piątek, 7 grudnia 2012

one-shot "Mikołajki"



Macie ode mnie taki mały, spóźniony prezent mikołajkowy. Miłego czytania :)  <rozpisywać się nie będę, życzenia dla Was na moim drugim blogu :*>
..............................................................
Kibum przewrócił się na drugi bok, wtulając w swoją ulubioną poduszkę i naciągając kołderkę po same uszy. Zamknął kurczowo powieki, gdy promyk słońca przedarł się do jego i Jonghyuna pokoju rażąc jego oczy. Nie chciał wracać z krainy snów, tym bardziej że był w trakcie bardzo przyjemnego scenariusza. 

Drzwi od pokoju obok trzasnęły niemiłosiernie, a Key aż warknął zdenerwowany. Nie chciał wstawać. Chciał ponownie zasnąć, jednak nie było mu to dane. Położył się na plecach i westchnął na swój ciężki los i współlokatorów, którzy nie dawali mu chwili wytchnienia i nie pozwalali na dłuższe spanie. 

Westchnął drugi raz, jeszcze ciężej, gdy pomyślał, że musi podnieść się z ciepłego łóżeczka i narazić swoje bezcenne ciało na gęsią skórkę spowodowaną zimnem w pokoju. Zachmurzył się nieco i postanowił zrobić burę temu, kto tak głośno wychodził z pokoju i zburzył jego cudowny sen. 

Niechętnie podniósł się do siadu i rozejrzał po pokoju. Jonghyuna już nie było, a jego łózko dalej nie było pościelone. Kołdra zwisała smętnie, dotykając prawie podłogi, a poduszka dziwnym trafem znalazła się po przeciwnej stronie niż zazwyczaj spał. Nie zapomniał jednak odsunąć do połowy żaluzji, które były powodem wcześniejszego przebudzenia chłopaka. 

- Głupi dinozaur – warknął zirytowany. 

Wygrzebał się z pościeli i ze zgarbionymi plecami powlókł nogami do okna. Mrużąc oczy odsunął żaluzje do końca i zapatrzył się w krajobraz na zewnątrz. Zmarszczył brwi i pomyślał chwilę. Zamrugał oczyma i gwałtownie przywarł do szyby, zupełnie nie zważając na to że jest lodowata. 

- Woo … - wyrwało mu się z gardła.

Tak, widok za oknem mógł go co prawda zachwycić, ale nie do tego stopnia by przylgnąć jak małe dziecko do szklanej tafli. Cała okolica pokryta była teraz sporawą porcją śniegu, w którą Kibum spoglądał jak urzeczony. Oczy mu nagle błysnęły, a usta rozciągnęły w diabolicznym uśmiechu. Nie zważając na swój nie wyjściowy, na który składały się bokserki w misie i luźna bokserka w wściekle żółtym kolorze, wybiegł z pokoju jakby ktoś go gonił. 

Przebył cicho schody, uważając by swoim tupaniem nie dać się przyłapać przyjaciołom. Obejrzał dokładnie salon, ale nikogo w nim nie było. Zdało się jednak słyszeć przytłumione głosy z kuchni. Podekscytowany podkradł się na palcach do drzwi kuchennych i przystawił ucho do nich, aby podsłuchać rozmowę pozostałych członków SHINee. Gdy i tak niewiele zrozumiał otworzył z impetem drzwi, z tryumfującym uśmiechem na twarzy i podniesionym palcem ku górze. 

- Ha! – krzyknął pewien siebie, marszcząc brwi widocznie wietrząc jakiś podstęp. 

Podszedł do stołu przy którym siedzieli chłopacy i z łoskotem oparł się rękoma o blat z groźnym wyrazem twarzy. 

- I co teraz robaczki?! – prawie, że krzyknął. 

Minho parsknął śmiechem i ukrył się za kubkiem. Jonghyun i Onew popatrywali na siebie nic nie rozumiejąc. Taemin natomiast wlepiał wzrok z telefon, od czasu do czasu biorąc kęs kanapki. 

- Key… - zaczął niepewnie lider - … dobrze się czujesz? 

- Ja?! Wyśmienicie! 

- Wyskoczyłeś w piżamie, naskakujesz na nas bez powodu, a my nie wiemy o co chodzi – przepraszająco powiedział Jinki. 

- Dobra, już dobra. Nie krępujcie się! Czekam! – wyprostował się i wyciągnął rękę przed siebie z wyczekującą miną. 

Przyjaciele nadal nie rozumieli o co mu chodzi. Jeden spoglądał na drugiego, zastanawiając się co się dzieje z Kibumem.

- Ejj! – zaczął Minho – Może on nadal śpi? I dlatego go nie rozumiemy? Albo coś mu się pomieszało w tej blond główce – parsknął śmiechem. 

