wtorek, 7 sierpnia 2012

3. Nieświadomość.

Hmm... Witam ;) 
Miał być one-shot no to wstawiam to dziwactwo. Nic z yaoi... 
Sama nie wiem, jak odnieść się do tego opowiadania. Osobiście uważam je za bardzo dziwne i niezrozumiałe. Powstało pod wpływem chwili i piosenki. Zdaję sobie sprawę, że to właściwie tylko zlepek jakichś myśli i pewnie nie wszystkim się spodoba. Mimo wszystko zapraszam do czytania tego 'czegoś' ;)
W czwartek lecim z kolejną partówką xD Kończę też rozdział 14 mojego opowiadania, więc Ci którzy są nim zainteresowani niedługo poznają dalsze losy Di ^^
............................................................................................

    Znalazła się w dziwnym miejscu.Jej myśli były skołowane, jednak tak dziwnie przejrzyste i jasne. Czuła się dziwnie, a to miasto,ulica, dzielnica pogłębiały ten stan słodkiej nieświadomości, oczekiwania na coś, na kogoś. Nie była pewna. Niczego nie była pewna. Niewiedza przed czymś nieznanym, a może znanym od tak dawna...?

    Miała dziwne przeczucie, że coś się zdarzy. Że za moment, już za chwilę spotka ją coś nieoczekiwanego. Jej myśli takie rozbiegane, czuła się tak słodko otępiała, zachwycała się tą okolicą jak pijana, widząca wszystko kolorowiej, lepiej, cudowniej.

    Delikatnie obróciła się dookoła swojej osi. Pomarańczowa, długa spódnica zafalowała w tym samym kierunku. Dziewczyna spojrzała na nią i zaśmiała się. Zakręciła się ponownie. Kolorowy materiał powtórzył obrót. Szeroko rozłożyła ramiona i z głową zadartą do góry zaczęła w szaleńczym tempie obracać się. Jej nogi po pewnym czasie plątały się, jednak nie zwracała na to uwagi. Widziała tylko tą masę barw, które zlewały się w jedno i delikatny powiew wiatru, który sama tworzyła. Tylko ona i jej małe dziwactwa. Odczuwała wszystko dokładnie, na skórze pojawiła się gęsia skórka spowodowana taką tajemniczością i niezrozumieniem swojego własnego zachowania. Zmęczona zatrzymała się, dalej z uśmiechem na ustach. Kręciło jej się lekko w głowie. Świat skakał przed niebieskimi oczami.

    Gdy skołowany wzrok się uspokoił znowu jej umysł powrócił do dziwnego stanu niezrozumienia. Nie wiedziała po co i dla kogo się tu znalazła. Czuła jedynie nieznaną do tej pory radość, której w żaden sposób nie mogła stłumić, zresztą nie chciała nawet. Było jej cudownie.

    Obejrzała się nieznacznie za siebie. To miejsce... Ten zapach... Ulica... Centrum miasta, które było w jakiś sposób znajome... Tłoczne... Co najdziwniejsze mimo tylu ludzi i samochodów tłoczących się na asfalcie, panowała pustka. Podeszła bliżej i dopiero teraz obraz jakby się rozjaśnił, przekroczyła barierę, dzięki której zobaczyła prawdę?

    Ludzie stali nieruchomo, jakby czas zatrzymał się w miejscu. Wyglądali doprawdy dziwnie i zabawnie. Jedni mieli uniesione nogi, jakby właśnie mieli stawiać kolejny krok. Te zastygłe twarze w różnych minach. gestykulacja nagle zatrzymana, słowa które nie wypłynęły z ich milczących ust.

