piątek, 2 listopada 2012

Bo każdy potrzebuje miłości... - Part 7.

Udało się w końcu napisać kolejny rozdział ^^ (pod presją trochę, bo już słyszałam małe marudzenie, żebym w domu coś zrobiła, tak to do Ciebie Mika(?) ;*, no i dla Ciebie oczekiwany mały JongKey)
Co do one-shota to mam pomysł, tylko teraz postaram się zabrać za realizację, ewentualnie zamiast tego na dniach dodam kolejny part tego opowiadania, bo pomysł mam i ochotę do pisania, ale... 
... ALE zanim to nastąpi to ja widzę tutaj w statystykach, że mam już 22 osoby obserwujące mojego bloga? ;> Niezmiernie mnie to cieszy. Zatem podnoszę stawkę i czekam na co najmniej  11 komentarzy od Was (to chyba nie jest dużo na ponad 20 osób?) ;D. Poczytam sobie Wasze opinie co do tego rozdziału i wstawię kolejne porcje yaoi ^^
To tyle z mojego 'krótkiego' wstępu, zapraszam do czytania i komentowania ;*
J.
............................................................


           Pogoda dzisiejszego dnia dopisywała, dlatego Kibum mógł pozwolić sobie na przyjazd do szkoły swoimi ulubionymi, różowymi wrotkami. Nie interesowało go zupełnie, że mijający go ludzie dziwnie się patrzą. Robił to co lubił i zdecydowanie uwielbiał się wyróżniać. Sunął szybko po parku, mając słuchawki na uszach i podśpiewując nowy kawałek swojego ukochanego zespołu. Nie zwracał uwagi na otaczającą go przestrzeń, spieszył się na zajęcia, nie lubił się spóźniać, a tym bardziej mieć zaległości w materiale przerabianym w szkole. Jednak jego nowa praca barmana w klubie nocnym, nieco kolidowała z nauką i zdarzało się, że zwyczajnie się nie wysypiał i spóźniał kilka minut.
            Jechał zatrważająco szybko nie zważając na to, że przechodnie spieszący się do pracy wyklinają pod jego adresem, gdy niepostrzeżenie zajechał im drogę. Wystarczyła jednak chwila nieuwagi, zwrócenie głowy w nieodpowiednią stronę i Key wpadł z łoskotem na kogoś, lądując na czyichś kolanach. Usłyszał głośne przekleństwo i znajomy głos. Lekko poturbowany spojrzał na osobnika, na którym aktualnie leżał.  Spotkał się ze zdziwionym spojrzeniem swojego największego wroga i jego niemiły wyraz twarzy wyrażający wściekłość i zaszokowanie.
            - Uważaj idioto! Ludzi chcesz zabić?! - wrzasnął na całe gardło Jonghyun i szybkim ruchem zepchnął chłopaka ze swoich kolan. Kibum skrzywił się z bólu, jaki odczuły  jego pośladki. Spojrzał spode łba na znienawidzonego ucznia.
            - Ciebie z przyjemnością - odpyskował chłopak, powoli wstając do pionu i masując obolały tyłek. Wrotki skręciły niebezpiecznie i ponownie poleciał na wściekłego nastolatka, który podniósł się i teraz otrzepywał z piachu po upadku. Zauważając w ostatniej chwili chłopaka, który robił mało skoordynowane ruchy w jego kierunku, złapał do w pasie i uchronił tym samym od ponownego upadku.
            - Jeździsz jak połamany - warknął ponownie Kim, tym razem ciszej i owiewając szczupłą szyję młodszego ciepłym oddechem. W jego głosie dało się usłyszeć pewną dozę czułości. Zdziwiony Kibum stanowczo odepchnął od siebie chłopaka i spojrzał wyzywająco.
            - Nie twój zasrany interes - powiedział wzburzony i nieco skołowany.
            - Mógłbyś chociaż podziękować za uratowanie twojego kościstego tyłka po raz drugi - z wyraźną kpiną powiedział Jonghyun i spojrzał na chłopaka zatrzymując zbyt długo wzrok na wspomnianej części ciała Kibuma.
            - Nic ci do niego! I nie jest kościsty! - warknął już porządnie poirytowany chłopak.
