wtorek, 25 września 2012

Bo każdy potrzebuje miłości... - Part 5.

Jestem w końcu z nowym rozdziałem. Mimo braku czasu (przeprowadzka do Sczecina, ogarnianie miasta i wiele innych spraw) udało mi się coś napisać. Jak widzicie, teraz notki zaczną się pojawiać rzadziej niż dotychczas co kilka dni. A jak zacznę studia,to już chyba będę się wyrabiać z jedną, dwoma notkami tygodniowo -.- 
Nie zanudzam dalej. Zapraszam do czytania i komentowania ;*
.........................................................................
    Kierowca wjechał na ogromny parking. Willa, bo tak można było nazwać tą posiadłość opływała w bogactwo i przepych. Czarny samochód zatrzymał się przy samym wejściu do 'pałacu'. Wszystko lśniło, a wokół krzątali się liczni służący. Dom był pięknym pałacykiem otoczonym równie uroczym i zadbanym ogrodem. I okolica tego miejsca przedstawiała się nader obiecująco. W sąsiedztwie znajdowały się budynki dorównujące ozdobnym stylem i przepychem.

    Z auta wysiadł kruchej budowy nastolatek, z miny którego można było jednoznacznie stwierdzić, że to ostatnie miejsce w którym chciałby się znaleźć. Niechętny wzrok przenoszony to na buty, to od czasu do czasu na górujący przed nim dom, wyrażający obojętność, to nawet zakrawający o nienawiść.

    - Pan domu oczekuje w jadalni - odezwał się uległym tonem starszy mężczyzna ubrany w czarny frak i białe rękawiczki. Patrzył niechętnie na stojącego przed nim chłopaka, jakby ten zburzył idealny wyraz tego 'pałacu', jakby zupełnie nie pasował do tego bogactwa i sztywnych zasad w nim panujących.

    Również Taemin nie był dłużny. Sam uważał, że zdecydowanie nie pasuje do tego miejsca, że umieszczenie go w takim domu i tak nic nie da, jak zamierzała jego matka.

    - Rozumiem.Szanowny tatusiek wysłał najpierw szofera, teraz lokaja żeby się ze mną spotkać? Pewnie również zapisał to w swoim terminarzu? To ile mam czasu na audiencję? Godzinę? Pół? - mówiąc nawet nie obdarzył spojrzeniem służącego. Gdy skończył lekceważąco go wyminął i ruszył do wejścia.

    Przeszedł od niechcenia przez obszerny hol i udał się w stronę jadalni. I ta była urządzona niezwykle elegancko, jasne tapety okalały wszelkie ściany, a kryształowe żyrandole zwisały z wysokiego sufitu. W centrum znajdował się długi stół ozdobiony świeżymi kwiatami i świecznikami. Na jego krańcu zasiadał mężczyzna w średnim wieku, w szarym garniturze i pogodnym wyrazie twarzy. Gdy tylko Taemin pojawił się w pomieszczeniu jego usta jeszcze bardziej się rozpromieniły.

    - Dzień dobry, Taeminie.

    - Hej - mruknął niewyraźnie chłopak i zasiadł po drugiej stronie długiego stołu.

    - No ejj, mógłbyś usiąść przy mnie - burknął udając niezadowolenie mężczyzna.

    - A ty mógłbyś nie udawać nastolatka. I tu jest mi wygodnie - nie spuszczał z ojca złowrogiego spojrzenia.

    - Tae... - zaczął.

    - Taemin, jeśli można - przerwał mu chłopak i nalał sobie soku.

    - Jaki drażliwy. Tak więc Taeminie... dzwonili ze szkoły - przerwał oczekując najwyraźniej reakcji chłopaka.

    - W jakiej sprawie? - Lee był zupełnie niezainteresowany zarówno tą rozmową jak i rozmówcą po drugiej stronie.

    - Groziłeś nauczycielowi. To prawda?

    - Doprawdy? Jeśli pod grożenie można podpisać to, że powiedziałem, że możesz uciąć im swoje darowizny, to tak to groziłem temu staremu prykowi, który nie docenia mojego stylu i do tego jest negatywnie nastawiony do nowego znajomego - odparł spokojnie chłopak, zajmując się przyniesionym daniem przez kucharkę.

