czwartek, 9 sierpnia 2012

4. Nieoczekiwane spotkanie - Part 1

Heej ;)
No to zaczynamy dziś kolejną partówkę. Jeszcze nadal się pisze, nie wiem w ilu rozdziałach zamknę to opowiadanie. Wydaje mi się, że nieprędko. Ale mam nadzieję, że was wciągnie, mimo kiepskiego opisowego bardziej partu 1 ^^
Muszę zmienić plany i posty będę dodawać z jednodniową przerwą. Zrozumcie, że jak dodam wszystko na raz, to później zapewne nie będę miała czego dodawać i przerwy będą znacznie dłuższe xD
Co do samego opowiadania. Według mnie jest dobre. Rozkręci się znacznie później, ale podoba mi się osobiście *taak, skromna jestem* ;D
Chyba nie zdradziłam wcześniej bohaterów ;> Minho zostaje z nami i gra znowu wrednego typka *jakoś nie mogę uwolnić się od 'złego' z pozoru Choi*, a kolejny bohater hmm... dowiecie się później ^^
Ojj się rozpisała na wstępie... -.- Dobra, do rzeczy. Dziękuję za komentarze, liczę na dalszą aktywność, pozdrawiam ;* 
........................................................................................

PART 1

    Wszedł do swojego ulubionego klubu w Seulu. Znajdował się on co prawda na uboczu, ale to nawet lepiej dla niego, że omijał tą zbędną chaotyczność i przede wszystkim tłumy. "Arkadia". Spojrzał na neonowy szyld w czerwonym i czarnym kolorze i zaśmiał się pod nosem. Klub dla homoseksualistów. Można by było pomyśleć, że w takim miejscu wszystko będzie kiczowate, pozbawione stylu, ograniczone do pokazania seksualności tego obszernego pomieszczenia. Nic bardziej mylnego. Mimo raczej obskurnej okolicy i wyglądu zewnętrznego całego budynku, wchodząc do środka klub przechodził znaczną metamorfozę. Długi, wąski korytarz, który ozdobiony był nowoczesnymi obrazami miast ze wszelkich zakątków świata i dające przytłumione światło małe lampki umieszczone na suficie. Poruszał się wolnym krokiem w stronę ochroniarza, który przepuszczał facetów w głąb klubu. Uwielbiał to, że w tym miejscu mógł być zupełnie anonimowy. Wystarczyła niewielka zmiana przy ułożeniu włosów i mocny makijaż, aby z Choi Minho, rapera z rozpoznawalnego zespołu SHINee stał się zwykłym Johnym Parkiem, gejem który lubił od czasu do czasu wpadać do takiego rodzaju lokali. Wiedział, że wytwórnia nie pozwala na związki, a co dopiero między facetami, kontrakt zobowiązywał, ale Minho lubił łamać zasady. I zresztą póki co nie szukał poważnego związku, któremu miałby się całkowicie poświęcić, a małe przygody przecież nie są zabronione. A że lubił facetów? W końcu i facet-gej miał swoje potrzeby, prawda?

    Bez problemu dostał się do środka. Ochroniarz nie robił żadnych problemów. Był w końcu stałym bywalcem tej knajpy. Oparł się niedbale o ścianę przed wejściem i powolnym ruchem głowy lustrował pomieszczenie. Sporawa hala, z obszernym miejscem do tańczenia, długim barem, stolikami i specjalnymi prywatnymi i ustronnymi lożami, gdyby ktoś musiał załatwić swoją niecierpiącą zwłoki "potrzebę". Lepsze takie coś niż seks w kiblu. Na parkiecie było już sporo ludzi, a wieczór dopiero się zaczynał. Wijące się ciała pod rytmami skocznej muzyki, zapach potu, alkoholu i papierosów. Całujące się w tańcu pary, nie przejmujące się, że partner to ta sama płeć. Tutaj nikt nie musiał się ukrywać,tutaj nikt nie musiał udawać, można było czuć się swobodnie, być sobą choć przez chwilę.