    Dziewczyna patrzyła jak zaczarowana na ten obrazek. Niepewnie zbliżyła się do stojącego nieruchomo tłumu. Stanęła naprzeciwko jednej postaci i pomachała ręką naprzeciwko jej oczu. Opowiedziała jej cisza. Dotknęła jedwabistej skóry jakiejś kobiety. Wszystko odczuwała bardziej emocjonalnie niż samym dotykiem. Wchłaniała całą sobą tą przyjemną pustkę, tą samotność mimo całego ogromu obcych jej ludzi. Czy tak funkcjonujemy? Do tego ogranicza się nasze życie? Przemijamy, śpieszymy się coraz bardziej, nie zwracamy uwagi na detale, na zapachy, rzeczy i emocje masz otaczające? Po prostu idziemy na przód... ale dokąd? Czy ta dziwna samotna wędrówka gdziekolwiek ma swoją metę? Czy gdzieś znajdziemy ukojenie, uspokojenie, szczęście, odnajdziemy sens? Gonimy za marzeniami, z całych sił staramy się je osiągnąć i po co? Żeby na końcu być samemu jak palec tylko ze swoim celem? Wszystko takie nieuchwytne, przemijające...

    Dziewczyna uśmiechnęła się smutno i ponownie spojrzała w niebo. Było zachmurzone, jednak dało się zauważyć przebłyski słońca. Ogromnej kuli, która raziła swoim blaskiem i w przekonaniu wszystkich niosła radość i rozjaśniała tą codzienność. I jej również słońce kojarzyło się ze szczęściem i czymś pozytywnym. Zamknęła na chwilę oczy i zatraciła się w słodkim zapachu i małym promykiem, który zbłąkany przeskakiwał po jej bladej twarzy. Nie czuła się jakby była w tłocznym mieście. Dziwny wymiar. Nieprzewidywalny. Tajemniczy. Nieodkryty. Idealny?

    Poczuła chwilowe drżenie całego swojego ciała i rozkoszny chłodny powiew powietrza, który oplatał jej odkrytą skórę szyi.

    Jestem blisko...

    Otworzyła szeroko oczy. Głos? Taki głęboki, męski głos, który koił zmysły. Obejrzała się dookoła, jednak wszystko dalej trwało w sparaliżowaniu. Przesłyszała się? Może to wiatr? Spojrzała ponownie na zastygłych ludzi... Oni na pewno nie mogli się odezwać...

    Daj się ponieść...

    Znowu! Teraz usłyszała to wyraźnie. Nie rozumiała. W gruncie rzeczy powinna się bać, ale ten głos powodował spokój w sercu. Czuła, że jest znajomy, że nie powinna się go bać... Chciała zawołać w pustą przestrzeń, jednak nie mogła wykrztusić słowa ze swojego ściśniętego gardła. Wszystko to jakby odgrywało się poza nią, poza tym wszystkim, jakby tak naprawdę w tym nie uczestniczyła, jakby to tylko jej cień kierował wszystkim...

    Zatrać się, choć raz...

    Głos raz po raz wrywał się boleśnie ale i z rozkoszą w jej myśli, przejmując całkowitą kontrolę nad jej gestami i poczynaniami... Chciała poznać właściciela tego głosu, dotknąć go, posmakować... Jak zahipnotyzowana zaczęła iść do przodu... Sprawnie omijała stojących nieruchomo ludzi, przyglądając się każdej twarzy i szukając chociaż niewielkich oznak 'życia'... Smukłymi palcami przesuwała po ich sylwetkach, przechodząc dalej i szukając... Nie kontrolowała się... Chciała przyspieszyć, ale coś jej nie pozwoliło, poruszała się wolnym tempie, zapoznając się i obserwując dokładnie wszystko to co mijała...

    Cudowna nieświadomość, tak blisko...

    Teraz tylko szła podążając nieustannie do przodu... Całe jej ciało z oczekiwaniem szukało właściciela tego uwodzącego głosu, tylko to się liczyło, zaspokoić ciekawość i zmysłu, poddać się temu ogarniającemu uczuciu...

    Jestem...tutaj...

