czwartek, 20 września 2012

Bo każdy potrzebuje miłości... - Part 4.

Hej ;) *nieco się rozpisze dzisiaj na wstępie*
Wracam dziś tak zmęczona do domu *zakupy, na których poszalałam na konto mamy* i myślę sobie, że ni cholery nawet laptopa nie włączam, tylko idę spać. No ale cóż, uzależnienie od fejsa i stron fanowskich z k-popem wzięło górę nad moim zmęczeniem i zasiadła przez maleństwem *tak, to mój laptopik*. 
Tradycyjnie oblukała wszystko i paczę na bloga. A tu taka miła niespodzianka ;) Aż się zdziwiłam, że mogłam poczytać tyle fajnych komentarzy. Niezwykle się cieszę, że i moje opowiadanie hetero Wam się podoba i wszystkie yaoice tutaj stworzone xD
Dlatego zebrałam się w sobie i mimo zmęczenia zabrałam za kolejny part ;) tak w nagrodę dla Was. Siedziałam nad tym kilka godzin, ale chyba było warto.
Ten rozdział z dedykiem dla Klaudii ;* Dziękuję za Twoje komentarze i tą aktywność ;D * a na Twojego bloga zajrzę jak będę miała czas, póki co koncentruję się na pisaniu*
No tom się rozpisała. Proszę, kolejny rozdział do Waszej dyspozycji <3
.................................................................................
    Reszta zajęć minęła Taeminowi bardzo szybko. Poznawał nowych nauczycieli, a tylko niektórzy przypadli mu do gustu i nawet starał się być dla nich miły. Dla całej reszty samolubnych snobów nie miał litości i okazywał swoją pogardę. Dostał nawet sporą reprymendę od niektórych, ale i tym się zbytnio nie przejmował. Wychodził z założenia, że skoro jego ojciec jest bogaty i jego datki na szkołę są znaczne, to i tak nauczyciele nie mają nic do powiedzenia. Bo w końcu tylko pieniądze i status społeczny liczyły się na tym świecie, a bynajmniej w tej bogatej szkole.

    Uczniowie dalej przyglądali mu się na każdej przerwie i równie onieśmieleni spuszczali wzrok, gdy tylko uraczył ich swoim popisowym lodowatym spojrzeniem. Z drugiej strony jednak, jego wygląd i zachowanie przyciągało tłumy i znaleźli się nawet śmiałkowie, którzy zagadali do niego i pochwalili wybór ciuchów. Posyłał im wtedy przyzwalające spojrzenie i sam przyglądał się danej osobie. Kibum zapoznawał go z kolejnymi swoimi znajomymi, tak że plotki o nim rozpłynęły się po całej szkole i były coraz bardziej urozmaicane. A to dopiero pierwszy dzień jego pobytu tutaj. Każdy równocześnie poszeptywał o sytuacji na stołówce i skutecznym zakpieniu z szkolnego bohatera, a raczej tyrana jak go niektórzy określali, jakim był kapitan drużyny siatkarskiej.

    Zajęcia ostatecznie się zakończyły i teraz masy ludzi podążały ku wyjściu i z zamysłem zajęcia się lepszymi rzeczami niż nauka i spokojne siedzenie w ławkach. Ci, którzy już nie mogli wytrzymać w mundurku i dusili się przez dopasowane krawaty, nie czekali już na całkowite wyjście poza mury szkoły. Nastolatkowie przechodzili skrajne metamorfozy. Kolorowe czapki i t-shirty wyłaniały się z plecaków i zastępowały ekskluzywną marynarkę. Wyglądali o niebo ciekawiej i sam Taemin zapatrzył się na co niektórych odmienionych chłopaków.

    Przez resztę dnia nie natknęli się ponownie na Jonghyuna i jego świtę. Kibum uważał to za zdecydowany sukces i twardo obstawał przy tym, że starszy Kim nie zniósł porażki jak mężczyzna i teraz wyżywa się na sali, męcząc biedną drużynę. Gdybał nawet nad tym, że on i Lee mogliby utworzyć nowy, przeciwny front i zebrać zaufanych ludzi, aby odebrać dzierżoną pozycję Jonghyunowi. Nowy zaczął zdobywać popularność już pierwszego dnia, a co za tym idzie pewną renomę, jako osoba, która na równi z Kibumem sprzeciwiła się sportowcowi i chodziły słuchy, że miał już na bakier z nauczycielami.

    - Wracasz do domu autobusem? - zapytał Taemin, gdy znaleźli się na zewnątrz budynku, odprowadzani nieustannymi spojrzeniami.

