niedziela, 30 grudnia 2012

Bo każdy potrzebuje miłości... - Part 16.


Kochani czytelnicy! ^^ W ekspresowym tempie napisałam kolejny rozdział ;> ;D
Następny pojawi się... uhm.. i tu właśnie... za dwa- trzy tygodnie? Trochę niestety poczekacie, na przebieg randki Minho i Taemina, chyba że znów nie będę mogła spać w nocy ;D
Dlaczego już za wczasu życzę Wam szczęśliwego Nowego Roku i udanego Sylwestra jutro :)
Zapraszam do czytania, dziękuję za Wasze komentarze, które mnie napędzają do roboty i witam nowych czytelników <3 


            Zajęcia piątkowe w końcu się skończyły. Oczekiwany weekend nareszcie nadszedł i uczniowie, gdy tylko usłyszeli dzwonek, w ekspresowym tempie zaczęli pakować swoje rzeczy. Kibum przez calutkie czterdzieści minut wpatrywał się w okno. Obserwował co prawda drzewo, ale i tak uważał je za bardziej godne uwagi aniżeli nauka biologii. Gdy usłyszał nieprzyjemny dźwięk obwieszczający koniec zajęć, wstrząsnął się nieco zaspany i rozejrzał dookoła.

            - Jak się kimało? – usłyszał obok siebie. Zobaczył Taemina, który był już spakowany.

            - Coś mnie ominęło? – jęknął, ukrywając potężne ziewnięcie.

            - Tylko jakże pasjonujący temat o tym co ma w środku żaba – mruknął niechętnie – Mam trening za moment. Do zobaczenia jutro… i miłej randki – uśmiechnął się znacząco.

            - To tylko spotkanie – westchnął i złożył swoje zeszyty, po czym schował je do torby.

            - Zmieniłeś zdanie? To miała być twoja randka. Co się dziś w ogóle z tobą dzieje? Zachowujesz się jak panna przed okresem. To zamyślenie i dziwne zachowanie, zupełnie nie przypomina mi ciebie – Taemin nachylił się nad Kibumem, który nagle znalazł sobie bardzo pasjonujące zajęcie, jakim było dokładne zapinanie torby.

            - Mam dziś zwyczajnie słabszy dzień. Zdarza się nawet najlepszym – wyjaśnił spokojnie. Spojrzał na zegarek – Kurde, muszę iść. Zaraz będzie tu JaeWoon.

            - Ja też zmywam się na trening. Do jutra Key – chłopak pomachał przyjacielowi na pożegnanie i wyszedł z klasy.

            Spakował się do końca i wyszedł z klasy. Po wczorajszym starciu nie miał ochoty na nic, a tym bardziej nie na spotkanie z prawie obcym chłopakiem. Nie chciał jednak odwoływać spotkania właściwie tylko dlatego, by nie dać tej cholernej satysfakcji Jonghyunowi. Wczorajsza rozmowa niezwykle go rozbiła. Powinien być bardziej opanowany, ale widocznie jego towarzystwo temu nie sprzyjało.

            - Uważaj jak chodzisz… - ktoś warknął, a sam Key poczuł jak z łomotem obija się o czyjąś klatkę piersiową i leci do tyłu. Silne ręce złapały go w pasie, ratując przed bolesnym upadkiem. Podniósł oczy na swojego wybawiciela i ponownie wyrwał się do tyłu, byle jak najdalej.

            - Zostaw mnie – jęknął i wiercił się, by zostać puszczonym.

            - Powinieneś być mi wdzięczny za uratowanie tyłka i to kolejny raz – prychnął Jonghyun, jednak dalej trzymał dłonie splecione dookoła talii Kibuma.

            - Dziękuję. Teraz mnie puść – powtórzył i począł dalej się wyrywać.

            Jonghyun wzmocnił uścisk i przyciągnął do siebie chłopaka jeszcze bliżej. Kibum aż wciągnął powietrze głęboko do płuc, gdy twarz Kima znalazła się w kilkucentymetrowej odległości od jego. Zamrugał kilkakrotnie oczyma i chcąc nie chcąc zarumienił się.

            - A jak nie? – cicho powiedział Jjong.

