sobota, 4 sierpnia 2012

2. To nie takie proste kochać - Part 3.

No to mamy part 3. Osobiście chyba lubię go najbardziej chyba ^^
Kurcze, słucham od dwóch dni soundtrack do Przed Świtem i mam masę pomysłów w głowie, na krótkie notki. Te utwory mnie natychają o.O
Plan na najbliższe dni taki, jak i schemat który będzie się powtarzał. 
Wrzucam jutro ostatni part aktualnego opowiadania, robię dzień przerwy, wrzucam one-shota, dzień przerwy i lecę z kolejną partówką codziennie, pasuje? Sama muszę mieć trochę czasu na napisanie tego co planuję ;)
I tak piszę na zapas, bo znając mnie nie jestem regularna, jak coś wymyślę to piszę, jak ne mam pomysłów to praca stoi w miejscu przed dłuższy czas. 
Dobra, to ja już nie głędzę o bzdetach, miłego czytaniaaa ^^
Dziękuję za komentarze xD
........................................................................................
PART 3

    Otworzył powoli oczy. W głowie dalej mu szumiało. Ból ręki wcale nie ustał, poczuł tylko, że jego nadgarstek jest usztywniony. Z trudem podniósł obolałe ramię do góry. Zastanawiał się jak właściwie się tu znalazł. Obrazki z poprzedniego wieczoru przeskakiwały z ogromną prędkością, nie pozwalając ani na trochę uspokoić się rozbieganym myślą. Rozejrzał się dookoła. Był  w swoim pokoju, okryty szczelnie kołdrą.

    - Tae, w końcu się obudziłeś. Ale mnie nastraszyłeś ... - spojrzał na Minho, który wstał z kanapy na której drzemał i teraz trzymał kurczowo młodszego za rękę. Tancerz spoglądał na niego niezmiernie zaskoczony. Czyli to on go przetransportował do domu? Czuł złość, że to właśnie jemu sprawił taki kłopot. Nie chciał już być mu niczego winien. Postanowił, że odgrodzenie się od jego osoby, w końcu spowoduje, że się odkocha, że nie będzie czuł tego nieznośnego bólu w klatce piersiowej. Ale czyżby widział w jego oczach troskę i realne zmartwienie? Niee, to na pewno kolejna gierka żeby go upokorzyć. Nie da się zgnębić tym razem.

    - Wyjdź stąd - szepnął stłumionym głosem, odtrącając rękę bruneta i odwracając od niego twarz.

    - Ale... - zaczął zaskoczony raper.

    - Której części nie rozumiesz? - wszedł mu w słowo zdenerwowany nastolatek - Wyjdź z mojego pokoju. Udawana troska mnie nie bawi - syknął i zamknął oczy zrezygnowany.

    - Wcale nie udaję. Odwiozłem cię do domu po tym jak zemdlałeś, ale dalej nie powiedziałeś co się stało... - prawie krzyknął.

    - Jestem ci dozgonnie wdzięczny za poświęcenie swojego cennego czasu, podczas którego mogłeś dalej wyrywać te wszystkie kurwy. To co się stało nie powinno cię w najmniejszym stopniu interesować, więc że się powtórzę, WY-PIER-DA-LAJ! Niczego od ciebie nie chcę!- teraz już wściekły z trudem się podniósł do pionu i bolącą ręką pokazał Minho drzwi.

    - Nigdy nie zachowywałeś się tak agresywnie ... - powiedział przyjaciel, jednak zaczął się wycofywać w stronę wyjścia. Młodszy prychnął tylko w odpowiedzi i uważnie obserwował zmrużonymi oczami jak chłopak zamyka za sobą drzwi. Opadł ponownie na miękkie poduszki i próbował uspokoić oddech. Kilka minut później usłyszał gwałtowne krzyki i kilka osób biegnących po schodach. Drzwi z impetem się otworzyły, a do środka wparowali jego przyjaciele. Onew rozwalił się na kanapie z Jonghyunem, a Key wparował na łóżko Taemina i zaczął potrząsać energicznie jego ręką i macać po ciele szukając innych obrażeń.