    - Mam blisko do domu - odparł Key i usiadł na schodach przed szkołą. Towarzyszący mu chłopak posłał mu zdziwioną minę, co musiało wyglądać zabawnie, bo ten zaśmiał się promiennie. Pogrzebał chwilę w obszernej torbie i z jeszcze większym uśmiechem wyjął wściekle różowe wrotki.

    - Tym wracasz? - niepewnie pokazał palcem na trzymamy przez Kibuma przedmiot, nie wiedząc do końca czy na brać na serio zachowanie chłopaka.

    - Minnie... ja zawsze tym wracam. Wiesz jaka frajda? - mówił do kolegi, jednocześnie zakładając wrotki - A ty?

    - Ja taksówką chyba, mam spory kawałek do domu i ojciec zapowiedział, że autobusem nie będzie jeździł jego syn - zabrzmiał złowrogo, próbując naśladować widocznie mocny głos swojego ojca.

    - Masz aż tak opiekuńczego tatuśka? Nieźle. Zazdroszczę - powiedział z małym smutkiem, jednak szybko pozbył się tego tonu i zastąpił go radosnym uśmiechem. Wstał sprawnie, a plecak zarzucił na ramiona - To jak? Niedługo wypad na miasto? Musisz poznać urocze zakątki.

    - Dlaczego w twoich ustach 'urocze zakątki' nabierają innego znaczenie i mam dziwne przeczucie, że nie chodzi o jakiś park czy wesołe miasteczko? - z lekką kpiną powiedział chłopak, podnosząc jedną brew do góry. Po chwili również prychnął śmiechem, widząc podstępny uśmiech Kibuma. Key podjechał kawałek do niego i oparł się o jego ramię. Schylił się nieznacznie i pokazał ręką przestrzeń.

    - Mój drogi, niewinny Minnie - spojrzał na niego zamyślony - No chyba nie taki niewinny, mniejsza z tym - sprostował - Teraz, jak poznałem w tej nudnej szkole drugiego geja i do tego takie ciacho, to myślisz, że co będziemy robić? Tylko się uczyć? - posłał mu spojrzenie godne politowania.

    - Nooo chyba zależy ci na ocenach, co nie? - wyraźnie się z nim droczył - I sorry, ale na randkę z tobą nie pójdę.

    - Minnie, skarbie. Na randki będziemy chodzić, ale nie razem. Chyba, że podwójne. To będzie takie romantyczne. A nauka swoją drogą. Ja ogarniam i naukę i dbam o swoje życie rozrywkowe, bym nie wypadł z obiegu zainteresowania. Wszyscy, a na pewno większość mnie tu zna i nieprędko to się zmieni - mówił o sobie w bardzo pochlebczym tonie, zupełnie nie przejmując się tłumionym śmiechem stojącego obok kolegi.

    - Po pierwsze. Nie mamy z kim chodzić na randki. Po drugie. Jesteś niezwykle skromną osobą. A po trzecie... uhm... noo, nie ma punktu trzeciego - zamyślił się, pocierając palcem o podbródek.

    - Kotek. Za często robisz wyliczenia - zauważył Key. Taemin spiorunował go wzrokiem i złożył usta w wąską kreseczkę.

    - Nie za często. Tylko gdy chcę, podkreślić rację moich słów!

    - A tą rację, to ty masz zawsze.

    - No bo jestem inteligentny, genialny, błyskam intelektem i inni mogą się przy mnie chować - wyjaśnił spokojnie, wyliczając swoje zalety.

    - I jesteś równie skromny jak ja. Uwielbiam cię za to! Jak bracia! - podekscytowany Key ucałował Taemina w policzek. Ten nieznacznie się skrzywił i już miał coś powiedzieć, gdy ktoś go ubiegł.

    - Ooo proszę! Parka się ślini do siebie w szkole. Ohyda. Idźcie się pieprzyć w jakieś krzaki. Oszczędźcie porządnym uczniom tego obleśnego widoku - zawołała nieznajoma osoba, a oni automatycznie odwrócili się do właściciela obraźliwych słów. Za nimi stał Jonghyun z kilkoma osiłkami ze swojej świty. Patrzyli z niesmakiem na pocałunek chłopaków i posyłali sobie pełne obrzydzenia spojrzenia.

    Teamin spojrzał na niego zniesmaczony i rzucił przelotne spojrzenie Kibumowi. Ten uśmiechnął się niewinnie i szybko coś szepnął koledze. Ten skinął prawie niezauważalnie głową i odezwał się do intruzów.

    - Siatkarzyku, znowu przerwałeś nam rozmowę - z naganą powiedział Taemin.