    - Znajomemu? - wyraźnie zainteresowany dopytywał pozornie zajętego chłopaka, a jednocześnie próbował powstrzymywać śmiech.

    - Tak.

    - Może doczekam się bardziej rozwiniętej odpowiedzi?

    - Po co? To moja sprawa.

    - Ale moją są telefony od niezadowolonych nauczycieli. Ale z drugiej strony bardzo dobrze mu powiedziałeś - zaśmiał się głośno, co spowodowało u Taemina przerwanie jedzenia i wpatrywanie się w ojca niezwykle zdziwionym wzrokiem.

    - Popierasz mnie? - zapytał zdezorientowany chłopak.

    - No może nie do końca, ale nikt nie powinien obrażać drugiego człowieka. Cieszę się, że już pierwszego dnia znalazłeś sobie kolegę. A z nauczycielem pogadam.

    Chłopak spojrzał na niego podejrzliwie. Widocznie nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Został tu przysłany, aby uspokoić swój nadpobudliwy charakter i co najważniejsze, zapobiec swojej dalszej demoralizacji i jak twierdziła jego matka 'wybicia z głowy tego całego gejostwa'.

    - Key również jest gejem - powiedział butnie, patrząc ojcu prosto w oczy i obserwując jego reakcję. Mężczyzna jakby nie pojmował co zakomunikował mu syn, albo nic sobie nie robił z jego wypowiedzi.

    - I mówisz mi to, ponieważ..? - zapytał nie rozumiejąc.

    - Chyba pamiętasz dlaczego tu się znalazłem?

    - No tak, ale to co myśli twoja matka nie równa się z moimi poglądami. Zrozum Tae, że ja nie jestem taki straszny i nie zamierzam ci zafundować jakiś tortur. Musimy się jakoś dogadywać. Wiem, że jestem zapracowany i w ogóle, to dlatego chciałem być czasami mi pomagał w firmie. Nie mieliśmy czasu się poznać lepiej - wydawało się, że mówi poważnie, lecz chłopak nadal był niezwykle uważny i nieufnie patrzył na ojca.

    - To jakiś podstęp? Może chcesz mnie na jakąś pieprzoną terapię wysłać? - spytał, a w jego głosie nie było ni krzty uprzejmości.

    - Synek... - zaczął ojciec Taemina, na co ten skrzywił się na to zbyt poufałe określenie - ... pracuję z wieloma gejami  i w ogóle mi to nie przeszkadza. To również tyczy się ciebie. Zgodziłem się z twoją matką, że możesz tu pomieszkać, by tobie dała spokój. O moich przekonaniach nie musi mieć pojęcia. I ty chyba też nic nie powiesz, chyba że chcesz do niej wrócić i poddać się jej formie terapii - spokojnie wytłumaczył, patrząc łagodnie na buńczucznego chłopaka.

    - Czyli mogę robić co chcę?

    - W pewnym sensie tak, oczywiście nie przekraczając zasad kultury i dobrego smaku. Żadnych orgii w tym domu sobie nie życzę, jak i wszelakich bójek, rozrób i ubliżania nauczycielom. Narkotyki, papierosy odpadają. Pasuje?

    - Alkohol... ?

    - Chłopcze, każdy musi się wyszaleć i ja to rozumiem. Bylebyś nie wracał nad ranem zalany w trupa, a jeśli już to dzwoń po naszego szofera.

    - Ty żartujesz? Chcesz dać mi aż taką swobodę? - zapytał, niedowierzając spokojnym słowom ojca.

    - Jesteś już prawie pełnoletni i mam nadzieję, że mogę ufać własnemu synowi, prawda? I chyba żadnym niepożądanym zachowaniem nie wyprowadzisz mnie z tego błędu, prawda?

    - Postaram się - mruknął i zabrał się ponownie za jedzenie -Kiedy mam zacząć u ciebie pracę i co będę robił? - ponownie spojrzał na rodzica, z tą jednak różnicą, że jego spojrzenie nieco złagodniało.

