niedziela, 16 grudnia 2012

Bo każdy potrzebuje miłości... - Part 11.

Udało się! Napisałam kolejny rozdział ;) 
To prawo macie mojego drugiego bloga prowadzonego z przyjaciółką ^^
Jak i po prawo macie mojego Twittera xD <chyba zacznę się tam udzielać, jak i będa wpisy o postępujących pracach z rozdziałami> ;D
Z informacji to chyba tyle xD. Kolejny pojawi się mam nadzieję jeszcze przed świętami. 
Miłego czytania i liczę na Wasze opinie ^^
.....................................................

            - Taemin! – pisnęła Sunny, gdy chłopak wszedł na dużą salę praktycznie w całości pokrytą lustrami. W pomieszczeniu było już dziesięć dziewczyn, które ubrane były w legginsy i trykoty. Przygotowywały się do treningu, rozciągając swoje ciał i tańcząc do spokojnej muzyki. On sam już się przebrał wcześniej w dopasowane dresy i luźną bokserkę, która prawie że wisiała na nim odkrywając szczupłe, blade ciało.

            Rudowłosy skrzywił się, gdy dziewczyna wykrzyczała jego imię, które poniosło się echem po całej sali. Następnie podbiegła do niego i uwiesiła się na ramieniu, co spowodowało jeszcze większe niezadowolenie chłopaka. 

            - Cześć – mruknął niechętnie i odsunął delikatnie dziewczynę od siebie. 

            - Trenerka niedługo będzie – powiedziała i pomachała nagląco ręką, by ruszył za nią. Zaklaskała w dłonie przywołując resztę grupy do porządku – Dziewczęta! To jest Taemin! – zapiszczała uradowana podskakując w miejscu. 

            - Hej – odezwały się nieśmiałe głosy tancerek, które uciekały spłoszone spojrzeniem przed wzrokiem ciemnych tęczówek chłopaka. Taemin oczywiście by pokazać swoją wyższość i niedostępność obdarzył wszystkie zimnym spojrzeniem, nie omieszkując zlustrować każdej krytycznym spojrzeniem. Nic dziwnego, że od razu poczuły się skrępowane obecnością chłopaka, który na pewno nie był zainteresowany chociażby bliższą znajomością. 

            - Taemin! – ponownie pisnęła Sunny, klepiąc go boleśnie po plecach. Chłopak aż poleciał nieznacznie do przodu, posyłając uprzednio swojej dręczycielce mordercze spojrzenie – Nie patrz na nie tak jakbyś chciał je powybijać. Należą do grupy. Musimy się wszyscy zgrać! – dodatkowo zbeształa do wzrokiem – Widzisz? Ja też tak potrafię! 

            - Cześć – z przesadnym entuzjazmem powitał dziewczyny i uśmiechnął się sztucznie – Tak może być? – spytał Sunny i podszedł do ściany omijając ją. Rzucił niedbale swoje rzeczy i usiadł na podłodze. 

            - Key mówił że jesteś trudnym dzieciakiem, ale żeby aż tak? – westchnęła. 

            - Myśl co chcesz – warknął i wyciągnął z torby frotkę. Związał włosy i oparł się o szklaną taflę, obserwując dziewczyny. 

            - Może byś się rozgrzał? Nasz trenerka porządnie cię sprawdzi – z wyrzutem powiedziała Sunny. 

            - Najpierw wy – spokojnie odpowiedział, przekrzywiając głowę. 

            - My? – dziewczyna oparła dłonie o biodra ze zdziwionym wyrazem twarzy. 

            - Tak. Wiem jedynie że tańczycie, jednak nie wiem na jakim poziomie. Chcę wiedzieć czy ma sens w ogóle moja rozgrzewka. Jeśli tańczycie beznadziejnie, to zwyczajnie się stąd zwinę. Pokażecie mi co umiecie? – zmrużył oczy, dając im nieme wyzwanie. 

