czwartek, 6 września 2012

6. Bad...

Kolejny one-shot. Dalej brak weny na dłuższą partówkę, chociaż przebłyski 2min się pojawiają jakieś...
Mogą być błędy, bo nie chciało mi się sprawdzać, a bety się nie doczekałam póki co ^^
Elementy z kursywą zaczerpnięte z tłumaczenia cudownej piosenki Tablo "Bad" <klik>

    Ile jesteś w stanie poświęcić dla osoby którą kochasz? Co byś poświęcił dla tego ulotnego uczucia? Potrafiłbyś zabić? Z zimną krwią, bez mrugnięcia okiem, na jedno jego słowo, jeden gest? Zrobiłbyś to? A może byś poświęcił swoje życie dla miłości? Dałbyś radę? Żeby on żył, cieszył się słońcem, deszczem, powietrzem z tym wyjątkiem, że bez ciebie...

    ~ Zła, miłość jest taka zła...

    Bo kto powiedział, że miłość niesie ze sobą szczęście i radość? Czy to nie byłoby zbyt proste... Zakochać się, być z kimś... I żyli długo i szczęśliwie... Jak w pieprzonej bajce,dla nieświadomych dzieci, które nie wiedzą jeszcze, że miłość niszczy. Jest powolnym zabójcą. Jest bombą, która w każdej chwili może wybuchnąć, rozwalając Twoje nabrzmiałe od uczuć serce na najmniejsze kawałki, których nie udaje się poskładać w całość...

    ~ Stajesz się tak zły jak tylko możesz...

    To przez ciebie. Jesteś jak narkotyk. Sprowadzasz mnie na złe ścieżki. Uzależniłeś mnie od siebie i to tylko Twoja wina, tylko Twoje przewinienie, że stałem się zły. Że się zmieniłem, na gorsze. Przez ciebie, przez tą miłość do Twojej osoby... Stałem się wredny, zazdrosny, opryskliwy, brutalny, kłótliwy... Bo ja nie pozwolę Ci odejść... Bo tylko ja mogę na Ciebie patrzeć pożądliwym wzrokiem... Tylko ja jestem godzien dotykać Twojego ciała... Tylko ja jestem dla Ciebie stworzony...

    ~ Dręczę miłość w imię miłości ...

    Czy ja Cię dręczę? Osaczam? Blokuję? Ograniczam? Nieee...Ja Cię tylko kocham... To dlatego to wszytko... Bo i Ty mnie kochasz... Więc po co nam uwaga innych ludzi? Po co się nimi przejmować? Po co rozmawiać? Żyjemy tylko dla siebie... Oddychamy tym samym powietrzem... Zespajamy się ze sobą, łączymy naszą krew i myśli... Chcę Cię poznać jak najbardziej... Chcę wiedzieć wszystko co robisz, w każdej sekundzie swojego życia... Bo ono jest nasze... To nasze wspólne bytowanie... To z kim się spotykasz... To z kim rozmawiasz... Bo czy ukochana osoba nie powinna wiedzieć co robi jego druga połówka? To normalne, prawda?

    ~ Miłość jest chorobą...

    Czy zabiłbym dla Ciebie? Oczywiście. Czy oddałbym dla Ciebie życie? Nie. Zabrałbym Cię ze sobą, byśmy nawet tam, w niebie czy piekle, mogli być razem... Na zawsze... Na wieczność... Nie uważasz, że to jest idealne zakończenie naszej historii? To choroba... I ja to wiem... Każdego dnia, pogrążam się coraz bardziej... Ale również każdego dnia stawiam kolejny krok w tą bezkresną ciemność, która pewnie niedługo całkowicie mnie pogrąży... Ja cię tylko kocham... Czy to jest złe?

    ~

    Zdradza mnie? Nie zadzwonił od dwóch godzin. Nie napisał nawet marnego sms-a o której wróci. Przecież ja muszę usłyszeć jego głos. Muszę! To jest mi równie potrzebne do funkcjonowania jak powietrze. Czy on tego nie rozumie? Czy on nie rozumie, że ja Kim Kibum go kocham. Tak rozpaczliwie kocham...