    ***

    Przestronne mieszkanie było teraz zapełnione. Grała głośna muzyka, a wszędzie chodzili ludzie i podrygiwali z puszkami piwa w ręce do zbyt głośnej muzyki. Alkohol krążący w ich żyłach, zupełnie zagłuszał i nieprzyjemny zapach papierosów jak i nieciekawy rytm puszczanej muzyki z radia. Nikomu widocznie nie przeszkadzało również, że impreza odbywała się w środku tygodnia.

    W kuchni znajdowali się ci, którzy koniecznie musieli porozmawiać, a było to jedyne dogodne miejsce, nadające się do tego celu. To w tym pomieszczeniu tworzyły się najczęściej nowe plotki, jak i wymieniano się ogólnymi uwagami co do gospodarza i uczestników imprezy. Towarzystwo było już nieźle podchmielone, nie przeszkadzało im to jednak sączyć kolejnych puszek z piwem. Kilka dziewczyn, które nie mogły samodzielnie złapać równowagi, było uwieszonych na szyjach równie nietrzeźwych chłopaków. Grupa zacięcie szeptała między sobą, a reszta z zapartym tchem przysłuchiwała się opisywanej sytuacji.

    - ... i co on na to? - pisnęła podekscytowana jedna z dziewczyn.

    - On powiedział... jak on to zrobił? Czekaj, czekaj - namyślał się jeden z umięśnionych chłopaków.

    - Mów zaraz - krzyknął ktoś inny.

    - Ooo już mam... stanął ci Jonghyun? - nastolatek wybuchł śmiechem, a reszta mu zawtórowała.

    - A to nie było tak... postawić ci Jonghyun? - zapytał ktoś inny, widocznie bardziej poinformowany. Grupa po raz kolejny wybuchła niepohamowanym rechotem.

    - Jak słodkoo - pisnęła brunetka robiąc maślane oczy.

    - Co jest w tym zabawnego? - spytał zniesmaczony członek drużyny siatkarskiej.

    - Ten... uhm... Key musi być niezłym ciachem, a ten Lee jeszcze większym. Dwa gejątka, słodziutko - jęknęła. Męska część towarzystwa spojrzała na nią jak na idiotkę.

    - Już więcej nie pij, nie wiesz co mówisz - ktoś syknął.

    - Jesteście homofobami! Pff...- krzyknęła dziewczyna.

    Nagle drzwi od kuchni się otworzyły i stanął w nich gospodarz całego przyjęcia. Miny chłopaków natychmiast się rozpogodziły, a dziewczyny wzdychały oczarowane wyglądem Jonghyuna.

    - Dla takich odmieńców nie ma litości. Co to w ogóle było za zachowanie? Niech się po kątach pieprzą, a nie przed szkołą - niechętnie dopowiedział Jonghyun, podchodząc do grupki i przygarniając do siebie jakąś blondynkę. Ta zarumieniła się i wcisnęła jeszcze bardziej w jego objęcia.

    - Ktoś musi mu dać nauczkę - zamyślił się Kevin, brunet należący do drużyny siatkarskiej.

    - Nowemu? - zapytał zamroczony Ren, kolejny ze świty sportowców.

    - Na nowego przyjdzie czas. Trzeba zająć się w końcu tym Kibumem. Zgnieść go jak robaka - syczał wściekły Kevin, co chwila popatrując na reakcje Kima i dostosowując do jego uznania swój poziom złości.

    - Pobicie go nie wystarczy. Gnębienie też. On to wszystko zna i nic sobie z tego nie robi - westchnął Jonghyun.

    - Wiem! - wrzasnął brunet i spojrzał podstępnie na swojego kapitana - Jonghyun, może zakład?

    - Zakład? Co masz na myśli?

    - Zgadzasz się?

    - Nic w ciemno.

    - Rozkochaj w sobie Kibuma. Zbliż się do niego, zdobądź jego zaufanie i serce - zrobił dramatyczną pauzę - a potem rozgnieć jak robaka. Złam to różowe serduszko, wbij nóż w plecy. Rana będzie tym dotkliwsza, bo zadana przez osobę którą pokocha. Biedak - zaśmiał się szaleńczo - Stoi?

    - Przypominam, że ja nie jestem gejem - odparł Kim.

    - I co z tego. Skoro uwodzisz laski, to i tego tępaka dasz radę. Boisz się, że wielki Jonghyun sobie nie da rady? - zakpił z lidera.