    - Maleństwo moje. Manknae! Jak się czuje moje Taeminiątko? - krzyczał podniecony Key.

    - Byłoby lepiej gdybyś mnie tak nie tarmosił... - uśmiechnął się lekko młodszy. Diva od razu zaprzestała obdukcji i usiadła na skaju łóżka.

    - Nieźle zaszalałeś młody. Aż tak byłeś zalany, że uszkodziłeś swoje kruche ciałko? - zaśmiał się Jonghyun i natychmiast spotkał się z kuksańcem w bok ze strony Onew i miażdżącym spojrzeniem od Key. Taemin opuścił głowę speszony.

    - Czujesz się chociaż lepiej? Minho nie chciał nikogo wpuścić, żebyś mógł w spokoju odpocząć. Nawet nie wiesz jak księżniczka się miotała w tym czasie - Onew skinął głową w stronę Key.

    - Jestem nieco otępiały i masakrycznie boli mnie nadgarstek, ale żyję - zaśmiał się głucho.

    - Onew, Jonghi wypieprzać mi z pokoju Tae, muszę z nim porozmawiać - powiedział niby z nutką rozbawienia, jednak jego spojrzenie było niezwykle poważne. Tancerz westchnął i wiedział, że zostanie poddany przesłuchaniu. Niezadowoleni Onew i Jonghyun posłusznie wyszli, a Key spoglądał przez chwilę na Taemina wielce zamyślonym wzrokiem.

    - Hmm... No to powiesz mi co się stało w klubie? I o co chodzi z tobą i Minho, po tym jak z hukiem go wyrzuciłeś ze swojego pokoju? I dlaczego ja muszę teraz się o to pytać ciebie, a nie powiedziałeś mi pierwszemu? - Key zarzucił młodego gradem pytań, na koniec rzucając naglące i obrażone spojrzenie.

    - Ehmm... To w klubie, nadgarstek i mała niedyspozycja... musiałem się bronić... w łazience jakiś koleś dość natrętnie się do mnie przystawiał, obmacywał... - z każdym słowem jego głowa coraz bardziej opadała z zażenowania - ... dostał ode mnie jakąś popielniczką, ale uszkodziłem sobie jednocześnie rękę, a jak zobaczyłem krew to zupełnie odleciałem - szepnął zagryzając wargę i oczekując reakcji Key.

    - Ooomatko przenajświętsza! - Kim złapał się za twarz z szeroko otwartymi oczyma. Nie dowierzał temu co przed chwilą usłyszał - Ktoś chciał skrzywdzić moje maleństwo? To nasza wina. Powinniśmy cię bardziej pilnować.

    - Daj spokój Key. Nie jestem już dzieckiem. No i poradziłem sobie, tak? - odparł nieco zirytowany.

    - Dobrze, że Minho był w pobliżu i nie pozwolił byś leżał nieprzytomny gdzieś na ziemi. Minho...? - zapytał sugestywnie Kim.

    - Zakochałem się w nim, pocałowałem i wyznałem mu to, on uciekł, po tygodniu wrócił, no a resztę już znasz... - skrócił jak najbardziej sytuację młodszy.

    - Wiedziałem ... - krzyknął Key podskakując na łóżku.

    - Ehhmm... - powiedział nieco zdziwiony Taemin.

    - Jeden głupszy od drugiego, a ślepi... - zawodziła diva.

    - Co masz na myśli? - zapytał zdezorientowany.

    - Sam zobaczysz, już pewnie niedługo. Głupki. o.O. Dobra młody, jak będziesz czegoś chciał to wołaj, ok? Ja już idę do Jonghyuna, bo pewnie się stęsknił - uśmiechnął się diabelsko.

    - Key...?

    - Uhm, taak?

    - Ty i Jonghi coś ze sobą, razem? Od pewnego czasu wyglądacie jak szczęśliwa parka.

    - Jaa??? W życiu... To tylko przyjaciel jak wy z resztą - oburzył się Kim.

