niedziela, 19 sierpnia 2012

4. Nieoczekiwane spotkanie - Part 5

Heej ;) Długo rozpisywać się nie będę... Życzę przyjemnego czytania i proszę o komentarze.
.........................................................................................

PART 5

    Jak zwykle przywitał go ogromny hałas, zapach dymu i potu. Do tego wszystkiego dochodziła fascynująca nutka pożądania, pragnienia i seksu, gdy patrzyło się na wijące pary w takim kuszącym i obezwładniającym tańcu. Wciągnął głęboko powietrze i poczuł całym sobą tą niezwykłą atmosferę. Przymknął z zadowolenia oczy i kocim ruchem podszedł do baru, gdzie przywitał się z dobrze znanym mu barmanem. Zamówił lekkiego drinka i delektował się widokiem przyciemnionych świateł i tańczących na parkiecie męskich ciał. Ukojenie dla jego zszarganych nerwów i póki co małe zaspokojenie spragnionego ciała. Powłóczystym spojrzeniem omiatał całe wnętrze lokalu, szukając kogoś kto byłby interesujący, kto uwolniłby go chociaż na chwilę od natrętnych myśli o denerwującym chłopaku.

    Nie było to jednak łatwe. Wszędzie, dosłownie wszędzie widział te blond włosy i wysoką, smukłą sylwetkę. Czy aż tak oszalał? Szukał wzrokiem podświadomie Krisa i przeklinał siebie w duchu za swoją głupotę.

    Podniósł się i zajął miejsce przy jednym ze stolików tak, aby dalej mieć podgląd na całą salę. Zastanawiał się w co jest ubrany, czy już przyszedł do klubu, albo kiedy ewentualnie przyjdzie. Niepotrzebnie dowiedział się, że ten kretyn również będzie w klubie. Wtedy może nie zaprzątałby sobie tym głowy. Nawet nie zauważył, że ktoś się do niego dosiadł, zapatrzony był w jeden punkt ze zmrużonymi oczami, mocno trzymając szklankę z drinkiem.

    - Cześć - znajomy głos odezwał się pociągająco, a Minho aż zatkało z wrażenia. Odwrócił się w stronę chłopaka i nie wierzył, że ten z własnej woli się do niego dosiadł.

    - Cześć - odpowiedział Minho dalej nie rozumiejąc i z wyraźnym zapytaniem na twarzy. Mierzyli się wzrokiem kilka sekund, które dla nich wydawały się wiecznością.

    - Kris skarbie, dlaczego mi uciekasz? - tą błogą chwilę przerwał obcy głos, a blondyn skrzywił się. Mężczyźni spojrzeli na przybysza odrywając się od siebie. Minho był zniesmaczony napakowanym wyglądem kolesia. I znał Krisa? Chłopak chciał uciec i dlatego się do niego przysiadł? Póki co się nie odzywał, patrzył to na blondyna to na mięśniaka i obserwował to co się za chwilę stanie.

    - Hmm... ale ja wcale nie uciekam. Jestem z kimś jak widać - odpowiedział pewnym głosem blondyn i nieznacznie zbliżył się do rapera, kładąc mu ręke na kolanie. Zaskoczenie Choi sięgnęło zenitu. Spojrzał zaskoczony na blondyna, co widocznie nie uszło uwadze nieznajomemu.

    - Taak?  Brunecik nie wygląda jakby ciebie znał - drążył dalej napakowany koleś spoglądając na Minho, który w nijak zareagował na dotyk blondyna. Opamiętał się jednak i pomyślał, że skoro Kris chce grać to sam się o to prosił. On to jak najbardziej wykorzysta. Przysunął się do blondyna i objął jego ramię swoim. Uśmiechnął się wrednie do chłopaka, a potem zwrócił do napakowanego mężczyzny.