    Chłopacy z zespołu dość szybko dowiedzieli się o jego orientacji i nie mieli problemów z zaakceptowaniem tego. Był im wdzięczny, że go nie przekreślili z tego powodu. Znali się wszyscy tyle lat i wiedzieli, że świadomość tego że jest gejem niczego nie zmieni. Nadal był ich przyjacielem, współlokatorem, członkiem zespołu i świetnym raperem. Zwykle go kryli przed menadżerem i dyrekcją wytwórni, gdy chciał się wyrwać i zabawić. Wyjawienie swojej małej tajemnicy urzędasom byłoby wiece kłopotliwe i niosło ze sobą ogromne konsekwencje. Nie mógł przewidzieć reakcji szefostwa, a nie chciał zaprzepaścić swojej kariery. To smutne jak nieco inni ludzie są dyskryminowani. Stykał się z nienawiścią i podłością ludzi, 'normalnych' hetero. Bo kobieta z mężczyzną tworzy parę, jak Pan Bóg przykazał. Jedno wielkie gówno! Uczucie to uczucie. Miłość to miłość. Bez względu na płeć. Bez względu na wiek. Nie mają znaczenie ideologie czy zasady. Między kobietą i kobietą, czy mężczyzną i mężczyzną. To również miłość. Nie możemy generalizować, że to cudowne i magiczne uczucie jest zarezerwowane dla specjalnych ludzi... dla hetero.

    Tylko raz był prawdziwie zakochany, bynajmniej tak mu się zdawało. W niechlubnych dla niego czasach liceum. Gdy odważył się wyznać swoje uczucia koledze z wyższej klasy. W czasach, gdy nie był ani popularny, ani nie miał swojego stylu. Zwykły przeciętniak. Nic nie znaczący uczeń, niczym się nie wyróżniający w całym ogromie tych popularnych i pięknych licealistów. Dalej z rozżaleniem wspominał ten okres. Pierwszy pocałunek, który wręcz odebrał siłą od swojego ukochanego, jego zdziwienie i obrzydzenie w oczach. Długo nie trzeba było czekać, aż ta wiadomość rozeszła się po całej szkole. Te spojrzenia wszystkich skierowane na niego, szepty, coraz to odważniejsze plotki miażdżące jego serce i poczucie własnej wartości. Spojrzenia pokazujące, że samo to że przebywa na tym świecie jest złem. Cieszył się, że zostało jedynie kilka tygodni do ukończenia szkoły.

    Pamiętał doskonale dzień zakończenia szkoły. Nawet teraz uśmiechnął się do siebie przypominając sobie ten dzień. Wtedy przestał zwracać uwagę na opinię innych. Nie zrobił tak jak co dzień i nie chował się po kątach, aby bez problemu dotrzeć na apel. Raz na zawsze zerwał z wizerunkiem fajtłapowatego nastolatka, który był szykanowany i gnębiony przez wszystkich w szkole z powodu tego, że był gejem. Ubrał się w czarny, idealnie skrojony garnitur, trampki i białą koszulę odsłaniającą lekko jego umięśniony tors. Zmienił fryzurę, wycieniował włosy i idealnie je wymodelował. Dzięki małemu make-upowi jego twarz wyglądała tajemniczo i groźnie. Nawet sam nie pamiętał już ile ćwiczył przed lustrem, aby wyzbyć się wylęknionego spojrzenia. Wszedł na teren szkoły pewnym krokiem, lustrując po kolei każdego napotkanego ucznia. Rzucał wszystkim spojrzenia pełne wyższości i odwagi. Przez całą uroczystość zakończenia roku i szkoły wszyscy wpatrywali się jedynie w niego, on jednak stał z obojętnym wzrokiem i ze znudzeniem obserwował kolejne przemówienia dyrektora,nauczycieli, uczniów. Na sam koniec przeszedł obok swojego obiektu zauroczenia bez słowa,by na chwilę się odwrócić posłać mu oczko, buziaka w powietrzu i wyjść ze szkoły. Zamknąć raz na zawsze ten okropny okres w jego życiu. Zostawił za sobą zszokowane spojrzenia tłumów i owego chłopaka. Zacząć od nowa, gonić marzenia.

    I takim oto sposobem znalazł się tu. W tym klubie. Był pierwszym miejscem jakie odwiedził po przyjeździe do Seulu. Aby zacząć swoje nowe życie bez bólu, upokorzeń i cierpienia. Gdy zobaczył ulotkę o przesłuchaniach to wytwórni SM nie zastanawiał się długo. Gonił swoje marzenia i udało mu się. Ostatecznie znalazł się na szczycie tylko dzięki sobie. Musiał również przyznać, że dzięki zespołowi bardziej się otworzył i spokorniał. Stał się bardziej przyjacielski, ale to dotyczyło tylko ich, tej szalonej czwórce. Doskonale się dopełniali. Kochał ich z całego serca. To była jego obecna miłość i na razie nie potrzebował niczego innego.