            - Jest! - z uporem powtórzył Kim.
            - Niech mój zadek cię interesuje! I tak nie masz prawa na niego patrzeć, żeby tylko,  dotknąć! - z mocą krzyknął Key i czerwony na całej twarzy, po tej dziwnej wymianie zdań z wrogiem, zamierzał odejść.
            - Jeszcze czego! Macania mu się zachciało! - przedrzeźniał go nadal i sugestywnie spojrzał na chłopaka.
            - Na pewno nie w twoim wykonaniu - prychnął.
            - Co to w ogóle za rozmowa? - zapytał skołowany Kibum - Przecież my ze sobą nie rozmawiamy, więc o co ci chodzi?
            - To ty na mnie wpadłeś i nie podziękowałeś nawet. Nie przyzwyczajaj się za bardzo. Ale rozumiem, nawet taka osoba jak ty, leci na przystojnego mnie – z powagą odparł Jonghyun, podkreślając ostatnie słowa.
            - Chciałbyś. Kijem bym cię nie tknął – z niesmakiem powiedział Key, lustrując całą sylwetkę stojącego przed nim chłopaka.
            - Czyżby? Pamiętam co innego – podniósł sugestywnie brwi, najwyraźniej przypominając sobie coś z przeszłości.
            - Zebrało ci się na wspomnienia? Żałosne. Nie, to ja byłem żałosny i głupi, że uważałem cię za przyjaciela – powiedział z sarkazmem pomieszanym jednak z realnym bólem.
            - To było dawno.
            - Właśnie, dawno. Nie warto o tym wspominać. Już wtedy byłeś samolubnym dupkiem czego nie zauważałem, a teraz… - zawiesił głos na kilka sekund i obdarzył Jonghyuna krytycznym spojrzeniem - … jesteś jeszcze gorszy. Jeszcze bardziej podły.
            - To ty zniszczyłeś naszą przyjaźń – z wyrzutem pokazał na niego palcem.
            - Ja? Zabawne. Po co to w ogóle wspominasz? Idę stąd, mam cię dość na dziś. Nasz limit rozmowy się wyczerpał – warknął i nie patrząc już na Kima ruszył przed siebie.
            - Jasne uciekaj! Tchórz! – krzyknął za nim Jonghyun, co spowodowało, że Key zaczął się histerycznie śmiać, dale idąc przed siebie.
            - Kto tu jest tchórzem – szepnął do siebie.
            Kilku przechodniów mimo tego, że zapewne spieszyli się do swoich zajęć i tak zatrzymało się, aby poobserwować kłócącą się dwójkę. To raczej niecodzienny widok, w tej zazwyczaj spokojnej okolicy, dwóch chłopaków obrzucających się obelgami. Każde przedstawienie musi mieć jednak swój koniec. Całe szczęście, że nie doszło do rękoczynów. Chociaż pewnie niektórzy liczyli na taki przebieg wydarzeń. Nastolatkowie rozeszli się w swoje strony. Key zdenerwowany. Jonghyun z głupawym uśmiechem na twarzy, zadowolony z tego, że to pierwszy krok do wygrania zakładu.
            ***
            Taemin siedział na ławce pod szkołą. Jego długie karmelowe kosmyki powiewały na lekkim wietrze. Jak to miał już w zwyczaju obserwował ludzi wchodzących do szkoły. Tak samo ubranych, zwyczajnych, zupełnie nie mających w sobie unikalności jakiej szukał nastolatek. Stukał niecierpliwie nogą o chodnik, szukając w tłumie tej jednej, konkretnej osoby. Musiał wiedzieć. Sprawdzić czy wczorajsze zdarzenie było prawdziwe i dotyczyło tej osoby. Te czarne oczy chłopaka go zahipnotyzowały i nie mógł przestać o nim myśleć.
            Nie zwracał uwagi na przechodzących uczniów, którzy widząc go albo unikali, albo podśmiewali się szyderczo. Ze zdziwieniem jednak zauważył, że zdarza się, że niektórzy się z nim witają. Czyżby aura niedostępności mijała? Czy to zasługa ich ostatnich wyczynów z Kibumem?