            Kibum być może i zadowoliłby się tymi cudnymi słówkami i rozpłynął przy głębokim tonie głosu Jonghyuna, gdyby nie fakt że w jednej chwili przypomniał sobie o czym podsłuchał, jednego pięknego dnia w szatni. W jednej chwili cały z pozoru romantyczny nastrój prysł, a Key zazgrzytał zębami ze wściekłości.

            - Ciebie to bawi, prawda? To, że za każdym razem kopiesz mnie w dupę i pokazujesz jakim skurwielem jesteś – wysyczał – Czeka na mnie ktoś, jestem umówiony. I lepiej mnie puść… chyba nie chcesz, żeby ktoś widział ciebie z takim degeneratem jak ja. Tego najbardziej się przecież bałeś, żeby nikt inny nie pomyślał, że jesteś gejem… – z rozżaleniem wspominał bolesną przeszłość - … nie wspominając o tym, że się mnie brzydzisz… dlatego bądź łaskaw się ode mnie odsunąć.

            - Bawi… – prychnął i uśmiechnął się podle - … i to nie wiesz jak bardzo.

            Spojrzał uważnie na Jonghyuna i znowu to zobaczył. Może i był wściekły na niego i te emocje powinny przesłaniać mu wszystkie inne. Jednak zbyt dobrze go znał. Postąpił krok w jego stronę, starając podtrzymać kontakt wzrokowy.

            - Wiesz, co wiem? – spokojnie zapytał, doskonale znając odpowiedź – Znowu kłamiesz. Widzę to. Tylko znowu nie mam pojęcia dlaczego, Jonghi – wpatrywał się w niego ze smutkiem – Nie zapominaj, że znam cię jak nikt inny – uśmiechnął się gorzko.

            - To już minęło – cierpko odparł.

            - Nie, jesteś nadal taki sam – zaprzeczył.

            - Kibum! – usłyszeli głośny krzyk i odsunęli się od siebie, spoglądając w stronę hałasu.

            - On – mruknął Jonghyun i zmrużył oczy. 
            Key nie zwracając uwagi na swojego rozmówcę, ani się nie żegnając postąpił krok by się oddalić. Ręka Jonghyuna powstrzymała go przed tym. Zdziwiony odwrócił się w jego stronę i posłał znudzone spojrzenie.

            - Coś jeszcze masz mi do powiedzenia?

            - Jesteś głupcem – powiedział.

            - Coś słabym epitetem poleciałeś. Stać cię na lepsze obelgi – pokręcił z politowaniem głową.

            - Jesteś głupi myśląc, że mnie znasz. Tak naprawdę nic o mnie nie wiesz. Nic – powtórzył głucho i potrząsnął wściekle ramieniem chłopaka, puszczając je.

            - Może. Bo łudziłem się, że przyjaciel mnie nie opuści. Taki już los głupca. Ale i tak widzę, w twoich oczach kłamstwo. Na tyle cię znam – odparł smutno. 
            - Przyjaciel, chyba żartujesz. Nigdy nie byłeś…

            - W takim razie kim? Pewnie nikim, to też już wiem.

            - Nie! – zakrzyknął, po czym zawahał się – Tak… - tu już zabrzmiało bez przekonania.  
            JaeWoon podszedł do nich. Rozmowa ucichła. Kibum spojrzał na chłopaka i uśmiechnął się.

            - Cześć. Idziemy?

            - Hej. Rozmawiacie? – spytał pokazując palcem na Jonghyuna.

            - Nie. Nie mamy o czym – stwierdził twardo. Złapał studenta pod rękę – Chodźmy.

            Jonghyun obserwował jedynie w wściekłym wyrazem twarzy oddalającą się  dwójkę.

            - Nie masz o niczym zielonego pojęcia, Bummie – szepnął do siebie. 
            *** 
            - Proponuję kawę na mieście i pójście do parku, co ty na to? – zapytał JaeWoon, gdy już wyszli ze szkoły i chodzili bez celu po mieście.

            -Tak – odparł nieobecny Kibum.

            - Halo, tu ziemia! – chłopak pomachał mu ręką przed twarzą.

            - Przepraszam, myślałem o artykule – mruknął speszony.

            - Kim jest dla ciebie ten Jonghyun? – spytał nieufnie. 
            - Zabrzmiało jakbyś był zazdrosny – parsknął śmiechem.

