego wolnego czasu. 
            - Oczywiście, że mam. Nie rozumiem dlaczego nie załatwiliśmy tego na jakimś komunikatorze. Wysłałbyś mi odpowiedzi i z głowy – warknął poirytowany.

            - Nie musisz tego rozumieć. Wiem co robię – powiedział spokojnie.

            Miał przemożną ochotę wygarnąć mu w tamtym momencie, że wie wszystko o tym cholernym zakładzie i żeby dał sobie spokój, ponieważ jego misterny plan nie wypali. Miałby wtedy święty spokój.

            Kibum zauważył kilka metrów dalej grupkę nastolatków. Rozmawiali głośno, pociągając co chwilę coś z butelki.

            - Nie ma innej drogi? – zapytał nieco przestraszony i złapał Jonghyuna za ramię.

            - Chyba się ich nie boisz? – powiedział sarkastycznie. 
            - Jonghyun… - potrząsnął jego barkiem - … nas jest dwóch, ich spora grupka, oni piją i mogą być nieobliczalni – jęknął.

            - Przestań – zbył go i strząsnął jego rękę ze swojego ramienia, tylko po to by złapać trzęsącą się lekko dłoń i zamknąć w szczelnym uścisku. Podniósł ich złączone dłonie do góry i pomachał przed nosem Kibuma – Jestem tu, tak?

            - Jakoś ten fakt mnie nie uspokaja, biorąc pod uwagę, że to ty jesteś moim potencjalnym zagrożeniem – odpowiedział sucho i wyrwał swoją rękę z uścisku, który zaczął wręcz palić.

            - I tak cię obronię – powiedział z mocą.

            - Albo zostawisz na pastwę losu – mruknął.

            - Cholera! Czy ty musisz się tak droczyć? Idziemy? – odezwał się surowo i pociągnął chłopaka za sobą.

            - Puść mnie! – syknął – To tylko ich bardziej rozjuszy, jak nas zobaczą.

            Jonghyun przystanął i spojrzał na złączone dłonie. Z wahaniem je rozplótł. Z żalem? Przemknęło przez myśl Kibumowi. Nie. Wydawało mu się.

            - Dobra, chodź. Nie patrz na nich. Przejdź obojętnie. Nic nie mów – poinstruował go uważnie.

            - Jeszcze jakieś cudowne rady? – mruknął z przekąsem.

            - I tak to niewiele da. Wyglądasz jak dziewczyna – pokręcił głową z dezaprobatą.

            - Sam wyglądasz… - obruszył się nagle Kibum.

            - Cicho. Idziemy! – zarządził i żwawym krokiem ruszył do przodu.

            - Kretyn – burknął obrażony i podbiegł do Jonghyuna.

            Key ponownie się zestresował i z szalejącym sercem szedł w stronę nieznajomych, mając ogromną nadzieję, aby ci przypadkiem ich nie zaczepili. Przysunął się znacznie bliżej Jonghyuna, że niemal czuł ciepło jego ramienia.

            Hałas przy ekipie powiększał się, aż w końcu trafili w sam środek harmideru. Ci wydawali się ich nie zauważać, Kibum już oddychał z ulgą, gdy jeden z nieznajomych odezwał się do pary.

            - Macie drobne? – spytał grubym głosem.

            Key zatrzymał się sparaliżowany i spojrzał zlękniony na Jonghyuna. Ten posłał mu uspokajające spojrzenie i odwrócił się do swojego rozmówcy.

            - Nie – odparł od niechcenia.

            - Nie? – spytał ponownie.

            - Chyba powiedziałem wyraźnie – powiedział poirytowany. Kibum schował się za jego plecami.

            Nieznajomy, wysoki chłopak podszedł do nich i zajrzał przez ramię Jonghyuna.

            - Masz drobne? – pytanie skierował tym razem do Key. Ten otworzył szeroko oczy ze strachu i milczał – Dziewczynko masz drobne? – powtórzył silniej.

            - Szlag – szepnął Jonghyun, gdy poczuł jak Key wali go dość boleśnie pięścią w plecy.

            - Co powiedziałeś ty przerośnięta kupo mięśni! – wrzasnął głośno, wychodząc z cienia i rzucając nieznajomemu wściekłe spojrzenie – Czy ja ci wyglądam na dziewczynę?!

            Pozostała czwórka chłopaków zbliżyła się. Jonghyun automatycznie cofnął się do tyłu, ciągnąc za sobą Key.

            - Laleczko, jeszcze się odgrażasz? – syknął i podszedł krok bliżej.

            - Key… - mruknął cicho Jonghyun.

            - Zamknij się! – warknął – Nikt nie będzie mnie obrażał! A na pewno nie taki półgłówek! – krzyczał na rozjuszonego coraz bardziej chłopaka.