            - Jesteś naprawdę niemożliwy Taeminie. Chyba ktoś musi cię utemperować – Sunny pokiwała głową w dezaprobacie – Dziewczyny, pokażemy temu dzieciakowi, kto jest mistrzem w tańcu w tej szkole? – krzyknęła pewna siebie. Nie zwracała nawet uwagi na grymas Lee, na słowo ‘dzieciak’ .

            Sunny podeszła do sprzętu grającego i puściła utwór Secret „Poison”. Dziewczyny zebrały się w grupkę i zaczęły taniec dla Taemina. Ten z obojętnością twarzy zaczął się im przyglądać. Każdej poświęcił kilka sekund uważnej obserwacji. Nie dał po sobie poznać, jak bardzo jest zdziwiony. Dziewczyny były naprawdę zgrane i z lekkością wykonywały wszelkie ruchy. Te, które wydały się rudowłosemu nieśmiałe, teraz pokazywały śmiałe pozy, które emanowały seksualnością. Były dobre. Bardzo dobre i doskonale zdawały sobie z tego sprawę. Zapatrzony w taniec, swojej być może niebawem, grupy nie zauważył że ktoś obok niego usiadł. 

            - Są świetne prawda? – usłyszał obok swojego ucha cichy, głęboki głos. Zmarszczył brwi i odwrócił się w stronę osobnika, który mu przeszkodził. 

            Obok niego siedział Minho z nieodgadnionym, bystrym wyrazem twarzy. 

            - Właśnie przerwałeś mi obserwowanie ich występu – mruknął niechętnie, obdarzając chłopaka nieprzyjaznym spojrzeniem.

            - Jestem ciekawy jak ty tańczysz – dopowiedział piłkarz.

            - A ja jestem ciekawy co ty tu robisz? Bawisz się w primadonnę w wolnym czasie? – prychnął poirytowany. Chłopak nie mógł mu już odpowiedzieć, ponieważ drzwi od sali gwałtownie się otworzyły, a do środka weszła szczupła kobieta ubrana w dres i t-shirt. Raźnym krokiem podeszła do dziewcząt, które skończyły swój układ. 

            - Kobiety! Rozgrzewka najpierw, a nie od razu tańczenie. Jak któraś coś sobie zrobi, to będzie dopiero lament – zbeształa swoje podopieczne. 

            - Musiałyśmy pokazać co potrafimy Taeminowi – wytłumaczyła się Sunny. 

            - Pokazać? – kobieta odwróciła się w stronę chłopaka i podniosła brwi w zdziwieniu – Chyba to ten słodki chłopaczek powinien pokazać mi co umie, a nie wymagać tego od innych. 

            Taemin aż zazgrzytał zębami, na określenia jakie nadała mu kobieta. Minho prychnął, powstrzymując śmiech.

            - Taeminie rozgrzej się, a potem zobaczymy czy się nadajesz. Nazywam się Choi Anne i prowadzę strefę tańca. To przede mną niebawem się wykażesz – uprzejmie powiedziała do chłopaka – Wziąłeś ze sobą obstawę? – kiwnęła głową na Minho i uśmiechnęła się łagodnie. 

            - Nie, nie znam go – powiedział sucho Lee i nie patrząc na nikogo, odszedł nieco dalej by rozciągnąć ciało. 

            - Minho skarbie, co cię tu sprowadza? – powiedziała do chłopaka, który podniósł się z miejsca i posłał rozbawione spojrzenie Taeminowi. 

            Rudowłosy robiąc skłony pilnie przysłuchiwał się rozmowie, od czasu do czasu łypiąc spojrzeniem na tą dwójkę. 

            - Tak wpadłem zobaczyć co robicie. I jak poradzi sobie nowy, który uparcie twierdzi, że mnie nie zna – zaśmiał się. 

            - To wracamy razem do domu? – zapytała kobieta. 

            - Tak mamo, odwołali mi trening i nie mam się gdzie podziać. 

            Taemin potknął się, gdy usłyszał kim jest dla Minho kobieta. Zignorował takie same nazwiska. Nie dał po sobie jednak poznać, że coś jest nie tak i dalej rozgrzewał się w milczeniu. 