    Key leżał bezwładnie na łóżku z nogami szeroko rozrzuconymi. Wciągał głęboko w płuca zapach jego poduszki. Mała ostoja, gdy nie było go w pobliżu. Na pewien czas woń jego perfum mu starczała, uspokajała, dawała złudne poczucie bezpieczeństwa i wyobrażenie, że jest obok niego. Teraz nawet to nie pomagało, nie ukoiło tego bólu i narastającej wściekłości. Powolnym ruchem obracał telefon w szczupłej dłoni, zawzięcie wpatrując się w milczący aparat. Jego 'głód' powoli dawał o sobie znać. Irytował się coraz bardziej. Nie płakał. Już od dawna wyzbył się tego stanu, kiedy prawdziwie z bezsilności zaczął płakać. Był zimny. Mimo miłości jaką go darzył, jego serce było lodowate. Płacz. Wymuszał łzy rozpaczy tylko po to, by coś osiągnąć. Po to by go złamać, by mu współczuł. By potwierdzić jego przekonanie, że nadal jest tym wrażliwym, uroczym chłopakiem... Telefon spadł z łoskotem na podłogę. Spojrzał na niego z niechęcią i obrzydzeniem. Na dźwięk otwieranych drzwi zamarł, a jego oczy zmrużyły się w wąskie szparki. Opadł na dywan i oparł się o łóżko czekając na swojego chłopaka.

    Drzwi od ich wspólnej sypialni się otworzyły i stanął w nich Jonghyun. Uśmiechnął się delikatnie do siedzącej postaci, oczekując od niego również tego samego gestu.

    - Gdzie byłeś? - cichy ale jakże ostry głos wydobył się z gardła Key, który z uporem wpatrywał się w Blinga.

    - Key skarbie, przecież ci mówiłem. Spotkanie ze znajomymi ze starej klasy - odpowiedział Jonghyun i oparł się o futrynę drzwi.

    - Dobra była? - wykrztusił z siebie chłopak, udając poruszenie.

    - Kto? W czym? - zapytał nie rozumiejąc.

    - Kocham cię, wiesz? - nagła zmiana tematu zaczęła niepokoić starszego Kima.
    - Key...?

    - To co? Dobra była? Była aż tak niezaspokojona i niewyżyta, że spóźniłeś się dwie godziny? Że nie zauważyłeś masy nieodebranych połączeń ode mnie? A może to był on? Jonghyun, nie krępuj się, mi możesz powiedzieć. Potem zabiję gołymi rękoma ta dziwkę, z którą spałeś - sączył słowa, i rzucając szaleńcze błyskawice z oczu.

    - Key...znowu zaczynasz... kocham cię... nie zdradziłem i nie zdradzę... - powiedział zmęczony zachowaniem chłopaka.

    - A myślisz, że mnie to by interesowało z kim śpisz na boku, gdybym cię nie kochał? Ale kocham! I nie pozwolę, by ktokolwiek inny cię dotykał, rozumiesz?! - wstał z podłogi i krzyczał w stronę Jonghyuna, który stał bez ruchu z zamkniętymi oczyma i bez słowa przyjmował szaleńcze ataki Key.

    - Key... - zaczął słabym głosem pełnym smutku i rozżalenia - ... co się z tobą stało? Co się stało z nami? Duszę się... Ciągłe podejrzenia, kłamstwa, kłótnie... Tak to będzie już wyglądać? To nie w tym chłopaku się zakochałem. Nie mogę tak dłużej... To mnie zniszczy... To nas niszczy... Key...

    - Jonghyun, nie mów tego - głos chłopaka był spanikowany - Do cholery jasnej nie mów tego!

    - ... potrzebujemy przerwy...