    Wstrzymała oddech i otworzyła szeroko oczy, aby widocznie nie przegapić tego kogoś... Nerwowo rozglądała się w poszukiwaniu jego... Ludzie przeszkadzali w dokładnym studiowaniu, stali jak posągi, marionetki, przeszkadzali... Irytowało ją to... Chciała zobaczyć tego nieznajomego... A zamiast tego widziała tylko skamieniałe ciała stojące w miejscu...

    Spokojnie, jestem... Nie ucieknę...

    Głos powoli sączył do jej mózgu uspokajające słowa, wszystko takie niematerialne, niezwykłe, pełne magii i tajemnicy... tajemnicy, którą chciała poznać.

    I wtedy go zobaczyła. Był inny niż ci inni puści, szarzy ludzie. Jej twarz rozciągnęła się w radosnym uśmiechu pełnym ulgi. Znalazła go. Nie znała go. Nie przypominała sobie tej pięknej twarzy, przyozdobionej dużymi,zielonymi oczami, i długimi szarymi włosami. Jego pełne, malinowe wargi drgały w delikatnym uśmiechu. Był wysoki, ciemne ciuchy idealnie przylegały do jego wysokiego, smukłego ciała. Nie wiedziała co ma zrobić, jak zareagować. Bała się choćby ruszyć, by nie zniknął, by jej nie zostawiał w środku tego martwego tłumu. Starała się by jej by jej oddech się uspokoić, jednak patrząc na szaro-włosego, niezmiernie trudno było jej się odprężyć, jej serce kołatało w ogromnym tempie...

    Nie bój się, podejdź bliżej...

    Chłopak zachęcił ją podnosząc dłoń ku niej... nie miała wyjścia, to było zbyt silne, zbyt realne, chciała go dotknąć... ta delikatna dłoń wyciągnięta ku niej... dalej niepewnym krokiem szła w jego stronę, coraz bardziej zmniejszając dystans... dopiero gdy znalazła się z zasięgu jego ramienia przystanęła z zapytaniem na twarzy. Chciała tyle wyjaśnić, zadać mu tyle pytań. Kim jest? Jak się nazywa? Dlaczego ona tutaj jest...? Tyle pytań, tyle niepewności, a one dalej nie mogła wydobyć z siebie głosu.

    Czy to ważne... Sama chciałaś tu trafić, to twój świat... i ja... też jestem twój...

    Podskoczyła przerażona, gdy dostała odpowiedź na dopiero co zadane pytania, które stworzyła w głowie. Mój? To wszystko? Jak? Po co? On? Dla mnie? Nie wiedziała jak to ma wszystko odebrać, jak zareagować... Sam chłopak wyglądał tak żywo, a jednocześnie tak, jakby widziała tylko hologram...

    Zaryzykujesz...?

    Znowu jego głos wdarł się do jej myśli. Postawa chłopaka zmieniła się, na twarzy zagościł delikatny, wyzywający uśmiech. Odważy się? Da się ponieść tej ogromnej fali, która popycha ją z każdym powiewem wiatru w jego stronę. Ta szczupła ręka, która w zachęcającym geście ją przyzywa... Zamknęła oczy i pełna niepewności podeszła krok bliżej. Wystarczająco by znaleźć się naprzeciwko chłopaka.

    Spojrzała niego niepewnie z małym lękiem w oczach... i utonęła w tej zieleni... te oczy były tak piękne, tak obezwładniające, nie mogła odezwać od niego swojego wzroku ani myśli... zatraciła się bez reszty, nie czuła niczego innego tylko ciepło bijące z jego oczu. Małe błyski, które pojawiały się gdy padły na nie promienie słoneczne powodowały chwilowe zatrzymanie akcji serca... Dopiero gdy delikatna ręka chłopaka subtelnie przesunęła się po jej policzku, poczuła że ta pieszczota jest o wiele przyjemniejsza. Zamknęła powieki oddając się temu uczuciu ogromnego szczęścia, bezpieczeństwa, szaleństwa... Jego dłoń przesuwała się niezauważalnie i niczym dotknięcie motyla wprost na usta dziewczyny. Gdy kciuk lekko otarł się o kącik wargi, ona otworzyła powoli oczy i wpatrywała się w blondyna. Jego spojrzenie było spokojne, dodawało jej otuchy, pokrzepiało. Przy nim nie miała się czego bać. Jej myśli biegły tylko jednym torem 'pocałuj mnie, chcę cię tak rozpaczliwie poczuć'. Dopiero po chwili przypomniała sobie, że on doskonale wie co ona myśli i jak reaguje. Speszyła się i opuściła zażenowana wzrok...