    - Na pewno? Pomyśl nad tym... - powiedział łagodnie Taemin.

    - Ehh, dzieciaku to ja miałem wcielić się w psychologa a nie ty - powiedział zabawnie i poczochrał włosy młodszego. - Idę, odpoczywaj Taeś.

    - Dzięki Keyuś - powiedział i pokazał język starszemu.

    - Jeszcze żarty mu się trzymają... - odparł wychodząc z pokoju chłopaka.

    Po wyjściu przyjaciela poczuł ponownie straszne zmęczenie. Zbyt dużo tego wszystkiego jak na jeden dzień. Nie upłynęło dziesięć minut a pogrążył się w niespokojnym śnie.

    ***

    Otworzył gwałtownie oczy podrywając się do pionu i ciężko oddychając. Nawiedził go koszmar. Nie, koszmar to bardzo złe określenie. To był bardzo przyjemny i co najważniejsze pobudzający sen, póki Minho nagle nie zniknął z niego, a na jego miejscu pojawił się ten obrzydliwy koleś z klubu. Taeminowi głośno burknęło w brzuchu. Spojrzał na wyświetlacz telefonu. Zegar pokazywał 18.20. Nie mógł wyjść z podziwu, że tak długo spał. Delikatnie odsunął kołdrę i zsunął bose stopy na miękki dywan. Musiał coś zjeść, a nie chciał kłopotać chłopaków. Przecież nie jest umierający. Wstając lekko zakręciło mu się w głowie. Zignorował to jednak i wyszedł z pokoju. Zastanawiał się, czy Key powiedział reszcie o zajściu w klubie. Musiał być jakoś przygotowany na ich reakcję. O tej porze pewnie wszyscy siedzą w salonie i oglądają jakiś nudnawy program w telewizji, ewentualnie męczą konsolę. Gdy wszedł do pokoju ich rozmowy nagle umilkły. Jak się spodziewał wszyscy byli obecni. Minho również. Wodził za nim wzrokiem, gdy podążał w stronę kuchni. Zresztą nie tylko on, reszta ekipy robiła to samo. Onew poderwał się na równe nogi i zirytowany podszedł do młodszego.

    - Jak ci się mówi 'wołaj gdy czegoś będziesz potrzebował' to nie możesz tego zrobić? - powiedział stojąc w rozkroku i trzymając ręce oparte na biodrach ze zmarszczonymi brwiami.

    - Onew, nie wczuwaj się aż tak bardzo w rolę lidera. Przecież nic mi nie jest?! Nie chodzę nadgarstkiem, prawda? - odpowiedział rozbawiony z postawy Jinkiego. - Jestem głodny i nudzi mi się samemu.

    - Już się robi. A ty siadaj i się stamtąd nie ruszaj! - zarządził lider i popchnął w stronę kanapy. Spojrzał na osobę, która już zajmowała część fotela i odwrócił wzrok żeby nie patrzeć na Minho. Starszy jednak dalej natrętnie wpatrywał się w młodszego.

    - Tae... - zaczął raper - ... to prawda co powiedział nam Key? - zapytał nieśmiało.

    - Zależy co wam powiedział - starał się nadać swojemu głosowi nader obojętny ton, nie zaszczycając bruneta nawet jednym spojrzeniem.

    - Ktoś chciał cię zgw... - próbował dokończyć jednak głos mu się załamał - ... w klubie - dokończył jeszcze bardziej wlepiając wzrok w młodszego.

    - Ale jak widać nic mi nie jest - powiedział sucho .

    - Tae...

    - Od ciebie raczej bym spodziewał się usłyszeć, że to moja wina. W końcu te dziewczęce rysy twarzy i w ogóle. Może sam się o to prosiłem, co? - nieprzyjemnie naskoczył na Minho, który zamilkł nie wiedząc co odpowiedzieć - Spokojnie, możesz dalej się ze mnie śmiać. Mam na to, że tak powiem wyjebane!