    - Zna i to bardzo dobrze, każdy skrawek tego pięknego ciała - zamruczał przesuwając palcem po szyi chłopaka. Nie był pewien czy ta pieszczota nie została odwzajemniona nagłym dreszczem jaki przeszedł po jego ciele, ale uznał że mu się wydawało.  Te słowa bardziej kierował do Krisa niż do tego nic nie znaczącego kolesia. Chciał znowu go wyzwać, zaczynał lubić te słowne przepychanki i subtelne aluzje - A teraz wybacz, ale przeszkadzasz... - machnął na niego ręką w lekceważącym ruchu, aby natręt jak najszybciej odszedł. Rzucił podstępne spojrzenie na Krisa i bez zahamowań, zdecydowanym ruchem pocałował go. Chłopak nie mógł go odrzucić, bo natręt na pewno nie dałby mu odetchnienia, a sam tak chciał go trochę wykorzystać. Oboje mieli otwarte oczy, mogli obserwować swoje reakcje. W oczach Minho można było wyczytać wyraźną perfidię w tym co robi, a początkowe zaskoczenie Krisa zmieniło się i w jego wzroku błyskały ogniki rozbawienia. Język bruneta przesunął niecierpliwie po wargach wyższego chcąc jak najszybciej wtargnąć do środka. Po chwili Kris zaczął z zaangażowaniem oddawać pocałunek, przymykając lekko oczy i jęknął cicho prosto w usta Choi. Ten pod wpływem upragnionego dźwięku stracił wszelkie hamulce i przyciągnął blondyna jeszcze bliżej siebie. Już nie zwracał uwagi na to czy ten koleś już sobie poszedł, czy dalej patrzy na to przedstawienie. Teraz liczyły się tylko te wilgotne i chętne wargi, zwinny język, który walczył o dominację. Kręciło mu się w głowie od tej ogromnej dawki nieprzewidzianych emocji. Nie chciał tego kończyć, dlatego teraz brał ile się da, aby zapamiętać to na długi czas.

    - Mmhmm... - westchnął Kris i oderwał się nieznacznie od rapera, dalej jednak będąc blisko niego tak, że owiewali nawzajem swoje nabrzmiałe wargi. Minho otworzył niechętnie oczy i wpatrywał się nieprzytomnie, ale i zadowoleniem w czarne tęczówki.

    - To już trzeci raz jak ratuję cię z opresji - mruknął nie spuszczając wzroku z blondyna - I w końcu odebrałam za to jakąś nagrodę, albo chociaż jej przedsmak.

    - A ja ponownie ci podziękuję i zmykam - szepnął i uśmiechnął się wrednie.

    - A jak ktoś znowu będzie ci się narzucał? Dotrzymaj mi dziś towarzystwa, co ci szkodzi? - zapytał i nie wierzył, że te słowa wyszły z jego ust. Musiał być zamroczony tym pocałunkiem i nie myślał rozsądnie.

    Kris spojrzał na niego uważnie i zagryzł seksownie wargę, po czym uśmiechnął się pogodnie z nutką perwersji.

    - Dobrze - powiedział tylko to i zbliżył się jeszcze bardziej do rapera, całując  delikatnie płatek jego ucha i przesuwając palcem po biodrze, no co ten spiął się wyraźnie i głęboko wciągnął powietrze. Po chwili jednak chłopak odskoczył od niego i z zadowoleniem obserwował reakcje Minho.

    A sam Minho teraz to już miał ogromny mętlik w głowie. Chłopak, który dotąd go ignorował, teraz sam podejmuje tą grę. Wiedział, że z jego strony może spodziewać się porządnego kopniaka i rozczarowania, ale nie mógł teraz odpuścić. To ciało za bardzo go do siebie przyciągało.

    - Dobrze? Tak po prostu się zgodziłeś, tak? - dalej był nieufny w stosunku do niego.

    - Tak. To że za sobą nie przepadamy, to nie znaczy, że w drodze wyjątku dziś nie możemy spędzić miło tego wieczoru.

    - O niee... to TY za mną nie przepadasz i dalej nie wiem dlaczego. Mnie tylko irytuje twoje zachowanie - podkreślił Choi. 