Key zmarszczył brwi i pacnął Choi’ego w głowę. 

- Ała! – krzyknął, broniąc się przez agresywnym, okazało się kolegą. 

- Ja ci dam pomieszało! – pisnął – Nie mówicie, że zapomnieliście! 

- O czym? – zapytał Jonghyun i skupił się ponownie na piciu kawy i bawieniu się płatkami. 

Key przewrócił oczyma i złapał się za głowę w geście bezsilności. Spojrzał na każdego z osobna i zatrzymał wzrok na Taeminie, który zaaferowany był nie dziwactwem Kibuma tylko śniadaniem. Przyskoczył do niego błyskawicznie i pochylił się, robiąc groźną minę. Maknae aż odchylił się na krześle i pisnął przerażony, gdy został tak niespodziewanie zaatakowany przez divę. 

- Zawału idzie przez ciebie… - zaczął równie przestraszony Jonghyun, który siedział obok Taemina i również jego w pewnym sensie dopadło dziwactwo Key, jednak diva przerwała mu machnięciem ręki. 

- Taemin… - zaczął poważnie Kibum pochylając się nad najmłodszym i nie spuszczając wzroku z twarzy maknae. Lee przełknął głośno ślinę zestresowany i zamrugał kilkakrotnie oczętami.

- Key… - niepewnie wypowiedział jego imię. 

- Młody… powiedz, że chociaż ty wiesz jaki mamy dziś dzień, proszę – ostatnie słowo wypowiedział z ogromnym naciskiem, tak że chłopak skulił się w sobie jeszcze bardziej. 

- Dzień… dziś… ? – jąkał się Taemin i nie miał co począć z rękoma, które latały na wszystkie strony - …no szósty grudnia, chyba? Tak? – wykrztusił z siebie i odetchnął głęboko. 

- Tylko 6 grudnia? Tylko? – wrzasnął Key i odwrócił się teatralnie tyłkiem do przyjaciół, przyjmując dramatyczną pozę, by po chwili odwrócić się do nich z miną doskonale mówiącą, jaką to niezrozumiałą rzecz popełnili.

- Masz urodziny? – zapytał Jonghyun, drapiąc się po głowie. 

- Nieee, imbecylu! – wrzasnął ponownie i tupnął nogą dla potwierdzenia swoich słów. Westchnął rozdzierająco i spokojnym krokiem podszedł ponownie do stołu, zajmując przy nim miejsce. Oparł łokcie o blat, podpierając ramionami swoją brodę. Zamknął oczy, próbując się uspokoić i uśmiechnął się ironicznie do przyjaciół, którzy teraz już beznamiętnie mu się przyglądali.

            - Kibum, mógłbyś nas oświecić? – spytał Onew, maczając usta w herbacie.

            - Dziś idioci mamy Mikołajki… powtórzę, byście przyswoili… Mikołajki! Czekam na prezenty – popatrzył na nich po kolei, trzepocząc rzęsami. 

            - Kibum, już nie jesteśmy… - zaczął poważnie Jinki, gdy przerwał mu Taemin.

            - YeaH! – wrzasnął Lee i podskoczył na krześle, po czym zerwał się z miejsca i popędził do Minho uwieszając mu się na ramieniu – Hyungggg…. Chcę prezent! Chcę, chcę, chcę! 

            - … dziećmi – dokończył ponuro Onew, widząc reakcję Taemina. 

            - Widzisz liderze! Chcemy prezentów! – zażądał Key i podniósł podbródek. 

            - Key, skarbie… - mruknął seksownie Jonghyun i oblizał wargi - … mam dla ciebie wspaniały prezent… u mnie w pokoju… - zawiesił znacząco głos i spojrzał na Kibuma prowokująco.

            - O nie! Ty zboczony, przebrzydły dinozaurze, nie pozwolę ci się zgwałcić i omamić w taki cudowny dzień! Na pewno nie dostaniesz mojego tyłka. Chcę prezent! – warknął na koniec, ale widząc minę Kima dodał – Nie taki! 

            - Nie wiesz co tracisz – mruknął Jonghyun i zabrał się za jedzenie kanapki. 

            - Minho! Minho! – Taemin nie przestawał nękać rapera uwieszony na jego ramieniu – Idźmy na zakupy… Chcę… chcę… ciężarówkę z mlekiem bananowym, truskawkowym i czekoladowym – maknae wyraźnie się rozmarzył.
 
            - Jasne i do tego kartony ciasteczek z kawałkami czekolady, prawda? – mruknął zniechęcony Minho. 

            - Zrobisz to dla mnie?! – krzyknął rozanielony. 

            - Minnie, oczywiście że nie – zgodnie z prawdą odpowiedział chłopakowi. 