            Chwilę potem zobaczył swojego nowego przyjaciela, który z oburzeniem jechał szybko na wrotkach, z trudem omijając przechodniów i poszczególne grupki, stojące na zewnątrz. Nie odpowiadał na pozdrowienia rzucane przed jego znajomych. Wściekły poruszał się przed siebie i mówił coś półgębkiem. Zajęło mu kilka sekund zanim zauważył Taemina, po czym ruszył w jego stronę.
            - Ten Jonghyun to dupek! – powiedział na wstępie, z mocą i pewny swoich słów. Usiadł na wolnym miejscu i zabrał się za zdejmowanie wrotek.
            - To już wiem, usłyszałem to ostatnio – odpowiedział znudzony Taemin i ponownie zaczął szukać wzrokiem swojego ‘ktosia’.
            - No to w takim razie to powtórzę. Kim Jonghyun to dupek i kretyn skończony. Miałem niemiłe spotkanie z nim dzisiaj rano. Spieprzył mi cały dzień.
            - Super – nieobecny chłopak wyraźnie nie słuchał kolegi, który chciał się wyżalić.
            - Kogo szukasz? – Kibum podążył za jego wzrokiem i sam bez konkretnego celu zaczął przeszukiwać tłum uczniów.
            - Nikogo – oderwał spojrzenie od głównego placu i udawał, że taka sytuacja nie miała miejsca.
            - Jasne. Już ci wierzę. I tak się dowiem. Dziś musimy zawitać do Onew na okienku.
            - Po co? – jęknął zawiedziony Taemin. Wolną lekcję wolałby spędzić inaczej, niż na spotkaniu z nawiedzonym redaktorem gazetki szkolnej.
            - Coś tam do nas ma. No i wywiad… sam wiesz, chce zobaczyć nasze postępy.
            - Nasze? To ty miałeś coś zrobić i nie palisz się do tego zbytnio.
            - Jak i ty zresztą. Lecimy na spontanie. Coś się jeszcze wymyśli. To się szefuńcio zdziwi – ponury nastrój Kibuma prysnął i chłopak ponownie się rozpogodził.
            - Kiepsko to widzę – mruknął Taemin nieprzekonany tym, że wszystko obejdzie się bez większych problemów.
            - Minnie. Zaraz zajęcia. Idziemy pod klasę – zarządził Key, podnosząc się z miejsca i zarzucając plecak na ramię.
            - Szybko ci minął ten bojowy nastrój – zauważył chłopak.
            - Nie mam zamiaru przejmować się tym… tym… agghrr… dość o nim – krzyknął poirytowany.
            - Właśnie widzę jak się nie przejmujesz – mruknął Lee i zamilkł widząc nagłe poruszenie przy wejściu do szkoły. Niektóre dziewczyny ustawiły się w kółeczku i otoczyły szczelnie grupę, która zmierzała właśnie do budynku. Dało się słyszeć odgłosy typu „Jonghyun oppa” czy „ Minho oppa”. Na to drugie zawołanie chłopak bardziej się wyczulił i zainteresowany zbliżył się ku grupce. Sportowcy pokazali się i z zadowolonymi minami przyjmowali komplementy od rozpromienionych dziewcząt. Taemin miał nadzieję, że w końcu zobaczy nieznajomego.
            Chwilę potem na scenie szkolnej objawił się Jonghyun z uśmiechem na twarzy, a tuż za nim podążali niektórzy z drużyny siatkarskiej, którzy dostąpili zaszczytu bycia w najbliższym otoczeniu lidera. Zauważyli dwóch chłopaków stojących nieopodal i z niebezpiecznymi minami zaczęli się z nich podśmiewać i przypatrywać. Key i Taemin spojrzeli po sobie, zastanawiając się o co znowu może chodzić. Również to zauważył Jonghyun, który powiedział coś niezrozumiałego i dwójka natychmiast zamilkła, jednak z ich twarzy nie spełzł wredny uśmiech.
            I wtedy go zauważył. Do tej pory chłopak był odwrócony plecami i znajdował się bardziej na uboczu. Jednak gdy tylko się odwrócił w stronę Taemina, ten mógł potwierdzić swoje przypuszczenia. Brunet trzymał się prosto, a jego mimika nie zdradzała żadnych emocji. Nie uśmiechał się, ani nie wyrażał większej niechęci do rozwrzeszczanych dziewczyn powtarzających jak mantrę jego imię. Tylko z oczu biła taka niespotykana aura, pewność siebie połączona z nieśmiałością, nutką tajemniczości i wewnętrznego opanowania.
