sobota, 11 sierpnia 2012

4. Nieoczekiwane spotkanie - Part 2

 Witam ;)
Na początek powiem, że naprawdę dziękuję za wszelkie motywujące komentarze, to naprawdę daje porządnego kopa i dalszych chęci do działania. Oby tak dalej i może więcej Waszych opinii? ;> Wczoraj niezmiernie się ucieszyłam widząc ponad 1000 wyświetleń ;D 
Co do rozdziału... Zapoznanie z drugim bohaterem. Ten paring, po obejrzeniu kilku zdjęć nie mógł mi wyjść z głowy i musiałam coś takiego napisać.  Rozdział łagodny, ale już niedługo... ;> zacznie się porządnie dziać *głowa pełna pomysłów* Jeszcze nie zdecydowałam ile partów będzie miała ta historia. Póki co piszę szósty i nie zanosi się szybko na koniec ^^
Dziękuję i zapraszam do czytania ;*
................................................................................................

PART 2 

    Obudził go brutalny wrzask dochodzący obok jego ucha. Piskliwy, wbijający się w mózg pisk. Zignorował to, mając płonną nadzieję, że to tylko jeden z jego spieprzonych snów. Po chwili poczuł, że wypala mu oczy zbyt jaskrawe światło lądujące wprost w jego zamknięte jeszcze powieki. Ten sen był wielce nieprzyjemny... Zakrył ręką twarz i obrócił się plecami do okna, z całych sił zaciskając oczy i próbując powrócić do swojego fascynującego snu. Ten upojny stan, kiedy ponownie pogrążał się w objęciach Morfeusza, przerwało okrutne... buczenie odkurzacza...? Wtf?! Minho zerwał się do góry i zobaczył nad sobą Key, który dzierżył w dłoniach rurę od odkurzacza z przedkpiewczym uśmiechem na twarzy, a tuż za nim stał Jonghyun, który zajmował się silnikiem tego przeklętego przedmiotu z równie głupkowatą miną.

    - Pojebało was do reszty kretyni! - wrzasnął wściekły machając rękami - Weźcie to z daleka ode mnie, albo wylecicie z tym cholerstwem przez okno! Co to kurwa ma być?!

    Jonghyun z Key sprawnie odskoczyli w głąb pokoju, z dala od miotającego się Minho, krztusząc się ze śmiechu. Tulili do siebie ten przedmiot szatana, który ośmielił się wkroczyć do jego prywatnego pokoju, a na który Choi łypał złowrogo przekrwionymi oczami.

    - Mówiłem, że Zdzisio pomoże nam go obudzić - powiedział czule Key, pogłaskał odkurzacz po lśniąco niebieskiej obudowie.

    - Genialny pomysł - zaczął Dino - Stary, spisałeś się - grubym głosem odezwał się do przedmiotu i poklepał go po rurze.

    Minho wpatrywał się w rozgrywającą nieopodal niego scenkę i zastanawiał się, czy aby przypadkiem nie wykręcił wczoraj złego numeru i taksówkarz nie odstawił go do wariatkowa. Podniósł do góry brwi w niemym zdziwieniu i niezrozumieniu całej sytuacji. A może śni? I nie widzi tego naprawdę. Taaak. To musi być sen, który wytworzyła jego zbzikowana psychika, bo takie coś nie może dziać się naprawdę. Spojrzał nieprzytomnie na swoje ramię i uszczypnął się boleśnie.

    - Auuułłłł - syknął a oczy szalonej parki zwróciły się ku niemu.

    - Ojjj biedny Minho myśli, że śni... to może koncert Zdzisława part 2 rozpoczniemy? - zapytał niewinnie Key i spojrzał znacząco na Jonghyuna
.
    - Żeby tylko biedactwo głosu nie przeciążyło, takie dźwięki mogą nadwyrężyć... ehhm... rurę...? - nie skończył mówić, bo zakrztusił się śmiechem, a łzy rozbawienia napłynęły do oczu , tym bardziej widząc spanikowaną twarz Minho i jego rozszerzone z przerażenia oczy. Do pokoju wparował Onew, który przerwał tą sielankę i wymierzył w siedzącego na łóżku rapera palec z groźną miną.

    - Choi Minho! Masz dosłownie 20 minut, by doprowadzić swoje zwłoki do ładu, składu i używalności! Za godzinę mamy spotkanie z dyrektorem i jakimś tam zespołem EXO, czy jak oni się inaczej zwą, cholera wie... Nie trzeba było balować zaraz po powrocie, nie interesuje mnie twój kac, ani zmarnowane pijackie spojrzenie! Raz, dwa widzę cię w salonie, jasne?! - krzyknął rozkazująco,  a ton jego głosu nie przyjmował żadnego sprzeciwu.

