piątek, 21 grudnia 2012

Bo każdy potrzebuje miłości... - Part 12.


Komentarzy pod ostatnim rozdziałem jak na lekarstwo... Ale i tak dostaniecie ode mnie kolejny rozdział i to znacznie szybciej niż przewidywałam.
Witam nowych czytelników. Jest mi niezmiernie miło, że podoba się Wam moja wyobraźnia <3
Yuuki --> Kris i Minho już od dawna są zakończeni ;) I raczej nie przewiduję kolejnych rozdziałów. Koncentruję się powoli na nowych tworach. Również witam na moim blogu ;)
Neeko ^^ --> Co do samego opowiadania to nie mogę zdradzić szczegółów dalszych wątków :) Wszystko niebawem się okaże i zakończy. Czy samo yaoi? Nie wiem xD Mam w zanadrzu swoje stare opowiadanie hetero jeszcze z czasów końca gimnazjum. Czy się tu pojawi? Jeśli będzie mi się chciało rozbudować i poprawić, ponieważ mój poziom z gimnazjum daje wiele do życzenia :) Zobaczymy niebawem xD
Miłego czytania ;) Rozdział o Di pojawi się być może z niedzielę? Może i to również ;)
<jak zwykle, krótki wstęp ode mnie nie wyszedł ;P> 

            Kibum siedział w ich salce spotkań z kółka dziennikarskiego. Jinki już dawno wyszedł, a on kończył przerabiać zdjęcia do następnego numeru. Obiecał mu to, a raczej został brutalnie zmuszony przez Onew, który za ostatnie niedociągnięcia zawalił kolejnym natłokiem zadań.

            Spojrzał na zegarek, który wskazywał 17. Chłopak skrzywił się i opadł bezwładnie na miękki fotel.
            - Cholera… - syknął.

            Za kilka minut trening zaczynał Jonghyun i jego drużyna. To też obiecał Jinkiemu. Zacząć zbierać materiały na reportaż do kolejnego nakładu. Zapatrzył się w komputer westchnął ciężko. Że też od dostał taki temat. Wredny Kim i Lee. Wrobili go w takie bagno. Jonghyun i zakład. Mógł się spodziewać wszystkiego po nim, teraz już tak. O ile kiedyś sądził, że jego były kumpel… przyjaciel, do wielu rzeczy nie byłby zdolny, to teraz mógł się spodziewać wszystkiego co najgorsze. Najlepsi przyjaciele… Kiepski żart.

             - Kibum idioto! Kiedy w końcu się pojawisz? – Jonghyun syczał do słuchawki, co chwila spoglądając w stronę toalety, gdzie aktualnie przebywała jego randka. Nieudana, jeśli warto o tym wspominać.
            - Jonghyun, skarbie czyżbyś źle się bawił? – głos po drugiej stronie był wyraźnie rozbawiony.
            - Kibum… - warknął zirytowany - … przyjacielu! Pomóż! – jęknął ostatecznie.
            - Teraz przyjacielu… a jak chciałem iść do kina dziś, to wolałeś umówić się z tą laską, która okazała się być nudna…? – mówił z lekkim wyrzutem pomieszanym ze śmiechem.

            - Bummie… nudna? To za mało powiedziane. Gada mi ciągle o sklepach odzieżowych i drogeriach! Już mam dość jej piskliwego głosika. Całe szczęście, że poszła teraz do łazienki. Wyciągnij mnie z tego bagna, proszęęęęę…
            - Ej! To może ja się z nią dogadam?! Wspólny temat znajdziemy na pewno! – parsknął, zaśmiewając się z nieudanego spotkania swojego przyjaciela.
            - Kibum! Nie osłabiaj mnie! Gdzie jesteś?! Ona wraca… – zerknął w stronę drzwi i z przerażeniem powiedział do telefonu - … ratuj!

            - Dziesięć minut wytrzymasz? – westchnął i rozłączył się nie czekając na odpowiedź przyjaciela.
            Kibum schował telefon do kieszeni. Jonghyun znowu go potrzebował. Znowu miał problemy. I znowu zadzwonił do niego. To chyba normalne jak jest się przyjaciółmi prawda? Wyciąga się drugą osobę z problemów i słucha narzekania kumpla. Tylko miał wrażenie, że to on jest od grania kluczowej roli w tej relacji. On wysłuchiwał o coraz to nowych podbojach Jonghyuna. On zawsze mu doradzał. I tak jak teraz wyciągał z niekomfortowych sytuacji. Od Jonghyuna nie otrzymywał nic, oprócz tego że był. Mimo wszystko byli przyjaciółmi od niepamiętnych czasów. Niby nie powinni mieć przed sobą tajemnic, a jednak.