            - Minho oppa – pisnęła Sunny i przytuliła się do Choi’ego – Chciałam ci kogoś przedstawić, ale chyba się spóźniłam, bo wydaje się, że już się znacie – powiedziała z pozoru zasmucona i puściła oczko Taeminowi. 

            - Okej dziewczyny! Zbiórka! – krzyknęła Anne i stanęła na środku sali. Wszystkie otoczyły ją i pilnie słuchały co mówi. Minho spojrzał na rudowłosego i podszedł do niego. Usiadł w niewielkiej odległości tak by mu nie zawadzać i obserwował każde napięcie jego ciała. Ruchy chłopaka były powolne, dokładnie wykonywał poszczególne figury z zamkniętymi oczyma. 

            - Dekoncentrujesz mnie – szepnął po pewnym czasie i rzucił oskarżycielskie spojrzenie w stronę Minho. 

            - Tylko się przyglądam. Nawet słowa nie wypowiedziałem. 

            - I to starczy. Twoje spojrzenie mi przeszkadza, nie mogę się skupić – powiedział opanowany. 

            - Czyżby działało na ciebie w jakiś sposób? – zauważył, podnosząc kąciki ust w nikłym uśmiechu.

            - Owszem. Jest irytujące – uciął krótko i przeciągnął się jak kot, podnosząc ręce do góry. Minho przesunął po całej sylwetce chłopaka wzrokiem i zagryzł wargę. 

            - Dlaczego? – powiedział powoli. 

            - O co ci chodzi? – warknął nieco poirytowany Taemin. 

            - Chcę tylko wiedzieć, dlaczego uważasz że jestem irytujący. 

            - To jak patrzysz na ludzi, jakbyś wszystkiego chciał się dowiedzieć. Twój ton głosu, denerwujący, kpiący nieustannie – z coraz większą pasją wyrzucał siedzącemu chłopakowi. 

            - A wiesz dlaczego cię to denerwuje? Bo jesteś taki sam i wydaje mi się, że nie jestem dla ciebie obojętny, jak wcześniej twierdziłeś – przerwał mu Minho i uśmiechnął się perfidnie. 

            - Jesteś dla mnie zerem – bez emocji powiedział tancerz. 

            - Dobrze, że chociaż tym. Mimo wszystko istnieję. 

            - I znowu! – syknął – Znowu wszystko wiesz najlepiej! 

            - To cię tak irytuje? Że trafiłeś na kogoś, kto się ciebie nie boi ani nie płoszy pod zimnym spojrzeniem czarnych ślepek? Wyczuwam, że to będzie bardzo obiecująca znajomość. 

            - Chyba w twoich snach. Nie mam zamiaru poświęcać ci swojego wolnego czasu ani myśli – znowu zarzucił obojętny ton i skrył twarz włosami, przy robieniu skłonu. 

            - Już za późno. W chwili gdy stwierdziłeś, że jestem irytujący. Teraz o mnie myślisz. Tylko szkoda, że w negatywnym sensie – westchnął. 

            - Szkoda? Nie sądzę – mruknął. 

            - Może da się z tym jeszcze coś zrobić? – zapytał bardziej siebie niż chłopaka.

            Taemin wciągnął głęboko powietrze do płuc i zdenerwowany podszedł do Minho. Pochylił się nad nim, a z jego oczu leciały gromy. 

            - Posłuchaj mnie uważnie, bo nie lubię się powtarzać. Nie mam pojęcia to ci się ubzdurało w tej trzepniętej główce, ale ja nie mam zamiaru ciebie poznawać, ani się z tobą zakolegować, ani spędzać czasu, ani zmieniać zdania o tobie – syczał mu prosto w twarz, podczas gdy Choi był rozbawiony zachowaniem młodszego. 

            - O tym to się jeszcze przekonamy – spokojnie odpowiedział na tyradę chłopaka. 

            - Ty chyba nie rozumiesz! – wrzasnął. 

            - Taemin… - Anne zakrzyknęła na niego. Podniósł się do pionu i spojrzał na nią, przywdziewając maskę obojętności – Chyba jesteś już gotowy. 