    - Zwyczajnie nie lubię, jak ktoś chce dostać coś za wszelką cenę i nie potrafi się hamować. Nie wywarłeś na mnie dobrego wrażenia przy pierwszym spotkaniu, więc...

    - ... więc  od razu mnie skreśliłeś. Przecież bym cię nie zgwałcił.

    - Pff... myślisz, że bym na to pozwolił? Nie jestem słaby - rzucił zirytowany.

    - I nie zmienisz zdania... ? Co do mojej osoby - zapytał niepewny jego odpowiedzi.

    - Nie rozmawiajmy teraz o tym - uciął rozmowę blondyn i zajął się sączeniem mocnego drinka.

    - Aham. Piękna pogoda dziś prawda?

    - Pogoda?

    - No tak pogoda, skoro mamy nie rozmawiać o naszej relacji, to czemu nie pogoda?

    Kris pokręcił z dezaprobatą głową i szybkim ruchem znalazł się między nogami bruneta, niebezpiecznie blisko pochylając się ku niemu.

    - Czy rozmowa jest niezbędna? Nie. Czy możemy spędzić czas na czymś milszym niż rozmowa? Tak. - szeptał niezwykle kusząco mrużąc ciemne oczy.

    - Czym? - prawie bezgłośnie zapytał brunet. W jego głowie powstało mnóstwo perwersyjnych rzeczy i na pewno nie należała do nich rozmowa. Wpatrywał się jak urzeczony w te oczy, które kusiły i pociągały za sobą.

    - Idziemy zatańczyć.  Chyba mi nie odmówisz? - nie czekając na odpowiedź złapał go za rękę i wyciągnął na parkiet.

    Zaskoczenie Minho nie miało granic. Tańczyć? Tańczyć? Tańczyć?! I to ma być milsze,ciekawsze i bardziej pasjonujące niż rozmowa?! Myślał zupełnie o innej czynności niż zwykłe bujanie się w lewo i prawo w rytm skocznej piosenki.

    Gdy jednak Kris zmysłowym ruchem potarł się o jego tors od razu zmienił zdanie. Piosenka była dość spokojna, co blondyn skrzętnie wykorzystał. Patrząc głęboko w oczy Choi zaczął ponętnie ruszać biodrami i bez zahamowań dotykał najpierw subtelnie, potem coraz namiętniej ciało bruneta. Z każdym kolejnym taktem dotykał inną część ciała bruneta,  ledwo ją muskając palcami. Teraz to oni wili się w chaotycznym i przepełnionym seksem tańcu, w ogóle nie przejmując się tłumami obok nich. Ich oddechy znacznie przyspieszone, małe kropelki potu, które przyozdabiały czoła, niespokojne ręce poczynające sobie coraz śmielej, jednak omijające strategiczne miejsca i pełen pożądania wzrok przeznaczony tylko dla ich postaci. Choi czuł się podekscytowany i odczuwał każdy najmniejszy ruch całym swoim ciałem. To było coś zupełnie nowego. Gdyby nie tylu ludzi, rzuciłby się na blondyna i na nic nie zważał.

    Gdy Kris oparł się o jego tors plecami i poruszył nieznacznie pośladkami, tego już było dla Minho za dużo. Z jego krtani wyrwał się jęk podniecenia i rozkoszy, gdy jego nabrzmiała erekcja została jeszcze bardziej pobudzona dotykiem, a ręka wyższego błądziła po jego udzie. Oddał się tej chwili przyjemności, ale chciał i ją zadać blondynowi. Złapał go stanowczo w pasie, a ręce wkradły się niespodziewanie pod cienką koszulkę. Mógł poczuć na swoim torsie jak ten spina wszystkie mięśnie pod jego dotykiem. Błądził rozpalonymi rękoma po lekko umięśnionym brzuchu partnera i wsłuchiwał się w coraz szybszy jego oddech. Kris oparł się już całym ciężarem ciała o klatkę piersiową Minho i poddawał się zabiegom jakie czynił brunet z zadowoleniem na twarzy. Gdy kciuk niższego zahaczył o pasek spodni, wsunął się na centymetr pod bokserki blondyna i sunął poziomym ruchem dookoła paska ten głośniej stęknął i poruszył biodrami, sprawiając jednocześnie przyjemność przylegającemu ciału. Chłopak wyrwał się z objęć i odwrócił twarzą do rapera, po czym złapał za rękę i zaprowadził ponownie do ich stolika, gdzie panował półmrok.

