czwartek, 13 września 2012

Bo każdy potrzebuje miłości... - Part 2.

Kolejny rozdział daję Wam do przeczytania ;) Już jest lepiej. Początkowy brak zapału do tego opowiadania mija i formuję nowe pomysły na dalszą akcję (która będzie się toczyła powoliiii, bardzo powoli) :P
Dziękuję za wszelkie komentarze i za tyle odświeżeń (już niedługo 6 tys wejść). Witam nowych obserwujących i mam nadzieję, że nie będą tylko biernymi czytelnikami ^^
Opowiadanie hetero będzie hmm... niedługo... chyba, jakoś nie zaczęłam pisać jeszcze rozdziału kolejnego -.- 
..................................................................
    Oczekiwany przez wszystkich dzwonek kończący dane zajęcia rozbrzmiał po całej szkole, swoim piskliwym i głuchym dźwiękiem obijającym się po pustym jeszcze korytarzu. Wszyscy nagle zerwali się jak poparzeni i w błyskawicznym tempie pakowali swoje rzeczy, jakby uważali że nie mogą opuścić chociażby kilku sekund z drogocennej przerwy od nauki. Harmider nastał w całej klasie i nikt już nie słuchał biologa, który podnosząc głos starał się jeszcze przekazać ostatnie wskazówki, łudząc się, że ktokolwiek go słucha. Ci, którzy jeszcze chwilę temu szeptali do siebie lub wysyłali potajemnie liściki, teraz krzyczeli głośno próbując przekrzyczeć innych. Panował ogromny hałas, a drzwi od klasy jeszcze się nie otworzyły.

    - Nie śpiesz się z pakowaniem. Musisz mieć porządne wejście, gdy już wszyscy będą na zewnątrz - powiedział z ociąganiem Key i spokojnie chował książki do kolorowej torby.

    - Wejście? Nie obchodzi mnie to - mruknął nastolatek.

    - Ojj młody, zachowujesz się jakbyś pierwszy raz był w szkole. Korytarz szkolny - spojrzał na Lee poważnym wzrokiem i dawał znaki, żeby uważnie słuchał i niczego nie przeoczył, barwą głosu nadając wypowiedzi wykładowy ton - Miejsce, gdzie zostajesz wrzucony w wir uścisków i uśmiechów jednych sztucznych, jednych prawdziwych. Miejsce, gdzie nowe wiadomości rozchodzą się z prędkością światła. Miejsce, gdzie wszyscy patrzą na ciebie i to jak wyglądasz w danym dniu. Gdzie albo cię zgnoją albo będą uwielbiać. Gdzie toczą się z pozoru uprzejme rozmowy, aby potem przekazać inną wersję twojej wypowiedzi dalej. Minnie, rozumiesz? - Key skończył mówić wzdychając teatralnie, jakby to co powiedział było oczywistą oczywistością.

    - Czyli mam zrobić na nich dobre wrażenie? Nie będę się płaszczył przed tymi idiotami, tylko dlatego że jestem nowy - powiedział z uporem, rzucając Kibumowi wyzywające spojrzenie.

    - No to im pokaż, że jesteś odważny i pewny siebie. Niech się ciebie boją. Proste? To jakim pokażesz siebie teraz, wpłynie na postrzeganie ciebie w późniejszym czasie. Już teraz pewnie wiedzą, jak wyglądasz i jak zachowywałeś się w klasie. Sms-y pisane pod ławką zrobiły ci reklamę, tylko teraz pytanie czy pozytywną czy wręcz przeciwnie. Skończyłeś? - zapytał Taemina i spojrzał znacząco na jego plecak.

    - Tak Chodźmy. A gdzie tak w ogóle? - zarzucił plecak na ramię i poprawił grzywkę.

    - Jinki kazał mi do siebie wpaść. Idziemy do Meliny - zarządził i ruszył przodem, ku wyjściu.

    - Meliny? Jinki? - chłopak nie rozumiał co ten do niego mówi.

    Key chciał już odpowiedzieć, ale zostali zatrzymani przez nauczyciela.

