wtorek, 1 stycznia 2013

Bo każdy potrzebuje miłości... - Part 17.


Przybywam do Was z nowym rozdziałem, który udało mi się przedterminowo napisać ;) Jak minął Sylwester? Mój był bardzo udany. 
 Można powiedzieć, że to koniec niejakiej I części, tego opowiadania. Dlatego dodaję teraz ten rozdział, jako kończący ten part w życiu bohaterów. A może zaczynający nowe sprawy? Czy lepsze? To się okaże ;)
Tradycyjnie dziękuję za komentarze. Witam nowych czytelników i obserwatorów. Anonimowi czytelnicy być może się odezwą i coś skrobną od siebie. 
Coś się jebło z formatowaniem i tekst wygląda nieco chaotycznie... -.- Nie mam sił jednak już tego poprawiać. Idę spać, impreza mnie wykończyła, a jutro znowu przyjazd do Szczecina -.-
Miłego czytania i komentowania :* ;) 
            Nieprzyjemny odgłos budzika wyrwał Taemina ze snu. Chłopak podniósł się do góry siadając na łóżku i rozglądając się zlokalizował telefon. Wyłączył go i padł ponownie na poduszki. Umówił się z samego rana z Kibumem, aby popracować nad wywiadem. Zegarek wskazywał 10. Chcąc nie chcąc zwlekł się z łóżka i stanął przed dużym lustrem, które znajdowało się w jego pokoju. Spojrzał w swoje zmarnowane odbicie i skrzywił się. Miał cienie pod oczyma, a fryzura była potargana niemiłosiernie. Nie lubił siebie z rana. Nie był wtedy perfekcyjny. Wyglądał strasznie w swoim mniemaniu, w tym wyciągniętym t-shircie i krótkich spodenkach. Odwrócił się skrzywiony od swojego odbicia i poczłapał do łazienki, by doprowadzić się do ładu.

            Wszedł do jasnego, sterylnie czystego pomieszczenia i kolejny raz, od kilku dni spojrzał na drugie drzwi w łazience. Prowadziły do pokoju, w którym ma zamieszkać syn jego przyszłej macochy. Wspólna łazienka z obcym chłopakiem. Tak, tego było mu trzeba. Jeszcze większa doza braku prywatności.

            Stanął przed umywalką i odkręcił wodę. Wzdrygnął się czując na dłoni zimną wodę. No ale nic, musiał się jakoś obudzić. Lodowate krople opryskały jego zaspaną twarz.

            - Pamiętaj o tym, żeby zabić Key za to wstawanie w sobotę o tak nieludzkiej porze – powiedział do swojego odbicia w lustrze które wisiało nad umywalką.

            Doprowadzenie się do stanu zdatności zajęło mu dobrą godzinę. Nie lubił się spieszyć. Dokładnie wybrał sobie ubranie, które miało określone miejsce w garderobie. Uważnie wyprostował długie kosmyki, nakładając uprzednio na nie odżywkę. Był dumny ze swoich włosów. Nie raz kłócił się z matką o to, że dzięki takiej fryzurze wygląda zbyt dziewczęco. Czasami spotykał się nawet z takimi opiniami. Lubił ten skonsternowany wyraz twarzy obcych, gdy uświadamiał im że jest chłopakiem. Nie interesowała go opinia innych. Mimo wszystko był smukłym nastolatkiem, jego ciało było szczupłe i wysportowane, dzięki codziennemu treningowi. Nie brakowało jednak mięśni, które kształtnie okalały odpowiednie części ciała. 
            Skończył się ubierać i zszedł na dół, gdzie powinno czekać na niego śniadanie. W salonie zauważył już kilka pakunków sporej wielkości. Wkroczył do kuchni, gdzie krzątała się ich gosposia.

            - Dzień dobry – przywitał ją z uśmiechem. Nie musiał czuć zbędnej nienawiści do tej kobiety. Robiła swoje i nie przyczepiała się do wyglądu Taemina. Rzec by można było, że uważała za niezwykle uroczego tego nastolatka. Ich relacje wyglądały zatem przyjaźnie.

            - Dzień dobry Taeminie. Co sobie życzysz na śniadanie? – odparła z uśmiechem.

            - Wszystko co pani zrobi jest mistrzostwem, więc zdaję się na pani gust. Tylko nieco mi się spieszy… - bąknął na koniec, widząc dezaprobatę kobiety na dźwięk ostatnich jego słów.