    - Chyba grę wstępną... - zaśmiał się, podchodząc bliżej.

    - Jonghyun, Jonghyun... - powiedział z politowaniem Key - ... ty chyba nie wiesz co to jest gra wstępna...

    - ... no na pewno nie jest nią zwykły pocałunek z policzek... - wtrącił się Lee.

    - ... dokładnie - dokończył Kim.

    - Kilka godzin z tym odmieńcem i już cię zgeił? - prychnął z pogardą i rzucił Kibumowi mordercze spojrzenie.

    - Nie musiał tego robić... Upss... jestem gejem i bez jego pomocy, tak dla twojej świadomości -  Taemin udawał zaskoczenie, po czym zaśmiał się promiennie.

    - Jonghi... - zaczął Key. Niższy wyraźnie rozsierdził się na to wyrażenie.

    - Nie masz prawa tak do mnie mówić, pedale jeden. - zasyczał zaciskając pięści i zbliżając się do chłopaków.

    - Ojj przestań! Ta twoja nienawiść do gejów jest podejrzana, wiesz? - zaczął Kibum.

    - Dokładnie - zawtórował mu Teamin - Czy wiesz Jonghyun, że tak ostro krytykując homoseksualistów, sam możesz nim być? Może tak chcesz odeprzeć od siebie swoją prawdziwą naturę? Kto wie? - zamyślił się Lee. Starszy Kim coraz bardziej się denerwował na zaczepki stojących przed nim chłopaków. Nawet kilku uczniów przystanęło i z pasją przysłuchiwali się rozmowie.

    - Jonghyun... - zwrócił się do starszego chłopaka Kim, a jego oczy zabłysły kocim blaskiem, jakby szykował coś co zwali przeciwnika na kolana - ... a może już całowałeś się z jakimś chłopakiem? Było dobrze? A może to ty byłeś aż tak nieporadny i nie dotrzymałeś tempa bardziej doświadczonemu zawodnikowi? Dawaj, przecież nie musisz się wstydzić, mów - Jonghyun nagle pobladł, a jego oczy wydawały się przerażone. Po chwili jednak znowu wróciła wściekłość i to ze zdwojoną mocą. Już chciał wybuchnąć, gdy Key ponownie mu przerwał - Minnie, może damy mały pokaz kolegom, aby następnym razem umieli zaspokoić... hmm... mężczyznę, gdyby im się nagle odwidziało?

    Spojrzeli po sobie i uśmiechnęli się wrednie. Zwrócili spojrzenia ku zdenerwowanym chłopakom i nie spuszczali z nich wzroku. Key przysunął się do szyi Taemina i złożył zmysłowy pocałunek na tej części ciała. Lee przymknął nieznacznie oczy i uśmiechnął się z tej 'nieoczekiwanej' pieszczoty. Ręce Kibuma znalazły się przy klamrze paska przyjaciela i kusząco sunęły wzdłuż niej. Delikatnie odwrócił twarz Taemina ku sobie. Spojrzeli na przeciwników i zaczęli się całować. Na początku pieszczota była subtelna. Z sekundy na sekundę pogłębiali pocałunek, głośno pomrukując i bawiąc się swoimi włosami.

    Reakcje przypatrujących im się ludzi były bardzo gwałtowne. Jonghyun i jego 'ludzie' coraz szerzej otwierali oczy na zafundowany obrazek i nie wiedzieli co z sobą począć. Nerwowo zaciskali dłonie i obserwowali reakcję przywódcy. Ten miał boleśnie zaciśnięte szczęki, a jego oczy sypały iskry. Zrobił się czerwony na twarzy i wpatrywał się tempo w całujących chłopaków.

    - Przestańcie! - ryknął w końcu i oddychał ciężko.

    Przyjaciele odkleili się od siebie, uprzednio posyłając pełne satysfakcji uśmiechy i z równie podłymi minami spojrzeli na wściekłego Kima.

    - Ojj Jonghi, coś ty taki nerwowy. To przecież tylko niewinny pocałunek... - powiedział Key z uroczą minką na ustach i ironicznym uśmieszkiem na nich błądzącym.

    - Key - powiedział poważnie Teamin - Albo go to aż tak zmiesmaczyło, albo wręcz przeciwnie...

    - Jonhgyun, stanął ci? - wypalił Kibum i spojrzał znacząco na krocze starszego. Szturchnął Taemina w bok i zaśmiał się perliście. Lee obdarzył jedynie starszego pogardliwym uśmiechem.