    - Key ja wiem, że chcesz poznać naszego Taemina, ale przeprowadzajcie rozmowy poza zajęciami, dobrze? Całą lekcję rozmawialiście - pogroził im zabawnie palcem, na co Key zakłopotany się roześmiał, a Taemin przypatrywał się obojętnie i ze zdecydowanie znudzonym wzrokiem.

    - Oczywiście profesorze. Zapoznawałem tylko Taemina pobieżnie z zasadami - uprzejmie zwrócił się do pana Parka.

    - Rozumiem, rozumiem. Zapoznaj Lee z naszym materiałem,który obecnie przerabiamy - powiedział do Key, po czym zwrócił się do Taemina - Nie będzie taryfy ulgowej, masz tydzień na zapoznanie się z tematami i nadrobienie zaległości - uśmiechnął się jednak przyjaźnie do nastolatka, dodając mu otuchy. Wiadomość tą przyjął ze stoickim spokojem, a radosny humor nauczyciela jemu się nie udzielił. Profesor zauważywszy obojętność ze strony chłopaka, zakłopotany podrapał się po głowie i odchrząknął - No chłopcy, możecie już iść.

    - Do widzenia - powiedział Key i machnął ręką na Taemina, by ten podążył za nim. Pokręcił jednocześnie z dezaprobata głową i zwrócił się do chłopaka - Nie bądź taki oschły dla nauczycieli. Jak będziesz miły, to będziesz miał luzy i lepsze oceny. To chyba jest dla ciebie ważne? No a teraz... - zrobił artystyczną pauzę i powiedział dramatycznym głosem - ... gotowy wejść w paszczę lwa?

    - Jak nigdy... - powiedział niechętnie, ale zmył z twarzy znudzoną minę. Podniósł głowę i wyprostował się. Poprawił grzywkę, zarzucając ją bardziej na oczy i ukazując swoje najbardziej mroczne i zimne oblicze.

    - Brr... ale zawiało chłodem - wzdrygnął się Key patrząc na nowego znajomego.

    - Spokojnie, mam w zanadrzu pogardliwy uśmiech, może być? - nie omieszkał zaprezentować swojej 'tajnej broni' Kibumowi.

    - Zaczynam się ciebie bać Minnie - poważnym głosem powiedział chłopak.

    - Może powinieneś - uśmiechnął się szerzej i puścił oczko zdumionemu Kimowi.

    - Jednak masz pozytywne uczucia! Brawo! Obym częściej takiego cię widział - klasnął w dłonie uradowany.

    Mina Lee diametralnie się zmieniła, nastolatek zrobił dzióbek wyrażający niezadowolenie. Key nie zwracał już na to uwagi. Wyszedł z klasy i pociągnął Taemina za sobą.

    Określenie 'wejście do paszczy lwa' wcale nie było błędne. Obu chłopaków ogarnął wir przemieszczających się, nieznajomych dla Taemina, ludzi. Hałas i rozgardiasz. Tutaj uczniowie nie musieli hamować swoich rozwrzeszczanych głosów. Nauczyciele, mimo że mieli dyżur nie reagowali na ten ogromny hałas, pozwalali w miarach rozsądku wyszaleć się uczniom, mając nadzieję, że w trakcie lekcji będą spokojni. Tłumy uczniów dzieliły się na 'obozy', a przekroczenie zasad panujących na korytarzu, groziło ogólnym ośmieszeniem. Nie trudno było nie zauważyć, że większość spojrzeń spoczywa na osobie Taemina. Ten jednak nic sobie z tego nie robił. Key lawirował między ludźmi, witał się z nimi i gdy wymagała tego potrzeba, zatrzymywał się na chwilę by z nimi pogadać. Przy każdym takim postoju, nie omieszkał przedstawiać towarzyszącego mu nastolatka. Gdy ktoś okazywał się być dość miły, nie czuł się zagrożony z jego strony, ośmielał się nawet pokazać bardziej zainteresowany i łagodny wyraz twarzy. Jednak jak można było się spodziewać, nie każdy był tolerancyjny i uprzejmy. Nie dość, że Taemin był nowy, to jeszcze znacznie wyróżniał się od ubranych tak samo uczniów. To od razu wywoływało bunt u innych, co okazywali jawnym niezadowoleniem w postaci obraźliwych komentarzy rzucanych nagle przez nie wiadomo kogo, czy wrogich spojrzeń. W takiej sytuacji, Lee obdarzał natręta najbardziej mroźnym i pogardliwym spojrzeniem spod grzywki i delikwent milkł jak i towarzystwo w jego otoczeniu, nie wiedząc gdzie zaczepić swoje spojrzenie i rumieniąc się gwałtownie. A ci, którzy chwilę temu chcieli wdać się w słowne zaczepki z nowym uczniem, uciekali jak najdalej od niego. Zwyczajnie bali się, że ten iście diabelski wzrok przedłoży się w równym stopniu na jego cięty język.

