poniedziałek, 13 sierpnia 2012

4. Nieoczekiwane spotkanie - Part 3

Witam wszystkich ;) 
No to publikuję kolejny rozdział opowiadania. Mam nadzieję, że się spodoba wszystkim i znajdę pod postem jeszcze więcej opinii <nie bójcie się, ja nie gryzę, ani nie usuwam komentarzy, więc nie krępujcie się i coś skrobnijcie> ^^
Mam również nadzieję, że w miarę uda mi się zakończyć tego ficka. Ostatnio dużo się u mnie dzieje. I nie są to dobre rzeczy... Tylko jak na złość nie mogę o niczym innym myśleć i wena ucieka. Ale jutro jakoś zbiorę się w sobie i coś napiszę dalej. 
Dziękuję i pozdrawiam wszystkich ;*
........................................................................

PART 3

    Jinki z poważną miną wparował do salonu, gdzie przebywali akurat wszyscy członkowie zespołu. Jonghyun i Key męczyli konsolę, Taemin wpatrywał się z wypiekami na twarzy w laptopa, a Minho grzebał w telefonie. Onew patrzył wilczym wzrokiem na każdego po kolei, szukając potencjalnej ofiary. Chłopcy spojrzeli na niego i aż skulili się w sobie pod tym groźnym spojrzeniem.

    - Za chwilę wychodzę. Mam spotkanie z szefem. A potem się umówiłem - powiedział póki co spokojnym głosem.

    - No to świetnie i dlatego łypiesz na nas takim złowrogim wzrokiem? - zapytał Key.

    - Nie... Wrócę późno, a lodówka jest pusta. Ktoś musi zrobić zakupy... - ledwo co wypowiedział te słowa, a członkowie zerwali się jak oparzeni i każdy z nich chciał znaleźć się w swoim pokoju.

    - STAĆĆĆ!!! - wrzasnął, na co szajniaki spojrzeli na niego przerażeni. Lider rzadko się wściekał, ale jak już taka sytuacja miała miejsce, to mało kto wychodził bez szwanku. Tym razem liderek chciał wyżyć się psychicznie na chłopakach i wyraźnie ich zwyczajnie 'pojechać' po całości. Skuleni czekali na wywód Onew. - Robię w tym cholernym domu za praczkę, sprzątaczkę, kucharkę, leczę wasze złamane serca, dbam o ten cały rozpierdziel...

    - No jesteś liderem, tak ...? - zaoponował Key i natychmiast pożałował swoich słów, gdy Jinki zmroził go spojrzeniem pełnym mordu. Kim schował się za plecami Jonghyuna i chwycił go kurczowo za koszulkę. Starszy nie był zbytnio zadowolony, bo sam najchętniej schowałby się pod kanapę, byle jak najdalej od rozwścieczonego Onew.

    - ... jak wrócę, chcę mieć pełną lodówkę, jasne?! - krzyknął i nie czekając na odpowiedź wyszedł trzaskając drzwiami tak, że reszta podskoczyła. Zapanowała chwilowa cisza, po czym chłopacy spojrzeli na siebie podejrzliwym wzrokiem. Żaden się nie poruszył, tylko oczekiwał reakcji drugiego. Który będzie szybszy i zwieje, ratując się tym samym od nieciekawego zadania jakim były zakupy?

    - Jonghyun! - krzyknął Key - Miałeś mi coś pokazać, pamiętasz?

    - Hęę...? - zapytał starszy, zupełnie nie podłapując naglącego głosu divy.

    - Noo ... miałeś... mi TO pokazać - powtórzył jeszcze raz Key, mocno akcentując każdy wyraz i wytrzeszczając oczy. Jonghyun chyba dopiero po chwili załapał o co chodzi.

    - Aaaa TOoooo... no to my, ten teges, idziemy Key - powiedział i zaciągnął chłopaka do pokoju, głośno trzaskając drzwiami i przekręcając zamek.

    - Jongkeyyyy! - wrzasnął Minho - Nie wymigacie się tak! Nie ma mowy, ja nigdzie nie idę! - warknął.

    Nie miał ochoty nigdzie wychodzić. Tym bardziej na zakupy do spożywczaka.

    - Minniee... stój! - krzyknął, gdy Taemin korzystając z zamieszania chciał chyłkiem również uciec do swojego pokoju. Zatrzymał się i walnął pięścią w swoje biodro.