    Podszedł swobodnie do baru i usiadł odwrócony w stronę tańczących facetów. Zamówił słabego drinka i powoli zaczął go sączyć ze zmrużonymi oczyma. Jak kot, który ze stoickim spokojem czekał, póki cel się nie ukarze. Jak na razie nie znalazł nikogo interesującego. Większość osób miała swoją parę, a w trójkąty nie chciał się bawić. Inni byli całkowicie zalani, albo już niebawem mieli zamiar doprowadzić się do takiego stanu. Niektórzy byli zbyt wulgarni, aż nazbyt demonstrujący swoją orientację albo męskość, takimi też nie był zainteresowany. Tacy ludzie byli zwykli, nudni i puści. Po kolejnej opróżnionej szklance alkoholu poczuł ramię oplatające jego bark. Spojrzał obojętnie na właściciela ręki. Jego oczom okazał się niezbyt wysoki, chudy chłopak i dziewczęcych rysach twarzy. Jego oczy były podkreślone aż nazbyt różowym cieniem, a usta cholernie lśniącym błyszczykiem Włosy miał długie koloru jasno rudego. Ubrany w prześwitującą różową bokserkę i lateksowe, przylegające spodnie. Wyraźnie było czuć od niego alkohol, jak i widać było, że lekko się chwieje i patrzy zamglonym wzrokiem. Spojrzał na natręta od góry do dołu z z niesmakiem i mając nadzieję, że koleś zwyczajnie się odczepi. No niestety, nieznajomy widocznie źle odebrał to jako zachętę ze strony Minho i z zawzięciem przylgnął do bruneta, kładąc mu rękę na udzie. Rapera przeszedł dreszcz obrzydzenia. Czy naprawdę interesuję takich płytkich facetów? Obrzydliwy, pomyślał. Chłopak zamruczał wprost do ucha bruneta, choć biorąc pod uwagę ilość wypitego alkoholu bardziej przypominało to charczenie niż zmysłowe mruknięcie. Choi tylko znacznie się odsunął, posyłając kolesiowi mrożące spojrzenie.

    - Czy nie szukasz może towarzystwa? - zapytał piskliwym głosem.

    - Tak, ale nie twojego - odpowiedział chłodno Minho.

    - Skarbie, możemy się przecież niezobowiązująco zabawić, prawda? - powiedział już śmielej i przesunął dłoń na krocze bruneta. Ten spokojnie, mimo zirytowania postawą faceta, odsunął rękę znajdującą się w jego strategicznym miejscu.

    - Nie jestem zainteresowany byle kim... - wstał z wygodnego krzesła i spojrzał ponownie na nieznajomego - Byłbym wdzięczny, gdyby już cię nie było tutaj jak wrócę.

    - Cham - mruknął wściekły mężczyzna odrzuceniem przez Choi.

    - Ja też nie cieszę się z poznania właśnie ciebie - rzucił i odszedł w stronę toalet.

    Przeciskał się przez tłum, co chwila wpadając na kogoś tańczącego. Po dłuższej chwili wpadł w końcu do łazienki, nieźle się zmachał, zupełnie tak, jakby sam wirował w szaleńczym tańcu. Oparł się rękoma o umywalkę i chwilę wpatrywał w swoje odbicie. Idealny. Choi Minho z lśniącego zespołu SHINee, o nienagannej reputacji, przemiły facet według fanów. Był taki? Udawał? Czy może pragnął właśnie takim się stać? Chciał tego. Sławy, pieniędzy, świata u swoich stóp. I dostał. Złapał swoje marzenia i nie zamierzał tego wypuścić. Był wredny, był ironiczny, był denerwujący. Ale pokazywał to dopiero po zgaśnięciu wszystkich reflektorów, gdy programy rozrywkowe się kończyły, a piszczące fanki wracały do swoich domów, by oglądać idealnych chłopców. Był wdzięczny, że zespół trochę go ujarzmił. Był łatwiejszy w dogadywaniu się, rozumieli go i pomagali.