    Key co chwila uspokajał Taemina, uważając by ten niepotrzebnie nie wybuchł. Spoglądając na rudowłosego chłopaka miało się wrażenie, że z każdym negatywnym słowem na jego temat, jego włosy robią się aż czerwone, a chłód w oczach zamraża obecne towarzystwo.

    - Minnie to są nic nie znaczący ludzie. Nie mają niczego oprócz języka i w miarę bogatych starych. Nie warto psuć sobie humoru tą hołotą. Z prawdziwą nienawiścią to spotkasz się na stołówce. To tam pewnie pojawi się uwielbiany przeze mnie studencik - skrzywił się na samą myśl o tej osobie i posłał w tłum wrogie spojrzenie.

    - Nie ma go tu? - zapytał zainteresowany Taemin. Wszystko byle nie patrzyć na tych zwyczajnych, nudnych ludzi.

    - Phi... Jaśnie pan książę od siedmiu boleści pojawia się jedynie na stołówce, by błyszczeć swoją ułomnością i ciałkiem. Palant trenuje na każdej przerwie. Sportowiec... - jego słowa przepełnione były jadem i pogardą do nieznajomego dla Taemina chłopaka.

    - Miłością to ty do niego nie pałasz jak widzę...

    - Wierz mi i ty go nie polubisz. Tylko spojrzy na twój wygląd, potem że jesteś ze mną i od razu cię skreśli. No chyba że będzie cię tolerował, jeśli sprawdzi zawartość twojego portfela.

    - Zadufany w sobie mięśniak, który dobiera przyjaciół pod względem pieniędzy starych?

    - Dokładnie tak. Nic dodać, nic ująć. Chociaż... mógłbym wiele dodać na jego temat. Kiedyś go zniszczę jednym ruchem. Póki co wykańczam go powoli, moim samym istnieniem i tym, że nie daję mu się tłamsić... Ojj biedny... - udawał zmartwienie, po czym wybuchnął sztucznym śmiechem.

    - Król stołówki? Skoro zaszczyca swoją obecnością tylko to pomieszczenie - trafnie zauważył Taemin.

    Key spojrzał na chłopaka, a jego twarz znacznie się rozpogodziła.

    - Lubię cię coraz bardziej młody - powiedział, poklepując Taemina po ramieniu. Ten skrzywił się, gdy Kibum zdecydowanie przekroczył jego przestrzeń osobistą - Tutaj, zacna Melina i władca w niej panujący Lee Jinki. Nie przestrasz się, ostrzegam - pokazał na drzwi przy których się zatrzymali i popchnął nastolatka, by wszedł do środka.

    Pomieszczenie było stylowo urządzone. Panowały szarości z bielą i niewielkimi wstawkami czerwieni. Po bokach znajdowały się komputery z biurkami i szafki zawalone papierami i kolorowymi segregatorami. Na jednej ze ścian znajdowała się ogromna, biała tablica, na której widniały jakieś notatki i wykresy. Po środku stała duża, skórzana czarna kanapa i kilka foteli obok. Miejsce naprzeciwko zajmował stół i projektor na nim stojący.

    Bardziej od wnętrza klasy, Taemin zainteresował się osobą, która siedziała na kanapie i nie wyglądała za dobrze. Średniej długości brązowe włosy opadały na oprawki ogromnych okularów. Nieznajomy wyglądał jakby spał, jego oczy były zamknięte a usta otwarte. Lee spojrzał na Key ze zdziwieniem. Ten jednak zaabsorbowany był na wpół leżącym chłopakiem. Już chciał coś powiedzieć, ale Kibum zatkał mu usta ręką i wskazał głową na nieznajomego.