            - Wyglądasz tak dziewczęco, że z pewnością jesteś pedałem – zaśmiał się ohydnie.

            - Nie pedałem kretynie, tylko gejem! – odparł z dumą.

            - A to może twój spedalony chłopak? – kiwnął na Jonghyuna.

            - Nic ci do tego kim on jest! – krzyknął.

            - Kibum – syknął jak najciszej się dało – Liczę do trzech i uciekamy. W prawo. Nie ścieżką. W prawo. Ręka – złapał skrycie dłoń chłopaka i mocno ją uścisnął.

            - Zaraz zobaczycie, że z normalnymi ludźmi się nie zadziera – wrzasnął pijany chłopak i powoli zaczął się zbliżać do chłopaków.

            - Raz… - szepnął cicho Kim.

            - Jedyną normalną osobę, którą tu widzę jestem ja – powiedział z wyższością Key.

            Pijana grupka widocznie miała dość obelg Kibuma, ponieważ jak jeden mąż rzuciła się na nastolatków.

            - Cholera, trzy! – wrzasnął Jonghyun i ruszył biegiem prosto na teren zielony parku, ciągnąc za sobą Key. 
            Biegli w oszalałym tempie i tylko to, że chłopacy byli pijani, pozwalało im zdobyć małą przewagę. Przed nimi wyrosły dwa ogromne drzewa, które dzieliła niewielka przestrzeń. Jonghyun nie zastanawiając się pociągnął chłopaka w szczelinę, ciasno do niego przylegając…

18 komentarzy:

  1. Ojacie *^*
    Ile się dzieje! No, no, no. Jonghyun jak heros, będzie ratował Kibuma, który uważa go za swojego wroga, a tak naprawdę to będzie jego przyszły, na pewno. W każdym razie jestem ciekawa, jak oni mogli w przestrzeń między tymi drzewami wejść na raz, a nie za sobą, no ale moja wyobraźnia o tej godzinie jest chyba trochę ograniczona T_T ZAKLINUJĄ się xD ... Dobra, kończę już.
    Pozdrawiam i powodzenia w nauce ^^
    Kei-chan.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie no wiesz... przerywać w takim momencie? Jak możesz nas tak torturować? ;_____; A tak na serio... rozdział genialny. Ta deklaracja Jae taka słodka ^^ Mam nadzieję, że w następnym rozdziale dokończysz to co tak brutalnie nam przerwałaś, albo chociaż Taemin i Minho się pogodzą *_* No więc weny i czasu na pisanie :3
    Hwaiting! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. O niee, w takim momencie.. Dobrze, że ostrzegałaś, ale to i tak nie wiele dało, haha.
    Jestem zaskoczona, że Key sam wyszedł z tym pytaniem o związke.. Ja rozumiem, że chce zapomnieć o Jonghyun i takie tam, ale mimo wszystko ; ;.... Teraz mi będzie szkoda JaeWoon.. Ciesze się, że chociaż mówi, że nie będzie miał mu za złe, kiedy go opuści ^ ^``. Jonghyun, nie spierdol tego \o/ (musiałam)

    A ja jeszcze dodam, że życzę Ci powodzenia i zdania wszystkiego na najlepsze oceny! I nie każ nas tak.. Mam nadzieję, że w chwilach odpoczynku dasz radę coś napisać, kekeke. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że pojawił się nowy rozdział. Wiesz, jak jest sesja to nagle znajduje się czas na wszystko.
    Nie komentowałam od dawna. Wybacz, brak dostępu do neta. Dziękuję za tak liczne rozdziały w trakcie przerwy świątecznej. Ah bardzo lubię twoje opowiadanie. Postać Jjonga... Wydaje mi się, że on tylko gra. A key? Zapędził się w ślepą uliczkę. Lepiej niech nie pcha się w taki związek bo zostanie znienawidzony. Troszkę go rozumiem, ale i tak mi szkoda.... Szczególnie JaeWoon... Cholera jest zajebistym chłopakiem i szkoda mi go. Szkoda mi go, że trafił akurat w taki trójkąt.:( Oddaj mi go<3

    shaanti

    OdpowiedzUsuń
  5. Nieeeeeee! Jak mogłaś przerwać w takim momencie?! T.T Mam nadzieję, że szybko dodasz kolejny rozdział. Dzisiaj nie mam zbytnio humoru na rozpisywanie się, ale powiem tylko, że jak zwykle wszystko wyszło ci świetnie. Było parę błędów, nie powiem, ale wspomniałaś, że je poprawisz, więc nie będę ci ich wytykać. ^^ Pozdrawiam! I powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wielkie dzięki ^ ^ mój głód yaoistyczny został zaspokojony dzięki Tobie xD Bardzo się cieszę, że jednak napisałaś nowy rozdział o wiele szybciej ;3 Nie mogę z Keya, który w jednej chwili jest trzęsącą się galaretką, a potem takim odpyskiwaczem ;P Ciekawa jestem co siedzi Jonghyunowi w głowie... naprawdę coś czuje czy to wszystko tylko przez ten durny zakład -.-
    Dzięki temu, że uszczęśliwiłaś tylu ludzi na pewno wszystko ładnie zdasz ;* ^ ^
    Devi

    OdpowiedzUsuń
  7. *O*
    Jejku to się porobiło. ^^
    Taki moment? No wae.... Jjong taki rycerz. xD
    Kei i JaeWoon.. Hmm ciekawe. Zastanawiam się ile to potrwa. Jae taki kochany chłopak. D:
    Brak mi 2Min. Bardzo mi ich brak.