            Wzrok obojga chłopaków się spotkał, co spowodowało u Minho chwilowy bodziec zaskoczenia, gdy zdał sobie sprawę z tego skąd kojarzy tego delikatnego chłopaczka.  I Lee widział doskonale po reakcji kumpla Jonghyuna, że ten go poznał. Teraz tylko powinien jeszcze zobaczyć w jego oczach obawę, nawet strach. Nic takiego jednak nie miało miejsca. Spojrzenie Minho ponownie stało się spokojne i chłopak z zainteresowaniem przypatrywał się nowemu uczniowi. Taemin zmarszczył brwi i szyderczo się uśmiechał. Swoją wiedzę mógł wykorzystać w dowolnym momencie, kiedy tylko będzie mu pasować.
            - Tae…? – jakby z oddali doszedł go głos Key. Chłopak był zauroczony tą czarną głębią oczu Minho.
            - Uhm…?
            - Ziemia do Minniego! – Kibum pomachał mu ręką przed nosem, przez co ten został wyrwany z niejakiego ‘transu’ i spojrzał na chłopaka nieco rozzłoszczony. Ekipa Jonghyuna natomiast weszła do środka wraz z piszczącymi fankami.
            - Idziemy? – zapytał poirytowany.
            - Kto ci wpadł w oko, kotek? – przymilnie spytał Key i złapał chłopaka pod ramię, prowadząc go do środka.
            - Nikt – twardo odpowiedział Taemin.
            - Czy ten nikt to wysportowany piłkarz o czarnych włosach i ciemnych oczach? – uśmiechnął się podstępnie, jakby nie musiał znać odpowiedzi.
            - Może – niby od niechcenia odparł Lee i wzruszył ramionami.
            - Minnie! – pisnął podekscytowany Kibum – Wiedziałem, że Minho ci się spodoba! Każdemu się podoba, czy to chłopak czy dziewczyna. Taki jego urok i moc przyciągania.
            - Co o nim wiesz? – spytał z pozoru obojętnie, nie chciał zdradzać, że brunet go zainteresował.
            - To, że kumpluje się z Jonghyunem. To wystarczy – smętnie odparł Key.
            - Onew też się z nim trzyma…
            - On tylko chodzi z nim do klasy i czasami gada. I Onew to mój szefuńcio i muszę się go słuchać, bynajmniej tak powinno być – pouczał nowego Kim.
            - Coś jeszcze wiesz o tym Choi?
            - Jest niedostępny z tego co zauważyłem. Nie widziałem go jeszcze z żadną dziewczyną. Niby się trzyma z Jonghyunem, ale stoi tak bardziej na uboczu. Wygląda może na takiego mruka, ale wydaje mi się, że jest miły, tylko nie otwiera się przed wszystkimi. Trudny charakter – zamyślił się, próbując jak najdokładniej przekazać swoje odczucia co do Minho.
            - Uhm… - chłopak zamyślił się.
            - Minnie? Choi jest na 89 procent hetero.
            - Dlaczego nie sto procent?
            - Bo nie widziałem go w towarzystwie innej dziewczyny, raczej nie flirtuje w szkole z żadną, dlatego nie mam pewności czy nie lubi chłopców. Ale i ku nim nie wyraża szczególnego zainteresowania. To heteryk jest, a szkoda, szkoda… taki potencjał – rozmarzył się Kibum.
            - Skończ wymyślać. Coś ci powiem może na stołówce – uśmiechnął się delikatnie, jakby był pewien, że tajemnica bardzo zainteresuje Kima – A teraz idziemy na lekcje. Przecież nie lubisz się spóźniać, prawda?
            - Tak, tak chodźmy. Czuję, że coś mnie jeszcze dziś wkurzy – zrezygnowany Key poczłapał za Taeminem na pierwsze zajęcia. Miał nadzieję, że dzień minie jednak bezstresowo i nic nie zepsuje mu już humoru.