            - Śniadanie to podstawowy posiłek w ciągu dnia… - zaczęła tyradę, którą powtarzała się średnio kilka razy w tygodniu. Za każdym razem Taemin twierdził, że ma zbyt mało czasu i wystarczyłby nawet sok, podczas gdy ich gosposia z uporem powtarzała, że taki młodzieniec powinien jeść pełnowartościowe śniadania. Kończyło się na tym, że młody Lee się poddawał i potem ze smakiem pałaszował, wszystko co pod nos podetknęła mu kobieta. Bo zwyczajnych płatków również nie tolerowała, nazywając ją paszą dla dzieci. Oryginalnie, doprawdy. 
            - To może naleśniki? Gdyby to nie był problem? – przerwał jej nieśmiało, aby zaoszczędzić kilka cennych minut.

            - I to mi się podoba, kochanieńki. Już robię. Napij się soku w międzyczasie – zadowolona kobieta zabrała się za przygotowywanie śniadania, nucąc pod nosem jakąś znaną tylko jej melodię.

            - O której wróci mój ojciec? – zapytał, sącząc powoli swój ulubiony sok bananowy.

            - Rano przewiózł już część bagaży swojej narzeczonej. Gdzieś koło 12 powinien tu być. Poznałeś już nową panią domu? – zapytała mieszając ciasto na wspomniane naleśniki.

            - Jeszcze nie – mruknął posępnie – I pewnie poznam ją dopiero wieczorem. Teraz mam spotkanie w sprawie spraw szkolnych, a potem spotykam się z… - zawahał się na moment. Gosposia póki co nie wiedziała, że Taemin jest gejem. Może lepiej, żeby tak zostało przez pewien czas - … znajomym.

            - To miła kobieta. Była tu raz, kiedyś, kiedyś tam. Jeszcze tu nie mieszkałeś. Ale nie poznałam jej syna, jednego jak i drugiego. Ale to już inna historia, jest w szpitalu o ile się nie mylę i nieprędko z niego wyjdzie.

            - Czyli tylko on się wprowadzi? On… wie pani jak ma na imię? Z tego wszystkiego zapomniałem się spytać ojca. Wiem jedynie, że ta kobieta nazywa się Anne – wzruszył ramionami.

            - O mój boże! – zamyśliła się – Wiedziałam jak nazywa się ten młodzieniec, na pewno słyszałam jego imię.. tylko teraz… hmm… przykro mi, pamięć już nie ta sama. – westchnęła i powróciła do smażenia placków.

            - I tak go niebawem poznam – powiedział bez entuzjazmu i zajął się swoim sokiem.

            ***
            Znalazł się w dość zapuszczonej dzielnicy. Nie żeby panowały tu jakieś drakońskie warunki, tylko że znalazł się w zupełnie odmiennej okolicy. Sam mieszkał w osiedlu, gdzie przeważały wille, otoczone ogromnymi i zadbanymi ogrodami. Nawet, gdy mieszkał z matką to osiedle było strzeżone. A tutaj poczuł się wręcz ubogo. Szare bloki okalały ulicę, a jedynym walorem artystycznym był mały skwerek wraz z placem zabaw dla dzieci.

            Z niemałym trudem odnalazł mieszkanie Kibuma, wśród tylu samych, nijakich bloków. Bez problemów wszedł na nieciekawą klatkę, pomalowaną burą farbą olejną i znalazł odpowiedni numer. Windy nie było i cieszył się, że Key mieszka zaledwie na drugim piętrze z dwunastu.

            Zapukał do drzwi i już po chwili ujrzał czuprynę swojego przyjaciela. Chłopak uśmiechnął się pogodnie i wpuścił Lee do środka.

            - Spóźniłeś się – pogroził mu palcem.

            - To przez gosposię, musiałem zjeść śniadanie. Znasz to… to najważniejszy posiłek dnia – sparodiował kobietę.

            - Wiem, wiem. Moja mama jest pielęgniarką w szpitalu i dba o nasze zdrowe odżywianie. Aż czasami mam dość tej zieleniny – skrzywił się i poprowadził chłopaka do swojego pokoju – To tu mieszkam – wpuścił Taemina do swojego małego, acz przytulnego pokoju.

            - Ładnie, w sumie mogłem się spodziewać, że tak będzie wyglądał twój pokój. Pewnie sam go urządzałeś?

            - Oczywiście, mój zmysł artystyczny tu zadziałał i mam świetny pokój – prychnął.

            - Jak zwykle skromny – mruknął chłopak.

            - Chcesz herbaty? Kawy?

            - Kawa z mlekiem i trzema łyżeczkami cukru.

            - Jasne, już się robi i zaczynamy.

            ***
            - Taemin, skup się – jęknął Kibum, gdy Lee ponowny raz odleciał i patrzył tępo przez okno – Jak oceniasz naszą szkołę pod względem nauczycieli?

            - Jak? Są nudni, nudni, nudni i niech pomyślę… - zamilkł na chwilę - … nudni?

            - Nie wszyscy Minnie.