            - Oczywiście – odparł sucho i podszedł w stronę grupy. 

            - Jaką wolisz muzykę? Możesz wybrać sobie utwór. Dziewczęta, zróbmy miejsce Taeminowi. W końcu może się wykazać – kobieta skrzyżowała ręce na piersi. 
 
            - ‘Wedding Dress’ Taeyanga poproszę. 

            - Sunny, mamy coś takiego? 

            - Szefowo, oczywiście że tak – dziewczyna podbiegła do magnetofonu i podniosła kciuk do góry, dodając otuchy Lee. Ten ją zupełnie zignorował. 

            Taemin spojrzał jeszcze przelotnie na Minho, który podniósł się z podszedł bliżej grupy. Zamknął oczy i rozluźnił ramiona. Sunny włączyła piosenkę, która od pierwszych brzmień rozlała się po całym ciele rudowłosego. Teraz, dla niego, liczyły się tylko tony wygrywanej melodii. Stał chwilę z opuszczoną głową, wczuwając się w melodię i takt. I zaczął tańczyć. Wyłączył się na wszelkie inne bodźce. Słyszał dźwięczny głos wokalisty, czuł samym sobą śpiewany tekst. Poddał się uczuciom i tańczył jak najlepiej potrafił. Swoim ruchom nadawał tempa i ulotności. Wirował wokół własnej osi, zmieniał pozycję całego ciała. Nie zwracał uwagi na publiczność, ani oceniających ludzi. Już teraz nie tańczył dla nich i tego głupiego przesłuchania. Tańczył dla siebie. Uwalniał emocje kłębiące się w zakamarkach jego umysłu. Czuł się wyzwolony jedynie w tańcu. Dopiero tutaj mógł pokazać prawdziwe, niczym nie stłumione, oblicze. Nie przejmował się urywanym oddechem, który pojawił się wraz z kolejnymi skomplikowanymi ruchami. Dał z siebie wszystko aż do ostatniej nuty piosenki. 

            Zatrzymał się i z zamkniętymi oczyma łapał oddech. Jego ramiona unosiły się w szybkim tempie. Po chwili spojrzał na zgromadzoną ekipę. Uśmiechnął się pod nosem widząc ich miny. Dokładnie takiej reakcji oczekiwał. Podziw w ich oczach upewnił go ponownie, że jest najlepszy w tym co robi. Anne patrzyła na niego z aprobatą. Dziewczyny patrzyły z jeszcze większym lękiem, pomieszanym z podziwem i uwielbieniem do jego osoby. Minho. Mimo, iż twierdził że nie przejmuje się opinią tego chłopaka, mimowolnie spojrzał na niego. Brunet oczarowany patrzył na Lee i gdy napotkał spojrzenie młodszego, uśmiechnął się. 

            - Taeminie… twój poziom jest naprawdę wysoki. Zdecydowanie lepszy od naszego. Czy zdecydujesz się na współpracę z nami? – powiedziała trenerka podchodząc do chłopaka. 

            - Tak. Dołączę do was – powiedział i nawet posłał dziewczętom łagodny uśmiech.

            - Świetnie. Cieszę się niezmiernie. Macie na dziś wolne. 

            - Jesteś niesamowity Taeminie – Minho podszedł do rudowłosego i poklepał go po ramieniu. Ręka została natychmiastowo zrzucona, a właściciel ramienia posłał brunetowi zimne spojrzenie. 

            - Wiem – powiedział tylko tyle i ruszył ku wyjściu z sali.