            - Skarbie, znowu? – usłyszał od chłopaka obok siebie. Spojrzał na zdenerwowanego Sungmina. Spotykali się od zaledwie miesiąca.

            - Przecież wiesz, że to… - zaczął Kibum.

            - Wiem. Przyjaciel – dopowiedział ironicznie – Spędzasz z nim więcej czasu niż ja. Tylko cię wykorzystuje! – powiedział z wyrzutem.

            - To nie tak – zaprzeczył.

            - Znowu go bronisz! – podniósł głos i rozejrzał się dookoła. Byli w kawiarni – Jest twoim przyjacielem, a mimo wszystko nie powiedziałeś mu o tym jaki jesteś! To ma być przyjaźń?!

            - Przestań. To trudne. On mógłby nie zrozumieć. Nie chcę niczego komplikować – jęknął przytłoczony tymi nagłymi zarzutami.

            - Wyjdź teraz, a…

            - Nie karz mi wybierać między tobą a moim przyjacielem. Nie zniosę tego. Zadzwonię później do ciebie. Pamiętaj, że zależy mi na tobie – złapał Sungmina za rękę i uścisnął, posyłając uspokajające spojrzenie.

            - Kibum…

            - Odezwę się później – wstał i odszedł od stolika, zostawiając swojego chłopaka samego.

            Doskonale wiedział, że cierpliwość Sungmina w końcu się wyczerpie. Za każdym razem, gdy Jonghyun dawał o sobie znać, on biegł na spotkanie z nim. Chłopak do pewnego momentu nie robił żadnych problemów, ale i to nie mogło trwać wiecznie. Sungmin robił się coraz bardziej zaborczy i wydawał się być zazdrosny o jego przyjaciela. Czy słusznie? Lubił Sungmina, bardzo go lubił, ale… nie wiązała go z nim tak silna relacja jak z Jonghyunem, mimo tego że nie zawsze było dobrze. I tym razem, gdy tylko on zadzwonił, zostawił wszystko i pobiegł ratować swojego przyjaciela.

            Znał również nieprzewidywalność Jonghyuna i dlatego nie mógł mu powiedzieć, że jest gejem. Nie wyobrażał sobie momentu, kiedy ta informacja zaważy na ich przyjaźni i prawdopodobnie ją zniszczy bezpowrotnie. Nieraz słyszał jak Kim niepochlebnie wyraża się o homoseksualistach, razem ze swoją ekipą z drużyny siatkarskiej. On wtedy milczał i nie dołączał się do tych dyskusji. Trzymał w sobie ten ból, jaki wywoływały słowa Jonghyuna. Dlatego nie mógł mu powiedzieć. Bał się, że go straci. Bezpowrotnie.

            Stanął przed pizzerią, w której znajdował się Jonghyun. W pośpiechu zupełnie nie zastanowił się nad tym, jak wyciągnie go z lokalu.

            - Głupku! Posłuchałbyś kiedyś co do ciebie mówię – mruknął i wszedł do restauracji.

            Szybko znalazł właściwy stolik. Dziewczyna na ten tydzień, była sztuczną blondynką, z biustem wylewającym się spod wydekoltowanej bluzki. Nie zdziwił się również, że okazała się być zupełnie pusta. Nie rozumiał Jonghyuna. Spotykał się z coraz to nowymi nastolatkami i rozstawał się z nimi w równie szybkim tempie. Nie angażował się w żadną znajomość i zostawiał swoje tymczasowe dziewczyny z wielkim żalu i potoku łez. Kibum pośrednio cieszył się z takiego stanu rzeczy. Mógł spędzać bez ograniczeń czas z nim i nie musiał się dzielić Jonghyunem z żadną nierozgarniętą dziewczyną.

            - Jonghyun! – krzyknął, gdy znalazł się przy stoliku randkujących. Stanął w rozkroku i spojrzał złowrogo na przyjaciela.
            - Kibum? – zapytał niepewnie, gdy zobaczył Key przy swoim stoliku. Ukrył ulgę na swojej twarzy. Dziewczyna obok niego zrobiła nietęgą minę.

            - Jesteś… - zaczęła.