    Został wręcz rzucony przez wyższego na miękką kanapę, ten usiadł mu na biodrach i zgasił czerwoną lampkę, żeby spotęgować ciemność i ich doznania. Odnalazł usta Minho i wbił się w nie z mocą, od razu wtargując co środka i drażniąc jego język. Choi odwdzięczył mu się mocnym przyciągnięciem do siebie i gładzeniu kręgosłupa, gdy jego ręce znalazły się ponownie pod koszulką blondyna. Z obojga ust wydobywały się słodkie jęki dawanej sobie rozkoszy. Kris po dłuższej chwili oderwał się od nabrzmiałych od pocałunków ust partnera i odchylił nieznacznie, zabawnie przechylając głowę i wlepiając wrednawy uśmiech na twarz.

    - A nie mówiłem, że są ciekawsze rzeczy niż rozmowa - powiedział uwodzicielskim głosem.

    - Mogłeś od razu powiedzieć, że o takie rzeczy chodzi, wtedy w ogóle bym się nie odzywał, tylko działał - uśmiechnął się perwersyjnie.

    Kris poruszył biodrami ocierając się swoją pobudzoną męskością o męskość Minho, na co oboje zadrżeli i cicho jęknęli zagryzając wargi. Blondyn powtórzył ruch lekko unosząc się do góry i opadając na biodra bruneta. Wsunął mu ręce pod koszulkę i nie zaprzestając się ocierać, sunął palcami wzdłuż żeber i boków rapera powodując gęsią skórkę i zachłyst powietrzem. Kciuk trącił o sutek, a Choi mimowolnie wypchnął biodra do przodu i sapnął. Wyższy zaprzestał jakichkolwiek pieszczot i przybliżył się do ucha siedzącego pod nim chłopaka.

    - Napiłbym się czegoś... skoczysz po drinka?

    - Teraz... ? - zdziwił się tą prośbą brunet. Jego erekcja była już na pewno bardzo widoczna, a oni świetnie się bawili w tym momencie.

    - Tak, teraz. Proszę, a potem... będziesz kontynuować...hmm...- powiedział nader słodko i przygryzł delikatnie płatek ucha Minho, a wolną ręką ścisnął krocze partnera.

    - Jasne, zaraz wracam! - prawie krzyknął, gdy ręka blondyna 'tam' się znalazła. Dla niego teraz mógł zrobić wszystko. Był podniecony do granic możliwości i chciał więcej. Chciał jego. Posmakować go całego. Zepchnął delikatnie, acz niechętnie chłopaka ze swoich bioder i dając mu całusa ruszył w stronę baru. Nawet nie przejmował się swoim małym, nie dużym już problemem. Szybko znalazł się przy barze.

    - Poproszę drinka - powiedział, a barman spojrzał na niego jak na kretyna.

    - Jakiego?

    - Ehh... - z tego wszystkiego zapomniał o wszystkim ,nawet jak się czyta, dochodziła do niego tylko przyjemność pulsującego krocza i myśli krążące wokół tego co jeszcze zrobi z Krisem, a on z nim - obojętnie jaki, kolorowy - warknął zniecierpliwiony.

    Chwilę potem szedł niecierpliwie w stronę swojego stolika z drinkami w ręce. Nie obchodził go alkohol, chciał rzucić się na tego ponętnego chłopaka jak najszybciej. Widział już swój stolik oświetlony znacznie czerwoną lampką, którą Kris widocznie już zapalił. Co go najbardziej zdziwiło, to fakt że chłopaka tam nie ma. Może poszedł do łazienki. Tak, na pewno tak. Podszedł do stolika i usiadł na kanapie. Wtedy w oczy rzuciła mu się biała kartka.