    - Onew... Onew... Dlaczego musisz pracować z tą bandą nierozgarniętych dzieciaków. Jesteś opanowany, jesteś opanowany... - chłopak mówił do siebie, otworzył nawet oczy i tępo wpatrywał się w sufit. Jego głos drżał od powstrzymywanych emocji i chyba niecenzuralnego słowa cisnącego się na usta - ... planować, wszystko planować, pisać im karteczki. Rozkład na dziś...Pomyśl... Zabić Kima za brak tematu głównego. Udusić Kima za brak zdjęć na okładkę. Poćwiartować Kima, za brak jego tutaj, teraz, w tej chwili i do tego bez pomysłu na artykuł. A potem przerwa na kurczaki. Idealnie - mruczał nadal do siebie.

     Taemin nie wytrzymał i prychnął śmiechem. Pod wpływem nieoczekiwanego hałasu, chłopak poderwał się na nogi i spojrzał na intruzów. Jego wzrok zatrzymał się na Lee i zrobił mało inteligentną minę, lustrując całą jego sylwetkę.

    - Ktoś ty?! - zapytał rozdrażniony i poprawił okulary, bardziej wpychając je na nos.

    - Jestem nowy. Jako marny dziennikarzyna, powinieneś już to wiedzieć - odparł z przekąsem rudowłosy. Nie pojmował, że ktoś już mógł go nie rozpoznawać. Był tematem plotek numer jeden. I to od pierwszych kilku godzin.

    - Marny? Dzieciaku, masz niewyparzony język. Zupełnie jakbym słyszał Key... I nawet gust masz podobny. Ta.. - tu zakręcił ręką w powietrzu, nadając twarzy myślicielski wyraz, jakby szukał odpowiedniego słowa - ... oryginalność...

    - Wypraszam sobie, mam lepszy gust niż Kibum - powiedział twardo i został szturchnięty przez stojącego za jego plecami chłopaka. Dziwna poza nie umknęła uwadze Onew, który ze zmarszczonymi brwiami przechylił głowę w bok i zacisnął wargi, gdy zobaczył kto się chowa za plecami nowego. Wciągnął głęboko powietrze i zacisnął pięści.

    - Kim Kibum... - szepnął złowrogo.

    Ze zgarbionymi plecami i nietęgą miną wysunął się Key i posłał błagalne spojrzenie na złego chłopaka. Po chwili jednak wyprostował się i uśmiechnął się szeroko, nadając twarzy beztroski wyraz.

    - Szefuńciu bez spinania się... I tak mnie kochasz - posłał mu w powietrzu buziaka, który zderzył się z wrogim spojrzeniem Jinkiego i opadł pokonany na ziemię.

    - Temat. Zdjęcia. TERAZ - ryknął i opadł ponownie na kanapę z załamanym wyrazem twarzy. Key podszedł do niego i gestem wskazał, by Teamin usiadł na wolnym fotelu. Sam usiadł obok Onew i poklepał go przyjacielsko po plecach.

    - Spokojnie. Nad wszystkim panuję i ogarniam - mówił uspokajającym głosem - Teraz Lee Jinki się odpręży i przestanie denerwować, tak? A Key zrobi szefuńciowi herbatkę i potem porozmawiamy, pomyślimy i znajdziemy temat, tak? - gaworzył jak do małego dziecka i posyłał Taeminowi rozbawione spojrzenie. Nastolatek dusił się ze śmiechu na swoim fotelu, jednak starał się nie wydać niepożądanego odgłosu. Onew podniósł zmarnowane spojrzenie na Kibuma i zmarszczył brwi w niezadowoleniu.

    - Key. Nie mów do mnie jak do dziecka. I to TY miałeś wymyślić temat następnego wydania. TY miałeś zrobić zdjęcia i TY miałeś to wykonać. Ja powinienem dostać gotowy artykuł, który przejdzie korektę! - z każdym słowem coraz bardziej podnosił głos, a Key nic sobie z tego nie robił, całkowicie ignorował wrzaski starszego.

    - Dobra, dobra nie przesadzaj - zbył go Kibum, zobojętniały na zawodzenie chłopaka.

    Nagle Jinki poderwał się do góry, jakby go oświeciło i podskoczył podekscytowany.