            - Kim Kibum. Dla przyjaciół Key i jestem mózgiem tego kretyna – zaczął hardo.

            - Key… - odezwała się przesłodko do chłopaka - … jesteśmy zajęci.

            - Skarbie… dla przyjaciół Key – uśmiechnął się wrednie, widząc zdenerwowanie dziewczyny, która poczuła się urażona.

            - Coś się stało? – ich mierzenie się wzrokiem przerwał Jonghyun.

            - Czy coś się stało? Chyba żartujesz! Pamiętasz, kto dziś przyjeżdża?
            - Uhmm… - zakłopotany i zupełnie nie wiedzący o co chodzi, spoglądał to na Kibuma to na dziewczynę.

            - Twoja babcia wraca ze szpitala! Twoja mama do mnie dzwoniła, żeby ci przypomnieć. Ty oczywiście nie odbierasz od niej telefonów – westchnął, udając pobłażanie co do zapominalskiego przyjaciela.

            - Byłem zajęty, dlatego nie odbierałem. Kurcze, Kibum! Dzięki za przypomnienie. Jessi… - spojrzał w końcu na dziewczynę, która była poirytowana tym, że nikt nie zwraca na nią uwagi - … przepraszam. To naprawdę pilna sprawa. Zadzwonię do ciebie, dobrze? – podniósł się szybko i ubrał na siebie kurtkę.

            - Oppa! – pisnęła oburzona.
            - Zadzwonię, paa – rzucił jeszcze jej na pożegnanie i ruszył przodem.

            - Miło było poznać – zaświergotał Kibum i puścił oczko coraz bardziej wściekłej Jessi – Ojj i kochana, taka mała rada. Ten cień zupełnie ci nie pasuje i stanik ci widać. Bardzo nieestetycznie. Na razie – uśmiechnął się jeszcze miło i podążył za Jonghyunem.

            - Późno się pojawiłeś – warknął, gdy już wyszli z pizzerii.

            Znowu niezadowolony. Kibum poczuł ukłucie w piersi. Znowu nie zostały docenione jego starania.

            - Przyszedłem przecież – powiedział cicho.

            - Ale ile czasu musiałem na ciebie czekać? – powiedział z wyrzutem.

            Kibum zatrzymał się i oddychał ciężko. Olał swojego chłopaka dla Jonghyuna i jeszcze dostaje w zamian pretensje, że przybył za późno. Tego już było za wiele.

            - Wiesz, co?! Pieprz się idioto! Przerywam swoje plany, bo jesteś moim przyjacielem, który jak zwykle wpakował się w kłopoty! I co mnie czeka? Znowu coś ci nie pasuje! Znowu narzekasz! Nie mam żadnego obowiązku, by ciągle ratować twój tyłek. Rób co chcesz! Mam cię dość! Mam swoje życie! I swoje problemy! Mam dość twoich! – wściekły wyrzucał wszystko co ciążyło mu na duszy już od dłuższego czasu.

            Jonghyun w ciszy przysłuchiwał się żalom przyjaciela. Widocznie był zszokowany tym, że zwykle uległy Key, teraz ośmiela się na niego krzyczeć.

            - Myślisz, że jesteś niezastąpiony? – powiedział spokojnie.

            Zszokowany Kibum spojrzał na Jonghyuna. Słowa skutecznie ugodziły go prosto w serce.

            - Słucham? – wyszeptał.
            - Słyszałeś. Droga wolna. Nikt cię przy mnie nie trzyma. Mam wielu znajomych – słowa raz za razem raniły. Kibum powstrzymywał się przed wybuchnięciem płaczem.

            - Znajomym? Jesteś podły…

            - Jakbyś o tym nie wiedział – zakpił.

            Key nie odezwał się. Nie spojrzał nawet na Jonghyuna, który lekceważąco stał z rękoma w kieszeni. Zaciskając wargi przeszedł bez słowa obok Kima i odszedł. Byle nie widzieć jego zimnego spojrzenia.

            ***
            - Sungmin, nie w miejscu publicznym – szepnął Kibum, gdy jego chłopak bezczelnie obłapiał go w parku.

            Z Jonghyunem nie kontaktował się od kilku tygodni. Dalej po głowie kołatały mu raniące słowa przyjaciela. Albo byłego przyjaciela, o ile kiedykolwiek nimi byli. Spędzał więcej czasu ze swoim chłopakiem, skupił się na swoim życiu, ale nadal mu czegoś brakowało. Zbyt często myślał o Kimie. Tęsknił za niemal wszystkim i nie mógł się pozbyć tych myśli.