    Taka delikatna... taka ulotna... piękna...

    Podniósł jej podbródek niezwykle delikatnie, praktycznie nie dotykając jej swoimi dłońmi. Jej okrągłą twarz otoczył swoimi dłońmi i przybliżył się, owiewając ją swoim słodkim zapachem fiołków. Dziewczyna patrzyła wyczekująco, wiedziała co za moment się stanie, cieszyła się na ten moment jak i panicznie bała. Zagryzła ze zdenerwowania dolną wargę, wtedy on przybliżył swoje usta, składając na jej wargach malutkiego całusa. Wszystko się zatrzymało, czas przestał istnieć. Tylko eksplozja. Eksplozja w jej sercu, w jej duszy pełna nieznanych dotąd emocji. Czy można oszaleć od jednego, niezauważalnego pocałunku? W tej chwili mogła to zrobić. Chciała oszaleć jeszcze raz. Bardziej. Mocniej. Więcej. Byle poczuć to jeszcze raz. Chłopak nie czekał długo. Ledwo co doprowadził do ogromnego szoku jednym, małym pocałunkiem. Zaszokował jeszcze raz, jeszcze bardziej delikatnie ale stanowczo całując otępiałą dziewczynę. Świat zawirował, czuła się tak jak na początku, jakby obracała się w kółko, tylko z tą różnicą, że teraz miała kogoś, kto trzymałby ją za ręce  i chronił, aby nie upadła. Tak się czuła. Bezpieczna. Silna. Wyjątkowa. Jedyna. Chciała jak najmocniej zatracić się w tych ustach. Blondyn leniwie przesuwał językiem po wardze dziewczyny powoli wdzierając się do środka. Objął ją w pasie przyciągając do siebie jeszcze bliżej tak, że między ich ciałami nie zostało wolne miejsce.

    Teraz już nie znajdowała się na obskurnej ulicy pełnej ludzi-posągów. Szybowała. Z każdym dotykiem jego ust, czuła jakby unosiła się do góry. Do słońca, tam gdzie jest jasno i przyjemnie. Tam gdzie tylko oni trwają zatraceni w tej pieszczocie doświadczając czegoś nowego, odkrywając nieznane.

    Coraz bardziej jej twarz ją piekła. Promienie słońca wdzierały do oczu, tak że zaczynało to być bolesne. Uścisk zelżał i zaczynała słyszeć w oddali jakiś irytujący dźwięk.

    Zaraz będzie czas... rozstania...

    Usłyszała ponownie jego głos, gdy oderwał swoje wargi od niej i oparł się o jej ramię, gładząc rękoma jej plecy. Nie chciała. Nie chciała od niego odchodzić. Nie chciała żeby ją zostawił. W końcu poczuła się bezpiecznie, nie miała trosk. Wszystko w niej krzyczało i rozdzierało się na kawałki. Jeszcze nie teraz... Przedłużyć tą chwilę jeszcze trochę...na wieczność...

    Spotkamy się jeszcze... Kiedy tylko będziesz chciała...

    Teraz chciała. To nie może być koniec. To niemożliwe. Rozpaczliwie zacisnęła dłonie na materiale jego koszuli i mocno przycisnęła do swojego ciała. Teraz jej nie zostawi. Nie pozwoli mu. Zostaną razem...

    Przykro mi... To tak nie działa...