    Pozdrawiam i życzę weny,
    Lee Juki~.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale się rozwinęła akcja ♥ Teraz czekam tylko na 2min'a.. głupi key złamie serce dla JaeWoona.

    OdpowiedzUsuń
  9. Omnomnom. *.* .Co za niespodzianka. nie sądziłam, że tak szybko się tu coś pojawi. jestem jednak mile zaskoczona.
    Co do notki - jak zawsze mi się podobała. Jednak nadal nie mogę się pogodzić z tym, że Key jest z tym całym kolesiem. ( tak, tak, wiem.marudzę ). Mam nadzieję, że Jonghyun zdobędzie Kibuma, jednak nie ze względu na zakład.

    Z ogromną niecierpliwością wyczekuję następnego rozdziału. :). Życzę weny i powodzenia z nauką ;* ~ Shu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Oh musiałaś skończyć w takim momencie...T_T
    Teraz będę codziennie sprawdzać czy nie dodałaś nowej notki >.< :3
    Jestem bardzo ciekawa co będzie dalej z JongKey ,a jescze bardziej z 2min'em *q*

    Pozdrawiam i życzę weny :*

    /Nuke~

    OdpowiedzUsuń
  11. o.O
    W takim momencie? Jak nikczemnie!
    Rozdział genialny (jak zawsze) ;) Cieszę się, że nasz hetero JJong został takim obrońcą Key ^^ Ale ciekawi mnie, co słychać u 2min...?
    Chociaż z drugiej strony... tempo dodawania rozdziałów jest porażające... Jedyne co mogę zrobić, to życzyć więcej weny ^^
    I powodzenia na sesji! :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ulala ile sie dzieje ! ; D Chce wiecej ! xd
    Nie moge sie doczekac ma nastepny rozdzial ; )
    Duuzo wenyy ! c :

    OdpowiedzUsuń
  13. Już sesja? (Omg, czego ja mam wszystko tak późno...) W takim razie wytrwałości w nauce. ;)

    O jaaa, jaki Key, tylko by się kłócił. xD Na szczęście Jonghyun z nim był - to miło z jego strony, że sam nie uciekł, a jeszcze milej, że pociągnął Kibum'a w stronę drzew. Ale zastanawia mnie, co sprawiło, że Jonghyun'owi się tak nagle odmieniło. A może faktycznie w ten sposób wprowadza w życie swój plan? Hmmm. Ciekawe, który Kim pogubi się bardziej w swoich kłamstwach? Och, chyba dzisiaj dużo pytań kłębi mi się w głowie. xD Mama nadzieję, że w kolejnych rozdziałach uzyskam odpowiedzi. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nic dodać nic ująć ;)
    Piszesz niesamowicie. Podziwiam za talent! *_*
    Zapraszam również na mojego bloga:
    www.animeshnn.blogspot.com

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  15. *o* to było...wow...nie mam słów..chyba mój ulubiony rozdział jak do tej pory*.* nareszcie coś się między nimi zmienia...a przynajmniej odnoszę takie wrażenie:D

    OdpowiedzUsuń
  16. koniec WAE ;_; uhh już się nie mogę doczekać ciągu dalszego ;P
    Powodzenia w nauce i dalszym pisaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ooo słodki Krisusie *o* Może zacznę od tego, że jestem nowa i się ujawniam~~ xD Powiem tak: uwielbiam to opowiadanie i kurde czuj się winna bo dziś przez Ciebie nie zasnę! do tej pory targają mną emocje T.T Już dawno nie czytałam tak dobrego opowiadania z JonKey i 2min, a w sumie to nigdy z tak dobrze opracowaną fabułą, nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo jestem Ci wdzięczna~~ *^* Trzymam za Ciebie kciuki żeby Ci się udało i na sesji i żeby wena się nadal Ciebie tak trzymała jak do tej pory! Hwaiting~! \^o^/

    OdpowiedzUsuń
  18. w takim momencie? jak możesz? T.T
    ale wow super rozdzialik ^^ Key na określenie 'dziewczynka' ogarnął strach a się wkurzył hehe :D

    OdpowiedzUsuń