    Zaskoczony Key i Jonghyun patrzyli się to na Minho to na Taemina i próbowali rozkminić o czym oni właściwie mówią. Zachowanie młodszego było zbyt agresywne. Może chciał się odgryźć za wszelkie nieprzyjemności jakimi obdarzał go brunet, ale mógłby przystopować. Sami nie chcieli aby takie sytuacje powtarzały się zbyt często, to mogłoby zaszkodzić zgraniu zespołu. Choi i Taemin wpatrywali się w siebie. Młodszy wzrokiem rzucającym błyskawice, Minho pełnym żalu i prośby o przebaczenie.

    - Pójdę jednak do siebie - powiedział Taemin i podniósł się gwałtownie do góry. Pod wpływem tej nagłej zmiany ponownie zakręciło mu się w głowie, a czarne plamki stanęły mu przed oczami. Natychmiast obok niego znalazł się Minho i podnosząc go do góry jak małe dziecko, zaczął iść na górę.

    - Postaw mnie na ziemię! - krzyknął, przytłoczony bliskością przyjaciela.

    - Zamknij się i jak tak bardzo cię to odstręcza udawaj, że to ktoś inny. Ciągle mdlejesz i jeszcze nie dbasz o siebie - powiedział wściekły brunet i zawołał w stronę Onew - Jinki, przynieś jedzenie do pokoju Taeminaaaa!

    Czuł przyjemne ciepło, gdy przyjaciel niósł go na rękach. Wyczuwał idealne mięśnie rąk i brzucha tuż przy swoim ciele. Delikatny, ale stanowczy dotyk. Zniewalający zapach. Zamknął oczy, aby choć przez chwilę upajać się tym cudownym stanem jaki go teraz ogarnął. Minho przytulał do siebie jego delikatne ciało, czuł na swojej szyi jego gorący oddech. Zapomniał całkowicie o planie oddalenia się od niego. Nie teraz. Nie w tym wymarzonym momencie. Zapamiętać to na długi czas i oddać się bez reszty tej nieświadomej pieszczocie jaką sprawił Taeminowi. Droga przez schody do jego pokoju okazała się zbyt krótka. Ta bliskość bezpowrotnie została zerwana, gdy Minho położył osłabionego tancerza w jego łóżku. Młodszy ponownie przybrał maskę obojętności. Musiał. Nie chciał znowu cierpieć przez tego zabójczo przystojnego chłopaka, który stał teraz naprzeciw jego łóżka lekko się pochylając, aby przygarnąć kołdrę którą miał zamiar okryć leżącego chłopaka. Taemin z trudem powstrzymywał się, aby nie pociągnąć go za koszulkę i wbić się w te kuszące usta. Aż nazbyt dobrze wiedział, że to jeszcze bardziej by wszystko skomplikowało. A przede wszystkim bał się. Widział przed sobą tą sytuację. Jak Minho obrzydzony odpycha go i patrzy takim nieprzyjemnych wzrokiem. Nie zniósłby drugi raz takiego odrzucenia. Nie byłby w stanie podnieść się po takim upokorzeniu. Nie tym razem. Odwrócił wzrok od przyjaciela i z zawziętym wyrazem twarzy wpatrywał się w ścianę, próbując jak najbardziej zignorować ten rozkoszny zapach jaki unosił się od bruneta. Choi gdy tylko skończył bez słowa cicho wyszedł z pokoju. Po chwili jego miejsce zajął Onew, który wparował z pełna tacą przeróżnego jedzenia.

    - Ha! - krzyknął zadowolony - Spójrz co twój ukochany lider przygotował specjalnie dla ciebie. Młodyyy, jak ja musiałem tego strzec! Jonghyun chciał mnie okraść z tych wszystkich smakołyków! To była zażarta walka - powiedział dumny z siebie.

    - Dzięki Jinki, ale wydaje mi się, że taka olbrzymia porcja jedzenia nie wpłynie pozytywnie na moją figurę, no i ja nie byłem głodzony tylko obmacywany... - powiedział Taemin.

    - Cicho bądź dzieciaku, nie dyskutuj, tylko jedz! - rozkazał starszy, podsuwając mu tacę z jedzeniem i siadając na łóżku.