    - Zamknij się idioto! - wrzasnął po raz kolejny, jeszcze bardziej czerwony na twarzy - Idziemy! - warknął na swoich towarzyszy, którzy aż podskoczyli ze strachu i dosłownie biegli za szybko odchodzącym liderem. Taemin zdążył jeszcze usłyszeć z ust rozjuszonego kapitana.

    - Gdzie jest ten pieprzony Choi?

    Zostali ponownie sami. Gapie się rozeszli. Niektórzy byli zszokowani, a większość z radością obserwowała ponowne upodlenie Jonghyuna. Natomiast chłopcy zachowywali stoicką powagę póki ekipa nie odeszła. Potem wybuchli szaleńczym śmiechem, co chwila popatrując po sobie.

    - Minnie, to było dobre. Jego mina. Bezcenna - śmiał się do rozpuku Key, ocierając łzy z kącików oczu.

    - Ale tak naprawdę, to coś mam nosa, że do końca on hetero nie jest - zakpił.

    - Co ty? Jest. Znam go - odpowiedział już poważnie Kibum.

    - Znasz?

    - Noo, można tak powiedzieć - zakłopotany nie wiedział co powiedzieć. Z opresji natarczywych pytań uratował go Jinki.

    - To żeście się popisali - powiedział z lekka rozbawiony podchodząc do nich.

    - Cześć szefuńciu. Podobało się? - zadziornie zapytał Key, zbliżając się do niego i łapiąc pod ramię.

    - Miło było popatrzeć na klęskę Jonghyuna, ale jakby Minho był z nim to by nie dał się tak łatwo wyprowadzić z równowagi. I nie pokazujcie czegoś takiego w trakcie trwania zajęć, bo nie będzie za ciekawie. Idę do domu. Muszę popracować. Do jutra. I wywiad Kibum - spojrzał na niego złowrogo.

    - Tak, tak wiem szefuńciu spokojna twoja...

    - ... nie kończ - przerwał mu ruchem ręki robiąc zbolałą minę - Oszczędź mi szczegółów! Na razie - pomachał im i odszedł w swoją stronę.

    - Key... - zaczął poważnie chłopak, wpatrując się intensywnie w jego czarne tęczówki.

    - Minnie, wiem. Ja nic.

    - Ja też nic nie poczułem. Kumple? - zapytał podając mu dłoń. Odepchnął ją, mocno przytulając Taemina.

    - Przyjaciele Minnie, przyjaciele - parsknął śmiechem, gdy chłopak próbował się wyrwać z objęć.

    - Kim jest Minho i kim jest Choi? - zapytał przypominając sobie słowa zarówno Jonghyuna i Jinkiego.

    - Tak właściwie to jedna osoba. Choi Minho - rozmarzył się wypowiadając to nazwisko - Ciacho! Ciasteczko! Matko toż to boskie stworzenie jest. Kesik! Mniam! - zachwycał się chłopak.

    - Podoba ci się?

    - No baaa... jak każdemu w tej szkole. Przepraszam za uchybienie. Każdej!

    - Kto to jest? - dopytywał.

    - Kompan tego kretyna. Trzymają się razem, tylko że on jest inny. Tylko on potrafi uspokoić Jonghyuna. Piękny jak młody bóg. Gra w piłkę nożną. Opanowany, pełen spokoju, niewiele rzeczy potrafi wyprowadzić go z równowagi - spojrzał uważnie na Taemina - Zupełnie tak jak ty, tylko on jest bardziej przyjazny od ciebie.

    - Przecież ja jestem przyjazny - burknął chłopak.

    - No jak cholera, to pewnie dlatego ludzie nie wiedzą co mają zrobić w twoim towarzystwie, a kpiną i pogardą sypiesz co krok - powiedział z przekąsem, cmokając z dezaprobatą.

    - No ty jakoś radzisz sobie przy moim boku

    - Bo ja młody, to pogodna i towarzyska dusza jestem. Potrafię dostrzec potencjał w ludziu. A ty go masz, tylko trzeba go podkręcić - beztrosko powiedział, szczerząc się do sceptycznie nastawionego chłopaka

    - Ludź? - podniósł brew w zdziwieniu na to dziwne określenie.

    - Fajne nie? Mój pomysł! - odrzekł z dumą, klepiąc się w pierś.

    - Taa... - przewrócił oczami w niezrozumieniu tego zakręconego chłopaka.

    - Panie Lee Taemin - odezwał się spokojny głos za plecami rudowłosego.

    - Tak? - zapytał zdziwiony.

    - Przysyła mnie pana ojciec. Jesteście umówieni na obiad w państwa domu. Proszę za mną - powiedział uprzejmie wysoki mężczyzna ubrany w czarny garnitur. Na ulicy stał drogi czarny samochód.