    Zagryzł boleśnie wargę, jakby wiedział co zaraz przeczyta. Jego oczy zaczęły rzucać błyskawice pomieszane z niedowierzaniem.

    " No cóż skarbie. Dziś nie dokończymy, chyba że zrobisz to sam... Takie pobudzenie nie jest dobre... Może kiedyś przyjdzie nam dokończyć... Ps. Lubię się tak z tobą drażnić :> Kris."

    Wpatrywał się wściekły w kartkę i nawet nie zauważył kiedy zmiął ją i rzucił w kąt. Był wściekły, upokorzony i do tego pobudzony jak cholera. I do tego ten facet go zostawił w takim stanie. Nie daruje mu tego. On już się postara o słodką zemstę. Ten go jeszcze popamięta na bardzo długo.

    - Pieprzony gnojek! - wrzasnął i wyszedł z klubu. Nie miał już ochoty tam przebywać. A to miała być taka odprężająca noc. Zresztą na taką się zanosiła...

..................................................................................
 Nie bijcie za końcówkę *prosi* Przecież nie można rozegrać tak wszystkiego od razu, zostawmy sobie nieco większej przyjemności na dalsze rozdziały ^^ 
J.

7 komentarzy:

  1. No to się działo.! :D Nie mam zamiaru cię bić za końcówkę, jest bardzo dobra. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. " Nie bijcie za końcówkę *prosi* [...]"
    Agh, ugh... przepraszam *chowa z powrotem do szafy kij baseballowy i pochodnię*.

    Ja wiem, że zareagowałam bardzo emocjonalnie i gwałtownie, ja to wiem. Poza tym końcówka tak naprawdę mi się podoba, już się bałam, że teraz będzie czas na wiadomą część. To głupie, ale naprawdę się cieszyłam, że tak to skończyłaś. W sumie to dziwnie bym się czuła czytając na komórce o dwóch facetach robiących "te" rzeczy kiedy przy tym samym stolę, ale po drugiej jego stronie siedzi moja wielce chrześcijańska i moherowa babcia. Biedna starucha, wciąż nie wie jakie cudowne ma wnuki - wnuczkę yaoistkę i wnuka geja :3

    Łiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii... Ale to część była naprawdę, że tak powiem - epicka. Krisuś od dzisiaj jest mym mistrzem, ach, podstępny! I jeszcze te opisy! Przez nie powoli moja miłość do Ciebie zaczyna przeradzać się w obsesję. Wstydź się! D:

    OESU! JA CHCĘ NASTĘPNĄ CZĘŚĆ! WEŹ DODAWAJ DWIE NOTKI DZIENNIE! NO! BO UMRĘ Z TĘSKNOTY! NO! D:


    ach... i właściwie jesteś jedną z niewielu osób, które w ogóle czytają moje komentarze ukazujące prawdziwe rozchwianie emocjonalne! kocham Cię coraz bardziej!

    OdpowiedzUsuń
  3. hehe coraz bardziej lubię Krisa ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. O JEZU DZIEWCZYNO KOCHAM CIĘ <3
    dawaj dalej, bo nie wytrzymam *_*

    OdpowiedzUsuń
  5. Oo! Dobre, dobre. ^
    Strasznie fajnie się to potoczyło. A zachowanie Krisa bardzo mnie bawi, szczerze mówiąc. Minho w końcu musi o coś powalczyć.
    Czekam ze zniecierpliwieniem na następną część~.

    OdpowiedzUsuń
  6. To opowiadanie jest świetne :D
    nie mogę doczekać się kontynuacji *przebiera nóżkami*
    yyy... to kiedy będzie ciąg dalszy??? *__*
    Lalalulu;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie bić?! *idzie na nią z włócznią* UGH . Gdybym Cię tym uderzyła to byś już nie pisała :c To jednak odstawie to :c I idę czytać dalej.

    OdpowiedzUsuń