            - Ale znaczna większość. Kibum to tylko wywiad, którego i tak nikt nie przeczyta. Nikt nie czyta gazetki szkolnej.

            - I tu się mylisz! Ha! Jak myślisz? Czy uczniowie przegapią numer z tobą, który wdarł się do szkoły i od razu zburzył ustalony tam porządek. Każdy chce choć w małym stopniu ciebie poznać, szczególnie po spięciach z nauczycielami i naszym osławionym Jonghyunem. Nawet nie wiesz, jak sławną personą się stałeś!

            - Wiesz, że czasami nie rozumiem co do mnie mówisz? Tak nie gada nastolatek! – mruknął chłopak.

            - Jestę dziennikarzę to dlatego, nie mogę mówić jak ostatni cham. To do czegoś zobowiązuje, tak? – odpowiedział z wyrzutem.

            - No wiem. I cenię to naprawdę! Rzadko mam styczność z inteligentnymi ludźmi. Wiesz, cieszę się że cię poznałem – powiedział w końcu. Może i nie znał Kibuma zbyt długo, ale od razu potrafił się z nim porozumieć. Chłopak całym swoim ‘jestestwem’ zyskał ogromną sympatię nastolatka.

            - Nie wierzę, że to słyszę – zdziwił się Kibum i otworzył szeroko oczy – Nie spodziewałem się, że kiedykolwiek usłyszę coś takiego od skrytego Taemina – wzruszony powiedział i w przypływie emocji przytulił mocno rudowłosego. 
            - Dobrze, już dobrze – mruknął onieśmielony, próbując się wyrwać z uścisku Key.

            - Jesteś taki uroczy Minnie – zapiszczał Kibum i puścił przyjaciela.

   - Jezu Kibum, twój brak opanowania jest wręcz niemożliwy – poprawił swoją wymiętoszoną koszulkę.

   - Nie wiem o co ci chodzi. Piszemy dalej? – zapytał. 
  - Jak randka z JaeWoonem? –spytał podstępnie, byle oderwać się od nudzących go rzeczy. 
 Kibum najpierw się spiął, po czym uśmiechnął się wymuszenie.

- Było bardzo miło… umówiliśmy się ponownie.

- Coś mi tu nie gra… coś się stało? Udajesz! – Taemin zmrużył oczy i pokazał palcem na chłopaka.

- Zdaje ci się Minnie. JaeWoon jest naprawdę miłym chłopakiem. Dobrze mi się z nim rozmawia… dobrze całuje… - zamyślił się.

- Całuje? Podobało ci się? – uważnie spojrzał na Kibuma, który nieustannie uciekał wzrokiem.

- Taak – odpowiedział przeciągle – Dobrze całuje.

- Nie  o to pytałem. Podobało ci się to? Zaiskrzyło? – dopytywał się.

- Tak mi się wydaje – mruknął – Tak.

- Kłamiesz! – stwierdził Taemin.

- Nie – rozpaczliwie krzyknął i spuścił wzrok.

- Nie? O coś chodzi, prawda? 
- Możemy o tym nie rozmawiać? Proszę? – jęknął i zabrał notes, stukając długopisem w okładkę.

Taemin widząc Key w takim grobowym humorze, podszedł do niego i usiadł obok. Chłopak zagryzł wargę i wpatrywał się w swoje dłonie. Lee nie zastanawiając się długo i zapominając o tym, że powinien zachować dystans, przytulił nastolatka.

- Będzie dobrze, zobaczysz – powiedział uspokajająco.

- Właśnie, że nie będzie. Ja to wiem. Cholera jasna nie będzie – Key ufnie wtulił się w ramię Lee i nie potrafił powstrzymać łez.

- To chodzi o Jonghyuna? – szepnął.

- Nie mów o nim. Nie wypowiadaj jego imienia. Mam już tego dość – chlipnął głośno.

***

- Gdzie jesteś? – krzyczał do słuchawki, próbując być głośniejszym od pędzących aut na ulicy. Nie bardzo mu się to udawało.

- Już w tej kawiarni, o której ci mówiłem – odpowiedział mu Minho.

- Widzę ją. Wyjdź na zewnątrz, nie mam ochoty siedzieć w środku. Chodźmy gdzieś indziej – krzyknął ponownie i rozłączył się.

Stanął przed lokalem i czekał aż Minho opuści restaurację. Brunet wyszedł i uśmiechnął się do chłopaka.

- Cześć – powiedział rozpromieniony.

- Hej – mruknął rudowłosy.

- Właściwie to spodziewałem się nawet, że nie przyjdziesz i mnie spektakularnie wystawisz. Cieszę się, że jednak jesteś. 
- Świetnie, idziemy? –powiedział dość ostro i ruszył przed siebie.