    Taemin posłusznie zabrał się za jedzenie. Posiłek cudownie rozgrzewał i sycił. Denerwujące burczenie w końcu ustało. Przez ten cały czas Onew wpatrywał się w młodszego zmartwionym wzrokiem. Tancerz udawał, że nie widzi tego spojrzenia. Wiedział, że za moment czeka go rozmowa. I chyba nawet domyślał się na jaki temat.

    - Taemin - zaczął strasznie poważnie lider, prostując się i kładąc splecione ręce na swoich kolanach - Po tym incydencie w klubie tylko ślepy by nie zauważył, że Minho naprawdę się stara. Teraz z tego co widzę zamieniliście się rolami i to TY grasz tego bardziej okrutnego i wrednego, podczas gdy Choi próbuje jakoś się do ciebie zbliżyć. Weźcie się ogarnijcie ludzie, bo mam dość zwierzeń miłosnych i waszych zawiłych problemów.

    - Ale ja nie mam zamiaru nic robić. Wszystko się zmieniło. Wszystko. Minho traktuje mnie jak gorszego tylko dlatego, że jestem gejem. Rozumiem, że nie musi odwzajemniać tego co czuję, ale nic go nie zobowiązywało do takiego zachowania wobec mnie. A dlaczego ja teraz go odpycham? Bo się boję bólu, ponownego rozczarowania, zawodu, podniecania się każdym najmniejszym gestem jaki uczyni w moim kierunku, bo ja będę to inaczej interpretował. Dlatego wolę go unikać i sobie tego oszczędzić.

    Przy Onew czuł, że może wszystko z siebie wyrzucić. Po prostu zaczął mówić i reszta tak jakoś sama popłynęła. Powiedział wszystko co mu leży na sercu i czuł się wolniejszy? Jakby zrzucił część balastu jaki go dręczył. Opadł zmęczony na poduszki, wypatrując reakcji lidera.

    - Dojrzałeś Taemin. Nasz słodki maknae cholernie dobrze mówi - powiedział Jinki tarmosząc młodszego po i tak rozczochranej fryzurze - Nie dziwię ci się młody. Masz swoje powody by tak postępować, ale...

    - ... nie ma żadnego 'ale' hyung - przerwał mu tancerz.

    - Jest. Ojj jest. I tak w końcu musisz rozmówić się z Minho. Oprócz waszych kąśliwych uwag, nie wyjaśniliście sobie niczego. Tak nie można.

    - Nie ma czego wyjaśniać. Wszystko jest aż nazbyt boleśnie jasne, niestety - szepnął zmartwiony Taemin.

    - Wierz mi, jest o czym rozmawiać. To rozkaz, prośba, czy jak to sobie nazwiesz. Jestem liderem tej naszej bandy idiotów, mieszkamy razem i nie życzę sobie żadnych zgrzytów, jasne? Zróbcie się chociaż bardziej znośni niż teraz. Śpij teraz młody - powiedział lider i wyszedł z pokoju zabierając ze sobą puste naczynia.

    ***

    Onew sprzątał właśnie kuchnię, gdy wparował Minho i zajrzał wygłodniałym wzrokiem do lodówki. Lider zaprzestał pucowania kuchenki i rzucił ścierką w stronę bruneta.

    - I co ja mam z tobą zrobić, co? - zadał pytanie Minho.

    - No co?! Głodny jestem - odpowiedział z wyrzutem raper i odrzucił szmatkę liderowi. Ten spojrzał na niego z godnym politowania wzrokiem.

    - Pieprzy mnie to że jesteś głodny, jak nie porozmawiasz z Tae to nawet możesz zdychać z głodu. Ludzieee! Rób wszystko za te duże dorosłe dzieci. Matkooo no! - zawodził dalej Jinki.

    - Sam widzisz jak jest do mnie nastawiony! Doskonale wiem, że to jest moja wina bo sam zacząłem się  zachowywać jak dupek. Ale nie mogę go do niczego zmuszać. - westchnął zrezygnowany.