    Opłukał delikatnie twarz i wyszedł z toalety. W tej jednej sekundzie czas dla Minho stanął w miejscu, a wszyscy ludzie zniknęli. W rogu sali stał anioł. Chłopak z niedowierzaniem potrząsnął głową. Z szeroko otwartymi oczami i ustami wpatrywał się w zmysłowo tańczącego chłopaka, ocierającego się co chwila o jakiegoś obcego faceta. Nie miał pojęcia dlaczego, ale chciał odepchnąć faceta i samemu znaleźć się na jego miejscu. Czuł koło siebie to doskonale zbudowane ciało. Oblizał nieświadomie usta. Najzwyczajniej w świecie się napalił na jakiegoś kolesia, którego widzi pierwszy raz w życiu i to przez zaledwie kilkanaście sekund. Ale za to jakiego kolesia. Blond włosy świetnie ułożone ku górze. Masa małych kolczyków w uchu. Lekki makijaż, właściwie podkreślone jedynie oczy czarną kredką. Przymknięte oczy, pot perlący się na czole, delikatny uśmiech, subtelne zagryzanie wargi i oblizywanie ust. Wysoki. Kurcze, niesamowicie wysoki i szczupły. Z wąskimi biodrami i idealnymi, długimi nogami. Cholernie seksowny. Cholernie pociągający. Ubrany w przylegające jasne rurki i biały t-shirt. Dwójka mężczyzn usiadła przy swoim stoliku. Zmęczony długonogi śmiał się perliście, sięgając smukłą dłonią po szklankę z piwem. Rozmawiał z kolesiem, z którym chwilę temu tak sugestywnie tańczył. A Minho dalej nie mógł ruszyć się z miejsca. Tępo wpatrywał się w chłopaka i obmyślał sposób zbliżenia się do niego w jakiś sposób.

    Nagle ten się podniósł i wyraźnie chwiejnym krokiem ruszył w stronę łazienki. Choi'ego sparaliżowało. Ogrom myśli przebiegał po jego głowie, ale żadna nie była na tyle składna by uformować coś logicznego. Przesuwał wzrok za idącym chłopakiem. Nie minęła chwila, gdy ten zwyczajnie go minął, nie zwracając najmniejszej uwagi na bruneta. Minho był w stanie jedynie spojrzeć za siebie. Zmusił nogi do jako takiego ruchu i miał zamiar ruszyć za blondynem, gdy zauważył jak jego partner dosypuje czegoś do alkoholu chłopaka. No to teraz ma powód by do niego zagadać. Nie ma co , pierwsze poznanie w kiblu. Co za romantyczna sceneria.

    Wszedł ponownie do przestronnej toalety. Chłopak widocznie musiał być w kabinie. Dobrze, że nikogo nie było póki co. Oparł się o ścianę i czekał. Czego on właściwie oczekuje? Szybkiego numerka? W łazience, hotelu? Cholera, samo patrzenie na tego kolesia go pobudziło, a co jakby naprawdę doszło do zbliżenia? Eksplodowałby nadmiarem emocji i pożądania? Przeczuwał, że to bardzo możliwe. Ten chłopak miał coś w sobie, co sprawiło, że tak go do siebie przyciągnął. Rzucił przelotne spojrzenie na lustro, by upewnić się,czy aby na pewno idealnie wygląda. Tak też było w istocie. Prezentował się nienagannie. Poprawiał jeszcze włosy, gdy blondyn wyszedł z kabiny. Minho odchrząknął zdenerwowany i delikatnie spoglądał na chłopaka, dalej nie mogąc się przełamać do zagadania. Zaczął się motywować z myślach i to zdecydowanie pomogło. Blondyn miał właśnie wychodzić, gdy przechodził obok Choi, ten złapał go za ramię, zmuszając chwiejące się ciało do zatrzymania. Spotkał się ze spojrzeniem zamroczonych, ciemnych oczu, które jednak rzucały pewne iskierki zirytowania i złośliwości.

    - Obserwowałem przed chwilą ciebie i twojego kolegę - zaczął mówiąc niskim głosem.

    - Doprawdy? I co w związku z tym? - chłopak odpowiedział zbywającym tonem.