Choi ruszył za chłopakiem, zrównując się z nim.

- Coś się stało? – spytał ostrożnie.

- Siadaj – kolejne polecenie padające z ust Taemina.

- O co chodzi, Minnie – zaniepokojony zaczął.

- Siadaj! – warknął.

Minho zmarszczył brwi, jednak posłusznie usiadł na ławce i czekał na to co dalej powie chłopak.

- Jonghyun jest gejem? – zapytał nagle i spojrzał na piłkarza.

- Skąd ta pewność – ostrożnie zapytał.

- Jest, prawda? Jesteś jego przyjacielem. Musisz wiedzieć – twardo powtórzył.

- Musiałeś coś źle zrozumieć – powiedział spokojnie.

- Gówno prawda! Inaczej nie zadawałby się z tobą. Inaczej TY bardziej byś się przejął tym, że chciałem mu o tobie powiedzieć. Wiem, że odrzucił Key. Jinki wie wszystko, wystarczy go podejść. Dlaczego?

- Martwisz się o Kibuma? – uśmiechnął się nikle – Już myślałem, że samowystarczalny Taemin nikogo nie potrzebuje, a tu taka miła niespodzianka. Nie jesteś takim zadufanym w sobie dzieciakiem, za jakiego już powoli zacząłem cię uważać.

- Jak ktoś ci ryczy w ramię i nie może się uspokoić, gdy tylko rzucam hasło „Jonghyun”, to chyba coś jest nie tak – powiedział przez zęby i wrogo spojrzał na Minho.

- Nic nie możesz zrobić Taeminie. To wyłącznie ich sprawa – stwierdził.

- On go kocha, prawda? Wiem o tym. Musi tak być – był pewny swoich słów.

- Niezły Sherlock z ciebie – zaśmiał się cicho – Ode mnie niczego się nie dowiesz. Tak jak stwierdziłeś, Jonghyun jest moim przyjacielem i jego życie prywatne to wyłącznie jego sprawa. Co powiesz na lody? Albo wesołe miasteczko – zmienił zręcznie temat.

- I tak się dowiem. Niee… - przerwał - … ja już wiem! Ten idiota rani siebie i Key w imię jakiś tam swoich bezsensownych ideałów. On go kocha.

- Może przerwiemy te domysły? – nieco zmęczony i wstał, łapiąc Taemina za rękę – Chodź!

- Ale… -  zaczął i poderwał się do pionu.

- Żadnego ale, nie będziemy ciągle rozmawiać o kłopotach naszych przyjaciół. Chcę ten dzień spędzić z tobą… miło – dodał. 
***

- Dom strachu? – z przekąsem powiedział Taemin, gdy stanęli przed dużymi drzwiami, które swoją otoczką, miały zapewne przestraszyć potencjalnych zainteresowanych. 
- Będzie zabawnie – powiedział z uśmiechem Minho. Taemin spojrzał na niego z pobłażaniem.

- Domy strachu, jak wskazuje nazwa mają służyć przestraszeniu ludzi… chyba, że mnie coś ominęło – mruknął chłopak, dalej przypatrując się z niechęcią pomieszczeniu, do którego mieli za moment wejść.

- Jesteś marudny – zauważył Choi – Masz się dobrze bawić.

- Może liczysz na to, że ta żałosna rozrywka naprawdę mnie przestraszy i wtulony w twoje ramię, jakoś przetrwam całą tą parodię? – spojrzał z politowaniem na chłopaka, którego wyraz twarzy nieco posmutniał.

- Czyli się nie uda? – spytał z nadzieją.

- Nie – powiedział stanowczo – Czyli możemy sobie to odpuścić?

- Nie ma mowy. Zawsze chciałem pójść do domu strachów.

            *** 
            - I jak? Świetnie było, co nie? – krzyknął Minho, gdy piętnaście minut później skończyli seans.

            - Taak, cudownie – mruknął Taemin, który był coraz bardziej zniechęcony.

            Od godziny pałętali się po całym wesołym miasteczku i zaliczali hurtem wszystkie atrakcje i to jedynie ku uciesze Minho. Lee tak jak sobie postanowił, udawał obojętnego i niezadowolonego z życia. Nawet nie musiał się zbytnio starać, ponieważ takie miejsca w ogóle go nie bawiły. Uważał siebie za zbyt dużego, by widok klauna mógł go podekscytować. Miał nadzieję, że to już będzie koniec tej całej randki i będzie mógł wrócić do domu. Choć i tam nie było mu spieszno, z powodu dwójki nowych lokatorów.