            - Może jestem?

            - Wróg. Osoba skutecznie uprzykrzająca mi życie – odpowiedział cierpko.

            - Z boku wcale to tak nie wygląda.

            - Co?

            JaeWoon wskazał ręką na pobliską ławkę, gdy już znaleźli się w parku. Chłopcy usiedli, a Kibum oczekiwał wyjaśnień.

            - Ten… Jonghyun zachowuje się jakby był zazdrosny – powiedział niepewnie.

            Key spojrzał na niego, po czym wybuchł gromkim śmiechem.

            - Jasnee… Nie znasz go, on nie bywa zazdrosny. I nie jest gejem, to na pewno.

            - Ty wydaje się, że znasz go bardzo dobrze – mruknął.

            - Nie rozmawiajmy o nim – przerwał stanowczo – Już wystarczająco się przez niego nacierpiałem. Nawet nie chce mi się o nim myśleć.

            *** 
            Dwie godziny później, po dwóch kawach i siedzeniu na ławce w parku nastolatkowie sporo o sobie wiedzieli. Rozmowa wyjątkowo się kleiła i tylko przez moment zalegała cisza, przerywana jednak śmiechem jednego bądź drugiego.

            - Naprawdę przebrałeś się za księżniczkę? – zaśmiewał się JaeWoon, gdy usłyszał o jednym z bardziej kompromitujących momentów w życiu Key.

            - No co? – bąknął speszony – W podstawówce chciałem być księżniczką, a że był bal maskowy to korzystałem. Nie śmiej się! – wskazał groźnie palcem na chłopaka, który prawie zwijał się ze śmiechu.

            - Wiesz co? Widok ciebie w kiecce byłby bardzo… podniecający – stwierdził ostatecznie, zbliżając się do Kibuma i uśmiechając się podstępnie. Key zarumienił się i spuścił wzrok.

            - Głupoty ci się trzymają w głowie – mruknął.

            - Ale zobacz! – kontynuował chłopak – Kusa spódniczka otoczona falbanką świetnie eksponowałaby twoje długie nogi, gorset… no i diadem na głowie – chłopak starał się brzmieć seksownie, jednak pod koniec swojej wypowiedzi parsknął śmiechem po raz kolejny.

            - Nie nabijaj się ze mnie! Byłem młody i głupi! – krzyknął na swoją obronę i chcąc nie chcąc, również się uśmiechnął.

            - Kibum – niskim głosem powiedział do nastolatka i ponownie zbliżył się do niego – Muszę już iść – spojrzał na jego wargi i zagryzł swoją delikatnie.

            - Tak? – Key zestresował się w jednej chwili, a radosny nastrój prysł.

            - Chciałbym cię pocałować. Może to i za szybko na pierwszej randce, ale mam ogromną ochotę skosztować ust księżniczki – mruknął, zbliżając się do niego i dając możliwość wyboru.

            Kibum przełknął ogromną gulę, która zastygła mu w gardle i oszołomiony wpatrywał się w chłopaka.

            - Księżniczka nie ma nic przeciwko – szepnął, nie do końca zgodnie z prawdę.

            JaeWoon uśmiechnął się delikatnie i przysunął chłopaka do siebie, obejmując go jedną ręką. Cmoknął go delikatnie na próbę, po czym pogłębił pocałunek.

            Kibum zamknął oczy i z całych swoich sił starał się wczuć w pieszczotę, jaką obdarzał go student. Rozchylił automatycznie wargi, gdy chłopak chciał wtargnąć do środka. Pocałunek był przyjemny, to prawda.  Jednak tylko przyjemny, nie było ani namiętności, ani rozdygotanego serca. Ot, zwykle przytknięcie warg. Nie wkładał w to żadnych uczuć. Nic, co by go porwało, a jego umysł automatycznie włączył wspomnienia z przeszłości.
             Stał pod domem, gdzie mieszkał Jonghyun. Było już dość późno, ale dobre kontakty z jego mamą, sprawiły że wiedział, że chłopak jeszcze nie wrócił do domu. Od dwóch dni się do siebie nie odzywali. Jjong w szkole go unikał lub obdarzał niemiłymi komentarzami. Kibum nie mógł się pogodzić z tym, że chłopak tak brutalnie go odrzucił. I to tylko ze względu na jego orientację.