    - Dosypał ci czegoś do drinka, jak wychodziłeś tutaj. Może będziesz chciał o tym wiedzieć... - powiedział nieco poirytowany zachowaniem chłopaka.

    - Hmm... - zamruczał zmysłowo i pomyślał chwilę - ... rozumiem... dzięki za informację, uratowałeś mnie - uśmiechnął się prawie niezauważalnie i odwrócił z zamiarem odejścia. Choi nie mógł nic zrobić, skołowany wpatrywał się w plecy chłopaka. Ten nagle zatrzymał się i jeszcze raz spojrzał na Minho z drwiącym uśmieszkiem. Kocim ruchem podszedł do bruneta i zbliżył jego twarz do swojej. Raper wciągnął gwałtownie powietrze, gdyż bliska obecność tego ciała spowodowała napływ niechcianych reakcji. Zmobilizował jednak wszystkie siły jakie posiadał w sobie, przecież nazywał się Choi Minho, był sławny i na pewno nie mógł pokazać temu kolesiowi swojej słabości. Pewnie patrzył w jego czarne oczy ze spokojem na twarzy. Czekał na kolejny ruch blondyna.

    - Zapomniałem ci podziękować - mruknął, owiewając usta bruneta ciepłym oddechem, które wprowadziło go w słodkie upojenie i dreszcze na całym ciele.

    - Masz rację, chyba nie zrobiłem tego bezinteresownie - powiedział wolno. Uśmiechnął się wyzywająco, nie spuszczając oczu z chłopaka.  Ten przybliżył się jeszcze bardziej i powolnym ruchem dotknął warg bruneta. Przesunął zmysłowo swoim językiem, powodując, że mógł wtargnąć do środka rapera. Badał delikatnie podniebienie, co raz pogłębiając pocałunek i mocniej pocierając język partnera. Minho zaczął z zapamiętaniem oddawać pieszczotę. Kręciło mu się w głowie od pewnego momentu i z trudem starał się opanować napływające co rusz emocje. Trzymał się jedynie na tyle w ryzach, że z jego ust nie wydobył się żaden niechciany dźwięk, nie chciał dawać satysfakcji temu blondynowi. Powoli zaczął przejmować inicjatywę, pijany chłopak widocznie odpływał, a jego ruszy zaczynały być chaotyczne i niezgrane. Choi już chciał go pchnąć w stronę umywalek i zagrodzić mu odejście, gdy niespodziewanie zadzwonił jego telefon. Mimowolnie oderwał się od słodkiego chłopaka, który mruknął z niezadowolenia i otworzył zamglone oczy.

    - Tak? - powiedział spokojnie do słuchawki.

    - Minho. Wracaj już do nas. Właśnie się dowiedzieliśmy, że jutro z samego rana mamy spotkanie z nowym nabytkiem SM. Nie wypoczniesz porządnie. To rozkaz. Pół godziny i jesteś w dormie, jasne? - mówił póki co opanowanie Key.

    - Jasne, rozumiem. Już wracam - zakończył rozmowę i spojrzał na otępiałego od alkoholu chłopaka.  Pogłaskał go po policzku i uśmiechnął się czule. - Szkoda. Wielka szkoda. Ta noc mogła się inaczej skończyć, ale niestety muszę się zwijać.

    - Inaczej skończyć? Chyba nie myślałeś, że się z tobą prześpię? Nie sypiam z byle kim - powiedział sucho, z trudnością mówiąc, wypite procenty nie działały zbyt dobrze na jego reakcje.

    - Doprawdy? Wyglądało to zupełnie inaczej - powiedział zaskoczony Choi. Nie spodziewał się takiej ignoranckiej odpowiedzi - I zapamiętaj chłopczyku, ja nie jestem byle kim! - skończył surowo i przybliżył się niebezpiecznie do blondyna. Ten w żaden sposób nie okazał strachu, patrzył się tylko chłodnymi oczyma bez wyrazu i z całkowitą obojętnością. Zniknął z jego twarzy błogi uśmiech i nawet wydawał się trzeźwiejszy. Minho brutalnie przysunął się do blondyna i stając na palcach, ponieważ ten był znacznie wyższy, ostro wbił się w jego usta. Te jednak pozostały skamieniałe, próbował w jakiś magiczny sposób pobudzić chłopaka do działania, na marne. Stał nieruchomo, z rękami opuszczonymi luźno wokół bioder i patrzył zimno na poczynania bruneta. Raper oderwał się od niego z sykiem niezadowolenia i sztyletami w oczach. Tego się zdecydowanie nie spodziewał.