            Nie żeby spotkanie mu się nie podobało. Właśnie szkopuł w tym, że zaczynało podobać coraz bardziej. Rozmowa się kleiła mimo wielu złośliwości, ale czuł się dobrze w towarzystwie Minho. To jednak prowadziło do zaangażowania, którego nie chciał. Choi go pociągał, ale chyba nie zgodziłby się na jedno niezobowiązujące spotkanie. Pewnie potem, nie mógłby się od niego uwolnić. A nie potrzebował zakochanego głupca, który będzie jedynie przeszkadzał. Takie to miał zdanie o wszelkich związkach. Wolał jednorazowe przygody. Zaspokojenie swoich potrzeb i wykorzystanie do granic możliwości swojej wolności.

            Poczuł na policzku coś mokrego i zdezorientowany spojrzał na Minho, który śmiał się pod nosem.

            - Jesteś drętwy – powiedział do chłopaka i polizał swojego loda.

            Taemin skrzywił się i podniósł dłoń do ubrudzonego policzka. Minho powstrzymał go i zbliżył się do chłopaka.

            - A ty zachowujesz się jak dzieciak – mruknął i obserwował poczynania chłopaka.

            Ten opuścił rękę Taemina i splótł ją ze swoją, po czym z podejrzanym uśmiechem pochylił się nad chłopakiem i cmoknął Lee w policzek, zlizując jednocześnie niespodziankę, jaką go obdarzył.

            Taemin poczuł jak język bruneta przesuwa się po jego policzku i wzdrygnął się, na pewno nie dlatego, że mu się to nie podobało. Zastygł nagle i nie wiedział, co zrobić. Pieszczota trwała zaledwie chwilę, po czym usta Choi straciły kontakt z ciałem nastolatka.

            - Miałem genialny plan – mruknął i pociągnął chłopaka za sobą – Teraz, wygram dla ciebie maskotkę – powiedział z determinacją.

            - Kretyn – burknął pod nosem. 
            - Ej! Nie nazywaj tak swojej randki – powiedział z wyrzutem. 
            Znaleźli się przy stoisku, gdzie można było wygrać maskotki i inne drobiazgi. Taemin przypatrywał się temu zdecydowanie niechętnie, podczas gdy Minho z zawzięciem w oczach patrzył na ogromną padnę, która stała na honorowym miejscu i póki co czekała na nowego właściciela.

            - Minho… - powiedział ostrożnie i potrząsnął chłopaka za ramię, widząc nieco fanatyczne spojrzenie bruneta.

            - To jest mój cel! – zdecydował, wskazując palcem na maskotkę. 
            - Ehem – mało inteligentnie odparł Taemin.

            -  Zobaczysz! Dostaniesz tą pandę.

            ***

            - Możemy już wracać do domu? – znużony przypatrywał się poczynaniom Minho, który od 20 minut starał się wygrać główną nagrodę. Chłopak spojrzał na niego poważnie.

            - Nie – stwierdził twardo i podjął się kolejnej próby zdobycia maskotki.

            Taemin westchnął i oparł się o barierki, ponownie patrząc na zmagającego się chłopaka. Jeden rzut. Celny. Drugi. Celny. Lee był już rozbawiony zachowaniem Choi, jak i jego determinacją. Minho spojrzał tryumfująco na rudowłosego i podniósł kciuk do góry. Zamachnął się i rzucił piłeczką, która trafiła do danego celu i zrzuciła ogromną maskotkę.

            - Yeah! – wykrzyknął Choi, podnosząc ręce do góry w geście zwycięstwa. Dumny odebrał pandę od sprzedawcy i żwawym krokiem podszedł da Taemina – Proszę, to dla ciebie! – uśmiechnął się uroczo. 
            - Tyle zachodu dla maskotki, która jest prawie większa ode mnie – mruknął, ale przyjął posłusznie prezent, rumieniąc się lekko. Nigdy nie miał okazji niczego takiego dostać. Jego relacje z chłopakami ograniczały się do wyboru żelu intymnego czy smaku prezerwatywy. A tutaj panda. Za nic w świecie by nie przyznał, jak cieszy się w tego podarku.

            - Będziesz za każdym razem przypominał sobie ile potu wylałem, by to zdobyć. I że to ja podarowałem ci tego zwierzaka. Teraz mogę odprowadzić cię do domu. Ja w sumie też się spieszę, mam małą imprezę rodzinną – powiedział pogodnie.

            - Trafię sam do domu – nie lubił być traktowany jak małe dziecko.

            - Odprowadzę cię – jego ton głosu nie przyjmował jakichkolwiek sprzeciwów.

            *** 
            -Mieszkasz w tej okolicy? – zdziwił się Choi, gdy znaleźli się niedaleko domu Taemina.  
            - Tak, a co? – tulił do siebie pandę. Zbyt szybko przywiązał się do tego ciepłego i  miękkiego pluszaka.