            ***
            Zajęcia koreańskiego były ulubionym przedmiotem Kibuma. Tylko tu mógł dać upust swojej wyobraźni i twórczemu polotowi. Nauczyciel go słuchał i często pomagał przy tworzeniu nowych artykułów do gazetki. Zwracał uwagę na ważne kwestie i jako jeden z nielicznych nie widział problemu w tym, że chłopak był stypendystą w tej jakże prestiżowej placówce. Akurat w tej klasie mógł siedzieć wraz z Taeminem i już wiedział, że chłopak raczej nie ma zmysłu pisarskiego, a skupienie się na tych zajęciach przychodzi mu z trudem. Co chwila Taemin zaglądał do telefonu i próbował wciągnąć do rozmowy Key, który jednak był zapatrzony w opiekuna i chłonął każde jego słowo.
            - Panie Lee Taemin – zaczął nauczyciel, gdy chłopak ostentacyjnie założył słuchawki na uszy i znudzony spoglądał co się dzieje za oknem.
            - Tak? – odparł obojętnie.
            - Co za niespotykana postawa. Mam rozumieć, że z poprzedniej placówki wyniósł pan ogromną wiedzę i dlatego obecne zajęcia pana nudzą, tak? – z sarkazmem powiedział mężczyzna, zsuwając duże okulary nieco do przodu. Był dość młody, można by było z powodzeniem dać mu nie więcej niż 30 lat. Ubierał się elegancko, jednak wybijał się poza formalną formę stroju. Teraz jego niebieskie oczy, mimo łagodności sypały małe iskry zirytowania.
            - Odrobinę tak. Nie przepadam za koreańskim. Te wszystkie lektury, zawiłości języka, nie jestem w tym dobry. Wolę muzykę – wymieniał Taemin, po czym sugestywnie pokazał na trzymany w dłoni odtwarzacz.
            - W takim razie co mamy zrobić, Taeminie? Może chciałbyś każde zajęcia tak pożytkować? Na słuchaniu muzyki? – uprzejmie odpowiedział pan Soong i zbliżył się do chłopaka, opierając o ławkę przed nimi.
            - Dla mnie to doskonały pomysł – z zimnym uśmiechem odpowiedział Lee. Key kopnął go pod ławką i wymruczał, by ten się nie kłócił z nauczycielem.
            - Panie psorze… – zaczął Kibum, chcąc jakoś wyratować przyjaciela z niemiłej sytuacji i obrócić wszystko w nieudany żart - … Minnie, tak tylko się droczy.
            - Kibum doceniam, że troszczysz się o kolegę, ale teraz rozmawiam z Taeminem, dobrze? – uspokoił chłopaka ruchem ręki i ponownie zwrócił wzrok ku rudowłosemu.
            - Przepraszam – skruszony Key spuścił głowę i posłał jeszcze ostrzegawcze spojrzenie Taeminowi, który zdawał się tego jednak nie zauważać. Z pobłażliwym uśmiechem przyglądał się wykładowcy, który ze stoickim spokojem ignorował zachowanie nowego ucznia.
            - A jeśli nie pójdę na taki układ? Co wtedy?
            - Wie pan, mój ojciec jest bardzo szanowaną osobistością w tej szkole… - zaczął Lee, ale jego wypowiedź przerwał donośny śmiech nauczyciela, który zabrzmiał klasie, w której panowała cisza, gdyż wszyscy uczniowie z uwagą przysłuchiwali się tej wymianie słów.
            - … Taeminie, jeśli myślisz, że przestraszę się twojego tatusia to jesteś w błędzie – z trudem powstrzymał rozbawienie i otarł niewidzialną łezkę – Na moich zajęciach nie mam wykazu kont waszych rodziców i niewiele mnie one interesują. Dla mnie jesteście zwyczajnymi nastolatkami, których obowiązkiem jest się uczyć i wykonywać moje polecenia, co do waszych obowiązków. Każdego w ścianach tej klasy obowiązują te same zasady i ten sam materiał, jasne? – teraz mówił do ogółu kasy, a uczniowie kiwali ze zrozumieniem głowami, jakby już kiedyś przeszli takie samo przemówienie. Soong podszedł do chłopaka i z miłym uśmiechem na twarzy odebrał mu trzymane urządzenie. Odwrócił się tyłem do klasy i spokojnym krokiem udał się do swojego biurka.
            - Mówiłem, żebyś odpuścił – Key nachylił się do oniemiałego Taemina i mruknął mu do ucha.
            - Swój odtwarzacz możesz odebrać jedynie w obecności wielce szanownego ojca. Szastasz na prawo i lewo jego nazwiskiem, w takim razie może się chyba pofatygować do ukochanego syna do szkoły, prawda? Możemy kontynuować zajęcia?
            - Oczywiście – zaintrygowany Lee odpowiedział głośno i ze zmrużonymi oczyma obserwował nauczyciela, który normalnie zaczął prowadzić zajęcia.
            - Ale z niego ciacho, co nie? – westchnął cicho Kibum, opierając się łokciami o blat biurka i wpatrując w usta nauczyciela – A ty jesteś głupi, Minnie. Nie możesz ciągle zrażać do siebie grona pedagogicznego. Źle to się skończy dla ciebie – zbeształ go cicho.
            - Sprawdzam po prostu ich reakcje. Na ile mogę sobie pozwolić. Lubię ich obserwować, kiedy się załamują, tracą swoją werwę i nic nie zostaje z ich pozornej władzy. Ludzie są słabi – mruknął w odpowiedzi, dalej skupiając wzrok na Soong'im.
            - Minnie, jak na taką ładną i uroczą buźkę, to jesteś naprawdę wredny. Zaczynam się ciebie bać – wzdrygnął się Key i zanotował coś z zeszycie.
            - To dobrze. Bardzo dobrze. On zdał mój mały test, jest w porządku. Nie spodziewałem się takiej odwagi u niego. I masz rację, jest niezły…hmm…  – chłopak zatopił się w myślach i przestał zwracać uwagę na otoczenie. Kibum skupił się natomiast na lekcji i notował zawzięcie wszystko to co mówi nauczyciel, w pełni oddając się swojej pasji. 
            ***
            - Dziś mam pierwsze zajęcia taneczne. Ciekawe na jakim poziomie są te wszystkie dziewczyny – mówił Taemin, gdy na korytarzu mignęła mu blond czupryna jednej z członkiń kółka dodatkowego. Byli już w połowie zajęć i razem z Kibumem szli na spotkanie z Jinkim, który nie przyjmował odmowy co do wywiadu, który koniec końców stał dalej w miejscu i nie zanosiło się by powstał na czas.
            - Nie są wcale takie złe. Czasami im podpowiadam jakieś kroki i wybieram stroje do układów. Radzą sobie bardzo dobrze, serio – odparł Kibum i swobodnie szedł korytarzem – Teraz to bardziej obawiam się Onew, nie będzie zadowolony. To mało powiedziane! On będzie wściekły.
            - Nie dramatyzuj. To tylko wywiad do gazetki szkolnej. I tak nikt tego nie czyta – zbył do Taemin i znudzony szedł za Kibumem.
            Szybko znaleźli się pod drzwiami dalej sali. Ku zdziwieniu ich obojga spotkali się z Jonghyunem, który wychodził właśnie z siedziby redakcji czasopisma szkolnego z wielce zadowolonym wyrazem twarzy.
            - A ten co tutaj robi – warknął zdenerwowany samym widokiem chłopaka Kibum i zmarszczył brwi w dezaprobacie.
            - Nie mam pojęcia. Stoi. To chyba publiczny korytarz, każdy może sobie nim chodzić – Taemin zupełnie nie zwracał uwagi na marudzącego kolegę, jak i nagłą zmianą nastroju po zobaczeniu swojego wroga.
            Jonghyun odwrócił się i zobaczył dwóch chłopaków z posępnymi minami. On od razu rzucił szydercze spojrzenie Kibumowi i zignorował całkowicie Taemina, który odwdzięczył mu się tym samym.
            - Również się cieszę, że ciebie widzę – przemiłym głosem odezwał się do Key i oparł o futrynę drzwi.
            - To ja wam nie będę przeszkadzał w pogawędce. Jinki czeka – Taemin ominął sportowca i nie czekając na Kima wszedł do pomieszczenia.