            - Jesteś okrutny – burknął i odsunął się od rapera. 

            - Byłbym okrutny gdybym cię w coś takiego zaopatrzył, wtedy byś albo padł z przeżarcia albo ześwirował od takiej dawki słodyczy, młody – poczochrał jego włosy.

            - No to jak? – rzucił w przestrzeń Key – Kupujecie nam prezenty? 

            - A co dostaniemy w zamian? – podejrzliwie spytał Jonghyun. 

            - Taemina to jeszcze rozumiem, bo to dzieciak… - zaczął Onew. 

            - … wcale nie! – oburzył się chłopak, robiąc złowrogą minę do lidera. 

            - Wcale tak – powtórzył Jinki. 

            - Key umma! – jęknął Taemin.

            - Wiem Tae, trzeba zmusić tych skąpców do kupienia nam prezentów – konspiracyjnym szeptem zwrócił się do maknae. 

            - Ej, ej ja się pytam co my dostaniemy w zamian! – wtrącił się Jonghyun. 

            - Moje uwielbienie i miłość – Taemin złapał się teatralnie za serce i zrobił maślane oczka do Jonghyuna, skrzętnie uważając na to by nie spojrzeć na Minho, który odmówił mu kupna wymarzonego prezentu. 

            - Ha! – krzyknął Key i nie zważając na zdziwionych kolegów wybiegł z kuchni. 

            - On jest nienormalny – szepnął Jonghyun i pokręcił z niedowierzaniem głową. 

            - To co? Wyciągamy prezenty? – Onew zatarł dłonie i wstał z miejsca. 

            - Hyung! Masz coś dla nas? – z wyrzutem powiedział Taemin, ale w błyskawicznym tempie znalazł się przy chłopaku. 

            - Przecież wiem, że z was duże dzieci, dlatego byłem od dawna przygotowany na marudzenie divy co do prezentów – z miną znawcy podszedł do szafki kuchennej i wyjął z niej pakunki. 

            - Dlaczego schowałeś to tutaj? – zdziwiony spytał Jonghyun. 

            - Właśnie – dołączył do niego Minho – Ja nic dla was nie mam, zapomniałem zupełnie – podrapał się po głowie zakłopotany.

            - Dlaczego? Bo wy tu nie zaglądacie głąby, zagonić któregoś do kuchni to istny cud – zawyrokował Jinki i spojrzał z litością na pozostałych członków SHINee.

            - Ja chcę pierwszy! – zawołał maknae i rzucił się na pakunki. 

            - Ręce przy sobie młody – pacnął go po palcach i zasłonił prezenty – Czekamy na tego oszołoma.

            Wspomniany ‘oszołom’ już chwilę później zbiegł ponownie po schodach, o mały włos nie potykając się o własne stopy, trzymając w dłoniach cztery pakunki. 

            - Jestem skarby wy moje, które zapomniały o Mikołajkach – dumny z siebie stanął na środku kuchni i podsunął sobie krzesło siadając na nim. 

            - Co ty odpieprzasz Key, chcę dostać swój prezent, skoro nie mogłem dostać innego – tu Jonghyun zniżył sugestywnie głos. 

            - Jak będziesz grzeczny dinozaurze, to święty Mikołaj może okaże ci łaskę i podaruje ci prezent – z politowaniem powiedział do Kima. Ten tylko prychnął w odpowiedzi. 

            - Ho, ho ho – zaryczał Key imitując gruby głos – Kto był w tym roku grzeczny? 

            - Wszyscy kurwa – mruknął Jonghyun.

            - Jaaaa, hyung ! – krzyknął Taemin i znalazł się na kolanach Kibuma. 

            - Dobra młody, wiem, wiem, proszę to dla ciebie – wręczył mu sporawy pakunek i pocałował w policzek – Kto następny? 

            - Minho, dawaj na kolanko do świętego – zagaił do rapera, który nieznacznie się skrzywił ale posłusznie podszedł do ‘Mikołaja’. 

            - Waaaa – pisnął Taemin, gdy rozpakował swój prezent – Dostałem maskotkę w kształcie kartonu mleka! Dziękuję umma! 

            - Nie ma sprawy młody. 

            - Jak dzieci – mruknął w międzyczasie Onew. 

            - Minho, teraz twoja kolej. Proszę – wręczył mu zawiniątko. 

            - Dzięki stary. 

            - Wypraszam sobie – prychnął niezadowolony – Zawsze piękny i młody! 

            - Zboczeńcu, teraz twoja kolej – mruknął na Jonghyuna, który nadal udawał złość.

            Kim spojrzał na Key i kocim ruchem znalazł się przy nim. 

            - Niee, tylko nie ma kolana – zatrwożył się Kibum i podał zawiedzionemu chłopakowi prezent. 