    - Jasne - mruknął zachrypniętym głosem Choi, mając wielce niezadowoloną minę, że ktoś na niego krzyczy, kiedy najchętniej zamknąłby się na cztery spusty i poszedł spać.

    Onew rozejrzał się po pomieszczeniu i zatrzymał wzrok na sylwetkach Key i Jonghyuna. Lider wciągnął głęboko powietrze i złapał się za głowę.

    - Macie natychmiast odstawić Zdzisława do schowka! - powiedział, powoli wypowiadając każde słowo, aby członkowie jego zespołu aby na pewno żadnego nie opuścili - Uszkodzicie mi moje maleństwo i co będzie? - załamał przy tym demonstracyjnie ręce. Minho pomyślał, że brakowało tylko "Olaabooggaa" w tym wykonaniu. Wtedy ta szopka doskonałe znalazłaby swoje uwieńczenie, takim to oto kiepskim żartem. Raper podniósł się z łóżka i ostentacyjnym pokręceniem głowy pokazał, co sądzi o zdziecinniałych kolegach z zespołu i ruszył do łazienki.

    ***

    - EXO-M co to w ogóle za nazwa? - marudził Minho wchodząc do przestronnego holu wytwórni. Wcale nie podobało mu się, że musiał zerwać się wcześnie rano tylko dlatego, żeby poznać jakiś początkujący zespół. Co go to obchodziło. To że byli z jednej wytwórni to nie znaczy, że mają się zaprzyjaźnić. Każdy zespół żył własnym życiem, robił zupełnie inne rzeczy. Dla niego liczyło się tylko SHINee, nic więcej. To na tym się koncentrował. To w zupełności mu wystarczało. Zgrana piątka jaką tworzyli.

    I dalej nie potrafił wybić sobie z głowy tego chłopaka. Miał ciągle przed oczami wspomnienie tego upajającego pocałunku, tą przystojną twarz z drwiącym uśmiechem. Dalej czuł się upokorzony przez tego kolesia. Przecież on nigdy się tak nie zachowywał. To on przejmował inicjatywę, nigdy nie bywało odwrotnie. To on dominował, to on miał wszystko pod kontrolą. I te zimne oczy, gdy wbrew jego woli go pocałował, żeby pokazać kto jest górą. W efekcie wiedział, że przegrał z kretesem. Dał się ponieść i przegrał. To chyba było najgorsze. Był wściekły na siebie, że zachował się jak dzieciak. Szlag.

    Ubrał się dziś na czarno. W ciemne rurki, które opinały jego umięśnione nogi i czarny t-shirt z białym nadrukiem. Był zmuszony założyć czapkę , aby ukryć swoje przekrwione oczy. Jedynym kolorowym akcentem były czerwone trampki. Szedł zgarbiony na samym końcu, powłócząc od niechcenia nogami.

    - No jesteście w końcu - powiedział szef, gdy weszli do obszernego biura, które wyglądem przypominało nowoczesny salon. Czarne kanapy idealnie współgrały z czerwono-białymi ścianami. Minho rozejrzał się nieznacznie po pomieszczeniu, w ogóle nie zwracając uwagi na siedzących na kanapie chłopaków. Powinni już dawno wstać, jak to nakazuje uprzejmość, tym bardziej, że SHINee było wyższe rangą niż takie EXO, czy coś - To jest nasz nowy zespół EXO-M, jedna z podgrup EXO. Robimy takie małe meetingi, żeby nie było tłoku, dziś wasza kolej kochani.

    Szóstka chłopaków wstała i ukłoniła się nisko. Zaczęli się po kolei przedstawiać.

    - Jestem Chen - powiedział drobny chłopak o przyjemnej barwie głosu.

    - Ja Xiumin - blondynek o śmiesznych oczach. Minho uśmiechnął się mimowolnie.

    - Witam! Jestem Lay! - powiedział wesoło i ukłonił się ponownie.

    - A ja Luhan - ten to był śliczny i miał oczy jak sarenka. Takie błyszczące i pogodne. Słodki chłopaczek. Choi dłużej zatrzymał na nim wzrok i uśmiechnął się głupio. Do porządku przyprowadził go Key, od którego dostał kuksańca w bok, na co syknął cicho.

    - Nazywam się Tao - kolejny członek się przedstawił się niskim głosem. Był przystojny. Miał kruczoczarne włosy i dobrze zarysowany podbródek. Jego spojrzenie było nieśmiałe, a głos nieco się załamywał.

    - Za chwilę dołączy do nas lider grupy. Bądźmy cierpliwi. Chłopcy - tu dyrektor zwrócił się do młodych - a to nasze lśniące SHINee. Key, Jonghyun, maknae Taemin, lider Onew i nasz raper Minho, który dziś jest w małej niedyspozycji z tego co widać... - tu zaśmiał się nerwowo.

    Wywód szefa przerwało nagłe pojawienie się ostatniego członka EXO. Minho całkowicie niezainteresowany oglądał obrazy znajdujące się na ścianach i zdjęcia ludzi z wytwórni. Stał plecami do nowego przybysza.

    - Przepraszam za spóźnienie. Jestem liderem. Nazywam się Kris.


    Choi zamarł, gdy usłyszał ten głęboki i mocny głos. Serce zaczęło mu w zawrotnym tempie bić, a jego oczy szeroko się otworzyły. Powtarzał w myślach jak mantrę 'to niemożliwe, to nie może być prawda'. Głośno przełknął ślinę i odwrócił się w stronę rozmówcy, modląc się by to nie był on.

    Spotkał się z jego zdziwionym spojrzeniem, które jednak po chwili doskonale zataił i ponownie ukazał zimne i spokojne oblicze. Miał nieco zmienioną fryzurę, ale i tak bosko się prezentował. Minho przeżył szok. Dobrze, że czapka skrywała przeróżne emocje napływające do niego. Z trudem się opanował i przyjął na pozór obojętny wyraz twarzy.

    Reszta spotkania minęła na uprzejmościach i wychwalaniem swoich osiągnięć. Kris skutecznie prowadził konwersację, w ogóle nie przejmując się tym nieoczekiwanym spotkaniem. Choi się nie praktycznie nie odzywał, siedział milczący jak najdalej od Krisa, znalazł sobie ponadto idealne miejsce, dzięki któremu bez przeszkód mógł się przyglądać chłopakowi.

    Ten drwiący uśmieszek nie schodził mu z ust. Raper miał ochotę walnąć go w tą piękną twarz, żeby się odegrać za wieczór. Po chwili pomyślał, że chyba bardziej wolałby wpić się w te kuszące usta i sprawić, że jego kamienna twarz wykrzywiłaby się w ekstazie. Ooo taak... To o wiele bardziej ciekawsze. I w sumie, nie jest niemożliwe do wykonania. Minho uśmiechnął się podstępnie, mrużąc oczy z zadowolenia. Chłopak i tak widocznie na niego leciał. Na pewno tak było. A że zgrywał trudnego do zdobycia. Każdego da się złamać, wystarczy tylko do tego odpowiednio podejść. Spodziewał się, że zdobycie chłopaka nie będzie łatwym zadaniem. Kris nie wyglądał na uległą osobę, miał dobrze ugruntowane wysokie poczucie własnej wartości. Zresztą z takim wyglądem, to nic dziwnego. Czy to dlatego raper zwrócił na niego uwagę? Bo przypominał mu jego samego? Bo był równie silny i wiedział czego chce? Bo miał równie mocny, trudny charakter? Brunet zastanawiał się jak go podejść... I do głowy przyszła mu absurdalna myśl, że blondyn byłby idealnym partnerem. Nie takim na jedną upojną noc. Towarzyszem, z którym mógłby doskonale się zgrać w najmniejszych, błahych sprawach... Jednak szybko odrzucił te niepokojące myśli. Chciał jedynie dać nauczkę temu chłystkowi. Kurde! Tak po prawdzie to Kris był i starszy i wyższy... Niech to szlag jasny trafi. Ale to Choi Minho i tak jest lepszy, to i tak on będzie dominował. Na inny obrót sprawy przecież nie pozwoli. Zdobędzie tego pięknisia i tyle. Pokaże kto tu rządzi. Nikt, nikt nie będzie z niego kpił. Nikt!

    ***

    - Minho huyng, wszystko w porządku? Jesteś taki zamyślony...? - zapytał Taemin, idąc obok rapera, gdy po skończonym spotkaniu mieli zamiar wychodzić już z agencji.

    - Umhh... - odpowiedział, w ogóle nie słuchając maknae i zatapiając swoje myśli w obmyślaniu zemsty, jak i po raz setny przypominając sobie rozkoszny pocałunek i subtelny dotyk dłoni chłopaka. Do jego uszu doszedł głośny głos dyrektora, który głośno zwrócił się do drugiego zespołu, który odchodził właśnie w drugą stronę.

    - Kris, zostań na moment!

    Minho długo się nie zastanawiał. Musiał z nim porozmawiać. Gdy tylko chłopak ponownie zniknął w gabinecie prezesa, Choi się zatrzymał i powiedział reszcie zespołu, że wróci później. Wkrótce ci zniknęli z jego pola widzenia, a on stanął pod drzwiami szefa i czekał na chłopaka. Po chwili się jednak rozmyślił, bo że niby jak? On wyjdzie i co? A jak dyrektor będzie mu towarzyszył? Powie, że czeka sobie na faceta, którego wczoraj tak przypadkiem spotkał w klubie dla gejów? Taaa... A nasz tolerancyjny szef, poklepie nas po ramieniu i będzie życzył wszystkiego najlepszego. Jasne... Ukrył się zatem w łazience, która leżała właściwie naprzeciwko biura i czekał na blondyna, co chwila zerkając na korytarz, aby go nie przegapić przypadkiem. Myślał w międzyczasie jak powinien zacząć rozmowę, co powiedzieć, jak się zachować, spojrzał szybko w lustro aby upewnić się jak wygląda. Masakra. Beształ się w myślach, że zachciało mu się balować, wygląda jak siedem nieszczęść.

    - Minho! Do cholery jasnej, o czym ty myślisz! - fuknął do swojego odbicia - Zachowujesz się jak zakochana panienka! Opamiętaj się! Nie jesteś jakimś podlotkiem! - patrzył wściekle na siebie, nie rozumiejąc dlaczego się tak zachowuje.

    - Uhmm... rozmawiasz ze sobą? - podskoczył na dźwięk głosu Krisa, a serce zaczęło mu mocniej bić. Po chwili jednak przybrał obojętną pozę i lekceważąco obrócił się w jego stronę. Chłopak stał oparty o futrynę z drwiącym uśmieszkiem. Raper miał ochotę zetrzeć mu tą minę porządnym walnięciem w szczękę, no albo ewentualnie zatkać swoimi ustami.

    - Można tak powiedzieć... Nie spodziewałem się, że ciebie tu zobaczę...co za miłe spotkanie... jako lidera nowego zespołu... patrz, jaki to ten świat mały - podszedł do niego kocim krokiem i stanął bardzo blisko niego tak, że praktycznie stykali się torsami.

    - Niestety, z mojej strony nie widzę powodów do radości, wręcz przeciwnie, irytujesz mnie i to bardzo... ehh... jednak nie sądzę byśmy się widywali często, więc na zacieśnienie więzi nie licz... - mówił wbijając za każdym razem sztylet w oczy bruneta.

    - Ajjć... Jaki miły... - zakpił z niego - ... kto mówi o więzi czy nie daj Boże miłości - postąpił krok do przodu i pochylił sie nieznacznie w stronę blondyna, ten dalej nieruchomo opierał się o drzwi, tylko brwi podniósł w zdziwieniu - W naszym zawodzie nie ma miejsca na uczucie, możemy tylko zaspokajać swoje potrzeby. Widzę, że na mnie lecisz. Możesz zgrywać obojętnego, ale mnie NIE oszukasz. A ty podobasz się mi... Dlaczego tego nie wykorzystać..? - zapytał z nutką wyzwania, delikatnie dotykając policzka Krisa i przybliżając swoją twarz do przystojnej twarzy blondyna  i owiewając ją swoim oddechem. Zmrużył oczy widząc całkowity brak zainteresowania tą pieszczotę, był zirytowany. Czy on naprawdę tak dobrze gra?

    - Chyba nie jestem zainteresowany, a teraz wybacz, śpieszę się - powiedział lodowato i zdecydowanie odsunął rękę Minho. Ten zacisnął ręce w pięści. Był wściekły, ze chłopak go odrzucił i zignorował. Uśmiechnął się podle i odsunął na krok. Gdy Kris odchodził rzucił jeszcze do jego pleców.

    - To 'chyba' dało mi jasno do zrozumienia, że póki co trochę się poopierasz, ale i tak będziesz mój. Prędzej czy później.

    Odchodzący lider nawet nie drgnął. Dalej spokojnym krokiem wychodził z wytwórni. Jednak czy Minho się tylko zdawało, że Kris kurczowo i z mocą zaciskał pięści. Zaśmiał się w duchu, ale po chwili zreflektował i walnął otwartą dłonią w czoło. Ta rozmowa nie miała tak wyglądać. Chciał z nim normalnie porozmawiać, a nie tak od razu z grubej rury. Szlag! Przy tym chłopaku się nie kontrolował. Co on takiego w sobie ma? Chodzący seks, te nogi. Posmakować uczucia gdy będą go oplatać w biodrach. Spokojnie Minho. Już niedługo...