    - Mam! Ty i ty!- pokazał palcem na Lee i Kima i spojrzał na nich wyzywająco, wzrokiem nie znoszącym sprzeciwu.

    - Nie - powiedział twardo Teamin i założył ręce na piersi w formie protestu. Onew spojrzał na niego zdziwiony.

    - Ale nie wiesz o co chodzi... - zajęczał.

    - Nie, nie dam zrobić ze sobą wywiadu - ramiona starszego Lee jak na zawołanie opadły i zrobił zbolałą minę.

    - Ale dlaczegooo... to ważne. Ludzie poznają cię lepiej  i w ogóle - marudził chłopak, a w jego oczach błyskała jeszcze nadzieja myśląc, że nowy zmieni zdanie.

    W tym czasie Key podskoczył kilka razy uradowany i klasnął w dłonie zbliżając się do Taemina. Usiadł na oparciu fotela i objął Lee ramionami, przysuwając się do niego i posyłając błagalną minę.

    - Moja prywatność zostaje... - zaczął chłopak, gdy barki Kima oplotły się wokół jego szyi.

    - ... naruszona, tak wiem - dokończył za niego - Młody, Minnie proszę zgódź się. To tylko wywiad. Powiesz parę słów o sobie. Ja to opiszę - powiedział głośno i zerknął na Jinkiego, który nie spuszczał wzroku z tulących się teraz chłopaków - A ja pozbędę się tego natręta. Wezmę cię do fajnego klubu. I napiszemy to co będziesz chciał, ok? - to już powiedział szeptem, nachylając się do Taemina, tak by Onew nie usłyszał jak jest oceniany przez Kima.

    Jinki natomiast przypatrywał się nieco skołowany, na zaistniały obrazek. Dwóch przytulających się, właściwie obcych facetów. O orientacji Key wiedział, zresztą jak każdy w tej szkole i nie żeby mu to przeszkadzało, ale wolał nie wiedzieć o życiu seksualnym przyjaciela, o którym ten z chęcią wspominał.

    - Jesteście razem? - pytanie padło, zanim zdążył powstrzymać słowa ulatniające się z ust.

    Chłopacy spojrzeli na siebie, Key z zadziornym uśmiechem, a Taemin z niezadowoleniem. Lee odsunął się nieco od Kima i łna starszego ucznia.

    - Diva nie jest w moim typie. Ty też nie, więc nie patrz się tak na mnie - powiedział do chłopaka, który po usłyszeniu, że nowy zdecydowanie nie jest zainteresowany w tym sensie Kibumem wydał odgłos ulgi. Zaraz jednak zaczął machać rękoma, gdy przeanalizował znaczenie słów Lee.

    - Nie, nie o to mi chodziło. Ja jestem hetero - odpowiedział Jinki.

    - Ale skąd pewność, że ja nie? - zapytał Taemin.

    - Nooo, taak jakoś... - zakłopotany Onew poczochrał swoje włosy i próbował zebrać myśli - ... jestem dziennikarzem. Wiem. Widzę. Składam elementy do kupy. nie mylę się? - jakoś zgrabnie wybrnął ze swojej zaplątanej wypowiedzi.

    - Zbyt ciekawski jesteś. Już byś chciał znać moje upodobania seksualne. Może chcesz jeszcze wiedzieć jakie pozycje preferuję hmm?

    Onew zaczerwienił się onieśmielony taką otwartością nowego ucznia i spuścił wzrok, nie wiedząc co powiedzieć. Taemin zaśmiał się na zachowanie Jinkiego. Key dołączył do niego.

    - To co? Dasz się namówić na ten wywiad? - zapytał cicho.

    - Ok. Ale pytania Kibuma nie będą ocenzurowane. Zgoda? - podniósł się do góry i wyciągnął rękę do starszego Lee.

    Onew spojrzał podejrzliwie to na Taemina to Key, ale w końcu westchnął ciężko i uścisnął podaną mu dłoń.

    - Niech będzie... już się tego boję... - zaczął, ale przerwał mu Kibum, który przygarnął obu chłopaków i objął ich ramionami.

    - To będzie piękna znajomość. Minnie nie mówiłem, że zdobędziesz wielu przyjaciół? - zapytał radośnie.

    - Nie przypominam sobie, żebym chciał jakichkolwiek przyjaciół - sceptycznie mruknął chłopak.

    - A ja go jeszcze nie znam - zawtórował Taeminowi Onew.

    - Właśnie - dodał Lee.

    - Ojj tak, marudzicie chłopaki. Już się lubicie - Key i tak wiedział swoje - Gdybyś jeszcze przestał kumplować się z tym troglodytą... - niechętnie powiedział nastolatek.

    - Chodzę z nim do klasy. I Jonghyun nie jest taki jakim się pokazuje w szkole, wierz mi. Ta wasza bezpodstawna nienawiść...

    - ... tak,tak skończ. Nie chcę o nim słyszeć - uciął jego wywód.

    - Hmm... - Taemin wydał z siebie dziwny odgłos i oczy chłopaków zwróciły się ku niemu.

    - Opowiem ci kiedyś Taeminie - odparł Onew.

    - Nie ma o czym - powiedział twardo Kibum - I mów do niego Minnie, to tak słodko brzmi.

    - Ojj Key jest o czym mówić! Zobaczysz Taeminie - uśmiechnął się wrednie do Kima - Oo dzwonek. Lekcja ludzie. Idziemy! - rozkazał i sam ruszył do wyjścia.

    - Minnie, teraz historia. Jin nie lubi jak się ktokolwiek spóźnia. To ten, który cię zaprowadził do klasy - powiedział rozgorączkowany Key i pociągnął nowego za rękę, zmuszając ich obu do biegu - Do później szefuńciu - krzyknął jeszcze do Jinkiego i już ich nie było.

8 komentarzy:

  1. historia się rozkręca i to dosyć fajnie ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Aww nie mogę się już doczekać kolejnych rozdziałów :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajnie się rozkręca :3 Już nie mogę się doczekać następnych rozdziałów <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Dopiero dzisiaj przeczytałam oba rozdziały i to jednym tchem:D Masz talent dziewczyno!! Naprawdę fajny pomysł z tą szkołą. Jest dużo ff z Shinee jako zespołem, a Twoje opowiadanie jest bardzo oryginalne. Tak trzymaj!!! A te dialogi... Bardzo mi się podoba jak opisujesz zachowanie bohaterów. Szczególnie Taemin i Key przypadli mi do gustu - są tacy...inni niż zazwyczaj:P A te ich odzywki - dawno już się tak nie uśmiałam:-)
    Akurat dla mnie tutaj plusem jest to, że nie zaczynasz od razu wątku "miłości", tylko pokazujesz ich w neutralnych sytuacjach. Szczerze mówiąc już mi się znudziło czytanie romansów bez ciekawej oprawy.
    Mam nadzieję, że Cię nie zanudziłam:-/
    Czekam z niecierpliwością na kolejne rozdziały i liczę jeszcze więcej śmiesznych akcji. Tylko z całym szacunkiem Cię błagam - nie rozkręcaj za szybko wątku miłosnego:P
    Weny i jeszcze raz weny. Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego możesz być pewna... wątek/ wątki miłośne będą opisywane bardzo powoli, akcja będzie się momentami wlec, jednak mam nadzieję będę nadrabiać innymi sytuacjami i wydarzeniami ;)
      I dziękuję ;*

      Usuń
  5. BOSKOBOSKOBOSKO *o*
    Cieszę się że się nie śpieszysz bo lubię czasem poczytać kiedy akcja rozwija się wolno ^,^

    OdpowiedzUsuń
  6. Już się nie doczekam, aż poznam Jonghyuna. I nie doczekam się przerwy obiadowej, jeśli taka scenka będzie opisana, a mam nadzieję, że tak. Wspomniałaś, że akcja będzie rozwijać się powoli. To bardzo, bardzo dobrze :p

    OdpowiedzUsuń
  7. Hahaha, Key jakie wyjaśnienia i w ogóle mmmm *___* Genialnie! <3 Taemin i Key rządzą! Ich teksty i postawa <3 A Onew... hahaha, mam z niego polewkę! XD Kreacja postaci bardzo mi się podoba i nie mogę się doczekać, aż poznam króla stołówki XDDD

    OdpowiedzUsuń