            - Ja też tu będę mieszkał. Dziś się przeprowadziłem – wyjaśnił.

            - Jeszcze tego by brakowało, gdybyśmy byli sąsiadami – mruknął niechętnie Lee.

            - Było by super – zaprzeczył – Poznałbym cię bliżej i twoje dziwactwa. 
            - I mówi to człowiek, który z miną maniaka, rzucał do kosza, by upolować pandę – odparł z pobłażaniem.

            - Widzisz jaka jest śliczna! – próbował się usprawiedliwić – Powtórzymy to spotkanie? – spytał już poważniej.

            - Wiedziałeś, że możesz liczyć jedynie na jedno spotkanie – wzruszył ramionami – Powiem ci coś Minho. Nie bez powodu ludzie nazywają mnie skurwielem i się mnie obawiają. Mam teraz pytanie do ciebie. Nie interesują cię jednonocne przygody – zabrzmiało to bardziej jak stwierdzenie – No to mamy sprzeczne hierarchie, bo mi nie zależy na związkach. Nie pakuję się w takie coś.

            - Czyli mam się z tobą przespać i zapomnieć, tak? 
            - Idealnie to ująłeś – spokojnie powiedział.

            - I nic nie zmieni twojego nastawienia?

            - Raczej nie.

            - Czyli mam jednak to ‘raczej’, jako cień szansy.

            Taemin przystanął.

            - Tu mieszkam – wyjaśnił. Minho zaskoczony spojrzał na ogromny dom.

            - Tu – powtórzył głucho i zmarszczył brwi.

            - Tak, tu. Jakiś problem?

            - Nie – zaśmiał się, po czym uśmiechnął uroczo – Wydaje mi się, że uda mi się zmienić twoje nastawienie do związków. Ja też tu mieszkam. Dziś się wprowadziłem.

            Lee znieruchomiał i rozszerzonymi oczyma wpatrywał się w Minho.

            - Pierdolisz! – wykrzyknął.

            - Nie pasują do ciebie takie brzydkie słowa – skrzywił się – I nie. Nasi rodzice biorą ślub, na to wychodzi. Sam jestem w niemałym szoku.

            - Ty chyba sobie kpisz?! – nie czekając na reakcję chłopaka, ruszył prędko do domu. Otworzył wejściowe drzwi i wparował do środka. Od razu udał się do salonu, mając nadzieję, że zastanie tam ojca. Tak też było. I nie był sam. Zatkało go ponownie na widok swojej trenerki od tańca.

            - Pani Choi – wyszeptał oszołomiony. Najgorsze koszmary właśnie się spełniają.

            - Taemin – zaskoczona kobieta uśmiechnęła się – Nie zauważyłam zbieżności imion. Kochanie, mogłeś mi powiedzieć, że twój syn uczy się w szkole, gdzie ja pracuję.

            - Minnie, skąd ty wytrzasnąłeś tego pluszaka? I to jest właśnie Anne – zakłopotany podrapał się po głowie i objął swoją narzeczoną w pasie.

            - Ode mnie – do salonu wszedł Minho.

            - Wy też się znacie? – spytał zaskoczony ojciec chłopaka.

            - Uhm.. byliśmy na randce – wyjaśnił Minho.

            - Randce?! – rodzice chłopaków odezwali się razem.

            - Wychodzi na to, że nie tylko my zakrawamy jako para – zaśmiał się ojciec młodszego z chłopaków.

            - Po moim trupie – zezłoszczony powiedział Taemin i rzucił miśkiem o podłogę.

            - Taemin! – wykrzyknął ojciec.

            - Oczywiście cieszę się z waszego związku – tu zwrócił się do Anne – A ty zapomnij! Zapomnij! To jakaś paranoja – jęknął.

            - Nie lubicie się? – z obawą zapytał mężczyzna.

            - TAK! 
            - NIE!

            Spojrzenia chłopaków spotkały się. Taemina wściekłe. Minho rozbawione i pełne zainteresowania.

            Taemin zagryzł wargę, podniósł maskotkę, którą tak brutalnie potraktował i z oburzeniem wyszedł z salonu.

            - Przejdzie mu – stwierdził Minho.