    - Nieee! - krzyknął zasłaniając uszy rękoma i patrząc przerażony na Jonghyuna. Po chwili jednak jego postawa diametralnie się zmieniła. Jego spojrzenie nabrało surowości i bezwzględności pomieszanej z szaleństwem - Przerwa? Jaka kurwa przerwa?! Ja ci nie dam odejść! Rozumiesz?! Nie dam! Zostaniesz! Ze mną! To przez ciebie tak się zmieniłem! To dla ciebie! I chcesz mnie zostawić?! Nie pozwolę na to! Nigdy kurwa, nigdy! - wrzasnął wściekły, oddychając głęboko.

    - Bummie... Key... - zaczął Jonghyun z bólem na twarzy zagryzając wargę i kręcąc z niedowierzaniem głową - ... nie potrafię tak dłużej...spójrz na siebie... niee - szepnął bardziej do siebie niż do niego i odwrócił się, z zamiarem wyjścia z wspólnego mieszkania.

    - Stój! Nie waż się wychodzić! Nie wolno ci! - rzucił się za nim wściekły Key, ciągle krzycząc - Jak teraz wyjdziesz to możesz już nie wracać skurwielu, słyszysz mnie? Słyszysz?

    Jonghyun spojrzał kolejny raz na divę trzymając rękę na klamce od drzwi wyjściowych. Na jego twarzy malowało się cierpienie i rozpacz. Nie mógł uwierzyć, że to wszystko kiedyś tak się skończy.

    Key nie myślał. Teraz chciał jedynie powstrzymać Jonghyuna przed wyjściem. Nie mógł pozwolić mu odejść. W jego oczach pojawiły się łzy zakłamania i zbolały wyraz twarzy.

    - Jonghyun - zaczął szlochać chłopak z rękoma bezwładnie zwisającymi wzdłuż ciała - Zostań. Kochanie... Nie rób tego... Kochamy się... Przetrwamy to... Razem... Nie zostawiaj mnie, błagam.

    Normalnie starszy Kim pewnie by rzucił wszystko i wpadł w ramiona Key. Jednak zdążył poznać kiedy kłamie, udaje. Tak było i tym razem. Całe to pokazowe przedstawienie. Stał jedynie obojętnie ze smutkiem na twarzy i patrzył na poczynania Kibuma. Bez słowa zamknął za sobą drzwi. Już na zawsze...

    Płacz momentalnie ustał, a Key wpatrywał się z żądzą mordu na drzwi, przez które wyszedł Jonghyun.

    - Wrócisz! Wrócisz do mnie! Będziesz błagał o przebaczenie! - wykrzykiwał w pustą przestrzeń.
    Ruszył do łazienki i zaczął grzebać po szafkach. Trzymając w dłoniach sporą fiolkę z tabletkami skierował swoje kroki do kuchni, gdzie znalazł alkohol. Wszedł do sypialni. Podniósł leżący telefon i wystukał sprawnie wiadomość.

    ~ Kocham Cię... Pamiętaj o tym nawet jak już mnie tu nie będzie... Twój na zawsze... Przepraszam...Key.

    Teraz do mnie wrócisz. Zobaczysz tą przeklętą wiadomość i biegiem wrócisz. Uratujesz mnie. I będziemy razem. Bo to twoja wina. Bo to ty do tego doprowadziłeś. I już mnie nie zostawisz. Nigdy.

    Moment zawahania gdy kolorowe tabletki znalazły się na szczupłej dłoni. Bo jak nie zdąży przyjść na czas? I chwila, gdy zawartość opakowania ląduje w gardle popijana sporą ilością alkoholu. Bo przecież mnie kocha...

    ...

    Nie zdążył...

    Nie przyszedł...

    Nie kocha mnie...

    Zostawił...

    Samego...

    Bo miłość zabija...

