czwartek, 2 sierpnia 2012

2. To nie takie proste kochać - Part1.

Przybywam z kolejnym opowiadaniem. Będzie posiadało cztery party. Już jest właściwie napisane, tylko nad końcówką się zastanawiam. Byłam zmuszona (przez wścibskie rodzeństwo) pozmieniać zarówno nazwę, jak i adres blogów. Mam nadzieję, że to coś da -.-
Liczę na komentarze ;)
Paring: 2min SHINee
 .................................................................................................................

  PART 1

    Czekał. Czekał. Nieustannie czekał. Na niego. Z determinacją. Wierzył... chciał wierzyć, rozpaczliwie szukał zaczepienia, że można to wszytko obrócić w niefortunny żart. Udawać, że to nigdy nie miało miejsca. Odsunąć od siebie to kilka raniących, ale jakże pobudzających sekund... Zapomnieć. Ale on nie mógł. Nie chciał zapominać. Mimo tego bolesnego ukłucia w sercu za każdym razem gdy spojrzał na rzecz należącą do niego, gdy wymówił jego imię. Bolało. Wyciskało łzy. Tak cholernie raniło. Ale mimo wszystko nie potrafił. Bo tych kilka sekund cierpienia niosło ze sobą również rozkoszą torturę, wypełniającą całe ciało... Tak rozpaczliwie pragnął to powtórzyć. Raz. I drugi. I trzeci. Chciał ciągle to powtarzać. Z jednej strony obezwładniące uczucie szczęścia i spełnienia z drugiej strata czegoś ważnego, czego już nie będzie umiał odbudować. Zapłacił przyjaźnią przez swoje samolubne pragnienia.

    Taemin spędził kolejną nieprzespaną noc. Marzenia senne z Jego udziałem bardzo szybko zmieniały się w koszmary. Wtedy budził się zlany potem ze strachu i małym problemem, który musiał zniwelować w zaciszu zimnej łazienki. Żałosne. Tchórzliwe. Brzydził się siebie. Za to że momentalnie uległ pokusie i wszystko zniszczył. Bezpowrotnie. Zacisnął dłonie na wilgotnej satynowej pościeli i zagryzł mocno wargi. Chciał bólu. Chciał się zranić. Żeby w jakiś sposób odpokutować to co się zdarzyło. Podniósł się przerażony do pionu i zaczął szukać telefonu komórkowego. Zdawało mu się, że usłyszał dzwonek nadchodzącego sms-a. Podniósł z zapartym tchem prostokątne urządzenie i całe emocje uleciały. Wpatrywał się tępo w czarny wyświetlacz. Przesunął szczupłym palcem po dotykowej klawiaturze odblokowując telefon. Uśmiechnął się smutno patrząc na tapetę przedstawiającą dwójkę przyjaciół. Tacy szczęśliwi. Radośni. Tylko przyjaciele. I tak powinno zostać. Kierowany impulsem jak co nocy przesuwał kolejno świecące w ciemności ekrany. sms. skrzynka odbiorcza. minho. "Wyjeżdżam na pewien czas. Muszę pomyśleć.M". Młody chłopak wpatrywał się w ekran z zawziętością. Miał ochotę wyżyć się na tym bezużytecznym przedmiocie i odrzucić go jak najdalej, ale nie mógł. Bo jakby zadzwonił? Napisał? A jego nie byłoby w pobliżu? Co by zrobił? Dlatego z wielką delikatnością położył telefon koło swojej poduszki, a sam opadł na posłanie patrząc z ciemny sufit. To już tydzień jak Cię nie ma. A wszystko we mnie krzyczy z bólu i rozczarowania. Tydzień. To było tydzień temu.

    Wróć. Wróć. Błagam cię Minho. Wróć. Do zespołu. Do swojego pokoju, gdzie panuje nienaganny porządek. Do mnie. Bądź przy mnie. To już nie ważne czy jako przyjaciel czy wróg. Teraz wystarczy mi wyłącznie patrzenie na ciebie. Tylko to. Dlatego wróć. Nie zostawiaj mnie...

    Przed jego oczami znowu pokazał się ten wieczór. Odtwarzał tą chwilę nieustannie. Ciągle. Wciskając w swoim mózgu 'replay', aby móc upajać się tym momentem jak i torturować głupotą i brakiem pohamowania.

    Stali cali mokrzy. Niespodziewana ulewa zaskoczyła ich w drodze powrotnej ze sklepu. Udało im się schronić w jakiejś przydrożnej altance w parku. Taemin spoglądał na bruneta rozanielonym wzrokiem. Jego mokre włosy, które teraz wręcz błyszczały. Wilgotne krople spływające powolną strużką poczynając od twarzy po zagłębienie między kołnierzykiem koszulki. Słone krople sunące po tym umięśnionym ciele. Czy to ten deszcz czy może chęć pokazania w końcu swoich uczuć... Do tej pory nie jest pewien co go skłoniło wtedy do tego. Patrzył na swoje bóstwo i emocje wzięły górę.