            W środku czekał już Onew, siedzący przy biurku nad stertą papierów. Z jego wyrazu twarzy dało się wyczytać, że zbytnio zadowolony nie jest i jakikolwiek fałszywy ruch doprowadzi do wybuchu wulkanu.
            - Cześć – powiedział Taemin i dopiero wtedy został zauważony przez Jinkiego, który oderwał się od dokumentów niewiadomego pochodzenia. 
            - O Taemin, dzień dobry. Gdzie Key? – zapytał podnosząc się ze swojego krzesła.
            - Na zewnątrz, rozmawia – obojętnie powiedział chłopak i rozsiadł się na wygodnej kanapie. Kilka sekund później usłyszeli głośne przekleństwo za drzwiami i ich donośne trzaśnięcie, gdy Kibum wparował do środka.
            - Ten pieprzony dupek zawsze mnie wkurzy! Zawsze! Co za kretyn! – miotał się po pokoju Key i wyrzucał nieprzychylne wiązanki pod adresem Jonghyuna.
            - Masz na myśli Jonghyuna, tak? – zapytał Onew nie rozumiejąc i beznamiętnie przypatrując się rozdrażnionemu Kibumowi.
            - A jak myślisz? Kto jak nie on potrafi mnie doprowadzić do furii? Co on tu w ogóle robił, co? – odparł z wyrzutem.
            - To później – powiedział i spojrzał uważnie na chłopaka – Key. Jak twoja praca?
            - Uhm… praca? – spytał ostrożnie i uciekł wzrokiem na sufit pod naporem przenikającego spojrzenia redaktora.
            - Tak, twój… nie, nasz wywiad o Taeminie do gazetki, która ma się ukazać za dwa tygodnie. Masz już coś, prawda? – spokojnie wypowiadał słowa, jednak sam chyba nie wierzył, że cokolwiek zostało wykonane.
            - Bo wiesz szefuńciu…
            - Key! – warknął Onew.
            - Jeszcze mamy dwa tygodnie – wyjęczał chłopak i wywrócił oczami – Taemin, damy radę, prawda?
            - Mnie w to nie mieszaj. Ja tylko miałem odpowiadać na pytania, których nie przygotowałeś – obojętnie odpowiedział Lee, wpatrując się w swoje paznokcie.
            - Wiedziałem! – zakrzyknął Jinki.
            - Zdrajca – mruknął Kim – Teraz się zacznie…
            - Czy ty nie możesz zrobić kiedyś zadanej pracy na czas?! Zawsze jest to samo! Ja się produkuję, załatwiam, pilnuję terminów, a ty co? Co?! Wszystko robisz na ostatnią chwilę! Zero przygotowania! Zero organizacji! Zero, zero… ZERO! – krzyknął wściekły i wciągnął głęboko powietrze do płuc, by ponownie zacząć swoją tyradę – Byłem zawsze pobłażliwy i zawsze puszczałem ci płazem wszelkie spóźnienia, ale koniec z tym! Koniec słyszysz?! Nie będzie już miłego, opanowanego Lee Jinkiego! Koniec!
            - Ale szefuńciu… - zaczął Key, a jego wypowiedź została brutalnie przerwana stanowczym ruchem ręki.
            - Ty mi tu nie szefuńciuj Kibum! Robisz w ciągu tygodnia wywiad ze zdjęciami. I masz dodatkowe zadanie. To w ramach kary za spóźnialstwo. Zrobisz serię artykułów ze zdjęciami.
            - To ma być kara? Piszę się na to! – odparł Key i dziarsko podparł się rękoma o biodra.
            - Temat dotyczy działających sekcji sportowych i artystycznych działających w naszej szkole. To posłuży od razu jako mały informator dla chętnych. Pierwszy artykuł ma dotyczyć drużyny siatkarskiej. Zgłoś się do Jonghyuna.
            - Co?! – wydarł się na całe gardło Key i wytrzeszczył oczy w zdziwieniu – Nie ma mowy!
            - Albo wylatujesz, wybieraj – dokończył Onew.