    - Uhuhu... dobra Minnie, no to ja spadam. Do zobaczenia jutro. Ustalimy plan na weekend i wywiad. Paa - posłał mu buziaka w powietrzu i pędem ruszył na wrotkach. Jego włosy powiewały nieznacznie na wietrze.

    - Nie mógł zadzwonić? - zapytał niezadowolony chłopak.

    - Nic mi o tym nie wiadomo. Dostałem polecenie, żeby dowieźć pana na miejsce. Możemy iść?

    Taemin zastanawiał się chwilę, czy nie zrobić na złość ojcu i zwyczajnie olać wspólny obiad. Westchnął jednak głęboko i postanowił się na nim pojawić. Uważał, że jeśli teraz zyska zaufanie ojca, to później łatwiej będzie nim manipulować.

    Ruszył za kierowcą do auta. Otworzyły się przed nim drzwi i już chwilę potem czarny samochód lawirował na ulicy.

9 komentarzy:

  1. Jak miło przed snem przeczytać sobie nowy rozdział Twoje opowiadania ^^

    Scena przed szkołą po prostu mnie zabiła i siedzę teraz i śmieję się jak głupia. :D
    Oj Jong wszyscy wiemy, że ty po prostu nie możesz być hetero ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Obudziłam się i taki piękny poranek *o*
    Ajś <3 Dziękuję za dedykację :3 Kolejne mi się straszie podoba zwlaszcza pocałunek KeyTae <3 To było świetne : 3 A dinozaur nie da rady być hetero przy takich pięknych chłopakach. XD Haha. Czekam na kolejny rozdział. Mam nadzieje że się w tym tygodniu doczekam ^,^ Byłabym wtedy bardzo wdzięczna jak masa twoich czytelników ^=^

    OdpowiedzUsuń
  3. Budzę się dzisiaj i mój wzrok skierował się w stronę okna. Patrze. Deszcz. Na dworze szaro, zimno i ogółem do dupy za przeproszeniem. Do szkoły nie poszłam bo chora jestem. Kolejny nudny dzień...pomyślałam. Coś dziwnego kazało mi iść na laptopa i sprawdzić blogger'a czy ktoś przypadkiem nie dodał nowej notki na moich ulubionych blogach. I znalazło się parę takich ale najbardziej zadowolił mnie nowy rozdział u ciebie. Co by tu napisać. Uwielbiam cię. Ta akcja pod szkołą...czytając to wybuchnęłam niekontrolowanym śmiechem. Aż mama zajrzała do pokoju i po przyglądnięciu się mi, stwierdziła że tak nie zachowuje się osoba chora. Ale co mi tam. Sprawiłaś że ten dzień już nie jest taki nudny jaki się wydawał na początku. :D Dziękuje. Jak zwykle czekam na to co będzie dalej zacierając rączki z niecierpliwości. :)

    Chinatsu

    OdpowiedzUsuń
  4. scena przed szkołą perfekto ;D
    Jongi nerwusek.. ;p teraz czekamy na wielkie wejście dryblasa ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow... ten kiss, już sobie to wyobrażam :D Podoba mi się zadziorność Key, bardzo fajnie go tutaj przedstawiasz. Wersja AngryTeamin też jest boska. Teraz będę czekała z cierpliwością na pojawienie się Minho, czuję, że szykujesz dla nas coś wspaniałego:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta scena przed szkołą GENIALNA!!! A reakcja Jonga - chyba coś kiedyś było, a może nawet z Kibumem:P Moja chora dedukcja... poczekam, jak to rozwiniesz:D I to "Nic nie poczułem"...
    Śmiałyśmy się z tego siostrą jak głupie - my to mamy fazy.
    Czekam niecierpliwie na "Choi i Minho";-)

    OdpowiedzUsuń
  7. W końcu przeczytałam. Jestem zaintrygowana i czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wściekle różowe wrotki najbardziej przypadły mi do gustu :D
    Coraz bardziej wkręcam się w to opowiadanie. Świetne po prostu. Czekam na Choi. :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Hahahahahahahaha, scena przed szkołą wymiata! Teraz to załatwili Jonghyuna, haha, ojojoj, biedny, haha, doooobrze wymyślone, brawo! :D Przyjaciele najlepsi, niby inni, ale tacy sami, ahhh... kocham te ich cięte języki! No i różowe wrotki Key <3
    Mam nadzieję, że mój internet pozwoli mi czytać dalej, bo coś raz działa a raz nie :/ Anyway, czas zacząć kolejny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń