wtorek, 11 września 2012

Bo każdy potrzebuje miłości... - Part 1.

No to zaczynamy kolejne opowiadanie. 
Nawet nie wiecie jak ciężko mi się pisało ten pierwszy rozdział. Nie mogłam dobrać odpowiedniej formy, ani wczuć się w pisanie. Nie jestem zadowolona z tego rozdziału, taki nijaki jest. Kolejne postaram się by były lepsze ;)
...................................................................
    - W tej szkole nie tak nosi się mundurek. To poważna placówka młody człowieku. I te włosy... - cmokał z niesmakiem podstarzały nauczyciel, przekrzywiając głowę to w jedną to w drugą stronę, lustrując stojącego przed nim niedbale chłopaka. On sam ubrany był tak jak powinien wyglądać wykładowca, w jego mniemaniu. Niedopasowany garnitur, z zdecydowanie za luźnymi spodniami, które utrzymywały się w pasie tylko za pomocą paska. Marynarka z dziwne wyglądającego materiału w bladozielonym kolorze, opinająca się ciasno na potężnym brzuchu nauczyciela, który z każdym wciągnięciem powietrza do płuc groził odskoczeniem malutkiego guzika przyczepionego do paskudnego materiału. Koszula w pręgi i dopełniająca groteskowego wyglądu bordowa mucha, zaciskająca się niebezpiecznie na otyłej szyi - ... nie możesz ich ściąć? Wyglądasz dziewczęco i niestosownie. To szkoła, nie klub. Ta dzisiejsza młodzież. Przypomnij jak masz na imię młodzieńcze? - zapytał niezadowolony nauczyciel, zerkając jednocześnie w papiery przybyłego.

    - Lee Taemin. Powinien pan się cieszyć, że w ogóle założyłem ten okropny mundurek, jak ten kawałki materiału tu nazywacie - odparł z pogardą chłopak, lustrując od stóp do głów upierdliwego dorosłego spod przydługiej grzywki.

    - Panie Taemin, proszę się odnosić z szacunkiem do przedstawiciela tej szkoły. Takie zachowanie nie przystoi i nie jest dobrze odbierane w naszej prestiżowej placówce - starszy mężczyzna podniósł głos, obdarzając chłopaka surowym spojrzeniem spod gęstych brwi - Niewychowany dzieciak - mruknął pod nosem, co jednak wyłapał nastolatek pokazując kpiący uśmiech.

    - Z tego co wiem, mój ojciec zainwestował wiele pieniędzy w tą prestiżową placówkę, jak pan się wyraził, jak i po to by mnie tu przyjęto. Również liczę na szacunek... To liceum bardzo by ucierpiało bez dodatkowych funduszy, nieprawdaż? - odezwał się jadowitym tonem chłopak i uśmiechem błądzącym na delikatnej twarzy.

    Profesor nagle zbladł i głośno przełknął ślinę, tracąc nieco z uprzedniej werwy i patrząc na chłopaka nieco łagodniejszym wzrokiem, pomieszanym z realnym strachem. Doskonale zdawał sobie sprawę, że sponsorzy byli niezbędni do utrzymania tej wymagającej placówki. Wszystkie te luksusy i warunki panujące w szkole, jak i dodatki do wypłaty, na które co miesiąc łasił się każdy wychowawca zależały w dużej mierze od chojności rodziców tych bezczelnych dzieciaków.

    - Za mną młodzieńcze. Pokażę ci twoją klasę. - pokonany nauczyciel czym prędzej zmienił temat i ponaglająco pokazał dłonią, by nastolatek ruszył za nim.

    Chłopak przypatrywał się sylwetce nauczyciela, który powolnym krokiem poruszał się wzdłuż białego, pustego teraz korytarza. Szkoła do której trafił, naprawdę wyróżniała się pomiędzy innymi liceami. O takiej mówiło się, że jest jedynie dla bogaczy. Umiejętności  i wyniki liczyły się co prawda, ale nie tak bardzo jak ilość zer na kontach bankowych szanownych rodziców, którzy opłacali comiesięczne czesne. Jednak opłacało się inwestować w tą szkołę, która dawała przepustkę do dalszych sukcesów, byle mieć ją wpisaną w swoje papiery.

    Bez względu na to jaka cudowna i przyszłościowa była ta szkoła, Lee Taemin nadal krytycznie był do niej nastawiony. Nie chciał tu być. Nie chciał poznawać całej tej bandy, bogatych, snobistycznych, ułożonych ludzi, posłusznych rodzicom i całej tej śmiesznej dyrekcji. Zdawał sobie sprawę, że jego nowa klasa nie powita go z szerokimi uśmiechami na twarzy, chyba że będą to miny skrywające pogardę i uznające swoją wyższość. Sam też miał jakieś wyobrażenie o przyszłych 'przyjaciołach' z którymi spędzi te kilka lat. Wbici w nudne, takie same mundurki nieciekawe osoby. Zero indywidualności. Kręcące nosem dzieciaki na wszelkie nowości i udziwnienia. I dlatego był pewien, że i tak się z nimi nie dogada. Był lepszy pod każdym względem, a bynajmniej tak siebie postrzegał.

    Stojący za plecami nauczyciela nastolatek rzeczywiście nie kreował się jak na normalnego, ułożonego ucznia przystało. Ubranie tak jak inni mundurka, tylko by go ograniczało. Skoro już musiał chodzić do tej nieciekawej szkoły, to chciał to robić na swój własny sposób. I takim oto sposobem korytarzem szkolnym powłóczył nogami kruchej budowy dzieciak z karmelowymi, długimi, prostymi włosami, które w słońcu mieniły się na rudo. Lekki  czarny makijaż uwypuklał jego bladą, porcelanową cerę. Mundurek oczywiście musiał założyć, jednak to ograniczało się do marynarki i czerwonego krawata. Zwykłą białą koszulę zastąpił przydługą bokserką z różowymi,dużymi napisami. Zamiast przydługich i szerokich czarnych spodni, ubrał swoje dopasowane rurki z potężnymi wytarciami na kolanach, które doskonale podkreślały szczupłość jego długich nóg. Aby choć pierwszego dnia pokazać swoją indywidualność, zrezygnował ze zwykłych białych trampek, jakie zwykł nosić na rzecz wściekle różowych martensów, które idealnie pasowały do wzoru koszulki. Jego mina była nieprzenikniona, jednak łatwo można było zauważyć lekceważący ton. Cała jego postawa wręcz mówiła, co sądzi o nowym miejscu. Ręce schowane w kieszeni, niedbały krok i plecak luźno ciągnący się po ziemi.

    - Musisz wybrać sobie koło zainteresowań. Każdy jest zobowiązany do uczęszczania na dodatkowe zajęcia. Z zajęć można wychodzić po uprzednim porozumieniem z opiekunem. Musisz wybrać sobie sport przewodni na w-fie, który będziesz miał najprawdopodobniej ze starszymi klasami. Nie wolno się spóźniać. Należy przynosić usprawiedliwienia pisane przez rodziców. Wszystko jasne? - profesor mówił flegmatycznym tonem i tylko to, że akurat szli powstrzymało Taemina od drzemki.

    - Tak - odpowiedział jedynie chłopak. Znudziło mu już się pyskowanie do tego nudnego nauczyciela. Nie reagował tak, jakby nastolatek sobie życzył, dlatego nie zamierzał poświęcać mu dłuższej chwili uwagi.

    - Trzymaj, to lista zajęć dodatkowych, a tu mamy twoją klasę- wziął posłusznie kartkę i zatrzymał się - Poczekaj tu chwilę, zaraz cię poproszę - powiedział starszy mężczyzna i wszedł do klasy.

    Każdy nowy uczeń by się denerwował. Ale nie Lee Taemin. Był całkowicie obojętny. Nie zamierzał utrzymywać bliższych więzi z nową klasą, wolał od razu ustalić swoje miejsce w szeregu. Dla niego oznaczało to, że będzie niechętnie do wszystkich nastawiony, jak nie wrogo, gdy zajdzie taka potrzeba. Już wielu się przekonało, że jego słodka, wręcz dziewczęca twarz i porównanie do tego równie spokojnego charakteru to jedynie ułuda. Bardziej wrednej osoby ze świecą szukać. Był podły, irytujący, wredny i bronił zaciekle swoich racji. Lepiej było nie wchodzić mu w drogę, bo ten 'uroczy' dzieciak, potrafił zrobić z czyjegoś życia piekło.

    Dla swoich przyjaciół gotów był również poświęcić bardzo wiele. W poprzedniej szkole, mieście nie miał ich zbyt wielu.  Nie miał żadnego prawdziwego przyjaciela. Ludzie widząc go izolowali się i sami nie chcieli być wyśmiewani, że taki ktoś przebywa w jego towarzystwie. Zawierał dlatego krótko trwające znajomości. Chyba nie potrafił się zaangażować, również jeśli chodzi o miłość. Zwyczajnie nie znał jeszcze takiego uczucia.

    Chłopak oderwał się od rozmyślań i tępemu przypatrywaniu ścianie, gdy drzwi od pomieszczenia otworzyły się i wyszedł z nich wspomniany wcześniej profesor w towarzystwie kolejnego belfra. Blisko czterdziestoletni mężczyzna uśmiechnął się pogodnie do chłopaka, zapewne dodając mu otuchy, jednak jego mina szybko zmieniła się na niezwykle zdziwioną i to nie pod wpływem wyglądu nastolatka, tylko jego odpychającej osobowości i wrogości emanującej dookoła.

    - Jestem Park. Od dziś będę uczył cię biologii. Zapoznam cię z klasą. I więcej uśmiechu Taemin. Chyba chcesz wywrzeć dobre wrażenie na kolegach? - zapytał nadal uprzejmie.

    - Nie interesuje mnie to. Niech myślą co tylko chcą. - mruknął nastolatek spoglądając spod grzywki na nauczyciela biologii.

    - Naprawdę tak uważasz? No cóż. Chodźmy - wskazał mu ręką klasę i puścił przodem.

    Rozmowy uczniów nagle ustały i wszyscy przyglądali się nowo przybyłemu. Chłopak stał dalej niedbale na środku klasy, tuż obok nauczyciela. Spod długawej grzywki obserwował siedzących ludzi. Skupiał się głównie na chłopakach. Dziewczyny niewiele go obchodziły. Piskliwe, denerwujące, ciągle plotkujące i przeglądające się w lusterkach. Po chwilowej ciszy, tak jak się spodziewał nastały szepty i spojrzenia wyrażające inne emocje. Przyciszone głosy zmieniały się powoli w głośne uwagi rzucane na forum klasy i powodujące śmiech reszty.

    - Cisza moi drodzy - krzyknął biolog i klasnął w dłonie przywołując uczniów do porządku - To jest Lee Taemin. Przywitajcie go ciepło. Może coś powiesz? - tu zwrócił się do chłopaka.

    - Ejj, gdzie twoja spódniczka? - krzyknął ktoś z ostatnich ławek, a reszta buchnęła śmiechem.

    - Kyu, co ty? Spytaj czy ma chłopaka! - powiedział ktoś inny i znowu usłyszał okrzyki godne małp wypuszczonych z klatki.

    - Proszę bez takich chamskich komentarzy - wtrącił się nauczyciel.

    Taemin w końcu podniósł głowę i finezyjnym gestem poprawił grzywkę. W jego oczu biła lodowata poświata, a na ustach błądził pogardliwy uśmieszek. Spojrzał z wyższością na klasę, dokładnie ją lustrując i dając do zrozumienia, że na pewno nie jest płaczliwym dzieckiem, jakby wskazywało jego kruche ciało i ich komentarze nie robią na nim pożądanego wrażenia. Jego spojrzenie niektórych tak spłoszyło, że onieśmieleni spuszczali wzrok i nagle ich zeszyty okazywały się o wiele ciekawsze niż poznanie nowego kolegi. Dziewczyny natomiast poszeptywały do siebie z rozanielonymi oczyma i zafascynowanym wyrazem twarzy, który nastolatkowi wydawał się jedynie strasznie przygłupi, popiskując co chwila i zachwycając się całą jego osobą łącznie z aurą tajemniczości i niedostępności jaką wokół siebie roztaczał.

    - Kyu? - pogardliwie i powoli wypowiedział imię nieznanego chłopaka, który w mało pozytywnym sensie wypowiedział się o jego osobie.

    Na dźwięk swojego skróconego imienia, śmiałek podniósł hardo głowę i rzucał nieme wyzwanie Taeminowi. Spojrzał na niego krytycznie z kpiącym uśmiechem na twarzy i błądzącym podłym uśmiechem. Lee zmrużył oczy i zlustrował sylwetkę chłopaka z niesmakiem.

    - Przykro mi, nie jesteś w moim typie Kyu... masz zbyt ułomny wyraz twarzy i jakiś taki nijaki jesteś. Nie twoja liga skarbie - powiedział a jego twarz pokryła się diabolicznym uśmiechem i spojrzeniem, które mówiło " to ja wygrałem". I tak też było w rzeczywistości. Klasa ryknęła śmiechem. Nie było ważne kto został obrzucony błotem, liczyła się rozrywka i zgnojenie kogokolwiek.

    - Kolejny pedał w klasie - mruknął tylko chłopak spuszczając wzrok. Jednak i ta uwaga nie umknęła Taeminowi. Ktoś inny prychnął na to zdanie.

    - Jeśli już to gej albo homoseksualista - wtrącił z niesmakiem. Spotkało się to z westchnieniem zawodu ze strony dziewcząt, które smutnymi minami obdarzały nowego ucznia.

    - Dość tych słownych przepychanek - powiedział biolog - Taeminie znajdź sobie miejsce. Koło Kibuma jest wolne - pokazał ręką na odległy koniec klasy.

    Cieszył się z jednego. Że jego ławka znajduje się na samym końcu pomieszczenia. Spojrzał w podanym kierunku, aby zobaczyć osobę z którą będzie siedział od tej pory. Wzrok zatrzymał na kolorowym t-shircie i nałożonej na niego marynarce. Zaciekawiony spojrzał na twarz chłopaka i spotkał się z równie zaskakującym odkryciem. Nie był jedynym odmieńcem w tej klasie klonów. Siedzący niedbale nastolatek jeszcze bardziej szalał z modą. Sam Taemin mimo kilku rażących dodatków w miarę wczepiał się w tłum. Natomiast tamten chłopak wydawał się zupełnie nie przejmować zasadami. Różowe rurki i niebieski t-shirt. Do tego masa świecidełek i rzemyczków. Mimo maleńkiej kiczowatości stroju, doskonale to do niego pasowało. Mocny makijaż, duża ilość kolczyków w uszach. Lee szczególnie podziwiał włosy nieznajomego. Zgolone z jednej strony, a reszta swobodnie opadająca na czoło. Odważna fryzura, dająca powalający efekt. Koci zarys oczu wpatrywał się w niego z zaciekawieniem, a na ustach błądził delikatny, zapraszający uśmiech. Spokojnym krokiem podszedł do swojego miejsca i usiadł na niewygodnym krześle.

    - No to zaczynamy lekcję. Pamiętacie, że mieliście powtórzyć układ nerwowy człowieka? - zapytał biolog, ale reszta wypowiedzi nie doszła do uszu ani Taemina ani Kibuma, jak i pewnie reszty popadających w znudzenie uczniów.

    Po kilkuminutowym mierzeniu się wzrokiem, gdzie Lee ukrywając zainteresowanie ukazywał swoje chłodne oblicze, a Kibum z miną pobłażliwego ojczulka uśmiechał się lekko, a w jego oczach błyskały ogniki rozbawienia, brunet przerwał krępującą ciszę i odezwał się pierwszy do rudowłosego.

    - Kim Kibum, ale dla przyjaciół Key - powiedział cicho, dźwięcznym głosem podając nowemu rękę na przywitanie.

    - Lee Taemin. Miło mi cię poznać Kibumie - podał mu co prawda dłoń, ale szybko skierował wzrok na tablicę. Specjalnie zwrócił się do jego prawdziwym imieniem, aby nie spoufalać się zbyt szybko z nowo poznanym nastolatkiem. Key spojrzał na niego jeszcze bardziej rozbawiony i zaśmiał się cicho.

    - Kotek, coś ty taki spięty? I tak wiem, że zostaniemy dobrymi przyjaciółmi. Bo bez obrazy, ale nie jesteś w moim typie. Zbyt krucha z ciebie istota Minnie. Ooo tak będę do ciebie mówił. Minnie, Minnie jak słodkooo - zapiszczał cicho, zachwycając się jednocześnie swoją kreatywnością co do wyboru ksywy.

    Długowłosy nastolatek spojrzał na zadowolonego chłopaka ze zdziwieniem i wyraźnym zmieszaniem. Taemin nie spodziewał się takiej otwartości ze strony Key. Zwykle nowo poznani ludzie się do niego nie odzywali. Jego osobowość ich przytłaczała, a pewność siebie odbierała zdolność mówienia. Ale ten chłopak był dziwny. Taki radosny i zakręcony. Zupełnie inny od wrogo nastawionego Lee, który stronił od bliższych przyjaźni. I jeszcze sam potwierdził, że jest gejem.  Wyraz twarzy nowego ucznia zdradzał zainteresowanie tych chłopakiem. Nie był co prawda  jego typie, ale jako przyjaciel byłby idealny. I przede wszystkim uczył się tu już od dawna. Taemin nie miał skrupułów wykorzystać nieco Kibuma, by zapoznać się nieco z całą atmosferą panującą w szkole i poza nią. A może w trakcie rozwinie się z tego bliższa znajomość, jeśli Kim okaże się jeszcze bardziej interesującą osobowością.

    - Key... Czyli przyznajesz się do tego, że jesteś gejem, tak? Odważnie - zauważył Lee.

    - A po co mam to ukrywać? Jestem sobą i niczego nie udaję. Ty zresztą całą swoją osobą manifestujesz, że raczej nie w głowie ci damskie tyłki. To widać od razu. A przede wszystkim ja wiem wszystko co się w tej szkole dzieje. Wszystko! Ze mną nie zginiesz!- powiedział z dumą chłopak, wypinając pierś do przodu z uroczym uśmiechem.

    - Nie wątpię. Pozwól że skorzystam z twojej nieocenionej pomocy.

    - Jasne młody, da się zrobić. I używaj mniej ironii, aż uszami ci wychodzi pogarda do wszystkich. Wyluzuj... - tym razem powiedział z powagą.

    - Taki jestem - odparł sucho.

    - O niee... nie wierzę. Taka słodka buźka, musi mieć słodziuchne wnętrze - ponownie zapiszczał  Key i chyba powstrzymywał się, by nie złapać chłopaka za policzki i posłać ku niemu kilka min, jakie robi się zwykle do dzieci, by je rozśmieszyć.

    - Nie jestem słodki - wysyczał powoli, powstrzymując wybuch wściekłości - Jestem podły, wredny, upierdliwy, kocham ironię i kpinę i z uwielbieniem ich używam na wszelkim rodzaju kretynach.

    - Kotek,nie unoś się tak. Ze mną wyjdziesz jeszcze na ludzi, mówię ci. I ja też taki jestem, jeśli ktoś porządnie zalezie mi za skórę, to ma przegrane. Są tacy, ojj są... I oprócz tego ociekam zajebistością, pamiętaj. I'm diva Key. Kocham siebie - powiedział z rozmarzeniem.

    - I jesteś niezwykle skromny do tego... - zauważył z przekąsem Taemin.

    - Trzeba się jakoś wyróżniać. Ja to robię i wszyscy mnie znają.

    - ... i plotkują - wtrącił chłopak.

    - Przejmujesz się plotkami? Ja nie i dobrze mi z tym. Jest tylu zawistnych ludzi, ale dzięki wielu znajomościom, można poznać słabe punkty wrogów i w odpowiednim momencie je wykorzystywać.

    - Możliwe, że masz rację.

    - Nie możliwe... tak jest. Wybrałeś już koło zainteresowań? Ja piszę do gazetki szkolnej. Wynajdywanie plotek to moje powołanie.

    - Nie zaglądałem jeszcze do tej kartki. Może później.

    - Zaraz dzwonek, upragniona przerwa. Trzymaj się  mnie młody. Poznam cię z odpowiednimi ludźmi - puścił oczko Taeminowi i spojrzał na tablicę. Choć przez te kilka ostatnich minut lekcji, chciał poudawać, że był zainteresowany zajęciami.

    Lee rozglądał się jeszcze chwilę po klasie. Nie spodziewał się, ze trafi na tego zwariowanego chłopaka. Może jednak nie będzie się tu nudził? Czas pokaże.

14 komentarzy:

  1. Awww *_* Cudowne <3 Już nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów ;3
    /Nuki~

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeej! Nareszcie jest! <3
    Awwww...kocham takiego Taemin'a. Zbuntowany, obojętny, pewny siebie. Fajnie że w twoim opowiadaniu jest właśnie taki. Key faktycznie nadaje się na prawdziwego przyjaciela i mam nadzieje że taki właśnie będzie dla Taemin'a. Śmiem również twierdzić że ta historia mnie zaciekawiła. Czemu uważasz że ta notka jest słaba? Głupoty gadasz. Mi się bardzo podoba. Świetny wstęp do [z pewnością] równie świetnego opowiadania. Poprawiłaś mi humor który codziennie psują nauczyciele w szkole. Dziękuje. :* Ajć, nie mogę doczekać się co wymyślisz w dalszych rozdziałach. Pooozdro. :D

    Chinatsu

    OdpowiedzUsuń
  3. ojej ale to fajne ;D
    od razu mi się spodobało.. i niegrzeczny Taeś.. mrrau ^^
    nie mogę się doczekać kolejnych części! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię takiego Taemina... Ale Kibum swoją otwartością nieźle zbił go z tropu:P Nie mogę się już doczekać wprowadzenia kolejnych bohaterów... I super, że piszesz takie długie rozdziały. Uwielbiam takie. Weny życzę! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. "I'm diva Key" no i umarłam. xd
    Świetny rozdział co chcesz wyszedł Ci *-*
    Zaciekawiło mnie i na pewno będę czytać <3

    OdpowiedzUsuń
  6. widzę, że będę miała kolejne opowiadanie do mojej czytelniczej kolekcji ^^ zapowiada się bardzo ciekawie, w szczególności,że uwielbiam kiedy Taemin nie jest kreowany na takiego słodkiego dzieciaczka ^^ i Kibum taki jakiego zawsze sobie wyobrażałam ;d
    będę wpadać częściej ; )

    www.loveestillgoeson.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudmiódmalinkaa <3
    Szkoda że nie będzie KeyTae.
    Ale i tak Ciekawie się zaczyna :3 Nie jest Nijaki *o*
    Idę następny czytać ^,^

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny początek, ale resztę będę musiała chyba przeczytać innego dnia... Czemu jutro jest poniedziałek!?
    Uwielbiam bad boya Taemina :D Żałuję, że sama nie umiem takiego wykreować, ale czytać (jak już mówiłam) uwielbiam!
    Pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
  9. ja cie kręce opowiadanie gdzie taemin nie jest słodkim naiwnym dzieckiem a jednak marzenia się spełniają xd

    OdpowiedzUsuń
  10. Uuuu... No fajne, fajne :D Ciekawie się zapowiada i jednak zacznę od tego opowiadania. Przepraszam, że wcześniej nie czytałam, ale zostałam zalana szkołą, ale mam nadzieję, że uda mi się czytać rozdział, dwa lub trzy dziennie, ale nie zapominam o twoim świetnym blogu...
    Pozdrawiam! :p

    OdpowiedzUsuń
  11. O kurde, kurde, kurde!!!!!! Jakie wspaniałe! *.* Jak dobrze w końcu mieć co czytać <3 Taemin taki zły, do tego poznał Key i hoho, taka dwójka to będzie ostro! xD Już mi się podoba opowiadanie, więc z chęcią będę czytać dalej ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. O jejku jejku jejku! Kawai! Z chęcią poczytam dalej^^ to takie słodkie :D

    OdpowiedzUsuń
  13. No i świetnie, kolejny dzień spędze na czutaniu yaoi na telefonie. Foch za pisanie dobrych opowiadań.

    OdpowiedzUsuń