    - Skończyłeś? - zapytał ostro,niskim głosem, patrząc nieprzyjemnie na Minho.

    - Jaki nieprzyjemny... - zakpił.

    - Świetnie - powiedział, po czym odwrócił się do niego plecami i zaczął nieco chwiejnym i sztywnym krokiem wychodzić z dusznego i przesyconego złymi emocjami pomieszczenia. Odwrócił się jeszcze na moment - Ja też nie jestem byle kim, na pewno nie zabawką na jedną noc - skończył głosem wypranym z jakichkolwiek uczuć, jego oczy rzucały jedynie wrogie błyskawice. Wyszedł zostawiając skołowanego Minho samego.

    Był cholernie wściekły. Był tak wściekły, że potrzebował się wyżyć na kimś na czymś, obojętnie. Musiał wyładować swoją złość. Najgorsze było to, że ten koleś mimo tego, że tak go zirytował, nadal niesamowicie pobudzał. Nawet całowanie jego zastygłych ust, powodowało nieznane dotąd uczucie zawładnięcia nim całym, doprowadzenia go do jęków rozkoszy. Czyli tylko się nim tak bawił? Doprowadził do takiego podgorączkowego stanu, aby później brutalnie odepchnąć i zostawić? Że też dał się tak podejść! I był prawie pewien, że skądś go kojarzy. Ta twarz wydawała się znajoma. Szlag! Cholerny Key, cholerna wytwórnia, cholerny blondyn, przez którego teraz nie mogę się skupić i ma niemały problem w spodniach.

    Zdenerwowany i widocznie podniecony podszedł do lustra. Patrzył w swoje odbicie w szklanej tafli. Zagryzł wargę. Zemści się. Nikt, nikt nie będzie tak traktować Choi Minho. Nikt. Nawet ten cholernie seksowny i arogancki blondyn. Tylko jakoś go dorwać, a doprowadzi go do takiego stanu, że będzie jedynie w ekstazie błagał o więcej. Trzasnął pięścią o marmurową umywalkę z całej siły, krzywiąc się z powodu tępego bólu w ręce. Wściekły zadzwonił po taksówkę, która miała odwieźć go do domu. Beznadziejny dzień, beznadziejna noc...

7 komentarzy:

  1. Oooooo! Zły Minho. Lubię xD
    Czekam na kolejny rozdział, bo ten mi się niesamowicie spodobał. Domyślam się, że blondyn z Choi'em spotkają się szybciej niż myślą ;)
    "jutro z samego rana mamy spotkanie z nowym nabytkiem SM."
    Pozdrawiam xD

    OdpowiedzUsuń
  2. I kolejne, fajne opowiadanko nam się szykuje. Czemu mam chore przeczucie, że " Nowy nabytek SM" to właśnie tajemniczy blondyn z kibla? ^^ Łoo, by się obaj zdziwili, widząc siebie nawzajem na spotkaniu jutrzejszym. haha. : D Nie mogę się doczekać kolejnej notki. ^

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku jejku jejku no strasznie mi się podoba O.O
    Taki Minho mhm <3 Ciekawa jaka będzie ich reakcja jak się nawzajem dowiedzą, ze nie są "byle kim" z tego samego powodu ^^
    Już czekam na kolejną notkę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za odwiedziny i w wolnym czasie (ostatnio ciągle piszę i świata wtedy nie widzę :D) zobaczę Twoje twory :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetę ^^ . Naprawdę świetne . Podoba się mi i czekam na następne

    ~Reklama~

    A ja zapraszam na mój blog : http://kpop-fanficki-pl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne. Naprawdę mi się podoba :3 Na początku nie chciałam czytać bo nie spotkałam się z takim paringiem ale trzeba próbować coś nowego ^,^ I straaasznie mi się spodobało : 3

    OdpowiedzUsuń
  7. krix x Minho.. w życiu bym ich nei podejrzewała. uhuu, nie ładnie, minho, neiłądnei zdradzać Taemina z krisem XDD

    a tak poważnie, zapowiada sie milusie opowiadanko <3

    -czytelniczka

    OdpowiedzUsuń