    - Hyuunnggg... - popatrzył na niego tymi słodkimi oczętami i zaczął sugestywnie potrząsać rzęsami, jednocześnie wklejając słodką minkę - ... ja mam coś ważnego...ehhmm... w pokoju... żelazko na mnie czeka... zrozum... Minhooo - mówił tym słodkim głosikiem. Jednak Choi nie dał się zwieźć tej cudnej gadce, zrobił groźną minę i oparł ręce o biodra.

    - Nie, nie, nie młody... No weźźźź... musisz mi pomóc! Przecież wiesz, że jak ja pójdę do sklepu, to zapomnę o połowie rzeczy i ktoś na pewno mnie zdenerwuje, nie lubię czekać w kolejce i jakaś wstrętna stara baba wbije mi się bezczelnie na moje miejsce i pewnie będzie ogromny tłum i .. i ... - przekonywał Minho. Zamiast groźnej postawy zdecydował się na wzbudzenie litości w młodym. Tylko przy swoim zespole mógł pozwolić sobie na takie zachowanie, wtedy był radosny i nie musiał ukrywać się pod otoczką zimnego drania. No wyjątkami byli fani, których uwielbiał i to dla nich się uśmiechał. - Minnieee...?

    - Dobrze hyung - powiedział zrezygnowany opuszczając głowę. Choi podszedł do niego i roztrzepał jego włosy z uśmiechem na twarzy, na co ten się krzywił - Noo ejjj, zniszczyłeś fryzurę! - powiedział wzburzony i walnął go lekko w ramię.

    - Przepraszam młody, ale i tak wyglądasz słodkoooo - powiedział niskim głosikiem i złożył ręce w zachwycie, imitując styl fanek.

    - Jestem duży, nie mogę wyglądać słodko. Chcę wyglądać męsko! - oburzył się ponownie maknae.

    - Ależ wyglądasz, na swój uroczy sposób jesteś męski - zaoponował brunet.

    - Uroczy... pff... - prychnął niezadowolony - Chcę mleko! Bananowe! Duuuużooo mleka! Całą lodówkę! Wtedy Onew sam będzie robił zakupy! - zaśmiał się promiennie.

    - To nawet nie jest taki zły pomysł, ale znając liderka przez kolejny tydzień kazałby nam pić to twoje mleko... - zaczął Minho.

    - Ja tam nie miałbym nic przeciwko - uśmiechnął się rozmarzony.

    - No ty na pewno nie... - zaśmiał się - Dobra młody, jedziemy bo mam wykupią tą twoją miłość - puścił mu oczko, znalazł kluczyki od swojego auta i roześmiani wyszli z mieszkania.

    ***

    Krążyli po supermarkecie już dobrą godzinę. Minho prowadził znudzony wózek, do którego Taemin wrzucał coraz to nowe produkty, ciesząc się przy tym jak dziecko. Choi tylko potakiwał, a swoje myśli zajął kolejny raz blondynem.  Cieszył się, że fanki jako tako dały im spokój i mogli w spokoju przechadzać się po sklepie. Całkowicie odleciał i posuwał się jedynie do przodu niczego, ani nikogo nie zauważając. Zatrzymał się dopiero, gdy młodszy z zawzięciem złapał go za ramię i zaczął go targać jak przystało na dzieciaka, który koniecznie chce zwrócić swoją uwagę.

    - Minhoooo huyyyng... - pisnął rozanielony. Brunet spojrzał na niego nieco nieprzytomnym wzrokiem. Taemin stał z rękoma okalającymi swoją słodką twarzyczkę i mało brakowało a popłakałby się, widocznie ze szczęścia. Choi spojrzał na obiekt zainteresowania młodszego i zaśmiał się pod nosem. Trafili do działu z mlekiem. No to nic dziwnego, że maknae stoi taki szczęśliwy i uradowany. Przed nim rozciągała się ogromna półka z przeróżnymi smakami mleka w małych kartonikach.

     - Jestem w niebie, mamuuusiuuu jestem w niebie! - krzyknął podskakując do góry. Spojrzał na Minho i posłał mu zniewalające spojrzenie, mówiące doskonale, że nikt go nie powstrzyma przed osiągnięciem wymarzonego celu. Co w pojęciu Taemina oznaczało załadowanie wózka - w którym praktycznie i tak znajdowały się same słodycze - taką ilością różno-smakowego mleka jaką się dało.