    Zdenerwowany wyszedł z budynku i chciał jak najszybciej zaszyć się u siebie w domu razem z przyjaciółmi. Tylko oni go odprężali. Chociaż po tym dzisiejszym wyskoku z odkurzaczem "Zdzisławem" miał ochotę ich zatłuc. Kto nadał w ogóle imię odkurzaczowi do tego takie imię. Ten zespół to chodząca bomba, która w każdej chwili może wybuchnąć uwalniając pokłady głupawki i nieprzewidzianych śmiesznych sytuacji. Kochał tych ludzi.

    Tydzień minął Minho w ogromnie powolnym tempie. Starał się jak najczęściej być w głównej siedzibie wytwórni, bo miał złudną nadzieję, że Kris się tam pojawi. Brakowało mu tego wrednego uśmiechu, jego sylwetki... Jednocześnie po każdym razie, gdy pojawił się w wytwórni był wściekły na siebie, że 'Co on w ogóle wyprawia?!'. Chłopaka jednak nie zobaczył. Był nerwowy coraz bardziej i wkurzał się o byle co, bez powodu potrafił na kogoś najechać, aby później przepraszać za swoje zachowanie. Jednym słowem szalał. I nie chciał się nawet przed samym sobą przyznać, że to przez tego blond bestię. Wszystko wiedzący Onew od razu zauważył jego dziwny nastrój i nie omieszkał się wypytywać o przyczynę. Napomknął kilka razy o tym, że dziwnie zaczął się zachowywać od spotkania z EXO i chyba podejrzewał, że jeden z członków zaczął mu się podobać. Choi jednak wszystkiego z uporem się wypierał. Lider co prawda dał mu pokój, ale i tak ciągle go obserwował.
............................................................................................
No to jak Wam się podoba? I jak bohater? Nie zwracajcie uwagi na czas, bo się raczej nie odzwierciedla do ich prawdziwego życia ^^
J.

9 komentarzy:

  1. Osobiście nie lubię facetów z EXO-M. Nie wiem, jakoś nie podobają mi się Chińczycy xD Ale co nie zmienia faktu, że będę czytała i fabuła baaardzo mi się podoba ^
    Minho, nie daj się ! Rozkochaj go w sobie ! *o*
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HaaH a mi aż za bardzo przypadli do gustu, język chiński nadal trochę mnie przeraża, ale nigdy bym nie pomyślała, że właśnie Ci chińczycy będą tacy przystojni *_*

      J.

      Usuń
  2. Świetnie ~!!!!!! A ja koocham EXO ~!!! Ohh Minho do dzieła

    Również zapraszam na nową notkę ^^
    http://kpop-fanficki-pl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja lubię i EXO-K i EXO-M. : D A co do fabuły.. jest świetna i wciągająca. 6 partów mówisz? No, to co innego niż tamte 4. ^^ Czekam na next, który ma się ukazać w poniedziałek, jeśli dobrze rozumuję? XD ~ Minho, nie daj się, rozkochaj w sobie Krisa. : D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak w poniedziałek kolejny rozdział, który hmm... pojawi się taki mały przedsmak co do fabuły i akcji, która będzie w kolejnych rozdziałach. Czy ja wspominałam, że to opowiadanie będzie zdecydowanie dla pełnoletnich czytelników? Niee...? No to teraz piszę ;D

      J.

      Usuń
    2. Szczerze, to nie jestem pełnoletnia, ale cóż. I tak nie przestanę czytać twojego yaoi. *-* Będę czekać w poniedziałek na kolejną część i oczywiście zostawię komentarz z moimi wrażeniami. ^^

      Usuń
  4. hmmm kurcze, mamm problem xd opowiadanie zapowiada się świetnie, ale dlaczego akurat Kris?! ; <<< jak ja go nie lubięęęę -,- no nie wiem co z tym zrobię hahha ;d

    www.loveestillgoeson.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne :3
    Kris < 3 To bd piękne <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Kris? zestresowany? chciałabym to zobaczyć <3
    dowiedziałam sie że sie znają w realuo i że Tae i Luhana łączy przyjaźń. Kto wie, co łączy Krisa x którys z shinee XDD
    ah, ja i ta moja wyobraźnia moze między nimi do niczego nei dojdzie. No, nei dowiem sie póki nie przeczytam, wiec póki co wracam do czytania~
    -czytelniczka

    OdpowiedzUsuń