16 komentarzy:

  1. YaY ^O^ Czekam na kolejny rozdział :3 Ciekawe co będzie z Key O_O XDD

    OdpowiedzUsuń
  2. Relacje Key i Jjonga rozbijają mnie na cząstki elementarne <3 Robi się ciekawie :3 Czekam na kolejny rozdział i one-shot'a ^^

    kejt.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaaaa pisz, pisz, pisz, pisz! Hmm czy przypadkiem Onew nie zaplanował tego wywiadu z Jonghyunem? No zobaczymy jak dalej się rozwinie.
    Weny! :3
    Triss

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe... Mam tylko nadzieję, że Key będzie się dalej opierał Jjongowi:D
    Podobało mi się, jak opisałaś cechy Minho, szczególnie te, gdy zauważył Taemina.
    I szefuńcio rządzi - jaki władczy. Lubię takiego Jinkiego, a rzadko w opowiadaniach widzimy również tę jego stronę:P
    Czekam na kolejny rozdział. Może wstawisz go jeszcze przez weekend? Trzeba mieć nadzieję^^

    Życzę, żeby wena Ci dopisała.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowne <33
    Uwielbiam twoje opowiadania : 3
    Życzę powodzenia w pisaniu :>

    OdpowiedzUsuń
  6. Taeś i Minuś i te spojrzenie głęboko w oczy.. ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Podoba mi się, podoba mi się ;D Czekam na więcej! Oraz na 2Min <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Doczekałam się ! och, to dla mnie ? dzięki ! ;*
    jak zwykle, mega Ci to wyszło ^^ to jest wciągające, jak cholera, a tu trzeba tyle czekac .. ale wierzę, ba ! ja to wiem, że wena Cię nie opuści, tylko musisz częściej do tego przysiadac Justynko ;* ;p nie, żebym narzekała, ale ja wiem, jak jest ;d
    Podobają mi się postaci, są tak fajnie 'zrobione'. Szalony Key, pewny sb Minnie, groźny Onew (zaraz, chwila,groźny Onew ??) xD
    czekam na c.d. ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Uuu, no to Key dostał ultimatum. Ale mi się ono bardzo podoba i mam nadzieję, że podejmie się zadania. :D Robi się coraz ciekawiej. I ta akcja z rolkami. Lubię takie pozornie nic nie znaczące sytuacje. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. zapomniałam dodac, że nazwisko nauczyciela z kimś mi się kojarzy .. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak. Największy mój problem.. wymyślić nazwiska bądź imiona, zmora totalna. Wybrałam Soong Joonng Ki'ego ;) lubię tego aktora, słodki jest ^^

      Usuń
  11. Witam, wybacz ze dopiero teraz zostawiam komentarz ale nie mogłam, NIE CHCIAŁAM , przerywać czytania! Niepomna zaliczeń, które mam jutro chłonęłam każdy wyraz, każdą literkę! Opowiadanie jest świetne! Zmiotłaś mnie sceną pocałunku, śmiałam się w głos. Biedny Dinozaur , hahahhahaha zdecydowanie bardziej żywszy był niż skamienielina, będąc tego świadkiem. I proszę, proszę postaraj się jak najszybciej zapełnić te rozdziały powyżej numeru 8 *__*
    Swoją drogą, kusisz okropnie wystawieniem atrap....aż chce się kliknąć ale odpowiada tobie tylko głuchy klap....
    ps. ja tam z chęcią bym uczęszczała na zajęcia z języka koreańskiego do takiego pana profesora :P
    Życzę aby dama zwana weną nie kaprysiła i nawiedzała Ciebie często .

    OdpowiedzUsuń
  12. szefuńcio Jinki zagrał ostro :D
    wywiad z drużyną Jjonga, hłe hłe
    -czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
  13. HAHAHAHA dobre! <3
    Minho - omg, umieram... :D
    Key i jego wściekle różowe wrotki - kocham!
    na maxa wkurzony Jinki - Uwielbiam.
    Lubię to! ^_^
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Hahahaha, oni wszyscy są genialni! XD Wpadka w parku i ich rozmowa o tyłku... XD Jestem ciekawa co się między nimi stało w przeszłości... pewnie się kiedyś dowiem, tak? xd Szefuńcio się zezłościł, ups XD Czyżby w tej sprawie był Jonghyun? Ciekawe, ciekawe.... ^^

    OdpowiedzUsuń