11 komentarzy:

  1. Awwww *~* Taeminnie ! Jesteś złym człowiekiem >< Minho chce się zbliżyć a ty go odrzucasz~! Ty..tyy . ! * grozi mu palcem* XD

    Rozdział był świetny C:

    OdpowiedzUsuń
  2. Minnie. Jak zwykle oschły i zimny. To wspaniale! Muszę przyznać, że to z pewnością moja ulubiona wersja Taemina z wszystkich opowiadań jakie do tej pory przeczytałam. A było ich naprawdę duuuużo. Fajnie, że Minho jest odporny na cięte riposty naszego maknae. Mam również nadzieje, że powolutku, stopniowo...zaczną się do siebie zbliżać. :)
    Zgadzam się z Aki. Rozdział świetny! Jak zawsze ~

    OdpowiedzUsuń
  3. Wa, jakie to ... sugoi.. (chwilowy brak słów) . Moje ukochane opowiadanie <3 :3 Cieszę się że w końcu dodałaś nowy rozdział :D Mam nadzieje że następny będzie szybko <3 no... i nie wiem co dalej powiedzieć... :<
    W każdym razie... Życzę weny! ;3 :*

    OdpowiedzUsuń
  4. ah, nareszcie nowy rozdział, jak cudownie! to nic, że czytałam go około godziny 5 rano (ah, 1,5h dojazdu na uczelnie) i prawie spóźniłam się na zajęcia... BYŁO WARTO! (tylko czemu tak krótko...?)
    czy mówiłam już, że uwielbiam charaktery Taemina i Minho w tym opowiadaniu? jak nie to właśnie mówię, a jak tak, to się powtarzam - UWIELBIAM ICH!
    ah, i cały dzień spędzony na myśleniu o tym, co będzie działo się dalej... tyle możliwości i pomysłów, a znając życie i tak mnie zaskoczysz (i to jest cudowne)
    tradycyjnie, nie mogę się doczekać nowego rozdziału! czekam, umieram i tęsknie... tak świetnie piszesz!
    ps. moje opowiadanie to może nie yaoi, ale zapraszam do czytania i komentowania, jak będzie chwilka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. hah co za fart jeszcze nuta taeyanga co znam i sb w głowie ją nuciłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. No, zaczyna się coś dziać. Widać wyraźne zainteresowanie Minho naszym tancerzem. Tylko ciekawe kiedy tancerz zmieni swoje nastawienie, bo chyba zmieni? ;P Ciężki z niego typ, można wręcz rzecz, że niereformowalny, ale kto wie, co zrobi Minho, który jest równie uparty.

    Wena z Tobą! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Aaach! Taeminie ! Ty demonie seksu i tańca ! Słodka ty wrednoto kochana ! Jak możesz być tak nieczuły i zarazem tak pociągający ! Mrrrau >*3*< ! Ale coś mi mówi że ta słodka minka Żabola skrywa coś wrednego. . . I kochana życzę weny ! Dużo kochanej i wspaniałej weny ! Kocham twój blog. Serio dziś rano przed szkołą go zaczęłam czytać i teraz skończyłam i . . .mój zboczony i niezaspokojony głód yaoicowy domaga się więcej ! Czekam . . . ^^ buziaki :3

    OdpowiedzUsuń
  8. Kto się czubi ten się lubi. ^^

    Ba wiadomo, że Tae to król tańca. <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Rany. *-* Aż się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału, połknęłam te opowiadania w przeciągu jednej nocy i czuję niedosyt.

    ~Sarasil

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeju w niektorych momentach tego opowiadania az emocje sie we mnie zakotlowaly :o mam nadzieje ze sprawnie bedziesz pisac kolejne rozdzialy i ze nie skoncza sie na 20, bo z tym tempem ktore piszesz to wyglada mi dopiero na poczatek :o wiec zycze duzo weny na mojego ulubionego 2mina. Ciesze sie ze Minho nie daje sie charakterkowi Tae, a za to Tae troche dojrzeje w twoim powiadaniu i przestanie zachowywac jak pseudo-gleboki-gimbus xdddd"" sorry ale takie zachowanie tylko z tym mi sie kojarzy ^^;; wiec trzymam za jego przemiane kciuki c: wgl chyba lubie te szkolne oklepane klimaty, wiec podoba mi sie ten klimat i mimo ze nie mam blogspota i nie ogarniam tego a na twoje opowiadanie trafilam z yaoilove to postaram sie nadal tu zagladac c:

    OdpowiedzUsuń
  11. Jejku chcę więcej! Proszę wstaw następną część ;3

    OdpowiedzUsuń