            Spodziewał się, że zastanie Jonghyuna jak będzie wracał pijany do domu po imprezie, była w końcu sobota, albo będzie w towarzystwie jakiejś laski. Nie mniej jednak musiał z nim porozmawiać. Spróbować ten ostatni raz.

            Po pół godzinie bezczynnego stania na ulicy i wątpienia w swoje możliwości, Jonghyun pojawił się na horyzoncie. Sam. Zataczał się lekko i mruczał coś pod nosem. Zauważając Kibuma przystanął zaskoczony i ruszył w jego stronę.

            - Co tu robisz? – warknął zdenerwowany i podparł się o ogrodzenie.

            - Chciałem porozmawiać – szepnął speszony nagle chłopak i spuścił wzrok. 
            - Nie mamy o czym pedale – bąknął i podszedł do Key, popychając go lekko.

            - To ma takie wielkie znaczenie jakiej jestem orientacji? Jesteś dla mnie kimś ważnym – krzyknął ze łzami w oczach.

            - Haa haa haa… - pijany zaśmiał się panicznie, po czym spojrzał z odrazą na płaczącego Kibuma – Ważnym?! Ty chyba się we mnie nie zabujałeś? Co?

            Cisza. I głowa, która opadła jeszcze niżej.

            - Zakochałeś się we mnie? I co? Chciałeś stworzyć ze mną swoją piękną gejowską bajkę? Chciałeś chodzić ze mną pod rekę… przytulać mnie… rozbierać… całować… pieprzyć się ze mną? – szeptał słowa, które nie chciały układać się w logiczną całość. Zmrużył oczy i ostatkiem sił przyszpilił Kibuma do ogrodzenia.

            - Jjong… co ty… - zająknął się, ale umilkł gdy usta Jonghyuna pokryły jego własne, odbierając dech. Zapach alkoholu przestał mu przeszkadzać. Westchnął cicho w wargi swojego byłego przyjaciela i złapał go kurczowo za kark, pogłębiając pocałunek. Język Jjonga wdarł się do środka i badał brutalnie każdy skrawek podniebienia. Niższy przycisnął się jeszcze dotkliwiej do ciała Key i naparł z całą mocą na niego. Sam Kibum czuł się tak błogo, rozpływał się pod dotykiem ust chłopaka i poddawał uczuciu całkowicie.

            I tak jak Jonghyun niespodziewanie zaczął pocałunek, z równą brutalnością go zakończył, odrywając się od ust spragnionego Kibuma i opierając się rękoma o barierki ogrodzenia. Key jęknął z zawodem i spojrzał niepewnie na chłopaka. Przeraziło go to co zobaczył.

            - I jak? O to ci chodziło? Chcesz, żebym cię wziął i zerżnął, tak? Tutaj? Wystarczy jeden marny dotyk, a jęczysz jak dziwka Bummie – szepnął z wściekłością i odbił się do pionu – Jesteś obrzydliwy. Idź! Znajdź sobie pierwszego lepszego geja, który cię zaspokoi. To nie będę ja!

            Nie był w stanie się odezwać. Poczuł się tak brutalnie odepchnięty, jego uczucia zdeptane. Przez ten ulotny ułamek sekundy naprawdę wierzył, że jego uczucia zostały odwzajemnione. Żart, zakpienie z niego. Nie mógł powstrzymać łez, które zlatywały po policzkach i krążyły by ostatecznie skapnąć na zimną ziemię. 
            - Nigdy więcej nie chcę cię tu widzieć, rozumiesz! – wrzasnął nagle i zatoczył się do tyłu.

            - Jasne – wyszeptał Kibum – Nie istniejemy dla siebie, zrozumiałem – spojrzał zimno na pijanego chłopaka.

            *** 
            JaeWoon z niechęcią odczepił się od ust chłopaka i uśmiechnął się pogodnie.

            - Bummie… - szepnął.

            ~ Ukłucie w sercu, bo to ON go tak nazywał.

            - To było cudowne zakończenie tego spotkania. Chyba się w tobie zakochałem – dokończył rozmarzony i przytulił się do nastolatka – Powiedz coś… - zaśmiał się skrępowany. 
            ~ Nic. Nie czuł nic. Żadnego ciepła, gdy przytuliło się do niego obce ciało.