    - Hyung... - jego głos był zachrypnięty, bliska obecność Minho trzymającego go w talii powodowała zawroty głowy. Starszy chłopak odwrócił się do swojego rozmówcy.

    - Taak, Taemi... - już nie skończył, ponieważ młodszy spowodowany nagłym impulsem przytknął delikatnie swoje wargi do jego ust. To nie miał być brutalny pocałunek. Taemin pragnął subtelnie i zmysłowo posmakować w końcu tych boskich ust. Zamknął z rozkoszy oczy i poddał się tej małej pieszczocie. Starszy całkowicie zaskoczony  w ogóle nie zareagował. Po chwili jednak wiedziony instynktem powoli zaczął oddawać pocałunek. Wtedy serce młodszego mało nie eksplodowało. Spodziewał się bardziej odrzucenia, a nie odwzajemnienia pieszczoty. Był w niebie. Może on... czuje to samo? To byłoby spełnienie wszelkich marzeń. To zbyt piękne żeby było prawdziwe. Tae otworzył oczy i oderwał się od ust starszego. Minho patrzył na niego spłoszonym wzrokiem, nie potrafiąc znaleźć właściwych słów. Jakby nie wierzył, że to miało miejsce naprawdę

    - Minho... - zaczął młodszy nieporadnie - ... wydaje mi się... chyba... nie jestem pewien... - z każdym jego słowem głowa opadała coraz niżej aby ukryć napływający rumieniec - ... ale chyba się w tobie zakochałem - wykrztusił to w końcu z siebie. Brunet wciągnął głęboko powietrze, młodszy spojrzał na niego i zetknął się z ogromnym szokiem, ale i niezrozumieniem ze strony Minho. Już wiedział, że to był błąd.
  
    - Młody... Tae... To jest złe... - szepnął zrozpaczony. Zamknął oczy i potrząsnął głową jakby chciał odpędzić tą krępującą sytuację. Po chwili odwrócił się na pięcie i zdecydowanym krokiem odszedł od nastolatka. Nie zważał na deszcz, przyspieszał coraz bardziej i bardziej.

    - Minho... - krzyknął Taemin za biegnącym już wtedy przyjacielem. Jego postać coraz bardziej bledła, aż w końcu zniknęła w tej ponurej scenografii. Chłopak osunął się na ziemię zrozpaczony, z trudem powstrzymywał szloch. Przecież oddał pocałunek. Dlaczego tak się wycofał...Dlaczego uciekł... Zniszczył wszystko. Zdeptał tą przyjaźń jednym pocałunkiem. Drżącymi palcami dotknął delikatnie ust. To palące uczucie, pragnął więcej i więcej. Nic nie znaczący pocałunek. Kilka sekund rozkoszy prowadzących do upadku.

    Spakował się i powiedział chłopakom, że robi sobie wakacje na pewien czas. Że chce się zobaczyć z rodziną. Taemin prychnął pod nosem. Uciekł. Zamiast porozmawiać, zwyczajnie uciekł. Wróć. Wróć. Z tą myślą zasnął niespokojnym snem.

    ***

    Każdy kolejny dzień okazywał się torturą. W codziennych czynnościach brakowało tego jednego, najważniejszego czynnika,dzięki któremu Taemin napędzał swoje ciało do dalszego działania. Wystarczyło poranne spojrzenie na ciemne,zaspane oczy i potarganą fryzurę Minho i wszystko nabierało kolorowych barw. A teraz co? Schodził na dół i widział każdego z członków SHINee, tylko nie jego. Nawet oni zdziwili się taką nagłą decyzją rapera o wyjeździe. No a co on mógł im powiedzieć?  Jestem gejem, pocałowałem przyjaciela, on uciekł, nie odzywa się, a ja jestem pogrążona w czarnej rozpaczy... Nie no super, zajebiście kurwa! Oni tego nie zrozumieją. Tego się nie da zrozumieć. Nawet nie miał z kim pogadać. Key i Jonghyun są zajęci sobą. Na początku ta ich zażyłość mogła wydawać się dziwna biorąc pod uwagę tyle licznych paringów z nimi związanymi, jednak oni widocznie się tym nie przejmowali i nawet dla żartów poczytywali yaoi z ich udziałem. Najmłodszego sfiksowane fanki łączyły z Minho. Nawet one uważają, że są dla siebie stworzeni... Żałosne zwierzenia dwudziestoletniego faceta...