            - Znowu bujasz w chmurach? – Sungmin przytulił się jeszcze bardziej do niego i nie zwracał uwagi na ludzi, którzy posyłali im zbulwersowane spojrzenia.

            - Tylko się zamyśliłem – westchnął.

            - Znowu o nim?

            Umilkł. Chyba już nie mógł się oszukiwać, że nie pragnie jedynie przyjaźni od Jonghyuna. Że zbytnio się zaangażował i przez bardzo długi czas nie zdawał sobie z tego sprawy. Że już jest za późno.

            - Wiedziałem! Dlaczego nawet jak jesteś ze mną to myślisz o tym dupku. Zranił cię tak bardzo, a ty nadal… - dało się słyszeć złość w głosie Sungmina. Kibum odwrócił wzrok.

            Chłopak brutalnie odwrócił Key w swoją stronę i złapał za podbródek, po czym wpił się władczo w jego wargi. Nie chciał tego pocałunku, czuł obrzydzenie do całujących go ust. Wiedział to. Zakochał się w Jonghyunie. Nie czuł nic do Sungmina.

            - Co to ma być?! – usłyszał obok siebie.

            Oderwał się od natarczywego chłopaka i spojrzał za siebie. Zamarł widząc Kima wraz z kilkoma znajomymi z treningu. Zatrząsnął się ze strachu.

            - Jonghi… - zająknął się i umilkł widząc obrzydzenie na twarzy przyjaciela.

            - To ty do mnie napisałeś? O tym miałem się dowiedzieć? – zwrócił się do Sungmina.

            - Tak. Chciałem zobaczyć twoją reakcję i utwierdzić Kibuma w tym, że jesteś dupkiem. I co teraz zrobisz? – spojrzał wyzywająco na chłopaka.

            Kibum wstał gwałtownie i podszedł do Jonghyuna, chcąc złapać go za rękę. Chłopak sprawnie go odtrącił z obrzydzeniem na twarzy.

            - Nie dotykaj mnie… ty… ty… pedale. Nie mogę uwierzyć, że byłem twoim znajomym, przyjacielem, że zbliżyłeś się do mnie tak bardzo. Nie chcę cię już więcej widzieć – wyrzucał z siebie chaotyczne zdania.

            - Nie mów tak… to nic nie zmienia – szepnął Key.

            - Może jeszcze się we mnie kochasz co? Taki jak ty… obrzydliwy – mówił dalej, przy głośnym akompaniamencie śmiechu swoich kompanów.

            - Już tego żałuję – szepnął, zdruzgotany patrząc na swoje nogi.

             Podniósł się ciężko do pionu i zabrał aparat z dyktafonem i notesem. Zamknął dokładnie gabinet i ruszył na spotkanie ze swoim największym wrogiem. Który wiedział o nim wszystko. Znał jak nikt inny i tak bardzo nienawidził. Z wzajemnością. Bynajmniej tak nadal sądził. 
.............
I co sądzicie? Taki mały zwrot w akcji... możecie być pewni, że nie jeden jeszcze w tym opowiadaniu. Czekają nas bardziej zaskakujące i nieoczekiwane wątki ^^  
Jeszcze taka mała prośba. Kto ma swojego bloga, czy mógłby podać linki? Chciałabym uporządkować swoje listy i zobaczyć co również Wy piszecie ;)
 

15 komentarzy:

  1. Lubię ten wątek z JongKey. Ciągle mnie ciekawi co będzie dalej, wręcz bardziej niż to, co stanie się z 2min, a zakładam, ze to własnie jest główny paring tego opowiadania.
    Bardzo nie mogę się doczekać kolejnej części z nimi...albo już chociaż zobaczyć jak ta relacja ulegnie zmianie. Jednak jedyne, czego mogę ci życzyć, to weny i powodzenia. Fajnie piszesz!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowne :3
    Tak pięknie to napisałaś że czytałam to kilka razy ^^
    Uwielbiam wątek JongKey a jescze bardziej nie mogę się doczekać 2min <3

    Życzę weny i cudownych pomysłów do dalszych części :*

    /Nuke

    OdpowiedzUsuń
  3. mogę tylko powiedzieć: pisz szybko następną część! <3

    a co do twojej prośby, proszę, choć pewnie masz bo Cię nominowałam :
    http://mylovebeast.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Więcej, więcej więcej! Czekam na następną część, napisz jak najszybciej ♥! Dziewczyno jesteś niesamowita ;3