    Miał rację. To że trzymała go kurczowo nic nie dało. Patrzyła w jego oczy, a one powoli traciły blask, cała jego postać zaczęła znikać... rozpływać się... oddalać... słyszała tylko ten denerwujący dźwięk, który ciągle się zbliżał... zatkała uszy żeby odwlec pożegnanie... nie wiedziała gdzie znajduje się źródło tego dźwięku, ale zdawała sobie sprawę, że to nie będzie nic przyjemnego... sylwetka chłopaka coraz bardziej rozpływała się w powietrzu, przelatując przez jej drżące ręce. Po raz ostatni poczuła delikatny pocałunek, który bardziej przypominał powiew wiatru na jej wargach i zniknął. Tak zwyczajnie. Zostawił ją samą...

    Ostry odgłos tymczasem coraz bardziej pulsował w jej skroniach doprowadzając do szału... Spojrzała na dół... I zaczęła spadać... Kolorystyka znacznie się zmieniła... Wszystko przesłoniły czarne chmury, a ona z zawrotną szybkością leciała w głąb ciemności... Głuchy krzyk uwiązł jej w gardle, tylko jej oczy wyrażały ogromne przerażenie... Myślami nawoływała chłopaka, żeby jej pomógł, uratował, wziął w silne ramiona... Jednak wszystko pozostało głuche na jej mentalne nawoływanie... Ciemność... Zamknęła bezsilnie oczy oczekując końca... Samotna...

    ***

    Obudziła się z krzykiem na ustach i mocno bijącym sercem. Spojrzała w lewo i zdenerwowana wyłączyła budzik. Dotknęła swoich ust, które dalej zdawały się pamiętać ten pocałunek.

    - Co to było, cholera jasna... Co to było...? - zadała sobie cicho pytanie równie przerażona jak i dalej otumaniona pocałunkiem - Czy sen może być aż tak realistyczny...? Niemożliwe... niemożliwe - szeptała raz po raz.
   
.................................................................................
Nie bijcie za tytuł. Ja zwyczajnie nie mam pomysłu na tytuły nagłówków.
Komentarze nawet negatywne są mile widziane, byle to była konstruktywna krytyka ;)
J.
   
   

4 komentarze:

  1. Tak bardzo wczoraj chciałam sprawdzić czy nie dodałaś czegoś nowego, tak bardzo chciałam Ci to skomentować, ale... odłączyli mi internet!!! To było straszne. :C
    Rano szybko weszła i przeczytałam. Chciałam nawet dodać komentarz, ale w tym momencie przypomniało mi się, że o 12 zaczyna się Pink Play Concert. W sumie zdążyłabym jeszcze przed występem SHINee wejść tutaj, ale nie! Musiałam obejrzeć jeszcze Teen Top (chociaż tak właściwie to w ogóle nie znam tego zespołu ;D). I tak jakoś wyszło.

    Haha, lubię się długo tłumaczyć, a co! ^^ A teraz odnośnie opowiadania: uwielbiam taką formę. Zawsze gdy czytam taki opowiadanie to wena sama przychodzi. I dzięki Tobie napisałam kolejny rozdział opowiadania, którego nigdy nie opublikuję. Ale i tak się cieszę.

    I Dziękuje Ci na kolanach, że zawsze mogę liczyć na nowy wpis od Ciebie! Oficjalnie Cię kocham! <'3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, brak internetu to coś okropnego ^^

      I cieszę się,że dzięki mojemu małemu wkładowi coś napisałaś ;D

      Również dziękuję za aktywność w komentowaniu i czytaniu tych wypocin ;* ;)

      Usuń
  2. Nie ma powodów do bicia :P
    Bardzo fajne i ciekawe. Taka jakby iluzja...
    Pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jedno wielkie WOW. Naprawdę przepiękne opowiadanie. Skłania do zastanowienia się nad własnym życiem i jego celem oraz wartościami. Z pewnością jeszcze nie raz do niego wrócę. Oby więcej takich 'perełek' ;)

    OdpowiedzUsuń