10 komentarzy:

  1. niee, to zbyt przerażające .. Key, nie ..! Dlaczego Jongie nie zdążył ?! Ech, smutne to było, wiesz ?
    Key Psycho, przerażające, naprawdę .
    Ale i tak mi się podobało ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam tą akcję jak Bummie łyka tableteczki z alkoholem ;D Mam nadzieję, że nie skopiowałaś tego ode mnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie sądzę... chyba nawet do Ciebie nie zaglądałam, co za moment nadrobię...
      A tematyka tego shota hmm... wydaje mi się, że jakaś odkrywcza nie byłam i można spotkać się z wieloma opowiadaniami tego typu, od cięcia się, po narkotyki, czy chociażby jak w tym przypadku tabletki plus alko ;)

      Usuń
  3. Przeczytałam to opowiadanie (pierwsze jakiekolwiek tutaj) i mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko, bym wyraziła kilka swoich uwag ^^
    Wybrałaś sobie jeden z bardziej wyzywających, bo klasycznych motywów rodem z opowiadań yaoi: zazdrosny kochanek z zaburzeniami psychicznymi. Klasyczny - więc trudny, bo napisany już na tysiące sposobów.
    Pierwsze moje wrażenie - dużo czytasz. Mam nadzieję, że trafne, a wnioskuję dlatego, bo masz ładny zapis formalny jeżeli chodzi o następstwo opisów i dialogów, nie są to suche wypowiedzi pozostawione same sobie. To ładnie. Ortografia też stoi na poziomie, to się chwali ^^
    Jednak mam wrażenie, że samo opowiadanie możnaby dopieścic. Co rzuca się w oczy? Wielokropki. Mają służyć do podkreślenia nastroju i zbudowania atmosfery, jednak jest ich zdecydowanie za dużo. Lepiej konstruować klimat poprzez dobór odpowiednich słów, ukształtowanie zdań i tak dalej.
    Co do samej treści - mam wrażenie, ze sam stan i zachowanie Keya zostało potraktowane lakonicznie, jakbyś pędziła do samego końca. To oneshot, ale uważam, że dobrze byloby sie skupić na nieco dokładniejszej analizie jego psychiki, mechanizmów myślenia, schematów w których się porusza. Można też by pokusić się o dyskusję - czy zrobiłby to za pierwszym razem? Zabiłby się, nie ubezpieczając? Mało prawdopodobne... ale to już Twój fik i Twoja wizja ^^
    Pozdrawiam serdecznie, mam nadzieję, że nie jest to komentarz z gatunku wrzód-na-dupie ;D Może niedługo zaproponujesz mi coś nowego do przeczytania? ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. T.T Ja płaczę a moja matka myśli że jestem psychiczna xdd Trudno mnie doprowadzić do płaczu ff ale twój ma w sobie coś co poruszyło moje serce ^.^ Czekam aż napiszesz coś nowego i wpadniesz do mnie ^.^

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem co napisać... Kompletnie. Zabiłaś mnie tym i tyle. Genialne.
    Pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja to bym Bummiego najpierw do dobrego psychiatry zaprowadziła, a dopiero potem z nim rozmawiała ;)
    A tak serio to niemałe wrażenie wywarł na mnie ten shocik. Szczerze mówiąc obawiałam się, że Key zaatakuje Jjonga albo coś xd lekko psychiczne ale mi się podobało ;)
    Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Boju ... to było straszne a za razem niesamowite *O* nie? .. nie zdążył ? Szkoda ;C ale ja kocham smutne zakończenia .. miłość jest chorobą .. faktycznie w twoim opowiadaniu było to wdać. Uzależnienie .. genialne ale brak mi słów :O Biedny Key :<

    OdpowiedzUsuń
  8. To opowiadanie było świetne *o* popłakałam się gdy to czytałam ;( jejkuuu <33 Biedny Key ;( genialne !

    OdpowiedzUsuń
  9. To było bardzo smutne :'( Smutne a zarazem piękne. Toksyczna miłość zabija i czasami mimo iż kochamy musimy odejść by chociaż jedno z nas przetrwało. I tak w tym przypadku zrobił Jonghyun. Szkoda mi Key'a, ale tak już musiało być.
    Levi :*

    OdpowiedzUsuń