            - Chciałbym to powtórzyć – wyjąkał Kibum.

            ~ Nie chciał. Chciał zapomnieć jedynie o tych natrętnych wargach, które prześladowały do od dłuższego czasu.

            Wbrew sobie powrócił do początku. Do tego, jakże niechcianego początku.

16 komentarzy:

  1. Awww :3 Kolejny rozdział tak szybko!
    Jedak to się zawsze odbija i w końcu trzeba czekać na któryś staaasznie długo...

    No więc co do rozdziału...Czyżby Jonghyun się jednak zakochał? To by było takie piękne *-* Spotkanie z JaeWoonem, gdyby tylko nie to, że przywoływało w Bummiem takie wspomnienia, było by idealne. Retrospekcja świetna! Nienawidzę z całego serca Jjonga za to co mu w tedy zrobił T.T Jak on w ogóle mógł? No ale co się stało, to się nie odstanie. Trochę szkoda mi tego studenta, ale serducho Key należy do Jonghyuna! <3

    Czekam na randkę Tae i Minho :3 I wiadomość o ,,bracie'' Taemina ^^
    Więc weny życzę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudo. <3 Jak zawsze z resztą. Nie mogę się doczekać tej randki 2Mina, mam nadzieję, że znó zostanę miło zaskoczona.

    ~Sarasil

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. mhmmm nigdy nie komentowałam tego opowiadania, chociaż czytam je od początku, ale ten rozdział jest po prostu agajakdsfjkhsdjfk dlatego zrobię wyjątek haha ^^
    jak przeczytałam na początku, że na randke 2Min muszę poczekać to momentalnie posmutniałam, ale too ^^ Key znowu zakochany w Jongu ^^ wiedziałam, że tak bedzie;d szkoda mi tylko JaeWoona bo wydaje się spoko chłopakiem ;< no i nie spodziewałam się, że JongKey się jednak kiedyś całowali <3
    czekam na nast i 2Min ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O jeny, jeny. *o* Przyjemnie tak szybko nowe rozdziały~. No nic na następny poczekam. Pewnie będzie wart. ^^
    Nie wiem teraz co myśleć o Jjongu. To jego wypowiedziane zdanie gdy Kibum poszedł z JaeWoonem... Ale za przeszłość i tak jest idiotą. ><
    Biedny Bummie. T_T Mim nadzieję, że los się w końcu do niego uśmiechnie.

    Życzę weny i w takim razie nieprzespanych nocy(?). XDD

    I szczęśliwego nowego roku, oczywiście. ^^

    Pozdrawiam,
    Lee Juki~.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bummie Q.Q To było takie smutne... Jonghyun, ty tępy osiłku T__T No ale nic. Niedobrze, że Kibum robi coś wbrew swojej woli. Nie mogę napisać jakiegoś składnego komentarza, mieszam się.
    Dopiero za 3 tygodnie? No to mnie dobiłaś. Ale nic. Poczekam. Cierpliwie.
    Życzę dużo czasu <3.
    Kei-chan.

    OdpowiedzUsuń
  7. O boziu . ; D Jest po prostu Zaje . ; D
    Fajnie że nowy rozdział tak szybko dodany . ; ]
    No ale cóż trzeba trochę poczekać na następny (mam nadzieje , że pojawi się dużo akcji) rozdział . ; >
    I te wspomnienia Bummiego . I Jjong czyżby sie zakochał , ale i tak jest debilem za to że skrzywdził Key ...
    Czemu JaeWoon przerwał wypowiedz Dino , no cóż tak już jest . : ]
    Nie mogę się doczekać randki z 2Min. ; >

    Dużoo Wenyy . ! ; D
    No i czekamy na new rozdział . ! ; ]
    Hawaiting .! SangKyo .