            - Dlaczego? Jesteś niesprawiedliwy! – oburzył się, jednak przyjął prezent. Key uśmiechnął się perfidnie, gdy ten rozpakowywał torebkę. 

            - Dostałem porno?! – krzyknął Jjong podnosząc ku górze płytę z filmem. 

            - To co obleśne dinozaury lubią najbardziej – zawyrokował. 

            - To będzie bardzo udany prezent, jeśli będę miał partnera do oglądania tego jakże pobudzającego kreatywne myślenie filmu. Co ty na to? 

            - Zapomnij! – wrzasnął i szybko zawołał do siebie lidera.

            - Dziecinada – skwitował Onew przyjmując prezent od Kibuma. Był najmniejszy, właściwie sama koperta – Jestem za duży na taką błazenadę. 

            - Bierz i nie marudź. Święty Mikołaj Key skończył pracę na dziś – zadowolony z siebie wstał z krzesła i poklepał się po brzuchu. 

            - Swoje prezenty macie na blacie. Teraz możecie się do nich dobrać – wskazał ręką na stół, gdzie Taemin korzystając z nieuwagi lidera, rozpakowywał swój podarunek. 

            Onew tymczasem otworzył kopertę i pisnął jak mała dziewczynka. Oczy wszystkich obecnych w kuchni wróciły się na niego, gdyż lider nie pozwalał sobie na takie zachowanie na co dzień. Tylko Kibum uśmiechnął się tryumfalnie.

            - Matko przenajświętsza, na święte kurczaki w panierce! Kocham cię Kim Kibumie! – uradowany spojrzał na przyjaciela – Sorki chłopcy, ale idę… coś na mnie czeka – i wybiegł z kuchni. Po chwili dało się słyszeć dźwięk otwieranych drzwi wyjściowych i ich trzask. 

            - Co mu zrobiłeś? – zapytał zaszokowany w dalszym ciągu Minho. 

            - Prościzna! Dostał kupon na darmowe kubełki kurczaka na cały miesiąc. Proste? Proste? 

~~THE END ~~

13 komentarzy:

  1. Hahaha .XD Onew dostał najlepszy prezent .X DD
    Tak słodko. *~*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooooo. Urocze. ^^
    Jjong ty erotomanie. XD

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne Onew dostał chyba najlepszy prezent *-*

    OdpowiedzUsuń
  4. ojej!!!!!świetne!
    choć muszę się przyznać że na samym początku myślałam że będą jakieś sceny...no takie....no właśnie!

    tak wiem jestem zboczona XD

    OdpowiedzUsuń
  5. to opowiadanie jest urooocze, czytając je wciąż się uśmiechałam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Waaa! Moje kochanie takie słodziuuutkieee @__@ (ano, żeby nie było wątpliwości - Moje kochanie To Taemin <3) Początek nie bardzo mnie zachęcił bo myślałam że to jongkey, którego nie lubię, ale... przypadkiem przeczytałam tekst w którym Key chciał mi taemiśka w szok wprawić... Zakochałam się normalnie <3
    PS: Dziękuje za komentarz na blogu :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Cześć, nominowałam Cię do Liebster Award ^^ szczegóły: http://mylovebeast.blogspot.com/2012/12/liebster-award_13.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Każdy dostał to, co chciał :D
    Nieźle się przy tym uśmiałam. Naprawdę dobre :P To, co tygryski lubią najbardziej.
    Pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
  9. Jonghyun niczym jakiś niewybredny Roman Erotoman. Uwielbiam takie historyjki♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Joooooju ~
    Takie kochane. Jedynym błędem z mojej strony było przeczytanie tego pod koniec maja, bo teraz przez następne kilka miesięcy będę płakać, że chcę grudzień haha :D
    Jonghyun tak bardzo mnie zabił kilkanaście razy. Kocham go ♥
    Zapraszam do mnie na moje nowuitkie opowiadanie:
    http://awesome-pumpkin.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. czytane w czerwcu, czyli troche nei te klimaty, no ale wcześneij nie trafiłam na tego genialnego bloga po prostu T^T
    nie no, taki prezent to zasługuje na oklaski :') Khe khe, khe
    Onewowi(a/n-nei wiem czy dobrze odmieniłam to imię, n o ale powiedzmy że tak :') ] tylko kurczaki w głowie ,he he he :')
    świetne opowiadanie *q*
    -czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
  12. To było super. Rozwaliło mnie to siadanie na kolanach Key'a ( choć nie wiem dlaczego XD ). A połączenie twojego fica z Gee Gee w wykonaniu Super Junior sprawiło, że się uśmiałam za wszystkie czasy :D
    Levi :*

    OdpowiedzUsuń