28 komentarzy:

  1. Wiedziałam że to będzie Minho. Ta panda jak słodko.
    Weny życzę <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Matko to było piękne! XD Cały czas mam wielkiego banana na twarzy C: A ich randka, była taka słodka ^^ Minho tak się dla niego starał :3 A tak ,,kłótnia'' przy rodzicach świetna, nie mogę przestać jej czytać! Minho masz bojowe zadanie! Rozkochać w sobie Taemina! <3
    A jeśli chodzi o JongKey... To muszą, po prostu muszą być razem, bo jak nie to będą na grochu klęczeć XDD

    Czekam na kolejny rozdział! Weny, weny i jeszcze raz weny~! ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak mi się podobał moment w którym Minnie podszedł do Kibuma i go przytulił. *____*
    Szkoda tylko, że nie było w tej części wątku JongKey, ale w kolejnej mam nadzieję, że się pojawi ^^
    Oczywiście nie zawiodłaś mnie swoją twórczością. ~~

    Sylwester minął .. jakby to ująć .. bez rewelacji. c:

    Czekam na kolejną część i weny życzę. ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. No nieźle xD Reakcja Taemina wprost genialna. W ogóle ta cała randka z Minho (panda, wesołe miasteczko, skąd ja to znam? xDD) bardzo mi się podobała. Podekscytowanie i łapanie za rękę, niewinne zlizywanie loda *^*
    Pozdrawiam i dużo szczęścia w nowym roku życzę. <3
    Kei-chan.

    OdpowiedzUsuń
  5. XDD Boże, reakcja taemiśka... niezapomniane, będe to w kółko czytać XD to zdecydowanie mój ulubiony rozdział x3 Sugoi.. omg.. Wiedziałam że tak będzie, wiedziałam! XD Jej, kocham te opowiadanie (pod względem Min2) błagam, dodaj następny rozdział szybkoooo @___@

    OdpowiedzUsuń
  6. A! Wiedziałam, że to z nim będzie mieszkał! Ale cudownie, nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału. Rany, wchodzę z nadzieją, że te trzy tygodnie miną zaskakująco szybko, a tu taka niespodzianka!

    ~Sarasil

    OdpowiedzUsuń
  7. Ha! A jednak będą rodzeństwem xd Bardzo ładnie ^ ^ zdziwiło mnie, że taki niedostępny Tae wypytywał Minho o związek JongKey... Randka fajna ^ ^ Widziałam tą zacieszną buźkę Choi xD Czekam na więcej ;D
    Devi

    OdpowiedzUsuń
  8. ojejku to było słodkie <3
    hah razem mieszkać teraz mają.. mrrr super *.*

    OdpowiedzUsuń
  9. tak bardzo świetne <3
    Czekam na next C;

    OdpowiedzUsuń
  10. Super ♥ To dopiero się zacznie :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Cześć!
    Przyznam się, że jestem jednym z tych anonimowych ^^
    Na samym początku kiedy wspomniałaś o tej przeprowadzce myślałam o Minho, ale... potem wpadł mi do głowy Jonghyun... Mimo wszystko żabi książe ;) Rozdział ciekawy, a panda mnie rozbroiła ^^
    Weny życzę :B

    OdpowiedzUsuń
  12. WIEDZIAŁAM!!!! WIEDZIAŁAM, WIEDZIAŁAM, WIEDZIAŁAM! KŁANIAĆ MI SIĘ! Buahahaha xd Po prostu wiedziałam, że to będzie Minho. Ci dwaj są sobie przeznaczeni! ^o^ Minho wygrał dla Minniego pluszaka!!! Pandę! Jak słooodkooo! Dobra odwala mi... Opowiadanie coraz bardziej mnie wciąga. ^^ Cudny rozdział, mam nadzieję, że szybko dodasz kolejny! Dwa razy przeczytałam to cudeńko. *.* Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie położyło na łopatki spektakularne "PIERDOLISZ!". xD
    Również zakładałam, że będzie to Minho i jestem bardzo Ciekawa jak potoczysz akcję. ^^
    H.~

    OdpowiedzUsuń
  14. hahaha, to było genialne. Wiedziałam, że tak to się skończy. Teraz nie mogę doczekać się kolejnej części! Mam nadzieję, że razem z owym rokiem przyjdzie ci tez i duzo weny, takze wszystkiego najlepszego :D!

    OdpowiedzUsuń
  15. OMG. *.*. To było genialne. na prawdę . Przez cały czas czytania tej notki uśmiech nie schodził z mojej twarzy.
    Tak coś myślałam, że to właśnie Minho będzie tym szczęśliwcem, ktòry zamieszka razem Taeminem, ale nie byłam do końca pewna. A tu proszę. Co do ich randki, bardzo mi się podobała. :). hehe. wesołe masteczko xD.
    Chciałabym zobaczyć tego pluszaka. ^^ .


    z niecierpliwością czekam na następną część. :) . ~ Shu. ;*

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeeejuuu!! Normalnie czułam, że to Minho okaże się tym, co ma się wprowadzić. Jak ja się cieszę z tego powodu *skacze z radości*. Tylko czekać na nexta jeszcze trzeba. Dawaj go szybko.
    Zapraszam na http://oldschool-yaoi.blogspot.com/
    Pozdrawiam i życzę weny:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jesteś niesamowita !! Wiedziałam, że coś wykminisz wcześniej ;D Ta randka była słodka *w* Też tak myślałam, że owym ''bratem,, Taemina będzie właśnie Minho:-) Ciekawe czy się dogadają...No i biedaczek Kibum, zastanawiam się co to będzie z nim i z JJongiem x.x powodznia! Weny życzę:-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Cudowne *q*
    Randka była taka sweet <3 ,a końcówka mnie rozwaliła <3
    Czekam na kolejny rozdział i życzę weny :*