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie żartuj, że chcesz nas zamęczyć tym czekaniem.. Q^Q Już się przyzwyczaiłam do szybkich nowych rozdziałów. ;c
    Trudno, trza to jakoś wytrzymać ~~
    Nie mogę się doczekać tego, jak potoczy się historia JongKey. ♥
    Piękny rozdział po prostu. *______*

    Też życzę Szczęśliwego Nowego roku i weny do pisania.! ^__^

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurczę ToT Zły Jonghyun ._____." JAK MOGŁEŚ TAK ZROBIĆ ?!
    Bummie bąadź szczery ze sobą ~!
    Czekam na kolejny ~ <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeju, jak Jonghyun uchronił Key'a przed upadkiem to aż sama na chwilę zastygłam. Lubię takie momenty. Automatycznie włączył mi się fangirl mode, ale to było zbyt piękne, żeby poszło w innym kierunku niż to miało miejsce. ;( Myślę, że jak Jonghyun nie odpokutuje za swoje winy i sam nie zacznie działać, to zraniony Key za nic na świecie nie przyzna się, że nadal jest w nim zakochany. No, ale się okaże, co tam wymyśliłaś. ;) I nie wiem czemu, ale nie szkoda mi studenta, bardziej Kibuma, który postępuje wbrew sobie. Jak on się potem z tego wykręci?

    Rozumiem, że na randkę 2min trzeba będzie trochę poczekać, więc poczekam. Fakt, jestem ciekawa, ale może lepiej żebyś spała w nocy. Widzę, że nie tylko u mnie panuje bezsenność, ale potem w dzień przez nią ciężko żyć. xD

    Pozdrawiam, K.

    OdpowiedzUsuń
  11. Od tak sobie wlazłam na Twojego bloga w nadziei, że coś się ciekawego znajdzie. I niespodzianka! Cieszę się niezmiernie z nowego rozdziału. Jjong to idiota, tak samo jak ten Jaewoon. On nie może zostawić Key Jonghi'emu... -,- Mam nadzieję, że Jonghyun nie skrzywdzi Kibuma i będą żyć długo i szczęśliwie w swoim królestwie gdzie żyją smoki i jednorożce... ^^ Nie no dobra. Rozpędziłam się w marzeniach. Jednak liczę, że całkiem niedługo zobaczymy nowy rozdział. Nie mogę się doczekać przebiegu randki 2Min. ^^ Szczęśliwego Nowego Roku i udanego Sylwestra! Duuuużoooo fajerwerków! I szampana! Pozdrawiam!;*

    OdpowiedzUsuń
  12. Rodział jak zawsze cudowny. *.* . aż mi się oczka zaświeciły gdy zobaczyłam nową notkę.
    Còż mogę powiedzieć.? A, z nieciepliwością czekam na randkę Tamina i Minho. Co do tego całego Jae Woon'a.... nie lubię go . Wybacz. Nie wiem dlaczego, ale jakoś nie trawię gościa. Może po prostu drażni mnie tym, że przystawia się do Kibuma.
    Retrospekcja jak najbardzej mi się podobała.
    Na koniec chciałabym życzyć Ci wszystkiego co najlepsze Nowym Roku. ;*. a szcegòlnie duuużo weny ;) .(wybacz za błędy, ale tak to jest jak się pisze na telefonie, ktòry szwankuje). ~ Shu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ajbcjsabc! xD Jonghyun całował się kiedyś z Key! *_* Kolejne zaskoczenie. I to w tym opowiadaniu jest najlepsze. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. tak się cieszyłam już że dodajesz często i rozwijasz jeszcze bardziej i jeszcze ciekawiej wątki. naprawdę potrzebuję takiego długiego, szkolnego i wgl <3 opowiadania po polsku. więc nie strasz tymi 2-3 tyg D:< bo wchodzę i sprawdzam co wieczór czy coś dodałaś. i nie iwem czemu ale nie mogłam z komórki skomentować >< więc specjalnie weszłam na kompa c: no i pisz dalej c: mam nadzieję, że 2min się zejdą, może i na sam koniec w odcinku nr 1355646 ale żeby się dobrze skończyło <3 i jongkey też. strasznie fajnie przedstawiłaś ich relacje i to słodkie :3 więc nadal życzę weny <3

    OdpowiedzUsuń
  15. taka duża dawka Twojego opowiadania w tak krótkim czasie wywoła u mnie delirke ^^
    tak strasznie żal mi Keeey, o mamo ;< w tym opowiadaniu on ma taki charakter, że aż nie można go polubić i to takie smutne, w jaki sposób Jjong go tak potraktował ;<
    ale ciekawi mnie jak rozwinie się sytuacja z Jae... :D

    ps. zapraszam do czytania i komentowania mojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń