wtorek, 13 listopada 2012

Bo każdy potrzebuje miłości... - Part 8.



             ***

            - Cześć Jinki – powiedział Jonghyun, wchodząc do jego królestwa. 

            - Co za wizyta. Pewnie czegoś ode mnie chcesz – z przekąsem odpowiedział Lee i wstał z fotela, by mimo wszystko przywitać nietypowego gościa jaki do niego zawitał. 

            - Mam prośbę – powiedział przekornym tonem. 

            - Dlaczego to brzmi, jakby to było polecenie, a nie faktyczna prośba? – podniósł w zdziwieniu brwi. 

            - Chcę by Kibum spędził ze mną trochę czasu. Wymyśl coś. Znasz go – zakręcił dłonią w powietrzu, w lekceważącym geście. 

            - Ty chyba znasz go znacznie lepiej ode mnie, niż ktokolwiek inny – stwierdził i wrócił na swoje miejsce. Do obszernego, wygodnego fotela. 

            - Znałem. Warto odnowić znajomość – zaśmiał się ironicznie. 

            - Nie starczy ci dręczenie go na naszym wspólnym w-fie? 

            - Zrobisz to? – podniósł nieznacznie głos nie wyrażający sprzeciwu. 

            - Może. Powinniście zażegnać ten niepotrzebny spór. Jesteście głupi, jeden jak i drugi. Skrzywdziłeś go, zdajesz sobie z tego sprawę? – spokojnym tonem mówił Jinki. 

            - Nie mówmy teraz o tym – uciął – Będę zobowiązany jeśli spełnisz moją prośbę. 

            - W twoich ustach brzmi to jak obelga…Zobaczę co się da zrobić. To wszystko? 

            - Wszystko, wszystko. Dzięki Jinki – odwrócił się na pięcie i ruszył w stronę drzwi.

            - Nie chcę znowu widzieć zapłakanego Key, zalewającego mi rękaw. Nic nie kombinuj – odparł sucho chłopak, mierząc nieodgadnionym spojrzeniem Kima.

            Odpowiedzi się nie doczekał, ponieważ chłopak wyszedł z pomieszczenia, zostawiając Onew ze swoimi myślami. 

            ***

- Temat dotyczy działających sekcji sportowych i artystycznych działających w naszej szkole. To posłuży od razu jako mały informator dla chętnych. Pierwszy artykuł ma dotyczyć drużyny siatkarskiej. Zgłoś się do Jonghyuna 

            - Co?! – wydarł się na całe gardło Key i wytrzeszczył oczy w zdziwieniu – Nie ma mowy! 

            - Albo wylatujesz, wybieraj – dokończył Onew.

            - To cios poniżej pasa Jinki! – krzyknął i pokazał na niego palcem, rzucając błyskawice z oczu – Moje stypendium… - zaczął, co przerwał mu jednak Onew.

            - Wiem – spokojnie wtrącił się redaktor – Dlatego również wiem, że zrobisz wszystko co ci każę. 

            - To chyba coś na kształt szantażu – wtrącił się Taemin, który do tej pory nie zabierał głosu.

            - Wcale nie. Tylko mała perswazja, żeby ten leń wziął się do roboty! 

            .- Ale... – ponownie zaczął Kibum.

            - Żadnego ale! – powiedział stanowczo – Chcę wywiad z Taeminem niebawem na biurku. Następnie bierzesz się za ten z Jonghyunem. Wszystko jasne? 

            Key widząc, że nic nie wskóra gdy Onew jest wściekły westchnął tylko głośno i spuścił głowę kiwając nią smętnie, poddając się. 

            - Świetnie. Jonghyun na ciebie czeka, nasza klasa też ma okienko. 

            - Ja idę się przejść – powiedział Taemin i ruszył w stronę drzwi. 

            - Wiesz, że nie można wychodzić za teren szkoły? – uprzedził go Onew. 

            - Jasne – zaśmiał się szyderczo – Powodzenia – rzucił jeszcze Kibumowi i wyszedł z klasy. 

            Key nadal z opuszczoną głową rozmyślał nad niezręczną sytuacją, jaka go czeka. Zerkał co chwila na Jinkiego, który uspokajał się, a z jego twarzy znikała zawziętość i chęć mordu. 

            - Ten padalec! – wrzasnął nagle, aż podskakując w miejscu i unosząc palec do góry, jakby odkrył coś niezmiernie ważnego. Spojrzał wściekły na Jinkiego i zbliżył się o krok do niego.

            - Słucham? – spytał zdezorientowany redaktor.

            - To on to wymyślił! On, prawda?! – nakręcał się coraz bardziej, jego gestykulacja znacznie się pogłębiła, a oczy rzucały wściekłe błyskawice. 

            - Kto? Co? – skołowany Onew nie wiedział o co początkowo chodzi.

            - Jonghyun! Dlatego tu był? To on to wymyślił? – zarzucał biednego chłopaka pytaniami, nie dając mu chwili żeby na nie odpowiedział. Jednak jego mina go zdradziła i Key już wiedział, kto za tym stoi. Bez słowa ruszył przesadnym marszem w stronę drzwi.

            - Kibum – zawołał za nim Onew – Zbiór artykułów był moim pomysłem, Jonghyun tylko… - tu się zaciął i zastanowił na ile może zdradzić się koledze.

            - … tylko… 

            - Chciał, żebyś to ty przeprowadził wywiady – uznał, że taka odpowiedź na razie powinna starczyć chłopakowi. 

            - Już ja to zrobię! Napiszę taki artykuł, że wam oczy wyjdą z orbit – trzasnął donośnie drzwiami i wyszedł z pomieszczenia. 

            Wściekły przemierzał korytarz, przyspieszając co chwila kroku. Gotowało się w nim od nadmiaru złych emocji i musiał się na kimś wyżyć. Już nawet wiedział, kto idealnie będzie nadawał się do tej roli. Pokrzyczy na osobę, która spowodowała cały ten raban. Nieliczni, którzy zostali na korytarzu w popłochu uciekali spojrzeniem, gdy się do nich zbliżał, zrażeni jego złym humorem. 

            Key zobaczył grupkę siatkarzy stojącą przed salą i hardo do nich podszedł, wysoko zadzierając głowę do góry. 

            - Gdzie Kim? – spytał mocnym głosem, próbując stłumić narastającą coraz bardziej wściekłość. Sportowcy zaśmiali się, nie rozumiejąc czego ich wróg od nich chce.

            - Do czego ci to potrzebne laleczko? – zarechotał najwyższy z nich i zbliżył się niebezpiecznie do chłopaka nabuzowanego złą energią. 

            - Laleczka, która przed tobą stoi, zetrze ten twój głupawy uśmieszek z ohydnej gęby za moment. Gadaj, gdzie ten napakowany mięśniak! – ryknął donośnie, tak że grupka straciła cały swój animusz i już coraz bardziej niepewnie na niego patrzyli. 

            - W szatni z kumplami. Obmyślają strategię na mecz – zająknął się nieznacznie i spuścił wzrok, jednocześnie wbijając się bardziej pod ścianę. 

            Kibum nie odpowiedział tylko ruszył pod wskazane mu miejsce. W myślach już układał idealny tekst jakim uraczy Jonghyuna i zmiecie go z powierzchni ziemi. 

            W ekspresowym tempie znalazł się pod dużymi drzwiami szatni. Były nieznacznie uchylone. Zerknął przez wąską szparę i zobaczył Kima w towarzystwie swojej stałej świty. Odetchnął głęboko i złapał za klamkę, by z impetem wkroczyć do pomieszczenia i porządnie zrugać chłopaka. 

            - … Kibum… - usłyszał swoje imię i gwałtownie się zatrzymał. Zamrugał kilkakrotnie oczyma i chcąc nie chcąc przysunął się bliżej drzwi, aby podsłuchać rozmowę, dotyczącą najwyraźniej jego osoby. 

            - To będzie proste. Kilka tygodni i po sprawie – mruknął Kim. 

            - Zobaczymy, pedałek nie wygląda na osobę, która łatwo się zakochuje – odezwał się ktoś inny. 

            - Wątpisz w moje umiejętności? Ja nie przegrywam. Rozkocham w sobie tego kretyna i bezlitośnie zdepczę. Do tego będę miał przy tym niezły ubaw – prychnął. 

            - Ja i tak myślę, że będziesz miał trudności. Jak niby się do niego zbliżysz? 

            - Już się tym zająłem. Mam plan. Mniejsza o tą wredną, różową bestię. Gdzie Minho? Nigdy go nie ma kiedy jest potrzebny! – warknął niezadowolony. 

            - Znowu jest w szpitalu, o ile się nie mylę.

            - No dobrze, to rozumiem – odpowiedział pełen wyrozumiałości dla przyjaciela i przeszedł na błahe tematy dotyczące sportu. 

            Kibum był do tej pory wściekły. Teraz, po usłyszeniu ciekawej rozmowy, poczuł istną furię i jeszcze bardziej dotkliwszą potrzebę zamienienia wszystkiego w pył. Wiedział, że Kim jest podły, tylko do tej pory nie zdawał sobie sprawy z tego jak daleko potrafi się posunąć, by uprzykrzyć mu życie. Widział już siebie, gdy wpada z łoskotem do szatni i krzyczy zdezorientowanemu Jonghyunowi w twarz, że na pewno nie da się przelecieć i ten zakład i tak się nie powiedzie. Zatrzymał jednak swoje galopujące myśli i emocje, zamyślając się na chwilę. Był z drugiej strony ciekawy, jak bardzo chłopak odstąpi od swoich zasad i pogardy dla gejów, żeby go zdobyć. Cokolwiek to słowo znaczy. Gdyby nie wiedział o całym przedsięwzięciu, pewnie dałby się wrobić i uwierzyłby w ‘dobre’ serce i zrozumienie swojego dawnego przyjaciela, może nawet w pewien sposób by się zaangażował. Ale teraz, mając taką wiedzę, uważał że może być jeszcze ciekawie. Ośmieszy sportowca jak najbardziej się da, ale nie da mu tego czego on pragnie. Na pewno nie dopuści do tego by wygrał ten zakład jego kosztem. Zebrał w sobie wszelkie pokłady samokontroli i odepchnął od siebie chęć wyrzucenia w twarz Kimowi, jakim to dupkiem jest. Zamierzał nie poruszać tematu bezsensownego zakładu, tylko skupić się na bluzgach dotyczących wywiadu. Mógł chociaż przetestować swoje umiejętności aktorskie. 

            Odetchnął cicho zbierając myśli i otworzył z impetem drzwi od szatni. Zobaczył zdziwione spojrzenia przebywających tam chłopaków, skupił się jednak na kluczowej postaci całego przedstawienia. 

            - Wiedziałem, że coś jest nie tak! – wrzasnął głośno Key, wskazując palcem na rozbawionego chłopaka.

            - O co chodzi? – zapytał niezwykle uprzejmie Jonghyun i uśmiechnął się miło. 

            - Nie udawaj, że jesteś miły! Ty… ty…ty przerośnięta kupo mięśni!

            - Wpadasz tutaj nieproszony i jeszcze mnie obrażasz, nieładnie. Tak to się dzieje, jak do szkoły wpuszczany jest plebs – mówił raniące słowa, jednak bezczelny uśmiech nie schodził z jego twarzy. 

            Key zbliżył się do niego i pochylił nad nim, z nienawistnym spojrzeniem. 

            - Zachciało ci się wywiadu, gwiazdeczko? – wysyczał mu prosto w twarz – Proszę bardzo, dostaniesz zajebisty wywiad! Ze specjalną dedykacją dla takiego dupka jak ty. 

            Jonghyun pozostał obojętny i na bliską obecność Kibuma, jak i na jego mało przyjemne słowa. Z wyzwaniem patrzył na miotającego się chłopaka, aby jeszcze bardziej go sprowokować. Bo obojętność jest jeszcze bardziej irytująca niż dołączenie do kłótni. 
 
            - Na to liczę, marna dziennikarzyno – zakpił z chłopaka – Bądź tak dobry i odsuń się ode mnie – zatrzymał otwartą dłoń na torsie Kibuma i odepchnął go delikatnie, lecz stanowczo. 

            - Postaram skutecznie uprzykrzyć ci czas spędzony razem. Znajdę cię później, aby omówić szczegóły współpracy – odpowiedział już całkowicie opanowany, podchodząc poważnie do powierzonego mu zadania. Wyprostował się i z wysoko uniesioną głową wyszedł z szatni.

            Całkiem zadowolony z przebiegu sterowanej całkowicie kłótni, obmyślał jak to zabawi się kosztem Jonghyuna i da mu nauczkę, że z Kim Kibumem się nie zadziera w żadnym wypadku. Jak najbardziej zadowolony z zabawy jaka go niebawem czeka poszedł szukać Taemina, by opowiedzieć nowemu przyjacielowi o swoich planach.

...........................................................
Nowy rozdział? Cieszycie się? Że szybko? Wena dopisała. Misja dla Was: przynajmniej  12 komentarzy i wrzucam kolejny rozdział ;)
Zapraszam do udzielania się również <tutaj>
J. 

21 komentarzy:

  1. Strasznie lubię twoje opowiadania ~
    życzę weny :3

    OdpowiedzUsuń
  2. No, no to teraz Kibum da mu popalić :D
    Zobaczymy co z tego wyjdzie ;>


    Mało Taemina, mało Minho. Mało 2Min. Potrzebuje 2MIM.! TTTTTT

    Lee Juki~

    OdpowiedzUsuń
  3. Mogą być wszystkie ode mnie? Jak tak to sprokuruję bo już się za chłopakami stęskniłam :D
    Bardzo fajny rozdział, a z Jonghyuna wychodzi totalny dupek. Mam nadzieję, że Kibum utrze mu ten zadarty nosek razem z połową twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jonghyun, coś ci się w główce poprzewracało. Za dużo mięśni, a za mało mózgu? ._. Aish.. Kibum, daj mu popalić. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Krótki jakiś o.o
    Ale ważne, że jest :D
    Bummie liczę na Ciebie. Daj mu popalić ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Nowy rozdział. Awwww *_*
    Interesuje mnie ta stara przyjaźń Key i Jong'a.. Hmm?

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiedziałam, wiedziałam~~~~ że Jonghyun to ustawił *.* Jestem ciekawa co takiego wymyśli Key, żeby go upokorzyć. No i mam nadzieję, że dowiemy się więcej na temat Minho.
    Szybkiej weny!
    Triss

    OdpowiedzUsuń
  8. krótkie :c

    już myślałam, że fabuła do przewidzenia, a tu niespodzianka, key o wszystkim wie <3

    komentować, komentować! nie chcę znowu tyle czekać na następny rozdział :3

    kejt.

    OdpowiedzUsuń
  9. Też mnie interesuje przeszłość jongkeya *_____*

    OdpowiedzUsuń
  10. Kibum w furii to coś, co warto zobaczyć ^^
    Weny, moja droga.~~

    OdpowiedzUsuń
  11. haha, dwunasty! <3<3<3

    szybciutko, szybciutko, kolejny rozdzialik! :3

    błagam, niech będzie chociaż trochę dłuższy :c

    OdpowiedzUsuń
  12. Wkręciłam się strasznie, pisz dalej :D! Liczę na nowy rozdział w takim razie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Trochę krótkie ale i tak świetne <3

    OdpowiedzUsuń
  14. To jest takie asjdhakehakjshd świetne <3Czekam na kolejny rozdział bo chcę dowiedzieć co Kibum wymyśli c:

    OdpowiedzUsuń
  15. Niedobra jesteś. Skąd masz pewność, że wszyscy obserwatorzy czytają? ;P

    Nie spodziewałam się, że Key usłyszy rozmowę. Potem myślałam, że wpadnie do środka i zrobi awanturę, ale jednak nie. Aj, zapowiada się ciekawa zabawa; nie mogę się doczekać. :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetnie, że Key usłyszał rozmowę, będzie ciekawiej:)
    No i teraz zobaczymy, który bardziej potrafi grać i zaprzeczać samemu sobie :)
    Mamy dużo, dużo iskier, czekamy na ogień :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Kibum da mu popalić :3 Znam tą divę, on nie da sobie w kaszę dmuchać! Czekam z niecierpliwością na następny :>

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetne jak zwykle ;D
    Robi się coraz ciekawiej ♥
    Czekam ..... :3
    PS Życzę weny ;D

    OdpowiedzUsuń
  19. To jest taaakie wciągające, że aż żal stąd wychodzić. Czytałabym bez przerwy. Masz genialny blog, a twoje opowiadania są genialne. <3 I cholernie mnie ciekawi, co będzie dalej, :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Hohoho! Tego się nie spodziewałam, że Key się dowie o zakładzie! No proszę, proszę, teraz będzie jeszcze ciekawiej! XD Ulalala, jak już Key z Tae coś razem wymyślą... Jeszcze Taemin z Minho, ciekawe jak się spotkają i w ogóle.... wszystko jest ciekawe! XD

    OdpowiedzUsuń