    /Nuke~

    OdpowiedzUsuń
  19. O tak! Na taki rozdział czekałam. Tyle zwrotów akcji. JongKey, 2min, szaleństwo. Randka urocza. Lód z serca Taemin topnieje; i za sprawą Minho i z powodu Key'a. To takie kochane, że się martwi o przyjaciela i jeszcze stanowczo interweniuje w jego sprawie. Biedy Kibum. </3 Niech Jonghyun się w końcu ogarnie. ;P

    OdpowiedzUsuń
  20. O matko jak słodko! Haha,oni mieszkają razem 8D
    To teraz Taemin będzie widywał się z Minho codziennie ^^
    Pozdrawiam i czekam na następną część :)
    Kayumi

    OdpowiedzUsuń
  21. No cóż chyba wszystko już zostało napisane wyżej. xD
    Świetne, genialne i wql uwielbiam tę serię. <3
    Oczywiście czekam na next. Dużo weny życzę. ^^

    OdpowiedzUsuń
  22. Co prawda nie zapoznałam się jeszcze z całą tą historią, a jedynie z jej dwoma ostatnimi rozdziałami, nie mniej jednak muszę przyznać, że jest słodko- dramatycznie- zabawnie, czyli tak jak lubię. Nadprogramowo przesłodzone lub patetycznie dramatycznie historie,praktycznie od razu mnie odrzucają, a tutaj... mam wszystko czego mi potrzeba :)

    Obiecuję w najbliższym czasie przeczytać całość i wtedy napisać bardziej konstruktywny komentarz :)

    Pozdrawiam,
    Lilyth :)

    OdpowiedzUsuń
  23. O mamo, o mamo, o mamo! podejrzewałam, że to będzie Minho! ha! wiedziałam! ;D to teraz jestem mega ciekawa, co będzie z tego dalej, aż mnie skręca z ciekawości! Minho i Taemin w jednym domu, jeeeej, no nie mogę, na pewno będzie się działo :D
    nie mogę się doczekać dalszych wydarzeń :D
    przy końcówce uśmiałam się z reakcji Taemina :D

    ps. zapraszam do czytania i komentowania mojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  24. haha teraz będzie tyle okazji do fajnych (hehe >:D) sytuacji z 2minem c: wgl nie wiem czy juz pisalam ale fajnie ze przedstawiasz tak wolno i szczegolowo zmieniajace sie uczucia joghkey i 2mina. tylko blagam nie karz czekac 2 tygodni na kolejny rozdzial, bo wlasnie przez to ze tak wolno prowadzisz akcje (co mi sie podoba xd") to chce jeeeszczeee rozdzialów xd""""

    OdpowiedzUsuń
  25. Zakończenie tej serii (jeśli to dobre określenie) jest takie zabawne :D Nie potrafiłam się doczekać tego rozdziału! Gdy przeczytałam imię matki Minho od razu sobie myślę ,,ale będą jaja, ale będą, ale będą..." *złowieszczy śmiech* i się spełniło :P Póki co połowicznie, ale wiem, że będą. Jeszcze ta wspólna łazienka... Hihihihihi *zaciera ręce*
    Genialnie piszesz, a to opowiadanie jest takie interesujące, że nawet sobie tego nie wyobrażasz! Tyle się dzieje... To w sumie aż (i tylko) 17 rozdziałów, z czego żaden nie był nudny... Żaden! Wszystkie świetne :) Niektóre smutne, niektóre powalające wywołanym śmiechem!
    Mam nadzieję, że 2min się ułoży (choć po części już to wiem... głupia ja, przeczytałam sobie fragmencik ostatniego rozdziału). Kibum to ma ciężko, ale jest silny i jestem pewna, że da radę :D To idę czytać dalej.
    Pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
  26. biedna Panda. Tak sie Minho starał, a tu Taeś rzuca nia o podłogę ;w;
    hohoh, zdziwko musiał neizłe byc jak zobaczył tą cała Anne ;d

    -czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
  27. Do tej pory czytałam Twoje one shoty od rana pochlaniam te wieloczesciowe....miałam zamiar dac kom na koniec, ale ten rozdział był tak cholernie dobry że musislam!!!!! <3<3<3<3<3<3<3<3<3<3

    OdpowiedzUsuń