    - Zgoda. Ile mam czasu? - czy to zbyt duża ilość alkoholu, czy chęć zniszczenia Kibuma, a przede wszystkim żądza wygranej, jednak chłopak zgodził się na niemoralny zakład. Grupka ponownie ryknęła śmiechem, z uwielbieniem poklepując swojego kapitana po plecach, a ten uśmiechał się głupkowato i lekceważąco, jakby już był pewien, że jego starania będą zakończone powodzeniem.

    - Miesiąc?

    - Pasuje. Co chcesz jako dowód?

    - Znajdź jakiś sposób na kompromitację tego kretyna. Nagie foty, odrzucenie jego zalotów na tle całej szkoły. Zdaję się na twoją kreatywność.

    - A jeśli nie wywiążę się z umowy...?

    - Hmm... kara dla ciebie... odejdziesz z drużyny, a ja zostanę kapitanem - uśmiechnął się wrednie, a Jonghyun spojrzał na niego złowrogo.

    - Wiesz przecież, że ja kocham siatkówkę - zaoponował Kim.

    - Wiem. Tym bardziej będziesz miał motywację by wygrać.

    - Zrobię to. To będzie nawet zabawne - stwierdził po chwili Jonghyun i wzniósł toast za misterny plan, w jaki został wplątany.

    - Kim ...

    - Uhm?

    - Tylko się nie zakochaj - zewsząd rozległy się tłumione śmiechy.

    - Nie musisz się o to martwić. Kibum nie jest w moim typie - skrzywił się nieznacznie i upił łyk piwa.

11 komentarzy:

  1. T o jest przepiękne *.*
    Kiedy ciąg dalszy!? Kurczę no! Stanowczo za mało! Ta akcja jest cudowna <333

    OdpowiedzUsuń
  2. omfg @_@
    jakbym miała deja vu i czytała powtórkę one-shota angsta.Skończył się on tragicznie dla Key,nie chcę powtórki z rozgrywki i proszę nie uśmiercaj mi go.
    Tak,wiem,wiem wybiegłam już w przyszłość i widzę ponure zakończenie,nie miej mi tego za złe,po prostu jestem bardzo przywiązującą się do głównych bohaterów osobą c.c
    Życzę weny i czekam z niecierpliwością,obgryzając paznokcie na następny rozdział tego,jak i hetero opowiadania.Ano i także mam nadzieję,że moje rodzinne miasto Ci się spodoba ;w;

    natsu~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma mowy ... nikogo nie uśmiercę, co to to nie ;D happy ending czeka wszystkich bohaterów ;)
      I tak ZS mi się podoba i to bardzo xD jak na razie próbuje ogarnąć miasto, nawigacja w telefonie i na miasto ;D

      Usuń
  3. OMFG *O*
    Wspaniałe . Tylko zgaduję że Jong zakocha się w Kibumie i bd musiał odejść z drużyny. ^^ Czekam na kolejne rozdziały twoich opowiadań *0*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale ten Jonghyun jest wredny!!! Jak tak można.?.?. To Key powinien go zgnieść jak insekta!! *czekanie na Minho* Kiedy on się pojawi? Już nie mogę się doczekać. Zastanawiam się jakim charakterkiem będzie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój 'patyczaku' Minho już w kolejnym rozdziale, planuję go wbić pod koniec partu ;D

      Usuń
  5. 'tylko się nie zakochaj' oj Jongi zakochaj się lepiej <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowne :** Aww Jonghyun no zakochaj się w Kibumie <33 kekeke~
    Już nie mogę się doczekać Minho :>
    Życzę weny :)

    /Klaudia~

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam na więcej 2Min, a pomysł z Jong Key jest bardzo...ciekawy ;D Piszaj dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Robi się coraz bardziej ciekawie. :* Mam wrażenie, że Key nie da się tak szybko uwieść, no w końcu to Key ;>
    Pozdrawiam! <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Hohoho! Jaki ciekawy zakład... Jestem tylko ciekawa jak teraz Jonghyun chce się zbliżyć do Key o.O To może być interesujące... :D No i dobitka, żeby się nie zakochał, haha, zobaczymy... XD I jak miło, że tata Tae jest no hmm... normalny i mam nadzieję, że się dogadają :D

    OdpowiedzUsuń