    Ubrał się powoli w dres. Nie miał dla kogo już się starać. Zszedł na dół gdzie czekało na niego ciepłe śniadanie zrobione przez lidera. Onew już od pewnego czasu dziwnie na niego popatrywał i podpytywał czy nie wie czegoś o zniknięciu rapera. Udawał przed wszystkim że wszystko jest dobrze, że wcale nie jest załamany, grał chcąc nawet przed samym sobą zataić cierpienie. Pogodziłby się nawet z tym, że brunet go zwyczajnie nie chce, ale on też oddał ten pocałunek! I to było najgorsze. Wolałby odrzucenie, przynajmniej wiedziałby na czym stoi.

    - Ziemia do Taemina - powiedział Onew machając ręką przed oczami młodszego - Manknae co jest? Zachowujesz się dziwnie od pewnego czasu, odkąd Minho zaginął w nieznanych okolicznościach. - zapytał z troską lider.

    - Nic się nie dzieje. Nie wiem o co ci chodzi! - trochę zbyt szybko i emocjonalnie odpowiedział starszemu i zapchał usta płatkami.

    - Taa... - spojrzał na tancerza, jakby wyraźnie sugerował, że spostrzegawczego Onew się nie oszuka - Pamiętaj, że zawsze możesz ze mną pogadać. A Minho wraca dzisiaj. Wysłał mi sms-a. - Taemin drgnął na dźwięk tego zdania. Dlaczego nie jemu, tylko Onew... Czy to znaczy, że teraz będą się unikać?
    - Aha. Super - wracając do powolnego przeżuwania posiłku udawał, że w ogóle nie przejął się tą informacją.

    - Ehh, młody. Wyjaśnijcie sobie wszystko. Ślepy nie jestem. Wujek Onew coś ciekawego ci powie. Dobrze, że powiedziałeś o tym co czujesz. Bo to o to chodzi, prawda? Nie masz sobie nic do zarzucenia. Też bym tak zrobił - poklepał młodszego po ramieniu  i odszedł do swojego pokoju.

    Taemina zatkało na moment. Czy to aż tak było widać? Niemożliwe. Key i Jonghyun na pewno niczego nie zauważyli. Ale Onew to jest Onew. Pieprzony psycholog. Chłopak w ekspresowym tempie skończył jeść śniadanie i pobiegł do swojego pokoju. Otworzył na oścież dużą garderobę i zaczął poszukiwać odpowiedniego ubrania. Minho wraca. Powoli zaczęło to do niego docierać. W końcu wraca. Do mnie. Do mnie? Tego nie był do końca pewien. Jak będzie teraz wyglądać ich życie. Zdawkowe ' cześć ' na powitanie? Chciał dalej mieć oparcie w raperze... Zrezygnowany wybrał pomarańczowe rurki i biały t-shirt. Wyprostował swoje blond włosy. Nie wiedział co ma zrobić ze sobą. Schodził to do salonu, to wracał do swojego pokoju. Wsłuchiwał się w dźwięk otwieranych drzwi, aby przypadkiem nie przegapić przybycia Minho. Siedział zdenerwowany na łóżku, nerwowo ściskając dłonie. Nagle usłyszał głośne trzaśnięcie, potem kolejne. Podniósł się na równe nogi i nasłuchiwał. Po panelach ktoś zamaszystym krokiem wpadł do salonu, rozpoznał wzburzony głos Key.

    - Choi Minho! - krzyknął zbulwersowany. Zapowiadało się na dłuższy monolog divy - Jak śmiesz wracać do domu po tygodniu nieobecności, pisząc jednego marnego sms-a? Co ty sobie w ogóle wyobrażasz?! My tu się martwimy kretynie, skończony głupku... - słyszał Taemin dalej stojąc na środku pokoju. Podszedł do drzwi i otworzył je. Stał na schodach wahając się, czy aby na pewno powinien zejść na dół. Nagle ogarnęły go wątpliwości. Jak Minho się zachowa w jego towarzystwie? Co powie? Czy w ogóle coś powie. Zerknął chyłkiem na ekipę w salonie. Jinki stał spokojnie, patrząc jak zwykle troskliwym wzrokiem, przyglądając się jedynie rozgrywanej właśnie scenie. Minho stał odwrócony do niego tyłem. Nie mógł zobaczyć tej ukochanej twarzy, ani żadnych emocji się na niej malujących. Za to doskonale widział divę, która wygrażała palcem w stronę bruneta, cała czerwona ze złości, aż stawała na palcach aby potwierdzić słuszność swoich słów. Obok stał Jonghyun, który z wymiernym skutkiem próbował odciągnąć Key i uśmiechał się przepraszająco za ten nagły wybuch złości księżniczki.

    - Przepraszam was. Coś niespodziewanie mi wypadło. Musiałem. Cieszę się, że was widzę - powiedział przyjaźnie drapiąc się po głowie. Onew podszedł nieco bliżej do bruneta, wpatrując się podejrzliwym spojrzeniem.