    - Właśnie, dalej nie wiem, dlaczego byłeś taki oschły dla młodego po powrocie i to balowanie... - drążył dalej temat.

    - Bo tak. Tak jest lepiej, dla wszystkich.

    - Wszystkich?

    - Tak. Dla nas obydwu, dla reputacji zespołu, wytwórni, fanek i całej tej sławy. - powiedział już nieco zdenerwowany i ruszył do swojego pokoju.

    - Kretyni, wszędzie kretyni, całe to mieszkanie     przesiąknięte głupotą. Jinki. Musisz to jakoś zorganizować. Key i Jonghi, Minho i Taemin. Będę robił za cholerną swatkę - Onew prowadził monolog do pomidora, którego miał zamiar właśnie kroić na sałatkę. Po chwili kontemplacji uśmiechnął się podstępnie i podniósł nóż do góry w geście zwycięstwa.

4 komentarze:

  1. "- Jestem ci dozgonnie wdzięczny za poświęcenie swojego cennego czasu, podczas którego mogłeś dalej wyrywać te wszystkie kurwy. To co się stało nie powinno cię w najmniejszym stopniu interesować, więc że się powtórzę, WY-PIER-DA-LAJ! Niczego od ciebie nie chcę!"
    Zakochałam się w tej wypowiedzi. *o* Jak ja kocham takiego Taemina. Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Pisz dalej, bo ten jest wręcz idealny.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hue, Onew, kochanie! Nie wczuwaj się tak i odłóż ten nóż bo zaraz sobie krzywdę zrobisz, no! ;D
    Ja nie wiem czy ze mnie to po prostu jakiś no-life czy coś innego, ale ja co pięć minut sprawdzam czy może ktoś nie dodał czegoś nowego na jakimś blogu! I najczęściej wchodzę właśnie na Twojego bloga! Ha, to początki uzależnienia! ^o^

    "- Tak. Dla nas obydwu, dla reputacji zespołu, wytwórni, fanek i całej tej sławy. - powiedział już nieco zdenerwowany i ruszył do swojego pokoju."
    No chyba nie! Dla mnie lepiej jakbyście jednak byli razem! ;D

    Co do poprzednich opowiadań, zaczęłam je wczoraj czytać, ale zbytnio czasu nie miałam więc zacięłam się na IV części. Zaraz lecę kontynuować bo bardzo mi się podoba. C:
    A mojej twórczości to lepiej nie spodziewaj się zobaczyć. Lubię pisać, ale cały czas wszystko poprawiam i przeciągam akcje do znudzenia. Pff, muszę trochę nad tym popracować. ^^"

    I jak tak sobie myślę, że jutro już koniec tego opowiadania to mi się słabo robi. Z jednej strony dobrze, że niczego nie przeciągasz i akcja idzie szybko, a z drugiej strony... mam słabość do długich opowiadań,no! Ale sama nie wiem czego chcę więc się mną nawet nie przejmuj. ;D

    ~ To żem rzekła ja, Refan!


    [I znów piszę w komentarza jakieś bezsensowne pierdoły ryjąc ludziom psychę! Błagam, nie bij!]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HaaaH lubię długie komentarze, więc nie mam zamiaru Cię bić ^^

      Ja wolę właśnie coś krótszego pisać, przy dłuższej fabule (z moją pamięcią) muszę czytać po kilka razy od początku, żeby ogarnąć wszystkie wątki...

      Te 13 rozdziałów tego 'zwykłego' nie yaoi opowiadania, to jakiś rekord, bo mam jeszcze sporo do napisania i jak coś mi wpadnie do głowy to tak na ok. 20-25 rozdziałach się skończy, no a że moje party są raczej obszerne to pisania sporo jeszcze jest ;)

      J.

      Usuń
  3. Kocham Taemina w tym opowiadaniu. Jest taki ostry i jara mnie to. Zwłaszcza wypowiedzi w strone Minho.
    Jak on coś tam się sapał Minho powinien go pocałować. Jebać too <3 xD
    Fajne to c ;

    OdpowiedzUsuń