    - Młody, tylko tak nie szalej, ok?  - powiedział raper - Masz, to mój portfel i karty, pakuj co tam chcesz, również jadalnego dla nas, jasne? Nie mogę już dłużej tu przebywać, idę do auta - dał mu wszystkie niezbędne rzeczy i zostawił Taemina w królestwie nabiału.

    Minho wyszedł z marketu, ale postanowił nie wracać póki co do auta. Wolał się przejść i pooddychać dusznym i brudnym miejskim powietrzem. Lubił Seul. To miasto był takie wielkie. Ogromne, pełne tylu ludzi, których zaledwie mały odsetek znał. Za to jego osobę, znało zbyt wielu. Uroki sławy, gdzie nawet bez scenicznych ciuchów i makijażu i tak cię rozpoznawali. Wiadomo nie wszyscy, ale napalone fanki, które podążały krok w krok, znały dużo sekretów gwiazd. Rozpoznanie swojego idola bez make-upu to żaden problem. On osobiście wołałby napalonych fanów...Właśnie  teraz usłyszał jakiś pisk i odwrócił głowę. Ktoś wysoki, z okularami i czapką z daszkiem wyszedł ze sklepu z małym pakunkiem. Zaraz, zaraz. Sklep erotyczny? Minho podniósł ze zdziwienia brwi. Kilkanaście metrów od tej osoby, biegły z transparentami fanki. Jeszcze bardziej brunet zdziwił się napisem na plakatach. "Wu Fan I love You", "Kris <3". Choi po chwilowej utracie zmysłów otrząsł się i chciał położyć się na ziemi i zacząć płakać ze śmiechu. Krisuś w sklepie z 'nieładnymi' przedmiotami. Ciekawe, ciekawe. Jednak trochę było mu żal chłopaka, który teraz ze zdenerwowaniem przyspieszał kroku, niestety fanki robiły to samo. Szybko ruszył do przodu i skręcił w uliczkę. Zauważył ciasny zaułek, do którego wlazł czekając na chłopaka. Na pewno pójdzie tą stroną.

    Nie mylił się. Gdy tylko blondyn znalazł się za zakrętem i chciał przyspieszyć Minho mocno pociągnął go za rękę i przyciągnął do siebie, prowadząc nieco w głąb tej ciemnej szczeliny. Dobrze zrobił, rozkrzyczane fanki widocznie przeczuły, że ich ulubieniec może zacząć uciekać gdzie pieprz rośnie i  dlatego w ekspresowym tempie również znalazły się za zakrętem. Stanęły na chwilę rozglądając się, wtedy Choi korzystając z okazji przycisnął blondaska do siebie. Ten o dziwo mu na to pozwolił, oddychał tylko ciężko, ale to pewnie przez ten szybki chód. Podejrzliwe fanki ruszyły dalej mając na ustach przeciągły krzyk "Oppaaaaaa".

    Raper oplótł dłońmi biodra Krisa i powoli wdychał jego oszałamiający zapach, nie chcąc go puścić. Wyższy chłopak nie wyrywając się pochylił nieznacznie głowę i szyja Minho jak i jego ucho zostały owiane tym seksownym oddechem chłopaka, na co zadrżał mimowolnie. Czy to znaczy, że już uległ? Czuł się trochę zawiedziony, że poszło mu tak szybko. Ot co, wciągnął go w jakiś brudny zaułek? Tylko tyle? To wszystko? A gdzie ta zadziorność i determinacja w niedopuszczaniu go do siebie? Może on naprawdę był łatwy, a takiego zgrywał? Choi coraz bardziej się upewniał w tym przekonaniu, tym bardziej, że kolano Krisa powoli zaczęło masować jego krocze, na co niższy gwałtownie wciągnął powietrze poddając się tej pieszczocie i pozwalając się pobudzać coraz bardziej.

    - Teraz grzecznie weźmiesz swoje ręce z mojej talii - odezwał się głębokim szeptem wprost do wrażliwego ucha Choi - A jeśli nie... - w tym miejscu sugestywnie polizał delikatnie płatek ucha bruneta, na co ten z trudem powstrzymał jęk zadowolenia - ... to mogę ci obiecać, że przez długi czas nikt nie doprowadzi cię do rozkoszy, a chyba nie chcesz mieć kontuzji tego czułego miejsca, hmm?

    Minho zaśmiał się głucho. Czyli jednak się mylił, blondynek nie ulegnie tak szybko. W sumie się cieszył, bo im ktoś jest trudniejszy do zdobycia tym cel staje się ciekawszy i atrakcyjniejszy. Westchnął cicho udając zrezygnowanie i zaczął opuszczać ręce nie omieszkując przesunąć ich po pośladkach Krisa. Chłopak na chwilę wyraźnie się spiął, ale starał się tego nie pokazać po sobie.

    - Człowiek chce być miły. A ty z takimi okrutnymi słowami. Zero wdzięczności. Miałem może cię zostawić na pożarcie tym napalonym fankom, kiedy wychodziłeś ze..hmm... sklepu dla dorosłych? - uśmiechnął się wrednie, podnosząc brew do góry w niemym wyzwaniu na słowa.

    - Hmm... Dlatego zamiast do czynienia z niewyżytymi seksualnie fankami, wpadłem na ciebie... Miła zamiana doprawdy... - powiedział drwiąco, z niesmakiem na twarzy.

    - Skarbie, zmieniasz temat... cóż to cię sprowadziło do tego sklepu? Jakiś nowy gadżet?

    Kris ponownie zbliżył się do niego niebezpiecznie blisko i prawie dotykając jego ust szepnął.

    - Może...ale ty nie będziesz miał okazji się o tym przekonać. Dzięki za nieocenioną pomoc - odszedł spokojnie nie spoglądając już na bruneta, który nadal próbował się uspokoić.

    ***

    - Minhoo... gdzieś ty był? - zajęczał Taemin opierając się o auto i popijając bananowe mleko.

    - Ehmm... spotkałem znajomego i trochę pogadaliśmy - Choi podszedł do młodszego i zerknął przez jego ramię. Wózek był wypełniony przeróżnymi produktami. - Taeminnn - jęknął i złapał się za głowę.

    - Uhmm... - spojrzał na rapera nie rozumiejąc.

    - Czeka nas ciekawy tydzień... mleko bananowe, czekoladowe, waniliowe, truskawkowe, płatki, musli, czekolada, herbatniki, cukierki, lody, warzywa, owoce... a coś bardziej jadalnego? Mięso tak na przykład... Ja potrzebuję mięsa, nie słodyczy! - skończył załamany.

    - No ale nabiał jest ważny też, prawda? I owoce to witaminy... Dałeś mi wolną rękę hyung... - powiedział i uśmiechnął się promiennie.

    - Dobra młody, Onew nas zabije, ale już będzie wiedział kogo nie wysyłać po zakupy.

    Spakowali wszystko do samochodu i wrócili do domu. Minho zamknął się u siebie w pokoju i ponownie dopadły go męczące myśli. Kris. Wu Fan. Blondyn. Wszystko ostatnio kręciło się wokół jego osoby. Brunet trochę się tym niepokoił, ale pocieszał się myślą, że zaraz po tym jak się z nim prześpi wszystko minie. Bo to przecież tylko zauroczenie jego ciałem, nic więcej. Nic.

6 komentarzy:

  1. Woaah. Tak to jest jak się da Taeminowi wolną rękę w sklepie spożywczym. Hah ^^Kris i sklep dla dorosłych. ^^ Co on tam miał w tej paczuszce? : D Czemu ten Kris taki niedostępny? To tylko jeszcze bardziej nakręca Minho. ^^ Ten part oczywiście boski, tak samo jak poprzednie, no i chyba nie muszę mówić, że czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No no nasz Minho wpadł w sidła blondyna ^^ Kris i sklep dla dorosłych hmm.. ? Ciekawe. :D Podoba mi się i czekam na kolejny :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha xD Dobre z tym mlekiem, naprawdę. Nie wiedziałam, że tak to potoczysz. O, i Kris w sklepie dla dorosłych. No, no. Nie mogę doczekać się następnego. ^
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. HAHAHAHAHAHHAHAHAA . JEBŁAAAAAAAAAM. Sklep dla Dorosłych. A teraz.. Wezmiesz ręce z mojej talii ..xd Hahah o : I te zakupy Tae :3 Mogę z nim codziennie na takie chodzić<3

    OdpowiedzUsuń
  5. Zabił mnie Kris wychodzący ze "sklepu dla dorosłych" xD Genialny pomysł! I to rozdarcie Minho: tylko seks, czy może już zauroczenie? Biorę się za dalsze czytanie ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja przyjaciółka jest niczym Taemin ;-;
    Uwielbiam niedostępne postacie, mam nadzieję, że Kris nie ulegnie łatwo :33

    OdpowiedzUsuń