    - Nie spytasz gdzie Tae? Zwykle to od niego rozpoczynasz powitanie ... Jest u siebie... - podchwytliwie zaczął lider. Podsłuchiwacz zamarł na te słowa. Że też Jinki teraz musiał z tym. Młodszy podświadomie zacisnął dłonie na barierce schodów oczekując odpowiedzi Minho.

    - Eee... Jestem zmęczony. Może później... - zaczął niepewnie po czym jego głos przybrał na tłumionej agresji.

    - Wiedz... - zaczynał Onew, gdy Key bezlitośnie wbił mu się w zdanie.

    - Minho. Chociaż zaszczyć nas informacją gdzie byłeś przez ten czas i co robiłeś.

    - Najpierw musiałem uporać się z bardzo niewygodną sytuacją, zapomnieć o takim jednym incydencie - podniósł głos czy to tylko wyobraźnia - No a potem balowałem trochę z panienkami. Jestem w końcu stuprocentowym facetem prawda? - zaśmiał się chłopak

    - Ha! - zawołał Jonghyun - To mi się podoba! Właśnie kiedy wychodzimy na jakieś party? - krzyknął rozentuzjazmowany i dostał natychmiastową odpowiedź ze strony Key w postaci łokcia wbitego w brzuch - Ałł... Co ja takiego powiedziałem? - powiedział rozżalony masując obolałe miejsce.

    - Nic. Idziemy skończyć film ty samcu jeden - burknął w odpowiedzi Key i zaciągnął Jonghyuna do pokoju. W salonie został tylko Minho i Onew, który nadal wpatrywał się w zmęczonego bruneta.

    - Idź odpocząć... - zaczął Jinki - ... i nie musiałeś aż tak sugestywnie podkreślać jaki to jesteś męski. Młody pewnie to usłyszał. Jak dla mnie pokazałeś tylko jakim jesteś dzieciakiem. Weźcie się ogarnijcie! - skończył spokojnie Onew i ruszył do kuchni przygotować jakiś obiad.

    Taemin wpadł cicho do swojego pokoju, opierając się o drzwi. Minho doskonale wiedział, że on to usłyszy. Musiał zrobić to w taki okrutny sposób? Praktycznie mu ubliżył, sugerując że  Taemin jako gej jest niemęski. Ukochana osoba tak go potraktowała. Głowa mu pękała od tego natłoku myśli, z trudem powstrzymywał łzy. Jednak one nie wyciekły ze smutnych oczu manknae. Nie płakał. Nigdy. Może uważano go za słodkiego dzieciaka. Może wyglądem i przypominał dziewczynę, ale był silny. Nie da tej satysfakcji Minho i nie zniży się do tak żałosnego poziomu. Już więcej nie usłyszy z jego ust żadnego wyznania uczuć. Bez względu na to jak będzie cierpiał, nie podda się emocjom. Zawsze dobrze grał. I teraz będzie udawał, że jest wszystko dobrze. Musi być dobrze. Musi. Chłopak opadł na zimną posadzkę tuląc się do swoich kolan, dalej opierając się o drzwi. Po chwili usłyszał miękkie kroki Minho, który miał pokój na piętrze razem z młodszym. Kiedy brunet przystanął na chwilę przy drzwiach Taemina, ten zapomniał jak się oddycha. 'Wejdzie? Nie wejdzie?' Myślał gorączkowo. Poczuł kolejne rozczarowanie, gdy ten udał się do swojego pokoju... Bez powitania. Jakby się nie znali. Jakby nigdy nie byli przyjaciółmi. Tak zupełnie obcy. Czy tak już pozostanie?

6 komentarzy:

  1. świetne. Zapowiada się ciekawie, skoro jeszzce są trzy części. Czekam na kolejną. Mam nadzieję, że szybko dodasz. : )

    OdpowiedzUsuń
  2. O boże :C Jakie smutne. Miałam łezki w oczach, gdy Minho zachował się jak ostatni cham. Wrrr...
    Czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Smutne ;c Kiedy to czytałam to aż łezki mi się w kącikach oczu pojawiły i serce zaczęło wolniej bić. Myślałam, że umrę. Ech, aż mam teraz ochotę zagryźć Minho na śmierć. ;D
    A i tak czekam na kolejny rozdział. <'3

    OdpowiedzUsuń
  4. Minho to cham >.<
    Ale fajnie się zapowiada ^^ "

    OdpowiedzUsuń
  5. Minho zachował się jak dziecko -,-. Biedny Minnie... mam nadzieję, że to się skończy dla niego pomyślnie ^^ teraz idem czytać dalej ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. O, matko... Nie ma nic gorszego, niż tak poniżyć wrażliwego Minnie. I to tak bez przywitania??? Biednyyy....

    OdpowiedzUsuń