    OdpowiedzUsuń
  5. moja radość z powodu nowego rozdziału była nie do opisania ;D aż mi się pierożki przypaliły, bo zamiast stać nad patelnią, wolałam czytać :P
    tak coś czułam, że tak właśnie ta sytuacja wyglądała. Jjong - co za podła szmata. brak mi ukochanego 2min, no ale... :) mówiłam już, że bardzo mi się podobają charaktery postaci w tym opowiadaniu, i nie mogę się doczekać następnych rozdziałów, no ale znów się powtórzę :)
    weny życzę i dobrych, spokojnych świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Woow! Tego się niespodziewałam...szczerze, wolę 2min, ale JongKey też jest spoko. Bardzo wciągający, ciekawy i zaskakujący. Czekam na więcej! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne ! Mam nadzieje że oni się kiedyś pogodzą . No tutaj masz mojego bloga www.taemisiowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Boziu *.* Jonghyun jak mogłeś być taki podły?! Nie wyobrażam sobie ile Key musiał wycierpieć przez niego. To opowiadanie wywołuje u mnie zdecydowanie za dużo emocji >.< Kocham Je <3 xD
    Devi

    OdpowiedzUsuń
  9. Kibum z Sungminem o.o
    Jjong serio jesteś idiotą..
    Krótko trochę :<
    Życzę dużo weny i czekam na next. ^*^

    OdpowiedzUsuń
  10. Żeby mi Key od pedałów wyzywać :'( Bieedny... Jonghyun to głupek >.< A tu masz mojego bloga: http://bezkoloru-nazywamytozyciem.blogspot.com/ Zapraszam! ^^ No i oczywiście jak zwykle jestem zachwycona twoim opowiadaniem. Niestety rzadko spotyka się blogi, których autorzy znają język polski. -,- Ja sama popełniam jeszcze błędy, ale mam nadzieję, że to minie. ^^ Sposób w jaki piszesz nie tylko potrafi zainteresować czytelnika, ale również wciąga w świat, który tworzysz. Piszesz tak jakbyś sama to przeżyła. Trochę się rozpisałam... Chyba skończę, bo raczej nie będzie ci się chciało czytać wypracowań. :3 Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha! I jeszcze jedno... WESOŁYCH, WESOŁYCH ŚWIĄT! DUŻO ZDROWIA, SZCZĘŚCIA, PRZYJEMNEJ ATMOSFERY, MIŁO SPĘDZONEGO CZASU, PREZENTÓW I MNÓSTWO WENY!!! <3

      Usuń
  11. OMG! *.* Jonghyun taki wredny *.*
    Lubię go takiego ^.^ I Taemin nie jest przedstawiony jaki słodziutki,słabiutki,wrażliwy dzieciaczek. Podoba mi się to w twoim opowiadaniu. Postać Kibuma bardzo mi się podoba. Niby taki wredny,ale jednak w głębi duszy wrażliwy. Czekam z niecierpliwością na następną część :)
    Przy okazji chciałabym Ci życzyć wesołych świąt
    Kayumi

    OdpowiedzUsuń
  12. 2 noce i wszystkie 12 części przeczytane. ♥ Zakochałam się po prostu w tym opowiadaniu. *__* Ciekawi mnie jak rozwinie się wątek miłości JongKey..
    Czekam z niecierpliwością na dalsze części-mam nadzieje, że przez Święta będziesz miała wenę. ;D
    I Wesołych Świąt życzę. ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie dawno przyjaciółka poleciła mi to opowiadanie... Kocham ją za to! I ciebie za to co piszesz <3 Strasznie podobała mi się retrospekcja ^^ Była świetna! Teraz mam pewność czemu tak, a nie inaczej potoczyło się między Key, a Jonghyunem ^^ Mam nadzieję, że się pogodzą :3

    http://yaoi-kpop-world.blogspot.com <---- Dopiero zaczynam, więc liczę na wskazówki ^^

    Weny życzę!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ohh kocham twoje opowiadania *_* <3 Świetnie piszesz i nie mogę się doczekać następnego rozdziału :) <3

    http://life-is-not-fairy-tale.blogspot.co.uk ^_^
    Hwaiting!

    OdpowiedzUsuń